Nigdy nie sądziłam, że dożyję trzydziestki. W moim życiu panowały strach, depresja, niepokój i samotność. Nie wiedziałam, jak pozbyć się bólu, który wciąż mi towarzyszył. Dokonywałam kolejnych złych, destrukcyjnych wyborów. Usiłowałam znaleźć miłość, akceptację i jakiś powód, żeby żyć. Bardzo się starałam, ale wewnątrz mnie była ciemność, przed którą nie byłam w stanie uciec. Było tak, dopóki nie nastąpił punkt zwrotny, który odmienił wszystko. I rozpoczęła się moja podróż pośród trudnych sytuacji, które wymagały podjęcia decyzji, czy pozostać w światłości, czy też poddać się mrokowi mojego zwątpienia.
Ta książka tylko w pewnym stopniu mówi o mnie. Starałam się w niej raczej pokazać, w jaki sposób można znaleźć wyjście z ciemności i znaleźć się na ścieżce, która prowadzi do prawdziwego światła, zdrowia, celu i życia. Znalazłam wolność, odnowienie i zmieniłam się tak bardzo, że kiedyś nie byłabym w stanie sobie tego nawet wyobrazić. Skoro mnie się to udało, każdy, kto w swoim życiu zmaga się z trudnymi problemami, również może tego dokonać. I w tym właśnie ma pomóc ta książka.
Wyjrzeć przez okno autorstwa Anny Kulki-Doleckiej (psycholożki i trenerki rozwoju osobistego, z powodu nieuleczalnej choroby synka Pawła będącej od 2008 roku wraz z rodziną pod opieką Domowego Hospicjum dla Dzieci im. ks. Dutkiewicza SAC w Gdańsku), to najnowszy tytuł w serii Biblioteki Fundacji Hospicyjnej. Książka pokazuje drogę, jaką musi pokonać opiekun rodzinny, aby oswoić codzienną grozę lęku o dziecko i jednocześnie zadbać o szczęśliwe życie własne i swoich bliskich. Zawarte teksty, napisane z nieprzeciętnym literackim talentem, splatają osobiste doświadczenie autorki z posiadaną wiedzą merytoryczną. Każdy rozdział-opowieść otwierają: zdjęcie wykonane przez Grzegorza Doleckiego, męża Ani, oraz rozmowa autorki z redaktorką Magdą Małkowską, w której kolejne teksty są uzupełniane lub komentowane.Każdy rozdział-opowieść porusza inny temat, wskazuje trudny moment (smoła lęku) i proponuje rozwiązanie (zielone doliny życia). I chociaż zrodziły się one z określonej sytuacji autorki, mają charakter uniwersalny, gdyż pokazują, jak w sytuacji kryzysu zadbać o szczęście, wykorzystać dany nam czas i własny potencjał. Uczą, jak komunikować się z sobą samym i ze światem, by otwierać kolejne okna, dające nadzieję, motywację do zmiany, wyzwalające radość. (Alicja Stolarczyk)
Tradycje łacińskiej metropolii lwowskiej sięgają XIV wieku i czasów panowania Kazimierza Wielkiego (13331370), który kontynuując dzieło jednoczenia ziem Królestwa Polskiego, zapoczątkowane przez swego ojca Władysława Łokietka, przyłączył z pomocą Węgier, Ruś Halicką do Korony w 1349 roku. Jednocześnie zwrócił się do papieża Urbana V o ustanowienie na tym terenie prowincji kościelnej. Na przestrzeni wieków granice metropolii lwowskiej ulegały częstym zmianom. Te zmiany determinowane były nie tylko sytuacją polityczną Królestwa Polskiego a od unii lubelskiej z 1569 roku Rzeczypospolitej Obojga Narodów skutkującą fluktuacją granic państwowych, ale także lokalnymi uwarunkowaniami społecznymi czy wyznaniowymi. Biskupi metropolii lwowskiej poprzez umacnianie diecezjalnych i parafialnych struktur Kościoła katolickiego, wnosili wkład zarówno w rozwój życia religijnego, jak i kultury polskiej. Przykładem był Grzegorz z Sanoka (14071477), wybitny przedstawiciel humanizmu i arcybiskup lwowski.Dla biskupów metropolii lwowskiej, lata zaboru austriackiego nie należały do łatwych. Uwarunkowania polityczne, społeczne, narodowościowe i wyznaniowe, nie zawsze sprzyjały misji Kościoła łacińskiego, pomimo że w monarchii habsburskiej religia rzymskokatolicka była wyznaniem państwowym. Na fundamencie uzyskanej w 1867 roku autonomii, szybko dojrzewały kwestie narodowościowo-wyznaniowe, a także społeczne, prowadzące do emancypacji stanu chłopskiego i robotniczego drogą polityczną. Uderzały one w większym lub mniejszym stopniu w struktury Kościoła. Konflikty polsko-ukraińskie koncentrowały się nie tylko na płaszczyźnie walki o rząd dusz, lecz także walki z polskością, której strzegł Kościół łaciński. Natomiast źródłem konfliktów społecznych nie była religia katolicka, ale powszechna bieda i brak perspektyw na lepsze życie.W tej sytuacji, z chwilą nastania XX wieku w trzech diecezjach metropolii lwowskiej objęli rządy biskupi Józef Bilczewski, Józef Sebastian Pelczar, Leon Wałęga, którzy poprzez program odrodzenia religijnego i katolicyzmu społecznego nie tylko skutecznie rozwinęli życie religijne, ale także narodowe. To oni wraz z biskupami pomocniczymi Władysławem Bandurskim we Lwowie, Karolem Fischerem w Przemyślu, do których w 1918 roku dołączył Bolesław Twardowski (następca arcybiskupa Bilczewskiego na stolicy metropolitarnej), przygotowali swoje diecezje pod względem religijnym i patriotycznym do II Niepodległości. Ich biografie, to nie tylko osobiste drogi życia, lecz drogi Kościoła i Polski.Bogato ilustrowaną książkę otwiera wstęp arcybiskupa Adama Szala, a zamyka niezwykle ciekawy rozdział dotyczący losów metropolii lwowskiej, jej kapłanów i kościołów w pojałtańskiej rzeczywistości aż do czasów współczesnych.
Dziesięć wyjątkowych kobiet ze Śląska. Każda osiągnęła wielki sukces.Piosenkarki Anna Wyszkoni, Katarzyna Groniec i Kasia Moś, Miss Polonia Karina Wojciechowska, aktorka Jolanta Fraszyńska, bizneswoman Marta Frank, pisarka Anna Diewit-Meller, prezenterki i dziennikarki Agnieszka Hyży i Anna Popek oraz finalista Master Chefa Kinga Paruzel wszystkie bohaterki tej książki podkreślają, że Śląsk zajmuje w ich sercu ważne miejsce. Dziesięć niezwykłych rozmów, dzięki którym poznasz bliżej śląskie kobiety sukcesu.
Sporo pisze się o Józefie Piłsudskim, ale rzadko oddaje się głos jemu samemu. W tej książce jest inaczej.
Tu Marszałek przemawia do nas wprost. Rozmów z nim spisano podczas jego życia nie za wiele, jeszcze rzadziej były publikowane w formie książkowej, trwałej – toteż nie są zbyt znane. A szkoda, gdyż Komendant bardzo dużo opowiadał w nich o sobie; o swoim życiu prywatnym, ale i swoich poglądach na Rzeczpospolitą oraz Europę. Są one nieraz nawet bulwersujące, ponadto często trafnie przewidywały rozwój sytuacji za lat kilka lub kilkanaście.
Zawarte w tej książce słowa Marszałka pochodzą z trzech źródeł. Pierwszym są „Rozmowy z Piłsudskim” legionisty, publicysty i dyplomaty Władysława Baranowskiego, które ukazały się pod koniec 1938 r., ale ani wtedy (z racji nadchodzącej wojny), ani potem nie przedarły się do masowej świadomości. Wybitny znawca życia i dzieła Józefa Piłsudskiego dr Bohdan Urbankowski tak skomentował pracę Baranowskiego: „Jest to uczciwe świadectwo człowieka, który pomimo fascynacji Marszałkiem zachował niezależność spojrzenia oraz inteligencję. Z upływem czasu wartość historyczna jego książki być może zblaknie, ale socjologiczna i psychologiczna wzrośnie”.
Drugie źródło to rozmowy z początku lat 1930., o które z myślą o monografii poprosił sam Marszałek, zwracając się do wybitnego przedwojennego pisarza, ale i polityka (przez moment nawet premiera) Artura Śliwińskiego; był on osobą bardzo bliską Piłsudskiemu, przez pewien czas jego emisariuszem. Ten wszechstronnie utalentowany człowiek opublikował przed wojną wywiady z Marszałkiem w niskonakładowym periodyku „Niepodległość” – część z nich trafiła do tej książki. Autorka bogatej biografii Artura Śliwińskiego, Katarzyna Czekaj, słusznie stwierdziła, że „Piłsudski wybrał do tego celu [rozmowy] osobę, którą darzył pełnym zaufaniem, w której obiektywny sąd i czyste intencje nigdy nie miał prawa wątpić”. Trzecim źródłem jest „Ilustrowany Kurier Codzienny”, który opublikował bardzo ważne opinie Marszałka na temat przewrotu majowego, sformułowane zaledwie parę dni po zamachu.
Wszystkie te wypowiedzi uzupełniają naszą wiedzę na temat Józefa Piłsudskiego, prostują wiele obiegowych opinii na jego temat oraz – świetnie się je czyta!
Mamy niewątpliwy zaszczyt przedstawić kolejny tom korespondencji dotyczący polskiej XIX- i XX-wiecznej filozofiiTym razem jest to korespondencja Romana Witolda Ingardena z lat 19451951, ukazująca lwowskie dzieje powstania oraz powojennej, krakowsko-poznańskiej reaktywacji pierwszego polskiego, obcojęzycznego czasopisma filozoficznego, a mianowicie Studia Philosophica. Commentarii Societatis Philosophicae Polonorum. W niniejszym wstępie staramy się odtworzyć okoliczności powołania oraz funkcjonowania tego czasopisma, od jego lwowskich początków aż po dramatyczny koniec, tj. bezkompromisowy atak likwidacyjny powojennych marksistów i komunistów w 1951 roku. Było to zadanie trudne z uwagi na brak materiałów archiwalnych, na podstawie których można byłoby ustalić, a nawet podać lub przytoczyć, podstawowe informacje. Niemniej udało nam się w tym względzie przeprowadzić konieczną adiustację. Mamy nadzieję, że relacja, którą przedstawiamy, nie odbiega od rzeczywistości i nie zniekształca tamtych, ważnych dla naszej filozofii, okoliczności.Inicjatorami i pomysłodawcami Studia Philosophica byli Ingarden i Kazimierz Twardowski. Współpracowali z nimi w redakcji Kazimierz Ajdukiewicz, Izydora Dąmbska i Daniela Gromska. Po wojnie, gdy zabrakło Twardowskiego, czasopismo reaktywował i prowadził dalej Ingarden, przy wsparciu Ajdukiewicza oraz we współpracy z innymi filozofami z kręgów lwowskich.
W męskim świecie sportu kobiecie lekko nie jest. Zwłaszcza na początku XX wieku, kiedy emancypacyjne ruchy dopiero się rodzą, a konserwatywne społeczeństwo oburza widok kobiety w kusym sportowym stroju. Ale piękna, błyskotliwa i pełna energii Halina Konopacka zostaje nie tylko gwiazdą stadionów, ale też prekursorką kobiecego ruchu, swobodnej sportowej mody i kobiecej niezależności.Złota dama polskiego sportu, złota dziewczyna, współczesna Diana. To właśnie ona uwielbiana lekkoatletka, dyskobolka, pierwsza złota medalistka olimpijska. Nie tylko wzór polskiej sportsmenki i propagatorka aktywności, ale także żona ministra skarbu, przyjaciółka Skamandrytów, dziennikarka, poetka i malarka. Niemal zawsze w czerwonym berecie, pełna wigoru, uczy kobiety, jaki strój włożyć do ćwiczeń, i bez obaw siada za kierownicą samochodu. Także we wrześniu 1939 roku, gdy wraz z mężem Ignacym Matuszewskim pomaga przy ewakuacji złota z Banku Polskiego.Książka Agnieszki Metelskiej to nie tylko niezwykła historia życia Haliny Konopackiej, ale przede wszystkim opowieść o czasach, które choć trudne, przyniosły kobietom prawa wyborcze, polskim sportowcom olimpijskie złoto, a Konopackiej stałe miejsce pośród największych polskich bohaterek.
Chaosem, karnawałem i zabawą ? tym właśnie, poza chorobą, jest teraz moje życie. Nie da się budować bez wiary w przyszłość. Dlatego chcę świętować rozpad, burzenie porządku, zniesienie codziennych duszących reguł ? chcę być ciałem, które wie, że minie, ale wie też, że jest, i czerpie z tego bycia największą z możliwych rozkoszy.Niezwykłe studium choroby. Jego autorka postawiła na to, co zmysłowe, a nie to, co metafizyczne; na przyjemność, a nie cierpienie; zrozumienie, a nie nadzieję. Szukała języka, którym dałoby się opisać doświadczenie świadomej konfrontacji ze śmiercią. Zachowała podmiotowość tam, gdzie często jesteśmy z niej brutalnie odzierani.
Druga część książki zawiera rozmowy z onk(/t)olożką i psycholożką ? o tym, czym są choroba nowotworowa i śmierć, czy i jak o nich mówić, jak pomóc bliskim w sytuacji granicznej.
Wraz z postępem choroby (stwardnienie zanikowe boczne SLA) zmieniały się techniki pisania tej książki. Na początku pisałem standardowo palce moich rąk uderzały w klawiaturę komputera. Później w klawiaturę uderzała pałeczka do jedzenia chińszczyzny trzymana przeze mnie w zębach. A na koniec, kiedy mogłem ruszać już jedynie głową, była to kropka naklejona na czole i kamerka, która śledziła ruch tej kropki, a potem sprytnie przelewała moje myśli na ekran komputera.Precyzyjnie, wiernie, otwarcie, odważnie, miejscami naturalistycznie autor opisuje to, co się dzieje z nim i wokół niego, z człowiekiem i wokół człowieka chorego na SLA.[]W książce dominuje i uwodzi czytelnika lekki autoironiczny styl, pełen dystans do siebie, paskudnej choroby i świata często nie mniej paskudnego. Są w tym dzienniku, pamiętniku właściwie, fragmenty, które przyprawiają o dreszcze tyle w nich uczuć, pasji, cierpienia, głębi refleksji nad życiem, zdrowiem i chorobą czy człowiekiem.Anna Kot dziennikarka z Poznania
Wyjątkowa publikacja wydana z okazji setnej rocznicy powołania Ignacego Jana Paderewskiego na premiera Rzeczypospolitej Polskiej. Album doskonale przybliża postać tego niezwykle zasłużonego dla dobra niepodległej ojczyzny wybitnego polityka, pianisty i kompozytora. Tekst został wzbogacony bogatym materiałem ilustracyjnym liczącym blisko 200 fotografii.
BYĆ JAK MNICH, zabiera czytelnika w podróż do odległego klasztoru położonego w północnej części stanu Nowy Jork, gdzie Jesse Itzler - człowiek, który nie potrafi usiedzieć w miejscu dłużej niż minutę - uczy się życia bez Internetu, egzystowania w sytuacjach niekomfortowych i doceniania chwili obecnej. Zabawna, pełna szybkiej akcji i praktycznych porad książka BYĆ JAK MNICH jest dla tych, którzy dążą do mniej stresującego i bardziej ekscytującego życia. Jesse jest jak żywa wersja gościa z reklamy piwa Dos Equis, jednego z najbardziej interesujących ludzi na świecie. Dokonał w swoim życiu tak wielu różnych rzeczy, a teraz zrobił coś nowego. Zawsze starając się budować swój życiowy życiorys, w BYĆ JAK MNICH dodaje do niego kolejne doświadczenie, dzięki któremu rozwija się jako mąż, ojciec, przedsiębiorca i człowiek. Książka ta jest pełna mocnych lekcji życiowych dla każdego, kto jest ukierunkowany na cel i poszukuje swojego WIELKIEGO DLACZEGO? - LEWIS HOWES, autor bestselleru i gospodar
Generał brygady Józef Olszyna-Wilczyński legionista, oficer Wojska Polskiego, działacz społeczny w okresie II Rzeczpospolitej należy do postaci zapomnianych przez polską historiografię. Generałowi towarzyszą w większości krytyczne opinie dotyczące jego działań we wrześniu 1939 roku, a on sam kojarzony jest przede wszystkim ze swoim zamiłowaniem do porządku, ze skłonnością do alkoholu i z decyzją o opuszczeniu Grodna we wrześniu 1939 roku. Niedoskonałości jego charakteru nadmiernie eksponowane w literaturze historycznej i zakorzenione w ludzkiej świadomości, skutecznie przesłaniają faktyczny obraz jego życia i dokonań.Dlatego celem pracy jest stworzenie pełnego portretu człowieka, którego życie wypełniała nie tylko służba wojskowa, ale też zainteresowania, działalność społeczna, sfera prywatna. Istotne stało się też wykazanie, że wbrew utartym opiniom, ułomności charakteru nie miały aż tak negatywnego wpływu na jego wizerunek.Książkę wzbogacają unikalne zdjęcia i kolorowe mapy.
Jak to jest, kiedy niespodziewanie pukają do drzwi, w 20 minut każą się spakować i opuścić ciepłe mieszkanie? Jak to jest pozostawić miejsce urządzane przez kilka lat i udać się w nieznane? Co stało się z rzeczami w opuszczonych domach? Czy po wojnie mieszkańcom udało się do nich powrócić?Osiedle Montwiłła-Mireckiego powstało w Łodzi w okresie międzywojennym. To perła modernistycznej architektury. Na osiedlu mieszkali lekarze, urzędnicy, wojskowi i policjanci, a także artyści, m.in. Katarzyna Kobro i Władysław Strzemiński. Ta książka to opowieść o tym niezwykłym miejscu. Autorka uczyniła jej bohaterem mieszkańców. Wywiady z 50 osobami, 60 stron maszynopisów i rękopisów ze wspomnieniami stały się podstawą historii o tym, jak wyglądało życie na przedwojennym osiedlu. Dowiadujemy się, gdzie były sklepy, jak były urządzane mieszkania, czym się zajmowano aż do dramatu wysiedlenia w styczniu 1940 roku W 1945 roku powróciła ponad połowa dawnych mieszkańców. Wielu ich potomków mieszka na osiedlu do dziś. Czasami to piąte pokolenie. Wiele nigdy dotąd niepublikowanych zdjęć i anegdot związanych z osiedlem przywraca głos tym, którzy zamieszkując je przez lata, złączyli z nim swoje życie.
Dlaczego Marek Hłasko nie chciał iść do wojska? Dlaczego Edwardowi Linde-Lubaszence chciano złamać karierę? Czy Zbigniew Herbert przechytrzył bezpiekę? Czy polscy artyści odważyli się protestować przeciwko inwazji na Czechosłowację w 1968 r.?Odpowiedzi na te i wiele innych pytań Czytelnik znajdzie w książce Artyści, PRL i bezpieka. Miłosz, Herbert, Hłasko, Kulmowa, Raszka, Kaczmarski To między innymi biografie pisarzy, aktorów, muzyków naznaczyły czasy PRL, kiedy władza nie tylko nagradzała, ale także skutecznie karała. W książce zostały opisane trudne relacje władze twórcy, zostały ukazane także postawy artystów wobec przełomowych wydarzeń w Polsce, które znacząco wpłynęły na ich losy.Te fascynujące opowieści w sposób bezpretensjonalny, obiektywny i zgodny z faktami opisują rzeczywistość PRL. Pozycja obowiązkowa dla każdego, kogo interesują losy polskich artystów i tropiących ich smutnych panów z Rakowickiej i nie tylko.
Obszerne dzieło K. Drozdowskiego i P. Jerzykowskiego po raz pierszy ukazuje w pełnej krasie historię 16 Pułk Ułanów Wlkopolskich. Jest to piersza monografia prezenutjaca całą historię jednostki. Ukazało się niewiele publikacji na jego temat, a te, które powstały, zostały mocno skrytykowane przez ostatnich żyjących ułanów. Większą wartość mają nieliczne artykuły naukowe oraz spisane wspomnienia. Cennym źródłem informacji dla autorów były zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy, zwłaszcza artykuły z wydawanego latach 1920-1939 Dziennika Bydgoskiego. Wiele z nich uzupełniło historie znane z dokumentów wojskowych, ubarwiając je o ciekawy opis wydarzeń, a niekiedy stanowiły jedyne ich źródło. Podczas kwerendy w Centralnym Archwum Wojskowym okazało się, że 16 Pułk Ułanów posiada najlepiej zachowany zasób archiwalny z najbardziej cennymi rozkazami dziennymi pułku. Pozwoliło to na odtworzenie, niemalże dzień po dniu, historii żołnierzy służących w tej jednostce.Zalązkiem 16 Pułku Ułanów Wielkop. Był utworzony 29 XII 1918 r w miasteczku Lwówek i majątku Posadowo oddział jazdy złożony z Polaków, byłych kawalerzystów armii niemieckiej. Dnia 5 I 1919 r. oddział w sile 33 szabel pod dowództwem plut. W. Świerczyka zameldował się u dowódcy Frontu Zachodniego, płk. M. Milewskiego. W dniu 29 I 1919 r. został przemianowany na Szwadron Jazdy Okręgu II. Stał się on kadrą dla formowanego od 29 V w Biedrusku pod Poznaniem 2 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Dnia 18 XI 1919 r. pułk otrzymał sztandar, który został ukryty we wrześniu 1939 r. (obecnie znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie). W styczniu 1920 r. pułk w pełnym składzie wkroczył do Bydgoszczy, która stała się dla niego miastem garnizonowym do 1939 r.. Stacjonował w koszarach przy ul. Szubińskiej. W związku z połączeniem Wojsk Wielkopolskich z Siłami Zbrojnymi Rzeczypospolitej pułk otrzymał nową numerację 16/2 Pułk Ułanów Wielkopolskich. W 1920 r. pułk wyruszył na front wschodni, gdzie brał udział w walkach z bolszewikami pod Bereźnem, Brodami, Jazłowczykiem i Szczurowicami, a w ostatniej fazie wojny - pod Białymstokiem, Wisznicą i Baszami. We wrzesniu 1920 r. pułk walczył na Suwalszczyżnie z wojskami litewskimi. Dnia 31 XII 1937 r. Minister Spraw Wojskowych gen. T. Kasprzycki nadał pułkowi nazwę 16 Pułk Ułanów Wielkopolskich imienia generała dywizji Gustawa Orlicza-Dreszera. Wybuch wojny 1 IX 1939 r. zastał pułk w okolicach Chojnic i Tucholi. W wyniku ciężkich walk z oddziałami pancernymi gen. H. Guderiana w Borach Tucholskich (Bukowiec, Górna Grupa, Poledno) oraz bombardowań lotniczych 7 IX 1939 r. pułk przestał istnieć jako zwarta jednostka (straty sięgały 40% stanu osobowego). Pomimo tego 150 ułanów 16 Pułku walczyło 2-5 X 1939 r. pod Kockiem. Ośrodek Zapasowy zmobilizował 2 szwadrony konne, 3 spieszone oraz dwa plutony kolarzy. Oddziały te walczyły w szeregach Zgrupowania Kawalerii Garwolin i zostały rozwiązane po II bitwie pod Tomaszowem Lubelskim (22-26 IX 1939 r.). Za działanie bojowe ułanom nadano 45 Krzyży Walecznych.
Autorki przedstawiły bardzo atrakcyjną i nowatorską książkę, łączącą wątek opowieści biograficznej z prezentacją rysunku i malarstwa głównego bohatera. Jest nim jeden z tysięcy polskich żołnierzy tułaczy, który po klęsce wrześniowej nie złożył broni i przez Karpaty ruszył do Libanu i dalej do Syrii, gdzie zameldował się w nowo sformowanej polskiej Brygadzie Karpackiej właśnie. Jak wiadomo, historiografia polskiego czynu zbrojnego w II wojnie światowej i dziejów emigracji powojennej jest przebogata. Jednak w tym wypadku otrzymujemy coś wyjątkowego. Oto Autorki dotarły na drugą półkulę, do Martin Coronado pod Buenos Aires w Argentynie, gdzie w Polskim Ośrodku Katolickim i Muzeum Wojska Polskiego odkryły zapomniane dokumenty i pamiątki żołnierzy gen. Władysława Andersa.
- Albert Einstein i Werner von Braun oblali w szkole matematykę!
- Louis Pasteur w czasie studiów miał najgorsze oceny z chemii!
- O Beethovenie jego szkolny nauczyciel muzyki powiedział: „Jako kompozytor jest beznadziejny”.
- Tomasz Edison usłyszał od nauczyciela w szkole, że nie jest zdolny nauczyć się czegokolwiek.
- Redaktor zwolnił młodego Walta Disney’a z pracy za „brak pomysłowości”!
- Ophra Winfrey straciła posadę reporterki, gdyż jej menadżer uznał, że nie nadaje się do pracy w telewizji.
- Larry Bird i Michael Jordan nie zmieścili się w pierwszym składzie drużyny koszykarskiej w swojej szkole średniej…
Życie każdego zwykłego człowieka może być niezwykłe, jeśli tylko odkryje i rozwinie swój potencjał. Ludzie sukcesu o jakich piszę nie byli doskonali, upadali i zawodzili, ale mieli misję, wizję, wytrwałość w jej realizacji. Do tego motywuje ta książka. Bóg stworzył każdego z nas jedynym w swoim rodzaju. Uwierz w wartość, jaką posiadasz w Bożych oczach. Nie imituj nikogo ani nie chciej być nikim innym.
Poznaj i rozwiń swój talent, aby zrealizować swoją misję i dzieło, do którego zostałeś wyposażony. Wówczas także Twoje życie będzie niezwykłe. Może powiedzie Cię przez trudy, ale do gwiazd, jak mawiali Rzymianie: Per aspera ad astra!
To co mnie ujmuje w książkach Alfreda Palii to niezwykle rzadki dar przyciągania czytelnika w swój świat i jego problematykę w sposób oczywiście ciekawy, bo jakże, ale też w sposób sytuacyjny, praktyczny. Ta ilość adekwatnych przykładów z życia ludzi, przyrody a nawet historii jest imponująca. Biorąc pod uwagę fakt, że pisarzem jest historyk w dodatku biblista i teolog tym większe ukłony, bo specjaliści w tych dziedzinach mają tendencję do uciekania w nudną teorię.
Edyta Bogulak (Bogulandia)
Publikacja prezentuje historię saintsimonizmu koncepcji religijnej stworzonej w okresie Restauracji przez hrabiego Claude'a Henriego de Saint-Simona. Była to eklektyczna, panteistyczna i mesjańska doktryna proklamująca powstanie Nowego Chrześcijaństwa mającego odpowiadać potrzebom nowych czasów, głosząca zbawienie świata przez rewolucję przemysłową, wyzwolenie kobiet oraz zaślubiny Wschodu z Zachodem.Uczniowie Saint-Simona w latach trzydziestych XIX wieku poszukiwali w Egipcie przepowiedzianej Kobiety-Mesjasza, snuli plany kolonizacji i modernizacji Afryki, jako pierwsi wysunęli projekt przekopania Kanału Sueskiego, zakładali banki i budowali sieć połączeń kolejowych we Francji i w Algierii. W latach sześćdziesiątych XIX wieku współtworzyli oryginalny model kapitalizmu ludowego Drugiego Cesarstwa, odmienny od anglosaskiego liberalizmu czy socjalizmu Marksa. Saintsimoniści tworzyli fanatyczne religijne ugrupowanie, rekrutujące najzdolniejszych inżynierów i przemysłowców oraz najpotężniejszych bankierów epoki, które wywarło duży wpływ na historię XIX-wiecznej Francji.
Bywa, że kobieta musi wybierać między obowiązkiem, stanowiskiem, władzą a miłością... W przypadku królowej taki wybór wydaje się oczywisty, bo cóż może być ważniejszego od korony? A jednak Eleonora z Habsburgów Wiśniowiecka udowadnia, że kto umie kochać prawdziwie, może się spodziewać nagrody, bo miłość jest szczodra i potrafi wynagrodzić tych, którzy jej wiernie służą.Królowa Eleonora to kolejna bohaterka cyklu opowieści o polskich władczyniach, które przypomina Janina Lesiak. Niezwykła, lojalna, uczciwa i mądra; zasługuje na pamięć i sympatię, choć na Zamku Królewskim w Warszawie, gdzie mieszkała przez trzy lata, nie ma po niej śladu. A ponieważ wyjątkowe kobiety nadają życiu smak i urodę, trzeba się od nich uczyć rozumu, odwagi, charakteru, piękna i wdzięku. Eleonora z Habsburgów Wiśniowiecka jest świetną nauczycielką; wystarczy tylko jej posłuchać...Przyjaciel królowej, biskup Andrzej Trzebicki mówił o niej:Pisklę przedzierzgnęło się w łabędzicę. Teraz, to dojrzała kobieta, rozwinęła się, nawet chyba trochę urosła?... Zachowała wdzięk dziecka, ale połączyła go z powagą matrony, co daje niezwykłą implikację. Nadal jest giętka i lekka, jednak już umie trzymać się prosto, zna swą wartość i wymaga szacunku. Jest urocza i dostojna, stateczna i wesoła, ale głównie jest niezłomna w swej wierności dla męża i króla. To należy w niej najbardziej cenić.
Książka opisuje fascynujące losy trzech starożytnych władczyń: królowej Halikarnasu Artemizji, celtyckiej królowej Boudiki i królowej Orientu Septymii Zenobii, dwóch arystokratek: Litwinki Emilii Plater i Greczynki Laskariny Boubouliny oraz dwóch kobiet wywodzących się z ludu: lotaryńskiej pasterki Joanny d'Arc i Indianki Lozen.Córki Spartakusa to opowieść o mądrych, dzielnych, szlachetnych kobietach, które walcząc z niewolą i poniżeniem, zaciągały się do wojska, stawały na czele oddziałów, a nawet całych armii, rzucając wyzwanie potężnym, bezwzględnym przeciwnikom.Biografie duchowych córek słynnego wodza Spartakusa pokazują, że kobiety potrafią walczyć, rządzić i prowadzić politykę, często lepiej od mężczyzn, nie tracąc nic ze swojego naturalnego wdzięku i kobiecości. Pełne wytrwałości, odwagi i poświęcenia w realizacji celów często zmagały się nie tylko z wrogami, ale musiały pokonywać bariery mentalne i kulturowe tkwiące w ich własnym otoczeniu.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?