Manipulacje i nadużycia założycieli nowych wspólnotJak to możliwe, że mistrzowie duchowi, którzy inspirowali pokolenia chrześcijan,okazali się sprawcami duchowych i seksualnych nadużyć?Co sprawia, że młodzi ludzie, szukający wzniosłego doświadczenia wiary,są szczególnie wrażliwi na wpływ charyzmatycznych liderów?W jaki sposób odróżnić prawdziwe światło od duchowej manipulacji?Celine Hoyeau - ceniona publicystka francuskiego dziennika "La Croix" - prowadzi czytelnika przez osobistą i niezwykle przenikliwą opowieść o poszukiwaniu prawdy, wierze i rozczarowaniu. Od młodzieńczego zachwytu, przez fascynację wybitnymi postaciami Kościoła, takimi jak Jean Vanier czy ojciec Marie-Dominique Philippe OP, aż po bolesne odkrycie ich mrocznej, skrywanej przez lata twarzy.To nie książka o pojedynczych skandalach. To odważna analiza mechanizmów, które rozwijały się we wspólnotach pod płaszczem głębokiej duchowości i odkrywania bliższej relacji z Bogiem, a prowadziły do nadużyć duchowych, psychicznych i seksualnych. Autorka, łącząc rzetelność dziennikarskiego śledztwa z wiedzą teologiczną i psychologiczną, stawia pytania, od których nie można dzisiaj uciec: w którym miejscu Kościół popełnił błąd? Dlaczego tak wielu odwracało wzrok, kiedy zaczęły pojawiać się niepokojące sygnały? Na czym polegał ów mechanizm zbiorowej ślepoty?Zdrada ojców nie jest atakiem na Kościół, lecz przejmującym głosem płynącym z jego wnętrza. To świadectwo bólu, rozczarowania i gniewu, ale także wiary, że tylko prawda - nawet najbardziej bolesna - może stać się początkiem uzdrowienia i odbudowy zaufania, że może ustrzec przed krzywdą kolejne osoby.Mocna. Uczciwa. Konieczna.Jedna z najważniejszych książek o kryzysie Kościoła i cenie, jaką płaci się za milczenie.
Fascynująca podróż po najbardziej intymnych zakamarkach człowiekaCzy wiesz, że twój organizm produkuje dziennie ponad cztery litry śluzu?Zastanawiałeś się kiedyś, ile oddechów weźmiesz w ciągu całego życia?I czemu właściwie płaczemy?No i co jest najskuteczniejszym środkiem na zaparcia?Bezustannie zajmujemy się tym, co trafia do naszego organizmu. Stosujemy różnego rodzaju diety, monitorujemy stan powietrza, sprawdzamy skład kosmetyków. Jednak o tym, co nasze ciało produkuje, wolimy zapomnieć. Niesłusznie. Cutter Wood napisał książkę o substancjach, które z nas wypadają, wyciekają i wystrzeliwują (niestety, czasem też się klinują). To dwanaście opowieści o naszych wydzielinach - równie krępujących, co fascynujących: od śluzu przez krew, pot i łzy do wymiocin i moczu. Składają się onena pełną ciekawostek wyprawę w świat nie tylko ludzkiej biologii, ale też historii, filozofii, a nawet zbrodni.Wood rozmawia z naukowcami, którzy badają śluz (i sam zostaje jego dawcą), przyłapuje Winstona Churchilla na puszczaniu bąka podczas przemówienia oraz tropi przestępczy proceder wyłudzania i handlu mlekiem modyfikowanym. Sprawdza, co starożytni Rzymianie robili z moczem i odważnie eksperymentuje z rytualnymi wymiotami.Bo czasem, żeby lepiej zrozumieć człowieka, trzeba przyjrzeć się temu, co z niego wypływa.Dzięki niezwykłemu talentowi do snucia opowieści, Wood z najdziwniejszych anegdot potrafi wydobyć zaskakująco trafne spostrzeżenia. Wyjątkowa podróż po ludzkim ciele.Publishers WeeklyBardzo osobiste spojrzenie na to, co szczególnie intymne.Kirkus ReviewZabawna i działająca na wyobraźnię lektura, która zachwyci zarówno dzieciaka w każdym z nas, jak i ciekawskiego dorosłego.BookPage
Bareja chciał tworzyć komedie o zwykłych ludziach i codziennych sytuacjach, a stał się – ze względu na czasy, w których przyszło mu tworzyć – mistrzem ostrej satyry i wnikliwym dokumentalistą życia w PRL. Dziś wiele osób posługuje się tzw. bareizmami, jednak Stanisław Tym, współscenarzysta trzech jego filmów, podkreślał, że Bareja nie dokumentował absurdów, ale cały system, który był jednym wielkim absurdem. Znienawidzony przez władzę i uwielbiany przez widzów – nie pozostał etatowym biernym „chłopcem do bicia”, lecz tworzył karykatury adwersarzy w fabule swoich filmów. Zyskał status twórcy kultowych komedii, które bronią się do dziś i wciąż zaskakują celnością obserwacji.
Najnowsza biografia Barei pióra Macieja Replewicza, cenionego znawcy twórczości kultowego reżysera, przynosi wiele nowych ujęć, zawiera niepublikowane dotąd zdjęcia oraz materiały. Należą do nich m.in. wielogodzinne rozmowy autora z filmowcami, rodziną i znajomymi bohatera, przeprowadzone w latach 2008–2026. Autor ponadto odkrył kilka nieznanych filmowych epizodów Stanisława Barei u innych reżyserów. Odnalazł także osoby, które zainspirowały reżysera i „użyczyły” swoich nazwisk filmowym postaciom.
Wydana w twardej oprawie i bogato ilustrowana książka to świetny prezent nie tylko dla wielbicieli reżysera, ale i tych, którzy interesują się kinem i PRL-em, a bareizmów używają na co dzień, choćby nieświadomie.
Pod koniec ubiegłego roku skończyłem 67 lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjąłem naukę w średnim studium zawodowym o profilu społeczno-prawnym. Następnie odbyłem dwuletnią służbę w OHP. Później rozpocząłem pracę w Hucie Warszawa.Resztę życia wyobrażałem sobie jako niekończącą się podróż dookoła świata własnym jachtem. Zamierzałem podróżować samotnie. To być może istotna cecha mojej osobowości, zwykle określana mianem mizantropii - choć zapewne nie jest to określenie do końca trafne. Nawet rozpocząłem budowę jachtu. Prace były już mocno zaawansowane - gotowy stał kadłub. Niestety okoliczności zmusiły mnie do porzucenia planów związanych z morzem. Ich realizacja ograniczyła się do kilku rejsów po naszych wodach przybrzeżnych i osłoniętych.Później podjąłem pracę w niewielkiej firmie nagrywającej kasety z muzyką z gatunku pop-jazz. Przede wszystkim projektowałem okładki, ale zajmowałem się także wieloma innymi rzeczami. We wczesnych latach 90. wstąpiłem do szkoły o profilu ezoterycznym. Jej dźwięczna nazwa brzmiała Akademia Astrobiologii. Wbrew pozorom nie wykładano tam niczego na temat życia w kosmosie.Pod koniec lat 90. pojawiły się u mnie ciężkie i przewlekłe choroby - problemy żołądkowe oraz choroby stawów. Jeszcze później opiekowałem się matką, która z wiekiem zniedołężniała i popadła w chorobę psychiczną.Od chwili jej śmierci zajmuję się psychotroniką, ezoteryką i oczywiście pisaniem. Cokolwiek opisuję, miało miejsce w rzeczywistości. Choć niektóre sprawy mogą wydawać się mało wiarygodne i część osób uważa zapewne, że co najmniej przesadziłem - zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej niezwykłe wydarzenia - takie opinie są mi nawet na rękę. Niech sobie myślą, że zmyśliłem. Tymczasem za każdym razem dochodzę do wniosku, że zdarzenia, które naprawdę miały miejsce, są ciekawsze od czegokolwiek, co mógłbym wymyślić.Rodziny nie założyłem i nie noszę się z takim zamiarem.Przed kilkunastoma laty przeniosłem się z Warszawy do Żyrardowa, gdzie na razie pozostaję. Na przeprowadzkę wpłynęły względy ekonomiczne. Mieszkam sam z dwoma kotami. Nie chciałem żadnego, a mam dwa. O tym, w jaki sposób wszedłem w ich posiadanie, również pisałem. Ten kot, o którym była mowa w opowiadaniu zatytułowanym "Mrówki", zamieszczonym w książce "Dzień jak co dzień", już nie żyje - miał raka. Zamiast niego jest inny. Koty muszą być dwa.
Pod koniec ubiegłego roku skończyłem 67 lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjąłem naukę w średnim studium zawodowym o profilu społeczno-prawnym. Następnie odbyłem dwuletnią służbę w OHP. Później rozpocząłem pracę w Hucie Warszawa.Resztę życia wyobrażałem sobie jako niekończącą się podróż dookoła świata własnym jachtem. Zamierzałem podróżować samotnie. To być może istotna cecha mojej osobowości, zwykle określana mianem mizantropii - choć zapewne nie jest to określenie do końca trafne. Nawet rozpocząłem budowę jachtu. Prace były już mocno zaawansowane - gotowy stał kadłub. Niestety okoliczności zmusiły mnie do porzucenia planów związanych z morzem. Ich realizacja ograniczyła się do kilku rejsów po naszych wodach przybrzeżnych i osłoniętych.Później podjąłem pracę w niewielkiej firmie nagrywającej kasety z muzyką z gatunku pop-jazz. Przede wszystkim projektowałem okładki, ale zajmowałem się także wieloma innymi rzeczami. We wczesnych latach 90. wstąpiłem do szkoły o profilu ezoterycznym. Jej dźwięczna nazwa brzmiała Akademia Astrobiologii. Wbrew pozorom nie wykładano tam niczego na temat życia w kosmosie.Pod koniec lat 90. pojawiły się u mnie ciężkie i przewlekłe choroby - problemy żołądkowe oraz choroby stawów. Jeszcze później opiekowałem się matką, która z wiekiem zniedołężniała i popadła w chorobę psychiczną.Od chwili jej śmierci zajmuję się psychotroniką, ezoteryką i oczywiście pisaniem. Cokolwiek opisuję, miało miejsce w rzeczywistości. Choć niektóre sprawy mogą wydawać się mało wiarygodne i część osób uważa zapewne, że co najmniej przesadziłem - zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej niezwykłe wydarzenia - takie opinie są mi nawet na rękę. Niech sobie myślą, że zmyśliłem. Tymczasem za każdym razem dochodzę do wniosku, że zdarzenia, które naprawdę miały miejsce, są ciekawsze od czegokolwiek, co mógłbym wymyślić.Rodziny nie założyłem i nie noszę się z takim zamiarem.Przed kilkunastoma laty przeniosłem się z Warszawy do Żyrardowa, gdzie na razie pozostaję. Na przeprowadzkę wpłynęły względy ekonomiczne. Mieszkam sam z dwoma kotami. Nie chciałem żadnego, a mam dwa. O tym, w jaki sposób wszedłem w ich posiadanie, również pisałem. Ten kot, o którym była mowa w opowiadaniu zatytułowanym "Mrówki", już nie żyje - miał raka. Zamiast niego jest inny. Koty muszą być dwa.
Pod koniec ubiegłego roku skończyłem 67 lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjąłem naukę w średnim studium zawodowym o profilu społeczno-prawnym. Następnie odbyłem dwuletnią służbę w OHP. Później rozpocząłem pracę w Hucie Warszawa.Resztę życia wyobrażałem sobie jako niekończącą się podróż dookoła świata własnym jachtem. Zamierzałem podróżować samotnie. To być może istotna cecha mojej osobowości, zwykle określana mianem mizantropii - choć zapewne nie jest to określenie do końca trafne. Nawet rozpocząłem budowę jachtu. Prace były już mocno zaawansowane - gotowy stał kadłub. Niestety okoliczności zmusiły mnie do porzucenia planów związanych z morzem. Ich realizacja ograniczyła się do kilku rejsów po naszych wodach przybrzeżnych i osłoniętych.Później podjąłem pracę w niewielkiej firmie nagrywającej kasety z muzyką z gatunku pop-jazz. Przede wszystkim projektowałem okładki, ale zajmowałem się także wieloma innymi rzeczami. We wczesnych latach 90. wstąpiłem do szkoły o profilu ezoterycznym. Jej dźwięczna nazwa brzmiała Akademia Astrobiologii. Wbrew pozorom nie wykładano tam niczego na temat życia w kosmosie.Pod koniec lat 90. pojawiły się u mnie ciężkie i przewlekłe choroby - problemy żołądkowe oraz choroby stawów. Jeszcze później opiekowałem się matką, która z wiekiem zniedołężniała i popadła w chorobę psychiczną.Od chwili jej śmierci zajmuję się psychotroniką, ezoteryką i oczywiście pisaniem. Cokolwiek opisuję, miało miejsce w rzeczywistości. Choć niektóre sprawy mogą wydawać się mało wiarygodne i część osób uważa zapewne, że co najmniej przesadziłem - zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej niezwykłe wydarzenia - takie opinie są mi nawet na rękę. Niech sobie myślą, że zmyśliłem. Tymczasem za każdym razem dochodzę do wniosku, że zdarzenia, które naprawdę miały miejsce, są ciekawsze od czegokolwiek, co mógłbym wymyślić.Rodziny nie założyłem i nie noszę się z takim zamiarem.Przed kilkunastoma laty przeniosłem się z Warszawy do Żyrardowa, gdzie na razie pozostaję. Na przeprowadzkę wpłynęły względy ekonomiczne. Mieszkam sam z dwoma kotami. Nie chciałem żadnego, a mam dwa. O tym, w jaki sposób wszedłem w ich posiadanie, również pisałem. Ten kot, o którym była mowa w opowiadaniu zatytułowanym "Mrówki", zamieszczonym w książce "Dzień jak co dzień", już nie żyje - miał raka. Zamiast niego jest inny. Koty muszą być dwa.
Narodowy liberalizm rynkowy w świecie wielobiegunowymDokąd zmierza świat po załamaniu dotychczasowego porządku?Globalny neoliberalizm ustępuje miejsca nowemu międzynarodowemu porządkowi gospodarczemu. Na znaczeniu zyskują bloki handlowe, wojny celne i sankcje, a wraz z nimi nacjonalizm, ruchy antyimigracyjne i skrajna prawica. Porządek, który przez ostatnie pół wieku wydawał się trwały, rozpada się na naszych oczach. Co powstanie w jego miejsce?Branko Milanović, jeden z najwybitniejszych współczesnych ekonomistów, pokazuje, jak rosnąca potęga Azji prowadzi do największego przetasowania dochodów od czasów rewolucji przemysłowej i tworzy nową globalną klasę średnią. Wyjaśnia też, dlaczego w świecie, który staje się bogatszy i bardziej egalitarny, tak wielu ludzi odczuwa narastające niezadowolenie. Analizując powrót plutokracji, zagrożenie globalnym konfliktem i narodziny nowego systemu gospodarczego, kreśli obraz świata w okresie przełomu.Wielka transformacja to niezbędny przewodnik po XXI wieku i zmianach, które już dziś kształtują naszą przyszłość.
Poznaj niewiarygodne historie osób, którym udało się pożegnać ze światem w naprawdę niekonwencjonalny sposób
Oto zbiór wciągających, zabawnych i makabrycznych opowieści o najbardziej niedorzecznych zgonach, od starożytności po czasy współczesne. Przeczytasz w nim o fascynujących losach wielu pechowców, w tym:
greckiego dramatopisarza, który zginął od uderzenia spadającym z nieba żółwiem,
60 niemieckich arystokratów utopionych w latrynie,
prawnika, który się zastrzelił, by udowodnić swoją rację w prowadzonej sprawie,
ofiar morderczych jeleni i… deserów,
aktora, który tak dobrze odgrywał zawał serca, że dostał go naprawdę,
a także znajdziesz liczne opisy nieszczęśliwych wypadków, absurdalnych zbiegów okoliczności, konspiracji i nieudanych popisów.
To przewrotna, ale i pouczająca podróż przez historię ludzkiej głupoty, pecha i nieokiełznanych kolei losu.
Każde „trudne” dziecko nosi w sobie historię, której nie powinien doświadczyć żaden człowiek
Tych chłopców zwykle nazywa się niegrzecznymi, zdemoralizowanymi albo wręcz „patologią”. Trafiają do ośrodków z wyrokami wydanymi nie tylko przez sąd, lecz także przez nauczycieli, sąsiadów, a czasem nawet własnych rodziców. Zostają osądzeni, zanim ktokolwiek spróbuje ich zrozumieć. Wielu z nich zdążyło uwierzyć, że skoro świat postrzega ich jako problem, to muszą nim być.
W tej książce otwieram drzwi do ich świata. Opowiadam o pierwszych dniach w „wychowku”, próbach ucieczki, nocnych buntach, kontrabandzie, nieformalnej hierarchii i prawie grupy. Piszę o sądach, rodzinach, chorobach i zaburzeniach psychicznych, o resocjalizacji i instytucjach, które próbują pomagać, lecz czasami zamiast leczyć, pogłębiają rany.
Nie idealizuję swoich bohaterów. Wiem aż za dobrze, że moi chłopcypotrafią kłamać, kraść, prowokować i ranić. Ale wiem też, że za ich gniewem często kryje się lęk, a za ucieczką – rozpaczliwa tęsknota za domem, niezależnie od tego, jaki on był. To wciąż dzieciaki, które przez całe życie uczyły się, że muszą być silne za wszelką cenę, bo okazanie słabości może boleć bardziej niż kolejna kara.
Spróbuj je poznać, zanim spiszesz je na straty.
Wspomnienia Wojciecha Kossaka (1856–1942) to barwna, tętniąca życiem opowieść jednego z najsłynniejszych polskich malarzy – piewcy oręża i koni, bon vivanta, miłośnika życia i pięknych kobiet. Spisane u szczytu sławy, olśniewają żywą narracją, celnymi portretami epoki i niewymuszonym humorem. Artysta wprowadza czytelnika do rodzinnej Kossakówki, na monachijskie i paryskie pracownie, na cesarski dwór w Berlinie i pola bitewnych panoram. Z anegdotą na ustach opowiada o wielkich tego świata, o barwnym życiu towarzyskim i kulisach malarskiego rzemiosła.Tom otwiera wstęp Luby Ristujcziny, kreślący pełną biografię Kossaka – od artystycznej dynastii i triumfów, przez berlińską karierę i wojaże do Ameryki, aż po zmierzch życia w okupowanym Krakowie. To niezbędne dopełnienie barwnej autonarracji, ukazujące malarza takim, jakim był naprawdę.
To wtedy zaczęło się nasze dzisiaj.W latach dziewięćdziesiątych wszystko działo się naraz. Jedni zakładali firmy, budowali samorządy, tworzyli media, odkrywali giełdę, reklamy, Zachód i własną sprawczość. Inni tracili pracę, bezpieczeństwo, zakłady, które przez dekady były całym ich światem. Na bazarach rodził się kapitalizm, w muzyce królowało disco-polo, na wsi znikały konie, a w popegeerowskich osadach ludzie uczyli się, że odtąd każdy musi radzić sobie sam.Prawie Zachód to porywająca opowieść o długich latach dziewięćdziesiątych - epoce wolności, lęku, chaosu, ambicji i wielkiej improwizacji. Michał Przeperski oddaje głos tym, którzy transformację projektowali, obserwowali, napędzali albo po prostu próbowali ją przetrwać. To reportaż o wielkiej, bezkrwawej rewolucji codzienności. O świecie, w którym jedni po raz pierwszy poczuli sprawczość, a inni stracili poczucie bezpieczeństwa. O Polsce prowizorycznej, ambitnej, brutalnej, kolorowej i szarej zarazem. O awansie i upokorzeniu, energii i zmęczeniu, wolności i samotności. O czasie, który wciąż decyduje o tym, kim jesteśmy.
Dowiedz się, kto decyduje o tym, co widzisz codziennie na swoim ekranie „Smok w telefonie” to fascynujący reportaż śledczy o chińskim techgigancie, który w kilka lat szturmem wziął nasze smartfony. I nasze umysły. Autorka opisuje dramatyczną i mało znaną historię ByteDance, który stworzył aplikację od viralowych tańców i krótkich porad, a potem zamienił ją w jedno z głównych źródeł wiedzy o świecie dla milionów mieszkańców Zachodu. * * * „To nie jest książka po prostu o TikToku. To książka o świecie, który TikTok pomógł stworzyć. Emily Baker-White odsłania kulisy narodzin technologicznego giganta i pokazuje, że w rzeczywistości stał się polem bitwy o przyszłość internetu. To fascynująca opowieść o chińskim imperium technologicznym, algorytmach, które uczą się naszych pragnień, i globalnej rywalizacji o władzę nad miliardami ludzi. A stawką od początku były nie same media społecznościowe, lecz nasze wybory, sposoby myślenia i postrzegania świata. Po tej lekturze trudno będzie spojrzeć na ekran telefonu tak samo jak wcześniej”. Sylwia Czubkowska, Techstorie autorka bestsellerów Bóg techy oraz Chińczycy trzymają nas mocno * * * Emily Baker-White jest dziennikarką śledczą i reporterką technologiczną amerykańskiego „Forbesa”. Wcześniej pracowała w big techach, a konkretnie w Spotify oraz Facebooku. Mieszka w San Francisco.
O wszystkim bez kompromisów. „Polska sama się wykańcza… Mamy dwa zwalczające się plemiona. To trochę jak w walce kogutów. Walki kogutów są w Europie chyba ściśle zakazane, ale kiedyś nakręciłem na ten temat odcinek „Boso przez świat”. Nie ma tak, żeby koguty mogły się pogodzić, one muszą się zadziobać, jeden zawsze próbuje dopaść drugiego. Teraz kogut Nawrocki stoi naprzeciwko koguta Tuska i muszą się dziobać.” Wojciech Cejrowski i Paweł Lisicki - dwóch niepokornych dziennikarzy - stworzyli Antysystem, gdzie nie żongluje się prawdą i gdzie niewygodne tematy nie istnieją. Potwierdzane są za to tezy, które jeszcze jakiś czas temu były niepopularne i stawiane są nowe, które zapewne za chwilę się uzasadnią. Bo zmieniają się czasy i zmieniają się ludzie, którzy do utrzymania władzy i bogactwa muszą zmienić narrację. Nasi Autorzy potrafią tę zmianę uchwycić.
Guy Anderson to angielski Autor, który przez ponad 30 lat badał niezliczone teorie spiskowe – od zamachu na Johna F. Kennedy’ego, przez pandemię z 2020 roku, aż po wolnomularstwo. Wstąpił nawet do masonerii, mając nadzieję uzyskać dostęp do ukrytej wiedzy. Jednak dopiero odkrycie Tartarii całkowicie odmieniło jego życie. Wtedy, ponad sześć lat temu, uświadomił sobie, że niemal każda ścieżka, którą zgłębiamy, prowadzi do czegoś znacznie większego. Od tamtej pory poświęcił się całkowicie ujawnianiu fałszowania naszej historii przed jak najszerszą publicznością. Jest autorem książek na temat Tartarii i klonowania ludzi, szerokiego zakresu teorii spiskowych oraz alternatywnych spojrzeń na rzeczywistość.
Jednym z najbardziej znaczących fragmentów książki jest opis tzw. Pociągów Sierot i Dzieci z Kapusty. Autor sugeruje, że po katastrofalnym resecie, obejmującym powodzie błotne, wojny i skoordynowane wydarzenia w XVIII wieku, miliony dzieci zostały przesiedlone z terenów dawnej Tartarii. Dzieci te były transportowane przez kontynenty, pozbawiane pamięci kulturowej i wykorzystywane do ponownego zaludnienia obszarów znajdujących się teraz pod nowymi reżimami. Autor łączy to z dziwną popularnością motywu „znalezionych” dzieci w sztuce i mediach XIX wieku oraz z praktyką fotografowania sierot jako osobliwości — co było wówczas niepokojąco powszechne.
To, co wyróżnia tę książkę, to jej rozległość. To nie tylko analiza historyczna, lecz także śledcza rekonstrukcja ukrytej cywilizacji. Autor wykorzystuje fotografie, mapy, plany architektoniczne, stare encyklopedie i zapisy publiczne, by poprzeć swoje tezy. Nie twierdzi, że zna wszystkie odpowiedzi, ale stawia tak wiele pytań, wskazuje tyle nieścisłości i powtarzających się wzorców, że czytelnik pozostaje z głębokim poczuciem, że coś ważnego zostało ukryte na widoku.
Warte zapoznania się są także dwie pozostałe książki Autora: „Teorie spiskowe: Od Agarthy aż po Zombie” oraz „Powstanie klonów: Dzieci z kapuścianego pola”.
Guy Anderson to angielski Autor, który przez ponad 30 lat badał niezliczone teorie spiskowe – od zamachu na Johna F. Kennedy’ego, przez pandemię z 2020 roku, aż po wolnomularstwo. Wstąpił nawet do masonerii, mając nadzieję uzyskać dostęp do ukrytej wiedzy. Jednak dopiero odkrycie Tartarii całkowicie odmieniło jego życie. Wtedy, ponad sześć lat temu, uświadomił sobie, że niemal każda ścieżka, którą zgłębiamy, prowadzi do czegoś znacznie większego. Od tamtej pory poświęcił się całkowicie ujawnianiu fałszowania naszej historii przed jak najszerszą publicznością. Jest autorem książek na temat Tartarii i klonowania ludzi, szerokiego zakresu teorii spiskowych oraz alternatywnych spojrzeń na rzeczywistość.
W epoce wiktoriańskiej pocztówki z Dziećmi z Kapusty, które niegdyś uchodziły za osobliwe ciekawostki, mogą symbolizować znacznie mroczniejszą prawdę – masową produkcję dzieci i działania na rzecz ponownego zaludnienia, ukryte na widoku. Te pocztówki mogły zawierać wskazówki dotyczące znacznie szerszej agendy zaplanowanych narodzin – elementu większej, utajonej strategii ponownego zasiedlania.
Dziś firmy takie jak Ancestry.com i 23andMe budują globalne bazy danych DNA – czy przygotowują się do wskrzeszenia, kontrolowania lub odtworzenia linii krwi? Instytucje takie jak Watykan, obsesyjnie zainteresowane grupami krwi i starożytnymi relikwiami, mogą wiedzieć o naszym prawdziwym pochodzeniu więcej, niż nam się wydaje.
Obsesja elit na punkcie kazirodztwa i „czystości” nie dotyczy wyłącznie bogactwa – może chodzić o zachowanie starożytnej linii, kodu genetycznego, a nawet duchowej częstotliwości zapisanej w naszej krwi.
Warte zapoznania się są także dwie pozostałe książki Autora: „Teorie spiskowe: Od Agarthy aż po Zombie” oraz „Tesla i dzieci z kapusty: Imperium Tartarii”.
Adam Michnik w rozmowie z Jarosławem KurskimPorywająca, niezwykle ważna i konieczna książka, jeśli się chce zrozumieć decyzje, wybory i rozdarcia Adama Michnika. Dla mojej generacji i środowiska, "wychowanych na Michniku", ta miejscami wzruszająca, przeważnie ostra i przenikliwa rozmowa stanowić będzie bezcenny przewodnik po świecie polskich przemian, burz, ideowych tarć, złudzeń, klęsk i sukcesów ostatniego półwiecza.Ale pewnie także nacjonalistyczna prawica zarwie przy niej niejedną noc, i ona bowiem jest jedną z jej bohaterek. Kto widział niesamowity dokument z komisariatu MO, na którym Adam Michnik wyrywa się milicjantom, ten zrozumie po tej lekturze, że na zawsze pozostał sobą.Joanna Kuciel-FrydryszakAdam Michnik daje przejmujące świadectwo przeciw totalitaryzmowi, którego mechanizmy mutują i wciąż się odradzają. Ta książka to intymny zapis także i jego ewolucji, od młodego antysowieckiego marksisty po konserwatywno-liberalnego socjaldemokratę. Jeśli ktoś chce uczciwie dyskutować o historii Polski w XX wieku - o stalinizmie, PRL-u, antysemityzmie, nacjonalizmie, Okrągłym Stole i III RP - nie może tej książki pominąć. Polecam.Anne ApplebaumFascynująca opowieść o Polsce, jej historii, kulturze i ideach. Rozmowy prowadzone wokół postaci ważnych dla biografii Adama Michnika tworzą uporządkowaną, wielowymiarową narrację o polskim losie, polskiej tradycji, opozycji i narodzinach wolności. Wyłania się z nich wielobarwny portret intelektualny Michnika. Szczególnie ważna jest analiza drogi do wolnej Polski. Bo - jak trafnie zauważa Adam - tylko dwóm formacjom od czasów rozbiorów udało się zwyciężyć: legionistom Piłsudskiego oraz ludziom opozycji lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Walka bez przemocy, Okrągły Stół, obrona dorobku III RP - to wielkie tematy tej książki, nawet jeśli dzisiejsze swary przesłaniają wagę tamtych dokonań.prof. Andrzej FriszkeAdam Michnik opowiada mi o ludziach, którzy uformowali go duchowo, politycznie, intelektualnie i moralnie.Pośród takich postaci jak Antoni Słonimski, Jerzy Giedroyc, Gustaw Herling-Grudziński, Jan Nowak-Jeziorański, Jacek Kuroń, Zbigniew Herbert, Czesław Miłosz, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, Lech Wałęsa, Jan Józef Lipski, Leszek Kołakowski, Hannah Arendt, Tomasz Mann, Karol Wojtyła, Stefan Wyszyński, ks. Jan Zieja, Albert Camus szczególne miejsce zajmują w tej rozmowie rodzice Adama, a zwłaszcza Ozjasz Szechter, Polak, Żyd, antystalinowski komunista, opozycjonista. Losy Szechtera zawierają w sobie wszystkie polskie klątwy XX wieku, o których w kolejnych rozdziałach opowiada Michnik: antysemityzm, nacjonalizm, totalitaryzm. Tytuł Adam, syn Ozjasza jest zatem rodzajem hołdu syna dla ojca.Są i postaci, z powodu których przyprawiono Michnikowi gębę "zdrajcy". To Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak, Jerzy Urban czy Stefan Michnik. O nich też mówimy, nie unikamy trudnych pytań.To nie jest biografia. Intrygowało mnie pytanie: o co, do cholery, Adamowi w życiu chodziło? Jakie miał motywacje? Jakie było jego myślenie? I wreszcie, kto go takim ukształtował? Słowem - człowiek z czego? Dziś już nikt z nikim nie rozmawia. Fakty się nie liczą, liczą się emocje. A mnie chodzi jedynie o to, że gdyby ktokolwiek chciał z dobrą wiarą spróbować zrozumieć Michnika, a nie wyłącznie go osądzać, to będzie miał do tego klucz. Co z tym zrobi - jego sprawa.Jarosław Kurski
Antoni Kępiński najsłynniejszy polski psychiatra i znakomity eseista to nie tylko guru medycyny i filozofii, ale także postać tajemnicza, pełna sprzeczności i niespełnionych marzeń.Przyszedł na świat tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i od razu jego rodzina musiała uciekać przed demonami szowinizmu; zaczął studiować medycynę, ale upiory nazizmu rzuciły go w wir przygód i na wyboiste drogi tułaczki po niemal całej Europie; wrócił do Polski prosto w łapy i kły biesów komunizmu.Książka plastycznie i dynamicznie pokazuje Mistrza Antoniego nie tylko w labiryncie podróży inicjacyjnej i w różnych sytuacjach granicznych (w karcerze obozu koncentracyjnego, kokpicie myśliwca Royal Air Force, sali szpitala psychiatrycznego czy na łożu śmierci), ale i w brudnej, cuchnącej suterenie, w której siedział jak mnich i mistrz przyjmujący swoich uczniów pacjentów, ludzi doświadczonych przez los, chorych psychicznie, opętanych przez demony iluzji i urojeń, amnezji i halucynacji, ludzi, których pamięć i fantazja przypominają mroczne wizje z płócien Boscha czy Bruegla.Heroiczna walka Profesora z demonem śmierci to dramatyczna gra z czasem, batalia o utrwalenie własnych i cudzych doświadczeń na kartach książek, które mogą rozpalać serca i umysły licznych czytelników. To, co napisał, jeszcze długo będzie głosem rozsądku w zwariowanym świecie intelektualnych i artystycznych mód.W walce z demonami pomagała mu miłość do żony Jadwigi oraz wsparcie tak niezwykłych znajomych i przyjaciół, jak Halina Poświatowska, Wanda Półtawska, Hanna Chrzanowska, Janina Ipohorska, Karol Wojtyła, Józef Tischner, Jerzy Panek, Roman Ingarden, Jan Sztaudynger, Julian Aleksandrowicz, Stefan Szuman, Kazimierz Dąbrowski.Autorzy przedstawiają psychiatrię jako swoiste ćwiczenie duchowe, powieść ta jest więc nie tylko historią genialnego naukowca i artysty, ale w pewnej mierze również przewodnikiem po rozmaitych koncepcjach psychologicznych oraz poradnikiem zdrowia psychicznego, podszeptnikiem, jak żyć kreatywnie i szczęśliwie.
Tylko o historii to zbiór tekstów Pawła Jasienicy z lat 1956–1961, publi¬kowanych w miesięczniku „Twórczość”, w „Przeglądzie Kulturalnym” „Nowej Kulturze” w kwartalniku „Kultura i Społeczeństwo”. To także teksty powstałe na podstawie prac historycznych i utworów literackich (Trylogia, Quo Vadis), pamiętników i biografii (Schmidt, Herriot, Bobrzyński). Wydawać by się mogło, że pisane ponad 60 lat temu eseje nam współczesnym nie mają wiele do powiedzenia. Nic bardziej mylnego. Kwestie stawiane przez Jasienicę są bowiem nieprzemijalne, to sprawy tak samo istotne dziś jak były wcześniej. Spory o historię, o jej interpretacje, o jej prawdę i fałsz mają to samo znaczenie tu i teraz. Publicystyka, literatura, działalność naukowa – wszystkie mają nam służyć do rozumienia wyciągania wniosków i polemik, bo jak pisze autor: „Nie wyobrażam sobie większego nieszczęścia dla kultury niż zaniechanie sporów na temat dziejów narodu. Bo taka święta zgoda dowodziłaby niezbicie, że własna przeszłość przestała nas obchodzić”. Szkoda tylko, że nasze współczesne zmagania z przeszłością nie są hamowane niegdysiejszą normą kultury wypowiedzi.
Musimy opodatkować najbogatszych. Funkcjonowanie państwa opiera się w dużej mierze na podatkach płaconych przez zwykłych obywateli, bo miliarderzy często podatku dochodowego praktycznie nie płacą, gdyż cały swój dochód uzyskują za pośrednictwem firm. Nadszedł czas, aby położyć kres tej niesprawiedliwości. Rozwiązaniem jest dwuprocentowy podatek Zucmana: minimalny podatek nakładany na samych ultrabogatych, którego orędownikiem jest ekonomista i ceniony ekspert w dziedzinie opodatkowania majątku, Gabriel Zucman.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?