Wolf [Welwele] Messing (1899-1974). Prawdziwy telepata, potrafiący czytać ludzke myśli i przewidywać przyszłość, czy wielki hochsztapler? Nad tym pytaniem łamią sobie od lat naukowcy całego świata zajmujący się możliwościami mózgu ludzkiego. Urodził się w Górze Kalwarii, małym miasteczku pod Warszawą. Szybko zrobił karierę jasnowidza i ze swymi parapsychologicznymi doświadczeniami (sam je tak nazwał), podczas których wykonywał zadania stawiane mu w myśli przez widzów, zjeździł cały świat. Hitlerowi przepowiedział śmierć samobójczą i upadek Reichu, za co poszukiwany był listem gończym. Występował w ZSRR, dokąd trafił po ucieczce pod koniec 1939 roku z okupowanej Polski. Z jego paranormalnych możliwości korzystał Stalin i Chruszczow. Znał Wasilija Stalina, Berię. W Rosji Sowieckiej był postacią niezwykle popularną.
Kilka słów o Autorze:
Eduard Wołodarski (1941); rosyjski dramaturg, autor książek, jeden z najwybitniejszych scenarzystów filmowych. Na podstawie jego prac powstało ponad 50 filmów, w tym takie dzieła jak np.: Swoj sredi czużich, czużoj sredi sowich Nikity Michałkowa (należy obecnie do kanonu rosyjskiej kinematografii), My iz buduszczego, seriale telewizyjne Bajaze, Kompania karna, itd.
Fragment książki Wolf Messing Jasnowidz z Góry Kalwarii
ROZDZIAŁ PIERWSZY
MOSKWA. LATA 70. XX W.
W 1971 roku dziennikarz Witali] Blinów przygotowywał dla magazynu „Niediela" wywiad ze znanym artystą-telepatą Wolfem Messingiem. Wywiad przeleżał prawie dwa lata i w 1973 roku redaktor naczelny pisma Walentin Archangielski zapewnił Wita-lija, że materiał wejdzie do najbliższego numeru, wymaga jednak nowej autoryzacji. Blinów znów udał się do Messinga. To spotkanie dziennikarz zapamiętał na całe życie...
Drzwi otworzył mu sam Messing, starszy pan z uśmiechniętą, ale zmęczoną twarzą. Szerokie czoło poorane głębokimi zmarszczkami, zaczesane do tyłu ciemne, kręcone, z gęstą siwizną włosy. Twarz nie była stara, ale nieliczne zmarszczki były tak głębokie i plastyczne, że mimo woli przychodziła do głowy myśl: ten człowiek musiał niemało przeżyć.
- Dobry wieczór, Wolfie Grigorjewiczu. To ja do was dzwoniłem godzinę temu. Nazywam się Witalij Blinów.
-Moglibyście tego nie mówić - uśmiechnął się Messing.-Już od miesiąca wiedziałem, że do mnie zadzwonicie.
-Wybaczcie, zapomniałem z kim mam do czynienia...
Przeszli jasno oświetlonym małym korytarzykiem i weszli do gabinetu. Messing poprosił gościa o zajęcie miejsca w skórzanym fotelu stojącym niedaleko biurka, zawalonego mnóstwem papierów i gazet. Włączył stołową, ze szklanym abażurem lampę i powiedział z pogodnym uśmiechem:
- Mogę nawet powiedzieć, jaki jest cel waszej wizyty. Musicie powtórnie autoryzować wywiad, który dałem wam dwa lata temu!
Na potwierdzenie Witalij tylko kiwnął głową.
- Dajcie ten wywiad...
Dziennikarz wyciągnął zwinięte w rulon arkusze papieru. Mes-sing odebrał je i przeglądając, siadł do stołu.
- Chcecie zapalić? Palcie. Popielniczkę znajdziecie na stoliku. Nie ukrywając zdziwienia, Blinów znów pokiwał głową, wyjął
papierosa i zapalił go zapalniczką.
Messing szybko przebiegał oczami tekst, wiersz za wierszem, odłożył jeden arkusz, potem drugi... trzeci... w końcu chwycił wieczne pióro.
- Podpisuję. Tylko niepotrzebnie przejmujecie się. W ostatniej chwili naszą rozmowę zdejmą bez podania przyczyny, artykuł opublikujecie dopiero za dwadzieścia lat - oczywiście, jeśli „Niediela" będzie jeszcze istnieć. Ale mnie już na tym świecie nie będzie...
-Nie rozumiem, Wolfie Grigorjewiczu... zresztą, po co ja się pytam... to po prostu już niemożliwe... dlaczego mieliby zdjąć ten wywiad? Naczelny powiedział, że już go puszcza do numeru. Dlaczego mieliby go zdjąć? - zaczął się denerwować Witalij.
- Tego powiedzieć wam nie mogę - podpisując, odpowiedział Messing.
- Dziwne, że wy tego nie wiecie...
- Wiem. Ale nie chcę powiedzieć. Was to nie dotyczy, proszę mi wierzyć...
- Messing uniósł głowę i z uśmiechem podał dziennikarzowi podpisane arkusze. - Napijecie się kawy?
Okazało się, że miał rację, ten zagadkowy telepata... dwie godziny przed podpisaniem numeru pisma do składu materiał został zdjęty z polecenia redaktora naczelnego bez jakichkolwiek wyjaśnień. Wywiad został opublikowany dokładnie dwadzieścia lat później, tak jak przewidział Messing. Ówczesny redaktor naczelny pisma Stanisław Siergiejew zdradził dziennikarzowi, że to już ostatni numer, tygodnik zamykają... Rok później pismo znów
zaczęło się ukazywać... ale samego Wolfa Messinga nie było już wśród żywych.
Witalij Blinów spotykał się z tym człowiekiem jeszcze nieraz i za każdym razem bał się patrzeć mu prosto w oczy. Przerażała go ich głębia... straszna, przerażająca głębia bezdennego wiru...
POLSKA. PÓŹNA JESIEŃ 1939 ROKU
Niemieckie wojska bez większego oporu przekraczają niemiecko--polską granicę... Samoloty ze swastyką na skrzydłach krążą nad Warszawą, nurkują w dół, lecą bomby... Po ulicach miasta w panice miotają się mieszkańcy... Maszerują kolumny niemieckiej piechoty. W kolumnach - uśmiechnięci, zadowoleni żołnierze... Z hukiem przesuwają się kolumny czołgów z krzyżami na pancerzach. Na pierwszym czołgu powiewa sztandar z czarną swastyką... Wloką się ponurzy jeńcy - polscy żołnierze i oficerowie...
Wspólnie ze swoim wieloletnim impresariem Piotrem Zelmei-sterem i jego pomocnikiem Lową Kobakiem, Messing już prawie dobę jechał po wiejskich drogach. Mżył drobny lodowaty deszcz, szelestem drobił po dachu powozu, kopyta koni chlupały po ciężkim do pokonania błocie. Lowa Kobak palił papierosa za papierosem i milczał, Zelmeister denerwował się, co chwila zerkał na świecącą się w półmroku tarczę zegarka. Wolf Messing wbił się w kąt powozu, którym rzucało raz po raz i kołysało z boku na bok, przymknął oczy i drzemał.
Zelmeister nagle pochylił się do Messinga i rzucił złośliwie:
- Wiedziałeś, że tak będzie? Powiedz, proroku nieszczęsny! Wiedziałeś, że tak będzie? Czegoś milczał?
- Nie, nie wiedziałem... widziałem tylko wojnę... i o niej mówiłem... nie, Piotrze, wybacz... nie mogłem wiedzieć...
Messing zamknął oczy i dodał z bólem, wykrzywiając twarz:
- O tym tylko Pan Bóg mógł wiedzieć...
- Na cholerę mi taki Bóg! - zaklął Zelmeister. - Wcześniej w niego nie wierzyłem, a tym bardziej teraz! Powożący parą koni woźnica z kołpakiem z rogoży na głowie, postukał w ściankę powozu i rzucił głośno w półotwarte drzwiczki:
- Podjeżdżamy, panowie! A jeśli tam są Niemcy?
- Jacy Niemcy?! - warknął głośno Zelmeister. - Co oni mogą robić w tej dziurze!
- Coś ciemno... świateł nie widać! - odpowiedział woźnica.
- Ludzie się pochowali, nie rozumiesz tego, czy jak? - ze złością już prawie krzyknął Zelmeister i zatrzasnął drzwiczki.
Powóz wjechał w ulice Góry Kalwarii. Rzeczywiście, po obu stronach ulicy domy były wyciemnione, bez jakichkolwiek świateł. Nawet psy nie szczekały.
- Zatrzyma] się! - otworzywszy drzwiczki, krzyknął Wolf, i woźnica ściągnął lejce. Konie stanęły.
Nie żałując lakierowanych butów, Messing zeskoczył w błoto, i po kilku krokach zniknął w ciemnościach.
- Wolf, gdzie jesteś? Przecież możemy podjechać pod sam dom - krzyknął mu w ślad Zelmeister. - Chce ci się tak po błocie taplać?
Nie doczekawszy się odpowiedzi, machnął ręką, też zeskoczył w błoto i ruszył w ślad za nim.
Z powozu wychylił się Lowa Kobak - po chwili on też stanął na drodze. Porozglądał się wkoło i polecił woźnicy:
- Janku, poszukaj na razie kogoś. Przecież powinni tu być jacyś ludzie.
Woźnica westchnął, poprawił kołpak przeciwdeszczowy na głowie i szarpnął lejcami. Konie powoli ruszyły.
Podeszli do domu. Zmurszałe i na wpół zgniłe ogrodzenie miejscami było całkiem zwalone, furtka była wyrwana i leżała na uboczu. A oto i ogród pełen jabłoni. Ciężkie od deszczu i owoców gałęzie nisko opuściły się aż do samej ziemi. Wolf ruszył po ścieżce, nagle zatrzymał się, popatrzył na drzewa, na widoczny w głębi sczerniały od deszczu dom. Przeszłość ścisnęła mu serce. Zamknął oczy, przetarł mokrą od deszczu twarz...
Oto historia życia Longina Marianowskiego.
Warszawiak od pokoleń, absolwent warszawskiej Akademii Medycznej, ginekolog-położnik, który od studenta piął się do tytułu profesora.
Długo bił się z myślami, na ile ta autobiografia ma być piękną pamiątką pozostawioną pokoleniom najbliższych, również lekarzy, na ile ma być rozrachunkiem. Wygrało to drugie, bo chyba wszystkim, a jemu szczególnie, bardziej jest to potrzebne. I dlatego świadom swych dokonań, opowiada również o walce z przeciwnościami.
`Gdy tylko zacząłem drukować `Kwiatki` w miesięczniku `Mrówkojad` (z pięknymi rysunkami Soni), przyszli i zapytali: - Dlaczego właściwie `Kwiatki`? Odpowiedziałem, że kwiatki są ładne, ładnie pachną, wszyscy lubią kwiatki, a ja chcę pisać ładne rzeczy, chcę być pisarzem lubianym i pachnącym. Zabrzmiało to infantylnie, więc zapytali, czy czynię aluzję do św. Franciszka, że niby kwiatki św. Franczaka. Zgoda, przejrzeliście mnie, chodziło o takie właśnie niewinne bluźnierstwo, w którym prostota i zachwyt, i afirmacja świata, i spokojny port ojcostwa! Zabrzmiało to dwuznacznie, więc nie uwierzyli i domniemali, że `ładne kwiatki` to przecież lekka, zdystansowana nagana, a w ogóle może chodzić o drobne błędy, przeinaczenia, lapsusy. No dobra, tu mnie macie, dystansuję się do wszystkiego przez pisanie, a poza tym łapię język za rękę na gorącym uczynku, gdyż to on gra pierwsze skrzypce.
Oś oraz istotę publikacji stanowi spotkanie Wienera i Starskiej, twórczych osobowości pochodzących z dwóch różnych światów. Okazało się, że osadzeni w tak różnych dyskursach Starska i Wiener, mają bardzo podobne intuicje dotyczące społeczeństwa i komunikacji.
Magdalena Starska - autorka rysunków, performance i instalacji. Ukończyła poznańską Akademię Sztuk Pięknych w 2005 r. dyplomem w pracowni prof. Jarosława Kozłowskiego. Członkini grupy PENERSTWO. Podłożem jej działań artystycznych jest zamysł kreowania sytuacji wspólnotowych. Starską interesuje w jaki sposób to, co osobiste i indywidualne może być wartościowe w sensie społecznym. Mieszka i pracuje w Poznaniu.
Dawid Wiener - pracuje w Zakładzie Logiki i Kognitywistyki Instytutu Psychologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Kierownik Laboratorium Neurokognitywnego. Zajmuje się badaniem emocji, psychopatologią kognitywną oraz wpływem technologii informacyjno-komunikacyjnych
Publikacja wprowadza nowe pojęcia oraz horyzonty myślenia o mieście w kontekście systemów złożonych oraz ontologii. Zawarte w niej teksty przybliżają pojęcie emergencji, w kontekście badań nad złożonością, odnoszą się do nieprzewidywalnego procesu transformacji miejskiej. Zamieszczone w książce fragment badań z zakresu socjofizyki i symulacji zachowań zbiorowych pokazują możliwości symulacji ruchu pieszych w określonej przestrzeni architektonicznej jako narzędzia wspomagającego diagnozę i optymalizację zarządzania infrastrukturą miejską.
Działanie Kasi Fudakowski oraz wspierającego ją astrofizyka Davida Alvareza Castillo, wizualizuje konieczność przemyślenia tradycyjnego pojęcia obiektywności. Za pomocą paraleli badań semantycznych oraz teorii kwantowej wkraczają w paradoksalny i szokujący obszar tego, co kryje się poza sztywnymi ramami budowanych przez nas systemów myślowych.
Oto po raz pierwszy prawdziwy indyjski jogin prezentuje publiczności Zachodu historię swojego życia. Barwnie opisując okres wielu lat duchowego treningu u mistrza jogi Śri Jukteswara z Serampore w Bengalu, Jogananda odsłania fascynujący i mało znany obraz współczesnych Indii. Ponadto z naukową przejrzystością wyjaśnia subtelne, ale dające się określić prawa, dzięki którym jogini mogą czynić cuda oraz osiągać pełną samokontrolę.
Książka przeznaczona jest dla kobiet, ale mężczyźni też mogą z niej z powodzeniem korzystać.
Odpowiada na wszystkie pytania, które powinna sobie postawić kobieta pragnąca używać perfum w sposób właściwy, zgodny z ich strukturą, charakterem, przeznaczeniem, jak również zgodny z zasadami i wskazaniami savoir vivre, etykiety oraz etykiety biznesu.
Paryż - dawniej cel podróży, dziś miejsce przesiadek. Punkt na mapie, z którego wyrusza się dalej. W głąb kraju zwanego przez Paryżan pogardliwie prowincją. Ale prowincjonalność można dostrzec również w samej stolicy Francji, wystarczy tylko przyjrzeć się jej nieco bliżej: przechadzając się niczym XIX-wieczny flauner po jego uliczkach, placach i mało turystycznych dzielnicach, których urok i niezwykłość przeplata się ze zwyczajnością.Do takiego spaceru zapraszają nas grafiki PIO, którego uwagę przykuwają miejsca, ludzie i sytuacje.
Praobrazy Krystyny Sakowicz nadają jej dotychczasowej twórczości nieco inny kierunek niż ten, który autorka wyznaczyła w Śnieniu i Księdze ocalonych snów. Nadal chodzi oczywiście o to, co zostało przez nią nazwane ?najbardziej nieznaną częścią świata?, a więc o umysł i świadomość. Zwłaszcza o te stany świadomości, do których rzadko odwołuje się racjonalny model poznania. W swoim najnowszym tomie, Krystyna Sakowicz przede wszystkim stara się ukazać, w jaki sposób rzeczywistość wyłania się z możliwych do rozpoznania źródeł, które ją poprzedzają. Obecna wiedza psychologiczna na to pozwala, przeobrażenie to chwytane jest więc często na gorącym uczynku. Wydaje się wręcz, że możliwe jest już do zauważenia w każdej chwili: w ruchu, w przechodzeniu z jednego stanu do drugiego, w życiu zewnętrznym i osobistym. Praobrazy są próbą literackiego potwierdzenia autentyczności tej sytuacji. Ukazują jak poetycki świat snu na naszych oczach zmienia się w prozę jawy. Czytając tę książkę mamy szansę na to, żeby znaleźć się dokładnie w tym miejscu, w którym dochodzi do zetknięcia obu tych światów.
„Książka Diany Cooper - Nowe Światło na Wniebowstąpienie - przypomina mi, dlaczego tu jestem i o co w tym wszystkim chodzi. Powiedzieć, że jest dla mnie inspiracją to za mało - opisać ją jako moją biblię nie będzie przesadą.” - Susan Clark, The Sunday Times
Książka jest na wskroś duchowa - jest w niej zawartych tyle informacji, że mogłaby obdzielić kilka innych pozycji. Monada, energia Mahatma, Wniebowstąpieni Mistrzowie oraz ich promienie, wielowymiarowe czakry, mantry, komnaty wniebowstąpienia to tylko drobna część tego, o czym można przeczytać w tej książce. Kumeka, Mistrz Ósmego Promienia, jeden z Wniebowstąpionych Mistrzów, rozpoczął przekazywanie Dianie Cooper informacji w końcówce lat 90tych. Od tamtej pory nasza planeta przeszła przez wiele zmian - miało miejsce ogromne przyspieszenie tempa podnoszenia wibracji. Kumeka przez cały ten czas kontaktował się z Dianą Cooper, przygotowując ją do dzielenia się informacjami z ludzkością. Ta wiedza, wcześniej ofiarowana nielicznym, jest teraz dostępna milionom posłańców światła chętnych pomóc w zadaniu przeniesienia tej planety do światła.
Tak - wniebowstąpienie, wzniesienie się do wyższych poziomów, można osiągnąć w tym życiu. Prawdopodobnie będziemy musieli popracować nad tym, ale wszystkie narzędzia i informacje, których potrzebujemy, są teraz dostępne - w tej książce. Jednakże bądź przygotowany - ta podróż nie jest dla ludzi małego ducha! Kumeka nie oferuje środka doraźnego - zaprasza i zachęca każdego z nas, byśmy przyłączyli się do milionów na planecie, które aktywnie pracują teraz nad osiągnięciem pełnego radości życia duchowego.
O Autorce:
Diana Cooper jest założycielką szkoły Aniołów i Wniebowstąpienia Diany Cooper, która organizuje Dzień Świadomości Anioła i oferuje kursy dla dyplomowanych nauczycieli. Pomogła niezliczonej ilości ludzi odnaleźć ich życiowe misje, wypełnić ich potencjał i wzmocnić ich życia. Jest także autorką/twórczynią „Twojego klucza do Nieba”, „2012 i Przyszłość Ziemi”, „Atlantydy”, „Cudu Jednorożców”, kart Aniołów Światła, „Czasu na Zmiany” i wielu innych tytułów.
Góry Warszawskie zostały pomyślane jako publiczny grand projet – wyniosły i piękny jak piramidy, ale praktyczny jak autostrady i zapory. W rzeczy samej będą zaporą, która zatrzyma sprawl – bezładny rozrost przedmieść – i zmusi miasto do zagęszczania się w obecnych granicach. Dziś jedyną granicą dla sprawlu jest wciąż uciekający horyzont. Nie ma żadnej bariery naturalnej ani prawnej. Może szybciej niż prawo, uda się poprawić przyrodę?
Polityka zdominowała nasze życie. Rosną też ambicje polityków, którzy swojemu władaniu chcieliby poddać całokształt ludzkiej egzystencji. Wspólcześnie chcą decydować o tym, kto jest człowiekiem i komu przysługują wynikające z tej kondycji prawa (ustawy rasowe, schizofrenia bezobjawowa), komu "wolno" się urodzić (aborcja), jak długo przyjdzie mu żyć (eutanazja), jak liczne winien mieć potomstwo (dzietność), jak powinien się odżywiać (GMO). W sytuacji politycznej uzurpacji, a z drugiej strony - częstej, bezrefleksyjnej zgody na nią, niezwykle ważna jest identyfikacja polityczności, zjawisk na nią się składających, jak również swoistych dla niej kategorii. "Wróg - przyjaciel", "nasz - obcy" oto szczególne, swoiste dla polityczności kategorie, tak jak piękno i brzydota dla estetyczności, dobro i zło dla moralności czy prawda i fałsz dla poznania.
Carl Schmitt, niemiecki myśliciel i prawnik, dość niesprawiedliwie nazwany "naczelnym jurystą III Rzeszy", był jednym z pierwszych, którzy podjęli wysiłek wyodrębnienia i opisania polityczności, rozróżnienia między tym, co polityczne, a zjawiskami przynależnymi do innych sfer ludzkiej aktywności. Według niego polityczność związana była przede wszystkim z państwem, które jako suwerenny podmiot polityczny siłą zapewniało sobie władanie prawne nad określonym terytorialnie zgrupowaniem ludzkim, np. narodem, i w jego imieniu występowało wobec innych, obcych bytów o podobnie politycznym charakterze. Ale już niemal u zarania badań nad politycznością okazało się, że państwo może utracić charakter suwerennego podmiotu politycznego podejmującego decyzję o przyjacielu i wrogu nie tylko na rzecz innego państwa, ale także na rzecz wewnętrznych, często ideologicznych podmiotów o aspiracjach politycznych. Państwo w służbie rewolucji, obojętne bolszewickiej czy nazistowskiej, w służbie jakiejkolwiek ideologii traci swą suwerenność, przestaje być też strażnikiem ładu chroniącym przed powrotem stanu natury charakteryzującym się walką wzajemnie konkurujących podmiotów politycznych, staje za to instrumentem ideologii i zarazem źródłem chaosu i wojny totalnej niszczącej zarówno wrogów, jak i przyjaciół, swoich, jak i obcych.
„Afryka gola!” to podsumowanie siedmiu wyjazdów autora, dziennikarza sportowego, na Czarny Ląd: do RPA (dwukrotnie), Mozambiku, Suazi, Nigerii, Senegalu oraz na trzy kolejne Puchary Narodów Afryki: Tunezja 2004, Egipt 2006 i Ghana 2008. Książka ma przybliżyć kontynent, na którym po raz pierwszy w historii zostaną rozegrane futbolowe mistrzostwa świata, i zaciekawi nie tylko kibiców, ale również osoby zainteresowane życiem codziennym mieszkańców Afryki.
Całość poprzedza przedmowa Henryka Kasperczaka – polskiego szkoleniowca szczególnie cenionego na Czarnym Lądzie, który prowadził z sukcesami kilka afrykańskich drużyn narodowych.
Książka jest podzielona na dwie części. W pierwszej Michał Zichlarz opisuje historię afrykańskiego futbolu i najsłynniejszych piłkarzy. Na przykładzie Pucharu Narodów Afryki można się przekonać, jak wielkie emocje wywołuje futbol na Czarnym Lądzie, gdzie piłka nożna to coś więcej niż tylko sport. Autor dużo uwagi poświęcił osobie polskiego szkoleniowca Henryka Kasperczaka, który z sukcesami prowadził drużyny afrykańskie. Przypatrywał się z bliska jego pracy z reprezentacją Senegalu. W książce pojawia się też sporo nazwisk piłkarzy grających dawniej lub obecnie w polskich klubach.
W drugiej część książki dominuje proza życia, ale i tam nie brakuje futbolowych wątków. Autor opisuje swoje wrażenia z pobytu w RPA, które będzie gospodarzem Mundialu 2010. W Mozambiku szukał śladów Eusebio, jednego z najlepszych piłkarzy w historii Czarnego Lądu. Kolejny rozdział poświęcony jest Nigerii. Jednym z głównych celów wyjazdu do tego kraju było dotarcie do rodziny pierwszego czarnoskórego reprezentanta Polski – Emmanuela Olisadebe. Prawdopodobnie po raz pierwszy ujawnione zostaną szczegóły transferu „Olego” z nigeryjskiego klubu Jasper United do Polonii Warszawa.
Ostatni rozdział poświęcony jest temu, z czym afrykański futbol szczególnie kojarzy się kibicom, czyli czarom na boisku.
Książka jest ilustrowana mapami i bogatym materiałem zdjęciowym (około 100 fotografii czarno-białych i wklejka barwna), zawiera tez indeks nazwisk.
O autorze
Michał Zichlarz (ur. 1971) –grał w piłkę nożną w drużynach juniorskich Czarnych Gorzyce (skąd pochodzi) oraz Odry Wodzisław. Podczas studiów na Wydziale Historii Uniwersytetu Śląskiego występował w AKS Chorzów. Od 1998 roku pracuje jako dziennikarz sportowy. Debiutował w katowickim oddziale „Gazety Wyborczej”, a od 2003 roku jest reporterem dziennika „Fakt”. Pisuje też artykuły dla gazety „Sport”. Publikował w „Przeglądzie Sportowym”, „Dzienniku” i „Gościu Niedzielnym”. Współpracował z nigeryjską gazetą „Sports Souvenir”, a także z japońskim magazynem „Weekly Soccer Digest”. Jego hobby to sport, a w szczególności piłka nożna, oraz podróżowanie po Czarnym Lądzie, który wielokrotnie odwiedzał. Blog autora: www.afrykagola.pl
Brata Modestino z Pietrelciny nie trzeba przedstawiać. Znają go wszyscy pielgrzymi przybywający do San Giovanni Rotondo. Mimo podeszłego wieku pełni wciąż obowiązki furtiana klasztoru kapucynów i z uśmiechem przyjmuje wiernych, którzy każdego dnia godzinami w długiej kolejce czekają, by prosić go o modlitwę, radę czy po prostu spotkać ukochanego ucznia Ojca Pio. A brat Modestino wręcza im różańce i zachęca do modlitwy każdego wieczora o dwudziestej pierwszej, w duchowej łączności z nim, klęczącym u grobu Stygmatyka.
Książka jest poruszającym świadectwem brata Modestino z Pietrelciny o Ojcu Pio - najwspanialszym z jego rodaków. Autor w prostych słowach przywołuje z pozoru najzwyklejsze wydarzenia, które stają się cennymi pamiątkami życia ukochanego Ojca Pio i jego słów, głęboko zapadających w serce.
W sposób szczególny kładzie też nacisk na pełne uczestnictwo pierwszego stygmatyzowanego kapłana w męce Jezusa, a także na opis "tych dni pełnych smutku", gdy wokół ciała Ojca Pio gromadziły się nieprzebrane tłumy jego duchowych dzieci przybyłych z najdalszych zakątków świata.
Pierwsze wydanie książki brata Modestino ukazało się w Polsce w 2001 roku w serii "Biblioteczka Głosu Ojca Pio". Niniejsze drugie wydanie zostało przygotowane w oparciu o wspomnianą wersję, z uwzględnieniem koniecznych poprawek, oraz dostosowane edytorsko do międzynarodowej serii wydawniczej Edizioni "Padre Pio da Pietrelcina".
„Jadę na Kołymę, żeby zobaczyć, jak się żyje w takim miejscu, na takim cmentarzu. Najdłuższym. Można się tu kochać, śmiać, krzyczeć z radości? A jak tu się płacze, płodzi i wychowuje dzieci, zarabia, pije wódkę, umiera? O tym chcę pisać. I o tym, co tu jedzą, jak płuczą złoto, pieką chleb, modlą się, leczą, marzą, walczą, tłuką po mordach…
Gdy ląduję, w aeroporcie pod Magadanem czytam wielki napis: WITAJCIE NA KOŁYMIE – W ZŁOTYM SERCU ROSJI”.
Jacek Hugo-Bader
Kolejny tom Pism teatralnych wybitnego reżysera, współzałożyciela Teatru Ósmego Dnia, z którym pracował przez 30 lat. Na tom składają się postzapisy legendarnych przedstawień tego zespołu:
Więcej niż jedno życie, Ach, jakże godnie żyliśmy, Przecena dla wszystkich i Piołun.
Neumann skinął głową po raz trzeci. Czy zgodziłby się zostać promotorem mojej rozprawy doktorskiej „Zagłada Żydów europejskich”? W zanadrzu miałem dobrze skonstruowany dwudziestostronicowy konspekt, byłem gotów mu go wręczyć. Neumann zgodził się, ale nie miał wątpliwości, że w tym momencie odrywam się od głównego nurtu badań naukowych i wkraczam na teren, który omijali zarówno naukowcy, jak i ogół społeczeństwa. Wypowiedział tylko cztery słowa: „To będzie twój pogrzeb”.
z rozdziału „Początki”
Raul Hilberg, amerykański historyk żydowskiego pochodzenia, urodził się w Wiedniu w 1926 roku. W 1938 roku wyemigrował z rodziną do Ameryki. Pod koniec II wojny światowej w czasie służby wojskowej trafił do Departamentu Dokumentacji Wojennej, tam zetknął się z biurokratycznym zapisem Holokaustu, co stanowiło impuls do późniejszych pracy akademickiej dotyczącej Zagłady. Od 1955 roku do emerytury wykładał na Uniwersytecie Vermont. Jego monumentalna monografia zagłady Żydów europejskich była pierwszym tak obszernym, pełnym i precyzyjnym opracowaniem i do dziś jest uznawana za jedną z podstawowych syntez przebiegu i organizacji hitlerowskiego planu wymordowania europejskich Żydów. Inna pozycja autora Sprawcy, ofiary, świadkowie. Zagłada Żydów 1933-1945 poprzez wprowadzenie do historiografii dziś już klasycznego podziału na sprawców, ofiary i świadków (nawet przy zastrzeżeniu, że współcześnie podział ten wydaje się zbyt schematyczny) stanowiła kolejny kamień milowy w badaniach nad Zagładą.
W "Pamięci i polityce" Hilberg pisze o swoim życiu, które wypełniła praca historyka Zagłady. Nie tyle pisarza historycznego, ile badacza historii, który całe dorosłe życie studiował problematykę zagłady Żydów, szukając do niej odpowiedniego schematu analitycznego.
Poświęcił się temu zadaniu w takim stopniu, że spisując dzieje swego życia, skupił się właśnie na pracy zawodowej. W książce autor odkrywa swój warsztat badawczy, przedstawia wieloletnie benedyktyńskie dociekania archiwalne, ukazuje problemy związane z zabiegami o publikację swojej książki czy niechętne nastawienie do zawartych w niej konkluzji ze strony prominentnych środowisk naukowych.
Fascynująca rzecz - tak powiedział o książce Skousena mój przyjaciel, artysta malarz, człowiek dla którego ekonomia była zawsze esencją nudy. Tymczasem Mark Skousen pokazał, że ekonomia, jej twórcy i bohaterowie mogą być równie ekscytująca c powieść kryminalna Niezwykłym, walorem tej książki, piszę to bez cienia przesady, jest prowadzenie Czytelnika przez dzieje najmłodszej z nauk tak, aby poznał nie tylko życiorysy najwybitniejszych ekonomistów, ale zrozumiał logikę wydarzeń, jakie wyjaśniali czy tworzyli. Dlaczego `Narodziny współczesnej ekonomii` to równocześnie nowoczesny podręcznik ekonomii. Przedstawia meandry myśli gospodarczej ukazując, w jaki sposób wpłynęły na losy zwykłych ludzi, ich życie, myśli i zamożność.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?