Przeczytaj niezwykłe świadectwo księdza Michała i doświadcz przemieniającejmocy Bożego miłosierdzia!W swojej książce ksiądz Michał Olszewski SCJ,powołany przez papieża do grona misjonarzy miłosierdzia, dzieli się zczytelnikami doświadczeniem swej posługi i przywołuje liczne historiekonkretnych osób, które w zaskakujących niekiedy okolicznościach życia poznałymiłosierne oblicze Boga. Daje nam przy tym konkretne wskazania, o co zadbać wżyciu duchowym i w relacjach z ludźmi, by na co dzień móc żyć duchowościąmiłosierdzia.Z ogromną i nieskrywaną pasją ks. Michał pisze między innymiO pontyfikacie papieża Franciszka na czym polega prorocki geniuszobecnego papieża i dlaczego jego pontyfikat stał się prawdziwą wiosnąKościoła?O misjonarzach miłosierdzia na czym polega misja grupy duchownych zcałego świata powołanych przez papieża Franciszka do zadańspecjalnych?O uczynkach miłosierdzia jak praktykować je na co dzień, by nasze życiestało się pieśnią dziękczynną śpiewaną Ojcu?Mógłbym już nic więcej w życiu nie napisać! Dlaczego? Gdyż ta książkajest książką życia. Książką o moim Bogu, o Bogu miłości i miłosierdzia.Napisana w hołdzie ukochanemu papieżowi Franciszkowi, który tego Boga miukazał. /fragment książki/Łagodny misjonarz miłosierdzia, a przy tymgóral z krwi i kości, który nie raz brał diabła za rogi, w kolejnej swojejksiążce zabiera nas w niezwykłą i praktyczną podróż w poszukiwaniu tajemnicBożego miłosierdzia. Wspólna droga, którą nam podpowiada ksiądz Michał, jestpełnym humoru świadectwem łaski Przenajświętszego, który przez swoje słowo,sakramenty, katechizm oraz nauczanie papieża Franciszka skleja naszepogruchotane przez grzech serca. Nigdy dosyć takiego pokrzepienia. A w obecnymczasie jest ono bezcenne.ks. dr hab. Tomasz Szałanda, teolog, autorksiążki ""HARYzMATY""Ks. Michał Olszewski SCJ jest dyrektorem Grupy MedialnejProfeto, tworca Radia Profeto.pl i autorem wielu ksiązek, m.in.: Ogarnijsię! Twoja droga do Damaszku; Kerygmat; Wyznanie wiary. Credow naszym życiu; Jezus działa w mocy Ducha; Dekalog. Proste słowa omiłości.
Deus absconditus – Deus revelatus
W religiach monoteistycznych Bóg jest nie tylko Bogiem objawiającym się (Deus revelatus), lecz także Bogiem ukrytym (Deus absconditus). Bez pierwszego z tych przymiotów religijna relacja z Bogiem nie byłaby w ogóle możliwa, bez drugiego – trudno mówić o podstawowej właściwości Boga, jaką jest transcendencja, czyli radykalne przekraczanie świata i ludzkiego poznania. Autorzy serii poruszają problemy związane z poznawczą niedostępnością Boga, szukając jednocześnie ich rozwiązania.
„Milczące Niebiosa to największa tajemnica naszej egzystencji” (Robert Anderson).
Teistyczne pojęcie Boga – pojęcie Boga osobowego, wszechmocnego i miłującego – pociąga za sobą uznanie, że taki Bóg będzie skutecznie otwarty na pozytywne i znaczące relacje z ludźmi, co uniemożliwi występowanie w świecie tzw. niewiary bez oporu, czyli niewiary w Boga u tych osób, które nie są na nią zamknięte. Skoro jednak taka niewiara w świecie występuje, teistycznie pojęty Bóg nie może istnieć. Tak brzmi ateistyczny argument „z ukrycia” opracowany przez Johna L. Schellenberga.
Książka ks. Marka Dobrzenieckiego stanowi jedyną w literaturze polskiej – i unikalną w literaturze światowej – pełną i szczegółową monografię na temat aktualnych dyskusji toczących się wokół powyższego argumentu. Praca dostarcza bogatego materiału erudycyjnego, przede wszystkim z zakresu współczesnej analitycznej filozofii religii i teologii chrześcijańskiej, a także proponuje oryginalne rozwiązanie problemu. Napisana została typowym dla filozofii anglosaskiej jasnym i precyzyjnym stylem, z dużą dbałością o ścisłość argumentowania, a zarazem bezpośrednim i żywym językiem, co sprawia, że może być czytana nie tylko przez specjalistów, ale także przez wszystkich – przygotowanych intelektualnie – ludzi wierzących, wątpiących i poszukujących.
prof. dr hab. Jacek Wojtysiak (KUL)
Rozprawa została doskonale skomponowana, ujęta w eleganckim stylu, z maestrią myślową i precyzją pojęciową. Nieobce są jej autorowi emocje polemiczne. Tego rodzaju krytycyzm nie jest cechą często spotykaną w polskich środowiskach naukowych.
ks. prof. dr hab. Jan Sochoń (UKSW)
Czy poza zaspokojeniem ciekawości historycznej mamy dzisiaj powód do zagłębiania się w biografię człowieka, który żył w odległych czasach, u schyłku starożytności? Czy współczesna epoka może czerpać inspiracje z pontyfikatu i dokonań urodzonego przeszło 1500 lat temu męża stanu i przywódcy Kościoła? Historycy są jednomyślni: Grzegorz Wielki był postacią niepospolitą, która miała kluczowy wpływ na kształt rodzącego się średniowiecza po upadku Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego. Czy jednak tamte czasy były rzeczywiście tak różne od naszych? Grzegorz kształtował osobowość, zdobywał wielorakie doświadczenie właściwe dla ludzi władzy (zarówno tej świeckiej jak i kościelnej), a następnie sprawował urząd papieski w czasach brutalnych wyładowań geopolitycznych, barbarzyńskich najazdów, ciągłych niepokojów społecznych, a nawet katastrof (jak klęski naturalne i zarazy dżumy), głębokich podziałów kościelnych oraz nieustających rozgrywek politycznych, nie wspominając o przykuwających go w czasie sprawowania pontyfikatu do łoża chorobach. To właśnie w tym kontekście, który on sam uważał za preludium do mającej rychło nastąpić Apokalipsy, i w takim osobistym położeniu, naznaczonym cierpieniem, Grzegorz, ostatni Rzymianin, podjął się długofalowych, organicznych reform, które ostatecznie ocaliły nie tylko katolicyzm i Kościół, ale także – w dłuższej perspektywie – spuściznę starożytności i kiełkującą wówczas cywilizację łacińską, której jest niezaprzeczalnym współtwórcą. W obecnych czasach, kiedy nadużywanie patetycznych określeń powoduje, co zrozumiałe, ich dewaluację, warto uzmysłowić sobie, dlaczego właśnie Grzegorz jako jeden z nielicznych bohaterów minionych wieków otrzymał od historii przydomek „Wielki”. Książka znanej historyk Anne Bernet z pewnością się temu przysłuży.
„Jeśli szukamy prawdy Bożej, powstaje zaraz problem, gdzie jej mamy szukać. Nasza młodzież wychowywana jest na lekturze Pisma św., i to bardzo dobrze; ale od kapłanów wiecznie się słyszy „Pan Jezus powiedział do siostry Faustyny…”, „Matka Boża powiedziała w Fatimie…” Czasami odnoszę wrażenie, że edukacja seminaryjna odsuwa kleryków od Biblii, która okazuje się niejasną mieszaniną legend (jakkolwiek naukowo nazywanych), a za jedyną godną dosłownego traktowania podstawę wiary zostawia się im prywatne objawienia. Przesadzam zapewne, ale nie bez prowokacji. Mówiłam już o tym w „Oślicy”, więc tu tylko przypominam, że problem jest. Sama pamiętam, jak ileś lat temu różni wykładowcy tłumaczyli nam, że epizod ewangeliczny z aniołem mówiącym do betlejemskich pasterzy nie może być prawdą historyczną, skoro anioł używa przy wzmiance o Mesjaszu słowa „Pan”, które dla słuchaczy mogło oznaczać tylko Boga, a dopiero później, już przez chrześcijan, zostało zastosowane do Chrystusa… Kolejna scena ewangeliczna została włożona między bajki (jakkolwiek naukowo nazywane), i tylko nikt nie wyjaśniał, co w takim razie robić z psalmem 109: Rzekł Pan do Pana mego… – niewątpliwie każdemu ówczesnemu Żydowi dawno znanym.
Więc tak: ja, oślica Balaama, jestem tu jakby głosem – nazwijmy to – terenu, który prosi o duszpasterzy osobowo zafascynowanych osobowym Bogiem. Potrzeba nam żywej teologii, opartej na fascynacji prawdą, i to prawdą objawioną, najważniejszą, dotyczącą Trójcy Świętej; potrzeba przykładu miłości nie uczuciowej ani słownie deklarowanej, ale widocznej w codziennych wyborach; potrzeba znajomości praw rządzących życiem modlitwy, a to dla uniknięcia zarówno jego załamania się, jak i dziwactw liturgicznych (i teologicznych), o których już pisałam.”
Małgorzata Borkowska OSB
Ewagriusz mówi o ośmiu złych myślach, czyli – innymi słowy – o ośmiu złych sposobach życia; mówi o tym, że nasze problemy, niejednokrotnie poważne, można rozwiązać na osiem złych sposobów. Pontyjczyk nie twierdzi, że to, czym zajmuje się zła myśl, jest nieistotne; mówi, że to, w jaki sposób myśl rozwiązuje pewien problem, jest obciążone błędem. Zwróćmy uwagę na to, że Ewagriusz nie mówi o grzechach. To nie jest nauka o ośmiu grzechach głównych – to jest nauka o ośmiu rodzajach złych myśli. Grzech w pewnym sensie jest owocem, który wyrasta z myśli, a myśl z kolei jest jak korzeń. Ewagriusza interesują nie tyle jednostkowe uczynki, które wydarzają się w naszym życiu, ale zajmuje go zniszczenie korzenia, z którego grzech wyrasta. Osią nauki Ewagriusza nie jest walka z pojedynczymi złymi uczynkami, lecz refleksja nad tym, co jest ich przyczyną.
Dobrze jest uświadomić sobie jedną rzecz dotyczącą natury myśli jako takiej. Zwróćmy uwagę na to, że słowa „myśl” używamy tutaj w liczbie pojedynczej w ramach pewnego uproszczenia; tak naprawdę jest to tylko pewna metka, pewnego rodzaju naklejka, która zaznacza, opisuje daną rzeczywistość, niejednokrotnie bardzo skomplikowaną. Myśl nigdy nie jest jednorodna – nigdy nie mówimy o jednym tylko typie obżarstwa, to nigdy nie jest chciwość czy smutek jednej tylko natury. Przeciwnie – za każdym razem dotykamy tu rzeczywistości bardzo złożonych. Gdybyśmy chcieli oddać to za pomocą jakiejś metafory, wydaje mi się, że dobrze byłoby zobrazować każdą z poszczególnych myśli jako wieżę – wysoką budowlę, w której jest bardzo wiele pokoi. Człowiek wchodzący do takiego budynku przechodzi przez kolejne pokoje, komnaty, wstępuje na kolejne piętra, zstępuje do piwnic czy lochów, zagłębia się w rozmaite zakamarki, docierając wreszcie na sam szczyt, z którego nie ma już dokąd przejść. I podobnie jest z myślą – może przyjąć nieskończenie wiele form; każdy z nas może doświadczyć różnych rodzajów smutku, różnych rodzajów przygnębienia, acedii, nieczystości itd. Pamiętajmy więc o tym: myśl, choć używamy tutaj liczby pojedynczej, jest jednak czymś wielorakim i skomplikowanym, a formułując pewien opis jej natury, robimy to jedynie w dużym przybliżeniu.
Niniejszy komentarz do jednego z tzw. listów więziennych św. Pawła powstał w 1967 r, kiedy także o. Piotr Rostworowski przebywał w więzieniu. Przypadło to na okres życia, który spędził w Tyńcu. Został uwięziony przez władze za próbę pomocy w nielegalnym przerzuceniu do USA matki i córki jednego z czeskich opozycjonistów, przebywającego na emigracji (podejrzewano, że była to prowokacja Służby Bezpieczeństwa). Aresztowano go 19 marca 1966 r. i skazano na cztery lata oraz grzywnę. Wyszedł po półtora roku, w grudniu 1967 r. Była to prawdopodobnie próba zastraszenia go lub uciszenia – był spowiednikiem kard. Karola Wojtyły oraz doradcą wielu ważnych postaci ówczesnego Kościoła.
Znajomość kontekstu powstania listu pozwala lepiej zrozumieć pojawiające się w nim odniesienia do czasów współczesnych autorowi. Dzięki niej także można lepiej zrozumieć aluzje kulturowe oraz docenić dojrzałość duchową o. Rostworowskiego, nie mówiąc o poziomie jego wykształcenia i przyswojenia Pisma Świętego oraz Reguły. Dzięki temu ostatniemu był w stanie cytować je z pamięci także w językach oryginalnych, i to po wielu miesiącach oddzielenia od wspólnoty zakonnej oraz codziennego chórowego oficjum. W archiwum znajduje się komentarz, tylko, do rozdziałów 4–6, który publikujemy.
Wiara w anioły nie wynika z przesądów ani zabobonów lecz jest silnie ugruntowana i poparta autorytetem Pisma Świętego. Wiele jest też na co dzień przykładów autentycznej interwencji anielskiej w ludzkie sprawy. Sam Autor podkreśla, że nie podjąłbym się napisania niniejszej pozycji, gdyby nie to, że kiedyś sam doświadczył REALNEJ pomocy Anioła Stróża, który uratował mu życie. Autor w niezwykle przystępny sposób mówi nam co Kościół wie o aniołach, wskazuje też miejsca Pisma Świętego, w których objawiła się anielska obecność , wreszcie poddaje nam przykłady świętych którzy zawierzyli swe sprawy niebieskim opiekunom. Każdy z nas ma chwilę w życiu, gdy potrzebuje pomocy, do której ludzkie siły okazują się zbyt słabe. Warto wtedy pamiętać o naszych duchowych wspomożycielach. Warto im zaufać i dać się im prowadzić ku niebu. Ten piękny kolorowy album przygotowaliśmy specjalnie z okazji 20 lecie istnienia DW Rafael – wydawnictwa, które od początku swej działalności oddało się pod opiekuńcze skrzydła Archanioła Rafała.
Ksiądz Michael McGivney miał 25 lat, gdy jako neoprezbiter podejmował w 1877 roku posługę wikariusza w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny w New Haven w Ameryce Północnej. Zastał parafię praktycznie pozbawioną mężczyzn. Wojna secesyjna, dynamicznie zachodzące zmiany przemysłowe oraz społeczno-kulturowe, wysoka zachorowalność i śmiertelność katolików mieszkających w dzielnicach biedy oraz popularność organizacji antyreligijnych i antykościelnych odwodzących katolickich mężczyzn od wiary wszystko to przyczyniło się do deficytu mężczyzn w kościelnych ławach i złożyło się na ponurą wizję przyszłości Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych.Młody ksiądz wyszedł naprzeciw ludziom powierzonym swojej opiece, tworząc w parafii dynamiczne centrum życia katolickich rodzin. By zaradzić obu potrzebom, zaprosił mężczyzn na spotkanie, na którym tłumaczył im wizję nowej, bratniej wspólnoty. Na swojego patrona mężczyźni obrali Krzysztofa Kolumba.Tak powstali Rycerze Kolumba, którzy dziś są największą międzynarodową organizacją katolickich mężczyzn. Działają w kilkunastu państwach świata i gromadzą w swoich szeregach ponad 2 miliony członków. W Polsce obecni są od 15 lat i liczą ponad 6,5 tysiąca członków (w tym ponad 600 kapłanów) działających w ponad 200 parafiach na terenie 30 diecezji. Kapelanem Stanowym, czyli krajowym duszpasterzem Rycerzy Kolumba jest metropolita częstochowski abp Wacław Depo.
Ksiądz Michael McGivney miał 25 lat, gdy jako neoprezbiter podejmował w 1877 roku posługę wikariusza w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny w New Haven w Ameryce Północnej. Zastał parafię praktycznie pozbawioną mężczyzn. Wojna secesyjna, dynamicznie zachodzące zmiany przemysłowe oraz społeczno-kulturowe, wysoka zachorowalność i śmiertelność katolików mieszkających w dzielnicach biedy oraz popularność organizacji antyreligijnych i antykościelnych odwodzących katolickich mężczyzn od wiary - wszystko to przyczyniło się do deficytu mężczyzn w kościelnych ławach i złożyło się na ponurą wizję przyszłości Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych.Młody ksiądz wyszedł naprzeciw ludziom powierzonym swojej opiece, tworząc w parafii dynamiczne centrum życia katolickich rodzin. By zaradzić obu potrzebom, zaprosił mężczyzn na spotkanie, na którym tłumaczył im wizję nowej, bratniej wspólnoty. Na swojego patrona mężczyźni obrali Krzysztofa Kolumba.Tak powstali Rycerze Kolumba, którzy dziś są największą międzynarodową organizacją katolickich mężczyzn. Działają w kilkunastu państwach świata i gromadzą w swoich szeregach ponad 2 miliony członków. W Polsce obecni są od 15 lat i liczą ponad 6,5 tysiąca członków (w tym ponad 600 kapłanów) działających w ponad 200 parafiach na terenie 30 diecezji. Kapelanem Stanowym, czyli krajowym duszpasterzem Rycerzy Kolumba jest metropolita częstochowski abp Wacław Depo.
Barwna i poruszająca opowieść o jednej z najsłynniejszych chrześcijańskich świętych matek, dzięki której Kościół do dziś może czerpać z mądrości św. Augustyna.Urodzona w 331 roku w skromnej wiosce w Numidii niezbyt urodziwa dziewczyna ze średnio zamożnego domu podobnie jak jej rówieśnice mogłaby popaść w zapomnienie. Tak się jednak nie stało. O Świętej Monice wiemy znacznie więcej niż to, że mając męża poganina i syna hulakę, wymodliła nawrócenie obu. Dzięki Wyznaniom jej syna - jednego z najznamienitszych teologów w historii i doktora Kościoła, możemy poznać kobietę, która mimo że nie była wzorową chrześcijanką, została uznana za świętą. Jej wielkość polegała nie na tym, że pozbawiona była wątpliwości i namiętności, lecz na tym, że umiała je wszystkie skierować ku Bogu, walcząc tylko o jeden cel - o zbawienie duszy swojej i swoich najbliższych. Pewnie dlatego do dziś czczona jest jako patronka zrozpaczonych matek, wdów i trudnych małżeństw.Książka Anne Bernet to nie typowa hagiografia, lecz porywająca, literacka opowieść o kobiecie, której życie stanowi znakomite tło do przedstawienia zarówno heroizmu i gorliwości chrześcijan pierwszych wieków, jak i sporów oraz herezji trapiących Kościół IV wieku.Na polskim rynku wydawniczym brak biografii św. Moniki, pokazującej szerszy kontekst historyczny miejsc i czasów, w których żyła. Książka Anne Bernet stanowi udane wypełnienie tej luki, warto więc po nią sięgnąć, by zobaczyć nie tylko świętą, ale i jej świat.Elżbieta Wiater, doktor teologii, dziennikarka, pisarkaAnne Bernet - uznana francuska autorka około czterdziestu książek historycznych, przetłumaczonych na kilkanaście języków; specjalizuje się w dziejach pierwszych wieków chrześcijaństwa oraz nauczaniu doktorów Kościoła, w tym św. Augustyna. Od 2013 roku postulatorka procesu beatyfikacyjnego o. Michela Guérina.
Niniejsza książka powstała na podstawie wykładów wygłoszonych przez C. Stephena Evansa w ramach cyklu „Wiara chrześcijańska w XXI wieku. Odpowiedź na nowy ateizm”. Autor odpowiada na krytykę płynącą ze strony nowych ateistów, zwłaszcza na podstawowy zarzut mówiący, że wiara nie ma intelektualnych podstaw. Uzasadnia, że wiara wcale nie wymaga rezygnacji z rozumu, wręcz przeciwnie. Evans jednak nie tyle odpiera poszczególne twierdzenia nowych ateistów, ile pokazuje, jak myślący chrześcijanin może uzasadnić nadzieję, którą niesie ze sobą wiara.
Obecnie pobożność maryjna przeżywa w naszym kraju rozkwit. Przyczynieło się do tego świadectwo posługi papieża Franciszka, czciciela Maryi, odwołującego się bardzo często w swoich wypowiedziach do Jej orędowsnictwa,
Nie lękaj się ani walk duchowych, ani żadnych pokus, bo ja cię wspieram, byleś ty chciała walczyć; wiedz, że zawsze zwycięstwo jest po twojej stronie - św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek.Ksiądz Grzegorz Bliźniak, który wypełnił testament błogosławionego księdza Michała Sopoćki i założył męskie zgromadzenie Misjonarzy Jezusa Miłosiernego, każdego dnia zgłębia znaczenie misji, jaką siostrze Faustynie powierzył Pan Jezus. W rozmowie z Tomaszem P. Terlikowskim przypomina o prawdziwym znaczeniu miłosierdzia Bożego, dalekim od tego, jakim zwodzi nas wielu współczesnych teologów. Odpowiada także na najważniejsze pytania o rolę Polski w zbawczym planie.Czy faktycznie pozostaliśmy wierni Bogu?Czy przygotujemy świat na przyjście Chrystusa?Co każdy z nas powinien zrobić, by wypełnić misję powierzoną nam przez Pana Jezusa?
Encyklopedia wszystkich postaci Biblii jest nowym i poszerzonym wydaniem Leksykonu wszystkich postaci biblijnych, który ukazał się w nakładem Wydawnictwa PETRUS. Ukazuje bardzo wielobarwną mozaikę ludzi, dzieci Bożych, z których nie wszystkie okazały się godnymi tego imienia. To historia świętych i nieświętych, ale zawsze ukochanych przez Ojca.Księga ta jest próbą odpowiedzi na pytanie:* Kim są postacie, które choć jeden raz zostały wspomniane na kartach Starego i Nowego Testamentu?* Co mówi o nich Biblia, historia, archeologia, etnologia czy inne nauki?* Po co te poszukiwania?Poznanie postaci Biblii to nie tylko poznanie historii, interesującej niewielu. To poznanie przygody ludzi i narodów z Bogiem, prób odpowiedzi na Jego wezwanie lub ich zaprzeczenia, dróg wierności, niewiary i obojętności. Postacie Biblii mówią o różnym użytku ludzi z danej im i zadanej wolności, z przysługującego im prawa wyboru dobra lub zła, wielkości lub małości, pokazują różne drogi odpowiedzi na wezwanie Boże.Te postacie biblijne żyją nadal wśród nas i w nas. Warto im poświęcić więcej uwagi, gdyż historia doprawdy jest mistrzynią życia. Bez tego poznania nie może także być mowy o dialogu z Judaizmem i wielkim światem Islamu, którego korzenie sięgają o wiele głębej niż piąty wiek.
Prawo do życia jest podstawowym prawem człowieka, które zostało dane jako istocie rozumniej i wolnej, na którym opierają się wszystkie prawa ludzkie. Ten dar życia został udzielony człowiekowi w charakterze misji, którą powinien podjąć i wypełnić. A zatem życie ludzkie jawi się zarówno jako wartość osobowa, odpowiadająca godności człowieka jak i jego transcendentne powołanie. W związku z powyższym prawo do śmierci wydaje się być zupełnie sprzeczne z prawem do życia. Jeżeli życie człowiek pojmuje w kategoriach fundamentalnych potrzeb, to prawo do życia nakłada bezwarunkową ochronę życia, a tym samym wyklucza jakąkolwiek formę zadawania śmierci. W medycynie walka o życie nie tylko wynika z przysięgi Hipokratesa, ale stanowi podstawowy obowiązek zawodowy lekarza. A zatem, jak pogodzić obowiązek ratowania życia ludzkiego z sytuacją, w której człowiek upomina się o prawo do śmierci?
W debacie współczesnej to zagadnienie nabiera szczególnego znaczenia zarówno w przypadku rezygnacji z uporczywej terapii jak i eutanazji. W obu powyższych sytuacjach mamy do czynienia z odwoływaniem się do argumentu godnej śmierci. Zasadnym jest zauważenie, że mówienie o prawie do śmierci bywa często podważane jako absurdalne. Jak słusznie zauważa Barbara Chyrowicz, posiadanie „prawa do” zakłada, że istnieje ktoś kto jest użytkownikiem tego prawa. A ponieważ śmierć jest koniecznością człowieka, związku z powyższym nie może być prawem, jest nieuchronnym imperatywem. Co więcej, prawo zakłada, że podmiot tego prawa mógłby z danego mu przywileju nie skorzystać, tymczasem śmierć stawia człowieka w sytuacji bez wyjścia. Jak zatem można mówić o prawie do śmierci? Czy może istnieć takie prawo? Należy również zaznaczyć za Wojciechem Bołozem, że każde uprawnienie, jeżeli ma być rzeczywistym przywilejem, to powinno również posiadać równoważnik w postaci czyjegoś obowiązku. Tak więc, jeżeli umierający miałby prawo do śmierci, to drugi człowiek miałby obowiązek zabicia go. Na kim miałby spoczywać ten obowiązek – na lekarzu? Gdyby nawet przyjąć, że spoczywa on na lekarzu, to pojawia się kolejne pytanie: na podstawie jakich racji lekarz miałby obowiązek przyspieszenia śmierci człowieka terminalnie chorego, czy też w stanie wegetatywnym. Tak więc prawo do śmierci rozumiane jako uprawnienia do zadawania sobie bądź drugiemu człowiekowi śmierci, takie prawo do śmierci nie istnieje. Czy zasadnym więc w perspektywie odpowiedzialności za życie, wydaje się stawianie pytania o prawo do godnej śmierci? W dobie rozwoju medycyny i możliwości przedłużania życia czy też odraczania śmierci, pytanie wydaje się jak najbardziej racjonalne.
Monografia wpisuje się w refleksję nad sakramentem małżeństwa, moralnością małżeńską oraz duszpasterstwem osób żyjących w związkach niesakramentalnych. Autorzy bazują na źródłach teologicznych, a w szczególności przywołują teorię cnót św. Tomasza z Akwinu i zasady duszpasterstwa św. Alfonsa M. Liguoriego. Refleksję osadzili także na postulatach II Soboru Watykańskiego oraz nauczaniu św. Jana Pawła II. Analiza teologiczno-pastoralna opiera się na fundamencie sakramentologii i nie ogranicza się do ogólnych rozważań, ale próbuje wskazać szczegółowe rozwiązania.
Przed kilku laty zostałem poproszony, by za pośrednictwem strony inter-netowej dzielić się swoimi refleksjami dotyczącymi wiary, odpowiadając na nurtujące kogoś pytania i wątpliwości. Rozważania wynikały więc z bardzo aktualnego zapotrzebowania konkretnych osób. Zebrało się tych małych artykułów ponad 30. Po mniej więcej roku strona się zmieniła i zakończyła się moja z nią współpraca. Natomiast pozostały teksty. Przeglądałem je ostatnio i stwierdziłem, że układają się w pewien zbiór, który może być przydatny wielu osobom w ich poszukiwaniu odpowiedzi na tematy związane z wiarą. Dodałem do niego jeszcze kilka tekstów, kierując się - co do ich przydatności - własną intuicją oraz przywołaniem problemów stawianych przy okazji spotkań rekolekcyjnych w różnych środowiskach, i w ten sposób powstała ta pozycja.
Mam nadzieję, że przekazywany w ręce Czytelników zbiór refleksji pomoże lepiej rozumieć wiarę i jej sens (Włodzimierz Zatorski OSB)
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?