Ta kategoria dedykowana jest współczesnym czytelniczkom literatury kobiecej. Bardzo szeroki wybór romansów, kryminałów, powieści obyczajowe, poruszająca literatura kobieca, erotyki, harlequiny polskich i zagranicznych autorów. Każda lubiąca czytać kobieta znajdzie coś szczególnego dla siebie.
Polecamy literaturę Sergiusza Piaseckiego, Stanisława Srokowskiego, Diany Palmer czy w końcu Blanki Lipińskiej.
Obsoletka to - poza wszystkimi medycznymi powiązaniami - wygodna forma literacka dla nielubiących zapominać. Dla ceniących nie tylko dobre wspomnienia, bo jedną z metod szukania sensu jest dla nich analiza straty. Dla tych wreszcie, którym świadomość, że strata może nadejść w każdej chwili z każdej strony - pomaga osiągnąć szczęście."" - Justyna Bargielska ""Mitochondria moje podczas lektury Obsoletek trzęsły się ze śmiechu, zastygały w zadumie i dygotały z zachwytu."" - Natasza Goerke
Rankiem 21 marca 1979 roku na słupach prowincjonalnej Błotnistej Rzeki łopoczą obwieszczenia. Na dziś zaplanowano uroczystość publicznego zdemaskowania i stracenia Gu Shan, młodej kontrrewolucjonistki, nieugiętej i hardej córki szanowanego nauczyciela.
Jej śmierć ma być widowiskiem, w którym system po raz kolejny zwycięży nad krnąbrną jednostką. Życie z pozoru toczy się swoim torem... Z dalekiej stolicy napływają jednak pogłoski o zmianie u politycznych sterów, w Błotnistej Rzece rozpala się nadzieja na rehabilitację Shan. Egzekucja zagarnia w wir niespodziewanych wydarzeń przypadkowych mieszkańców, demokratyczny ferment zatacza coraz szersze kręgi. W mistrzowsko poprowadzonej fabule nic nieznaczące wydarzenia prowadzą do tragicznych konsekwencji. Dziecięcy psikus kończy się aresztowaniem, młodzieńcza miłość - uwięzieniem, małostkowe kłamstwo - skazaniem na śmierć. W Orwellowskim koszmarze nie ma niewidzialnych i niewinnych.
Yiyun Li w surowym stylu, przywodzącym na myśl ducha prozy Orhana Pamuka i J.M. Coetzeego, opisuje życie w wyjątkowym miejscu i w czasie historycznych przemian, kreśląc jednocześnie uniwersalny obraz ludzkich słabości i odwagi.
Poruszająca i pięknie napisana opowieść Yiyun Li rozgrywa się w późnych latach siedemdziesiątych, gdy w Chinach rozpoczynał się antykomunistyczny ferment, którego rezultatem była masakra na placu Niebiańskiego Spokoju. Horror i absurd komunistycznego reżimu autorka pokazuje z perspektywy mieszkańców miasteczka o nazwie Błotnista Rzeka. Historia zaczyna się w dniu, gdy stracona ma zostać Shan, córka nauczyciela Gu, niegdyś zagorzała zwolenniczka rewolucji kulturalnej towarzysza Mao, która straciła wiarę w system. W rozedrganej atmosferze dnia egzekucji wyzwalają się wspomnienia i dawne urazy, zniszczone przez reżim więzy rodzinne ukazują swoją słabość, zło triumfuje, a drobne przejawy dobra i odwagi wydają się cudem. Maestria autorki polega na tym, że w tej wstrząsającej historii nie ma prostego podziału na katów i ofiary, a egzekucja Shan staje się jedynie jednym z wielu aktów przemocy w świecie wypaczonym i skazanym na zagładę. Włóczędzy Yiyun Li to opowieść o Chinach bez orientalistycznej egzotyki, opowieść o bezimiennej krzywdzie, bólu i śmierci tych, o których nikt się przed nią nie upomniał.
Joanna Bator
Akcja powieści toczy się w środowisku afrykańskich imigrantów w Paryżu. Główny bohater, zwany przez kolegów Zadkologiem, to typowy przedstawiciel SAPE - Stowarzyszenia Amantów, Pedantów i Elegantów. Szykownym strojem kłuje w oczy sąsiadów, a rzekomą bezczynnością powiększa francuską dziurę budżetową. Kiedy jego ukochana Pierwotna Barwa porzuca go dla Hybrydy grającego na tam-tamie, w życiu Zadkologa powstaje wyrwa, którą wypełnić może tylko...
Najnowsza powieść Mabanckou to satyra na "czarny Paryż", ale i na Francję Sarkozy'ego. Kongijski pisarz pokazuje paradoksy wieloetnicznego społeczeństwa, w którym uprzedzenia rasowe są wciąż żywe i nie omijają żadnego środowiska. W świecie opisywanym przez Mabanckou każdy, najbardziej osobisty gest staje się gestem politycznym, wikłającym człowieka w sieć przynależności i społecznych schematów. Jedyną drogą ucieczki ku wolności okazuje się śmiech, choć tym razem jest on zaprawiony nutką nostalgii i melancholii.
Dzięki postaci zbuntowanego, zabawnego i pociągającego zarazem bohatera Mabanckou zręcznie przyszpila kulturowe klisze i przesądy. A powieść odsłania stopniowo swe kolejne warstwy - okazuje się intymna, głęboka, podszyta dotkliwą melancholią.
"Le Monde"
Bawią nas te rozmowy przy barze, cieszy ich energia i impet, rozkoszujemy się popularnym językiem, który Mabanckou chwyta, ożywia, koloruje, nie troszcząc się o polityczną poprawność. Śmiejemy się z festiwalu klisz i stereotypów dotyczących ciemniejszych lub jaśniejszych Czarnych, mniej lub bardziej jasnych Białych, kobiet o większych lub mniejszych pośladkach. Jest to dowodem na najwyższą uprzejmość ze strony autora, gdyż w kwestii Afryki i kolonizacji ta książka jest poważniejsza, niż się wydaje. Jak wyjaśnia narrator: "Także w bólu jest radość, tak już jest w moim małym kraju…".
"Télérama"
Alain Mabanckou urodził się w 1966 roku w Republice Konga. Jest jednym z najbardziej znanych i cenionych współczesnych pisarzy afrykańskich. W Polsce ukazały się dotąd dwie jego powieści: Kielonek i African Psycho. Zdobył wiele ważnych nagród, m.in.: Prix des Cinq Continents, Prix Renaudot.
Znakami rozpoznawczymi pisarstwa Mabanckou są prześmiewczy humor, autoironia i dystans, z jakim opisuje on postkolonialne społeczeństwa Afryki i Europy. Autor pełnymi garściami czerpie zarówno z zachodniej, jak i afrykańskiej tradycji literackiej, czyniąc sporo zamieszania w kanonie światowej literatury. W Black Bazar Mabanckou stawia obok siebie nie tylko Georges'a Brassensa i Milesa Davisa (co nikogo nie zaskakuje, a muzyka to wielka pasja autora), ale też na przykład Güntera Grassa i Dany'ego Laferriere'a. Czas wielkich rewizji dopiero przed nami.
Wieloryb Agnieszki Taborskiej wygląda na zbiór anegdot. Ale to coś innego. Objawia inny zakres realności. Ten, gdzie sowa jest córką piekarza (słowa Ofelii w Hamlecie). Gdzie szewczyk szył buty z wołowego ryku (polski wierszyk ludowy). Gdzie księżyc jest z zielonego sera (angielski przesąd). Gdzie wyborny trup będzie pił nowe wino (surrealistyczny eksperyment pisarski). Gdzie obecny król Francji jest łysy (logiczny sąd niefalsyfikowalny). Gdzie ptaki są tłuste, bo tłuste (zdanie sprzeczne w teorii Chomsky?ego). I gdzie, krótko mówiąc, to są takie słupy, to są takie gniady (wiersz lingwistyczny z powieści Masłowskiej). Gdyby rzeczywistości dało się wprawić mowę, przemówiłaby takim językiem. Mową absurdu.
Wyobraźcie sobie guzik. Ale nie całkiem zwykły, tylko z trzema dziurkami. Widzicie go już? Wygląda niewinnie, aż spróbujecie go przyszyć. Owszem, da się, ale jakby nie do końca. Nie przypadkiem brak na to dobrego słowa. Próba przyszycia takiego guzika jest niczym innym, jak przekładem Wieloryba na krawiectwo. Absolutnie autentyczne historie, jakie podpatrzyła Taborska, nie dają się przyszyć do zwykłego obrazu świata, bo zawierają aspekt nieprzystawalności.
Taborska kolekcjonuje sytuacje, w których coś nieznanego atakuje normalność. Albo, niewykluczone, sama natura rzeczywistości odsłania właściwe sobie poczucie humoru. I to my jesteśmy jego przedmiotem. Siedząc zatem w tym świecie, w tym Wielorybie, też rozejrzyjmy się trochę. I, jak mawiał André Breton, 'powiększmy skarbiec mitów intuicji'.
Jan Gondowicz
Proza Agnieszki Taborskiej to zbiór zapisków, kuriozów i anegdot, raptularz mediumicznej globtrotterki wycinającej maczetą swoją ścieżkę w gąszczu znaków danych przez nie wiadomo kogo. Przypadek zamienia się tu w konieczność, to, co cudowne pozuje na zwyczajne, a nieposkromiona ciekawość ciągów dalszych wypędza w kolejne podróże w wielki świat i okolice.
Agnieszka Taborska nie jest pierwszą autorką, którą połknął biały wieloryb świata. Ale i ona sama w planktonie zdarzeń i anegdot, w golfsztromie historyjek, które z powodzeniem mogłyby stać się powieściowymi albo filmowymi epizodami, czuje się jak ryba w wodzie.
W prozie Agnieszki Taborskiej, doprawionej sporą dawką surrealistycznej cudowności, poetycka rzeczowość Laurie Anderson ściga się z humorem z filmów Hitchcocka a oko voyeura jest oknem na świat, w którym wszystko aż kipi od nadmiaru znaczeń, tajemnic i możliwości.
Marek Zaleski
""Wieloryb jest książką sympatyczną w najlepszym znaczeniu tego słowa.
Autorka - wybitna znawczyni francuskiego surrealizmu - notuje zdarzenia codziennego życia, podsłuchuje gwar świata, wprowadza na scenę kawałki swojej biografii. Nie poluje jednak na życie codzienne jak drapieżnik, nie narzuca mu dobitnych znaczeń, nie pointuje za wszelką cenę, lecz pozwala mu zjawiać się w łagodnym i ciepłym świetle sympatii. Agnieszka Taborska zgrabnie unika pretensjonalności czyhającej na autorów dzieł fragmentarycznych. Jest w swoim pisaniu elegancka i delikatna. Nie szarżuje.
Bardzo mi się Wieloryb podoba"".
Michal Paweł Markowski
""Gdyby Henri Michaux spędził noc z Rolandem Toporem, to kapitalnym owocem tej nocy byłaby Agnieszka Taborska. Bo Wieloryb to fuzja subtelnych muśnięć piórkiem i dźgnięć nożyczkami, przestrzeń pełna czarnego humoru, białej magii i srebrnych nitek skojarzeń. Strasznie mnie ta książka ucieszyła"".
Natasza Goerke"
Ponieważ pociąg do Rosji mamy w czytelniczej krwi, do Wagonu Kluczariowej wsiadamy bez wahania, pędzimy z zachwytem i z żalem wysiadamy, kiedy podróż dobiega końca"".Roman Kurkiewicz""Gdzie znaleźć duszę `głuchej, ciemnej ojczyzny`? Nikita przeciętniak i hipochondryk rusza w senną ekspedycję po zakątkach Rosji, by zbierając opowieści, dotrzeć do istoty swojego dziwnego kraju. Wagon Rosja to tygiel namiętności, rozpaczy i marzeń pstrokatych gapowiczów: pedagoga społecznika, awangardowej poetki, popa namiętnego palacza, Czeczenki u kresu sił, wędrownego filozofa, informatyka ofermy, kombatantów wojny ojczyźnianej, homoseksualisty kołchoźnika, nierozgarniętego tłumacza ika, starców, odbywających `krucjatę` przeciw rządowej polityce cięć socjalnych, wreszcie samego Nikity, który powoli nabiera odwagi głoszenia własnych sądów i działania. Wagon Rosja to bowiem także historia o dojrzewaniu do czynu, aktywnego oporu przeciw nadużyciom coraz bardziej autorytarnej politycznej i ekonomicznej władzy.Powieść Kluczariowej to kolejny w rosyjskiej literaturze najnowszej artystyczny protest przeciw oligarchizacji rzeczywistości społecznej, w którym fantastyczna umiejętność łapania rzeczywistości i nierzeczywistości w piekące dłonie literackiej wyobraźni podąża w parze z dysydenckim światopoglądem, nad którym powiewa flaga z twarzą Eduarda Limonowa symbolem masowego sprzeciwu wobec rządów Władimira Putina"".Igor Stokfiszewski ""Krytyka Polityczna
"""Myślisz, że życie ma jaja?, zapytał Krystian, życie jest rodzaju nijakiego. Były to dla Krystiana słowa prorocze, choć nie mógł jeszcze wtedy wiedzieć, jak bardzo nijakiego rodzaju stanie się jego własne życie"".
Bohater Alei Niepodległości to życiowy nieudacznik, frustrat i niespełniony artysta, który samotne wieczory spędza przed komputerem z butelką w ręku. Przybliżająca się ?magiczna czterdziestka? nie jest dla niego cezurą, podrygiem samczego szaleństwa ani rewolucyjnym zrywem drugiej młodości. To gorzki lament nad zmarnowanym talentem i przegapionym życiem. Upływające dni nie przerażają, gdy tak łatwo skutecznie i tanio zabić nadmiar czasu. Plany nie powstają, gdy nie wiadomo, kto i po co miałby trwonić na nie więdnące siły.
Varga przyzwyczaił swoich czytelników do uderzająco trafnych, wyrazistych i nieprzyjemnych diagnoz. Wyszydzona rzeczywistość śmieszy, ale to tylko nerwowy chichot, bo pod pozorami parodii rozpoznajemy niewygodną swojskość. Tym razem zwierciadło, które Varga podstawia bohaterowi, pokazuje oblicze, jakiego nikt nie chciałby ujrzeć..."
"Ta z pozoru niepoważna książka jest w istocie bardzo poważna. Można ją określić mianem ""prozy funeralnej"": tragikomiczny monolog narratora rozbrzmiewa na cmentarzu nad niesioną przez niego trumną przyjaciela, a zarazem perkusisty zespołu, którego jest liderem. Jest to monolog o przyjaźni, muzyce, współczesnym świecie i - jak zwykle u Krzysztofa Vargi - przemijaniu i śmierci. Varga jest mistrzem w portretowaniu naszych zwariowanych czasów, z ich dziwactwami i głębokimi lękami.
Tequila została książką - finalistką Nagrody Literackiej NIKE 2002; adaptację teatralną Tequili wystawił Teatr Wybrzeże - premiera odbyła się w czerwcu 2003 roku."
Bohaterowie starzeją się, ale nie poddają. W ucieczce i w pościgu przemierzają kraje, przemycają ludzi, ratują swoje porwane przez wcielonego diabła kobiety i mówią, bez końca opowiadają straszne, smutne i śmieszne historie. Czy im się uda? Czy ocaleją?""Świat opisany przez Stasiuka wraca do czytelnika piękniejszy, i to ze wspaniałym przebiciem, wyższym niż na wiedeńskiej kawie, wyższym nawet niż na radzieckich czapkach uszankach sprzedawanych spragnionym nakrycia głowy Rumunom"". Paweł Gołoburda, ""Lampa""
Bohaterowie starzeją się, ale nie poddają. W ucieczce i w pościgu przemierzają kraje, przemycają ludzi, ratują swoje porwane przez wcielonego diabła kobiety i mówią, bez końca opowiadają straszne, smutne i śmieszne historie. Czy im się uda? Czy ocaleją?""Świat opisany przez Stasiuka wraca do czytelnika piękniejszy, i to ze wspaniałym przebiciem, wyższym niż na wiedeńskiej kawie, wyższym nawet niż na radzieckich czapkach uszankach sprzedawanych spragnionym nakrycia głowy Rumunom"".Paweł Gołoburda, ""Lampa""""Andrzej Stasiuk, samotnik z beskidzkiej wsi Wołowiec, zapowiadał żartem, że stworzy polską odpowiedź na La Stradę, słowiański on the road. Premierę książki przekładano z roku na rok, oczekiwania czytelników rosły. Teraz nadszedł moment premiery. I nikt nie powinien się czuć zawiedziony"".Bartosz Marzec, ""Rzeczpospolita
Warszawa, wczesne lata dziewięćdziesiąte. Drobny przedsiębiorca nie może oddać pożyczonych pieniędzy. Wikła się w gangsterską historię. Sensacyjna fabuła skrywa opowieść o pożądaniu, bogactwie, pieniądzach i rozpadającym się świecie.
Zbiór opowiadań. Ciemna, niepokojąca proza o zmysłowym doświadczaniu świata. Niewinność, erotyzm, cielesność, upadek - jednym słowem najstarsze obsesje świata. Nominacja do Literackiej Nagrody NIKE 1997.
Nowa powieść Jurija Andruchowycza "Dwanaście kręgów", wydana po kilku latach prozatorskiego milczenia, jest odmienna od trzech poprzednich. Sam autor nazywa ją najbardziej osobistą spośród swoich książek. Na kanwie imaginacyjnego "alternatywnego życiorysu" ulubionego poety Andruchowycza, Bohdana Ihora Antonycza ?
"Jima Morissona lat 30.", snuje autor quasi-kryminalną, pasjonującą opowieść o współczesnej Ukrainie ? krainie, gdzie "Wszystko, czego sobie życzymy, o czym myślimy i czego się spodziewamy, z pewnością nam się przydarzy. Sęk w tym, że zawsze za późno i zawsze jakoś inaczej".
Charakterystyczne dla Andruchowycza karnawałowa logika, wyszukane gry słowne, rozszalały intertekstualizm zostały tu wzbogacone o nowe elementy: sceptycyzm oraz ironię dojrzałego twórcy. Andruchowycz tworzy świat będący organicznym połączeniem rzeczywistości poetycko-baśniowej z gorzką ukraińską teraźniejszością z jednej strony, a z drugiej ? z Huculszczyzną, która polskiemu czytelnikowi kojarzyć się będzie z wizją Vincenza. A miejscem akcji jest tajemniczy, zagubiony wysoko w Karpatach pensjonat ? zamek niczym z Juliusza Verne?a? Czortopol w miniaturze? ? własność nie mniej tajemniczego bogacza-filantropa, który w finale okazuje się...
Rytmiczna, komiczna, deliryczna i tragiczna historia baru Śmierć kredytom ` spisana przez jego stałego bywalca, zwanego Kielonkiem. Kiedy właściciel powierza Kielonkowi zeszyt i misję uwiecznienia słynnej na całe Kongo spelunki, ten nie protestuje. Nie chce jednak być jego murzynem, czuje się wolnym twórcą i nie zamierza nikogo oszczędzać. Tak powstaje jedyna w swoim rodzaju opowieść o klientach baru: człowieku w pampersach Drukarzu, który ,,zaliczył Francję `, ożenił się z białą kobietą i wrócił pokonany przez własnego syna o słynnej Spłuczce, z którą nikt nie mógł się równać w wykonywaniu pewnej codziennej czynności i jej legendarnym pojedynku z `Kazimierzem, żyjącym na poziomie `, a także o samym Kielonku, niegdyś szacownym obywatelu, dziś człowieku przegranym.`
Długo oczekiwana w Polsce powieść znanej niemieckiej pisarki Jenny Erpenbeck. Rzecz o Złu, o totalitaryzmie opowiedziana w formie historii dziecka. W mieście, w którym mieszka bohaterka, zawsze świeci słońce, a mimo to kryje ono w sobie mroczną tajemnicę. "W zdrowym ciele zdrowy ból" - pisze Erpenbeck. Czytelnik dotyka wszystkiego "jedynie" przez słowa. Lecz ich powściągliwość, a jednocześnie niezwykła zdolność Jenny Erpenbeck do poetyckiego wręcz zagęszczania narracji wytwarza w "Słowniku" ogromne napięcie.
"Zło, które gdzieś w tle wszystkim rządzi, pozostaje niezdefiniowane, nie ma twarzy ani imienia. Słychać czasami odgłosy strzałów, dwóch mężczyzn siłą wypycha kobietę z autobusu, przyjaciele znikają. Kawiarnie są zamykane, chodniki powoli zarastają trawą, życie publiczne zamiera. Zniesiona zostaje kolej, nawet czas zostaje zniesiony. O wiele za wcześnie młoda kobieta musi obchodzić swe osiemnaste urodziny i jest konfrontowana z prawdą..."
"Süddeutsche Zeitung"
"Wszystko zaczyna się powoli i spokojnie, prawie w milczeniu. Potem rzecz nabiera tempa i robi się niebezpiecznie. Znajdujemy się w totalitarnym Państwie Słońca. Dziecko uczy się języka i tym samym zaufania do świata i do słów. I traci je na powrót. Wszystko się chwieje. Państwo upada. Trawa rośnie i rośnie. Dysydentów morduje się w biały dzień na ulicy. Ojciec jest brutalnym oprawcą. A może to nie ojciec? Gdzie jest matka? Świat się wali."
"Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung"
"Na użytek swej paraboli autorka wybrała naiwną dziecięcą perspektywę. Narratorka jest wprawdzie dorosła, ale o swojej przeszłości mówi jak dziecko. Szybko rodzi się napięcie między przerażającą treścią a grzecznym i bagatelizującym fakty językiem."
"die tageszeitung"
"Słowa mogą stać się kluczem do pamięci. Bo nie tylko ciągną za sobą - niczym tren - znaczenia, ale czasami wchodzą też w symbiozę z wydarzeniami. Jeśli coś tak właśnie zapisało się w pamięci, wtedy wystarczy nawet pojedyncze słowo, by przywołać przeszłość. W `Słowniku` Jenny Erpenbeck chodzi o znaczenie słów i o władzę, jaką może mieć język. Narratorka jest zmuszona do tego, by zanurzyć się w pamięci. Remanent życia staje się remanentem słów, przy czym takie słowa jak `ojciec` lub `matka` tracą swoje znajome brzmienie..."
"Deutschlandradio Kultur"
Być może to jedna z najsmutniejszych książek, jaką napisano w ostatnich latach. Doskonały dokument naszych czasów. Wyrazista, podana z doskonałą ostrością wizja współczesnego człowieka. Człowieka, którego autor, mimo wszystko, obdarza ciepłem i humorem. Choć operując błyskotliwym dowcipem bezlitośnie dobiera się do coraz głębszych warstw, coraz pilniej strzeżonych intymnych sekretów i nerwic swojego bohatera.
Główny bohater to kumpel Adasia Miauczyńskiego i Woody`ego Allena. I mimo tego, że rzecz dzieje się w Warszawie - bohater jest kosmopolityczny, pracuje w Firmie, je zdrowe zestawy firmowe, pije globalny alkohol, je globalne sery i pali globalne papierosy, przegląda globalne katalogi IKEI. To everyman. A jego opowieść ogarnia cały współczesny świat.
Ta wciągająca historia to atrakcyjny materiał badawczy nie tylko dla psychoanalityka, ale także dla socjologa i filozofa. Co lubi współczesny człowiek i czego się boi? W jaki sposób nawiązuje więzi społeczne? Dla czego żyje? W jaki sposób próbuje uczynić siebie szczęśliwym?
?Nagrobek z lastryko? to mądra, gorzka i smutna ale mimo wszystko ciepła i pełna humoru opowieść o życiu Człowieka. Książka w pewnym sensie bezwstydna i niezwykle szczera. Dotkliwa i bolesna. Pogodna i dowcipna. Błyskotliwa i czuła. Mieszcząca w sobie wszelkie sprzeczności ? podobnie jak rzeczywistość.
Osnowa fabularna tej książeczki - śmiesznej, a zarazem melancholijnej - jest prosta: od kilkunastu lat Andrzej Stasiuk jako pisarz odbywa tury objazdowe po krajach niemieckojęzycznych. Czyta, odpowiada na pytania, wraca do hotelu, rano wsiada w pociąg, idzie na spotkanie, czyta, odpowiada na pytania, wraca do hotelu ...
23 września 1997 w Sarajewie odbył się koncert grupy U2. Występ legendarnego zespołu stał się epokowym wydarzeniem dla mieszkańców Sarajewa. Stanowił bowiem symboliczne zakończenie wojny, ogłaszał powrót do normalnego życia. Wydarzenie to stało się kanwą powieści, będącej swoistym rashomonem; powieści o losach wielbicieli Bono ciągnących na koncert do Sarajewa.
"`Koncert` dla wyznawców tej popreligii, jaką jest muzyka U2, będzie rodzajem apokryfu. Opowieścią o cudzie, jakiego grupa rockowych apostołów dokonała 23 września 1997 r. na stadionie Koševo. Cudzie przemienienia 50-tysięcznego tłumu pełnego niedawnych wrogów, w chór wtórujący Bono, niczym śpiewającemu mesjaszowi: `One life with each other /Sisters/ Brothers`. Dla wielbicieli Bałkanów lektura będzie okazją do krótkiej wycieczki do powojennego Sarajewa, w którym zamiast nienawiści, stanu oblężenia i strachu, panuje miłość, wolność i zabawa. A miłośników młodej literatury ta minipowieść może urzec połączeniem naiwnej i emocjonalnej narracji z dojrzałością stylu oraz erudycją autora."
Bartek Dobroch
"Dwójka maturzystów, kilku studentów, żołnierz, para młodych kochanków, kibol, dziennikarz i Ambasador. Oczekiwanie, szaleństwo i wielkie przeżycie, a w tle smutek, niepokój i niedawno zakończona wojna. Jest jednak nadzieja, bo jak powiedział Bono, ten koncert należy do przyszłości, a rock and roll to wyzwolenie."
Cezary Łasiczka
"Koncert U2 w Sarajewie to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii rocka, takich które wspomina się potem całymi dekadami, jak festiwal w Woodstock czy ostani koncert Joy Division w Birmingham. Chciałbym o tamtych koncertach przeczytać taką książkę!"
Piotr Głowacki ukończył PWST w Krakowie. Związany jest z TR Warszawa, gdzie zadebiutował w projekcie Teren Warszawa. Gra również w Teatrze Starym w Krakowie (m.in. Sen nocy letniej w reż. Mai Kleczewskiej, Oresteja w reż. Jana Klaty) i w filmach (m.in. Oda do radości w reż. Anny Kazejak, Jana Komasy i Macieja Migasa, za który otrzymał nominację do Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego, Rozdroże Cafe w reż. Leszka Wosiewicza oraz Długi weekend w reż. Roberta Glińskiego). Działa także na polu muzycznym: wraz z Janem Drawnelem i Marcinem Cecką założył zespół 3 boys move.
Krótkie opowiadania utrzymane w tonacji i klimacie opowiadań z tomu ""Opowieści galicyjskie"": o ludziach i zwierzętach zamieszkujących piękną i przeklętą krainę Galicji. Zabawne, ale i melancholijne zarazem.
Dojrzały, już „ustawiony" i pogodzony z życiem pisarz przystaje, jak ongiś Dante, „w połowie drogi" swego życia, aby dowiedzieć się, kim naprawdę jest; pragnie też rozliczyć się z własnym młodzieńczym buntem wobec prostactwa, tępoty i biołogizmU zwykłego życia. Spogląda wstecz i zagłębia się w podziemny, pełen koszmarów świat własnego dojrzewania, odbywa „inicjacyjną" poniekąd wędrówkę przez labirynt własnego ciała z owego „brudnego i potwornego wieku dorastania", który dla autora przypadł na szare i pełne kłamstwa łata 70. w Rumunii. Jest to wędrówka w przestrzeni wybujałej a tłumionej erotyki, naznaczonej wstrętem do pługastwa płci, samotnością i tęsknotą za „czystą komunią dusz" oka-żującą się ostatecznie jałowym urojeniem. Ta dramatyczna wędrówka dzieje się w przerażającej scenerii sennego koszmaru, mistrzowsko kreowanej seriami potężnych obrazów, które dorównują najlepszym partiom Pieśni Maldorora.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?