Zmarły w 1972 roku krakowski lekarz - psychiatra, pozostawiając niezwykle bogatą spuściznę serca i myśli zachowuje swoją aktualność wyrażoną słowami ?non omnis moriam?. Jego życie, które wybiegało poza tradycyjne ramy medycyny i psychiatrii dedykował człowiekowi choremu. Zaś dorobek intelektualny, który doczekały się wielu wznowień, pozostawał i pozostaje przedmiotem refleksji naukowej różnych dziedzin wiedzy. Jako filozofujący psychiatra zastanawiał się nad etiologią zaburzeń psychicznych i strukturą człowieka w jego sferze biologicznej, psychicznej i etycznej. ?Myśl etyczna? jest ukazaniem aksjologii i etyki życia ludzkiego poprzez doświadczenie sytuacji granicznych oraz zaburzeń psychicznych. Związek etyki z psychologią a nawet z psychiatrią ukazany przez prof. Kępińskiego pozwala na poznanie psychicznych uwarunkowań decyzji człowieka, funkcjonowania jego sumienia oraz odpowiedzialności moralnej. Jest to całościowe opracowanie koncepcji etycznej ?krakowskiego Judyma?, dzięki której możemy bardziej poznać mechanizmy postaw i decyzji człowieka w bogactwie jego sfery przeżyć duchowych i psychicznych.
Jak przeżyć kryzys czterdziestolatka i nie zwariować To książka dla wszystkich, którzy zbliżają się do wieku średniego, którzy stanęli w obliczu przygnębiającego i bezpowrotnego spadku formy fizycznej, których nęka dojmujące poczucie śmiertelności i którzy trwonią czas na rozrywki, wyrzuty sumienia i rozmyślanie o udaremnionych ambicjach... Rozczarowany życiem, nękany dojmującym poczuciem śmiertelności, niezdolny do skupienia się i najczęściej na lekkim rauszu Michael Booth naprawdę potrzebuje zmian. Podejmuje więc ambitną próbę napisania wyczerpującej książki o kuchni indyjskiej. Wraz z żoną i dwójką małych dzieci wybiera się w kulinarną podróż po Indiach: od spowitego mgłą Delhi przez popadający w ruinę Amritsar aż po Tadż Maral. Niestety już wkrótce okazuje się, że Booth pod pretekstem pracy nad książką szybko pogrąża się w metafizycznej niemocy... wieku średniego. Na szczęście w tym momencie kontrolę nad sytuacją przejmuje jego żona. Zapisuje coraz bardziej cierpiącego męża na obóz szkoleniowy intensywnej jogi oraz prosi mądrego, wiekowego guru medytacji, żeby pomógł mu wytyczyć świecką ścieżkę do spokoju i równowagi. Czy jednak cynizm, neurozy i niepohamowany apetyt Bootha nie doprowadzą go do zguby? Czy odzyska równowagę, pokona lęki, przezwycięży nałogi i stawi życiu czoła jako mąż i ojciec? Michael Booth jest dziennikarzem i autorem książek poświęconych jedzeniu. Jego artykuły regularnie pojawiają się w licznych brytyjskich i zagranicznych czasopismach, w tym „Condé Nast Traveller” oraz „Monokle”, a także we wszystkich prestiżowych gazetach brytyjskich.
Wyjątkowa opowieść o życiu codziennym Jana Pawła II. Ksiądz arcybiskup Mieczysław Mokrzycki - drugi osobisty sekretarz Papieża - w rozmowie z dziennikarką TVN24 Brygidą Grysiak odsłania nieznane fakty z życia Ojca Świętego. Opowiada, jak wyglądał zwykły dzień Jana Pawła II w Watykanie, co go wzruszało, co rozśmieszało, o czym rozmawiał z ważnymi politykami, komu się zwierzał, co czytał, co naprawdę lubił śpiewać, kogo zapraszał na święta, jak spędzał Sylwestra i dlaczego lubił wtorki...
Antologia wspomnień związanych z Wigilią i Bożym Narodzeniem: Wigilie żołnierskie, obozowe, powojenne w kraju i na świecie. Publikacja opatrzona ilustracjami.
Przez kraty do zrozumienia to bardzo osobisty zapis doświadczeń człowieka, który sam siebie zresocjalizował: ?Ja po jedenastu latach spędzonych w odosobnieniu zrozumiałem ? może dane mi było zrozumieć. Zobaczyłem światełko w tunelu i zawróciłem z tej drogi donikąd?. To prawdziwy cud. Jednak ten cud bez ogromnej pracy nad sobą byłby niczym i właśnie o zmaganiu autora z samym sobą jest ta książka. Opowiada o tym, jak nie poddał się on regułom bezwzględnej rzeczywistości więziennej i jak później, na tej wymarzonej wolności, która także okazała się niełatwa, walczył o godne, uczciwie życie, jak zbudował wszystko od nowa, jak zdołał uczynić siebie kimś ważnym dla innych ludzi.
?Nie kierowałem się chciwością, nie dla mnie był lekki chlebek, nie szedłem po trupach do celu, ale chciałem kochać, pracować i uczciwie budować swoją i swoich bliskich przyszłość. Chciałem, by moja rodzina była ze mnie dumna. Chciałem być mężem, ojcem, ale też synem i bratem, który z marnotrawstwa wrócił?.
?Pamiętam jako przestrogę ćwierć wieku mojego życia, kiedy we własnym zakłamaniu topiłem wiedzę i mądrość ludzi mi życzliwych, kiedy przez kloakę mej chciwości przepuściłem szacunek do samego siebie, do świata, do życia i do Pana Boga. Ale wiem też jedno: że gdyby nie było wizerunku Grześka odbitego w krzywym zwierciadle moich poczynań, nie byłoby teraz mnie ? człowieka, który odnalazł swoją duszę?.
Cecylia Poli to kochająca taniec młoda kobieta, od dwóch lat żona, a od trzech miesięcy szczęśliwa matka, która dowiaduje się, że jest chora na groźną odmianę białaczki. Gdy trafia do szpitala i rozpoczyna leczenie, postanawia pisać pamiętnik: w prostych i mocnych słowach przedstawia swoją historię.
Ta książka jest opowieścią osoby, która nigdy nie porzuciła nadziei, która prosi o pocieszenie i odpowiedź na jej fizyczne i duchowe cierpienie. To hymn miłości i życia ? delikatny, poruszający, rozbrajająco świeży, utkany z tanecznych kroków wśród szpitalnych sal, wyczerpujących terapii i uśmiechów dziecka.
Dla uzależnionej od narkotyków i chorej psychicznie Leah jej mała córeczka jest całym światem – kiedy więc opieka społeczna chce umieścić ją w rodzinie zastępczej zdesperowana kobieta porywa dziewczynkę z domu swych rodziców i znika. Zagubiona i bezbronna 4-letnia Alice nie rozumie, dlaczego nie wolno jej zostać u kochających dziadków. Cathy, która będzie teraz rodzicem zastępczym Alice, też tego nie pojmuje – to po prostu nie ma sensu…
""Ponieważ Pan przechowuje listy - jak się domyślam - dla potomności - będę je teraz pisała złośliwie.""""... będę pisała już tylko na korektach, bo to tak, jakby się miało taśmę magnetofonową - co za przyjemność mówić wtedy?! Ach, naprawdę, dużo rzeczy jest wartych i ładnych tylko dlatego, że giną."" ""Wiadomości są wielką pozycją kultury polskiej i piśmiennictwa polskiego, i jako takie przejdą do historii i archiwów."" - Józef Mackiewicz
Autor bestsellerowej ?Winnicy w Toskanii? apeluje, byśmy odpoczęli od centrów handlowych i posmakowali ?prawdziwego życia?. Do czego doprowadziła nas pogoń za amerykańskim snem? Do finansowej niepewności i wyobcowania. Jesteśmy bezradni bez swoich bezprzewodowych zabawek, coraz bardziej odizolowani, mamy nadwagę i ciągłą depresję. Ale nie rozpaczajcie, odrodzenie jest blisko. W swoim apelu o autentyczne, namiętne, pełne ruchu życie. Ferenc Máté wzywa nas do ponownego przemyślenia znaczenia takich pojęć, jak ?sukces?, ?poczucie bezpieczeństwa? i ?postęp technologiczny?, i każe zastanowić się nad tym, jak pracujemy, jemy, bawimy się i kochamy.
"Lekko i zabawnie opisane wspomnienia Diany Abu-Jaber z amerykańsko-jordańskiego dzieciństwa przeplatają się ze słodko-gorzkimi opowieściami o szukaniu własnego miejsca i rozdarciu między dwoma światami. Amerykański sen o sukcesie ma obiecujący smak lodów waniliowych w czekoladowej skorupce, ale też mdły posmak koktajli mlecznych. Natomiast Jordania to kraj tajemnicy, prostego życia, nowych zapachów, wyrazistszych smaków i niekończących się przyjęć. Tu wszystko jest inne, być może bardziej prawdziwe, ale okazuje się, że powrót nie jest prosty, nawet dla tęskniącego za bliskimi i rodzimą ziemią ojca Diany. Po każdym pobycie w ojczyźnie z rozgoryczeniem wraca do Ameryki i… ""gotuje, żeby pamiętać, ale im więcej gotuje, tym bardziej zapomina"". Smaki tej "kuchni wspomnień" autorka przybliża w licznych przepisach towarzyszących kolejnym opowieściom.
Język baklawy to zaproszenie, aby usiąść przy stole wraz z rodziną Diany, dzieląc z nimi ten niezwykły czas wspólnych posiłków.
"Czy to nie zabawne, że w powieściach nie ma prawie nic o jedzeniu?' - pyta w pewnym momencie bohaterka książki. - Na przykład w Powrocie do Howards End zawsze rozmawiają o domach i pieniądzach, ale można by pomyśleć, że wtedy ludzie w ogóle nic nie jedli'. Tą bohaterką jest sama autorka - Diana Abu-Jaber. W jej własnej książce jest mnóstwo o jedzeniu. O smakach i zapachach pisze z taką samą pieczołowitością i fantazją jak o uczuciach. Dowiadujemy się jak zrobić kibbeh, którym ojciec Diany poczęstował jej pierwszego amerykańskiego adoratora, zanim wyrzucił go za drzwi ('Kibbeh dla kowboja'), jak przyrządzić baklawę podaną przez jordańską ciotkę autorki w czasie ważnej narady rodzinnej ('Poetyczna baklawa kiedy trzeba kogoś uwieść') i jak ugotować bób dla mężczyzny, na którego czekało się całe życie ('Ful dla ukochanego'). Jednak nie tylko przepisy warto zapamiętać z książki Abu-Jaber. To wzruszająca i wyjątkowo zabawna opowieść o dzieciństwie, rodzinie i życiu na styku dwóch kompletnie różnych kultur (i dwóch różnych kuchni)".
Ludwika Włodek
"W Języku baklawy Diana Abu-Jaber opowiada czytelnikom historie zasłyszane w dzieciństwie od ojca. Z pozoru dotyczą spraw tak przyziemnych, jak gotowanie i jedzenie, ale tak naprawdę mówią o pięknie, przyjaźni, miłości i więzach rodzinnych. To tymi wartościami autorka przepełnia swe ciepłe, zabawne i wciągające wspomnienia (dodatkowo opatrzone z przepisami!), podążając za swą nomadyczną rodziną z Nowego Jorku do Jordanii i z powrotem".
Elle
BESTSELLER „THE SUNDAY TIMES” PRZEZ KILKANAŚCIE TYGODNI.
Rozdzierająca serce, ale i niosąca nadzieję prawdziwa historia.
– Jesteśmy głodni – powtarzał żałośnie starszy. – Jesteśmy głodni, Justin. Proszę, Justin. Znajdź nam coś do jedzenia.Nie było nic. Nigdy nie było. Ale on szukał i tak. Czuł, że łzy napływają mu do oczu. I czuł gniew. Co miał zrobić?
I nagle, w tej chwili rozpaczy, przyszło olśnienie. Nie musiał myśleć. Dokładnie wiedział, co robić. Działając jak automat, wyprowadził braci do ogródka.
Wrócił do domu i rozejrzał się po salonie za zapalniczką…
Mija sześć lat, od czasu kiedy Justin podpalił dom i psa.
Chłopiec ma jedenaście lat i za sobą dwadzieścia domów dziecka i rodzin zastępczych. Nikt nie może sobie z nim poradzić.
Casey Watson podejmuje – zdawało by się – niemożliwe wyzwanie. Do swojej szczęśliwej rodziny przyjmuje Justina.W zamian za ciepło i miłość czekają ich ataki furii i niszczycielskiego szału, wyzwiska i agresja. I mroczna tajemnica koszmarnej przeszłości chłopca, którego tak trudno jest kochać.
Książka ta powstała jako zapis serii wywiadów z ludźmi, którzy mieli szczęście osobiście spotkać Ojca Pio. Jej pomysłodawcą jest amerykański kapucyn o. John Schug. Zebrane przez niego świadectwa zapisane zostały językiem potocznym, pełnym barwnych opisów, żywych zwrotów i indywidualnych upodobań stylistycznych. Dzięki temu bardzo dobrze oddają one portret psychologiczny rozmówców zafascynowanych postacią Ojca Pio. Wielu z nich po raz pierwszy zgodziło się opowiedzieć o swoim spotkaniu ze Świętym.
"Cudowna opowieść Bowersa. Jeśli szukasz nielukrowanej relacji o nieujawnionych skandalach złotego wieku Hollywoodu - a jednocześnie przyzwoitego czytadła - to "Full Service" jest pod tym względem full wypas." - Adam Tschorn, "Los Angeles Times"
"Scotty Bowers słynął z tego, że sypiał w Hollywood ze wszystkimi z wyjątkiem Lassie! A teraz nam o tym opowiada." - Anthony Lane, "The New Yorker"
"Bowers stał się legendarną postacią hollywoodzkiej subkultury gejowskiej. Ze szczegółami dokumentuje swoją relację i zabiera czytelnika za kulisy najbardziej fascynujących "scen" tamtej epoki." - "The Daily Variety"
"Kontrowersyjny... żywo napisany... a jednocześnie intrygujący spis seksualnych skandali. Ta książka odsłania hipokryzję branży oraz lęki, które stały za pięknem i szlachetnością pokazywanymi na ekranie." - "The Guardian"
Piłka nożna to najpiękniejszy sport na świecie. Tak uważam i chcę, żeby piłka zawsze dawała mi radość. Tak, myślę, że to jest właśnie to. Dla mnie pewność siebie to radość z tego, co robię. Nie lubię marudzenia i narzekania. Wytworzenie świadomości, że coś jest piękne, powoduje, że robi się to o wiele lepiej. I tak staram się podchodzić do każdego meczu. Poza tym taką radosną pewnością siebie można zarazić kolegów. To jest fantastyczne. Steven Gerrard miał coś takiego. Jak się patrzyło na niego w korytarzu przed meczem, to aż chciało się grać - napisał Jerzy Dudek w książce ""Pod presją. Jak wytrzymałość psychiczna pomaga zwyciężać"".Ale piłka nożna to też ogromny stres, presja nie do zniesienia, ból, rozczarowania i poważne kontuzje. Przeżyłem to wszystko na własnej skórze. Zostałem najlepszym piłkarzem ligi holenderskiej, byłem na samym szczycie w Liverpoolu. Doznałem szoku, gdy ominęły mnie Mistrzostwa Świata. Moja kariera miała wzloty i upadki. Zostałem bohaterem finału Ligi Mistrzów i trafiłem do Realu Madryt. Pracowałem z najlepszymi trenerami świata i podpatrywałem najsłynniejszych piłkarzy. Mogłem się więc przekonać jaki naprawdę jest Jose Mourinho i jak trenuje Cristiano Ronaldo. Wiele przeżyłem i wiele się nauczyłem. Jesteście ciekawi jak wejść na szczyt? Nie nauczę Was, jak grać w piłkę. Ale mogę Wam powiedzieć coś znacznie ważniejszego. Mogę Was nauczyć, jak mentalnie zostać mistrzem. I to nie tylko w sporcie... Nauczyłem się tego w trakcie swojej kariery i chcę się tym z Wami podzielić. Leo Beenhakker powiedział mi kiedyś, że uprawianiu sportu musi towarzyszyć radość. Zgadzam się z tym w stu procentach. Postaram się Wam podpowiedzieć, co zrobić, by czerpać taką radość z gry i treningów nawet gdy nie wszystko układa się tak, jak powinno. A także jak dużo możecie zyskać przejmując kontrolę nad emocjami. Czasami to jest klucz do mistrzostwa.
Pasjonująca opowieść podróżnika przemierzającego świat, którego nie może zobaczyć. Od skoków na linie w Nowej Zelandii do pijackich ekscesów w Nowym Orleanie: w świecie Tony?ego Gilesa wszystkie chwyty są dozwolone, a granice istnieją wyłącznie po to, żeby je przekraczać. ?Świat w moich oczach? jest relacją z pełnych wrażeń podróży Tony?ego do Ameryki Północnej, Azji i Australii. To wizja świata młodego mężczyzny, któremu udało się przekroczyć granice niepełnosprawności i zrealizować swoje największe marzenie: podróże do najdalszych zakątków Ziemi. Tony czerpie z życia pełnymi garściami, a swoje przygody ? których wielu mogłoby mu pozazdrościć ? opisuje z charakterystycznym dla siebie humorem, lekkością i optymizmem. Tony Giles jest Brytyjczykiem. We wczesnym dzieciństwie wykryto u niego rzadką chorobę oczu: skrajną wrażliwość na światło oraz zanik receptorów siatkówki odpowiedzialnych za widzenie. W wieku osiemnastu lat stracił wzrok i częściowo słuch, później przeszedł transplantację nerki. Mimo to zjeździł Amerykę Północną wzdłuż i wszerz, dotarł też na każdy z siedmiu kontynentów. ?Świat w moich oczach? to jego literacki debiut, obecnie Tony zbiera materiały do kolejnych książek.
Najbardziej oczekiwana książka roku!
Jerzy Stuhr znów pisze! Wydawnictwo towarzyszy znanemu aktorowi w kontynuowaniu pracy literackiej. Po historiach rodzinnych – wyznania osobiste, z trudnego czasu dla aktora. Gdy jesienią 2011 roku pojawiła się informacja o poważnej chorobie Jerzego Stuhra, cała Polska wstrzymała oddech. Uwielbiany przez publiczność aktor rozpoczął walkę o życie... i zaczął pisać. W zeszycie podarowanym przez córkę niemal każdego dnia, w szpitalu i w domu, w każdej wolnej chwili spisywał swoje myśli, refleksje i obserwacje. Tak powstał niezwykły dziennik, który jest nie tylko zapisem walki, ale też świadectwem miłości do życia. We wszelkich jego przejawach.
Jerzy Stuhr komentuje w "Tak sobie myślę..." aktualne wydarzenia polityczne w Polsce i Europie, czasem z przekąsem, a czasem bardzo serio śledzi wydarzenia sportowe. Ale najwięcej miejsca poświęca kulturze. Pisze o swej karierze i swej aktorskiej misji, zastanawia się, co to znaczy być aktorem we współczesnym świecie. Momentami zamienia się nawet w krytyka filmowego i dogłębnie analizuje oglądane filmy.
A choroba? Oczywiście jest, ale jakby w tle. Jerzego Stuhra najbardziej zajmuje to, co za szpitalnymi oknami. Im bliżej końca książki, tym coraz dłuższe odstępy między notatkami. Zaznacza się w ten sposób powrót aktora do życia zawodowego, a tym samym zbliża się do końca ta niezwykła rozmowa Jerzego Stuhra z samym sobą i czytelnikiem równocześnie.
O autorze
Jerzy Stuhr – (ur. 1947 r.) jeden z najpopularniejszych i najbardziej wszechstronnych aktorów polskich, reżyser filmowy i teatralny, w latach 1972-1991 związany z krakowskim Teatrem Starym, wykładowca krakowskiej PWST i rektor tej uczelni, jest laureatem wielu prestiżowych nagród, członek Europejskiej Akademii Filmowej przyznającej Felixy.
Tak sobie myślę – fragment książki
GLIWICE, 10 X 201 I
Dziwny nastrój! Dlaczego akurat dzisiaj pociągnęło mnie to pióro? No ale skoro pociągnęło, to brnijmy w te strzępy, migawki, skrawki tego, co jeszcze być może dane będzie mi przeżyć. Dzisiaj jest pierwszy dzień po wyborach. Zacznie się może coś nowego. Zwycięzcy! Daję wam szansę. Będę was też śledził przez cztery lata - jeśli dożyję. Po raz kolejny zaczynam wszystko od nowa. Tym razem jest to poważna walka o życie. Teraz nie ma już moich dokonań, uznania u publiczności, pozycji, popularności. Jestem tylko ja i choroba. I jest jeszcze moja żona Basia. Poświęciła mi się całkowicie. Choruje razem ze mną. Jest październik. Dajemy sobie czas do maja na pokonanie choroby. Jeśli nam się uda, oczywiście. Wierzymy w to głęboko, mimo że Basia ma z pewnością więcej złych wieści od różnych zespołów lekarskich. A więc i ta moja pisanina do maja. Tak się ze sobą umawiam, bo potem już muszę wrócić. Ma-rianko, nie stracę siły.
Ale jakoś mimo choroby mam coraz wyraźniejsze poczucie, że okres mej aktywności mija i nawet - co dziwniejsze - nie tęsknię za nim, pozwalam mu odejść. Role zagrane, kilka myśli osobistych rzuconych do ludzi w postaci filmów - studenci wyuczeni gorzej, lepiej, ale jednak, setki wywiadów udzielone, nagrody odebrane, paręset metrów czerwonych dywanów przechodzone, nic mnie nie gna.
Pomału, z własnej woli, zamieniam się w obserwatora rzeczywistości. I może dlatego warto dla samego siebie to zapisać.
Profesor Bardini kiedyś, w wywiadzie, na pytanie: „Co pan robił przez ostatnie dziesięć lat?", odpowiedział: „Przygotowywałem się do starości". Podoba mi się. Jestem w fazie przygotowywania. Zbieram książki, których nie zdążyłem przeczytać, filmy nieobejrzane, rozmowy z najbliższymi nieprzeprowadzone, wyznania miłości nigdy z braku czasu, nastroju, skupienia niewypowiedziane. Jest co robić!
Całe młode i dojrzałe życie służyłem ludziom. Bawiłem, wzruszałem, szokowałem. Teraz myślę, żeby ludzie posłużyli trochę mnie. Ale tylko trochę, abym mógł ich obserwować, wyciągać i układać z tej obserwacji swoje fantazje. Przyglądać się ludziom - oto rnoja rozrywka.
GLIWICE, II X 201 I
Niepotrzebnie napisałem wczoraj, że będę śledził polityków. Przez następną kadencję. Właściwie mało mnie to obchodzi, czasem jeszcze śmieszy. Ważne staje się to, co blisko wokół mnie, i jak to we mnie przenika, co powoduje.
Specjalnie piszę piórem w zeszycie podarowanym mi przez córkę w trudnych dla mnie chwilach. Właściwie robię to dla niej, i myślę, że w ten sposób mój Megalomanio nie pogna mnie z tym do Wydawnictwa Literackiego czy Znaku.
Kiedyś, przemierzając wraz z moją Marianną ponure, pełne boleści korytarze gmachu Centrum Onkologii, modliłem się: Boże, daj, żeby ta choroba przeszła na mnie, ja już sobie pożyłem, świat zobaczyłem, sukcesy odniosłem, a przed nią wszystko stoi otworem, do zdobycia. I sprawdziło się! Wysłuchano! Ona jest zdrowa, spodziewa się dziecka, a ja przemierzam korytarze w Gliwicach. W kwietniu 2012 Marianna urodzi nam wnuczkę lub wnuczka. Zacząłem przygotowania do tej premiery. Muszę być w formie.
Tak sobie obiecywałem, że nie podrażnia mnie już polskie prowincjonalne aktualności. No i nie da rady, nie potrafię... kiedy czytam dzisiaj w „Gazecie Wyborczej", że polski GWIAZDOR jest oskarżony o handel kobietami. Okazuje się, że jest to GWIAZDOR... Ballady o lekkim zabarwieniu erotycznym (SIC!). On gwiazdor i ja poniekąd gwiazdor. I to „G. W", nie jakaś tam szmata. Przypomniałem sobie - to taki obleśny facecik z kitką, warkoczykiem. Czekał zawsze na mnie pod Grandem w Łodzi, szedł za mną kilkadziesiąt metrów, żeby wszyscy widzieli, że niby to my, gwiazdorzy, na przechadzce, a kumpel robił mu zdjęcia.
Boże! Daj, żeby nigdy już w tym kraju nikt nie nazwał mnie gwiazdorem. To jeszcze jeden powód, aby zająć już pozycję obserwatora.
GLIWICE, 12 X 201 I
Zaczynam się bać młodych. Nie młodzieży. Młodzieży często zazdroszczę - beztroski, spontaniczności, pocałunków na Plantach, zazdroszczę w taki, powiedzmy, gombrowiczowski sposób. A kto to są ci młodzi, których się boję? Zacznę od banalnych obserwacji: boję się tych, którzy nie kłaniają mi się na korytarzu w szkole, chociaż wiedzą, kim jestem (a może nie?), tych, którzy w tramwaju nie ustępują miejsca pani w moim wieku, tych, którzy nie znają słowa „przepraszam", którzy robią „co chceta". A z poważniejszych spraw: tych się boję, którzy zaczynają zastępować mnie w zawodzie, którzy gardzą moją opinią na temat naszej profesji - człowieka teatru, którzy moje opinie wyśmiewają, czasem publicznie, którzy moich argumentów a priori nie przyjmują, nie daj Boże, jak jeszcze będę się starał dowodzić, że płyną one z doświadczenia - to już budzi pusty śmiech, dla których moja argumentacja już nie jest po prostu anachroniczna (to jeszcze bym zrozumiał), ale śmieszna i głupia, których kompletnie nie obchodzi moja przeszłość. Tych, których kompletnie nie interesuje, co mówię. Być może młodzi czują tę niechęć i trochę ją odwzajemniają. Circulus vitiosus! Jeszcze jeden punkcik na mapie mojej podróży w cień. Swoją drogą, mógłby to być ciekawy temat na film. Trzeba pomyśleć.
GLIWICE, 13 X 201 I
Jeszcze o młodych. Zauważyłem natomiast, kiedy zaczynam im być potrzebny, kiedy na zajęciach nadstawiają ucha. Otóż wtedy, gdy podpowiadam im rzeczy techniczne związane z zawodem aktora czy reżysera. Jak opanować tremę, jak zrobić, żeby nogi nie drżały na scenie, jak dyskretnie sprawdzić rozporek... no, ale to chyba trochę mało jak na profesora zwyczajnego, belwederskiego?...
Człowiek, o którym tu mowa, żył niedługo: czterdzieści sześć lat, krok do półwiecza, chwilę przed wybuchem największej wojny w dziejach jego kraju. (...)Miał dwie osobliwe, wybitne cechy. Pierwszą byłą rzadka zdolność znajdowania szczególnych znamion, różniących jednego człowieka od reszty; kto zaś nie znał sztuki widzenia prawdziwych rysów osób, powtarzał słowa puste: tłum, plebs, mierzwa. Nasz człowiek tych terminów unikał, znajdował w spotkanym nieznajomku cechy godne ciekawości. Drugą jego cechą był wybitny, lecz nadzwyczaj zwięzły i pełen przenośni język.""(ze wstępu profesora Jerzego Pomianowskiego) Twórczość Izaaka Babla (1894-1940) zaistniała po polsku dzięki talentowi wybitnych tłumaczy, spośród których naczelne miejsce przypada Jerzemu Pomianowskiemu. Zna on działa Babla jak nikt inny i to on jest autorem ogromnej większości przekładów zawartych w tym tomie. ""Utwory zebrane"" to najpełniejsze dotychczas polskie wydanie dzieł pisarza. Czytelnik znajdzie tu między innymi ""Dziennik 1920"", ""Armię Konną"" i słynne opowiadania odeskie, ale także prawdziwą perełkę: nigdy wcześniej niepublikowany w Polsce dramat ""Maria"" z 1935 roku.
Nie jest to książka w stylu: kochali się nad życie, ale zabili ich i uciekli...
Dzielę się w niej sekretami telepatii, często przejawiającymi się, jak wiadomo, w snach, a także buddyjską hipotezą o różnych wcieleniach, ujawnianych poprzez regresing w hipnozie, czego sama doświadczyłam. Książka zawiera wiele faktów z mojego życia. Historia miłości niezwykłej Isabel de Lara jest opisana w kronikach historycznych z drugiej połowy XIV wieku w Hiszpanii. Być może zainteresuje to wielu z Państwa, a na pewno tych, którzy chcą wiedzieć trochę więcej o mało znanych, nieodgadnionych zakamarkach ludzkich dusz.
Fragment książki Miłość i reinkarnacja
Regresing
Co to jest regresing? Definicja brzmi: Niekonwencjonalna, alternatywna metoda terapeutyczna. To terapia dostarczająca wiedzy o nas samych. Jej nazwa powstała w XX wieku, ale buddyści znają tę terapię od stuleci. Mnie zawsze interesował powrót do przeszłości. Nigdy nie zajmowałam się tzw. astrologią kar-miczną, ale czytałam o Edgarze Caysie, który w głębokim śnie stawiał diagnozy i leczył nieuleczalnie chorych. Wierzył on w reinkarnację i w możliwości czerpania wiedzy z „uniwersalnej świadomości". Cayce stworzył kierunek nazywany dzisiaj astrologią karmiczną. Odnosiłam się do tego kierunku, tak jak początkowo do całej wiedzy astrologicznej, z dużym sceptycyzmem. Wśród astrologów już od starożytności roi się przecież od hochsztaplerów odstraszających od niej ludzi, którzy nie tolerują oszustów.
Nic dziwnego, że odnosiłam się do tego, co działo się ze mną podczas regresingu, z dużą rezerwą do momentu, kiedy źródła historyczne, do których odwołuję się w tym rozdziale, potwierdziły informację o dziewczynie noszącej nazwisko de Lara. Byłam nią w jednym ze swych poprzednich wcieleń. Ona stała się więc główną bohaterką kolejnych części tej książki, której akcja toczy się w drugiej połowie XIV wieku w Hiszpanii.
Warto podkreślić, że wszystko, co dotyczy historii Isabel de Lara, przedstawione zostało zgodne z faktami opisanymi w kronikach historycznych, do których sumiennie i wytrwale docierałam przez kilka lat.
Regresing
-Andrzeju, wychodzę!
Adela zamykała drzwi, kiedy usłyszała głos męża.
- Dokąd?
- Umówiłam się z Marią na regresing.
- Co ty znowu wymyśliłaś!?
Andrzej był z natury sceptykiem i człowiekiem
0 ścisłym umyśle. Adela musiała więc dokładniej mu wytłumaczyć, co tym razem „wymyśliła".
- Umówiłam się z Marią na regresing - powtórzyła.
Andrzej dobrze znał Marię. Była ona świetną psycholożką oraz terapeutką i dosyć częstym gościem w ich domu. Popijając herbatę, Adela często wymieniała z Marią opinie o losach człowieka i jego skomplikowanej naturze. Maria była buddystką
1 często mówiła o reinkarnacji. To właśnie ta teoria legła u podstaw metody regresingu. Maria potrafiła podczas seansu hipnozy wydobywać ze swoich pacjentów informacje o ich poprzednich wcieleniach. Nie każdy chciałby wiedzieć, kim był w przeszłości, Adela jednak miała tysiące powodów, by się tym
szczególnie interesować i zdecydowała się na pięciogodzinną sesję u swojej znajomej.
^>
Leżała już na kozetce, kiedy Maria spytała ją, czy przyniosła taśmy, bo zawsze nagrywała każdą sesję regresingu. Po chwili Adela usłyszała zdecydowanie brzmiący głos terapeutki:
- Raz..., dwa..., trzy... Wyobraź sobie, że jesteś w windzie.
Ciekawe, że Adela zapamiętała bez odsłuchi-wania taśmy po sesji regresingu prawie wszystko, a zwłaszcza to, co działo się przed jej obudzeniem się z hipnozy...
-Gdzie jesteś?
Głos Marii brzmiał głucho, ale był ciepły i spokojny.
- Jestem w dużej kamiennej sali - odparła Adela i dodała: - W jakimś bardzo starym, dużym zamku. Widzę wysokie sufity. Wielkie okna. Ciężkie zasłony. Wszystko jest takie szare ...
- Co jeszcze widzisz?
- Widzę tron w głębi sali, z prawej strony okien. Ten tron jest też chyba kamienny? Siedzi na nim mężczyzna...
- Opisz go.
- Mężczyzna ten ma ponad czterdzieści lat. Jest brunetem. Ma brodę i niedużą złotą koronę na głowie. Jest bardzo wzburzony i zdenerwowany.
- Kim on jest dla ciebie?
Ojcem.
- Gdzie znajduje się ten zamek?
- W Hiszpanii. Blisko granicy z Francją.
- Kiedy to się dzieje? -W 1361 roku.
- Określiłaś to bardzo dokładnie?! - zdziwiła się Maria.
To bardzo ważny moment! - odpowiedziała zdecydowanie Adela.
- Jak się nazywasz?
- Nie wiem.
- A jak na ciebie wołają?
Po chwili milczenia Adela powiedziała bardzo wyraźnie:
- De Lara.
- Jak wyglądasz?
- Mam długie czarne włosy. Jestem wysoka. I bardzo młoda.
- Co jeszcze widzisz?
- Widzę, jak rozwścieczony i wzburzony tłum zgromadzony pod zamkiem rzuca w okna ognistymi... pochodniami.
- Dlaczego?
- Nie wiem. To chyba jest bunt przeciwko mojemu ojcu. On jest tyranem! O - Oj!
- Co się dzieje? Adela zaczyna krzyczeć:
- Zasłony w oknach się palą! Na mnie kończy się ród... de Lara!
- Stop! Budzimy się. Maria powoli zaczyna liczyć:
-Trzy..., dwa..., jeden... Adela otwiera oczy, ale milczy.
- Jak się czujesz?
Maria uważnie jej się przygląda.
- Dobrze.
Po chwili Adela mówi z ogromnym przejęciem
i przekonaniem:
- Wiesz, Mario, to było bardzo ciekawe doświadczenie. Wyszedł na jaw mój kompleks związany z ojcem. Często się kłócimy, więc także w hipnozie okazał się być tyranem.
Maria kręci głową:
- Jest inaczej, ale myśl, co chcesz.
Andrzej był bardzo ciekawy regresingu. Adela musiała mu opowiedzieć o sesji ze wszystkimi szczegółami, dodając, że nigdy dotąd nie słyszała o hiszpańskim rodzie de Lara.
- Możemy sprawdzić, czy taki ród istniał i przekonać się o wiarygodności regresingu i tej twojej Marii - skwitował Andrzej usłyszaną relację.
- Jak? - zainteresowała się Adela.
- Mam pięć zeszytów zawierających drzewa genealogiczne wszystkich znaczących rodów i władców Europy. Opracował je nasz Michał w ramach zajęć w naukowym kole historycznym w zeszłym roku.
Po chwili Andrzej wrócił z pięcioma broszurami, pełnymi ilustracji.
Zaczynają szukać...
Po chwili prawie jednocześnie wykrzyknęli:
- De Lara... Rok 1361... Isabel de Lara!!! Miała na imię Isabel!
To niesamowite! - Andrzej był zdumiony i przejęty: - Chyba zmieniłaś moje poglądy na temat regresingu! Ale jak to jest możliwe?
- Tego nie wiem. Postaram się teraz o tym nie myśleć. To, co się stało, po prostu mnie przerasta.
Adela robiła tak zawsze, kiedy coś j ą zaskakiwało. Starała się nie myśleć o problemie, który był dla niej zbyt trudny. Potem do niego wracała myślami, ale dopiero po pewnym czasie....
- Muszę przeprosić Marię! - dodała po chwili i chwyciła słuchawkę.
- Mario! De Lara istniała, zginęła w 1361 roku. W Hiszpanii, w jakimś zamku... Przepraszam za moje wątpliwości i arogancję. To nie był kompleks ojca...
W słuchawce najpierw panowała cisza, potem rozległ się śmiech Marii:
- Adelo, wiesz, że miliony ludzi uważają, iż reinkarnacja to bajka?
- Wiem.
Adela tak jednak już nie myślała...
Minęło wiele lat od tego wydarzenia. Adela oswoiła się z buddyzmem, a szczególnie z teorią reinkarnacji. Ciągle powtarzała sobie, że ludzie wciąż bardzo mało wiedzą o sobie. Jednak postanowiła śledzić reakcje znajomych na informacje dotyczące regresingu. [...]Co to jest regresing? Definicja brzmi: Niekonwencjonalna, alternatywna metoda terapeutyczna. To terapia dostarczająca wiedzy o nas samych. Jej nazwa powstała w XX wieku, ale buddyści znają tę terapię od stuleci. Mnie zawsze interesował powrót do przeszłości. Nigdy nie zajmowałam się tzw. astrologią kar-miczną, ale czytałam o Edgarze Caysie, który w głębokim śnie stawiał diagnozy i leczył nieuleczalnie chorych. Wierzył on w reinkarnację i w możliwości czerpania wiedzy z „uniwersalnej świadomości". Cayce stworzył kierunek nazywany dzisiaj astrologią karmiczną. Odnosiłam się do tego kierunku, tak jak początkowo do całej wiedzy astrologicznej, z dużym sceptycyzmem. Wśród astrologów już od starożytności roi się przecież od hochsztaplerów odstraszających od niej ludzi, którzy nie tolerują oszustów.
Nic dziwnego, że odnosiłam się do tego, co działo się ze mną podczas regresingu, z dużą rezerwą do momentu, kiedy źródła historyczne, do których odwołuję się w tym rozdziale, potwierdziły informację o dziewczynie noszącej nazwisko de Lara. Byłam nią w jednym ze swych poprzednich wcieleń. Ona stała się więc główną bohaterką kolejnych części tej książki, której akcja toczy się w drugiej połowie XIV wieku w Hiszpanii.
Warto podkreślić, że wszystko, co dotyczy historii Isabel de Lara, przedstawione zostało zgodne z faktami opisanymi w kronikach historycznych, do których sumiennie i wytrwale docierałam przez kilka lat.
Regresing
-Andrzeju, wychodzę!
Adela zamykała drzwi, kiedy usłyszała głos męża.
- Dokąd?
- Umówiłam się z Marią na regresing.
- Co ty znowu wymyśliłaś!?
Andrzej był z natury sceptykiem i człowiekiem
0 ścisłym umyśle. Adela musiała więc dokładniej mu wytłumaczyć, co tym razem „wymyśliła".
- Umówiłam się z Marią na regresing - powtórzyła.
Andrzej dobrze znał Marię. Była ona świetną psycholożką oraz terapeutką i dosyć częstym gościem w ich domu. Popijając herbatę, Adela często wymieniała z Marią opinie o losach człowieka i jego skomplikowanej naturze. Maria była buddystką
1 często mówiła o reinkarnacji. To właśnie ta teoria legła u podstaw metody regresingu. Maria potrafiła podczas seansu hipnozy wydobywać ze swoich pacjentów informacje o ich poprzednich wcieleniach. Nie każdy chciałby wiedzieć, kim był w przeszłości, Adela jednak miała tysiące powodów, by się tym
szczególnie interesować i zdecydowała się na pięciogodzinną sesję u swojej znajomej.
^>
Leżała już na kozetce, kiedy Maria spytała ją, czy przyniosła taśmy, bo zawsze nagrywała każdą sesję regresingu. Po chwili Adela usłyszała zdecydowanie brzmiący głos terapeutki:
- Raz..., dwa..., trzy... Wyobraź sobie, że jesteś w windzie.
Ciekawe, że Adela zapamiętała bez odsłuchi-wania taśmy po sesji regresingu prawie wszystko, a zwłaszcza to, co działo się przed jej obudzeniem się z hipnozy...
-Gdzie jesteś?
Głos Marii brzmiał głucho, ale był ciepły i spokojny.
- Jestem w dużej kamiennej sali - odparła Adela i dodała: - W jakimś bardzo starym, dużym zamku. Widzę wysokie sufity. Wielkie okna. Ciężkie zasłony. Wszystko jest takie szare ...
- Co jeszcze widzisz?
- Widzę tron w głębi sali, z prawej strony okien. Ten tron jest też chyba kamienny? Siedzi na nim mężczyzna...
- Opisz go.
- Mężczyzna ten ma ponad czterdzieści lat. Jest brunetem. Ma brodę i niedużą złotą koronę na głowie. Jest bardzo wzburzony i zdenerwowany.
- Kim on jest dla ciebie?
Ojcem.
- Gdzie znajduje się ten zamek?
- W Hiszpanii. Blisko granicy z Francją.
- Kiedy to się dzieje? -W 1361 roku.
- Określiłaś to bardzo dokładnie?! - zdziwiła się Maria.
To bardzo ważny moment! - odpowiedziała zdecydowanie Adela.
- Jak się nazywasz?
- Nie wiem.
- A jak na ciebie wołają?
Po chwili milczenia Adela powiedziała bardzo wyraźnie:
- De Lara.
- Jak wyglądasz?
- Mam długie czarne włosy. Jestem wysoka. I bardzo młoda.
- Co jeszcze widzisz?
- Widzę, jak rozwścieczony i wzburzony tłum zgromadzony pod zamkiem rzuca w okna ognistymi... pochodniami.
- Dlaczego?
- Nie wiem. To chyba jest bunt przeciwko mojemu ojcu. On jest tyranem! O - Oj!
- Co się dzieje? Adela zaczyna krzyczeć:
- Zasłony w oknach się palą! Na mnie kończy się ród... de Lara!
- Stop! Budzimy się. Maria powoli zaczyna liczyć:
-Trzy..., dwa..., jeden... Adela otwiera oczy, ale milczy.
- Jak się czujesz?
Maria uważnie jej się przygląda.
- Dobrze.
Po chwili Adela mówi z ogromnym przejęciem
i przekonaniem:
- Wiesz, Mario, to było bardzo ciekawe doświadczenie. Wyszedł na jaw mój kompleks związany z ojcem. Często się kłócimy, więc także w hipnozie okazał się być tyranem.
Maria kręci głową:
- Jest inaczej, ale myśl, co chcesz.
Andrzej był bardzo ciekawy regresingu. Adela musiała mu opowiedzieć o sesji ze wszystkimi szczegółami, dodając, że nigdy dotąd nie słyszała o hiszpańskim rodzie de Lara.
- Możemy sprawdzić, czy taki ród istniał i przekonać się o wiarygodności regresingu i tej twojej Marii - skwitował Andrzej usłyszaną relację.
- Jak? - zainteresowała się Adela.
- Mam pięć zeszytów zawierających drzewa genealogiczne wszystkich znaczących rodów i władców Europy. Opracował je nasz Michał w ramach zajęć w naukowym kole historycznym w zeszłym roku.
Po chwili Andrzej wrócił z pięcioma broszurami, pełnymi ilustracji.
Zaczynają szukać...
Po chwili prawie jednocześnie wykrzyknęli:
- De Lara... Rok 1361... Isabel de Lara!!! Miała na imię Isabel!
To niesamowite! - Andrzej był zdumiony i przejęty: - Chyba zmieniłaś moje poglądy na temat regresingu! Ale jak to jest możliwe?
- Tego nie wiem. Postaram się teraz o tym nie myśleć. To, co się stało, po prostu mnie przerasta.
Adela robiła tak zawsze, kiedy coś j ą zaskakiwało. Starała się nie myśleć o problemie, który był dla niej zbyt trudny. Potem do niego wracała myślami, ale dopiero po pewnym czasie....
- Muszę przeprosić Marię! - dodała po chwili i chwyciła słuchawkę.
- Mario! De Lara istniała, zginęła w 1361 roku. W Hiszpanii, w jakimś zamku... Przepraszam za moje wątpliwości i arogancję. To nie był kompleks ojca...
W słuchawce najpierw panowała cisza, potem rozległ się śmiech Marii:
- Adelo, wiesz, że miliony ludzi uważają, iż reinkarnacja to bajka?
- Wiem.
Adela tak jednak już nie myślała...
Minęło wiele lat od tego wydarzenia. Adela oswoiła się z buddyzmem, a szczególnie z teorią reinkarnacji. Ciągle powtarzała sobie, że ludzie wciąż bardzo mało wiedzą o sobie. Jednak postanowiła śledzić reakcje znajomych na informacje dotyczące regresingu. [...]Co to jest regresing? Definicja brzmi: Niekonwencjonalna, alternatywna metoda terapeutyczna. To terapia dostarczająca wiedzy o nas samych. Jej nazwa powstała w XX wieku, ale buddyści znają tę terapię od stuleci. Mnie zawsze interesował powrót do przeszłości. Nigdy nie zajmowałam się tzw. astrologią kar-miczną, ale czytałam o Edgarze Caysie, który w głębokim śnie stawiał diagnozy i leczył nieuleczalnie chorych. Wierzył on w reinkarnację i w możliwości czerpania wiedzy z „uniwersalnej świadomości". Cayce stworzył kierunek nazywany dzisiaj astrologią karmiczną. Odnosiłam się do tego kierunku, tak jak początkowo do całej wiedzy astrologicznej, z dużym sceptycyzmem. Wśród astrologów już od starożytności roi się przecież od hochsztaplerów odstraszających od niej ludzi, którzy nie tolerują oszustów.
Nic dziwnego, że odnosiłam się do tego, co działo się ze mną podczas regresingu, z dużą rezerwą do momentu, kiedy źródła historyczne, do których odwołuję się w tym rozdziale, potwierdziły informację o dziewczynie noszącej nazwisko de Lara. Byłam nią w jednym ze swych poprzednich wcieleń. Ona stała się więc główną bohaterką kolejnych części tej książki, której akcja toczy się w drugiej połowie XIV wieku w Hiszpanii.
Warto podkreślić, że wszystko, co dotyczy historii Isabel de Lara, przedstawione zostało zgodne z faktami opisanymi w kronikach historycznych, do których sumiennie i wytrwale docierałam przez kilka lat.
Regresing
-Andrzeju, wychodzę!
Adela zamykała drzwi, kiedy usłyszała głos męża.
- Dokąd?
- Umówiłam się z Marią na regresing.
- Co ty znowu wymyśliłaś!?
Andrzej był z natury sceptykiem i człowiekiem
0 ścisłym umyśle. Adela musiała więc dokładniej mu wytłumaczyć, co tym razem „wymyśliła".
- Umówiłam się z Marią na regresing - powtórzyła.
Andrzej dobrze znał Marię. Była ona świetną psycholożką oraz terapeutką i dosyć częstym gościem w ich domu. Popijając herbatę, Adela często wymieniała z Marią opinie o losach człowieka i jego skomplikowanej naturze. Maria była buddystką
1 często mówiła o reinkarnacji. To właśnie ta teoria legła u podstaw metody regresingu. Maria potrafiła podczas seansu hipnozy wydobywać ze swoich pacjentów informacje o ich poprzednich wcieleniach. Nie każdy chciałby wiedzieć, kim był w przeszłości, Adela jednak miała tysiące powodów, by się tym
szczególnie interesować i zdecydowała się na pięciogodzinną sesję u swojej znajomej.
^>
Leżała już na kozetce, kiedy Maria spytała ją, czy przyniosła taśmy, bo zawsze nagrywała każdą sesję regresingu. Po chwili Adela usłyszała zdecydowanie brzmiący głos terapeutki:
- Raz..., dwa..., trzy... Wyobraź sobie, że jesteś w windzie.
Ciekawe, że Adela zapamiętała bez odsłuchi-wania taśmy po sesji regresingu prawie wszystko, a zwłaszcza to, co działo się przed jej obudzeniem się z hipnozy...
-Gdzie jesteś?
Głos Marii brzmiał głucho, ale był ciepły i spokojny.
- Jestem w dużej kamiennej sali - odparła Adela i dodała: - W jakimś bardzo starym, dużym zamku. Widzę wysokie sufity. Wielkie okna. Ciężkie zasłony. Wszystko jest takie szare ...
- Co jeszcze widzisz?
- Widzę tron w głębi sali, z prawej strony okien. Ten tron jest też chyba kamienny? Siedzi na nim mężczyzna...
- Opisz go.
- Mężczyzna ten ma ponad czterdzieści lat. Jest brunetem. Ma brodę i niedużą złotą koronę na głowie. Jest bardzo wzburzony i zdenerwowany.
- Kim on jest dla ciebie?
Ojcem.
- Gdzie znajduje się ten zamek?
- W Hiszpanii. Blisko granicy z Francją.
- Kiedy to się dzieje? -W 1361 roku.
- Określiłaś to bardzo dokładnie?! - zdziwiła się Maria.
To bardzo ważny moment! - odpowiedziała zdecydowanie Adela.
- Jak się nazywasz?
- Nie wiem.
- A jak na ciebie wołają?
Po chwili milczenia Adela powiedziała bardzo wyraźnie:
- De Lara.
- Jak wyglądasz?
- Mam długie czarne włosy. Jestem wysoka. I bardzo młoda.
- Co jeszcze widzisz?
- Widzę, jak rozwścieczony i wzburzony tłum zgromadzony pod zamkiem rzuca w okna ognistymi... pochodniami.
- Dlaczego?
- Nie wiem. To chyba jest bunt przeciwko mojemu ojcu. On jest tyranem! O - Oj!
- Co się dzieje? Adela zaczyna krzyczeć:
- Zasłony w oknach się palą! Na mnie kończy się ród... de Lara!
- Stop! Budzimy się. Maria powoli zaczyna liczyć:
-Trzy..., dwa..., jeden... Adela otwiera oczy, ale milczy.
- Jak się czujesz?
Maria uważnie jej się przygląda.
- Dobrze.
Po chwili Adela mówi z ogromnym przejęciem
i przekonaniem:
- Wiesz, Mario, to było bardzo ciekawe doświadczenie. Wyszedł na jaw mój kompleks związany z ojcem. Często się kłócimy, więc także w hipnozie okazał się być tyranem.
Maria kręci głową:
- Jest inaczej, ale myśl, co chcesz.
Andrzej był bardzo ciekawy regresingu. Adela musiała mu opowiedzieć o sesji ze wszystkimi szczegółami, dodając, że nigdy dotąd nie słyszała o hiszpańskim rodzie de Lara.
- Możemy sprawdzić, czy taki ród istniał i przekonać się o wiarygodności regresingu i tej twojej Marii - skwitował Andrzej usłyszaną relację.
- Jak? - zainteresowała się Adela.
- Mam pięć zeszytów zawierających drzewa genealogiczne wszystkich znaczących rodów i władców Europy. Opracował je nasz Michał w ramach zajęć w naukowym kole historycznym w zeszłym roku.
Po chwili Andrzej wrócił z pięcioma broszurami, pełnymi ilustracji.
Zaczynają szukać...
Po chwili prawie jednocześnie wykrzyknęli:
- De Lara... Rok 1361... Isabel de Lara!!! Miała na imię Isabel!
To niesamowite! - Andrzej był zdumiony i przejęty: - Chyba zmieniłaś moje poglądy na temat regresingu! Ale jak to jest możliwe?
- Tego nie wiem. Postaram się teraz o tym nie myśleć. To, co się stało, po prostu mnie przerasta.
Adela robiła tak zawsze, kiedy coś j ą zaskakiwało. Starała się nie myśleć o problemie, który był dla niej zbyt trudny. Potem do niego wracała myślami, ale dopiero po pewnym czasie....
- Muszę przeprosić Marię! - dodała po chwili i chwyciła słuchawkę.
- Mario! De Lara istniała, zginęła w 1361 roku. W Hiszpanii, w jakimś zamku... Przepraszam za moje wątpliwości i arogancję. To nie był kompleks ojca...
W słuchawce najpierw panowała cisza, potem rozległ się śmiech Marii:
- Adelo, wiesz, że miliony ludzi uważają, iż reinkarnacja to bajka?
- Wiem.
Adela tak jednak już nie myślała...
Minęło wiele lat od tego wydarzenia. Adela oswoiła się z buddyzmem, a szczególnie z teorią reinkarnacji. Ciągle powtarzała sobie, że ludzie wciąż bardzo mało wiedzą o sobie. Jednak postanowiła śledzić reakcje znajomych na informacje dotyczące regresingu. [...]
Miłość i reinkarnacja
Spis treści:
Rozdział 1. To zdarzyło się naprawdę
Rozdział 2. Regresing
Rozdział 3. Schody
Rozdział 4. Pogrzeb Juana de Lary
Rozdział 5. Ślub Isabel
Rozdział 6. Faworyta — opowieść o największej miłości Alfonsa XI
Rozdział 7. Miłość Piotra I
Rozdział 8. Intrygi Piotra
Rozdział 9. Zabójstwo infanta
Rozdział 10. W zamku z Blanką
Rozdział 11. Spotkanie w teraźniejszości
Rozdział 12. Śmierć Piotra Okrutnego
Rozdział 13. Tello, mąż Juany de Lara
Rozdział 14. Sen i spotkanie
Rozdział 15. Ziemia zna nasze tajemnice?
WALKA O WŁADZĘ, INTRYGI I MORDERSTWA W RODZINIE CESARZA AUGUSTAMatka nazywała go monstrum stworzonym, lecz nie dokończonym przez naturę. Babka, Liwia, odnosiła się doń z pogardą. August wolał nie pokazywać się z nim publicznie, choć dostrzegał jego zalety. Przez pół wieku Klaudiusz, kulawy jąkała uważany za półgłówka, ale człowiek uczciwy, prawy i lojalny, pozostawał w cieniu, aż przypadek zrządził, że został cesarzem. Tylko on przetrwał wszystkie spiski i zbrodnie, które kolejno zabierały członków jego rodziny. Niniejsza powieść obejmuje pięćdziesiąt lat życia Klaudiusza do momentu objęcia przez niego godności cesarskiej.
Po ukończeniu studiów Luke pełen zapału rozpoczął pracę jako weterynarz w niewielkim miasteczku w brytyjskim hrabstwie Dorset. Nie spodziewał się, że pierwsza operacja kociego oka nie będzie najtrudniejszym zadaniem, jakie go czeka. W swojej kilkunastoletniej praktyce spotkał się z rozwścieczoną kozą broniącą dostępu do zakochanego w niej osła, przyklejoną do palców lekarza myszą, świątynnym słoniem w Indiach oraz wyjątkowo agresywną wiewiórką. Luke Gamble opowiada nie tylko o zabawnych utarczkach ze zwierzętami i ich właścicielami, ale przede wszystkim o przeżyciach i wyzwaniach, które pomogły mu odnaleźć swoją własną drogę. Trudna walka z epidemią dziesiątkującą bydło zmusiła go do stawienia czoła wielu ludzkim dramatom, podróż na drugi koniec świata skłoniła go do założenia międzynarodowej organizacji pomagającej zwierzętom, a chęć zdobycia ślicznej dziewczyny - do przebiegnięcia jednego z najtrudniejszych maratonów. Książka nie jest przeznaczona wyłącznie dla miłośników zwierząt, ponieważ niesie uniwersalną opowieść o trudnych wyborach, przed jakimi staje człowiek podążający za swoją życiową pasją.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?