Książka Nietzsche i filozofia to bez mała kamień milowy na drodze renesansu nietzscheanizmu i jego nowoczesnej recepcji, z Nietzschego czyniąca patrona filozofii XX wieku (w tym kontekście mówi się nawet niekiedy o tzw. ""drugim renesansie"" Nietzschego, zainicjowanym w znacznej mierze właśnie przez Deleuze`a, po którym cegiełki dołożyli P. Klossowski, J. Derrida oraz jego ""spadkobiercy"": S. Kofman, Ph. Lacoue-Labarthe, B. Pautrat, J. M. Rey). A co najbardziej zdumiewające, to fakt, że rozmaite wątki dzieła Nietzschego - rozważania na temat sensu, wartości, interpretacji, jedności życia i myśli, afirmacji i negacji, resentymentu, nihilizmu, reaktywności, tragiczności, śmierci Boga, woli mocy, wiecznego powrotu i nadczłowieka - łączą się tu w sposób niezwykle koherentny. Interpretacja Deleuze`a to zatem nie tylko jedno z najważniejszych i inspirujących, ale też najbardziej spójnych i całościowych odczytań Nietzschego.
Na książkę składa się ok. dziesięciostronicowy życiorys Nietzschego (pt. Życie), odmalowany pokrótce, ale barwnie, bo w korelacji z jego dziełami i uzupełniony fragmentami listów, przy czym jest to wprowadzenie w pewnej mierze stematyzowane - w perspektywie zdrowia/choroby filozofa. Dalej następuje dwudziestokilkustronicowy zarys koncepcji ""wielkiego filologa"" (pt. Filozofia). W Deleuzjańskiej interpretacji Nietzschego zasadniczą kwestią jawi się pluralizm, równoznaczny dlań z samą filozofią. W aspekcie myśli jest on wielością sensów powoływanych w nieskończoności interpretacji. Odniesiony z kolei do istoty siły, manifestację bytu czyni wielością, wolę zaś ? zjawiskiem złożonym, integrującym wielość elementów, których jedność stanowi wola mocy rozumiana nie jako transcendentna zasada, lecz jako żywioł różnicujący siły. Toteż wola mocy jest jednym, które afirmuje się w wielości i ewokuje wieczny powrót, będącym afirmacją tego, co różne, czy też powtórzeniem różnicy. Pluralizm ten jest więc wymierzony w platonizm (prymat Tego Samego) i dialektykę (podporządkowanie różnicy negatywności), będącą ostatnim wcieleniem metafizyki (platonizmu), a więc świata przedstawienia i nihilizmu. Całość uzupełnia Słownik głównych postaci Nietzschego oraz wybór tekstów Nietzschego, znakomicie, bo w sposób tematyczny dobranych. Książka ta to zdawkowy, ale też precyzyjny i przejrzysty zarys koncepcji ""wielkiego filologa"".
Tygodnik "Uważam Rze" był fenomenem pod każdym względem. To historia kury znoszącej złote jajka uduszonej przez swojego właściciela. Dlaczego? Mówi o tym Paweł Lisicki, twórca sukcesu "URze". To opowieść o politycznych naciskach, intrygach ludzi mediów, ostrej światopoglądowej wojnie z "Gazetą Wyborczą", Tomaszem Lisem i innym tuzami polskiego dziennikarstwa. Lisicki odsłania kulisy życia mediów w Polsce. Relacjonuje - jako naoczny świadek, a później współuczestnik - przebieg afery trotylowej, po której polskie dziennikarstwo nie będzie już takie samo jak wcześniej. Diagnozuje stan polskiej debaty publicznej i polityki. Opowiada o swoich współpracownikach, bez których sukces byłby niemożliwy: Bronisławie Wildsteinie, Rafale Ziemkiewiczu, Waldemarze Łysiaku, Piotrze Semce, Cezarym Gmyzie i wielu innych.
Poznajemy historię syna chłopów, który musiał pokonać długą drogę, pełną mniej lub bardziej szczęśliwych przypadków - poprzez wydalenie ze szkoły, służbę w wojsku, pierwsze pisarskie próby oraz karierę akademicką, aż do statusu znanego i cenionego na świecie autora. W ciągu tych lat Chiny również ulegają poważnym przeobrażeniom, dla Mo Yana pozostają jednak przede wszystkim rzeczywistością zwyczajnych wydarzeń i skromnych czynów. Ostatnie cztery dekady dziejów swojego kraju noblista ukazuje z rzadko spotykanego punktu widzenia - od strony codzienności zwykłych ludzi. Nie ma tu prób rozliczenia reżimu, żalu za cierpienia i brak perspektyw. Jest za to pamięć i prosta, szczera proza życia.
Tak niezwykłych świadectw epoki powstało bardzo niewiele. Pochodzące z drugiej połowy XVIII w. pamiętniki Apolonii Heleny Massalskiej są pierwszymi znanymi zapiskami z pobytu na pensji dla dziewcząt. Stanowią interesującą lekturę nie tylko dla badaczy okresu nowożytnego, ale dla wszystkich, których ciekawi życie codzienne kobiet w tamtych czasach.
Apolonia Helena Massalska (1763-1815) była najmłodszym dzieckiem Antoniny z Radziwiłłów i Józefa Adriana Massalskiego, podskarbiego nadwornego litewskiego. Rodzice bardzo wcześnie ją osierocili. Opiekę nad małoletnią przejął brat ojca dziewczynki - Ignacy Massalski, biskup wileński i działacz polityczny. To za jego sprawą znalazła się w Paryżu. Biskup, wmieszany w sprawę konfederacji barskiej, był zmuszony u jej schyłku uchodzić z Rzeczypospolitej. Opuszczając pospiesznie kraj, zabrał ze sobą Apolonię Helenę. Jesienią 1771 r. umieścił ją w klasztornym pensjonacie Abbaye-aux-Bois. Massalska pozostała w nim przez osiem lat, do czasu zamążpójścia w 1779 r.
Przebywając w przyklasztornej szkole w Paryżu, Apolonia Helena prowadziła zapiski. Kreślone bez literackiej pretensji, dostarczają wielu informacji na temat przebiegu edukacji młodych arystokratek, ich czasu wolnego, zabaw i rozrywek. Rzucają też wiele światła na interpersonalne stosunki panujące w klasztorze. Młoda Polka dowiodła w nich daru obserwacji. Pod jej piórem, na tle dziecinnych problemów i nierzadko naiwnych spostrzeżeń, znakomicie zostały odmalowane konterfekty zarówno pensjonarek, członków ich rodzin, jak i wielu zakonnic.
Prawdziwa historia prawnika, który wyprał setki milionów dolarów dla największych bossów narkotykowego świata!
„Pomagałem im, pilnując, żeby miliony brudnej forsy zarobionej na handlu prochami mogły zostać bezpiecznie wyprane i zdeponowane bez najmniejszego śladu.
Bo tym się zajmowałem: PRAŁEM BRUDNE PIENIĄDZE.
Oferowałem usługi jedyne w swoim rodzaju.
Masz dwa miliony brudnych dolców z narkotyków, z którymi nie wiesz, co zrobić? Służę. Chcesz założyć firmę, by ukryć swój nielegalny biznes przed stróżami prawa? Żaden problem.”
Ken Rijock przez lata balansował na krawędzi. Prał miliony dolarów pochodzące z handlu kokainą, a jednocześnie sypiał z policjantką. Jego życie to narkotyki, przygodny seks, imprezy i miliony dolarów.
Gdy zdradził go jeden z zaufanych klientów, Rijock przyjął rolę podwójnego agenta.
Dziś tropi ludzi, którzy na arenie międzynarodowej piorą pieniądze pochodzące z narkobiznesu. Zna ich metody. Wie, jak celnie uderzyć w czuły punkt.
Thriller dla miłośników Breaking bad, Policjantów z Miami i Chłopców z ferajny.
„Rijock dokonał rzeczy niemożliwej – pokazał, że życie w luksusie i nieustająca zabawa to w gruncie rzeczy koszmar. Szczególnie kiedy bawią się mafiozi".
Artur Górski, redaktor naczelny „Focusa Śledczego”
Skuteczne wdrażanie produktu medialno-marketingowego jakim jest wojna, musi poszukiwać oparcia na formach przerastających dotychczasowe oficjalne strony internetowe administracji rządowej. Być może zmianie ulegnie także sposób prowadzenia militarno-politycznych media relations, w którym dotychczasowe miejsce dziennikarzy zastępować zaczną popularni blogerzy. Czy to oznacza zwrot ku konstytucyjnej wolności wypowiedzi i etycznym normom dziennikarskim prawdy i rzetelności, skoro tymi właśnie wartościami zdaje się kierować `społeczeństwo spektaklu`? Bądźmy realistami. Cezary Redzik. Ukończył filologię polską o spec. komparatystyka na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz dziennikarstwo i komunikację społeczną o spec. dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. W 2010 roku zdobył III nagrodę Ministra Spraw Zagranicznych w konkursie na najlepszą pracę magisterską z zakresu stosunków międzynarodowych, która stanowi główny rdzeń tej książki. Praktykant w Dziale Społecznym Polskiej Agencji Prasowej oraz stażysta w redakcji Fakty TVN. Od stycznia 2011 r. związany zawodowo z public relations.
Szokująca książka o pladze pedofilii w Kościele katolickim. Robertson rzuca wyzwanie najpotężniejszej organizacji religijnej świata. Kościół katolicki nadal stoi ponad prawem z racji przywilejów jakimi cieszy się nawet w najbardziej cywilizowanych krajach. Zdaniem autora zwierzchnia władza Kościoła ponosi odpowiedzialność za to, że przez lata nie tylko ignorowała, ale i przyczyniała się do wzrostu pedofilii wśród księży. Pod okiem kardynała Josepha Ratzingera działał tajny system służący ochronie księży-pedofilów przed publicznym wymiarem sprawiedliwości, który pozwalał im nie tylko uniknąć wieloletnich wyroków więzienia, ale także dalej bezkarnie krzywdzić dzieci. A wszystko to w imię ochrony interesów Kościoła. Geoffrey Robertson jest uznanym na całym świecie specjalistą z zakresu prawa międzynarodowego oraz praw człowieka. Był m.in prawnikiem Salmana Rushdiego oraz Juliana Assange (WikiLeaks)Czy papież jest winny?
Spis treści:
Przedmowa
1. Kiedy cierpią dzieci
2. Grzechy ojców
3. Prawo kanoniczne
4. Traktaty laterańskie
5. Sprawdzian z państwowości
6. Stolica Apostolska a Organizacja Narodów Zjednoczonych
7. Konwencja o prawach dziecka
8. Sedno sprawy
9. Zbrodnie przeciwko ludzkości
10. Czy papieża można pozwać?
11. Refleksje
Epilog
Dodatek A: Biskup na przesłuchaniu
Dodatek B: Wypisy z Crimen sollicitationis
Dodatek C: Wypisy z De delictis gravioribus, listu apostolskiego kardynała Josepha Ratzingera z 2001 roku
W kinie
Miłość to jedna wielka komedia, zresztą tak samo jak cale życie, o ile nie bierze się w niej udziału.
Louise Colet w liście do Flauberta
- Jesteś nimfomanką? - pyta Bili.
Siedzimy na mojej kanapie. Na tyle blisko siebie, że mógłby mnie do siebie przyciągnąć - o ile udzielę prawidłowej odpowiedzi. Widocznie uznaje to za bardzo prawdopodobne, bo przysuwa się o kilka centymetrów. Jest przystojnym sześć-dziesięciojednolatkiem (młodszy ode mnie o sześć wiosen). Jest bogaty, nosi kaszmirowe marynarki i spodnie z doskonałej wełny. Oraz jeździ bmw i alfą romeo, oczywiście nie jednocześnie. Przyniósł mi drogie chianti, dobrą książkę oraz kwitnącego kaktusa. Za chwilę znajdziemy się na College Avenue, wybierzemy sobie jakąś restaurację i zjemy kolację. Bili zamówi z karty wszystkie interesujące dania, skosztuje cztery albo pięć rodzajów różnych hors dbevre i entree. Wypijemy butelkę wina, oczywiście francuskiego. Potem wrócimy do mnie, gdzie Bili będzie mógł kontynuować swój quiz na temat mojego życia seksualnego.
Kilka miesięcy temu skończyłam sześćdziesiąt siedem lat. Włosy mam już w zasadzie siwe, z nielicznymi przebłyskami czegoś, co dawniej wyglądało jak blond, brąz i popielaty. Twarz ze zmarszczkami, oczywiście wyrytymi przez mądrość. Oczy wciąż tak samo błękitne patrzą zza okularów. Zęby straciły wprawdzie nieco blasku, ale utrzymały amerykańską jakość: są mocne, proste oraz solidnie wykonane.
Pomimo oznak wieku, gdy jestem odpowiednio ubrana -to znaczy, gdy nie jestem rozebrana - wyglądam całkiem nieźle. Bez ciuchów gorzej. Moje ciało nie ma już dwudziestu pięciu czy czterdziestu pięciu lat. Ani nawet pięćdziesięciu pięciu. I nigdy nie miało kontaktu z chirurgią plastyczną, dlatego to, co było jędrne - obwisa, a to, co sterczało - opada. Oznaki śmiertelności, niestety, już po mnie widać. Ale teraz, gdy całkiem ubrana siedzę obok Billa, świat stoi przede mną otworem. I jestem przekonana, że on ma podobne wrażenie. Mimo wszystko kiepska ze mnie kandydatka do tytułu Miss Nimfbmanii. Jak to się w ogóle stało, że wystartowałam w tym konkursie?
Może zostanę heroiną własnego życia? A może czarnym charakterem? Tego nikt nie wie. Ale do jednego mogę się przyznać: łatwo się podniecam. To w jakimś sensie jest odpowiedzią na pytanie Billa. Podnieca mnie widok łąk, dźwięk szemrzącego strumienia, piękna grafika - niekoniecznie erotyczna. Nawet kiedy leżę na kocu i czytam „Timesa" albo „The American Scholar", czuję czasami znajome łaskotanie pomiędzy nogami. Ale najczęściej podniecają mnie mężczyźni, a właściwie ich fragmenty. Uwielbiam męskie tyłki, nawet te niekoniecznie idealne. I nogi - faceci mają fantastyczne nogi, takie z długimi mięśniami, bez grama tłuszczu. Chodzę latem po ulicach i wgapiam się w nogi mężczyzn w szortach. Podniecają mnie: kark Johna, przedramię Billa, głos Sidneya, dłonie Roberta, nogi Grahama... No i penisy! Uwielbiam je. Mają najrozmaitsze kształty - są proste i zakrzywione, długie i krótkie, grube i cienkie. Fascynują mnie zarówno w postawie na baczność, jak i w stanie spoczynku. Robią ze mną cudowne rzeczy, a ja odpłacam im tym samym. Freud pisał, że mężczyźni pragną kobiet, natomiast kobiety męskiego pożądania. Może i tak jest, ale - na mój rozum -kobiety wiele tracą, jeśli zadowalają się jedynie rozdętymi nozdrzami i chrapliwym oddechem.
Tak, jestem dość bezwstydna. Łatwo mnie zaciągnąć do łóżka. Puszczalska sześćdziesięciosiedmiolatka. Ale nie zawsze taka byłam. Wkrótce się o tym przekonacie.
Psychologowie mówią, że każdą znaczącą zmianę w życiu poprzedza jakieś szczególne wydarzenie albo doświadczenie. Moja historia to potwierdza.
To było jesienią 1999 roku, gdy miałam zaledwie sześćdziesiąt sześć lat. Siedziałam w ciemnej sali kinowej, w papierowej torebce przesuwały mi się kulki emenemsów i gapiłam się na ekran, na którym dystyngowana bohaterka Erica Roh-mera uśmiechała się do siedzącego po drugiej stronie stołu mężczyzny, zdecydowanie od niej młodszego. Rozgryzłam emenemsa i przestałam się łudzić, że opakowanie wystarczy mi do końca filmu. Emenemsy wywoływały we mnie gwałtowne pożądanie, przy którym znikały ostatnie resztki samo-dyscypliny. Wspierana przez mądrość, która przychodzi wraz z wiekiem, nie rozgryzam kuleczek od razu, tak jak wtedy, gdy miałam trzynaście lat. Dziś potrafię cieszyć się nimi dłużej: zaczynam je ssać i czekam, aż same rozpuszczą mi się w ustach. Dopiero w odpowiednim momencie zaciskam zęby (facetowi nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła, oni są „tam" bardzo wrażliwi) i rozkoszuję się delikatnym chrupnięciem. Kulki czekoladowe, podobnie jak wiele innych rzeczy, były dużo lepsze za czasów mojej młodości. Dzisiaj mają kredowy smak i mogłabym przysiąc, że są mniejsze. Wiem, szkodzą mi, ale to tylko kolejny powód, żebym je lubiła. W zasadzie mogłabym napisać historię czekoladowych kulek.
Boża ladacznica to spisana z absolutną uczciwością autobiograficzna relacja kobiety, która najpierw była zakonnicą, a potem została prostytutką. Carla dorastała na katolickim południu Holandii. Po traumatycznych doświadczeniach przemocy seksualnej w domu rodzinnym zdecydowała się szukać schronienia w klasztorze. Zamiast spodziewanego wyciszenia i miłości została uwikłana w sieć bezdusznych zasad. Po kilkunastu latach zrzuca habit i oddaje się „powołaniu”, które odnajduje w najstarszej profesji świata. „Tych wyborów uniknąć nie mogłam, musiałam zostać zakonnicą, a potem prostytutką. Były to role, które odgrywałam, a w których wyrażała się bardziej moja nerwica niż moje prawdziwe własne „ja”. Musiałam doświadczyć tego, kim nie jestem, żebym mogła odkryć, kim jestem. Może tak właśnie działa życie; w moim przypadku tak właśnie zadziałało”. Poruszająca historia kobiety, którą życie mocno doświadczyło i która mocno doświadczała życia: skrzywdzonego dziecka, zakonnicy, prostytutki, dwukrotnej żony, matki dwóch córek, terapeutki.
Wstrząsająca historia zbrodni i tajemnic, zemsty i heroizmu w Mieście Aniołów.
W 1946 roku Komenda Policji Los Angeles wypowiedziała bezwzględną wojnę światu zorganizowanej przestępczości. W skład elitarnej jednostki weszło ośmiu mężczyzn, którzy otrzymali rozkaz: pozbyć się znanego bossa mafii Mickey’ego Cohena… za wszelką cenę.
Książka powstała na podstawie cyklu artykułów opublikowanych na łamach „Los Angeles Times” przez wielokrotnie nagradzanego dziennikarza Paula Liebermana. Jego opis prawdziwych wydarzeń stał się kanwą dla znakomitego filmu, w którym wystąpili Josh Brolin, Ryan Gosling, Sean Penn, Nick Nolte i Emma Stone.
Świetna książka! Ma w sobie coś z „Mission Impossible”, trochę z „Parszywej dwunastki” i „Tajemnic Los Angeles”. A do tego jednym z głównych bohaterów są mroczne ulice Miasta Aniołów.
Dennis Miller
Paul Lieberman – wieloletni współpracownik „Los Angeles Times” i „Atlanta Journal-Constitution”. Laureat wielu prestiżowych nagród, współlaureat Nagrody Pulitzera. Mieszka wraz z żoną w Westchester County.
Grudzień 2009 roku. Afganistan. Spotkanie w tajnej bazie antyterrorystów CIA
Humam Chalil al-Balawi, jordański agent pracujący dla CIA, który przeniknął w szeregi Al-Kaidy, ma zostać nagrodzony za swoje dotychczasowe zasługi. Przez ostatnie miesiące przesyłał Amerykanom szokujące raporty wprost z serca organizacji terrorystycznej, dotarł na sam szczyt zbrodniczej siatki. Obiecał, że wystawi CIA najgroźniejszego wroga Ameryki – Osamę Bin Ladena. W CIA zacierali ręce. Nie wiedzieli jednak, że ich superszpieg został w międzyczasie zwerbowany przez wroga. Nie spodziewali się, że sami staną się celem ataku.
Joby Warrick, laureat Pulitzera, przedstawia fakty dotyczące ataku na bazę CIA w Afganistanie, które nie miały ujrzeć światła dziennego. Dzięki niemu po raz pierwszy macie okazję przeczytać tak wnikliwy opis wywiadowczego zaplecza wojny z terroryzmem, z bliska poznać agentów, pracowników służb specjalnych i terrorystów. Mimo że jest to książka oparta na faktach i świetnie udokumentowana, przypomina szpiegowski thriller w najlepszym wydaniu.
Kilkuletnia Jani wydaje się być zwyczajnym dzieckiem, które może trochę zbyt często fantazjuje. Z czasem rodzice odkrywają jednak, że fantazje dziewczynki nie są tylko wytworem dziecięcej wyobraźni, a objawem poważnej choroby. Jani staje się niebezpieczna dla siebie i swojego młodszego braciszka.
Michael Schofield szczerze i wzruszająco pisze o dramatycznej walce, którą musiał stoczyć o życie swojej córeczki, i opowiada o zmaganiach z jedną z najbardziej tajemniczych chorób umysłu.
Udowadnia, że rodzicielska miłość jest w stanie przezwyciężyć największe przeciwności.
Książka stała się głośnym bestsellerem New York Timesa, a poruszona sprawą Oprah Winfrey zaprosiła autora do swojego programu.
Antonietta Meo, którą rodzina nazywała Nennoliną, umarła po ciężkiej chorobie, gdy miała zaledwie sześć i pół roku. Była jednak obdarzona niesamowitą łaską, dzięki której nie tylko zachowywała niezwykły hart ducha w obliczu cierpienia, ale osiągnęła prawdziwe szczyty życia duchowego.W 2007 roku Benedykt XVI podpisał dekret uznający heroiczność cnót Nennoliny i wyraził nadzieję, że wkrótce zakończy się jej proces beatyfikacyjny. Gdy do tego dojdzie, Antonietta Meo stanie się najmłodszą błogosławioną w historii Kościoła. Bp Jose Redrado z Watykanu przyznał w rozmowie z biuletynem włoskiego episkopatu , że siedmioletnia Antonietta Meo może nawet zostać ogłoszona Doktorem Kościoła. Pamiętnik jej matki opowiada o krótkim życiu tej wyjątkowej dziewczynki. Przejmujące i piękne opowieści matki opisują rozwój duchowy Nennoliny. Książka zawiera także fragmenty listów, jakie Nennolina pisała do Pana Jezusa i Matki Bożej, do Boga i Ducha Świętego. Znajdziemy w niej również wspomnienia innych osób, które towarzyszyły małej mistyczce w jej krótkim życiu. Siła miłości ukazuje nam cuda, jakich Bóg dokonał w Nennolinie (i jej bliskich) i jakich może dokonać także dziś - jeśli będzie w stanie znaleźć tak otwarte dusze...
Oddajemy dziś do rąk Czytelników książkę niezwykłą. Jej autor, żyjący w latach 1876-1944, zdobył sławę jako pamflecista i satyryk, który nie tylko miał odwagę piętnować ludzkie słabości i ukazywać niepokojące zjawiska społeczne i polityczne, ale robił to w sposób perfekcyjny i bezkompromisowy zarazem. Nowaczyński dotyka wielu problemów bolesnych nie tylko dla tytułowych kobiet, nie tylko dla Polek, Angielek czy Francuzek. Wydobywa z cienia zapomnienia postacie, które już w czasach sobie współczesnych zostały zapomniane, zlekceważone czy niesprawiedliwie ocenione. Dzieje tych niejednokrotnie bohaterskich kobiet zostały wplecione w tło wydarzeń historycznych, ekonomicznych, społecznych, które autor ocenia z właściwą sobie przenikliwością i trafnością. Czytając te krótsze lub dłuższe eseje o ludziach dobrze, jak się nam wydawało, znanych albo o tych, o których się dopiero z niemałym zdumieniem dowiadujemy, o wydarzeniach i ówczesnych zjawiskach społecznych, chylimy czoło nad celnością opinii, które dzięki zawiłości i nieprzewidywalności Historii nie przestają być niejednokrotnie aktualne w odmiennych warunkach politycznych i ustrojowych, a nawet czasami pasują jak ulał do dzisiejszej rzeczywistości. Wiele tematów autor porusza z właściwą mu uszczypliwością, niekiedy w tonie żartobliwym, czemu służą liczne tworzone przez niego na ten użytek eksperymenty języków. Nie dajmy się jednak zwieść pozornej niefrasobliwości, dotyka w nich bowiem niejednokrotnie spraw poważnych, mówiąc o istotnych zagrożeniach i problemach społecznych i politycznych. Nowaczyński posługuje się z rzadką dziś biegłością ojczystym językiem, tworząc niezliczone neologizmy, przekształcenia morfologiczne, słowotwórcze i frazeologiczne, stosując grę słów, korzystając z błyskotliwie przekształconych zapożyczeń, spolszczonych na użytek konkretnego kontekstu, użytych tylko raz, które nie tylko ten język ubogacają, ale zarazem wydają się niezbędne w tworzeniu opisywanych sytuacji i klimatu, w jakich rozgrywają się wydarzenia. Autor nie powtarza ich w kolejnych esejach, za każdym razem tworzy nowe, wykazując niespożytą językową inwencję i pomysłowość. Dzisiejszy czytelnik, zmuszony do wchłaniania zapożyczeń z dziedziny wynalazków technicznych, zwłaszcza anglojęzycznych, może odnieść wrażenie, że po niemal osiemdziesięciu latach cofnęliśmy się w budowaniu naszego podstawowego środka komunikacji. Te wyjątkowo celne epitety, często niepozbawione satyrycznego zabarwienia, są znacznie bardziej skuteczne w piętnowaniu ludzkich słabości, przywar i psychicznych ułomności niż drobiazgowe opisy i ""charakterystyki"" stosowane przez innych autorów. Jak przystało na wybornego erudytę, nie brak w twórczości Nowaczyńskiego również zwrotów francuskich, niemieckich, angielskich i łacińskich, włoskich, rosyjskich i ukraińskich, które cytuje z charakterystyczną dla niego swobodą i lekkością. Tak więc lektura, którą Państwu proponujemy, powinna zadowolić każdego czytelnika, bo każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Dzięki swym studiom związanym z psychoanalizą, a szczególnie z bohaterami Freuda – Edypem i Echnatonem, Immanuel Velikovsky zaangażował się głęboko w badania historii starożytnej, a w szczególności Bliskiego Wschodu. Przy tej okazji zetknął się z egipskim papirusem, który opisywał zdarzenia zaskakująco podobne do opisanych w Księdze Exodus w Starym Testamencie.
Idąc tym śladem, Velikovsky, w czasie 10-letnich skrupulatnych badań przestudiował źródła pochodzące od wszystkich kultur. Wszędzie znalazł doniesienia o wielkich katastrofach naturalnych, zaskakujących swoim podobieństwem, co pozwalało mu przyjąć, że te dramatyczne wydarzenia objęły całą kulę ziemską.
Pozostawało to w sprzeczności z powszechną teorią jednorodności, według której obecny stan Ziemi jest wynikiem niewielkich zmian zachodzących w długim okresie czasu, przy uwzględnieniu tylko takich procesów, jakie można zaobserwować obecnie. Ale co było jeszcze bardziej zaskakujące, to datowanie tych katastrof w czasach historycznych, kiedy według przyjętych poglądów naukowych panował spokój i wszystko pozostawało w normie.
W tym samym czasie kiedy Velikovsky dowiedział się o globalnych katastrofach, odkrył też, że powszechnie przyjęta chronologia historii starożytnego Egiptu myli się o szereg wieków. W szczegółowych badaniach, przypominających dochodzenie kryminalne, zrekonstruował rzeczywisty bieg wydarzeń i znalazł proste i przekonujące wyjaśnienie wielu sprzeczności.
Chcąc zweryfikować swoje odkrycia oparte na starożytnych źródłach, Velikovsky podszedł wszechstronnie do geologicznych, paleontologicznych i archeologicznych faktów, i wykazał, że - mimo sprzeczności z obowiązującą wiedzą - prowadzą one do tych samych wniosków.
Unikalne podejście Velikovskiego polegało na tym, że potraktował dosłownie spisane starożytne świadectwa, zamiast interpretować je w znaczeniu metaforycznym.
To podejście doprowadziło go do dalekosiężnych wniosków dotyczących przyczyn opisanych katastrof. Okazało się, że planety Wenus i Mars odegrały decydującą rolę w tych naturalnych katastrofach, co pozostaje całkowicie w sprzeczności z ich obecnym statusem spokojnych sąsiadów Ziemi. Mitologiczne i historyczne przekazy naszych przodków opisują zdarzenia na niebie, które całkowicie obalają poglądy dotyczące początku i historii naszego układu planetarnego.
Ta książka dosłownie aż do fundamentów wstrząsnęła myślącym światem. Od czasów O pochodzeniu gatunków Darwina nie wysunięto idei tak oryginalnej, kontrowersyjnej i o tak zdumiewających implikacjach.
Miami Herald
Maurycy Allerhand 1868-1942, profesor prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, członek Trybunału Stanu i Komisji Kodyfikacyjnej Rzeczpospolitej Polskiej, adwokat.
Po kilkudziesięciu latach odkryto przypadkowo okupacyjne pamiętniki profesora. Prezentujemy ich unikalną treść pokazując, jak prawo może zmienić się w bezprawie. Profesor został zamordowany w sierpniu 1942 roku w Obozie Janowskim we Lwowie.
Zapraszamy w podróż po Włoszech, ale nie tylko tych doskonale znanych turystom i popularnych od lat, ale także w miejsca, gdzie przyjeżdżają przede wszystkim Włosi, a które, jak można sądzić, niedługo zaistnieją na mapach pielgrzymkowych szlaków. Łączy je osoba i obecność Jana Pawła II.
Fragment Od Wydawcy
Ludzie kupują gazety i oglądają telewizję nie po to, żeby się czegoś nauczyć, tylko po to, aby się pośmiać – mawia najpotężniejszy
człowiek mediów przełomu wieków, właściciel docierającego do 70% ludności świata News Copr., Rupert Murdoch.
Czy oznacza to schyłek państwa narodowego, bowiem idea jego istnienia nie jest w stanie oprzeć się ekonomii? Nie. Oznacza
jedynie otwarcie różnorodnych konkurujących ze sobą kanałów przenoszenia informacji na rynek. Liberalna wizja mass mediów
daje jednostce możliwość doboru dowolnego filtra w ich wyborze – twierdzi autor prezentowanej książki.
Niniejsza publikacja przynosi krótkie komentarze do wybranych kwestii z Pisma Świętego Nowego Testamentu. Nie mają one wyczerpującego charakteru właściwego gruntownym encyklopediom i słownikom biblijnym. Mogą jednak ułatwić Drogiemu Czytelnikowi lekturę świętych tekstów i głębiej wniknąć w ich zawartość. Wcześniej wydana analogiczna publikacja - Czytając Stary Testament * - została przychylnie przyjęta przez Czytelników, co pozwala mieć nadzieję, że i obecna publikacja spotka się z życzliwym odzewem.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?