Hrabal lubił czwórkę. (Oraz dwójkę i ósemkę). Ten zbiór zaś stara się uchwycić jego rysy za pomocą czterech opowiadań, powstałych w różnych okresach twórczości czeskiego pisarza. Jest tu Hrabal cofający się do czasów szkolnych, z nostalgią wyliczający barwne postaci zaludniające ulice Nymburka, jest uczestnik kulturalnego podziemia stawiający pierwsze pisarskie kroki w czasach powojennej inwigilacji, jest robotnik pracujący w hucie w Kladnie w okresie głębokiego stalinizmu, wreszcie – są lata osiemdziesiąte i starzejący się pisarz, który z niejasnym poczuciem winy, ale nie bez „praskiej ironii” przygląda się swojemu życiu, nie mogąc oddzielić go od istnień i opowieści innych bywalców knajpy zwanej światem.„Ja to właściwie są ci inni, wszystko to, co jest poza mną. Ja jestem tylko aparatem fotograficznym, taśmą magnetofonu” – tak przedstawia się Hrabal w opowiadaniu Kim jestem. Jak zawsze w jego postawie pisarskiej wybrzmiewa i dźwięko-, i światłoczułość, i – jeszcze ogólniejsza – światoczułość, czyli wrażliwość na świat, ludzi, zdarzenia… Sam w końcu wyznawał: „od dzieciństwa przepełniał mnie podziw dla rzeczywistości, której nie stworzyłem i która istniała wcześniej, niż ja się tu pojawiłem. Byłem tym, który nie pragnął niczego więcej, niż pokazać jej odbicie, i nawet najstraszniejsze wydarzenia miały dla mnie w sobie tak wiele piękna”. Światoczuły to Hrabal pośród bohaterów swojej prozy, na tle dobrze znanego czytelniczkom i czytelnikom świata przedstawionego, ale też Hrabal nieco inny niż w zbiorowej wyobraźni, wychodzący poza fikcję, zwierzający się z egzystencjalnego smutku i rozczarowania samym sobą.
Rekonstrukcja biografii (1933-1934)Biografia Brunona Schulza, jednego z najważniejszych polskich pisarzy XX wieku, opisuje zaledwie dwa lata jego życia. Są to jednak lata przełomowe, w trakcie których Schulz rodzi się jako pisarz. Wcześniej był artystą znanym zaledwie wąskiemu kręgowi odbiorców sztuki. Debiutancki tom osobliwych opowiadań, zatytułowany Sklepy cynamonowe otwiera przed nim nowe perspektywy i daje mu rozgłos, o którym dotąd mógł jedynie marzyć. W przeciągu następnych miesięcy staje się jednym najczęściej omawianych przez krytykę pisarzy - wyrazistym punktem odniesienia dla innych. Schulz nawiązuje wówczas nowe literackie kontakty, zaprzyjaźnia się między innymi z Witkacym i Gombrowiczem. Z wątkiem literackiej sławy - jak w vie romance - splata się w tych latach wątek uczuciowy. Wiosną 1933 roku Schulz poznaje przyszłą narzeczoną, pracującą w tym czasie w Drohobyczu nauczycielkę Józefinę Szelińską, a wkrótce potem swoją protektorkę Zofię Nałkowską, z którą połączy go przelotny romans. Równocześnie i równolegle rozwijają się w tych miesiącach dwie miłosne historie. Mają one inny przebieg, odmienny koloryt, rytm i tonację emocjonalną - lecz to samo zakończenie: nagły i dramatyczny kres. Autorzy biografii Dzień po dniu rekonstruują fakty i wydarzenia w oparciu o dokumenty i świadectwa, układając z nich pasjonującą i jak najwierniejszą opowieść o życiu i twórczości Brunona Schulza.
Najbardziej poruszająca książka ostatniego czasu. Autobiografia redaktora naczelnego magazynu „Elle”. Jean-Dominique Bauby w wyniku wylewu doznał paraliżu całego ciała. Jego oknem na świat stała się lewa powieka, którą wymrugał opowieść o cierpieniu, samotności, miłości i śmierci. Tworzenie książki stało się walką o istnienie. Poczucie humoru, ironia i dystans wobec otaczającego świata i własnych przeżyć spowodowały, że jego opowieść jest wzruszającą afirmacją życia.Jean-Dominique Bauby zmarł nagle, trzy dni przed ukazaniem się „Skafandra i motyla”. Książka rozeszła się we Francji w nakładzie 800 000 egzemplarzy, przełożono ją na kilkadziesiąt języków.
Ta książka proponuje nowy sposób przechowywania pamięci. Znajdują się tu opowieści o zmarłym i analizy jego twórczości, ale też limeryki i prace plastyczne. Do bliskich Marcina Giżyckiego należą bowiem zarówno ludzie pióra, jak i pędzla. Powstała dzięki nim mozaika słów i obrazów stanowi alternatywę dla tradycyjnej księgi pamiątkowej. Tym samym udało się stworzyć złożony portret bohatera - filmowca, historyka sztuki, krytyka, fotografa, eseisty, poety, profesora akademickiego, podróżnika, dziennikarza, miłośnika bluesa. Człowieka orkiestry. Jest to więc lektura również dla tych, którzy "faceta w zadymie" nie znali, ale których interesuje sztuka, film, fotografia, poezja, Ameryka, historia, a także - przedłużanie życia poprzez opowieść. Wśród autorek i autorów tomu znaleźli się Agnieszka Holland, Anda Rottenberg, Marek Bieńczyk, Eliza Kącka, Piotr Sommer, Ewa Kuryluk, Piotr Dumała, Lech Majewski i wielu innych znakomitych pisarzy i pisarek, artystek i artystów. Współfinansowano ze środków Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej
Wyjęte z grobów szczątki szat i ułomki ciał, dzieła rzemiosła i rzeczy osobiste, fragmenty budowli i elementy uzbrojenia, grudki ziemi i kępki trawy - w większości z takich obiektów, a nie wybitnych dzieł sztuki, składała się kolekcja utworzona przez księżną Izabelę Czartoryską w jej rezydencji w Puławach na przełomie XVIII i XIX wieku. W swej fizycznej postaci były to przedmioty skromne, niepozorne, wręcz banalne. A przecież zostały zamknięte w ozdobnych oprawach, naczyniach i sarkofagach oraz zaaranżowane w efektowne kompozycje w specjalnie dla nich wzniesionych budynkach. Wśród oglądających je gości wywoływały jednak zachwyt i wzruszenie - miały bowiem status historycznych pamiątek. W jaki sposób go zyskały? Michał Mencfel na przykładzie trzech obiektów ze zbiorów Czartoryskiej - czaszki Jana Kochanowskiego, krzesła Williama Szekspira oraz relikwiarzyka z drzazgą z szafki Francesca Petrarki i kostką z ręki jego ukochanej Laury - pokazuje, jak dokonywała się przemiana pozornie pospolitych rzeczy w przedmioty poddawane szczególnej ochronie, wystawione do oglądania i obdarzone wielkim potencjałem poznawczym i emocjonalnym. Historia każdego z tych obiektów naświetla zarazem jakiś aspekt kultury antykwarycznej. Bo właśnie antykwaryzm wskazuje Mencfel jako źródło kolekcjonerskiej postawy Czartoryskiej i ważny kontekst dla puławskich zbiorów. Jednocześnie autor sytuuje Puławy na mapie wybitnych europejskich realizacji kolekcjonerskich epoki sentymentalizmu, gdzie od dawna powinny zajmować eksponowane miejsce.
Skąd bierze się filozofia? Czy tylko z zadziwienia światem i bezinteresownej pasji poznawczej? Czy raczej z doświadczenia grozy w zetknięciu z wrogą rzeczywistością? Wywód Memoria passionis osnuty jest wokół tezy, że myślenie porządku społecznego i politycznego musi uwzględniać niepewność i grozę, stojące u podstaw zarówno filozofii, jak i relacji międzyludzkich. Przewodnikami po ścieżkach tej gorzkiej mądrości stają się przede wszystkim Fryderyk Nietzsche, Walter Benjamin, Edith Hamilton, Melanie Klein, Hamlet Wpisana w kondycję ludzką melancholia prezentowana jest tu jako postawa dojrzałej konfrontacji z przygniatającym skomplikowaniem świata. Szaleństwo zaś przeciwstawione władczym zapędom rozumu jawi się jako tragiczne oskarżenie rzucone polityce, która odziera jednostki z wolności, jawnie bądź niepostrzeżenie wpływając na ich los.
Atlas (polskiego) bezformia to tekstowo-wizualny rekonesans, mający na celu rozpoznanie i przetestowanie możliwych znaczeń i ścieżek bezformia w polskim kontekście. Jak bowiem tu i teraz rozumieć kategorię, która historycznie powiązana była tak silnie z surrealizmem i myślą Georges'a Bataille'a? Czym mogłoby być polskie bezformie?Próbując rozważyć te kwestie, autorzy przywracają kategorii bezformia historyczny i społeczny kontekst, wskazują na konkretną materialną i przestrzenną topografię. Widma wojny i Zagłady, brutalna transformacja ekonomiczna, industrializacja i katastrofa ekologiczna, specyficzne doświadczenie bezsilności - oto zarysowane tu kierunki poszukiwań.Esej stanowi dopełnienie dwóch innych publikacji z tej samej serii: Bezformie: sposób użycia Yve-Alaina Bois i Rosalind Krauss oraz Atlas. Antologia pod redakcją Tomasza Szerszenia.
Od swych renesansowych źródeł po późną nowoczesność "atlas" pozostaje niedookreśloną kategorią, balansującą między nauką a sztuką, pojęciem problematycznym i nieustannie się przeobrażającym. W tym niedookreśleniu, swoistej anarchiczności, kryje się pytanie: czy atlasy służyły i służą kolonizowaniu, podporządkowywaniu sobie świata, czy może raczej destrukcji pewnych obrazów, klisz, wyobrażeń?Mając w pamięci postać mitologicznego tytana, można też pytać, czym dziś jest atlas? Dźwiganie na własnych barkach rozpadającego się na naszych oczach świata jest melancholijnym ćwiczeniem z bezsilności, formą niekończącej się żałoby, która przedłuża "atlasowy gest" w nieskończoność i nadaje mu obsesyjny charakter. To poczucie bezsiły wobec "całego świata boleści", po dramatach historii i wobec dziejącej się tu i teraz klimatycznej katastrofy, zyskuje nowe znaczenia: być może to czas kreślenia nowych kartografii, tworzenia nowych atlasów, czas ich nowych użyć.Atlas. Antologia to obszerna, przekrojowa publikacja prezentująca dwudziestowieczne oraz całkiem współczesne formy i przeobrażenia kategorii atlasu. To kilkadziesiąt tekstów (zarówno naukowych, jak i literackich) oraz kilkaset ilustracji, w tym fragmenty projektów artystycznych i dokumenty wizualne. Wśród nich między innymi te autorstwa: Lorraine Daston, Giuliany Bruno, Georges'a Didi-Hubermana, J.L. Borgesa, Vilma Flussera, Judith Schalansky, Gertrudy Stein, Michela Serresa, Anny Tsing, Georges'a Duthuita, Teresy Castro, Benjamina Buchloha, Aby'ego Warburga, Róży Luksemburg, Hannah Hch, Gerharda Richtera, Jadwigi Maziarskiej, Zofii Rydet, Mathieu Pernota, Diany Lelonek Książka została uzupełniona rozbudowanymi komentarzami autorstwa Tomasza Szerszenia, Agnieszki Daukszy, Balbiny Tarnowskiej i Elizy Gościniak.
Fascynujące studium psychoanalityczno-edytorskie z przemilczanymi wątkami historii naszej kultury w tle, pełne głębokiego namysłu analitycznego i skłaniające do współmyślenia; polemika z klasykami polskich badań literackich: Juliuszem Kleinerem i Czesławem Zgorzelskim; inne spojrzenie na romantyzm i na Mickiewicza. Liryk lozański Ach już i [ja?] w rodzicielskim domu okazuje się w świetle rozważań autorki utworem nie tylko pomijanym przez wielu badaczy lub całkowicie mylnie rozumianym, ale w istocie nieznanym, bo ani treść, ani forma tego wiersza nie zostały dotychczas rozpoznane.
Wprowadzenie do życia i twórczości Sarah Kofman (19341994) wybitnej francuskiej filozofki, pisarki i feministki o polsko-żydowskich korzeniach. Karoline Feyertag pisze w zgodzie z myślą swojej bohaterki, która uważała, że filozofia jest zawsze sprawą osobistą. Sarah rodzi się w Paryżu w rodzinie polskich Żydów. Jej ojciec, chasydzki rabin, zostaje aresztowany w 1942 roku i ginie w Auschwitz. Wraz z dbającą o zachowanie żydowskiej tradycji matką dziewczynka znajduje schronienie u pani z rue Labat, młodej wdowy, dzięki której poznaje francuską kulturę. Po wojnie Kofman przechodzi przez kolejne szczeble edukacji, emancypuje się w zdominowanym przez mężczyzn środowisku akademickim i ostatecznie zostaje profesorką na Sorbonie. Nawiązuje bliskie relacje z takimi myślicielami, jak Jacques Derrida, Gilles Deleuze i Jean-Luc Nancy. W 1994 roku, w 150. rocznicę urodzin Nietzschego, popełnia samobójstwo. Celem Feyertag nie jest wyłącznie rekonstrukcja losów Kofman. Autorka w zdarzeniach z życia dostrzega figury myśli, w dyskursie filozoficznym zaś autobiograficzne lustro. Korzysta przy tym z bliskiej Kofman tradycji filozoficznej sięga do Freuda, Nietzschego, Derridy. Dzięki temu tworzy przejmujący, subtelnie wycieniowany duchowy portret niezwykłej myślicielki.
Dla Zbigniewa Majchrowskiego udział w legendarnych dziś seminariach Marii Janion na Uniwersytecie Gdańskim i współredakcja, razem ze Stefanem Chwinem i Stanisławem Rośkiem, dwóch pierwszych tomów "Transgresji" (Galernicy wrażliwości i Odmieńcy), esejów, które były efektem konwersatoriów, stały się doświadczeniem formacyjnym. Nie tylko - jak wspomina Autor - dla uczestników tych spotkań, ale i dla wielu czytelników "Transgresji".Trans/dygresje, układane przez Autora ze świadomością odchodzenia, sumowania wieloletniej pracy badawczej, już samym tytułem nawiązują do nakreślonej na początku lat osiemdziesiątych, u progu jego pracy naukowej, perspektywy tematów i wątków obecnych w kulturze, którym poświęcał swoje późniejsze publikacje. Po latach, Majchrowski na nowo stawia pytanie, jak możliwe jest interpretowanie przekroczeń w kulturze z perspektywy dzisiejszych praktyk artystycznych. Literatura, teatr, sztuki wizualne, performanse społeczne przenikają się w jego tekstach z niezwykłą swobodą, wynikającą nie tylko z erudycji, ale i unikalnej wrażliwości, pozwalającej zobaczyć związki i zależności, przepływy i wpływy z przenikliwością i uważnością, umożliwiającą mu wydobycie ze znanych powszechnie historii warstw z pozoru niewidocznych, a na pewno niedocenionych.W interpretacjach Zbigniewa Majchrowskiego ważną rolę odgrywa osobiste doświadczanie, uczestniczenie w praktykach artystycznych, znajomość - czasem przyjaźń - z twórcami oraz obrazy. To, co widzi, jest dla niego równie ważne, jak to, co wie. W Trans/dygresjach ilustracje stanowią narrację równorzędną do tekstów. Wprowadzają inną przestrzeń, konieczną dziś do zrozumienia, jak przebiegają granice, które artyści w każdym czasie gotowi są przekraczać.
Napisane przez Roberta Calassa tuż przed śmiercią Dzieło bez imienia jest wyjątkowym przewodnikiem po jego wcześniejszych książkach, a zarazem intelektualną autobiografią podaną w formie przenikliwego literackiego eseju. Calasso - obawiający się biografów i ich interpretacji - podsumowuje swoją twórczość i pozostawia czytelnikom swoisty duchowy testament. Porównuje napisane przez siebie książki do archipelagu - nie tworzą one bowiem spójnego dzieła, lecz są skupiskiem rozrzuconych wysp. Oddalonych od siebie, ale możliwych do połączenia mostami-tematami, do których Calasso regularnie powracał: sekularyzacją społeczeństwa, nowoczesnością, mitami greckimi (i nie tylko) czy refleksją nad utworami Charles'a Baudelaire'a i Franza Kafki."Upadek [królestwa] Kusz miał się okazać wylęgarnią całego Dzieła. W kolejnych książkach nie ma żadnego istotnego elementu, który by tam nie występował, niczym unerwienie, czasami ledwie widoczne, czasami wyraźne. Pierwszą rozpoznawalną rzeczą jest słowo w sanskrycie, ryta, na którego temat rozmaici wybitni indolodzy dyskutowali namiętnie i poruszająco, zastanawiając się, czy należy je przełożyć jako ład świata (to rozwiązanie przeważyło), czy jako prawdę. Słowo to pojawia się już na drugiej stronie książki, w powiązaniu z Kongresem Wiedeńskim"."Istnieje tysiąc słusznych powodów, by nie robić tego, co robię. I jeden tylko, by to uczynić: powiedzieć z możliwie największą precyzją kilka rzeczy o niektórych napisanych przez siebie utworach".Roberto Calasso
Książka Żydowskość i ludzkość. Etyczny świat humanizmu żydowskiego przed Zagładą jest pasjonującą próbą etyczno-antropologicznego zrozumienia relacji między humanizmem hebrajskim a humanizmem ogólnoludzkim, które mają ten sam fundament: Biblię hebrajską, ale i inne pisma tradycji żydowskiej. Dariusz K. Sikorski jako pierwszy czyni to na podstawie wybranej prasy polsko-żydowskiej XIX i pierwszej połowie XX wieku w połączeniu z analizami twórczości wybitnych myślicieli żydowskich działających w Polsce - Majera Bałabana, Hilela Seidmana, Izaaka Cylkowa, Salomona Spitzera, Lewiego Freunda. Inspiruje się koncepcjami humanizmu żydowskiego autorstwa Martina Bubera, Abrahama Heschela i Emmanuela Lvinasa.
O kim możemy powiedzieć, że jest seryjnym mordercą? Czy bezinteresowna destrukcyjność jest cechą wrodzoną czy nabytą gatunku ludzkiego? Co łączy postaci literackie stworzone przez Senekę, Juliusza Słowackiego i Oscara Wilde'a z Kubą Rozpruwaczem, Gilles'em de Rais czy Edem Geinem?Najdalsza północ człowieczeństwa to książka o najmroczniejszej stronie ludzkiej natury - nieumotywowanej przemocy. Autor podzielił tekst na dwie wyraźne części. Horyzont pierwszej z nich wyznaczają pochodzące z różnych epok - od starożytności do współczesności - teksty literackie, których bohaterowie bezpodstawnie pozbawiają życia innych ludzi. Druga część skupia się na seryjnych mordercach i psychopatach najbardziej rozpoznawalnych w zachodnim kręgu kulturowym. Paweł Majewski analizuje brutalne czyny i zgłębia psychikę najpierw postaci fikcyjnych, a później realnych. Dzięki interdyscyplinarnej perspektywie ukazuje zaskakujące pokrewieństwo między literacką fikcją a rzeczywistością. Zdaje się bowiem, że wszelkie akty nieracjonalnej przemocy wyrastają z jednego źródła, jakim jest tkwiący w gatunku ludzkim popęd agresji i destrukcji.
Bibliofilskie wydanie w trzydziestą rocznicę ukazania się poematu. Według niektórych badaczy jest to opus magnum mojej twórczości poetyckiej. Uważam to za możliwe i spowodowane przez ogromną swobodę, z jaką to pisałem. Ta fuga poetycka wymyka się wszelkim regułom, a zarazem nadaje kształt mojemu marzeniu o formie bardziej pojemnej, mieszającej gatunki i wypisy z danych biograficznych. [...] Zdarza się niekiedy, że tworzymy rzecz niezamierzenie gęstą i przez to ważną, tak też jest z tym poematem. Jest to zanurzenie się w przeszłość, bez chęci gonienia za tym, co aktualne, czyli wyłania się z tego obraz, nieco zmitologizowany, zarówno mojej biografii, jak moich okolic rodzinnych. Jest to zarazem operacja przywrócenia rzeczy minionych w ich postaci opierającej się przemijaniu, niejako oczyszczonej". (Ze Wstępu Czesława Miłosza). Marian Stala w Śmierci Poety (Tygodnik Powszechny 2004, nr 34), oceniając znaczenie poematu, pisał: Poetycka wielkość Miłosza nie odsłoniła się nagle, nie była gotowa u początków jego twórczości. Ta wielkość narastała od młodzieńczego Poematu o czasie zastygłym do poematu Gdzie słońce wschodzi i kędy zapada, będącego jednym z najwyższych jego dokonań. Po wydaniu tego właśnie tomu, w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, wielkość Miłosza była już sprawą oczywistą i niekwestionowaną. Późniejsze zaszczyty i wyróżnienia były tylko potwierdzeniem tego stanu rzeczy.
W naszej nieodległej, bo peerelowskiej, historii tworzyła niezwykła pisarka, o której bardzo niesprawiedliwie zapomnieliśmy prawie zupełnie. Była to Róża Ostrowska (1926-1975). Lektura autobiografizującego tomu, który właśnie trzymają Państwo w rękach, daje szansę, ażeby w części naprawić to krzywdzące zapomnienie i odkryć świat pisarki pełen tajemniczych przejść i zdumiewających połączeń. Jeśli zanurzycie się w lekturze, znajdziecie się na Kaszubach i na Wileńszczyźnie, we śnie, marzeniu i na gorzkiej jawie, w politycznych i metafizycznych sieciach, oddychać będziecie zupełną swobodą zmysłowych, miłosnych przeżyć i zobaczycie, jak to jest dusić się w oparach marcowych, więdnąć w PRL-u.
Mapy - odkładane na wieki do archiwów, umieszczane w miejscach publicznych i na ścianach mieszkań, zwijane w rulon, by łatwiej je przenieść, czy na tyle uwewnętrznione, że można o nich mówić bez oglądania. Kartografia jest w książce Igora Piotrowskiego kluczowa, nie chodzi tu jednak o zwykłe, praktyczne używanie map, lecz o wyczulenie na mapę i na to, co się dzięki niej przydarza.Autor opowiada o mapach Mirona Białoszewskiego - tych, które oglądał, o których napisał i które narysował. Przez pryzmat twórczości poety wyznacza - po pierwsze - węzłowe okresy w polskich dziejach odbioru map: wojnę i okupację oraz czasy stalinowskie. Po drugie problematyzuje przedstawienia tematyczno-gatunkowe, które ulegały największym przeobrażeniom w wieku XX: mapy kosmosu i plany szybko rozwijających się miast. Studia tych przypadków stanowią główną oś książki. Białoszewski jawi się przy tym jako pisarz rozmontowujący ideę mapy współczesnej. Piotrowski zestawia go z innymi twórcami - m.in. z Witoldem Gombrowiczem czy Tadeuszem Konwickim - którzy także, świadomie lub nie, dekonstruują mapę. Dzięki temu odtwarza szerszy kontekst kulturowej pragmatyki kartograficznej i nakreśla sfery, w których mapy współtworzyły polskie imaginarium ubiegłego stulecia.
Ale tajemnicy Königsberga/Kaliningradu nie wyraża osiemnastowieczny filozof Kant, lecz Hannah Arendt, kobieta dwudziestowieczna. Przyszła na świat dwa wieki później, w 1906 roku, jeszcze w „epoce bezpieczeństwa”, ale rychło wciągnął ją wir tego nieszczęsnego stulecia. Widziała zmierzch dnia, którego świt
oglądał Kant.
„Pierwsza eksplozja – pisze Hannah Arendt o 1 sierpnia 1914 roku – była jakby początkiem reakcji łańcuchowej, której do dziś nie można przerwać… Niczego, co wydarzyło się od I wojny światowej, nie udało się naprawić, żadnemu z nieszczęść, nawet II wojnie, nie umieliśmy zapobiec. Każde wydarzenie miało jakość katastrofy i każda z tych katastrof była ostateczna”.
Karl Schlögel
Od Hannah Arendt, poprzez Paula Celana i Györgya Lukácsa, aż po Siergieja Diagilewa czy Harry’ego Kesslera – Karl Schloegel odkrywa na nowo wspaniałą tradycję europejskiej kultury w dobie kryzysu współczesnego świata.
Które wydarzenia sprawiły, że Niemcy są dzisiaj tymi, kim są? Czy korzenie niemieckiej tożsamości sięgają aż do Świętego Cesarstwa Rzymskiego? Jak na niemiecką tożsamość wpłynął problem winy?W tej błyskotliwej syntezie dziejów Niemiec Heinrich August Winkler zgłębia proces formowania się niemieckiej tożsamości narodowej: Odtwarza zawiłą drogę do zjednoczenia, przywołuje doświadczenia pierwszej i drugiej wojny światowej, moralną i polityczną katastrofę Niemiec, podział kraju na dwa państwa. Opisuje proces stopniowego powrotu Republiki Federalnej Niemiec do wspólnoty Zachodu, a także ponowne zjednoczenie kraju. W końcu – analizuje wyzwania, przed którymi obecnie stoją Niemcy jako jedno z najbardziej wpływowych państw Unii Europejskiej, w tym napięcia związane z globalizacją, pamięcią historyczną i odpowiedzialnością polityczną. Integracja europejska, demokratyzacja i rozliczenie z przeszłością są bowiem kluczowymi elementami współczesnej tożsamości niemieckiej.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?