Szeroki wybór książek, multimediów z zakresu szeroko pojętej kultury: architektura, duchowy wymiar twórczości, szlaki kajakowe, współczesne media, przemoc w mediach, polityka. Odnajdziesz tu również książki i podręczniki idealne dla uczniów oraz studentów. Szeroki wybór beslsellerów i nowości.
Wprowadzona przez Marianne Hirsch kategoria „postpamięci” bardzo szybko stała się jedną z najważniejszych opisujących kondycję powojennej kultury europejskiej. Hirsch opisuje różne sposoby, za pomocą których pamięć mogła być „przekazywana” – od rozmów, przez zachowanie rodziców, które było konsekwencją przeżyć z przeszłości (depresja, obsesje, milczenie), a także ich wpływ na kolejne pokolenie. Postpamięć zwraca uwagę nie tyle na sam transfer pamięci, choć świadomość jego przebiegu jest kluczowa dla zrozumienia całego procesu, ile sposób, w jaki zostaje ona przyswojona przez odbiorców, którzy cały czas muszą w nim aktywnie uczestniczyć. Postpamięć nie jest procesem jednolitym, ale chaotycznym, rozszczepionym na różne formy i media, poprzez które może odbywać się transmisja „pamięci” między pokoleniami. Jej wewnętrzna dynamika i brak ściśle określonych struktur sprawiają, że jest ona otwarta na modyfikacje i może przyjmować różnorodne formy w zależności od relacji, w jakiej się odbywa. W jaki sposób teatr uczestniczy w procesie transferu pamięci? Jak się do niego ustosunkowuje i z niego korzysta? Czy spektakl może generować doświadczenie postpamięci? Jakie są konsekwencje uruchomienia narracji krytycznych wobec postpamięci? Książka Marty Bryś jest próbą odpowiedzi na te pytania na przykładach spektakli Tadeusza Kantora, Jerzego Grzegorzewskiego, Moniki Strzępki oraz Krzysztofa Warlikowskiego. Proces postpamięci odbywa się w relacji między sceną a widownią. W pewnym sensie najważniejszą cechą całej analizy jest zwrócenie uwagi na ten właśnie fakt „stawania się” postpamięci w teatrze. I w tej kwestii zarówno analiza przedstawień, jak i jej konkluzje są wyjątkowo trafne i odkrywcze. Fragment recenzji prof. Krzysztofa Bielawskiego Szczególnie warte podkreślenia jest krytyczne podejście Autorki do przywołanych prac. W każdym z rozdziałów opiera ona własne interpretacje na wybranej koncepcji teoretycznej, czasem traktując ją jako inspirację dla swoich obserwacji, czasem jako cenne wsparcie metodologiczne, czasem jednak przeformułowując wersję autorską czy wręcz wchodząc z nią w polemikę. Fragment recenzji prof. Ewy Guderian-Czaplińskiej Ważną zdobyczą rozprawy jest pokazanie i dowiedzenie, że specyfika procesu postpamięci sprawia, iż „niezależnie od tego, czy dane medium zawiera komentarz (także krytyczny) do transferu pamięci, to zawsze zostaje przez niego zagarnięte i automatycznie staje się jego częścią”. W ten sposób nazwa „teatr postpamięci” otrzymuje niejako podwójne uzasadnienie: jest to teatr będący częścią procesu postpamięci, a zarazem tematyzujący, wystawiający go. Fragment recenzji prof. Dariusza Kosińskiego MARTA BRYŚ – doktor nauk humanistycznych, absolwentka teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W latach 2011–2013 pracowała w Ośrodku Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora „Cricoteka”, w latach 2013–2014 koordynatorka programowa festiwalu Krakowskie Reminiscencje Teatralne. Wraz z dr Łucją Iwanczewską współkuratorka projektu „Biografie w teatrze” realizowanego w Cricotece. W latach 2014–2015 oraz 2016–2017 członkini komisji w Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej organizowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W 2015 roku koordynowała promocję Teatru POP-UP w Krakowie, realizowanego przez Agencję GAP, w ramach którego była również producentką autorskiego projektu SPI->RA->LA Krystiana Lupy, Piotra Skiby i Igi Gańczarczyk. W latach 2018–2019 koordynowała współpracę z artystami w Krakowskim Salonie Sztuki organizowanym przez Fundację F.A.I.T oraz Krakowskie Biuro Festiwalowe. Współredaktorka wraz z prof. Katarzyną Fazan i dr hab. Anną R. Burzyńską publikacji Dziś Tadeusz Kantor! Metamorfozy śmierci, pamięci i obecności (2014). Publikuje na łamach czasopism „Didaskalia”, „Dialog”, „Notatnik Teatralny”, „Opcje”.
Książka „Wśród polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych panien” Bartłomieja Grzegorza Sali to bogato ilustrowane kompendium przedstawiające 63 najsłynniejsze polskie syreny, nimfy i rusałki, które znane są z dzieł literackich i ludowych podań. Autor poświęca każdej bohaterce jeden rozdział – oprócz opisu i analizy postaci podaje jej pochodzenie, ewolucję i wpływ, jaki wywarła na kulturę. Dzięki lekturze możemy szczegółowo prześledzić losy Goplany, Juraty, Meluzyny czy też najpopularniejszej w Polsce wodnej panny – syrenki warszawskiej. To doskonała pozycja dla wszystkich amatorów legend i klasyki polskiej literatury.
Ayahuasca to święty psychoaktywny napój przygotowywany z południowoamerykańskich pnączy i liści krzewów. Rdzenne społeczności w Amazonii od dawna używają go w celach rytualnych, ale w ostatnim czasie cieszy się rosnącym zainteresowaniem na całym świecie jako potężne narzędzie osobistej transformacji, a coraz więcej ludzi z Zachodu sięga po niego z intencją lepszego poznania siebie, aby doświadczyć uzdrowienia albo odzyskać połączenie ze światem przyrody.Jeszcze do niedawna ayahuasca była mało znana, lecz obecnie stanowi jeden z najważniejszych elementów ogólnoświatowego renesansu psychodelicznego. Dlaczego? W niniejszej książce Daniel Pinchbeck i Sophia Rokhlin zgłębiają kulturowe i historyczne pochodzenie tego wywaru, rozważając rolę szamana lub curandero w kulturze amazońskiej i kulturze zachodniej. Analizują zaskakujący proces rozprzestrzeniania się ayahuaski po całym świecie, a także jej obecny status prawny i najnowsze badania naukowe dotyczące jej właściwości. Uważnie przyglądają się temu, jak współcześni ludzie postrzegają ten wywar i jak z niego korzystają.W jaki sposób ayahuasca wpływa na naszą kulturę? Czy stanowi antidotum na problemy konsumpcyjnych społeczeństw zachodnich? Pinchbeck i Rokhlin pochylają się nad ekonomicznym, społecznym, politycznym i ekologicznym wpływem tego wywaru na mieszkańców Amazonii i innych części zglobalizowanego świata. Dokąd może zaprowadzić ludzkość coraz większa popularność tajemniczego indiańskiego lekarstwa?Gdy rośliny śnią to lektura obowiązkowa dla każdej osoby zainteresowanej trwającym właśnie renesansem badań nad psychodelikami, dodająca do niego cenny, antropologiczny kontekst. Jest jednocześnie najobszerniejszą i najbardziej wyczerpującą obecnie pozycją na temat ayahuaski na polskim rynku.
Prowokująca książka podważająca przyjętą narrację o początkach ludzkiej cywilizacji.Choć życie w obrębie państw uznajemy dziś za coś oczywistego, ten model organizacji społeczeństwa pojawił się dopiero w okresie obejmującym ostatnie pięć procent historii Homo sapiens.Jak do tego doszło?Wbrew powszechnie przyjętej interpretacji historii, powstanie pierwszych państw rolniczych nie było jednoznacznym sukcesem ludzkiej współpracy i wielkim cywilizacyjnym krokiem naprzód. Autor niniejszej książki dowodzi, iż początkowo było wręcz odwrotnie. Opierając się na najnowszej wiedzy archeologicznej i historycznej, James C. Scott szkicuje autorską interpretację historii powstania społeczeństw państwowych jako opartych na mechanizmach przymusu, zawłaszczania i kontroli. Przekonuje, że proces analogiczny do udomowienia roślin i zwierząt przez człowieka dokonał się również na nim samym za sprawą instytucji pierwszych państw - i z reguły nie był to proces dobrowolny.Choć książka świadomie nie wyczerpuje tematu, będąc raczej próbą wskazania nowych wątków dyskusji niż definitywnego opracowania zagadnienia, skutecznie kwestionuje powszechnie przyjętą narrację o początkach państwowości, prowokując do refleksji także nad naturą dzisiejszych instytucji państwowych.
Opracowanie autorstwa dr Joanny Zagórskiej-Telegi stanowi niezwykle rzetelne, wieloaspektowe studium obrzędowości pogrzebowej społeczności kultury przeworskiej osiadłych w dorzeczu Liswarty w młodszym i późnym okresie rzymskim oraz we wczesnej fazie okresy wędrówek ludów.W kompleksowej analizie uwzględnione zostały zróżnicowane kategorii źródeł archeologicznych i przyrodniczych, a w niektórych wypadkach odwołano się także do wzmianek zawartych w antycznych źródłach pisanych. Autorka nakreśliła spójny obraz przemian rytuałów funeralnych wspomianych społeczności i zaproponowała nową, przekonująca interpretację funkcji niektórych obiektów sepulkralnych, określanych jako obiekty rowkowe typu żabienieckiego, obiekty warstwowe czy warstwy ciałopalenia. Ustalenia te mają niewątpliwie znaczenie ponadregionalne. Praca ta rzuca nowe światło na wiele zagadnień, co pozwala mieć nadzieje, że zainspiruje ona innych badaczy do podjęcia dalszych studiów nad obrzędowością pogrzebowa kultury przeworskiej.Z recenzji wydawniczej dr hab. Judyty Rodzińskiej-Nowak, prof. UJ
Paryż był ulubionym celem wędrówek polskich muzyków juz od czasów Chopina, ale w okresie międzywojennym stał się wręcz drugą, muzyczną stolicą Polski. Artyści jeździli tam masowo, szukali nauki, pracy i natchnienia. [...]
Najlepszym tego świadectwem są zachowane źródła: francuska prasa, dokumenty zycia społecznego (programy koncertowe) i materiały archiwalne. [...] pozwalaja one spojrzeć na polskich muzyków poprzez pryzmat wielokulturowego Paryża. [...] Wnikliwa analiza, doprawiona odrobina heurystycznej wyobraźni, otwiera nowe przestrzenie do refleksji. [...] rodzi sie z niej fascynująca opowieść o muzycznym Paryżu a la polonaise w okresie międzywojennym.
Słownik ze swadą i humorem przybliża urodę i odrębność językową Śląska. Zabawnie brzmiące w uszach Goroli śląskie słowa obrazują dowcipne ilustracje. Książka otwiera wyobraźnię i ułatwia dialog z niezwykle barwną społecznością Hanysów. Przygotowany z myślą o czytelnikach wrażliwych na polską kulturę, którym w sercach grają nuty "małych ojczyzn" i jak przyznaje sama autorka, z pochodzenia Ślązaczka, napisany przede wszystkim dla kamratów.
Słownik "Ślónsko godka dla Hanysów i Goroli" powstał z tęsknoty. Z tęsknoty za klimatami dzieciństwa, za światem, którego już nie ma, za smakiem babcinego kołocza z posypką i zapachem hodowanych przez dziadka róż, za podsłuchanymi przypadkiem rozmowami babcinych sąsiadek, toczących się przy kuchennym stole, który był sercem domu, za snutymi przez dziadkowych kamratów od skata przerażającymi opowieściami o pracy pod ziemią.
Ze Wstępu autorki
Słownik nie tylko rejestruje bogatą i już trochę zanikającą tradycję językową, ilustruje i opowiada również o ciekawych obyczajach Hanysów. Obyczajach, które swoje źródło mają często w górniczej tradycji. Dzięki niemu poznajemy słowa używane w różnych okolicznościach, bo treść ułożono tematycznie: Familio; Miana; Żywobycie; Niymoc i zdrowie; Klamory; Hausfrau, królowo chałpy; Boroki, brzidoki i gupileloki; Gody i inksze fajery; Fachmany i geszefciarze.
Na stronach słownika rysuje się obraz społeczeństwa zżytego, niezwykle gościnnego, kultywującego życie rodzinne i tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie. My Gorole możemy im tego tylko pozazdrościć. Możemy też spróbować zabawy językowej na styku kultur.
Gorol; Gorolka; Gorole to nie-Ślązak; nie-Ślązaczka; nie-Ślązacy (nie mylić z gorole = górale, i to właśnie małą);
Hanys; Hanyska; Hanysy to Ślązak; Ślązaczka; Ślązacy (według osób spoza Śląska).
kamrat; kamratka - kolega; koleżanka.
Prawie pięćdziesięcioletni pobyt w Danii spowodował, że Włodzimierz Herman zapuścił głęboko korzenie w kulturze skandynawskiej, stając się swoistym pomostem między literaturą polską i duńską.Autor książki tłumaczy zarówno z, jak i na język duński. Wydobywa z zapomnienia starych duńskich autorów, czym wpisuje się trwale do historii literatury obu krajów, zwłaszcza, że Herman nie zerwał więzi z krajem swojego urodzenia i artystycznego startu. To godne odnotowania, co uwzględniły w obu krajach czynniki odpowiedzialne za wymianę kulturalną (). Cieszymy się, że w osobie Włodzimierza Hermana znaleźliśmy niezwykle kompetentną osobę, która wnosi wkład w poszerzanie horyzontów polskiej i duńskiej humanistyki na wielu polach: literatury, teatrologii i filozofii, głównie za sprawą przekładów oraz opracowań scenicznych sztuk i dzieł choćby Szymona Anskiego, Srena Kierkegaarda czy Ludviga Holberga.() dla mnie najdawniejszym wspomnieniem z dalekiego ukraińskiego dzieciństwa jest księga bajek Andersena (). Andersen sprawił, że kochałem Danię, zanim ją jeszcze poznałem () Jarosław Iwaszkiewicz.Nie, ja takiego uczucia nie doznałem. Mój świat baśniowy roztaczał się z wierzchołków wysokich drzew syberyjskich, na które wspinaliśmy się jako chłopcy, by wykradać ptakom jajka z gniazd. Wówczas i długo jeszcze później ani o Danii, ani o Andersenie nie słyszałem. Odkryłem go dopiero jako dojrzały człowiek. Czytałem go w oryginale, po duńsku, tłumacząc się sobie samemu dorosłemu mężczyźnie że ten genialny pisarz tworzył swoje baśnie tylko pozornie dla dzieci. Parafrazując Iwaszkiewicza i wyrażając się nieco górnolotnie, mogę powiedzieć: poznałem i pokochałem Danię zanim poznałem i pokochałem baśnie Hansa Christiana Andersena Włodzimierz Herman.Duńska Fundacja Velux (The Velux Foundation) dofinansowała wydanie publikacji, w ramach wspierania aktywności osób starszych, tworzących zdaniem autora i oceną wydawcy dzieła ważne i pożyteczne.
Ten album ma dwie ogromne zalety: z jednej strony pokazuje nam w oszałamiającej jakości i w dużych rozmiarach ponad 300 reprodukcji dzieł malarskich Caravaggia, powiększonych detali jego obrazów oraz prac innych artystów, z drugiej strony jest obszerną i pisaną przez wybitnego europejskiego historyka sztuki analizą twórczości geniusza, który na przełomie XVI i XVII wieku zrewolucjonizował swą stylistyką malarstwo. Refleksja obejmuje kilka kluczowych problemów tej twórczości: uwikłania w erotyzm, obecności przemocy czy skłonności do prowokacyjnej autoprezentacji. Przynosi analizę spojrzeń bohaterów, gestów i motywu dotyku, porusza kwestię relacji artysty z modelem, ukazuje proces „tworzenia” widza i przejawy jego wirtualnej obecności w dziele, interpretuje grę lustrzanych odbić w obrazach oraz ujawnia strukturę napięcia budowanego między materialnością płótna i realizmem obrazu. Obszerne fragmenty poświęcone są analizie jego malarstwa religijnego i zagadnieniu najistotniejszemu – chrześcijańskiemu realizmowi Caravaggia. Rzecz nie tylko dla konesera i historyka sztuki, ale dla każdego miłośnika malarstwa.
„Niewiele obrazów z tamtej epoki posunęło tak daleko refleksję o dwuznaczności wpisanej w akt patrzenia, kiedy to patrzenie jest zarazem ranieniem i upokarzaniem. Widzowi schwytanemu przez obraz w pułapkę nie pozostaje nic innego jak tylko otworzyć usta ze zdumienia, podobnie jak oprawca, który trzyma płaszcz i w samym środku szyderstwa zdaje się nagle uświadamiać sobie, że ten upokorzony człowiek jest Synem Bożym”.
Wiele książek o Krakowie nadużywa w podtytułach określeń „mistyczny”,„magiczny”, jednak ta praca w pełni na nie zasługuje. W części pierwszej, o charakterze literackim, uczestniczymy w duchowej podróży, tropiąc różne konteksty tak mocno wpisanej w dzieje chrześcijaństwa tradycji bożonarodzeniowej. Wyłaniają się symbole i archetypy sięgającedo fundamentów chrześcijaństwa, ale także te odsłaniające korzenie przedchrześcijańskie. Zwieńczeniem tych poszukiwań jest część ostatnia poświęcona fenomenowi szopki krakowskiej, gdzie z niespotykaną wnikliwościąi precyzją została dokonana – na podstawie obszernego zebranego materiału faktograficznego – duchowa rekonstrukcja tego sięgającego XVIII wieku zwyczaju. Środkowa i niejako kluczowa część książki przybliża mityczny przekaz o zmaganiach ze smokiem – św. Michałana poziomie eschatologicznym i Kraka na poziomie ludzkim. Spojrzenie na pozornie niewinną legendę o Kraku i Smoku Wawelskim, jako interpolację duchowego przeobrażenia władcy i przebudzenia jego ludu awansującego do poziomu zorganizowanego organizmu państwowego, prowadzi do daleko idących wniosków i pobudza do refleksji.
Herbert Oleschko jest autorem książek i artykułów o tematyce angelologicznej,zastępcą redaktora naczelnego dwumiesięcznika „Któż jak Bóg”, jedynego polskojęzycznego periodyku w całości poświęconego aniołom. Od lat pozostaje on w głębokim przekonaniu o funkcjonowaniu aniołów miejsc, zgodnie z nauką biblijną oraz z pismami Ojców Kościoła. Nawet, jeżeli we współczesnych badaniach nad genius loci akcent położony jest na aspekty urbanistyczne i socjologiczne, to nic nie stoi naprzeszkodzie, aby niewidzialne opiekuńcze anioły naszych „miejsc magicznych” istniały rzeczywiście i spełniały dyskretnie swe misje.
Transformacja, której doświadczamy, nie jest jedynie skutkiem rewolucji technologicznej z jej nowymi urządzeniami cyfrowymi. Spowodowała ją rewolucja mentalna. Ci co ją zapoczątkowali – od pionierów internetu po konstruktorów iPhone’a – nie mieli precyzyjnego planu na przyszłość, mieli tylko jeden cel: uniemożliwić powtórzenie się tragedii, do jakich doszło w XX wieku. Znieść granice, zbojkotować elity, odsunąć na boczny tor kasty mentorów, polityków, inteligentów... Jednocześnie jedna z najwyżej cenionych przez cywilizację analogową wartości: prawda nagle stała się nieostra, płynna, nietrwała. Problemy do rozwiązania są traktowane jak gry, które trzeba wygrać, zabawy dla dorosłych dzieci. To jest świat Game. „W The Game. Rewolucja cyfrowa Baricco stawia na sukces człowieka nowego tysiąclecia. Przedstawia tezy błyskotliwe i odważne, które zasługują na głębszą refleksję i otwartą dyskusję”. La Repubblica
W XVI wieku w Krakowie pojawiają się stałe zakłady drukarskie, które zaczynają produkować nowe książki, łatwiej osiągalne dla mieszkańców stolicy od rękopiśmiennych. Wśród tych nowości wydawniczych, oprócz ksiąg religijnych, historycznych, medycznych czy prawniczych, znalazło się też miejsce dla różnych historyj: śmiesznych, łzawych, ekscytujących lub pouczających opowieści o przygodach Gryzeldy, Sowiźrzała, Aleksandra Wielkiego, Ezopa, Meluzyny, Magielony czy Marchołta. Kim byli ludzie, którzy sięgali po te opowieści? Jak poczytna była naprawdę dawna literatura popularna? Jak wyglądało życie tych tekstów i co może nam ono powiedzieć o kulturze książki w dawnym mieście?Andrzej Tadeusz Staniszewski szuka odpowiedzi na te pytania, traktując dawne opowieści popularne jako to, czym były one pierwotnie: ważny element zmieniającego się świata wczesnonowożytnej kultury pisma, ale też przede wszystkim część codziennego doświadczenia dawnych krakowian. Śledząc losy tych tekstów od momentu ich wejścia na rynek wydawniczo-księgarski miasta pod Wawelem po chwile, kiedy trafiały one w ręce jego mieszkańców, autor opracowania pokazuje, czym te opowieści były dla ich pierwszych odbiorców, oraz ich rolę w upowszechnieniu się tak dla nas oczywistego zjawiska jak łatwo dostępna książka, która ma dawać swoim czytelnikom przede wszystkim przyjemność i odpoczynek.Dr Andrzej Tadeusz Staniszewski (ur. 1987) absolwent Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, w 2018 roku obronił tam pracę doktorską poświęconą losom popularnych historyj w dawnym Krakowie. Kierownik finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki projektu Funkcjonowanie narracyjnych tekstów popularnych we wczesnonowożytnej aglomeracji krakowskiej. W swoich badaniach zajmuje się przede wszystkim wczesnonowożytną literaturą popularną, kulturą dawnego Krakowa, literacy studies, funkcjonowaniem dawnego rynku książki, retoryką i kulturą wizualną dawnej Europy (zwłaszcza emblematyką). Interesuje się również współczesną kulturą popularną, w szczególności filmem i komiksem.
Peryferie Hawany, trzewia Szanghaju i mikrokosmos lokalnego oddziału Poczty Polskiej. Apetyt na miłość, COVID-19 i hot@16challenge. Zapiski z gwałtownie przekształcającego się świata. Zarówno z tego wielkiego, jak i ze wszechświatów małych, rzadko zauważanych. JPKNŚ 2 to drugi tom głośnych tekstów Doroty Masłowskiej, które na przestrzeni lat wyewoluowały w stronę autorskiego gatunku z pogranicza eseju, stand-upu i pamiętnika. Wyczulona na język ulicy i mediów Dorota Masłowska obiektem refleksji czyni (nie)ważne i potoczne: urząd pocztowy, kurs szycia, podróż, stypendium pisarskie, obyczaje pandemiczne. Poddaje analizie rozmaite detale i sfery naszej codzienności, tworząc oryginalny zapis współczesnej obyczajowości, jednocześnie zabawny i bolesny. „Trudno o lepszy moment, by sięgnąć po książkę Doroty Masłowskiej, która mimo «zagmatwanej niemożliwości, odrażającego nonsensu i naszej bzdurnej niemocy» próbuje chwytać konkret doświadczenia. To realne jest brzydkie, ale jest swojskie, jest nasze. Czy jednak to właśnie ono w swej brzydocie musi się zawsze wyłaniać z mgły? Owszem, na tym polega urok naszego losu tkwiącego między mgłą i brzydotą w dialektycznym napięciu, którego nie zmniejsza ani konsumpcja, ani medialna popkultura. Masłowska nie udaje, że kontroluje świat, ale sprawuje pełną kontrolę nad językiem i oddaje go czytelnikowi, by służył za latarnię w coraz bardziej zamglonej rzeczywistości”. Edwin Bendyk Książka ukazuje się w unikalnej oprawie graficznej autorstwa Macieja Chorążego.
Publikacja podejmuje problem dziedzictwa modernizmu i jego utopijnych prób zaprowadzenia porządkuPublikacja towarzyszyła wystawie Porządki urojone podejmującej problem dziedzictwa modernizmu i jego utopijnych prób zaprowadzenia porządku - jeden z najciekawszych, z którymi mierzy się współczesna sztuka. Do udziału w wystawie zostali zaproszeni najciekawsi współcześni artyści, którzy inspiracje porządkiem potrafili przekształcić w przygodę, jaką sam geometryczny porządek już od dawna nie jest. Wystawa została osadzona w kontekście łódzkim, bo z czasu, kiedy nią jeszcze był, wywodzi się tradycja łódzkiego muzeum. Jego założyciele zgromadzeni wokół Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego byli związani ze sztuką awangardy racjonalistycznej i konstruktywizmem - nie ograniczającym się do formy, ale przechodzącym w chęć skonstruowania nowego, lepszego świata. Marzono o porządku i próbowano go zaprowadzić także w społeczeństwie. Jednym z jego przejawów były utopie społeczne. Ikonami tego unifikującego sposobu myślenia stały się także wielopiętrowe budynki mieszkalne projektowane przez Le Corbusiera, którego architektonicznym poszukiwaniom zawdzięczamy bloki.Czas pokazał, że utopia nie ma szans z rzeczywistością. Porządki, o których mówiła awangarda, okazały się ""urojone"". Wciąż są jednak punktem odniesienia dla sztuki. - To projekt o tym, w jaki sposób pewne utopie awangardowe dotyczące próby porządkowania rzeczywistości bądź też odkrywania w niej preegzystującego porządku odnajdują się w sztuce współczesnej.Próba refleksji nad tym została przeprowadzona wspólnie z Abteiberg Museum w Mnchengladbach - dysponującym sztuką konceptualną i minimalistyczną, a w latach 60. i 70. zaangażowanym w jej wspieranie.
Książka będąca również dokumentacją wystawy jest efektem długotrwałych badań postrzegających sztukę jako jeden ze środków wyrażania rytmu.Muzeum Rytmu to projekt, w wyniku którego powstała wyjątkowa teoretyczno-abstrakcyjna instytucja. Rytm stał się w niej narzędziem badania fundamentów nowoczesności oraz zmysłowej struktury czasu w doświadczaniu codzienności. Wykraczając poza progi muzeum sztuki, projekt zestawiał sztukę współczesną i nowoczesną z badaniami etnograficznymi, kinem, muzyką i instrumentarium naukowym, aby wprawić w rezonans aparat krytyczny i umożliwić przeprowadzenie ćwiczeń z analizy rytmu.Niniejsza książka oraz dokumentowana przez nią wystawa są efektem długotrwałych badań, które postrzegają sztukę jako jeden ze środków realizowania ideologii rytmu. Na ekspozycji pokazane były przedmioty, filmy i dokumenty związane z historią rozwoju sposobów mierzenia czasu, narzędziami do monitorowania pracy, choreografią i muzyką, które od wieków pozwalają człowiekowi doświadczać coraz bardziej złożonych rytmów.Książka zawiera dokumentację wystawy oraz eseje i teksty, których autorami są: Lawrence Abu Hamdan, Erick Beltrn, Robert Brain, Francisco Camacho Herrera, Natasha Ginwala, Robert Horvitz, Ken Jacobs, Elisabeth Lebovici, Ernst Mach, Angela Melitopoulos, Daniel Muzyczuk, Nana Oforiatta-Ayim, Jean Painlev, Forrestine Paulay, Kathleen Rivera, Simon Schaffer, Georg Simmel, Wadada Leo Smith, Stephen Willats i Jason Young.
Dogłębne opracowanie tematu zależności między doświadczeniem I wojny światowej a sztuką nowoczesną. Zebrane tu eseje podejmują zagadnienie odniesień do wojny w sztuce i stosunku artystów do wojny w szerszej perspektywie.I wojna światowa, określana już w okresie międzywojennym mianem Wielkiej Wojny to pierwszy konflikt zbrojny, który ogarnął większość terytorium Europy, a jego skutki odczuwalne były daleko poza tym kontynentem. Stała się wydarzeniem przełomowym w historii świata: wyznaczyła koniec belle poque, a jej długofalowym rezultatem były trwałe do dziś widoczne globalne zmiany polityczne, społeczne i kulturowe. Miała ona, jak uważano, stanowić granicę pomiędzy XIX-wiecznym romantyzmem i epoką swoistej niewinności a pozbawionym iluzji i wyalienowanym światem wieku XX. Wielka Wojna ujawniła, jakie mogą być konsekwencje nowoczesności i potwierdziła charakter zachodzących wówczas zmian kulturowych oraz kierunek poszukiwań przedwojennej awangardy.Wystawa prezentowana w Muzeum Sztuki i książka, którą oddajemy w ręce czytelników, pokazują obecną w sztuce nowoczesnej pamięć I wojny światowej. Pamięć, która nie wszędzie miała ten sam charakter. W twórczości wielu artystów wojna odegrała kluczową rolę, zarówno poprzez swą totalność, jak i rozpędzenie machiny nowoczesnościb nie tylko w jej aspektach politycznych, ale i technologicznych, kulturowych oraz społecznych. I wojna światowa zmieniła bowiem wszystko i w sposób najradykalniejszy z możliwych zrywała z dotychczasową historią.Niniejsza publikacja jest pierwszym w Polsce szerokim opracowaniem tematu zależności między doświadczeniem Wielkiej Wojny a sztuką nowoczesną. Zebrane w niej eseje podejmują zagadnienie odniesień do wojny w sztuce i stosunku artystów do wojny w szerszej perspektywie.
Książka interpretuje zmiennokształtność poprzez postać Siergieja Eisensteina podążając za tropami zawartymi w jego tekstach, filmach i rysunkach jak i również szczegółach jego biografii. Znajdziemy tu eseje uznanych badaczy twórczości Eisensteina jak i również bogaty materiał wizualny dokumentujący poświęconą mu wystawę.Potraktowanie Eisensteina jako metody oznacza odwołanie do jego teorii i praktyki przy jednoczesnym usytuowaniu jej w kontekście biografii artysty. Dopiero w ten sposób możliwe było pokazanie, jak dyskurs ten wyłania się z konkretnego doświadczenia i dotyka tematów istotnych także dla sztuki współczesnej.Sam artysta wskazuje takie rozwiązanie, używając w Metodzie skrótu M, który oznacza zamiennie zarówno metodę, jak i mmoires (wspomnienia).Esejom Aleksandry Jach oraz Eleny Vogman i Iana Christiego, badaczy twórczości Eisensteina, które złożyły się na publikację, towarzyszy dokumentacja wystawy Zmiennokształtność: Eisenstein jako metoda, prezentowanej w Muzeum Sztuki w Łodzi.W książce znajdują się także reprodukcje rysunków Eisensteina pochodzących z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi, nowojorskiej galerii Alexander Gray, moskiewskiego Archiwum Literatury i Sztuki oraz kolekcji Rodnianskich.Wydanie dwujęzyczne polskio-angielskie
Nowe, poszerzone wydanie. Artysta definiuje świadome widzenie, ukazuje jak kształtowało się ludzkie postrzeganie świata na przestrzeni wieków pod wpływem różnorodnych czynników kulturowych i cywilizacyjnych.Co warunkuje sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość? Dlaczego starożytni Grecy ujmowali świat inaczej niż dwudziestowieczni artyści awangardowi? I co to jest realizm? Te kluczowe dla estetyki zagadnienia omawia w swojej Teorii widzenia Władysław Strzemiński. Wydane po raz pierwszy w 1958 i wznowione przez Muzeum Sztuki w Łodzi w br. dzieło to zbiór wykładów z historii sztuki wygłoszonych przez artystę, zanim został zwolniony przez władze PRL z Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych z powodu nieprzestrzegania kanonów socrealizmu.Edycja, która dokładnie po 60. latach od momentu pierwszego upublicznienia (na wspólnej wystawie Kobro i Strzemińskiego w Łodzi) ukazała się pod redakcją naukową prof. Iwony Luby nakładem Muzeum Sztuki w Łodzi, jest pierwszym krytycznym opracowaniem jednej z najważniejszych prac teoretycznych w historii polskiego modernizmu. Po raz pierwszy uzupełniona została o tekst Widzenie impresjonistów oraz kolorowe reprodukcje. Jak zaznacza autorka wstępu redaktorskiego prof. Iwona Luba, nowe opracowanie służy umiejscowieniu Teorii widzenia w historii sztuki i teorii sztuki XX wieku oraz zaprezentowaniu jej w szerokim kontekście kulturowym i historycznym.W Teorii widzenia Strzemiński podsumował teoretycznie swą działalność artystyczną i refleksję estetyczną. Jego teoria wychodzi z założenia, że nasz obraz świata nieustannie ewoluuje, sposoby, w jaki na niego patrzymy, zmieniają się i narastają, a decydujący wpływ mają na to warunki zewnętrzne: doświadczenie historyczne, podłoże kulturowe i społeczne. W procesie widzenia nie to jest ważne, co mechanicznie chwyta oko, lecz to, co człowiek uświadamia sobie ze swego widzenia twierdzi najważniejszy polski artysta awangardowy. Dzięki analizie bodźców wzrokowych, ich uogólnieniu i sprawdzeniu powstaje bowiem świadomość wzrokowa, rozwój widzenia zaś odbywa się na dwóch płaszczyznach wskutek biologicznej ewolucji oraz zmian w sposobie postrzegania rzeczywistości przez człowieka. I właśnie dlatego w każdej epoce pojawiają się właściwe jej i odmienne od epok poprzednich postrzeganie rzeczywistości i praktyka artystyczna.Teoria widzenia to owoc długoletniej refleksji Strzemińskiego i niezwykłe świadectwo teoretycznej świadomości artysty, który na trwałe wpłynął na rozwój sztuk plastycznych. To dzieło, które uczy patrzeć na zmiany artystycznej percepcji w czasie, wyjaśnia zależności między ewolucją społeczeństwa a zmianami zachodzącymi w sztuce. Jak podkreśla prof. Iwona Luba, Teoria widzenia definiuje świadome widzenie oraz ukazuje jego przemiany pod wpływem różnorodnych czynników kulturowych i cywilizacyjnych, wskazując równocześnie na wzajemność oddziaływania.
Jak wygląda miasto wyłaniające się z ruin? Jak żyją jego mieszkańcy? Co słyszą w domach, zakładach pracy, na ulicach? Co jedzą, jak się ubierają, jak spędzają czas wolny?Dziesięć lat po wyzwoleniu i tuż przed odwilżą Warszawa była miastem w stanie zawieszenia. Pomiędzy traumą wojny i entuzjazmem odbudowy, pomiędzy oficjalnym optymizmem i pragnieniem wolności niezadekretowanej żadnym aktem komunistycznej władzy toczyło się życie, o którym, jak pokazuje autorka, wiemy zaskakująco mało.W czterech rozdziałach Sylwia Chutnik opisuje kolejno: przestrzeń i architekturę miasta, przede wszystkim flagowe projekty socrealizmu; Warszawę odbieraną zmysłami, czyli jej smaki, zapachy, dźwięki i hałasy; obrazy ciała i płci w ówczesnej sztuce i ikonografii; w końcu charakterystyczne typy mieszkańców stolicy z ich obyczajami, subkulturami i obecnością w sferze publicznej.Podążając literackim tropem Leopolda Tyrmanda, autora Złego i Dziennika 1954, czytając gazety, przepisy prawne, oglądając plakaty, zdjęcia i filmy, słuchając przemówień polityków i piosenek, autorka odtwarza codzienne życie Warszawy w jednym z najbardziej intrygujących okresów historii miasta.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?