Nieplanowane to nie jest zwykły film. To iskra, która na naszych oczach staje się zarzewiem buntu przeciwko kulturze śmierci. Iskra, która burzy spokój ludzi zachodniego świata. Iskra, która pali sumienie. Czy ta iskra wznieci rewolucję dla życia? Wiele zależy od nas. Czy będziemy chcieli ją rozniecić? Do tego zachęca ta książka...
Autorzy pragną przybliżyć i odkryć czytelnikom historię Nieplanowanych, by mogli jeszcze skuteczniej korzystać z dobra, które niesie film i historia Abby Johnson. Pozwoli to bardziej emocjonalnie podejść do tego dzieła i poruszanej przez niego tematyki, uwierzyć w jego siłę i przekonać się, że warto nieść go dalej: do rodzin, przyjaciół, znajomych, szkół, wspólnot, by w rezultacie wywalczyć zmianę myślenia co do wartości życia.
Wśród autorów książki znaleźli się między innymi bohaterowie Nieplanowanych: Abby Johnson oraz Shawn Carney, szef organizacji pro-life, który mówi, jak ta historia była widziana zza płotu kliniki aborcyjnej. Szczególną opowieścią dzieli się także Cary Solomon, scenarzysta i reżyser filmu.
Przedstawiamy kulisy produkcji i wprowadzenia jej na polski rynek. Pokazujemy „od kuchni”, na jakie trudności napotkali twórcy i dystrybutorzy. Odsłaniamy motywy i postawy bohaterów. Prezentujemy również poruszające świadectwa widzów, których film wyrwał z wygodnej bierności i zachęcił do zaangażowania się po stronie życia.
Dzieci inaczej pamiętają wojnę
Dziewięcioletni Mirek, trzyletnia Ola, pięcioletni Romek, ośmioletnia Marysia.
Dzieci rodzące się w bydlęcych wagonach w drodze na Syberię.
Dzieci umierające z zimna, pragnienia, wycieńczenia, wyrzucane z transportu na kolejowy nasyp.
Dzieci pracujące w tajdze przy wyrębie lasu, walczące o chleb.
Dzieci osierocone, którym przyszło odgrywać rolę matek i ojców dla swych młodszych sióstr i braci.
Dzieci odważne i niezłomne, które ocaliły siebie i bliskich z sowieckiego piekła. Przeszły z armią Andersa jej żołnierską odyseję, trafiły do Iranu, Afryki, Indii i Nowej Zelandii.
Polskie dzieci, którym wydarto dzieciństwo, pamiętają wojnę inaczej niż dorośli. Lektura ich wspomnień porusza, budzi sprzeciw wobec sowieckiego zbydlęcenia i podziw dla heroizmu małych Polaków.
Nie uciekaliśmy z kraju, ale do niego przez cały świat wracaliśmy. O polską niepodległość nasi żołnierze walczyli na wszystkich frontach. To byli więźniowie sowieckich łagrów i posiołków – wynędzniali, ale każdą drogą do Polski szli. Walczyli w nadziei, że wrócą do domu, na Kresy. Ich i nasza droga do domu usiana jest krzyżami – wśród nich nie ma krzyża mojego ojca. Ilu takich krzyży brakuje?
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Pierwsza, fascynująca powieść o największej polskiej malarce, Tamarze Łempickiej (1898 – 1980). Genialne obrazy i arcybarwne życie. Podróże do Włoch, Niemiec, Ameryki. Dramatyczne okoliczności wydostania się z bolszewickiej Rosji za cenę, która, jak przekonująco pokazuje Grzegorz Musiał, nie pozwoli już nigdy uzyskać spokoju. Pytanie - czy Tamarze na życiowym spokoju zależało? Na ołtarzu sztuki składała ofiary, które prowadziły do wyniszczenia. Była ona niebywałym kłębowiskiem sprzeczności. I świadkiem epoki. Znała wszystkich wielkich artystów, którzy w okresie międzywojennym w Paryżu mieszkali i do Paryża zjeżdżali: Pablo Picasso, André Gide, Jean Cocteau, Gertruda Stein, Coco Chanel, Marlena Dietrich. Ekscentryczna Tamara w powieści Musiała to postać absolutnie niepodległa, skrajnie odważna, swoją niezależnością często raniąca najbliższych.
Łempicka demaskuje mielizny części paryskiej bohemy znajdującej się pod urokiem i wpływami sowieckiej Rosji, jednocześnie wchodzi w ten świat, nie potrafi sobie niczego odmówić, a szczególnie narkotyków i zapładniających ją twórczo erotycznych podbojów, z których łatwo się rozgrzesza. Grzegorz Musiał namalował postać, którą najpierw chcemy potępić, by za chwilę wielbić.
Życie przegrane? Życie wygrane? Tę powieść trzeba koniecznie przeczytać.
Jim Simons to człowiek, który w 2018 roku uplasował się na 52. miejscu na liście najbogatszych ludzi świata. Jak tam dotarł? Dzięki matematyce! Żaden inny inwestor – ani Warren Buffett, ani George Soros, Peter Lynch, Steve Cohen czy Ray Dalio – nie jest w stanie nawet zbliżyć się do tego, czego dokonał założyciel Renaissance Technologies, Jim Simons. Od roku 1988 fundusz Medallion spod znaku Renaissance przynosi roczne dochody na poziomie 66 procent. Firma odnotowała zyski z transakcji finansowych na poziomie przewyższającym sto miliardów dolarów. Sam Simons wart jest dwadzieścia trzy miliardy. Jednak Simonsa i jego strategie spowija mgła tajemnicy. Ludzie z Wall Street od dawna pragną wniknąć w wyjątkowy umysł Simonsa, a także dowiedzieć się, w jaki sposób jego zagadkowy fundusz hedgingowy Renaissance Technologies zdominował rynki finansowe. Autor bestsellerów i reporter „Wall Street Journal” Gregory Zuckerman znalazł odpowiedź! Korzystając z bezprecedensowego dostępu do Simonsa i kilkudziesięciu aktualnych i byłych pracowników Renaissance, reporter „Wall Street Journal”, Gregory Zuckerman, opowiada trzymającą w napięciu historię niesamowitego rewolucjonisty, który skupił wokół siebie zbuntowanych matematyków i zapoczątkował epokę quantów. To portret współczesnego Midasa, który podbił rynki finansowe i stworzył je na swój obraz i podobieństwo, a także opowieść o tym, co ta epoka oznacza dla nas wszystkich. Dzięki tej książce poznasz przemilczaną historię tego, jak tajemniczy matematyk stał się pionierem algorytmicznego handlu i inwestorem wszech czasów. *** Intrygująca, wypełniona mnóstwem fascynujących postaci i nowych informacji. Tę książkę czyta się bardziej jak wyborną, wciągającą powieść niż jak zwykły tom poświęcony finansom. BARRY RITHOLTZ, BLOOMBERG Gregory Zuckerman podnosi zasłonę i ukazuje najbardziej fascynującego człowieka na rynkach finansowych (…) doskonały reportaż. „FINANCIAL TIMES” Porywająca biografia Jima Simonsa, który zmienił grę inwestycyjną (…) czytelnicy chcący zrozumieć, w jaki sposób gospodarka znalazła się tam, gdzie jest, powinni przeczytać tę książkę jednym tchem. „PUBLISHERS WEEKLY” Wartościowa lektura dla wszelkiego rodzaju początkujących plutokratów i potrafiących liczyć pieniądze inwestorów. „KIRKUS REVIEWS” *** GREGORY ZUCKERMAN jest autorem książki The Greatest Trade Ever oraz dziennikarzem w „Wall Street Journal”, gdzie pisze o firmach finansowych, osobowościach i transakcjach finansowych oraz o funduszach hedgingowych. Na łamach magazynu porusza także inne tematy związane z inwestowaniem i biznesem. Trzykrotnie został laureatem Nagrody Geralda Loeba, najwyższego wyróżnienia w dziennikarstwie biznesowym. Zuckerman regularnie pojawia się w CNBC, Fox Business i innych stacjach telewizyjnych i radiowych oraz wygłasza wykłady na całym świecie.
Andrzej Stanisław Ciechanowiecki - niezwykła i fascynująca osobistość. Odnalazł, zidentyfikował i uratował dla polskich muzeów setki dzieł, wśród których są arcydzieła malarstwa, rzeźby, rysunku czy rzemiosła artystycznego, jak i cenne narodowe pamiątki historyczne.Prof. dr hab. Juliusz A. ChrościckiChciałbym podkreślić pionierski charakter książki Magdaleny Białonowskiej. Polskie piśmiennictwo w zakresie historii sztuki, mimo że poszczycić się może kilkoma pracami poświęconymi problematyce kolekcjonerskiej czy mecenatowi artystycznemu, to zasadniczo nie podjęło nigdy próby przedstawienia sylwetki i działalności współczesnego „man of taste” za jakiego bezsprzecznie uznać należy Andrzeja Stanisława Ciechanowieckiego. Opracowanie Magdaleny Białonowskiej przełamuje też istniejącą w środowiskach związanych z akademicką historią sztuki i muzealnictwem niechęć i podejrzliwość w stosunku do działalności handlowej prowadzonej przez historyków sztuki i muzealników. Autorka przekonuje nas, swoim opartym o źródła opisem wszechstronnej działalności A.S. Ciechanowieckiego, że człowiek silnie zawodowo związany z rynkiem sztuki może zdobyć ogromny autorytet i uznanie zarówno w świecie akademickim, jak i w kołach politycznych.Prof. dr hab. Andrzej Rottermund
Oskarżano go o niesamodzielność, nieodpowiedzialność, nieprzemyślane działania. Wielokrotnie zarzucano mu niezdolność do pełnienia jakiejkolwiek władzy, nie tylko tej najwyższej. Nikt jednak dotąd nie prześwietlił Andrzeja Dudy, jego przeszłości, związków i powiązań. Ta książka jest pierwsza. Jeśli sądzisz, że wiesz wszystko o człowieku, który objął najbardziej szacowny urząd Rzeczypospolitej Polskiej, to się mylisz.
W tej książce przeczytasz:
jak nasz bohater rozpoczął wielką i nieoczekiwaną karierę;
co go łączyło ze zwolennikami prawa do aborcji;
jak stawiał pierwsze kroki w branży deweloperskiej i dlaczego lokatorom zabrakło wody;
kto go wprowadził do spółek skarbu państwa;
dzięki komu znalazł się w Prawie i Sprawiedliwości;
kto wymyślił, że Andrzej Duda mógłby kandydować na prezydenta;
kim są współpracownicy Dudy i jakim wpływom ulegają;
kto z jego najbliższego otoczenia ma powiązania z obcym, ekspansywnym mocarstwem;
na jakie pytania jego kancelaria woli nie odpowiadać;
kim jest Filip Szary;
kim jest Jolka Rosiek i co ją łączy z tzw. Ruchadłem Leśnym.
Poznaj sprawdzone, udokumentowane, nieznane fakty. Skorzystaj z okazji, póki możesz. Zaopatrz się w tę książkę, zanim zniknie z księgarni. Podaj ją dalej.
Zanurz się w odczuciach autorki, prawdziwych opowieściach które przybliżą Ci sposób myślenia, nakazy i zakazy tej religii. Od codziennego życia, przez kwestie doktrynalne po intymne Marta maluje obraz Świadków Jehowy w sposób precyzyjny, poruszający i angażujący czytelnika.Marta Paw wychowała się w rodzinie Świadków Jehowy od pokoleń, odeszła z organizacji w wieku 33 lat. Niezależna, optymistka, zamknęła ten rozdział życia silniejsza mimo braku kontaktu z rodziną. Na co dzień pracuje w międzynarodowym koncernie na stanowisku managerskim, przygotowuje doktorat, a w wolnym czasie podróżuje i pisze.
Autorka kreśli przed nami najpierw barwny zarys biografii Gustawa Herlinga-Grudzińskiego ? zawiłej, pełnej zaskakujących zwrotów i mrocznych zakamarków, po czym stopniowo odsłania tajniki warsztatu pisarza, dokładniej opisując charakterystyczne dla prozy Herlinga-Grudzińskiego pogranicze autobiografii i fikcji, dokumentu i wyobraźni. Wszystko to stanowi ważne tło dla pasjonujących analiz i interpretacji wybranych tekstów pisarza ? wypełniających kolejne rozdziały opracowania. Niektóre z nich poświęcone są kilku tematom obsesyjnie powracającym w diarystyce i opowiadaniach Grudzińskiego ? takim jak motywy trzęsienia ziemi czy neapolitańskich zabobonów ? właśnie one umożliwiają bowiem, zdaniem badaczki, rozpoznanie zasadniczych cech wyobraźni artysty i jego sposobu widzenia świata. Pozostałe rozdziały to wnikliwe interpretacje pojedynczych utworów pisarza. Rzucają one nowe światło m.in. na teksty Herlinga o malarstwie ? pozwalają lepiej uchwycić ich strukturę gatunkową oraz zrozumieć specyficzne miejsce, z którego autor ogląda dzieła sztuki europejskiej. Czytelników zainteresuje również zapewne erudycyjny szkic o Kle Barabasza ? ciekawie osadzony w kontekście europejskich powieści o tej postaci. Także Inny świat doczekał się w tym opracowaniu świeżego spojrzenia, które pozwala dostrzec nowe aspekty odczłowieczających właściwości łagrów.
Jest kilka anglojęzycznych publikacji, w których autorzy piloci uchylają przed czytelnikami drzwi kokpitu. W przypadku Oka pilota tych drzwi nie ma w ogóle.
To jedyna taka książka o tematyce lotniczej. Stwierdzenie, że jest o lotnictwie, byłoby nieco mylące. Owszem, we wszystkich opowieściach i felietonach, które ją tworzą, znajdziecie lotnictwo ? czasem na dalszym planie, a czasem autor będzie mówił do Was wprost z kokpitu. Całość jest barwną podróżą po historii oraz współczesności Polski i świata, po losach pojedynczych bohaterów i całych społeczeństw.
Autor jest pilotem, ale zanim nim został, studiował socjologię, był zawodowym muzykiem, by ostatecznie przez wiele lat pracować jako radca prawny dla dużej międzynarodowej korporacji prawniczej. Dlatego jego spojrzenie na lotnictwo może być dla wielu zaskakujące, a zarazem inspirujące. Zaprasza do swojego świata, ale zadaje trudne pytania i nikogo nie oszczędza. Nie ukrywa jednak własnych słabości. Niekiedy jest prześmiewczy lub niepoprawny politycznie. Można się z nim zgadzać albo nie, ale nie sposób odmówić mu wiedzy i wnikliwości.
Zasób zachowanych listów Matki Magdaleny Mortęskiej jest niewielki. Byłoby jednak wielką szkodą nie przyjrzeć się im wcale, skoro w liście osobowość nadawcy odbija się w sposób mocniejszy niż w jakiejkolwiek innej formie literackiej. Być może zatem nawet tych kilka niewielkich, izolowanych listów, które nie mogą się złożyć ani na jakąś historię zewnętrzną, ani na dzieje wewnętrzne autorki kryje w sobie jakąś prawdę o piszącej. Matka Magdalena Mortęska jako pierwsza w Polsce kobieta prowadziła systematyczną działalność wydawniczą. Zachęcała do tłumaczenia starochrześcijańskiej i współczesnej literatury ascetycznej, łożąc na wydanie tych przekładów. Opierając duchowość zakonną na pracy intelektu, uformowała w tym duchu polskie mniszki benedyktyńskie, dzięki czemu także i szkoła klasztorna stała się miejscem nie tylko wychowania, ale i wykształcenia. U współczesnych cieszyła się wielkim autorytetem zarówno ze względu na pobożność i dzieło reformy, jak i z powodu nieprzeciętnego intelektu i zmysłu prawnego.Magdalena Mortęska OSB (1554 - 1631) - polska zakonnica ze zgromadzenia Mniszek Zakonu św. Benedykta (benedyktynek) klasztoru benedyktynek w Chełmnie, mistyczka i założycielka Kongregacji chełmińskiej, autorka dzieł religijnych oraz Służebnica Boża Kościoła katolickiego.
Na ogół wstęp do książki pisze ktoś znany, ważny, uczony lub mądry a najlepiej, żeby miał wszystkie te przymioty. Taki autor na ogół podnosi wartość dzieła. Na szczęście wywiadowi z o. Leonem Knabitem, który sam w sobie jest człowiekiem wielkiej wartości, żaden ważny ani szczególnie wybitny człowiek nie musi dodawać prestiżu. Z tego powodu mogę napisać wstęp, choć zawodowo robię rzeczy bardzo odległe od pisania wprowadzeń do mądrych książek.Kiedy tylko zacząłem w miarę świadomie spoglądać na świat, okazało się że jednym z moich bliskich jest dziwna postać w czarnym ubraniu z kapturem, którą nazywano mnichem albo benedyktynem z Tyńca. Dość szybko też zorientowałem się, że jest on dość dziwny, bo ma dwa imiona: moja Babcia, którą wtedy szanowałem najbardziej na świecie, a nawet zdecydowanie chciałem się z nią żenić, mówiła do niego zdrobniale: „Stefanku”, mimo że był najwyższy w rodzinie. Traktowała go też jak syna i kochała chyba na równi ze mną, z czym z trudem się godziłem. Inne osoby, nie z rodziny, częściej mówiły o nim: „ojciec Leon”. Wtedy już rozumiałem, że to brat Mamusi i jest moim Wujkiem. Przez dłuższy czas natomiast nie bardzo wiedziałem, dlaczego, skoro mam swojego Tatusia Zbysia, to brat Mamusi, wujek Stefanek, to także ojciec i do tego Leon.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?