Autyzm jest jednym z najpoważniejszych i najczęściej diagnozowanych zaburzeń rozwojowych. Z niemal 100 rodzajów oferowanych terapii do najefektywniejszych należy stosowana analiza zachowania. Jej skuteczność potwierdza 50 lat badań naukowych i doświadczeń praktycznych.Teoria, badania i praktyka stosowanej analizy zachowania
Pierwsza na polskim rynku wydawniczym książka na temat terapii behawioralnej dzieci z autyzmem!
Autyzm jest jednym z najpoważniejszych i najczęściej diagnozowanych zaburzeń rozwojowych. Z niemal 100 rodzajów oferowanych terapii do najefektywniejszych należy stosowana analiza zachowania. Jej skuteczność potwierdza 50 lat badań naukowych i doświadczeń praktycznych.
Autorzy omawiają zagadnienia teoretyczne dotyczące autyzmu i stosowanej analizy zachowania, podstawowe założenia radykalnego behawioryzmu, oceny behawioralnej i pomiaru zachowań. Opisują także metody nauczania osób z autyzmem i rozwijania u nich pożądanych zachowań. Podają wiele zaleceń praktycznych dotyczących korzystania ze strategii proaktywnych w pracy z dziećmi z autyzmem, motywowania ich do nauki, treningu różnicowania i redukowania zachowań niepożądanych.
(…) to pierwsze w Polsce tak obszerne i całościowe opracowanie na temat behawioralnej terapii osób z autyzmem. (…) spotka się z zainteresowaniem dużego grona Czytelników: zarówno profesjonalistów i studentów wielu kierunków studiów, jak i rodziców dzieci z zaburzeniami rozwoju. (…) Zwolennicy terapii behawioralnej z pewnością powitają ją z radością, a ci, którzy wiedzą na temat tej terapii mało lub są wobec niej sceptyczni, otrzymają możliwość zapoznania się z rzetelnym wykładem na jej temat. Z recenzji prof. Ewy Pisuli
Terapia behawioralna dzieci z autyzmem – fragment ksiazki
Nowa definicja autyzmu i rozwiązania SAZ
W tym samym czasie, gdy piszę wstęp do pierwszej w języku polskim książki If If o autyzmie i analizie zachowania, społeczność naukowa dyskutuje na temat redefinicji autyzmu, która ma się pojawić w nieopublikowanej jeszcze klasyfikacji zaburzeń psychicznych DSM-V. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne poprosiło naukowców oraz praktyków o skomentowanie proponowanych zmian. Jeżeli nowa definicja zostanie zaakceptowana, znacząco wpłynie to na zmianę kierunku stale rosnącej „epidemii" diagnozy zaburzeń ze spektrum autyzmu. Nowa definicja autyzmu znajdzie także odbicie w decyzjach dotyczących tego, które dzieci i ich rodziny otrzymają środki na leczenie.
Zgodnie z sugerowanymi zmianami, aby dzieci mogły otrzymać diagnozę zaburzenia ze spektrum autyzmu (autistic spectrum disorder) według DSM- V, będą musiały spełnić cztery kryteria:
(1) trwałe uszczerbki w komunikacji społecznej i w interakcjach;
(2) obsesyjne zainteresowania i powtarzane zachowania;
(3) obecność zaburzeń we wczesnym dzieciństwie;
(4) objawy ograniczające lub osłabiające normalne funkcjonowanie.
Dziecko będzie musiało wykazywać uszczerbki we wszystkich obszarach wymienionych w ramach komunikacji społecznej i interakcji oraz w przynajmniej dwóch z czterech obszarów w ramach powtarzających się wzorców zachowań. Jest to bardziej restrykcyjne podejście niż dotychczasowe wytyczne.
Obecnie kryteria diagnostyczne dla zaburzenia autystycznego (DSM-IY-TR) pozwalają na zdiagnozowanie dziecka przy użyciu skomplikowanego połączenia dwunastu możliwych charakterystyk, w tym przynajmniej: dwóch problemów społecznych, jednego problemu komunikacyjnego oraz jednego zachowania stereotypowego. To oznacza, że jest ponad 1500 permutacji symptomów autystycznych.
Z powodu zmniejszenia liczby charakterystyk oraz ze względu na wymóg istnienia wszystkich składników komunikacji i interakcji jest prawdopodobne, że DSM-V ogromnie zmniejszy liczbę diagnoz autyzmu. Już pojawiły się zaniepokojone głosy, że podręcznik ten całkowicie eliminuje oddzielną diagnozę zespołu Aspergera. Oznacza to, że osoby wcześniej sklasyfikowane jako mające zespół Aspergera będą musiały spełnić wszystkie wymogi dla zaburzenia ze spektrum autyzmu, żeby otrzymać diagnozę. Z pewnością część z nich nie zmieści się zatem w proponowanej kategorii. Zmiany te oznaczają także, że grupa dzieci zdiagnozowanych z tym zaburzeniem będzie bardziej jednorodna niż dotychczas. Nowe spektrum autyzmu będzie więc bardziej skondensowane, będzie miało podobny wzorzec zachowań.
Ciągłe zmienianie definicji autyzmu podkreśla jego relatywną oraz arbitralną naturę jako psychologicznego i psychiatrycznego zaburzenia (por. Novak i Pelaez, 2004; 2011; Suchowierska i Novak, 2010). Jednak terapia mająca swoje podstawy w stosowanej analizie zachowania skupia się nie na diagnozie per se, ale na istotnych beha-wioralnych deficytach lub nadmiarach danej osoby. I takie właśnie podejście zostało zaprezentowane w niniejszej książce. Wychodzi się w nim z założenia, że terapia SAZ, szeroko używana i efektywna metoda leczenia osób z autyzmem, działa niezależnie od postawionej diagnozy. Działa, ponieważ jest ukierunkowana na określone deficyty lub nadmiary behawioralne indywidualnego dziecka, bez względu na kategorię diagnostyczną, którą otrzymał klient, lub etiologię jego zaburzenia. Analityk zachowania, pracując z osobami z autyzmem, ma za zadanie rozpoznać funkcjonalność poszczególnych zachowań klienta (poprzez proces oceny behawioralnej) i bezpośrednio na nie oddziaływać. Podobne techniki behawioralne mogą być zatem wykorzystywane niezależnie od tego, czy bierzemy pod uwagę starą czy nową definicję autyzmu, jeżeli deficyty i nadmiary pozostają te same. W niniejszej książce autorzy podążają śladem swojej wcześniejszej publikacji, skupiającej się na podstawowych zasadach analizy zachowania. Posługują się pojęciami z tamtego tomu, rozszerzając przekazywane informacje o zastosowania technik beha-wioralnych w pracy z dziećmi z autyzmem. Cieszę się, że autorzy skierowali się ku analizie i rozumieniu autyzmu poprzez skupienie się na behawioralnych deficytach i nadmiarach. W związku z tym poświęcają całe rozdziały na opis tego, jak budować repertuar nowych zachowań i jak zminimalizować problemy behawioralne. Jestem także zachwycony faktem, że przeznaczyli oni osobny rozdział na uczenie komunikowania się, ze względu na fakt, iż u dzieci z autyzmem określone zachowania werbalne mogą być nieobecne lub nadmiernie widoczne. Ponadto jestem zadowolony z logiki, jaką udało im się osiągnąć dzięki zastosowaniu trzyczęściowego układu treści: (prawie) każdy rozdział składa się z części poświęconej teorii, badaniom i praktyce. Od siebie mogę dodać, że miałem już szczęście pracować z Moniką Suchowier-ską, gdy była stypendystką Fulbrighta w Stanach Zjednoczonych, a znałem ją wcześniej dzięki prezentacjom, które przedstawiała na konferencjach Association for Behavior Analysis International oraz European Association of Behaviour Analysis. Miałem także dwukrotnie możliwość odwiedzenia jej Centrum Wczesnej Interwencji „Krok po Kroku" w Warszawie i bezpośredniej obserwacji wysokiej jakości usług, które ona oraz jej współpracownicy oferują. Dzięki temu wiem, że jest dokładnym i ostrożnym naukowcem, a także wspaniałym praktykiem stosującym analizę zachowania w pracy z dziećmi z autyzmem oraz ich rodzinami. Monika Suchowierska i współautorzy już wcześniej zasłużyli się jako propagatorzy wiedzy o analizie zachowania. Jestem przekonany, że ta nowa książka będzie ważnym elementem kształcenia w zakresie stosowanej analizy zachowania i terapii osób z autyzmem.
Gary Novak, BCBA-D
profesor emerytowany
California State University Stanislaus
Turlock, California
Gary Novak - profesor psychologii na California State University Stanislaus, autor między innymi książek:
Developmental psychology: Dynamical systems and behavior analysis (1996) oraz Child and adolescent development (z Marthą Pelaez; 2004).
Terapia behawioralna dzieci z autyzmem
Spis Treści
Pomóc osobom z autyzmem. Podejście oparte na dowodach naukowych
William L. Hewart
Nowa definicja autyzmu i rozwiązania SAZ Gary Novak
Wprowadzenie
Rozdział 1
Autyzm i stosowana analiza zachowania
1.1. Teoria
1.1.1. Autyzm
1.1.2. Stosowana analiza zachowania
1.2. Praktyka
1.2.1. Program
1.2.2. Dostosowanie środowiska
1.2.3. Wyraźna struktura otoczenia
1.2.4. Funkcjonalne podejście do zachowań trudnych
1.2.5. Planowane przygotowanie dziecka do uczenia się w przedszkolu i szkole
1.2.6. Włączanie rodziny dziecka do terapii
1.2.7. Nieporozumienia związane z terapią behawioralną
1.2.8. Wskazówki dla rodziców
Rozdział 2
Behawioryzm i prawa uczenia się
2.1. Teoria
2.1.1. Radykalny behawioryzm
2.1.2. Procesy uczenia się
2.2. Praktyka
Rozdział 3
Ocena behawioralną
3.1. Teoria
3.1.1. Definicja oceny behawioralnej
3.1.2. Całościowa ocena behawioralną
3.1.3. Wybór zachowań modyfikowanych
3.1.4. Definiowanie zachowania modyfikowanego
3.1.5. Metody pomiaru zachowania modyfikowanego
3.2. Praktyka
Rozdział 4
Rozwijanie nowych zachowań u osób z autyzmem
4.1. Teoria
4.1.1. Motywacja
4.1.2. Kontrola bodźcowa i generalizacja
4.1.3. Techniki nauczania
4.2. Praktyka
4.2.1. Wykorzystanie strategii proaktywnych
4.2.2. Motywowanie dziecka z autyzmem
4.2.3. Trening różnicowania
4.2.4. Rola rodziców w terapii dziecka z autyzmem
Rozdział 5
Zachowania trudne i ocena funkcjonalna
5.1. Teoria
5.1.1. Definicja i częstość występowania zachowań trudnych
5.1.2. Etiologia zachowań trudnych
5.1.3. Ocena funkcjonalna
5.1.4. Model najmniej restrykcyjnej interwencji
5.2. Praktyka
5.2.1. Co rodzice powinni robić, gdy dzieci zachowują się dobrze?
5.2.2. Co rodzice powinni robić, gdy dzieci zachowują się niepoprawnie?
Rozdział 6
Zachowania werbalne
6.1. Teoria
6.1.1. Skinnerowskie podejście do zachowań werbalnych
6.1.2. Podstawowe werbalne zachowania sprawcze
6.1.3. Analiza zachowań werbalnych
6.2. Praktyka
6.2.1. Ocena umiejętności werbalnych
6.2.2. Trening poszczególnych werbalnych zachowań sprawczych
Rozdział 7
Zasady etyczne w pracy analityka zachowania
7.1. Wytyczne dotyczące etyki pracy analityka zachowania
7.2. Inne kodeksy etyczne
Aneks
Bibliografia
Indeks rzeczowy
Indeks osobowy
Ryzyko stało się nieodłącznym elementem współczesnego świata. Rozwój nauki, technologii, gospodarki wpłynął na zwiększenie liczby potencjalnych źródeł zagrożeń, wobec których jednostka musi podejmować trudne decyzje, nie umiejąc jednocześnie przewidzieć ich konsekwencji. Efektem takiej sytuacji jest kryzys, przejawiający się zarówno w realiach codziennej egzystencji, jak i w indywidualnym stylu życia człowieka, a skutkiem owego kryzysu jest alienacja, samotność, zmiany w systemie wartości, zanik podmiotowości, eskalacja zachowań aspołecznych. W niniejszym tomie ukazano problem ryzyka i zachowań ryzykownych w interdyscyplinarnej perspektywie, co umożliwia lepsze zrozumienie tego zjawiska oraz jego społecznych konsekwencji.
Istotę celu naukowego (publikacyjnego) monografii upatruję w autorskim wskazaniu na umysł jako formę rzeczywistości mózgowej (biologicznej, neurofizjologicznej). Te dwa pojęcia w warsztatach psychologów często stosuje się zamiennie, nie zawsze poprawnie, bez zrozumienia ich leksykalnej dystrybucji. Po zapoznaniu się z pracą prof. Kaczmarka skutecznie skraca się dystans poznawczy do obu pojęć. Biologiczne "krosna" pozwalają na twórcze powstawanie umysłu, zapełniającego nici krosen, i dajacego się, jako świat funkcji, ocenić poznawczo, estetycznie i pragmatycznie.
Praca, poza zasadniczą narracją o umyśle, wypełniona jest także solidną wiedzą na temat ludzi, dla których zarówno mózg, jak i umysł, stały się treścią ich naukowego życia i badawczym wyróżnikiem. W pracy znajdzie Czytelnik także opisy licznych eksperymentów poparte ilustracjami i tabelami. A całość napisana jest językiem umożliwiającym dostęp do treści nie tylko wąskiemu gronu specjalistów, ale także tym, których ciekawość zmusi do sięgnięcia po książkę.
z recenzji prof.dr.hab. Waldemara Tłokińskiego
Ta książka jest czymś więcej niż tylko zbiorem opowieści; ma ona także ogromne znaczenie historyczne jako pierwszy sprawdzian wpływowej teorii. Powtórne sięgnięcie do niej po pięćdziesięciu latach pozwoliło mi ponownie docenić geniusz i śmiałość Leona Festingera oraz jego współpracowników. Przewiduję, że Ty tego również doświadczysz.
Z Przedmowy Elliota Aronsona Książka Gdy proroctwo zawodzi opisuje niezwykłe badania przeprowadzone przez Leona Festingera oraz dwóch jego współpracowników, Henry'ego Rieckena i Stanleya Schachtera. Celem tych badań była weryfikacja podstawowych założeń jednej z najbardziej znanych teorii psychologicznych jaką jest teoria dysonansu poznawczego Festingera. Badacze poszukiwali odpowiedzi na pytanie w jakich warunkach i dlaczego w sytuacji dysonansu poznawczego (napięcia wywołanego rozbieżnością przekonań) ludzie są bardziej skłonni zniekształcić swoje poglądy na rzeczywistości niż przyznać, że ich pierwotne przekonania były błędne. W ramach tych badań autorzy książki przeniknęli do sekty, której członkowie wierzyli, że jedynie kilka miesięcy dzieli świat od zagłady. Badaczy interesowały przede wszystkim odpowiedzi na pytania o to, jak będą się czuć i zachowywać członkowie grupy, gdy "proroctwo" nie zostanie spełnione, a także czy będą w stanie przyznać, że ich przepowiednie były nietrafne, czy też, jak przewiduje teoria dysonansu poznawczego, dopasują swoją rzeczywistość tak, aby nadać sens nowym okolicznościom. Książka stanowi nie tylko przekonującą ilustrację założeń teorii dysonansu poznawczego, ale jest także niezwykle wartkim i często zaskakującym opisem doświadczeń badaczy związanych z przebywaniem w sekcie.
dr hab. Barbara Szmigielska, prof. UJ
Opracowanie adresowane jest przede wszystkim do pedagogów szkolnych, nauczycieli, osób zajmujących się pracą z młodzieżą a także dla studentów kierunku pedagogika, zwłaszcza specjalności pedagogika społeczna, pedagogika resocjalizacyjna i pedagogika penitencjarna. Mamy nadzieję, że zainteresuje ono również słuchaczy innych kierunków (psychologii, socjologii) oraz młodych pracowników naukowych zajmujących się diagnozą i analizą zaburzeń wychowawczych i uzależnień.
Publikacja powstała we współpracy z Akademią Humanistyczną im. A. Gieysztora.
Celem opracowania jest przekazanie studentom podstawowej wiedzy o niepełnosprawności i rehabilitacji. Zagadnienia te są szeroko opisane w literaturze, często jednak rozproszonej i nazbyt specjalistycznej z punktu widzenia dydaktyki przedmiotu. Bazując na wieloletnim doświadczeniu w kształceniu z zakresu niepełnosprawności i rehabilitacji, dokonałam pewnego wyboru problemów, które powinny stanowić podstawowe kompendium wiedzy na ten temat.
Publikacja powstała we współpracy z Instytutem Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego.
Dotychczas ukazały się:
• Skala i charakter zjawiska palenia tytoniu przez dzieci i młodzież na Mazowszu
• Narkomania jako zagrożenie widziane z perspektywy antropologiczno-etycznej
Publikacja powstała we współpracy z Akademią Humanistyczną im. A. Gieysztora
Dotychczas ukazały się:
• Skala i charakter zjawiska zażywania narkotyków przez kierowców
• Narkomania jako zagrożenie widziane z perspektywy antropologiczno-etycznej
Publikacja powstała we współpracy z Akademią Humanistyczną im. A. Gieysztora
Autorzy podjęli się trudnego zadania prezentacji aktualnej polskiej praktyki i teorii public relations w komunikowaniu społecznym i marketingu. Porządkują istniejące definicje i idee we wszystkich aspektach działalności tej dyscypliny tj. refleksywnym, kierowniczym, operacyjnym i edukacyjnym. W publikacji uznano słusznie, iż public relations powinno się traktować jako samodzielną dziedzinę, niezależną od marketingu. W PR trzeba tyle samo mówić i pisać co słuchać, gdyż istotą tej działalności jest sztuka prowadzenia dialogu z otoczeniem, dialogu prowadzonego wszystkimi dostępnymi narzędziami i środkami.
Publikacja powstała we współpracy z Instytutem Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Na świecie, i także w Polsce, przybywa ludzi starych. Stanowią oni rosnącą część ludności. W prognozach demograficznych zakłada się, że w połowie XXI wieku Ziemię będzie zamieszkiwało ponad 9 mld ludzi, a co piąty mieszkaniec będzie miał ukończone 60 lat. Nasza planeta "siwieje" i jest to proces nieunikniony i nieodwracalny. Wzrost odsetka ludzi starych w populacji prognozowany jest we wszystkich krajach, choć oczywiście nie wszędzie proces będzie przebiegał w takim samym tempie. Starzenie się ludności - obok kwestii ekologicznych i konieczności zapanowania nad epidemiami - należy do najważniejszych wyzwań, jakie w najbliższych latach staną przed ludzkością.
Podstawy gerontologii społecznej - to podręcznik przeznaczony dla słuchaczy policealnych szkół i kolegiów służb społecznych, studentów pedagogiki, socjologii, polityki społecznej, pracy socjalnej i innych stosowanych nauk społecznych oraz przedstawicieli zawodów medycznych. Przedmiotem zawartych w książce analiz jest starość jako doświadczenie jednostkowe, ludzie starzy jako zbiorowość społeczna oraz starzejące się społeczeństwo. Książkę otwiera rozdział zawierający charakterystykę gerontologii społecznej. Po nim następują rozdziały dotyczące starości jako fazy życia. Następna część podręcznika poświęcona jest różnym rolom społecznym realizowanym przez człowieka starego. Kolejna część dotyczy zjawisk i procesów w makroskali - zawiera charakterystykę zbiorowości ludzi starych w Polsce, analizę procesu starzenia się ludności i jego konsekwencji dla życia społecznego oraz analizę polityki społecznej wobec ludzi starych i wobec starości.
Publikacja powstała we współpracy z Instytutem Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego.
W serii wydawniczej "Media początku XXI wieku" ukazały się:
Tom 1 - Mechanizmy propagandy. Wizerunek konfliktu kosowskiego w publicystyce, Ł. Szurmiński
Tom 2 - Etyka w polskim public relations. Refleksje badawcze, J. Olędzki
Tom 3 - Media masowe wobec przemocy i terroryzmu, A. Kozieł, K. Gajlewicz
Tom 4 - Komunikacja sieciowa. Uwarunkowania, kategorie i paradoksy, W. Gogołek
Tom 5 - Model zinstytucjonalizowanych działań lobbingowych firm telewizyjnych wobec instytucji Unii Europejskiej, P. Stępka
Tom 6 - Aparat represji wobec inteligencji w latach 1945-1956, R. Habielski, D. Rafalska
Tom 7 - Public relations w komunikowaniu społecznym i marketingu, J. Olędzki
Tom 8 - Media a rok 1989. Obraz przemian i nowe zjawiska na rynku, Ł. Szurmiński
Tom 9 - Polityka informacyjna Polskiego Stronnictwa Ludowego (1945-1947), P. Swacha
Tom 10 ? Zawartość mediów czyli rozważania nad metodologią badań medioznawczych, T. Gackowski
Tom 11 ? Obraz muzułmanów we Francji w tamtejszych tygodnikach opinii, K. Gajlewicz-Korab
Publikacja powstała we współpracy z Instytutem Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Media masowe nie są dla Kościołów wyłącznie prostym narzędziem ewangelizacji. Obecność Kościołów w mediach i mediów w Kościołach prowokuje nowe sytuacje, stawia je wobec nowych wyzwań i problemów. Na przykład przed kanonistami Kościoła rzymskokatolickiego staje problem teologiczno-prawny co do ważności zawarcia sakramentu małżeństwa czy ważności spowiedzi za pośrednictwem środków przekazu. Doświadczenie pastoralne np. Kościoła katolickiego korzystającego szeroko z mediów, świadomego ich znaczenia i roli, kazało rozwinąć swoje nauczanie w zakresie stosowania i korzystania z nich, nakładając m.in. obowiązek poznania istoty mediów na wszelkie instytuty formacji kapłańskiej. Z punktu widzenia działalności kaznodziejskiej rodzi się poważny problem wynikający choćby z niedostosowania języka homili czy katechezy do możliwości percepcyjnych pokolenia wyrastającego w symbiozie z elektronicznymi technikami komunikowania, posługującego się ich językiem i symboliką. Obecność Kościołów w mediach zmienia je, czyniąc już sam ten fakt wydarzeniem medialnym. Z drugiej strony zauważa się tendencje w polityce Kościołów do aktywnego oddziaływania na media. Pragną one poprzez nie prowadzić ewangelizację, jak również je same ewangelizować, co oznacza także szeroko rozumianą humanizację środków przekazu.
Media współczesne stały się dla Kościołów "nową amboną", bez której trudno byłoby w dzisiejszych czasach dotrzeć do wiernych, częstokroć żyjących w medialnym getcie. Szukają w nich sojusznika, ale też doszukują się wielu niebezpieczeństw. Trwa dialog, który o tyle wydaje się interesujący, że prowadzi go tak wiele różnych podmiotów wyznaniowych.
Publikacja powstała we współpracy z Instytutem Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Praca ma charakter unikatowy. Jeszcze 15 lat temu jej publikacja (a zapewne i samo badanie) byłoby niemożliwe, albo opatrzone klauzulą tajności. W całym tekście odczuwa się kompetencje autora i jego dogłębną znajomość podjętej problematyki. Są też takie ustępy w rozprawie, w których wiedza M. Jędrzejko jest iście imponująca... Rozprawa jest dla mnie tylko pozornie o narkomanii. To rozprawa w gruncie rzeczy o odpowiedzialności. O odpowiedzialności za instytucję (nader ważną!), za jednostkę, za kształt bezpieczeństwa.
prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski
Obecna sytuacja na rynku pracy oraz przebieg procesów demograficznych: obniżenie się dzietności i starzenie się społeczeństw, rodzą określone problemy na dziś oraz stanowią jednocześnie poważne wyzwania dla przyszłości. Cechą współczesnego polskiego rynku pracy jest bardzo niski (na tle innych krajów UE) wskaźnik zatrudnienia kobiet, przy jednoczesnym wyższym poziomie ich wykształcenia.
Dialog społeczny stał się w Polsce wartością, której znaczenie podkreślają zarówno politycy, jak i partnerzy społeczni oraz przedstawiciele nauki. Książka odpowiada na kluczowe pytania dotyczące tego zagadnienia. Na ile dialog społeczny wspierać może reformy, uwzględniając zarówno interesy gospodarcze, jak i służąc rozwiązywaniu najważniejszych kwestii społecznych? Jak mocno dialog społeczny potrafi oddziaływać na kluczowe decyzje dotyczące polityki społecznej i przekształceń gospodarczych i czy rządzący potrafią bezstronnie, w najlepiej pojętym interesie publicznym korzystać z tej metody? Czy nasze członkostwo w Unii Europejskiej wpłynie na zmiany instytucjonalnego modelu dialogu społecznego?
Publikacja powstała we współpracy z Instytutem Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego.
Termin "czwarta władza", zdaniem wielu osób, lepiej oddaje istotę znaczenia mediów masowych w życiu społeczeństw, aniżeli pojęcie "czwarty stan", od którego przecież wszystko się zaczęło.
To angielski myśliciel Edmund Burke (1729-1797), publicysta, filozof i polityk, od 1765 roku członek Izby Gmin, początkowo zwolennik wigów, a potem torysów, uznawany za jednego z ojców ideologii konserwatywnej, wprowadził ten termin do publicznego użytku. W 1774 roku, wygłaszając przemówienie w parlamencie, zwrócił się do zebranych tymi oto słowami: "W parlamencie są reprezentowane trzy stany; ale tam, w loży prasowej zasiada czwarty stan, dalece ważniejszy, aniżeli wszystkie pozostałe".
Publikacja powstała we współpracy z Instytutem Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Wielowymiarowość bezpieczeństwa rodzi potrzebę zarządzania nim. Zarządzanie bezpieczeństwem jest procesem polegającym przede wszystkim na zapobieganiu zagrożeniom, ale również przygotowania kraju do efektywnego funkcjonowania w warunkach kryzysów, konfliktów i wojny, a później sprawnej odbudowy.
Wiek XXI wręcz rewolucyjnie zmienia problematykę bezpieczeństwa państwa. Zwiększa się liczba wyzwań i podmiotów biorących udział w różnorodnych przedsięwzięciach i oczekiwaniach na ochronę swoich wartości. W konsekwencji bardzo trudne jest przewidywanie rozmiaru skutków zagrożeń związanych m.in. ze wzrostem liczby ludności, zmianami środowiska naturalnego, globalizacją, fundamentalizmem, terroryzmem oraz rozwojem nauki i techniki. Polityka bezpieczeństwa współczesnego państwa musi zakładać budowę różnych scenariuszy rozwoju.
Publikacja powstała we współpracy z Komitetem Głównym Olimpiady Wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym oraz Uniwersytetem Warszawskim.
Jak zwolnić tempo i cieszyć się życiem
Jest lato 1985 roku, krajobraz zblakł w popołudniowym słońcu, mam kilkanaście lat i moja podróż po Europie właśnie utknęła w martwym punkcie na placu na przedmieściach Rzymu. Powrotny autobus do miasta spóźnia się dwadzieścia minut i nadal go nie widać. Ale nie przejmuję się opóźnieniem. Zamiast krążyć nerwowo po chodniku lub dzwonić na skargę do biura przewoźnika, wkładam na uszy walkmana, wyciągam się na ławce i słucham Simona i Garfunkela, którzy śpiewają, jak wspaniale jest zwolnić i cieszyć się chwilą. Każdy szczegół tamtej sceny jest wyryty w mojej pamięci: dwóch małych chłopców kopie piłkę koło średniowiecznej fontanny; gałęzie drzewa ocierają się o szczyt kamiennego muru; stara wdowa wraca do domu z siatką warzyw.
Przewijam taśmę o piętnaście lat w przód: wszystko uległo zmianie. Scena przenosi się na ruchliwe rzymskie lotnisko Filimicino, a ja jestem korespondentem zagranicznym i pędzę, by zdążyć na powrotny lot do Londynu. Zamiast jak w piosence kopać kamyk i czuć się groovy, gnam przez halę odlotów, po cichu przeklinając każdego, kto idąc nieco wolniej, stanie mi na drodze. Zamiast słuchać muzyki folkowej na tanim walkmanie, rozmawiam przez telefon komórkowy z redaktorem, który znajduje się tysiące kilometrów ode mnie.
Po dotarciu do bramek ustawiam się na końcu długiej kolejki. Do roboty nie ma tu nic poza — hm, poza nieróbstwem. Tyle że ja już nie potrafię nic nie robić. Aby czekanie było bardziej produktywne i mniej przypominało czekanie, zaczynam wertować gazetą. Nagle w oczy rzuca mi się artykuł, który koniec końców zainspiruje mnie do napisania książki o powolności.
Słowa, które przykuły mój wzrok, brzmiały: „Jednominutowa bajka na dobranoc". Chcąc pomóc rodzicom w czasochłonnym zajmowaniu się małymi dziećmi, grono autorów wypreparowało sześćdziesięciosekundowe streszczenia klasycznych bajek. Wyobraźcie sobie połączenie Hansa Christiana Andersena z poetyką korporacyjnego briefingu. W pierwszym odruchu mam ochotą wykrzyknąć „Eureka!". W tym właśnie czasie prowadzą zażarte spory z moim dwuletnim synem, który preferuje długie historie, czytane w łagodnym tempie, z dygresjami. Mimo to każdego wieczora podsuwam mu najkrótsze książeczki i przelatuję je jak najprędzej. Kłócimy się często. „Czytasz za szybko!" - krzyczy. „Chcę jeszcze jedną bajkę!" - domaga się,, kiedy zmierzam do drzwi. Z jednej strony, kiedy przyspieszam bieg dobranockowe-go rytuału, czuję się strasznym egoistą, z drugiej zwyczajnie nie umiem pohamować impulsu, by pędzić do kolejnych zajęć, jakie mam w planie - do kolacji, maili, lektur, rachunków, dalszej pracy, oglądania wiadomości w telewizji. Długie, leniwe przechadzki po świecie Kota Prota nie wchodzą w grę. Są zbyt powolne.
Dlatego też w pierwszej chwili kolekcja Jednominutowych Bajek wydaje się zbyt piękna, by mogła być prawdziwa. Cóż lepszego niż odbębnić sześć lub siedem „bajek" i zmieścić się w dziesięciu minutach? Później, kiedy zaczynam rozmyślać, jak szybko Amazon może mi przesłać pełen zestaw, nadchodzi otrzeźwienie, które przybiera formę pytania: czy już do reszty oszalałem? Kolejka podróżnych zbliża się zawijasami do kontroli biletów, a ja odkładam gazetę i zaczynam się zastanawiać. Całe moje życie zmieniło się w trening pospiesznego upychania jak największej liczby zajęć w każdą godzinę. Jestem Dickensowskim Scrooge'em ze stoperem w dłoni. Obsesyjnie próbuję zaoszczędzić każdy najmniejszy okruch
czasu, kilka sekund tu, jedna minuta tam. I nie jestem w tym osamotniony. Wszyscy dookoła - przyjaciele, koledzy, rodzina - zostali wciągnięci przez ten sam wir.
W 1982 roku amerykański lekarz Larry Dossey ukuł pojęcie time-sickness - „choroby niedoczasu" - którym posłużył się, aby opisać obsesyjne przekonanie, że „czas ucieka, jest go za mało i trzeba pędzić coraz szybciej, aby dotrzymać kroku". Dziś cały świat cierpi na niedoczas. Wszyscy wyznajemy kult prędkości. Stojąc w tamtej kolejce na powrotny lot do Londynu, zaczynam zmagać się z pytaniami, które stanowią sedno tej książki: dlaczego zawsze tak się nam spieszy? Jakie jest remedium na chorobę niedoczasu? Czy można i czy w ogóle warto zwolnić tempo?
Dziś, w początkach XXI wieku, wszystko i wszyscy znajdują się pod presją, by przyspieszać. Nie tak dawno założyciel i przewodniczący Światowego Forum Ekonomicznego Klaus Schwab w brutalnych słowach wyartykułował konieczność pośpiechu: „Przechodzimy od epoki, w której duży pożera małego, do epoki, w której szybki pożera wolnego". Echo tego ostrzeżenia rozbrzmiewa daleko poza granicami darwinistycznego świata handlu. W tej ruchliwej i rozpędzonej epoce wyścig z czasem jest wszechobecny. Brytyjski psycholog Guy Claxton uważa, że pośpiech stał się naszą drugą naturą: „Wykształciliśmy wewnętrzną psychologię prędkości, oszczędzania czasu i maksymalizowania skuteczności. Nasila się to z każdym dniem".
Lecz oto nadeszła pora, by rzucić wyzwanie naszej obsesji robienia wszystkiego szybciej. Prędkość nie zawsze jest najlepszą strategią. Ewolucja przebiega podług zasady przetrwania najsprawniejszych, a nie najszybszych. Przypomnijcie sobie, kto wygrał wyścig: żółw czy zając? W miarę jak pędzimy przez życie, faszerując zajęciami każdą godzinę, naginamy własne możliwości aż do punktu, w którym coś musi pęknąć.
Zanim jednak pójdziemy dalej, należy jasno powiedzieć jedną rzecz: ta książka nie jest wypowiedzeniem wojny szybkości. Szybkość pomogła zmienić nasz świat w cudowny i wyzwalający sposób. Kto chciałby żyć bez Internetu albo samolotów? Problem polega na tym, że nasza miłość do szybkości i obsesja, by ciągle robić więcej i więcej w coraz krótszym czasie, zaszła za daleko; stała się uzależnieniem, czymś na kształt bałwochwalstwa. Ale nawet gdy szybkość daje poznać swoje złe strony, intonujemy mantrę przyspieszenia. Nie wyrabiasz się z pracą? Załóż sobie szybszy Internet. Brak ci czasu na książkę, którą dostałeś na Boże Narodzenie? Zapisz się na kurs szybkiego czytania. Dieta nie działa? Zrób sobie liposukcję. Nie masz czasu gotować? Kup mikrofalówkę. A jednak pewnych spraw nie można i nie należy przyspieszać. Są rzeczy, które potrzebują czasu, wymagają spowolnienia. Spieszenie siew sytuacjach, gdzie pośpiech jest niewskazany i zapominanie, czym jest wolniejsze tempo, ma swoją cenę.
Argumenty przeciw prędkości zaczynają się od gospodarki. Współczesny kapitalizm wytwarza zawrotne bogactwo, lecz robi to kosztem pochłaniania zasobów naturalnych w tempie tak szalonym, że Matka Natura nie nadąża z ich odnawianiem. Każdego roku wycina się tysiące hektarów lasów amazońskich, a nadmiernie intensywne połowy trałowe sprawiły, że jesiotr, antar patagoński i wiele innych ryb trafiło na listę gatunków zagrożonych. Kapitalizm pędzi tak szybko, że szkodzi nawet sam sobie, jako że presja, by przegonić innych, powoduje, że pozostaje zbyt mało czasu na kontrolę jakości. Weźmy przykład branży informatycznej. W ostatnich latach producenci oprogramowania notorycznie wypuszczają swoje wytwory na rynek, zanim zostaną one w pełni przetestowane. Efektem jest epidemia awarii, błędów oprogramowania i usterek, które co roku przynoszą przedsiębiorstwom straty liczone w miliardach dolarów.
Następnie mamy ludzkie koszty turbokapitalizmu. W dzisiejszych czasach to raczej my istniejemy dla gospodarki niż na odwrót. Długie godziny spędzane w pra-
cy sprawiają, że jesteśmy mało produktywni, podatni na błędy, chorzy i nieszczęśliwi. Gabinety lekarskie pełne są osób dotkniętych chorobami wywoływanymi przez stres — bezsennością, migrenami, nadciśnieniem, astmą i dolegliwościami żołądkowo-jelitowymi, by wymienić zaledwie kilka. Dzisiejsza kultura pracy podkopuje także nasze zdrowie psychiczne. „Kiedyś wypalenie występowało przede wszystkim u ludzi powyżej czterdziestki
- opowiada Hfe coach pracujący w Londynie. - Dziś odwiedzają mnie pacjenci trzydziestoparoletni czy nawet dwudziestoparoletni, którzy są całkowicie wypaleni".
Ta etyka pracy, która przy stosowaniu z umiarem może być zdrowa, wymyka się spod kontroli. Weźmy rozprzestrzeniającą się epidemię „niedoczynności urlopowej", czyli niechęci do brania porządnego urlopu wypoczynkowego. W ankiecie przeprowadzonej przez firmę Reed wśród pięciu tysięcy brytyjskich pracowników, 60% badanych zadeklarowało, że w 2003 roku nie wykorzystali w pełni przysługującego im urlopu. Przeciętny Amerykanin nie wykorzystuje do jednej piątej swojego płatnego urlopu. Nawet choroba nie jest już w stanie powstrzymać współczesnego pracownika przed zjawieniem się w biurze: jeden na pięciu Amerykanów przychodzi do pracy wówczas, kiedy powinien leżeć pod pierzyną albo zasięgać porady u lekarza.
Aby przekonać się, dokąd prowadzi takie zachowanie, wystarczy rzucić okiem na budzący dreszcze przykład Japonii, gdzie istnieje specjalne słowo – karoshi - oznaczające „śmierć z przepracowania". Jedną z najsłynniejszych ofiar karoshi był Kamei Shuji, robiący zawrotną karierę makler, który za czasów japońskiego boomu giełdowego późnych lat osiemdziesiątych rutynowo pracował po 90 godzin w tygodniu. Firma Shu-jiego wychwalała pod niebiosa jego nadludzką kondycję w newsletterach i folderach szkoleniowych, stawiając go wszystkim pracownikom za wzorzec do naśladowania. W ramach rzadkiego odstępstwa od japońskich obyczajów poproszono go, by prowadził dla starszych kolegów szkolenia z zakresu sprzedaży, co obarczyło dodatkowym stresem jego ramiona obleczone w korporacyjny garnitur. Gdy w 1989 roku pękła japońska bańka giełdowa, Shuji zaczął spędzać jeszcze więcej czasu w pracy, aby nadrobić straty. W 1990 roku nagle zmarł na zawał serca. Miał 26 lat.
Choć dla niektórych historia Shujiego niesie ostrzegawczy morał, kult pracy do upadłego jest wciąż głęboko zakorzeniony w Japonii. Raport przygotowany prze/, rząd w 2001 roku podawał, że ofiarą karoshi padły 143 osoby. Niektórzy szacują roczną liczbę zgonów z przepracowania w Japonii na tysiące.
Jednak na długo zanim karoshi rozgości się gdzieś na dobre, wypalenie pracowników ma złe skutki dla wyników finansowych. National Safety Council (Narodowa Rada Bezpieczeństwa USA)1" ocenia, że na skutek stresu związanego z wykonywaniem zawodu codziennie milion Amerykanów nie idzie do pracy, co dla gospodarki oznacza roczne straty w wysokości ponad 150 miliardów dolarów. W 2003 roku stres wyprzedził ból pleców jako główny powód absencji w Wielkiej Brytanii.
Przepracowanie szkodzi zdrowiu także na inne sposoby. Człowiek, który pracuje zbyt dużo, ma za mało czasu i energii na ćwiczenia fizyczne i jest bardziej skłonny przesadzać z alkoholem i jeść gotowe dania. To nie przypadek, że najszybsze nacje są zarazem najbardziej otyłe. Odsetek Amerykanów z kliniczną otyłością sięga dziś jednej trzeciej, a Brytyjczyków - jednej piątej społeczeństwa. Nawet Japonia przybiera na wadze. W 2002 roku ogólnonarodowe badania nad odżywianiem wykazały, że co trzeci japoński mężczyzna powyżej trzydziestki ma nadwagę.
By dotrzymać tempa nowoczesnemu światu i zachować odpowiednią prędkość, wielu ludzi sięga po środki pobudzające mocniejsze niż kawa. Ulubionym stymu-lantem pracowników biurowych pozostaje kokaina, ale skutecznie z nią konkurują różne odmiany amfetaminy, zwanej także „speedem". W Ameryce przyjmowanie narkotyków w miejscu pracy wzrosło od 1998 roku o 70%. Wielu pracowników preferuje krystaliczną metamfeta-minę, zapewniającą nagły przypływ euforii i wyostrzonej percepcji, które utrzymują się przez cały dzień. Narkotyk ten oszczędza też użytkownikowi żenującej gadatliwości towarzyszącej często wciąganiu koksu. Szkopuł w tym, że silniejsze odmiany speeda uzależniają bardziej niż heroina, a zjazd z działki może wywoływać depresję, wzburzenie i agresywne zachowania.
Jednym z powodów, dla których potrzebujemy środków pobudzających, jest to, że za mało śpimy. Wskutek obfitości obowiązków i niedoboru czasu przeciętny Amerykanin śpi dziś średnio o dziewięćdziesiąt minut mniej niż sto lat temu. W południowej Europie, duchowej ojczyźnie la dolce uita, popołudniowa sjesta odeszła w niepamięć śladami tradycyjnej pracy od dziewiątej do dziewiętnastej: tylko 7% Hiszpanów ma wciąż czas na poobiednią drzemkę. Niedobór snu może szkodzić układowi krążenia i układowi odpornościowemu, wywoływać cukrzycę i choroby serca, powodować niestraw-ność, drażliwość oraz depresję. Jeżeli ktoś śpi mniej niż sześć godzin na dobę, naraża się na zaburzenia mowy, koordynacji ruchowej, oceny sytuacji oraz spowolnienie reakcji. Przemęczenie miało swój udział w najstraszniej-szych katastrofach naszych czasów - wybuchu w Czar-nobylu, wycieku ropy z tankowca „Exxon Yaldez", wypadku w elektrowni Three Mile Island, uwolnieniu gazu w fabryce Union Carbide w Bhopalu i eksplozji promu kosmicznego „Challenger".
Senność powoduje więcej wypadków samochodowych niż alkohol. W niedawnym badaniu przeprowadzonym przez Gallupa 11% brytyjskich kierowców przyznało, że zdarza im się zasnąć za kierownicą. Badania US National Commission on Sleep Disorders (amerykańskiej Narodowej Komisji do Spraw Zaburzeń Snu) składają odpowiedzialność za połowę wszystkich wypadków drogowych na zmęczenie. Dodajmy do tego nasze zamiłowanie do naciskania na pedał gazu i masakra gotowa. Roczna liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych na całym świecie wynosi dziś 1,3 miliona, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w 1990 roku. Chociaż lepsze normy bezpieczeństwa przyczyniają się w krajach rozwiniętych cło zmniejszenia liczby śmiertelnych wypadków, ONZ przewiduje, że do 2020 roku ruch drogowy stanie się trzecią najczęstszą przyczyną śmierci na świecie. Już dziś na europejskich drogach rocznie ginie ponad 40 tysięcy ludzi, a 1,6 miliona odnosi obrażenia. Nasza niecierpliwość sprawia, że nawet czas wolny staje się groźniejszy. Co roku miliony ludzi na całym świecie odnoszą kontuzje podczas uprawiania sportu lub w trakcie treningu na siłowni. Ćwiczy się zbyt szybko, zbyt intensywnie, a pewne wyzwania podejmuje się zbyt wcześnie. Dotyczy to nawet jogi. Niedawno moja znajoma nadwerężyła sobie kark podczas próby stanięcia na głowie — jej ciało nie było jeszcze gotowe na tę pozycję. Innym przydarzają się gorsze przygody. W Bostonie w stanie Massachusetts niecierpliwy nauczyciel złamał swojej uczennicy miednicę, kiedy zbyt mocno dociskał ją podczas wchodzenia do szpagatu. Pewien trzydziestokilkuletni mężczyzna na dobre stracił czucie w odcinku prawego uda po zerwaniu nerwu w trakcie sesji jogi w modnej szkole na Manhattanie.
Życie w pośpiechu w nieunikniony sposób staje się płytkie. Kiedy pędzimy przed siebie, ślizgamy się po powierzchni i nie nawiązujemy prawdziwych relacji z ludźmi i otaczającym nas światem. Jak pisał Milan Kunde-ra w Powolności, minipowieści opublikowanej w 1996 roku: „Kiedy rzeczy dzieją się zbyt szybko, nikt nie może być niczego pewien, nawet siebie samego"1'1. Wszystko to, co nas łączy i sprawia, że warto żyć - społeczność lokalna, rodzina, przyjaciele - żywi się pokarmem, którego zawsze nam brakuje: czasem. W niedawnej ankiecie ICM polowa dorosłych Brytyjczyków stwierdziła, że z powodu napiętego terminarza tracą kontakt z przyjaciółmi.
Zastanówmy się, jak niszczący wpływ na życie rodzinne wywiera ciągłe zasuwanie po najszybszym pasie codzienności. W czasach gdy wszyscy dookoła gdzieś pędzą, karteczki przyklejane na lodówce stają się w wielu domach główną formą komunikacji. Według danych opublikowanych przez rząd brytyjski, przeciętny rodzic spędza dwukrotnie więcej czasu sprawdzając pocztę i wysyłając maile niż bawiąc się ze swoim dzieckiem. W dzisiejszej Japonii rodzice zapisują dzieci do centrów opieki czynnych przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. W całym uprzemysłowionym świecie dzieci wracają ze szkoły do pustych domów, gdzie nie ma nikogo, kto by posłuchał ich opowieści i dowiedział się o ich problemach, sukcesach i obawach. W 2000 roku 73% uczestników ankiety przeprowadzonej przez „Newsweek" wśród amerykańskiej młodzieży twierdziło, że rodzice spędzają za mało czasu ze swoimi nastoletnimi dziećmi.
Być może to właśnie dzieci cierpią najbardziej na skutek orgii pośpiechu. Dorastają szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Wiele z nich jest tak samo zabieganych jak rodzice i gna przez labirynt planu wypchanego przeróżnymi zajęciami, od korepetycji po lekcje gry na fortepianie i treningi piłkarskie. Ten stan celnie podsumowywał pewien rysunek satyryczny: dwie dziewczynki stoją na przystanku szkolnego autobusu, każda wertuje swój kalendarzyk. Jedna mówi do drugiej: „Okay, przesunę balet o godzinę do tyłu, przełożę gimnastykę i odwołam fortepian... ty przeniesiesz skrzypce na czwartek i urwiesz się z piłki... w ten sposób w środę będziemy mieć czas od 15:15 do 15:45, żeby się pobawić".[...]
fragment Wstępu do książki Pochwała Powolności
Pochwała powolności
Spis treści:
wstęp. wściekłe czasy rób wszystko szybciej powolne jest piękne
jedzenie:
wyrzucić szybkość od stołu
miasto:
tam gdzie stare stapia się z nowym
ciało/umysł:
mens sana in corpore sano
medycyna:
cierpliwość w poczekalni
seks:
nie bądź taki szybki blll
praca:
dlaczego warto lżej pracować
czas wolny:
dobrze być wypoczętym
dzieci:
wychowanie bez zadyszki
zakończenie
odnaleźć tempo giusto
podziękowania
odwołania
bibliografia
Czy wasze miłosne związki kończą się zanim się rozpoczęły?
Czy romansowanie kojarzy wam się z klęską, a nie z sukcesem?
Czy zastanawiacie się, dlaczego wszyscy wokół was mają partnerów, a wy jesteście samotni?
Wielu z was zapewnia, że chce znaleźć kogoś wyjątkowego, a potem swoim działaniem zniechęca potencjalnych partnerów. Psycholog John Aiken opisuje piętnaście barier skutecznie blokujących nas w miłosnej grze, a wśród nich ? skłonność do wybierania ludzi nieosiągalnych, uwikłanie w przeszłość czy negatywne podejście. Dzieli się również własnymi doświadczeniami i objaśnia strategie, dzięki którym możliwe staje się pokonanie każdej przeszkody i stworzenie w życiu miejsca na prawdziwa miłość.
Blogowanie – mimo że uprawiane jest dopiero od około 10 lat – ma głęboki wpływ na współczesny Internet. Książka pozwala dokładne przyjrzeć się temu zjawisku. Autorka, jednocześnie bloger i badacz – analizuje ciekawe przykłady, które pokazują, jak blogi i pokrewne im gatunki zmieniają współczesne media i komunikację. Blogi polityczne, dziennikarstwo obywatelskie, blogi-dzienniki czy blogi konsumenckie umożliwiają nie tylko prezentację treści i ekspresję emocji autorom, ale również czytelnicy stają się współtwórcami.
Blogi mają zarówno potencjał emancypacyjny, czego wymownym przykładem jest dynamizm irańskiej i chińskiej blogosfery pomimo wysiłków władz na rzecz ograniczania wolności słowa, jak i niebezpieczny potencjał ułatwiania inwigilacji i nadzoru. Blogu, podobnie jak noża lub wszelkiego innego narzędzia, można używać w dobrym albo w złym celu. Jeżeli wiemy, jak go używać i jak jest używany, możemy pomóc w kształtowaniu przyszłości.
(fragment tekstu)
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?