Przez wiele lat karmiłem się różnymi rzeczami, gnozą, buddyzmem Zen - to mnie fascynowało. Ale to nie dawało mi życia. Wciąż byłem nieszczęśliwy. To Chrystus dał mi życie, wygnał ze mnie demona, uzdrowił mnie i wskrzesił do prawdziwego życia - doświadczyłem tego, widziałem to wszystko, widziałem, jak uwolnił moją żonę. Czy musiałem się jakoś natrudzić? Nie, to wszystko dostałem za darmo! Nikt mi tego nie zabierze, nie wydrze, bo widziałem to na własne oczy i dlatego mogę teraz o tym mówić. Dlatego opowiadam dzisiaj o miłości.Tomasz Budzyński
Gary Paul Nabhan zabiera czytelnika w podróż w czasie i przestrzeni, pachnącą przyprawami którymi handlowano już 3 tysiące lat p.n.e. Podąża śladami kupieckich karawan, które wędrowały wzdłuż najważniejszych szlaków handlowych. Fascynująca historia handlu korzennego pomaga zrozumieć procesy globalizacji i życie codzienne ludzi, żyjących z obrotu przyprawami i rozmaitymi wonnościami. Ogromnym walorem książki są także przepisy, zachęcające do przyrządzenia potraw, których tradycja sięga kilku tysięcy lat. Kumin, kakao i karawana pokazuje historię ukrytą w szczypcie curry.
O czym jest ta książka? To książka bez lektury której trudno Ci będzie Czytelniku zrozumieć co przeżywał i przeżywa Jarosław Kaczyński po śmierci brata, także swoich przyjaciół. Książka ta mówi o tym, że część zła jest w każdym z nas i że zło może mieć formę materialną, formę zniszczenia, formę która może doprowadzić do tragedii. To pierwsza taka książka od czasu Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa. Treścią książki jest beletryzowany opis kulisów katastrofy smoleńskiej, teoria zamachu i możliwe wersje wydarzeń. Na kartach powieści toczy się wojna. Postaci negatywne są zdegenerowane do szpiku kości, zaś bohaterowie pozytywni to szlachetni wojownicy o prawdę i sprawiedliwość. Między wersami odnajdziemy prawdziwych ludzi z krwi i kości oraz życie, które niejednokrotnie zaskakuje nawet tych, którym wydaje się, że nad nim panują. To próba odnalezienia wyraźnej granicy oddzielającej dobro od zła, widzialnego znaku, sztandaru w dzisiejszej zrelatywizowanej moralnie rzeczywistości.
Trudno zdefiniować, czy jest to biografia, kryminał, czy paniczny lament rozpaczy. Z pewnością to swego rodzaju list do czytelnika, w którym autor szczerze i wyjątkowo bezpośrednio dzieli się z nim przeszło trzydziestoma latami swojego życia. Wszyscy popełniają błędy, ale mało kto umie się do nich przyznać, nie mówiąc o ich upublicznieniu. I wcale nie po to, by zyskać sławę, rozgłos, lecz ustrzec ludzi przed tym, co spotkało jego. Autor opowiada o swojej życiowej drodze, od wzorowego ucznia i grzecznego chłopca, poprzez zdemoralizowanego, nowobogackiego karierowicza, bezdomnego bankruta, przykładnego męża, ojca i przedsiębiorcę, przez złodzieja, gangstera, aż po lata nawrócenia i duchowej odnowy. Znajdziemy tu wiele osobistych wyznań, wiele emocji, elementy tragiczne, społecznie nieakceptowalne, drażliwe, ale miejscami również humorystyczne. Ta autobiograficzna opowieść pomaga docenić najprostsze wartości, każe się nam zatrzymać i dostrzec
sens w spokojnym, normalnym życiu. To książka dla każdego, kto wątpi w szczęście i spełnienie, jakie niesie zwykła codzienność.
„Już po pierwszym strzale wiedziałem, że polubiłem ten sport tak jak zapach prochu. Jest coś dziwnego w człowieku, że niektóre zapachy pochodzące od różnych przedmiotów stają się dla niego równie ulubione jak najlepsze perfumy. Moimi, oprócz Kenzo, są podkłady kolejowe i spalony proch strzelniczy. W pewnym sensie symbole odwzorowujące całe moje życie: luksus, wędrówka i zbrodnia. Straszne odkrycie, którego dokonałem w czasie, kiedy pisze ten akapit”.
Michał Leśniak - ur. 2.03.1974 r. w Warszawie. Za kratami zainteresował się poezją, prozą i sięgnął po pióro. Jeden z jego scenariuszy teatralnych wygrał dwa ogólnopolskie konkursy, a wystawiona na jego podstawie sztuka „Teatrzyk” zajęła trzecie miejsce na II Poznańskim Konkursie Teatrów Więziennych w 2015 roku. Liczne wiersze, scenariusze, opowiadania, bajki, a ostatnio nawet audycje radiowe są doceniane co roku na różnych przeglądach i niezależnych konkursach. Od czterech lat jego artykuły są stale publikowane w ogólnopolskich miesięcznikach „Znaki Czasu” oraz „Głos adwentu” i na portalu ejoba.pl. Michał jest współzałożycielem Grupy Pomocy Charytatywnej „Serce w kratkę” (więcej informacji w internecie). Cały czas stara się również o zmniejszenie wyroku i zbiera wpisy na stronie www.michal-lesniak.eu.
Dwa odrębne utwory Witkacego o charakterze publicystycznym łączy stanowisko autora: „Oświadczam oficjalnie, że piszę poważnie i chcę wreszcie coś bezpośrednio pożytecznego zdziałać...”. W książce stanowiącej pierwszą część tomu (Nikotyna, alkohol, kokaina...) przedstawił Witkiewicz swój – bardzo krytyczny – stosunek do narkotyków i przeżycia związane z ich zażywaniem. W części drugiej (Niemyte dusze) pisarz proponuje społeczeństwu psychoanalizę jako narzędzie ocalenia przed nadciągającym kataklizmem. Uświadomiwszy rodakom polskie grzechy główne, chce ich od nich uwolnić, to znaczy „umyć” ich dusze.
„Arab przyszłości” to autobiograficzny komiks Riada Sattoufa, w którym opowiada on o swoim dzieciństwie spędzonym w cieniu trzech dyktatorów - Mu`ammara al-Kadafiego, Hafiza al-Asada i własnego ojca. W pierwszym tomie udaje się Sattoufowi w fascynujący sposób uchwycić dziecięce spojrzenie na świat i gorączkę politycznego idealizmu. Autor wspomina wczesne lata spędzone zarówno na francuskiej wsi, w Libii Kadafiego i Syrii Asadów, niezależnie jednak od kraju zawsze pod dachem domu rządzonego przez ojca - Syryjczyka, zwolennika panarabizmu, który ciągnie rodzinę w pogoni za wspaniałym snem o wspólnym arabskim narodzie. Riad, dziecko delikatne i bacznie obserwujące świat, podąża za swoimi wyjątkowo niedobranymi rodzicami. Matka to rozkochana w książkach francuska studentka, cicha i skromna w przeciwieństwie do rozgorączkowanego, krzykliwego ojca. Z Francji rodzina najpierw przenosi się do Libijskiej Republiki Arabskiej, a potem do syryjskiego Homs, by dołączyć do plemienia, z którego pochodzi ojciec Riada. Gdziekolwiek się jednak znajdują nieustannie wierzą, że raj jest tuż za rogiem. Nawet jeśli ciągle brakuje jedzenia, miejscowe dzieci zabijają psy dla zabawy, a zamykanie mieszkań jest zakazane. I tak pewnego dnia Sattoufowie zastają w swoim mieszkaniu zupełnie inną rodzinę, która właśnie się do nich wprowadziła, a jasnowłosy Riad, wieczny outsider, zostaje wyzwany od. Żydów. Na szczęście ojciec ma już nowy, jeszcze lepszy plan na przyszłość. „Arab przyszłości” to prawdziwa historia pewnej ekscentrycznej rodziny, pokazująca zaskakujący, pełen niuansów i absurdów obraz Bliskiego Wschodu. Kipiący życiem i nie stroniący od czarnego humoru komiks to popis niesamowitego talentu Riada Sattoufa i dzieło, które już dziś porównuje się do „Mausa” Arta Spiegelmana i „Persepolis” Marjane Satrapi.
Młyna nad Jaworznikiem autorstwa Affreda Przybyłek, to bardzo ciekawa powieść historyczna o życiu w XIX wieku na terenach granicznych pomiędzy cesarstwami Rosji, Prus i Austrii.
Fragmenty książki www.mlynnadjaworznikiem.pl
Autor o książce:
W atmosferze kultu pracy, rozwoju, wiary w zdobycze naukowe i kulturowe, w zgodzie z hasłami Pozytywistów polskich, czyli „pracy u podstaw i pracy organicznej”, wszelako w wierze w legendy, baśnie, przesądy i zjawiska nadprzyrodzone, toczy się życie społeczności opisane w książce.
Jest druga połowa XIX wieku. Ludzie pomni skutków zniewolenia przez zaborców, skutków zrywów powstańczych, wspomagani skutecznie przez rosnącą świadomość, doskonalą organizacje życia społecznego, dostrzegają korzyści, jakie mogą płynąć z włączenia się, bardziej aktywnie w nurt nienotowanego od wieków rozwoju cywilizacyjnego Europy i Świata.
Z godną podziwu aktywnością starają się nie pozostawać w ogonie fascynujących przemian dziejowych, lecz równać do najlepszych, święcie przekonani, że ta droga właśnie, którą wybierają, wiedzie do poprawy ich stopy życiowej, odzyskania upragnionej niepodległości, budowania wspólnej, lepszej przyszłości dla mieszkańców zaludniających ziemie po obu stronach Brynicy i Przemszy zarówno Czarnej jak i Białej, stanowiących po Kongresie Wiedeńskim (1815 r.) granicę, pomiędzy cesarstwami Rosji, Prus i Austrii.
Książka LOTNISKO jest dziełem wyjątkwoym, powstałym na froncie niewypowiedzianej rosyjsko-ukraińskiej wojny dziejącej się na naszych oczach. Autor, Siergiej Łojko, rosyjski pisarz i korspondent wojenny zatrudniony w amerykańskim koncernie prasowymLos Angeles Timesz niezwykłym znawstwem tematu opisuje w niej szerszą perspektywą post-sowieckiej cywilizacji, która nieuchronnie musiała wygenerować następną, po czeczeńskiej i zarazem konieczną dla jej funkcjonowania wojnę. Wojnę o odbudowę imperium, która w jakiejś mierze powtarza konflikt w byłej Jugosławii, lecz teraz już o dużo szerszych, wręcz globalnych implikacjach. Bowiem jest to wojna, w której zaangażowane jest nieprzewidywalne atomowe mocarstwo - Federacja Rosyjska z jednej i wszystkie kraje demokratyczne w tym USA i UE z drugiej strony. Książka będąc właściwie literaturą faktu przybiera jednak literacką formę powieści. Na tle dziejów głównego bohatera - podobnie jak autor książki - wojennego korespondenta wędrujemy od czasów wojny w Afganistanie, przez upadek i odradzanie się sowieckiego imperium, wojnę domową w Czeczenii po współczesne głośne wydarzenia kijowskiego Majdanu. Następnie zaś docieramy do niewypowiedzianej, hybrydowej wojny na Krymie oraz w Donieckiej i Ługańskiej ,,Republikach Ludowych"". A tak naprawdę agresji Rosyjskiej Federacji na szukającą wolności i zachodniego modelu cywilizacji Ukrainę. Najwyrazistsze, a zarazem najbardziej wstrząsające wydarzenia dzieją się na terenie Lotniska w Doniecku, które przez 242 dni było areną niezwykłych zmagań ukraińskich obrońców portu lotniczego z wielonarodowymi siłami tak najemników, jak i Bogu Ducha winnych zwykłych, rosyjskich żołnierzy wysłanych po śmierć na niepojętą i niepotrzebną im wojnę. Ponad pół roku dziesiątkowani przez obrońców Lotniska sami nadali im złowieszcze imię ,,Cyborgów"". Lotnisko w Doniecku - jak Stalingrad dla Rosjan, czy Powstanie Warszawskie dla Polsków stało się ukraińskim Termopile. A może nie tylko ukraińskim, ale też i naszym, bo przecież tam, za wschodnią granicą naszego kraju rozstrzygają się dziś losy jeżeli nie całego świata to na pewno Europy Środkowej, w tym i Polski.
Najsłynniejszy kabaret w sercu Krakowa, kultowa Piwnica pod Baranami, świętuje jubileusz sześćdziesięciolecia nieustannej zabawy. To właśnie z wygłupów i dowcipów kilku osób składało się pierwsze przedstawienie, którego premiera odbyła się w majowy wieczór 1956 roku w zasypanej węglem piwnicy.
Głowy piwniczne to rozmowy Wacława Krupińskiego z legendarnymi artystami. Są wśród nich m. in. Piotr Skrzynecki, Zygmunt Konieczny, Halina Wyrodek, Zbigniew Preisner, Anna Szałapak, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Grzegorz Turnau. Pełno tu anegdot, humoru, niekiedy osobistych wspomnień. Książkę wzbogacają teksty piosenek i monologów, zdjęcia i rysunki piwnicznych artystów, w tym niepublikowane nigdy wcześniej rysunki Grzegorza Turnaua.
Z książki Wacława Krupińskiego wyłania się Piwnica, jakiej jeszcze nie znacie… To historia miejsca opisana poprzez losy niezwykłych ludzi.
"Podejrzewam, że należę do ostatniego pokolenia pamiętających Piwnicę pod Baranami. Dlatego ta wspomnieniowa książka pełna anegdot i cytatów, w której autor nie wolny od krakowskiej gwary i powiedzonek, prezentuje po kolei wszystkich ważnych uczestników tej wielkiej przygody, jest bezcenna." - Wacław Krupiński
Autor jest historykiem komunikacji miejskiej, współautorem monografii poświęconej warszawskim autobusom i trolejbusom, a także autorem artykułów o historii komunikacji trolejbusowej w Polsce. W swoich felietonach przedstawia kilkanaście niesamowitych historii, w których główną rolę odegrała warszawska komunikacja miejska. I nie zawsze tylko jako środek transportu. Od uruchomienia komunikacji miejskiej w Warszawie minęło 180 lat z okładem. Przez cały ten czas przez karty jej historii zdążyło się przewinąć wielu bohaterów i nie mówię tu tylko o osobach, ale… o środkach komunikacji miejskiej. Czym były omnibusy? Na co skarżyli się podróżni w XIX wieku? A jakie mieli problemu tuż po drugiej wojnie światowej? Czym były „ropuchy”? Kiedy na ulice wyjechały elektryczki? Czy po dawnej Warszawie kursowała pechowa „13”? O których liniach tramwajowych śpiewano w piosenkach? Od kiedy mamy linie nocne? Czym były „winogrona”? Na te pytania, i na wiele innych, można znaleźć odpowiedź w tej książce.
Książka Izoldy Kiec jest pierwszą obszerną prezentacją poznańskich kabaretów artystycznych działających w Poznaniu w latach 1929-1935 (Ździebko, Różowa Kukułka, Klub Szyderców Pod Kaktusem, Stratosfera) oraz ich animatorów, autorów i gwiazd, jak choćby: Artur Maria Swinarski, Ludwik Puget, Jerzy Gerżabek, Tola Korian, Tadeusz Hernes. Dzieje ówczesnej bohemy stolicy Wielkopolski osadzone są w historii europejskiego i polskiego kabaretu, w miejscowych tradycjach oraz kontekstach artystycznych, w szczególnej sytuacji społecznej oraz politycznej przełomu lat 20. i 30. Sporo jest tutaj oryginalnych tekstów, anegdot i ilustracji – przypominających atmosferę dawnego Poznania oraz środowisko świadomie nawiązujące do tradycji krakowskiego Zielonego Balonika.
Książka dofinansowana przez Urząd Miasta Poznania.
Partnerami wydania są: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu i Biblioteka Raczyńskich
Papież Franciszek od początku swojego pontyfikatu wzbudza zainteresowanie mediów i sympatię opinii publicznej. Udało mu się w ciągu kilku miesięcy dokonać rzeczy niebywałej, został „Człowiekiem roku 2013” tygodnika „TIME” i miesięcznika środowiska LGBT „The Advocate”. Został też okrzyknięty „królem internetu”, gdyż liczba wyników hasła „papież Franciszek” przewyższyła liczbę „kliknięć” i wpisów w wyszukiwarkach nie tylko jego poprzedników, ale również światowych przywódców (w tym Obamy i Putina). Twitty papieża śledzi i komentuje kilkanaście milionów internautów, a internet pełen jest „memów” z Franciszkiem, i w przeważającej większości są one wyrazem sympatii do niego.
Wszystkie te zjawiska można uznać za fenomen popularności nowego papieża i sukces wizerunkowy. Na sukces ten złożyło się kilka czynników: gesty typowo wizerunkowe (np. stare buty), łatwość w nawiązywaniu bezpośrednich kontaktów („selfie” z papieżem), wykorzystanie możliwości sieci i aktywność w niej, ale przede wszystkim jego wypowiedzi. To zainteresowanie papieżem ze strony różnych środowisk, zwłaszcza tych pozostających na obrzeżach Kościoła lub poza nim, spowodował „język Franciszka”, czyli to jak, a przede wszystkim, co mówi.
Odpowiadając na to zainteresowanie, przygotowujemy do wydania publikację zawierającą zbiór wypowiedzi papieża Franciszka wygłaszanych lub publikowanych przy różnych okazjach. Dzięki nim można poddać analizie „język Franciszka”, w tym te elementy, które powodują, że w mediach świeckich pisze się, iż zmienił on „język Kościoła”. Nie mniej ważne jest badanie, czy i ewentualne w jaki sposób i na ile zmiana języka wypowiedzi papieża przekłada się na zmianę nauczania Kościoła. Innymi słowy: czy wypowiedzi papieża Franciszka to zmiana doktryny (lub choćby jej zapowiedź), czy też doktryna pozostaje niezmienna, ale zmienia się sposób komunikowania się Kościoła ze światem?
Dla wielu ludzi, zwłaszcza tych, którzy od Kościoła odeszli, nie widząc w nim miejsca dla siebie, są to pytania kluczowe. To ci drudzy, słysząc o „Kościele wyruszającym w drogę”, potrzebie prac nad „teologią kobiety”, „docieraniu do peryferii”, konieczności „dialogu ze współczesnymi mężczyznami i kobietami”, sprzeciwie wobec „ekonomii wykluczenia i nierówności społecznej, która zabija”, tak pozytywnie oceniają Franciszka. I to z nimi właśnie udało się papieżowi nawiązać dialog, dzięki realizacji w praktyce komunikacyjnej „kulturze spotkania”, której poświęcił swoje pierwsze orędzie na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu.
Sądzimy, że publikacja spotka się z zainteresowaniem teologów, medioznawców i wszystkich zainteresowanych nauczaniem papieża Franciszka oraz współczesną doktryną medialną Kościoła katolickiego.
Bogusław Radziwiłł, ostatni męski potomek kalwińskiej linii książąt na Birżach i Dubinkach, należy do figur bardzo niepochlebnie opisanych w historii ojczystej. Porównując do innych figur historycznych mogłoby się nawet zdawać, iż był sądzony ze szczególną surowością. Co do usposobienia był chyba lepszy od innych: nie miał oburzającej, złej wiary Opalińskiego, nie miał nikczemności Radziejowskiego, nie miał mściwej duszy swego bliskiego krewniaka, Janusza Radziwiłła. Odegrał rolę mniejszą niż wszyscy tamci w historii. Pomimo to każdy z tamtych znajdował nieraz tłumaczenie, prawie każdego starano się, chociaż niesłusznie, usprawiedliwić, tak dawniej, jak później; o każdym zdania były podzielone, co już samo przez się łagodzi nieco wyrok bezwarunkowego potępienia. Bogusław Radziwiłł przeciwnie, od czasów współczesnych sobie do najnowszych zawsze był jednakowo i bezwzględnie potępiany. U współczesnych nie miał wcale stronników lub przyjaciół, czego żaden z największych zdrajców nie doświadczył. U potomnych nie spotkał się nigdy z sądem choć trochę łagodniejszym. Dość powiedzieć, że gorliwy obrońca Janusza Radziwiłła powiada o Bogusławie, że nic nie może go usprawiedliwić, a przecież istnieje wielkie pytanie, który z nich zrobił w swoim życiu więcej złego.
Zamieszanie przed restauracją sprowadziło wreszcie przedstawiciela władzy w osobie pana posterunkowego Rosołka, który kilkoma poruszeniami magicznej białej pałeczki rozwiązał węzeł komunikacyjny, spychając na boki taksówki oraz dorożki i przepuszczając straż ogniową. Po załatwieniu tej najpilniejszej sprawy pan posterunkowy Rosołek podszedł do niezdecydowanych pasażerów i zapytał: – Czym panowie właściwie chcecie jechać? – Właśnie… że sami nie wiemy… może pan szanowny nam coś doradzi? W dorożce będzie więcej powietrza… ale trzeba popierać motoryzację. Z drugiej znowu strony… spać nam się chce jak cholera i najprędzej byśmy byli w domu za pomocą straży ogniowej. – Ale cóż, kiedy odjechała. – Wobec tego pewnie pojedziemy tramwajem. Cześć, panie władzuchno! I dwaj podróżni udali się pieszo na przystanek tramwajowy. Ale w ślad za nimi pociągnęła cała karawana pojazdów, w nadziei, że przecież się rozmyślą. Na przystanku utworzył się w chwilę później nowy zator, który sprowadził pana posterunkowego po raz drugi. Teraz pałeczka pomogła tylko częściowo, bowiem znalazł się wśród szoferów pan Sylwester Aniołkowski, który ani rusz nie chciał ustąpić, utrzymując, że on, jako najpierw wezwany przez pasażerów, ma niczym nieobalone prawo odwieźć ich do domu, względnie do kolejnego zakładu gastronomicznego. Między automobilistą i policjantem powstała na tym tle kontrowersja, podczas której padło drastyczne zapytanie: – Czyś pan na głowę upadł? Przedstawiciel władzy czuł się tym dotknięty i sporządził na szofera protokół. W sądzie grodzkim obrońca kierowcy usiłował udowodnić, że przecież w takim pytaniu nie ma właściwie nic obrażającego, chodziło bowiem tylko o poinformowanie się, czy posterunkowy nie miał wypadku połączonego z upadkiem na głowę. Sąd stanął na stanowisku, że tego rodzaju pytania w stosunku do przedstawiciela władzy są jednak niewłaściwe i skazał ciekawego kierowcę na jeden miesiąc aresztu.
Książka jest zbiorem opowieści ukazujących losy kilku bohaterów mitycznych oraz wielu postaci historycznych żyjących w różnych epokach, od starożytności po współczesność. Są wśród nich przedstawiciele różnych środowisk: mieszczanie i arystokraci, uczennice seminarium nauczycielskiego i poeci, książęta i filozofowie. Znaczący wpływ na ich życie miały problemy z tożsamością płciową lub, mniejszościową orientacją seksualną, wyróżniającą spośród otoczenia.
Motywem przewodnim książki, przedstawionym we wstępie i pojawiającym się w kolejnych rozdziałach, jest rola, jaką historia i pamięć odgrywają w życiu jednostek i społeczeństw, w kształtowaniu tożsamości. Innym ważnym wątkiem, rozwiniętym w zakończeniu, jest potrzeba współpracy przedstawicieli różnych sfer aktywności badawczej i twórczej, naukowców i artystów, mającej na celu współtworzenie spójnego obrazu rzeczywistości, umożliwiającej harmonijny rozwój naszej cywilizacji.
Aż do stycznia 2017 r. przeżywamy Jubileusz 800-lecia istnienia zakonu dominikanów, który tak pięknie wpisał się w dzieje Wrocławia i Śląska. Z tą myślą przygotowaliśmy książkę Piotra Stefaniaka Ikonografia świątobliwej Ofki Piastówny, dominikanki, raciborskiej kandydatki do chwały ołtarzy. Autor jest krakowskim pisarzem, dziennikarzem, historykiem i podróżnikiem, a w swojej kolejnej książce zebrał artystyczne wizerunki tej świątobliwej Niewiasty, księżniczki z rodu Piastów, żyjącej w I poł. XIV w. Wizerunki te od dawna służą uczczeniu Eufemii-Ofki jako osoby wrażliwej i głęboko traktującej swe życie duchowe. Niniejsza publikacja przekonuje, że raciborska kandydatka do chwały ołtarzy, której droga wyznaczona już została przed wiekami, doczekała się nawet licznych przedsta¬wień ikonograficznych. Ta starannie wydana, kolorowa książeczka jest swoistym przewodnikiem po autentycznych śladach naszego podziwu i czci dla zakonnicy dominikańskiej z górnośląskiego Raciborza.
Oto mrożące krew w żyłach historie o Polsce, która siedzi z piwem w ręce i pilotuje telewizor.
Marcin Kołodziejczyk jest specem od Polski – zarówno tej prowincjonalnej, jak i wielkomiejskiej. Pierwszą portretował w docenionym zbiorze tekstów „B. Opowieści z planety prowincja”. Pod podszewkę wielkomiejskiej klasy średniej zaglądał w świetnie przyjętej „Dysforii. Przypadkach mieszczan polskich”, książce badającej horyzonty życiowe, mentalne i językowe nowych „strasznych mieszczan”.
„Bardzo martwy sezon” to reporterska opowieść o szansach utraconych i tych nigdy nie zyskanych. Zachwyca precyzją i wnikliwością. Z pozornie mało znaczących historii codziennego życia i drastycznych sensacji, którymi żyła cała Polska, wyłania się gorzka prawda o nas samych i o naszym kraju. Kołodziejczyk kolejny raz udowadnia, że jest jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiego reportażu.
Teksty w jego nowej książce układają się w opowieść o tym, jak Polska stara się być częścią bogatego i kulturalnego Zachodu, ale często znajduje się gdzieś indziej - wszędzie i nigdzie, w toku wiecznej zmiany. To oda do niedziania się wielkich rzeczy i do codzienności, a czasem jednak do rzeczy najistotniejszych. Bo najbardziej tajemnicze jest stawanie się, a nie osiąganie celów.
Wiejskie klany skłócone tajemniczą śmiercią młodego chłopaka, mężczyźni pijący pod sklepem nalewkę Ambasador za 6,50 zł, młodzież, która ucieczki od nudnej codzienności Więcborka szuka w podnoszeniu ciężarów, powiatowi aktorzy porno, bywalcy dyskoteki w popegeerowskiej wsi, ale też dziewczyny z wielkiego miasta, które chcą robić teatr alternatywny – oto bohaterowie książki Marcina Kołodziejczyka. Reporter znajduje ich na obrzeżach głównego nurtu życia, gdzie nie docierają kamery telewizyjne. Podsłuchuje swoich bohaterów zarówno pod wiejskim sklepem, jak i na berlińskim dworcu. Ich głosy tworzą nieoczywisty, choć prawdziwy obraz Polski.
Marcin Kołodziejczyk (ur. W 1973 w Warszawie) reporter związany z tygodnikiem POLITYKA. Siedmiokrotnie nominowany do nagrody Grand Press w kategorii reportaż i publicystyka. Ma na swoim koncie wiele prestiżowych nagród dziennikarskich, m.in.: nagrodę reportażystów Melchior 2015 w kategorii Inspiracja Roku. Autor książek „B. Opowieści z planety prowincja (2013) oraz „Dysforia. Przypadki mieszczan polskich” (2015)
Oddajemy w Państwa ręce książkę, która od chwili ukazania się (niewiele ponad pół roku temu) stała się bestsellerem, i okrzyknięta została drugą „Ekonomią w jednej lekcji”, zaś jej autor, John Tamny, młody publicysta magazynu Forbes, drugim Henry Hazlittem. Jesienią tego roku John odwiedzi nasz kraj na zaproszenie Fijorr Publishing, Fundacji FOR oraz Uczelni Asbiro, o czym wszystkich miłośników zdrowego rozsądku powiadomimy.
Ekonomię zdrowego rozsądku POLECAJĄ
Ekonomia zdrowego rozsądkuto wspaniałe dwudziestopierwszowieczne uzupełnienie Ekonomii w jednej lekcji Henry’ego Hazlitta. W książce, w której nie znajdziemy wykresów i niezrozumiałych równań (co należy uznać za jej ogromną zaletę), John Tamny przytacza ekscytujące historie z otaczającego nas świata, aby pokazać czytelnikowi, że nie ma nic prostszego niż wzrost gospodarczy. Ekonomia zdrowego rozsądku jest odpowiedzią dla wszystkich, którym ‘tradycyjna ekonomia’ zamąciła w głowie”.
Beata Szydło, choć nie jest szefem Partii Prawo i Sprawiedliwość, gdy ta partia wygrała wybory w roku 2015 została wybrana Premierem, szefem Rządu RP.Czy to się zmieni? Kim jest Beata Szydło? Wiemy, że jest uczciwa, religijna i mądra, że wygrała kampanię prezydencką Andrzeja Dudy, potem partyjną, a teraz została premierem i utworzyła nowy rząd.Co takiego dostrzegł w niej Jarosław Kaczyński, że stała się oficjalną kandydatką Prawa i Sprawiedliwości na premiera RP? Jedno wiemy na pewno, do wielkiej polityki weszła przebojem, zostając szefową sztabu wyborczego Andrzeja Dudy. Zadanie to wykonała tak dobrze, że w roku 2015 został on prezydentem RP.A przecież jeszcze kilka tygodni przed tym wydarzeniem mało kto wiedział, że Beata Szydło jest wiceprezesem partii PIS.Kim zatem jest Beata Szydło? Co wiemy o jej karierze?Autorka powieści wydanej w serii Political Fiction Ludwika Preger w sposób uporządkowany pozwala nam poznać Beatę Szydło, jako żonę i jako matkę kochającą dzieci, a także jako mądrego, wytrawnego polityka, który nie ucieka od trudnych tematów.Czytelnik będzie też mógł prześledzić jej zaskakującą karierę polityczną: w wieku 35 lat została najmłodszym burmistrzem w Małopolsce; po katastrofie smoleńskiej, Jarosław Kaczyński, porządkując sytuację w partii, ku zaskoczeniu wielu członków PIS awansował Beatę Szydło na wiceprezesa; w czerwcu 2015 była już oficjalną kandydatką Prawa i Sprawiedliwości na premiera, a w listopadzie 2015 została nowym Premierem Polski.Jak sobie z tymi zadaniami poradzi?Zapraszam do lektury.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?