Ta kategoria dedykowana jest współczesnym czytelniczkom literatury kobiecej. Bardzo szeroki wybór romansów, kryminałów, powieści obyczajowe, poruszająca literatura kobieca, erotyki, harlequiny polskich i zagranicznych autorów. Każda lubiąca czytać kobieta znajdzie coś szczególnego dla siebie.
Polecamy literaturę Sergiusza Piaseckiego, Stanisława Srokowskiego, Diany Palmer czy w końcu Blanki Lipińskiej.
Arcydzieło inteligentnego humoru pełne błyskotliwych spostrzeżeń, freudowskich pomyłek i gier słownych
W połowie lat siedemdziesiątych w Ameryce ogarniętej rewolucją seksualną pastor Tom Marshfield, choć żonaty, cudzołoży bez umiaru. Gdy sprawa wychodzi na jaw i w parafii wybucha skandal, trafia do specjalnego ośrodka dla "upadłych" księży. Przez miesiąc ma za zadanie - w ramach terapii - codziennie prowadzić zapiski. I każdego dnia rano, spisując swoją historię, wspominając dzieciństwo i lata młodości, snuje rozważania na temat życia i śmierci, seksu, Boga, natury cudów, małżeństwa, zdrady, chrześcijaństwa, wiary i wielu innych kwestii. Siłą nawyku "wygłasza" również kilka kazań, w których prezentuje dość niekonwencjonalne podejście do biblijnych treści.
Z tej miejscami zabawnej, miejscami zaś poruszającej spowiedzi, pełnej błyskotliwych spostrzeżeń, freudowskich pomyłek i gier słownych, wyłania się jedna z najbardziej barwnych i kontrowersyjnych postaci stworzonych przez Updike'a - lubieżnego duchownego, którego jedyną przypadłością, według własnej diagnozy, jest człowieczeństwo.
Spośród utworów Johna Updike'a (1932-2009) Rebis opublikował w serii "Mistrzowie literatury" jego powieści Szukajcie mego oblicza i Miasteczka oraz zbiory opowiadań A potem... i Łzy mojego ojca, natomiast w serii z Salamandrą - Terrorystę, powieść zaliczaną do najważniejszych dzieł literackich ostatnich lat, oraz Czarownice z Eastwick i Wdowy z Eastwick.
Miesiąc niedziel - fragment książki
Najmocniej przepraszam za moje wyznanie i pochodzenie; jestem chrześcijańskim pastorem, do tego Amerykaninem. Zapisuję te stronice w czasie, gdy rozwikływane są tajemnice prezydenta Nixona. Choć to ja uległem, pokusa należy do innych: moi strażnicy położyli przede mną plik niezapisanych kartek - jak szacują, powinny mi wystarczyć na cały miesiąc. Kalanie ich ma być moją jedyną terapią.
Mój biskup, niech mu mitra lekką będzie, zarządził (a raczej zaproponował jako inne wyjście niż groteskowy rytuał suspen-sy), aby sprowadzono mnie na tę pustynię, z dala od zielonej i gęsto zaludnionej krainy, gdzie moja parafia, jak to ładnie ujmują Francuzi, se trouve. Ma to być miesiąc regeneracji - myślę o nim raczej w kategoriach „deprywacji", mój stan bowiem oficjalnie określono mianem seksualnej ńksacji, niepohamowanego pociągu do kobiet. A może by „pociąg" zamienić na „wyciąg", co należałoby zinterpretować w ten sposób, że jestem oto duchowym bratem połamanych sportowców, którzy muszą spędzić bezczynnie miesiąc pośród białych wydm pościeli i północnych dawek. Wątpię (zaprawdę, na imię mam Thomas), czy to zadziała. Według mojej diagnozy, nie cierpię na nic groźniejszego niż człowieczeństwo, i to właśnie zamierzam głosić. Choć choroba jest poważna, powinienem skromnie dodać, że w moim przypadku prawie nie ma mowy o gorączce, a plamy owszem, występują, ale tylko jeśli zbada się prześcieradło. Masturbacja!
Twa wybawcza nuta na zdumionym akordzie „ja"! Peany do świętego Onana później.
Czuję, że zaczynam się rozkręcać, co wcale nie jest moją intencją. Niechaj mój niepohamowany pociąg pozostanie nieuleczalny. Żaden stary prestidigitator pośród przekrzywionych luster empatycznej terapii nie da się wyciągnąć, popiskujący, z tego lśniącego kapelusza ostatniej szansy.
Konkrety!* Motel - sprzeciwiam się nazwaniu go sanatorium, ośrodkiem resocjalizacji lub zakładem karnym - ma kształt litery O, a ściślej mówiąc, litery omega. Pierścień pokoi wokół basenu wieńczą od frontu dwa proste korytarze, gdzie mieszczą się, na lewo, recepcja, biura, toalety oznaczone płciowo bydlęcymi sylwetkami oraz maleńka świetlica mocno udekorowana plastikowymi paciorkami i pocztówkami z kośćmi dinozaurów, pozbawiona jednak wszelkich magazynów i czasopism, które mogłyby nadmiernie podniecić pacjentów - o, przepraszam: gości - aktualnościami. Po przeciwnej stronie, przy drugiej stopce Q, znajdują się stołówka i bar. Szklana ściana baru jest przyciemniana chemicznym fioletem, przez który przenika pustynny krajobraz karłowaciejącej bylicy i bladych, bogatych w skamieliny gór w oddali. Ściana stołówki, przynajmniej podczas śniadań, przybrana jest w ciężkie waniliowe zasłony, spomiędzy których na grejpfruty i szkło zastawionych stołów z niemal słyszalnym trzaskiem jasności padają sztylety światła. Ośrodek ten wydaje się, jeśli nie wyludniony, to przynajmniej nawet w połowie niezapełniony. Wyłącznie mężczyźni w średnim wieku, każdy siedzi przy swoim stole z oschłym gardłem, odchrząkując co chwila i powstrzymując się od nerwowych po-gaduszek pośród stołowych sreber. Czuję, że tworzymy świeżą „partię", w większości niedawno przybyłą. Jesteśmy bladzi. Jesteśmy powściągliwi. Jesteśmy oszołomieni. Personel, który zerka i czai się, jak gdyby przygotowywał zasadzkę, składa się po części z zaciągających białych babiszonów o niebieskich oczach wyblakłych do koloru alkalicznego nieba i siedzeń ich wytartych dżinsów, reszta zaś to ponętne autochtonki, których bezgłośny krok i sztywne czarne włosy gryzą się z falbaniastymi pistacjowymi uniformami, które są zmuszane wkładać kelnerki. Gdy rano podawano mi posiłek, czułem, że traktuje się mnie z szacunkiem albo strachem, jak gdyby dla uniknięcia zakażenia. Potencjalny temat: dotyk i świętość. Bóg jako Najwyższa Zaraza. Noli me ta«gere. Zarazki i ołtarz. Wspólny kielich kontra jednorazowe papierowe kubeczki: ileż to godzin mego zawodowego życia schrupała ta liturgiczna debata (apokaliptyczni antysep-tycyści wśród diakonów kontra holistyczni obrońcy wielkiego Graala). Mniejsza z tym. Uwolniłem się od tego, na miesiąc lub na zawsze. Krzyżyk (nomen omen) na drogę.
Cóż mogę ci powiedzieć? Przyjechałem o północy, skołowany. Lotnisko piekielnie czyste, lekka sucha bryza. Zielony busik z pseudokowbojem za kółkiem wwiózł nas w olbrzymią godzinę pochłaniającej pustynnej ciemności. Przy szklanych drzwiach czekała pokaźnych rozmiarów jejmość, niezniekształcona, ale nieatrakcyjna, co bez wątpienia zaważyło na powierzeniu jej tej delikatnej funkcji. Najwyraźniej jest tu szefową. Jej godność, jeśli mnie nie mylą zatkane wciąż po locie uszy, brzmi pani Prynne. Twarz dużego, białego, z niewiadomych powodów zachwyconego sobą żółwia. Wyciągnięta biała szyja, jak przy dumnym uniesieniu głowy lub jakby uwierał ją kołnierzyk. Szczekliwym głosem przedstawiła nam regulamin. Nam: muskularnemu irlandzkiemu księdzu i trzeciemu nowicjuszowi - mamroczącemu nieśmiałemu przybyszowi z Tennessee, drobnemu, zgarbionemu mężczyźnie z pełnym nadziei uśmieszkiem niepoprawnego grzesznika, prawdopodobnie jakiś wykolejony głosiciel odnowy religijnej, który dorabiał sobie jako oszust ubezpieczeniowy. Regulamin (przekazany naszej gospodyni przez finansujące pobyt biskupstwa i zarządy): posiłki o ósmej, dwunastej trzydzieści i dziewiętnastej. Bar otwierany w południe. Świetlica zamknięta od czternastej do siedemnastej. Rano: pisać, ad libidum. Po południu: ćwiczenia fizyczne, najlepiej golf, choć istnieją też warunki do uprawiania jeździectwa, pływania i tenisa. Wieczorem: gry planszowe lub karty, najlepiej poker. Mnóstwo zakazów. Żadnych poważnych dyskusji, doktrynalnych tudzież interpersonalnych. Żadnych lektur prócz tych eskapistycznych: kolekcja angielskich powieści detektywistycznych i humorystycznych z okresu międzywojennego dostępna w biblioteczce świetlicy. Zakaz dotyczy przede wszystkim Biblii. Żadnej religii, żadnych odwiedzin, żadnych listów, ani wychodzących, ani przychodzących. Żadnych wycieczek do miasta (najbliższe, odległe o sześćdziesiąt kilometrów, nosi nazwę Sandstone), choć przewidziano kilka wycieczek autokarowych w teren w późniejszym czasie.
Ale przecież już wiesz to wszystko. Kim jesteś, drogi czytelniku?
Kim ja jestem?
Podchodzę do lustra. Pokój wciąż poszturchuje mnie licznymi kątami obcości, choć jeden nocleg wygładził już kilka kanciastości. Wiem, gdzie jest łazienka. Och, ta nieskazitelna, niewidocznie odnawiana sanitas wynajmowanych łazienek, które kuszą, żeby nie tylko pozbyć się ubrań, ekskrementów, cząstek przesolonego steku wołowego spomiędzy zębów, ale też skóry z brudem i naszych bolączek ze skórą, a potem spuścić to wszystko w toalecie, której hałaśliwa łapczywość spłukiwania tak nagannie kontrastuje z zapchaną ospałością toalet pozostawionych przez nas w domu, tak już przepełnionych nami, że spłukują z największym trudem! Lustro obramowuje twarz. Nie rozpoznaję jej jako własnej. Nie pasuje do mego wewnętrznego światła podobnie jak abażur lampy mostowej do żarówki.
Ten abażur. Ten przekrzywiony abażur. Przetrącony. Ten ziemisty worek, który czas sprał na odcień papieru z makulatury, niezmazywalnie poplamionego i odbarwionego, papieru mimo wszystko z obwisłością topniejącej gumy i erozją widoku z lotu ptaka, gdzie każda z niezliczonych zmarszczek jest głębokim kanionem mogącym pomieścić wszystkie zwłoki z ostatnich czterech dziesięcioleci. Nie moje. Ale mruga, kiedy ja mrugnę; zajmuje, widzę to w lustrze, tę samą przestrzeń, gdzie krzyżowałyby się perspektywy, z których postrzegam różne wystające krawędzie pokoju, gdyby pojawił się eteryczny kreślarz. Te zęby należą do mnie. Każde wypełnienie, każda plomba jest żałosną historią, którą mógłbym wyśpiewać. Te oczy - otworami w masce. Przez które prześwituje błękit nieba, jak na jednym z tych przedziwnych obrazów Magritte'a. Oczy Boga, moje powieki.
Najbardziej błyskotliwa powieść w dotychczasowej twórczości CarrollaPowieść ta jest uważana za najbardziej błyskotliwą w dotychczasowej twórczości Carrolla. Walker Easterling, były aktor i scenarzysta, zakochuje się w Maris York, artystce i pięknej modelce. Rozkwitające uczucie powoduje, że jego życie nabiera nowego znaczenia, ale też coraz częściej przytrafiają mu się przedziwne historie. Easterling odkrywa w sobie zdolności do odczytywania przyszłości, ale równocześnie odczuwa potrzebę poznania własnej przeszłości. Przypadkowo poznaje Venasque´a, tajemniczego człowieka o reputacji szamana, który pomaga mu wydobyć z mroku wiele jego poprzednich wcieleń. Walker szybko uzmysławia sobie, że w jego życiu odżył nie rozwiązany konflikt z przeszłości, który zagraża jego miłości do Maris.
Zło jest żywiołem, któremu łatwo ulec?
Historia rozpoczyna się w Wigilię Bożego Narodzenia, gdy grupa przyjaciół zgromadzonych w starym dworze, przy kominku snuje opowieści o duchach. Jeden z obecnych opowiada trzymającą w napięciu historię matki i jej dziecka nawiedzanych przez tajemnicze widmo... Losy tych dwojga najbardziej poruszają Douglasa, przypominają mu o niesamowitych zdarzeniach, które spisała jego dawna przyjaciółka, guwernantka? Pod piórem Henry?ego Jamesa, niekwestionowanego mistrza niuansów, ta zgrabna, krótka historia zmienia się w prozatorskie arcydzieło, pełne wieloznaczności i pytań, na które nie ma jasnych odpowiedzi.
?W kleszczach lęku? przeniesiono w 1999 r. na wielki ekran, a w rolę wuja sierot wcielił się Colin Firth.
James to jedyny spośród amerykańskich pisarzy, którego w kulturze literackiej bez wahania nazywa się Mistrzem.
"The New York Times"
Najbardziej przenikliwa opowieść o istocie zła jaka kiedykolwiek powstała...
"The Independent"
Henry James (1843?1916) wybitny amerykański pisarz, krytyk i teoretyk literatury, reprezentant realizmu psychologicznego. W swoich znakomitych powieściach zgłębiał mentalność Amerykanów, zderzając ją z kulturą europejską.
Historia czterech młodych kobiet po przejściach, mieszkanek wielkopłytowego PRL-owskiego bloku w Toruniu. Główna bohaterka - Marta, trochę na oślep szuka szczęścia. Trzy pozostałe nie myślą już nawet o szczęściu, bo z trudem utrzymują się na powierzchni życia, ledwie wiążąc koniec z końcem. Wszystkie zapłaciły wysoką cenę za naiwność i niewłaściwie ulokowane uczucia. Teraz, dzięki energicznej Marcie, zawiązują czteroosobową Agencję Złamanych Serc.
Paul zostaje dyskretnie usunięty ze szkoły i wyjeżdża na naukę do innego kraju, gdy okazuje się, że jest kolorowy Martin, syn białego przemysłowca, zapuszcza się w głąb Soweto, by odwiedzić czarną kobietę, w której się zakochał; życzliwy policjant przestrzega go przed konsekwencjami przekroczenia Immorality Act. Rodzice młodej komunistki wychowują w tajemnicy jej kolorowe dziecko; gdy senior rodu nabiera podejrzeń, proszą Boga, by odebrał dziadkowi pamięć. Sangoma, plemienny uzdrowiciel, składa wizytę białemu doktorowi, by zaradzić kłopotliwym różnicom zdań na temat metod leczenia. Siostry zakonne nie mogą poradzić sobie z plagą myszy atakujących nocą trędowate dzieci; zrozpaczone matki oskarżają zakonnice o kanibalizm.
Tom mistrzowskich opowiadań laureata ubiegłorocznej nagrody Nike. Trzynaście znakomitych tekstów składających się na przewrotną sagę rodu Dudów. Precyzja realistycznego opisu splata się tutaj z elementami fantastycznymi nawiązującymi do ludowej mitologii i duchowości, a umiejętnie odwzorowana gwara tworzy uniwersalny, lecz po gombrowiczowsku odkształcony, obraz wsi. ""Pantałyk"" został wydany po raz pierwszy przez wyd. Czytelnik w 1970 roku. Proza trzydziestoczteroletniego wtedy autora zaskakuje dojrzałością, a z perspektywy czterech dekad od wydania czyta się ten zbiór jako wyjątkowo ciekawy przejaw realizmu magicznego. O autorze Marian Pilot (ur.1936), powieściopisarz i nowelista, autor słuchowisk, dziennikarz i scenarzysta filmowy, działacz ludowy, zaliczany jest do twórców ""nurtu wiejskiego"" choć z silną - gombrowiczowską - skłonnością do groteskowej deformacji, turpistycznej nadekspresji; Laureat Nagrody NIKE za wydaną w WL-u powieść ""Pióropusz"".
Tom mistrzowskich opowiadań laureata ubiegłorocznej nagrody Nike. Trzynaście znakomitych tekstów składających się na przewrotną sagę rodu Dudów. Precyzja realistycznego opisu splata się tutaj z elementami fantastycznymi nawiązującymi do ludowej mitologii i duchowości, a umiejętnie odwzorowana gwara tworzy uniwersalny, lecz po gombrowiczowsku odkształcony, obraz wsi. ""Pantałyk"" został wydany po raz pierwszy przez wyd. Czytelnik w 1970 roku. Proza trzydziestoczteroletniego wtedy autora zaskakuje dojrzałością, a z perspektywy czterech dekad od wydania czyta się ten zbiór jako wyjątkowo ciekawy przejaw realizmu magicznego. O autorze Marian Pilot (ur.1936), powieściopisarz i nowelista, autor słuchowisk, dziennikarz i scenarzysta filmowy, działacz ludowy, zaliczany jest do twórców ""nurtu wiejskiego"" choć z silną - gombrowiczowską - skłonnością do groteskowej deformacji, turpistycznej nadekspresji; Laureat Nagrody NIKE za wydaną w WL-u powieść ""Pióropusz"".
Polska w dwudziestoleciu międzywojennym: trudna droga powrotna Polaków ze Wschodu do ojczyzny, zamęt i chaos w Warszawie 1920 roku, Cud nad Wisłą, blaski i cienie życia na polskiej prowincji w kraju, który po stu latach niewoli odzyskał wreszcie upragnioną wolność. W takich realiach Żeromski osadził głównego bohatera powieści, Cezarego Barykę, którego dorastanie i kształtowanie przez czas, ludzi i historię obserwuje czytelnik. Lektura przygotowana z myślą o licealistach - zawiera rzetelne opracowanie, szczegółową biografię autora, wnikliwą interpretację treści, drobiazgowe streszczenie akcji i plan wydarzeń.
Po mistrzowsku przedstawiona historia odradzania się świadomości narodowej w zrusyfikowanym Piotrze Rozłuckim. Bohater musi rozstrzygnąć konflikt między szczęściem osobistym, a “ponurą polskością” pod zaborami.
Audiobook we wspaniałej interpretacji Ksawerego Jasieńskiego.
Format:CD MP3
Czas nagrania: 14 godzin 30 minut
Czyta Ksawery Jasieński
"Telewizja „od kuchni”, układy, „drabina” towarzyska. Dziennikarze telewizyjni, Agata i Andrzej, tracą pracę. Zniechęceni brakiem perspektyw postanawiają wybrać się do Hiszpanii. Zaplanowana podróż życia zmienia się w koszmar i walkę o przetrwanie w egzotycznym Meksyku.
Książka do słuchania w interpretacji Rafała Królikowskiego."
Dramat mężczyzny rozpadającego się psychicznie. Pracownik agencji reklamowej, niespełniony pisarz, nie wytrzymał tempa pędzącej cywilizacji. Jego niepohamowaną obsesją stał się seks?
Czyta: Włodzimierz Press.
Wspaniała trylogia nowelistyczna napisana w formie fikcyjnego pamiętnika Sienkiewicza. Urzekające wspomnienia czasów, które odeszły. Nostalgiczna wędrówka w czasy dzieciństwa i okres dojrzewania autora przemienia się w opowieść o burzliwej miłości i zawiłej wojnie ambicji. Audiobook we wspanialej interpretacji Henryka Drygalskiego.
"Czasy zaborów Polski. Historia dorastania szlachcica Marcina Borowicza. Opis trudnych warunków panujących w szkołach: brak pomocy naukowych, brak języka polskiego oraz swobody opinii i poglądów. Audioksiążka porusza problemy związane z dorastaniem."
Czyta: Ksawery Jasieński.
"Krytyczny obraz polskiego społeczeństwa lat 20-tych i 30-tych, gdzie obłuda i karierowiczostwo decydują o pozycji społecznej człowieka. Tytuł jest aluzją do I Brygady Piłsudskiego. Sensacyjne motywy, Kobieta Fatalna szpiegująca na rzecz Rosjan. Intrygująca książka do słuchania."
Czyta: Ryszard Madrowski.
Pan Zdzich podbija serca czytelników swą prostą filozofią życia, barwnym językiem i dobrodusznym humorem. Podobnie jak wojak Szwejk Haszka ma niezliczoną ilość przygód i uwielbia o nich opowiadać. W doświadczeniach i przypadkach Pana Zdzicha może się przejrzeć każdy, nie tylko emigrant. „Pan Zdzich był dziełem przypadku. Zrodził się dosłownie na ulicy. Na niej bowiem spotkałem młodego Polaka, który wskazując palcem na niskie domki Young Street, szydził z architektury Toronto. Przypominała mu „wiochę bardziej z westernu”. Ten jego wywód tak mnie ubawił, że postanowiłem go zapisać. Tak powstał pierwszy rozdział tej książki”.
Czyta: Jacek Kiss.
Niedoskonały – to najdelikatniejsze określenie związku, w jaki uwikłana jest bohaterka powieści. Ponure, spędzone w biedzie dzieciństwo wpoiło jej poczucie bycia kimś gorszym od rówieśników. Jedyną rozrywką dorastającej dziewczyny stają się wizyty ekscentrycznych ciotek, które najwyraźniej też nie najlepiej odnajdują się w szarej rzeczywistości, wśród niespełnionych marzeń i ciągłych rozczarowań. Nadzieje na lepsze jutro pojawiają się wraz z ukochanym mężczyzną. Ten jednak bynajmniej nie okazuje się księciem z bajki i mawia o sobie: jestem anormalny, to znaczy nieprzeciętny. Czy naiwna i delikatna dziewczyna ma jeszcze szansę na znalezienie prawdziwego szczęścia?
Czyta: Elżbieta Kijowska
Małe, żydowskie miasteczko. Społeczność Szybowa jest podzielona na stronnictwa skupione wokół dwóch rodów: Todrosów oraz Ezofowiczów. Ród Todrosów reprezentuje orientację skrajnie konserwatywną, niechętną zmianom, nietolerancyjną. W rodzinie Ezofowiczów, którzy są ludźmi otwartymi, zwolennikami asymilacji, ceniącymi wartości świeckie, co kilka pokoleń rodzi się człowiek wybitny, sprawiedliwy. To Meir Ezofowicz podejmuje próby zreformowania życia społeczności, pokonania bariery między Polakami a Żydami. Nieustannie naraża się i sprzeciwia. W efekcie zostaje wygnany. Tylko u nas w formie audiobooka.
Eliza Orzeszkowa (1841-1910)
polska pisarka, publicystka. Jedna z najwybitniejszych polskich powieściopisarek, szczególnie w okresie pozytywizmu. Autorka powieści: "Nad Niemnem" oraz nowel: "ABC", "Dobra Pani".
Czyta Mieczysław Voit.
Maria, młoda, piękna, uboga dziewczyna jest sierotą. Mieszka w dworku u bogatych krewnych. Niespodziewany spadek zmienia Jej pozycję społeczną. O względy Marii zaczyna starać się wielu konkurentów. Książka do słuchania w interpretacji Ryszarda Nadrowskiego.
Czyta: Ryszard Nadrowski
Tylko u nas audiobooki Abramowa Newerly. Niezwykle barwni ludzie różnych narodowości spotykają się w polskiej piekarni w Toronto. Dużo humoru, ale też kawał gorzkiej prawdy o życiu Polaków w Kanadzie wypływającej z ich rozmów, kłótni i dyskusji.
Czyta: Ksawery Jasieński
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?