Obraz niewolnictwa, przedstawiony w tym opracowaniu, powstał dzięki połączeniu
informacji pochodzących z tekstów reprezentujących rożne gatunki, kultury i epoki
z wypowiedziami respondentów, modelując w ten sposób portret naszej wiedzy
o niewolnictwie i handlu ludźmi. Nauka zarówno humanistyczna, jak i ścisła dowiodła,
że jedynie lokalna przyczynowość jest w stanie odtworzyć empiryczne predykcje.
Można zatem stwierdzić, że kompilując fragmenty innych tekstów – i docierając
do innej grupy respondentów – uzyskano by inaczej zobrazowany portret niewolnictwa.
Przedstawiony w tej książce „portret” zjawiska nie jest więc doskonały. Nie jest też
jedynym sposobem opisywania tego, co my, ludzie o tym wiemy.
Studiując zagadnienie niewolnictwa w czasie i kulturze można zaobserwować rożne
znaczące wydarzenia powiązane z handlem ludźmi. W monografii opisano jedynie
kilka z nich – uznano, że ich analiza może przybliżyć nas do odpowiedzi na pytanie
„skąd się bierze współczesne niewolnictwo?” Za najważniejsze w procesie kształtowania
naszej świadomości o niewolnictwie i niewolnikach uznano tematy sformułowane
w postaci następujących pięciu haseł wywoławczych: 1) fenomen i wyraz niewolnictwo;
2) rozszerzenie granic rynku handlu niewolnikami; 3) bezprecedensowy przełom
w ustawodawstwie dotyczącym niewolnictwa; 4) współczesne niewolnictwo w liczbach
oraz 5) parasol kulturowy norm imperatywnych (iuscognes). W spisie treści tworzą
one nazwy rozdziału piątego, szóstego, siódmego, ósmego i dziewiątego.
Autorki uznały, że achronologiczny i problemowy układ zagadnień będzie najlepszym
sposobem przedstawienia opracowanego tematu. Niektóre z wyżej wymienionych
rozdziałów mają własne wprowadzenie, wyjaśniające przyczynę naruszania chronologii
wydarzeń oraz zawierają wskazówki, w jaki sposób je czytać, tj. które osiągnięcia
naukowe mogą ułatwić śledzenie problemowo i interdyscyplinarnie ułożonych
treści rozdziałów.
Monografia jest skierowana do szerokiego grona Czytelników zainteresowanych
problematyką niewolnictwa. W opinii autorek narracyjny charakter tekstu powinien
ułatwić odbiór przedstawionych treści.
Ze wstępu
Męczennicy pierwszych wieków chrześcijaństwa to arcyciekawy i znakomicie uźródłowiony zbiór pism o męczeństwie, opracowany przez ks. prof. Marka Starowieyskiego, wybitnego patrologa, autora Apokryfów Nowego Testamentu oraz współtwórcę Nowego słownika wczesnochrześcijańskiego piśmiennictwa. W stosunku do zbioru Męczennicy, opublikowanego niemal trzydzieści lat temu, został znacząco uzupełniony i poprawiony. Dodano nowe rozdziały o męczeństwach w okresie starożytnym poza granicami Cesarstwa oraz teksty dotyczące rozmaitych form kultu męczenników. Dołączono również szczegółowe indeksy sporządzone przez Wojciecha Stawiszyńskiego, autora bibliografii patrystycznej, które ułatwiają poruszanie się po tym obszernym dziele.Forma literacka uwzględnionych opisów męczeństwa jest różnorodna rodzajowo, gatunkowo i stylistycznie. Zawiera bogaty zestaw różnorakich dokumentów dotyczących męczeństwa i męczenników w pierwszych pięciu wiekach chrześcijaństwa. Teksty poprzedzone są autorskimi wstępami ks. prof. Marka Starowieyskiego, objaśniającymi dokonane zabiegi edytorskie oraz kontekst powstania utworów.
Przekład – Adam Grzeliński, Dominika Kosiewicz-Wawrzonkowska, Anna Markwart, Marta Szymańska-Lewoszewska, Justyna Van den Abbeel, Marcin T. Zdrenka, Daniel Żuromski
Wstęp i opracowanie – Adam Grzeliński, Krzysztof Wawrzonkowski, Marcin T. Zdrenka
Prezentowane w tym tomie eseje można podzielić na kilka grup. Do pierwszej z nich należą trzy teksty o tematyce historycznej i moralizatorskiej: O ludności starożytnych narodów, O uprzedzeniach moralnych, O kilku godnych uwagi zwyczajach, w których Hume wyraża przekonanie o stałości zasad ludzkiej natury; ta jednak, poddana różnym okolicznościom, prowadzi do odmiennych zjawisk historycznych czy politycznych. Przeświadczenie o istnieniu owej stałości, a także o stopniowym rozwoju ludzkości każe autorowi esejów przeciwstawić się panującej w jego czasach opinii, wedle której w starożytności ludność była bardziej liczna niż w jego czasach. Druga grupa tekstów jest poświęcona filozofii politycznej oraz współczesnej filozofowi sytuacji w Wielkiej Brytanii; składają się na nią eseje: Idea doskonałego państwa, O partiach w Wielkiej Brytanii, O koalicji partii oraz O sukcesji protestanckiej. Wreszcie pięć ostatnich esejów prezentuje poglądy ekonomiczne Hume’a. Szkocki filozof przedstawia w nich zarówno ogólne zasady rządzące gospodarką, jak i praktyczne wnioski, mające zapewnić rozwój gospodarczy kraju (są to eseje: O pieniądzu, O procencie, O bilansie handlowym, O kredycie publicznym, O zawiści w handlu). Taka różnorodność tematyki wynika zarówno z rozległości zainteresowań samego Hume’a, jak i z tego, że przygotowując tłumaczenia, chcieliśmy zwiększyć dostępność dzieł szkockiego filozofa w Polsce – większość z nich pojawia się w polskim przekładzie po raz pierwszy.
Prezentowany tom dopełnia publikacje wcześniejsze, gdyż czytelnik ma obecnie możliwość zapoznania się z polskimi przekładami wszystkich esejów, które wyszły spod pióra autora Traktatu o naturze ludzkiej. Z tego powodu zdecydowaliśmy się zatytułować niniejszy tom Eseje pozostałe.
Masz wrażenie, że otaczają cię idioci, którzy sprzysięgli się, by zatruć ci życie? Nie możesz ich zignorować ani przed nimi uciec. Spotykasz ich wszędzie: w sklepie, w pracy, na rodzinnym obiedzie, na imprezie, w urzędzie… Próbujesz nie czytać komentarzy internetowych oszołomów, szerzących w sieci swoje spiskowe teorie i rozpowszechniających fake newsy niczym zarazę. Nieopatrznie włączasz jednak telewizor, a tam… debata sejmowa. Jeśli poraża cię wszechobecna głupota i wciąż zadajesz sobie pytanie, skąd wzięli się ci wszyscy ignoranci i dlaczego to właśnie oni zawsze wygrywają – przeczytaj tę książkę.
Filozof Maxime Rovere z humorem, łagodną ironią i mądrością analizuje sytuacje dnia codziennego. Pokazuje, jak nie dać się złapać w pułapki, które zastawiają na nas idioci, jak rozmawiać z tymi, którzy nie chcą słuchać, a przede wszystkim: jak nie dać się wyprowadzić z równowagi i zachować zimną krew, by samemu nie wyjść na idiotę.
a książka to prawdziwe lekarstwo na plagę naszych czasów i zbiorową chorobę, która niszczy nam życie – głupotę. Analizując fenomen idiotów, (...) Maxime Rovere proponuje nam poradnik samoobrony przed nieznośnymi ignorantami oraz etyczną refleksję nad życiem w społeczeństwie.
LIVRES HEBDO Maxime Rovere jest francuskim pisarzem, tłumaczem i profesorem, specjalistą od filozofii Spinozy. Współpracuje z „Magazine Littéraire”. Jego zainteresowania naukowe sytuują się na granicach historii filozofii, antropologii i sztuki współczesnej. Prawdziwa lekcja pokory. „L’EXPRESS” Ta książka skrzy się humorem. „LE POINT”
Nadzwyczajna publikacja, stanowiąca jedno z najdonioślejszych i najbardziej kompleksowych w polskiej literaturze przedmiotu omówień tego działu filozofii, którym jest teoria poznania. Wyczerpująco przedstawia poszczególne zagadnienia epistemologii oraz rozmaite podejścia, przyjmowane przez ludzi względem poznawanych przedmiotów. Co istotne, oprócz ogromnej erudycji i nowatorskich koncepcji autora, cechuje się ona zarazem wielką przystępnością, pozwalającą skorzystać z tej książki również osobom niemającym ściśle filozoficznego wykształcenia.Książka ukazała się w ramach serii przygotowywanej wspólnie przez Instytut Tomistyczny oraz Wydawnictwo W drodze.
Nadzwyczajna publikacja, stanowiąca jedno z najdonioślejszych i najbardziej kompleksowych w polskiej literaturze przedmiotu omówień tego działu filozofii, którym jest teoria poznania. Wyczerpująco przedstawia poszczególne zagadnienia epistemologii oraz rozmaite podejścia, przyjmowane przez ludzi względem poznawanych przedmiotów. Co istotne, oprócz ogromnej erudycji i nowatorskich koncepcji autora, cechuje się ona zarazem wielką przystępnością, pozwalającą skorzystać z tej książki również osobom niemającym ściśle filozoficznego wykształcenia.Książka ukazała się w ramach serii przygotowywanej wspólnie przez Instytut Tomistyczny oraz Wydawnictwo W drodze.
Główny niemiecki filozof-diagnosta czasów współczesnych Peter Sloterdijk (ur. 1947) rozważa w tym tomie najnowszych tekstów zróżnicowaną tematykę skupioną wokół pytania o koniec historii. Pytanie nie brzmi jednak, jak u Fukuyamy, czy jest nadzieja na koniec historii pojętej jako walka o optymalny kształt życia, lecz czy jest nadzieja, że końca historii nie będzie – czy „statek kosmiczny Ziemia”, którego istnienie odkrył XX wiek, przetrwa wbrew instynktom samozagłady rozpowszechnionym wśród załogi. Tą próbą „krytyki ekstremistycznego rozumu”, jak głosi tytuł głównego eseju tego tomu, Sloterdijk nawiązuje do swojego słynnego traktatu z wczesnej fazy twórczości Krytyka cynicznego rozumu (1983). Znany z takich m.in. publikacji, jak Gorliwość Boga, W cieniu góry Synaj czy Stres a wolność, podejmuje z wysokiej, filozoficznej perspektywy podstawowe kwestie dzisiejszego monogeizmu. Choć trudno wskazać konkretne procesy definiujące XX wiek, jego niewątpliwym odkryciem jest ów monogeizm – świadomość, że Gea, Ziemia, jest jedna i jako taka wymaga poszanowania i ochrony. Filozoficzne problemy globalizacji (od „globusa”, nie od „globalności”) w epoce człowieka – antropocenie – autor rozważa w różnych kontekstach historycznych, od Odyseusza przez Boccaccia, Kolumba po Heideggera i Derridę, od literatury przez ekonomię, geografię, ekologię po prawo konstytucyjne. Sloterdijk, nazywany „alchemikiem ducha”, zapewnia w tym tomie czytelnikowi duchowy destylat najwyższej mocy.
Czym jest ciemna energia? Jakie obiekty lub cząstki tworzą ciemną materię?Z czego składa się wszechświat? Jeszcze nie tak dawno fizycy sądzili, że dobrze znają odpowiedź na to pytanie, i że potrafią dokładnie zidentyfikować wszystkie obiekty, które dają swój wkład do całkowitej masy wszechświata. Problem pojawił się wtedy, gdy obserwacje astronomiczne dostarczyły dowodów na obecność znacznych ilości dodatkowej, niewidocznej materii i na przyspieszenie ekspansji wszechświata rozpychanego tajemniczą energią, która jest równoważna masie. Po przeprowadzeniu wstępnych oszacowań okazało się, że wszystkie znane do tej pory postaci materii to tylko wierzchołek gigantycznej góry lodowej. Co znajduje się pod powierzchnią wody? Odpowiedź na to pytanie zawarta jest na kartach tej książki.Tadeusz Pabjan - ksiądz katolicki, wykładowca filozofii przyrody i filozofii nauki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Nakładem CCPress ukazały się jego książki Eksperymentalna metafizyka (2011) oraz - wspólnie z ks. prof. Michałem Hellerem - Stworzenie i początek wszechświata (2013) i Elementy filozofii przyrody (2014)
Z satysfakcją oddajemy do rąk Czytelników wznowioną w nieco zmienionej postaci książeczkę wydaną z okazji przyznania Pani Profesor Barbarze Skardze tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w roku 2000. Jak świadczą przytaczane tu recenzje w przewodzie i laudacja, było to wydarzenie dla wielu osób niezwykle ważne. Na sympozjum zorganizowane w przeddzień uroczystości przybyło liczne grono uczniów i przyjaciół Pani Profesor z całej Polski, dla wielu bowiem była i dla wielu pozostała do dziś wzorem humanisty i człowieka.
Z przedmowy Rektora UMK
prof. Andrzeja Tretyna
Pomysł ponownego wydania niniejszej książeczki powstał w gronie osób oraz instytucji zaangażowanych w organizację uroczystości związanych ze stuleciem urodzin Pani Profesor Barbary Skargi. Niemal dwadzieścia lat temu Pani Profesor uzyskała tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Było to bez wątpienia wydarzenie ważne zarówno dla Pani Profesor, jak i dla toruńskiego środowiska filozoficznego. […] Fakt zaś nakładania się różnych czasowości – rocznicy urodzin, niemal okrągłej rocznicy nadania tytułu doktora honoris causa – jest dobrym pretekstem, by zwrócić uwagę na znaczenie tego wydarzenia, a zwłaszcza jego seminaryjnej części udokumentowanej w niniejszym wydawnictwie.
Z przedmowy do drugiego wydania
dyrektora Instytutu Filozofii UMK w Toruniu
dra hab. Krzysztofa Abriszewskiego, prof. UMK
Jak powstał język? Jak to się dzieje, że przyswaja go każdy człowiek? Skąd wzięło się tyle podobieństw między językami, skoro każdy z nich powstał na potrzeby innej kultury?Od lat panuje przekonanie, że język jest zakodowany w naszych genach i że istnieje w każdym z nas jako wrodzony i instynktowny byt. Daniel Everett otwarcie kontestuje ten pogląd, dowodząc, że język to narzędzie wynalezione przez człowieka, które można stworzyć na nowo lub dać mu popaść w zapomnienie, tak jak dzieje się to z każdym innym narzędziem. Everett pokazuje, jak ewolucja form języka ujawniająca się w różnicach gramatycznych między nimi odzwierciedla kształtowanie języka przez ludzkie doświadczenia i społeczeństwa w ich wielkiej różnorodności. Odwołując się do antropologii, prymatologii, informatyki, filozofii, językoznawstwa, psychologii oraz własnych pionierskich badań nad amazońskim plemieniem Pirah, Everett w sposób bezprecedensowy objaśnia naturę języka jako zjawiska kształtowanego przez społeczeństwo. Przedstawia dzięki temu nowy sposób widzenia tego, jak myślimy i kim jesteśmy.Ta książka to objawienie. Język jest najbardziej zdumiewającym aspektem człowieczeństwa. - The GuardianZnaczenia dzieła Everetta nie sposób przecenić - jest śmiałe pod względem intelektualnym, a jednocześnie pełne głębokiego i zdradzającego ogromną pasję podziwu dla zróżnicowania ludzkości. Lektura tej książki sprawi, że na wymierające języki spojrzycie z takim samym zaniepokojeniem, jak na fokę lub wieloryba ginące z ręki człowieka. Pomimo swojego bogactwa to książka bardzo łatwa w odbiorze. Everett nie jest pierwszym, który rzuca wyzwanie językoznawczemu autorytetowi Chomsky'ego, ale robi to w sposób wyjątkowo przystępny, a dzięki wieloletnim badaniom w Amazonii również wyjątkowo dobrze udokumentowany. - The Sunday TimesDaniel L. Everett amerykański lingwista, znany ze swoich wieloletnich badań amazońskiego plemienia Pirah i jego języka. Opublikował ponad 100 artykułów oraz kilkanaście książek na temat teorii lingwistycznej, życiaw Amazonii i zagrożonych języków amazońskich Indian. Obecnie jest dziekanem na wydziale humanistycznym Uniwersytetu Bentley w Waltham, w stanie Massachusetts.
Znaczenie tego edytorskiego przedsięwzięcia jest bowiem zupełnie wyjątkowe i to co najmniej z dwu powodów. Po pierwsze, w języku polskim ukazuje się dzieło, które przez wieki formowało spojrzenie Europejczyków na ludzi i świat przyrody, współkształtując wartości zachodniej cywilizacji. Jego spolszczenie potwierdza zatem nie tylko nasze zakorzenienie w duchowej tradycji antyku, lecz także dowodzi polskiego wkładu w podtrzymywanie drugiego, obok chrześcijaństwa, filaru europejskiej tożsamości. Po wtóre, to już może ostatni moment, gdy jeden uczony wziął na swoje barki doprowadzenie do końca przedsięwzięcia równie wielkiego, jak przekład Historii naturalnej. Z powodu braku następców takich mistrzów jak profesor Ireneusz Mikołajczyk, powodowanego zapaścią w dziedzinie nauczania łaciny, coraz mniej jest filologów-tłumaczy, którzy mogliby podołać temu olbrzymiemu wyzwaniu.
Jest to wszak prawdziwe opus magnum, tak pod względem swej objętości, jak i naukowej oraz literackiej wartości, a gdy zostanie (w co nie wątpię) w pełni ukończone, stanie się dziełem życia swego tłumacza i edytora. Trudno bowiem wyobrazić sobie, by w dającej się przewidzieć przyszłości ktokolwiek ponownie podjął się polskiego przekładu Pliniuszowej Historii naturalnej i zrobił to z równym powodzeniem, jak Ireneusz Mikołajczyk. Dlatego bardzo długo pozostanie ono aktualne i dla kolejnych pokoleń czytelników stanowić będzie podstawowe źródło dostępu do spolszczonego tekstu dzieła, które odegrało tak wielką rolę w rozwoju europejskiej cywilizacji.
Z recenzji wydawniczej prof. dr. hab. Aleksandra Wojciecha Mikołajczaka
Z pewnością podjęcie się tak wymagającego zadania zasługuje ze wszech miar na nasz szacunek i podziw. Należy jednak pamiętać, iż na taki wysiłek może się zdobyć tylko doświadczony, świetnie przygotowany, o ogromnej erudycji i kompetencjach filologicznych badacz, jakim bez wątpienia jest prof. Ireneusz Mikołajczyk.
Krótko mówiąc, przekład dzieła Pliniusza, który prezentuje nam prof. I. Mikołajczyk, należy uznać za wzorowy pod każdym względem: (1) metodologii (układu poszczególnych części), nowatorstwa (bo jest to pierwsze tłumaczenie dzieła Pliniusza), (2) aparatu naukowego, jakim został opatrzony (mnóstwo przypisów objaśniających tekst i specjalistyczną terminologię), i wreszcie (3) klarownego języka przekładu, mimo specjalistycznego języka i terminologii oryginału. Opiniowany przekład dotyczy tekstu bardzo ważnego, a jednocześnie tematycznie wysoce zróżnicowanego. Warto też dodać, że wydanie całego przekładu 37 ksiąg Historii naturalnej Pliniusza zwieńczy, jak sądzę, w pewnym sensie serię przekładów łacińskiej literatury agronomicznej dokonanych przez jednego tłumacza i wnikliwie skomentowanych. Bez wątpienia jest to wielkie osiągnięcie polskiego filologa i reprezentowanej przezeń polskiej filologii klasycznej.
Z recenzji wydawniczej dr. hab. Krzysztofa Nareckiego, prof. KUL
Powstanie dzieła
List do Heinricha Köselitza z 1 lutego 1883, w którym po raz pierwszy Nietzsche wymienił tytuł pisanego dzieła. Jego pierwsza część ukazała się w maju 1883.
Inspiracją do napisania dzieła były dwie wizje mistyczne. Pod wpływem pierwszej z nich, w 1881 w Surlei, Nietzsche stworzył zasadniczy plan dzieła. Druga wizja miała miejsce w Rapallo w 1883. Każda z czterech części tworzona była szybko (każda w ok. 10 dni), w podobnym do mistycyzmu uniesieniu.
Pierwsze trzy części opublikowano oddzielnie w latach 1883–1885, a ich sprzedaż ograniczała się do kilku egzemplarzy. Część czwartą wydano początkowo jedynie w kilku egzemplarzach autorskich. Na 1891 zaplanowano wydanie całości, jednak rodzina wstrzymała druk obawiając się konfiskaty nakładu pod zarzutem obrazy uczuć religijnych. W 1892 wydano część czwartą, a kiedy okazało się, że obawy przed zarzutami były płonne, wydano całość. W tym czasie postępy choroby psychicznej Nietzschego były tak znaczne, że nie był on już tego świadomy.
Ogólna charakterystyka.
Tako rzecze Zarathustra jest dziełem nietypowym w twórczości Nietzschego. W zamierzeniu autora miało to być dzieło popularne, pozwalające mu dotrzeć do szerokiego kręgu odbiorców. Rzeczywiście – jego wysokie walory literackie i spójna forma sprawiły, że stało się ono popularne również poza środowiskiem akademickim i intelektualnym. Jest to najczęściej czytana i tłumaczona praca Nietzschego. Jednocześnie jej forma literacka sprawia, że jest ona otwarta na bardzo różne interpretacje.
Z powodu swej nietypowości i literackości Tako rzecze Zaratustra jest znacznie rzadziej czytana i analizowana na akademickich kursach filozofii, aniżeli pozostałe dzieła Nietzschego. Dzieło jest dużym wyzwaniem dla tłumaczy – ze względu na oryginalny styl i język, a także bogatą i niejasną symbolikę.
Dzieło jest opisywane jako „filozoficzna epopeja”
Główna postać dzieła, Zaratustra, jest przedmiotem różnych interpretacji. Postać ta pojawia się po raz pierwszy w 1881 w końcowych fragmentach Wiedzy radosnej. Fragment ten został następnie z drobnymi zmianami powtórzony w Prologu do Tako rzecze Zaratustra.
Swoje imię postać wywodzi od perskiego proroka Zaratusztry, twórcy zaratusztrianizmu, w którym główną rolę odgrywa konflikt pomiędzy dobrem i złem, toczącymi walkę zarówno w świecie, jak i w życiu ludzkim. W XIX w. pojawiły się tłumaczenia na niemiecki pism zaratusztriańskich i idee tej religii były Nietzschemu znane. Znał on osobiście Hermanna Brockhausa, redaktora zaratusztriańskiej Vendidad Sade (1850).
Nietzsche zreinterpretował zaratusztriański konflikt w duchu chrześcijańsko-humanistycznym, wiążąc dobro z altruizmem i życzliwością, zło natomiast z egoizmem i interesownością. W Ecce Homo Nietzsche wskazał, że to Zaratustra zapoczątkował tę opozycję, będącą „fatalną pomyłką moralności”, tak więc jako pierwszy powinien ją też rozpoznać. Nietzscheański Zaratustra naucza nowej moralności, wychodzącej poza dualizm, a jednocześnie nie popadającej w anarchizm moralny czy zwierzęcy prymitywizm.
Zdaniem Armanda Quinota jest to prorok, żyjący dotychczas w niebiańskiej samotności, zstępujący do ludzi, by przekazać im swe posłanie.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tako_rzecze_Zaratustra
Niektórzy wierzą, że w niebie mieszka staruszek, który może robić, co chce.Inni myślą, że w niebie jest staruszka albo kilku staruszków i staruszek, żeby było im raźniej. Mają takie imiona jak Jahwe, Tor, Izis, Zeus albo Kali i nazywani są bogami.Jeszcze inni uważają, że bóg jest niewidzialną siłą, która widzi i słyszy wszystko. Albo że bóg jest miłością.Można również nie wierzyć w żadnego boga.Ta książka jest o niewierze w boga.(Fragment książki)Boga przecież nie ma! to doskonały punkt wyjścia do rozmowy i odpowiedzi na podstawowe pytania: Czym jest wiara? Czym jest bóg? Czy każdy musi w niego wierzy?Wiarę narzucają nam inni, bo przecież rodzimy się bez niej. Przychodzimy za to na świat z rozumem i dlatego właśnie każdy może dokonać swojego wyboru. Ta książka jest o tym, dlaczego wielu ludzi uważa, że boga nie ma.Przeczytaj i zastanów się.
Kobiety, które rzuciły wyzwanie nieznanym lądom i swojej epoceMaria majaczyła i raz po raz zapadała w niespokojny sen. Obsesyjnie myślała o krwi i mięsie reniferów. Nie jadła od dwunastu godzin, a jej ciało pożerał syberyjski ziąb.Chociaż spodziewała się, że wyprawa na Syberię będzie ekstremalnie trudna, teraz, gdy wraz z towarzyszami zgubiła szlak podczas burzy, czekała na najgorsze.Ale przecież od zawsze wiedziała, jak to jest być zdaną tylko na siebie. Na początku XX wieku uważano, że istnieją rzeczy, których kobieta wiedzieć nie powinna. Podczas gdy mężczyźni antropolodzy dostawali czeki i ruszali w drogę, Maria Czaplicka i inne oksfordzkie badaczki musiały przechodzić upokarzające procedury i walczyć o każdy grosz.A jednak pięć odważnych kobiet znalazło w sobie siłę, by rzucić wyzwanie nieznanym lądom i ograniczeniom, które stawiały ich czasy.Katherine Routledge zleciła budowę statku i pożeglowała na Wyspę Wielkanocną. Beatrice Blackwood filmowała wojowników z Nowej Gwinei. Barbara Freire-Marreco zamieszkała w indiańskich pueblos, a Winifred Blackman rzucała się z aparatem w wir krwawych bójek w Egipcie.Ale to Polka, Maria Czaplicka, podjęła się najtrudniejszego wyzwania. Przemierzyła arktyczną tundrę, by badać życie szamanów i nomadów, którzy nie znali białego człowieka. Podczas gdy jej rodak Bronisław Malinowski pławił się w blasku sławy, Maria za spełnianie ambicji zapłaciła straszliwą cenę.Książka Frances Larson to opowieść o dramatycznych losach pionierek antropologii i hołd złożony ich niezwykłej sile.
Heliogabal"" różni się wyraźnie od innych dzieł Artauda. On sam jednoznacznie to potwierdza: ""być może książka ta jest mniej prawdziwa niż inne dzieła, które stworzyłem; w tym sensie, że jest mniej bezpośrednia i że musiałem wyrazić siebie w sposób okrężny"". Nie jest jednak jakimś ciałem obcym, przeciwnie: ""moja prawdziwa natura oraz moje bezpośrednie i masywne ja mimo wszystko objawiły się w niej"". Heliogabal - pochodzący od Słońca, trwale związany ze źródłem, z pierwotnym chaosem i jednością - Bóg-Król-Słońce scalający wielość w uniwersalną pełnię w trakcie ociekających krwią i spermą rytuałów, rytuałów magicznych, tajemniczych i niezwykłych, łączących okrucieństwo, erotyzm i cudowność (bo tylko gwałtem wyrwać można człowieka ze stanu nieciągłości i przywrócić mu boską ciągłość), stał się poecie bliski do tego stopnia, że w jakiejś mierze Artaud utożsamił się z okrutnym cesarzem: ""Heliogabal, prawdziwy czy nie, żyje, jak sądzę, w najgłębszych pokładach zarówno historycznej osobowości Heliogabala, jak i mojej"".
Wielka tradycja Sorbony ucieleśnia się moim zdaniem w osobie Georges'a Canguilhema, następcy Gastona Bachelarda jako dyrektora Instytutu historii nauki i techniki uniwersytetu w Paryżu. Za granicą Francji i być może też w swoim kraju pozostaje wśród powojennych klasyków do czytania najbardziej niedoceniany. [] W moich oczach Georges Canguilhem jest jednym z najważniejszych historyków nauki, których wydała Europa. Charakterystyczna dla jego badań mieszanka oryginalności i precyzji była czymś unikalnym. Ogromnie mnie cieszyła znajomość z epistemologiem, wielkim naukowcem, a jednocześnie człowiekiem prawym, pełnym uczciwości i szlachetności, odważnym członkiem Ruchu Oporu.Wolf LepeniesQu'est-ce qu'un intellectuel europen?, s. 17Biofilozofia rozwijana przez Georges'a Canguilhema pozostaje koncepcją szerzej nieznaną, a jej autor pojawia się raczej na marginesie, gdy mowa jest o innych filozofach francuskich. Bez wątpienia znajomość poglądów Canguilhema wyjaśnia wiele zjawisk w powojennej historii intelektualnej we Francji. Jednakże i bez tego kontekstu oryginalne filozoficzne dokonania Canguilhema posiadają niezwykłą wręcz aktualność w dobie posthumanizmu, transhumanizmu i potrzeby stworzenia filozofii techniki. W tej książce staram się zrekonstruować te elementy Canguilhemowskiej koncepcji, które posłużą mi do odpowiedzi na pytanie: na czym polega i przez co jest umożliwiony rozwój nauki?
Synagoga szatana to książka o początkach czarnoksięstwa, psychologii czarownicy, sabatach i czarnych mszach. Przybyszewski opisuje uosobienie, zwyczaje i wyjątkowość pierwszych czarownic. Uważa, że szatan był przed Bogiem, zło jest pierwotne, a jego źródłem jest ból i cierpienie.Publikacja zawiera szczegółowe opisy obrzędów, a niektóre powodują gęsią skórkę u czytelnika.Książka jest wznowieniem na podstawie oryginału z 1902 roku.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?