NIE TRZEBA BYĆ IDEAŁEM, ŻEBY ZNALEŹĆ PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ Urodzony bez rąk i nóg Nick Vujicic przezwyciężył ograniczenia wynikające z niepełnosprawności i prowadzi aktywne życie, które sam określa jako „obłędnie szczęśliwe”. Jednak w sprawach sercowych doznał wielu zawodów i rozczarowań. Jako dwudziestokilkulatek wątpił, czy kiedykolwiek znajdzie kobietę, która go pokocha i zechce spędzić z nim życie. Kiedy spotkał Kanae, wszystko się zmieniło. Od razu między nimi zaiskrzyło, ale dopiero po wielu perypetiach godnych romantycznej komedii pomyłek powiedzieli sobie „Tak”. W pierwszej wspólnie napisanej książce Nick i Kanae odsłaniają kulisy niezwykłej historii swojego spotkania, miłości i walki z głosami sceptyków na temat ich związku. "Miłość bez granic" to inspirująca opowieść o zakochaniu, narzeczeństwie, pierwszych latach małżeństwa i doświadczeniach rodzicielskich. Nick i Kanae przekonują słowem i przykładem, że nawet jeśli zmagamy się z wieloma wyzwaniami, prawdziwa miłość pokona wszelkie przeszkody.
Zawsze budził skrajne emocje. Kiedy rozdawał prezerwatywy i kiedy ogłaszał, że jego idolem jest Jezus. Gdy zakładał pierwsze domy dla narkomanów i gdy wraz z nosicielami wirusa HIV był lżony i poniewierany przez tłum ogarnięty lękiem przed „karą bożą”. Oskarżany o kolaborację z komunistyczną władzą i kierowanie się chęcią rozgłosu, uparcie robił swoje. Pomagał tym, którzy zostali wyrzuceni poza nawias społeczeństwa: uzależnionym, chorym, bezdomnym. Choć od jego śmierci minęło już 14 lat, jego dzieło wciąż żyje – ośrodki leczenia i schroniska, które założył, prowadzą uratowani przez niego ludzie.
Pierwsza biografia Marka Kotańskiego, jaka ukazuje się polskim rynku, nie należy jednak do kategorii współczesnych „żywotów świętych”. Kotan był człowiekiem z krwi i kości – i takiego zapamiętali go ci, którzy o nim opowiadają. Autor, były pracownik MONARU, posiłkując się archiwalnymi dokumentami, nagraniami i zdjęciami, kreśli złożony portret psychologa i działacza społecznego, który odcisnął niezatarte piętno na współczesnej historii Polski.
Jan Gawroński był znanym przedwojennym dyplomatą, pracował w ambasadach II Rzeczypospolitej w Szwajcarii, Niemczech, Holandii, Turcji i Austrii. Niepublikowane dotychczas pamiętniki obejmują lata dzieciństwa na Litwie, młodość spędzoną w szkole klasztornej w Anglii, studia i podróże.
Historia Polski i Europy widziana poprzez dzieje rodziny autora (i wielu innych polskich rodów) staje się bliska dzięki autentyczności i indywidualności opowieści. Talent narracyjny autora idzie w parze z prostotą, skromnością i mądrą refleksją o życiu, a zdjęcia z archiwum rodzinnego są znakomitym uzupełnieniem tych pogodnych wspomnień z nieistniejącego już świata.
Preriowe kotlety i zakonnica w kaloryferze; obiad pod domem Tomka Sawyera i złote umywalki Elvisa; Nowy Jork Klasztorny i Płaska Nebraska; ucieczka przed mormonami, i Wielka Nierządnica o tych oraz o wielu innych obliczach Ameryki roku 2001 opowiada ta książka. Dziennik, zapis podróży, esej lekko, dowcipnie, inaczej niż zazwyczaj o Stanach Zjednoczonych.
Środowisko dyplomatyczne Berlina lat 30. XX wieku. Rosnący w potęgę hitleryzm, polityczne intrygi, pogłębiający się antysemityzm i bezkrwawe podboje Hitlera obserwujemy oczyma ambasadora RP, Józefa Lipskiego, którego zadaniem jest budowanie jak najlepszych stosunków z włodarzami Trzeciej Rzeszy. Jednak po pewnym czasie Lipski zaczyna się orientować, że wierząc w deklaracje przyjaźni ze strony Hitlera, Göringa i Goebbelsa, uległ wielkiemu bluffowi politycznych szakali.
W skomplikowane i niebezpieczne relacje zachodzące w życiu politycznym i kulturalnym brunatnych Niemiec uwikłani są również inni Polacy mieszkający w Berlinie, z Polą Negri i Janem Kiepurą na czele.
Pasjonującą, opartą na faktach opowieść czyta się niczym sensacyjną, pełną narastającego napięcia historię, w której dobra wola i zdrowy rozum przegrywają z irracjonalnym złem.
Publikacja przybliża sylwetki ponad 30 polskich podróżników, począwszy od żyjącego w XIII wieku Benedykta Polaka uznawanego za pierwszego polskiego podróżnika i prekursora polskiej geografii do profesora Ryszarda Wiktora Schramma - wybitnego biochemika, polarnika i alpinisty. Co ciekawe z przytoczonych w książce biografii wyłania się obraz podróżnika w nieco innym, niewspółczesnym znaczeniu. Jest to obraz człowieka odkrywcy, badacza, naukowca, który wewnętrzną pasję poznawania nowych miejsc często podporządkowuje wyznaczaniu nowych kierunków, odkrywaniu nieznanych lądów, pracy badawczej z dziedziny biologii, geologii, topografii, antropologii i etnografii. Wymienieni podróżnicy byli niekiedy pierwszymi ludźmi, którzy w ogóle pojawili się w danym miejscu lub którzy dotarli do jeszcze niepoznanych plemion, czasem by wbrew grożącemu im niebezpieczeństwu poznać ich kulturę, sposób życia i otaczające ich bogactwo przyrody. Często, jak na przykład w przypadku badaczy Syberii lub polarników pasja podróżowania była okupiona nadludzkim wysiłkiem i pracą w ekstremalnych warunkach. Co zaskakujące, niektórzy z nich, mimo ich wybitnej, cenionej również na świecie działalności, są w Polsce zapomniani. Warto wymienić choć kilku.
Kiedy w 2013 roku Robb Maciąg jechał do Nepalu, by pokazać dzieciom z małej szkoły na końcu świata kreskówki z Bolkiem i Lolkiem, a także przygody Reksia, nie myślał, że ten projekt rozwinie się w znacznie dłuższą i ciekawszą przygodę. W 2015 roku, jadąc na indyjskim skuterze trasą wzdłuż świętego Gangesu, tworzył jednoosobowe kino objazdowe i w ciągu miesiąca wyświetlał polskie kreskówki, gdzie tylko się dało.
I właśnie o tym jest ta książka.
Trasa przejazdu liczyła dwa i pół tysiąca kilometrów, prowadziła wzdłuż Gangesu, a środkiem lokomocji był zdezelowany skuter, choć pierwotnie miała nim być motoriksza... Po drodze samozwańczego animatora polskiej kultury czekało mnóstwo niespodzianek, spotkań, interesujących ludzi, miejsc, rozmów i krajobrazów.
A przede wszystkim czekały na niego dzieci, żywiołowo reagujące na przygody rysunkowych braci i łaciatego psa. Ta książka jest fascynującą, szczerą, nielukrowaną relacją z jego wyprawy. Zobacz Indie oczami zakręconego outsidera, który próbuje je poznać i zrozumieć, a także wniknąć w ich naturę głębiej, niż jest w stanie zrobić to turysta. I poczuj radość z tego spotkania.
Robb Maciąg ma niesamowitą zdolność skracania dystansu. W trakcie podróży nie pozuje na wielkiego odkrywcę, białego „bwana” w korkowym kapeluszu. Zamiast tego po prostu zanurza się w świecie z szeroko otwartymi oczami, traktując wszystkich spotkanych ludzi jak przyjaciół. Uczmy się tej postawy, warto.
Tomek Michniewicz
W tej książce nie znajdziecie stereotypowych bajek o kolorowych i pachnących Indiach czy postkolonialnych opisów indyjskiej biedy. Robb Maciąg nie robi z siebie najdzielniejszego i wszechwiedzącego arcypodróżnika. On najzwyczajniej w świecie jest opętany ideą podarowania dzieciakom chwil radości. A że należy do pierwszej ligi polskich gawędziarzy, to opowiada nam o swoim opętaniu w taki sposób, że trudno się od niego oderwać.
post-turysta.pl
Rozmowy ze starymi ludźmi są fascynujące. Ponieważ starzy ludzie są szczerzy - uważa Justyna Dąbrowska. Niczego nie rozgrywają, walą prosto z mostu. A ja pytam o sprawy fundamentalne. O miłość, nadzieję, wiarę, sens życia. O to co jest warte starania, a co można sobie darować. O przemijanie. O szykowanie się do ostatniej drogi.
Rozmawiam z moimi autorytetami, m.in. z księdzem Adamem Bonieckim, Julią Hartwig, Krzysztofem Pomianem, Zulą Wielowieyską. Ci rozmówcy to mistrzowie życia. Patrzą do przodu, choć większość życia za nimi. Mimo, że ich dzieciństwo naznaczyła wojna, są pełni optymizmu. Jak to zrobili? Niech czytelnik sam się przekona.
Pracownia artysty to… wciąż brzmi tajemniczo. Przede wszystkim dla laików, ale też dla samych twórców,
dla których to nie tylko miejsce pracy, ale również przestrzeń intymnego kontaktu z własnymi przemyśleniami i samotnego poszukiwania inspiracji. Pomysł albumu pokazującego plastyków w ich pracowniach zrodził się dawno, jednak zgromadzenie materiału zdjęciowego zajęło Arkadiuszowi Ławrywiańcowi aż pięć lat. Bo to nie było fotografowanie na szybko, „na błysk i na newsa”. Żeby oddać charakter tak bardzo nietypowych miejsc, a przede wszystkim pokazać ich gospodarzy, rzadko wystarczała jedna wizyta. Przy okazji owych specyficznych sesji zdjęciowych toczyły się przecież długie, czasem wręcz burzliwe dyskusje. O sztuce w ogóle, o kondycji sztuki współczesnej, a w końcu – o życiu, bo robiło się kameralnie i obydwie strony, fotografa i fotografowanego, zaczynała łączyć nić zaufania i wzajemnej życzliwości. Czasem trzeba było nawet zmienić koncepcję kolejnej serii, gdy okazywało się, że artysta uchylił rąbka jakiejś twórczej tajemnicy i warto było ten rąbek podnieść nieco wyżej. Nie wszyscy bohaterowie zdjęć pokochali pomysł od razu, nawet jeśli na „podglądany” portret wcześniej się zgodzili. Zrazu aparat fotograficzny wydawał im się w pracowni intruzem, a w najlepszym wypadku – oficjalnym gościem. Potem przyzwyczajali się do jego obecności, dlatego zdjęcia nie są pozowane, nawet jeśli czasem takimi się wydają. Od początku album miał mieć charakter dokumentalny, zapisujący „tu i teraz”, czyli portrety artystów w ich pracowniach. W czasie pracy okazało się, że wielu bohaterom cyklu nie zbywało także na własnych pomysłach i ekspresji, dzięki czemu wiele fotografii nabrało zaskakująco osobistego charakteru. Bardzo to było dla autora zdjęć – Arkadiusza Ławrywiańca inspirujące i interesujące doświadczenie. Zdjęcia pokazują plastyków tylko we wnętrzach, bo takie było założenie publikacji, warto więc może dodać, że pracownie znajdują się w zaskakująco różnych miejscach. W blokach na typowych PRL-owskich osiedlach, w starych pofabrycznych przestrzeniach, na wydzielonych piętrach domów jednorodzinnych, a nawet w garażu czy domowej kuchni. Gdziekolwiek by się jednak znajdowały, zaskakują klimatem i wyczuwalną indywidualnością swoich gospodarzy. W każdej, absolutnie w każdej – „na widoku” albo w sekretnych szufladach – rezydują jakieś ważne pamiątki, książki, talizmany czy nawet zwykłe przedmioty, których historia jest jednak dla właścicieli na tyle istotna, że lubią je mieć na podorędziu. Większość bohaterów tej książki tworzy w kilku różnych miejscach, niemal zawsze jedno z nich jest jednak ich portem docelowym. I to jest ta Prawdziwa Pracownia, czyli miejsce, gdzie nie tylko potrafią się skupić, ale wręcz wypreparować z rzeczywistości i tworzyć własne światy. A teraz zaprosili do tych miejsc Czytelników. Z całą serdecznością…
Henryka Wach-Malicka
ROZMOWY BEZ TABU o seksualności, sztuce kochania i naszym codziennym (i niecodziennym) życiu intymnym stały się znakiem rozpoznawczym autorek tej książki - dr Alicji Długołęckiej - jednej z najlepszych i najpopularniejszych polskich edukatorek seksualnych i Pauliny Reiter, redaktorki naczelnej „Wysokich Obcasów”. W swojej drugiej (po „Seksie na wysokich obcasach”) książce rozmawiają
o tym jak odbić się od dna po rozstaniu
o trzeciej bramie czyli pogłębionym kobiecym orgazmie
o życiu i pożyciu w związkach, w których partnerów dzieli duża różnica wieku
o tym, jak poradzić sobie z seksoholizmem i seksoholikiem
o samotności z mężczyzną i bez
o tym, jak rozmawiać o seksie bez lęku i wstydu
o poliamorii bez uprzedzeń i mitów
o seksie na odległość
o seksie osób niepełnosprawnych
o zdrowiu seksualnym i seksie seniorów.
„Seks na wysokich obcasach 2" chłonęłam jak uzdrawiające, kryształowe górskie powietrze. To wspaniałe rozmowy, pełne bezcennych rad i wskazówek, które powinny być biblią każdej współczesnej kobiety, bez względu na wiek. Przeczytanie i „przeżycie" tej książki gwarantuje, że łatwiej nam będzie żyć mądrzej i szczęśliwiej. Polecam z całego serca!
Urszula Dudziak
Co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, że Twoje życie zostało policzone na godziny?Napisany przez życie thriller opowiada o odwadze, jakiej potrzeba, by w paranoicznym świecie służb specjalnych stawić czoło własnym winom i lękom. To zarazem dramatyczna historia oficerów polskiego kontrwywiadu, którzy musieli poznać czym jest śmierć, by na końcu drogi zrozumieć, jak żyć. Poznaj prawdę o niewidzialnym świecie, który istnieje tuż pod powierzchnią i ma większy wpływ na otaczająca nas rzeczywistość, niż mogłoby się wydawać.
Ta książka to wyzwanie rzucone spleśniałym stereotypom, zwłaszcza tym, w których totalitaryzm utożsamia się po prostu z "komunizmem" czy nazizmem , kapitalizm z "wolnym rynkiem" i demokracją liberalną, a liberalizm z wolnością i podmiotowością człowieka. Tymczasem - przypomina autor - demokracja liberalna nie jest demokratyczna dla wszystkich, nawet u siebie, a cóż dopiero dla narodów kolonizowanych czy utrzymywanych w niekolonialnej zależności. Zaś formalny pluralizm ideologiczny, medialny i partyjny bynajmniej nie wyklucza uniformizacji, wszechkontroli i tłumienia ludzkiej podmiotowości, choć służyć temu może np. nie przemoc dosłowna, ale ta nazywana symboliczną. To mocny bodziec do myślenia, gdy autor zaskakuje czytelnika dowodząc, że alienacja wypalenie zawodowe, nerwica okopowa, desperacja dezerterów, stres pourazowy żołnierzy, upokorzenie i apatia bezrobotnych, depresja i autodegradacja bezdomnych to nie zjawiska osobne, lecz komponenty pewnego syndromu. Co więcej, że mają one wspólny mianownik z klasycznym niewolnictwem i ekstremalną sytuacją więźniów obozów koncentracyjnych czy gułagów. Jaki? Jest nm mechanizm wyzysku i uprzedmiotowienia człowieka. Właśnie o tym jest ta książka. Prof. dr hab. Mirosław Karwat
„Trzeci Punt Widzenia” to nietypowa książka, która jest zapisem rozmów trzech filozofów Marka A. Cichockiego, Dariusza Gawina i Dariusza Karłowicza. Ponad pięćdziesiąt tekstów zawartych w V tomie serii Teologii Politycznej „Życie codzienne idei”, bo właśnie w niej ukazała się ostatnia książka trzech Panów, jest wyborem z ponad 400 audycji telewizyjnych, przeprowadzonych w latach 2007 – 2010 na antenie TVP Kultura. Książka, jak również program telewizyjny, to komentarz filozoficzny do bieżących wydarzeń społecznych, politycznych i kulturalnych, które jak to określili autorzy, wstrząsnęły nimi i światem. Od marca 2016 roku program „Trzeci Punkt Widzenia” powrócił na antenę telewizyjną.
O książce napisali:
"Trzeci Punkt Widzenia" pokazywał, jak fascynująca może być rozmowa. Pośrodku telewizyjnej pogoni za kolejnymi atrakcjami, trzech intelektualistów spokojnie omawia wydarzenia polityczne, społeczne i kulturalne, książki, filmy, spektakle. Zjawiska, o których mówią twórcy programu to rozmaite obrazy naszego świata. Pogłębiona analiza odsłania ich nieoczekiwane związki, a tropiąca je rozmowa staje się przedsięwzięciem wręcz sensacyjnym.
Bronisław Wildstein, pisarz, publicysta
Pośród wielu audycji, z których jako dyrektor TVP Kultura byłem dumny, szczególne miejsce zajmował „Trzeci Punkt Widzenia”. Cotygodniowe zasiadanie przed kamerą tych, jak ich nazywano w kuluarach TVP, „trzech muszkieterów”, pośród papierowej, trącącej nieco myszką scenografii, nawiązującej swoją skromną szlachetnością do klasyki telewizji, przynosiło zawsze sporą dawkę humoru, wiedzy i nieoczekiwanych rozpoznań otaczającej nas rzeczywistości. Panowie potrafili bowiem rozmawiać i o fenomenie Kubicy, i o nowych książkach strasznie trudnych i skomplikowanych w lekturze filozofów, i o wydarzeniach z pogranicza polityki i socjologii. Wiem, że „Trzeci Punkt Widzenia” miał swoich zagorzałych wielbicieli. Nie ma co ukrywać, należałem do nich. Bo w dobie pędzącego w nicość przekazu telewizyjnego audycja firmowana przez Panów Karłowicza, Cichockiego, Gawina przenosiła nas w zupełnie odmienną od telewizyjnej rzeczywistość poważnej, choć w żartobliwej formie podawanej refleksji nad światem.
prof. Krzysztof Koehler
Był jednym z najbardziej charakterystycznych zawodników reprezentacji Jerzego Engela. Drużyny, która po 16 latach przerwy, awansowała na wielki turnieju. Radosław Kałużny miał swój ogromny wkład w eliminacje. Choć kadra miała większe gwiazdy, to właśnie bramki „Taty” zainicjowały marsz na mundial 2002. Jeśli szukacie autobiografii grzecznego i kulturalnego faceta, który woli pewne rzeczy dyplomatycznie przemilczeć, nie spodoba się wam ta książka. Kałużny mówi wprost, otwarcie, czasem ostro i brutalnie. Ale mówi to co myśli. Historia Radka Kałużnego to równie fascynująca opowieść o futbolu jak wstrząsająca o życiu. Bardzo trudne relacje rodzinne, wielkie miłości i trudne rozstania, konflikty, bolesny upadek i powrót do normalności.
Jakie błędy wytykał Jagielle Zbigniew Oleśnicki?Co przysięgał Tadeusz Kościuszko Narodowi Polskiemu?Kto obiecywał Polakom informować o wydarzeniach na świecie skrywanych przez sowiecki reżim?Odpowiedzi na m.in. te pytania czytelnik znajdzie w zbiorze ponad 30 mów, które wpłynęły na historię Polski. Każda została opatrzona komentarzem historyka i informacjami na temat mówców. Całości dopełniają ryciny i fotografie.Niezbędnik każdego miłośnika dziejów Polski, ucznia i studenta książka pokazująca, jak wielka jest wartość mądrze wypowiadanych słów i jaką mają one moc w przeobrażaniu rzeczywistości.
Swoisty bedeker, ale nie turystyczny, lecz intelektualny, o złożonej strukturze i tylko pozornie dotyczący wyłącznie konkretnego miasta w historycznym momencie. Dwanaście miesięcy roku 1967 i wydarzenia dziejące się wówczas w Londynie to ledwie punkt wyjścia, jako że narracja nieustannie sięga w przeszłość i podpowiada też, co działo się później. Z ludźmi przede wszystkim, ich działalnością, ale także, jak zmieniał się sam Londyn, Anglia i kultura Zachodu.Obserwujemy, jak w którymś z miesięcy roku 1967 radzą sobie na londyńskiej scenie konkretne osoby, wywodzące się z różnych stron świata (nie brakuje wśród nich znanych i nieznanych Polek i Polaków!), stając się historią, która wówczas się pisała.To także szkice z historii psychologii i psychoanalizy, symbolizowane głośnymi wówczas nazwiskami, portrety gwiazd rocka i pop, mody, malarstwa i sztuk wizualnych, działalności klubowej, ikon seksu i pornografii, krótsze i dłuższe opowieści o pisarzach, poetach, reżyserach, fotografach, hetero- i homoseksualnych związkach (te ostatnie to pretekst do przypomnienia, jak restrykcyjne było prawo brytyjskie jeszcze w połowie lat sześćdziesiątych), fascynacji narkotykami wszelkiej proweniencji, kontrowersjach wokół wojny wietnamskiej i działalności Bertranda Russella i Issaka Berlina. Poznamy wyimki z ówczesnej historii The Beatles, The Rolling Stones, Pink Floyd, Davida Bowie'ego (wówczas Jonesa), The Who, ale także Bee Geess.Nie sposób zwięźle zrelacjonować zawartości tego intelektualno-obyczajowego bedekera. Warto jednak podkreślić, iż rzecz jest znakomicie napisana, gęsta, lecz przejrzysta, skrząca się od detali, nieskąpiąca przy tym szerszej refleksji nad blaskami i cieniami kontrkultury brytyjskiej, która właśnie w Londynie miała jedną ze swoich stolic, choć lato miłości roku 1967 miało miejsce za oceanem. Piotr Szarota bardzo dyskretnie prezentuje własną kompetencję badawczą jako psycholog i badacz obyczajowości, pozwalając prezentować się swoim bohaterom i podpowiadając czytelnikom kolejne tropy interpretacji ówczesnej rzeczywistości. Mówi nam: działo się!
Black metal, najbardziej skrajny odłam muzyki ekstremalnej, pożera żywcem. Książka ta to bogato ilustrowana podróż przez trzy dekady historii gatunku spisana na blisko pięciuset stronach wypełnionych zdjęciami i wywiadami z muzykami zespołów:
Venom · Mercyful Fate · Bathory · Hellhammer / Celtic Frost · Vulcano · Blasphemy · Samael · Rotting Christ · Necromantia · VON · Tormentor · Master’s Hammer · Beherit · Mayhem · Thorns · Darkthrone · Thou Shalt Suffer / Emperor · Gehenna · Gorgoroth · Trelldom · Cradle Of Filth · Dimmu Borgir · Mütiilation · Marduk · Funeral Mist · Shining · Graveland / Infernum · Behemoth · Enslaved · Isengard / Storm · Ulver · Windir · Negură Bunget · Hades · Primordial · Arcturus · Manes · Fleurety · Sigh · Dødheimsgard · Mysticum · Aborym · Blacklodge · Fen · i wielu innych!
Być może poznaliście black metal za sprawą "Władców chaosu". Tutaj znajdziecie całą resztę.
Teksty i zdjęcia DAYALA PATTERSONA publikowane są w brytyjskich magazynach Metal Hammer, Record Collector i Terrorizer.
Na język polski książkę przełożył Bartosz Donarski, wieloletni współpracownik serwisu muzycznego INTERIA.PL i magazynu Mystic Art, autor tłumaczeń m.in. „Slash”, „Pearl Jam - Twenty”, „Szwedzkiego death metalu” i „Władców chaosu”.
„Dayal to doskonały autor o wręcz nerdowskim (w najbardziej pozytywnym sensie tego słowa) zapale oraz wyczuleniu na wszelkie szczegóły i niuanse. Lektura tego, co udało mu się tutaj zebrać, począwszy od naszej rozmowy o początkach mojego zespołu, była autentycznie poruszająca. Jeśli pozostałe rozdziały napisano z tą samą dbałością (a podejrzewam, że tak), mamy tu do czynienia z najrzetelniej opracowaną encyklopedią black metalu” – Kristoffer Rygg (Ulver).
Islandia - odległa wyspa na północy Europy, kraina lodu, gigantów i wulkanów - urzekająca i budząca fascynację, chociaż mało znana. Rozległe bezleśne obszary, pola lawy, niezwykłe skalne formacje, gejzery i wiele osobliwości przyrodniczych - wszystko to stanowi o wyjątkowości tej wyspy.Hubert Klimko-Dobrzaniecki był nią zafascynowany od wczesnej młodości, a właściwie już od dzieciństwa. W pościgu za tym zauroczeniem, dotarł na Islandię bynajmniej nie jako turysta. Spędził tam wiele lat, studiował, imał się różnych zajęć (pracując m.in. w domu spokojnej starości), zawierał liczne znajomości i przyjaźnie.Dzięki temu Czytelnik może spojrzeć na Islandię niejako od wewnątrz, odkrywając to, co dla wielu turystów i przygodnych obserwatorów pozostaje ukryte. Poznać nie tylko jej unikalną przyrodę i krajobrazy, ale także życie codzienne Islandczyków, ich charaktery, specyficzne, często zaskakujące obyczaje.Opowieść autora wzbogacają liczne fotografie przedstawiające ten niezwykły kraj.
Niniejsza kronika dokumentuje najważniejsze wydarzenia kulturalne w Polsce w dekadzie rządów Edwarda Gierka - od początku roku 1971 do lata 1980. Wraz z poprzedzającym je piętnastoleciem okres ten stanowi ćwierćwiecze w dziejach polskiej kultury szczególnie owocne, oznaczające w naszej powojennej historii najwyższy jej wzlot. Budzi też wówczas polska kultura wyjątkowe zainteresowanie i zdobywa szczególną pozycję także poza granicami naszego kraju, czego świadectwem stają się choćby powszechnie funkcjonujące określenia: polska szkoła filmowa, polska szkoła kompozytorska czy polska szkoła plakatu.
Pierwszą myślą, jaką przywodzi lektura książki Dariusza Racinowskiego o brdowskich śladach Poli Negri, jest stare polskie powiedzenie: „cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”. Potwierdza to, że żyjąc w jakimś konkretnym mieście czy miejscowości, słabo znamy jego dzieje i nie bardzo orientujemy się, jakie postacie pojawiały się lub urodziły w jego przestrzeni.
Hasło „Pola Negri” budzi najczęściej jedno, konkretne skojarzenie – Hollywood. Tym czasem ta polska aktorka, która jako pierwsza zrobiła oszałamiającą karierę zarówno w Polsce, jak i w Niemczech oraz Stanach Zjednoczonych, była związana mocno z kilkoma miastami i miejscowościami w swoim rodzinnym kraju. Poza Lipnem, Warszawą czy Bydgoszczą jednym z tych miejsc był Brdów. Niewielka wówczas osada położona w północnej części powiatu kolskiego. Negri bywała tu ze względu na rodzinę jej matki, której korzenie właśnie wyrastają z tej miejscowości.
Tym właśnie korzeniom i związkom poświęcona jest praca Dariusza Racinowskiego. Autor ostatnie kilka lat poświęcił, śledząc te ślady w źródłach różnej proweniencji, a ich efekt przedstawił w niniejszej publikacji. Warto do niej sięgnąć i poznać nieznany, jak się wydaje poza Brdowem może, wątek z życia wielkiej, polskiej gwiazdy, której prawdziwe imię i nazwisko to Apolonia Chałupiec.
Z recenzji prof. nadzw. dra hab. Piotra Gołdyna
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?