Literatura beletrystyczna - beletrystyka psychologiczna, religijna i filozoficzna, powieści, opowiadania, science fiction, romans, thrillery, fantazja po te wszysztkie bestsellery zapraszamy do naszej księgarni internetowej Dobreksiazki.pl
Mamy naprawdę szeroki wybów i atrakcyjne ceny. Jest w czym wybierać. Zapraszamy.
Profesor Zbigniew Religa. Niewierzący, ale przylgnęło do niego słowo „święty”. Dla wielu osób święta jest pamięć o nim. „To był święty człowiek” – mówią pacjenci (inni nawet mocniej: „Moja miłość”). Lekarze dopowiedzą, że miał do chorych świętą cierpliwość. Pielęgniarki, że zawsze je szanował. I może święty to zbyt wiele, ale świetny był na pewno. Bezpośredni, szczery, pogodny. Ufny, za swoimi stawał murem. Chętnie się dzielił wiedzą, umożliwiał awans. Dlatego jest to książka o świętym, który za dużo pije, pali jak smok, klnie jak szewc, bywa niesprawiedliwy, wymaga za dużo, narzuca mordercze tempo, słucha złych podszeptów. Bywa próżny, ale jest szczery i nie zniósłby, gdyby mu ktoś stawiał pomnik z samych cnót. Polecam fascynującą opowieść o człowieku, który pierwszy w Polsce przeszczepił serce, robił wszystko, co tylko było możliwe, aby ratować chorych, i sprawił, że dziś na operacje kardiochirurgiczne nikt nie musi czekać w kolejce. prof. Andrzej Bochenek Kardiochirurg, jeden z ulubionych uczniów prof. Religi Życie Zbigniewa Religi to brawura w służbie drugiemu człowiekowi, ryzyko dla dobra chorych, poświęcenie na granicy samozatracenia. Granie Profesora było dla mnie nie tylko zadaniem aktorskim, ale też lekcją człowieczeństwa. Gorąco polecam! Tomasz Kot Zbigniew Religa w filmie „Bogowie”
Zbliżają się urodziny madame Prune, a Anna i jej przyjaciele wciąż nie mają pomysłu na prezent! Wybór wcale nie jest łatwy, ale niespodziewanie Klub Pełni Księżyca odkrywa sekret swojej nauczycielki. Zdeterminowani czarodzieje wyruszają w daleką podróż, by odnaleźć zaginionego przyjaciela madame Prune. Poszukiwania mogą okazać się jednak bardziej niebezpieczne, niż Anna przypuszczała. Zwłaszcza gdy podróżuje się na pokładzie latającego łóżka! Ale młoda czarownica jest zdeterminowana, by pomóc swojej nauczyciele. Nawet jeśli to oznacza spotkanie w oko w oko ze śnieżnym człowiekiem.
„Mary L. Trump opisuje z perspektywy bliższej niż ktokolwiek przed nią, jak zrodził się człowiek bez serca, który wygrał wyścig do Białego Domu” - CNN Mary L. Trump swoje dzieciństwa spędziła w ogromnym domu dziadków w sercu nowojorskiej dzielnicy Queens. Tu dorastał też Donald Trump i jego bracia. Ich dojrzewanie - jak opisuje bratanica prezydenta i utytułowana psycholożka kliniczna - było ciągiem traum, niszczących relacji, oraz tragicznych doświadczeń odrzucenia oraz przemocy, do których dochodziło za zamkniętymi drzwiami rezydencji. Ponure wydarzenia w domu Trumpów Mary opisuje z zaskakującą dawką dowcipu i czarnego humoru. Jednocześnie z bezlitosną szczegółowością analizuje m.in. poturbowaną i bolesną relację Freda Trumpa z jego dwoma najstarszymi synami, Fredem Jr. oraz Donaldem, sposób, w jaki Donald budował pozycję w swoim klanie oraz to, w jak okrutny sposób ten ukochany syn i dziedzic odrzucił ojca, który zachorował na chorobę Alzheimera. Liczni eksperci, armia psychologów oraz dziennikarzy próbowała wyjaśnić niebezpieczne, ale też groteskowe zachowania Donalda Trumpa. To jednak Mary L. Trump ma kompetencję oraz unikalną wiedzę na temat własnej rodzinny, które są kluczem do stworzenia prawdziwie wielowymiarowego i mrocznego portretu najniebezpieczniejszego człowieka na ziemi. Jako jedyna jest też w stanie opowiedzieć niezwykłą, przerażającą rodzinną sagę Trumpów. Nie tylko z powodu unikalnej wiedzy, ale także dlatego, że tylko jej Donald wyznał prawdę o jednej z najpotężniejszych, ale też najbardziej dysfunkcyjnych rodzin na świecie. „Ukazało się wiele książek na temat Donalda Trumpa, ale ta jest najważniejsza”. - Vanity Fair. „Łatwo zrozumieć, dlaczego prezydent Trump nie chciał, żeby ktokolwiek przeczytał tę książkę. Pokazuje ona bowiem, jak fałszywe są mity na jego temat, które sam stworzył i w które uwierzył” - Los Angeles Times
48 rozmów z osobami skazanymi na dożywotnie pozbawienie wolności. Najwyższy wymiar kary w Polsce. W mediach nazywa się ich: diabłami, bestiami, wampirami. To ludzie "z kratami w oczach". Alternatywna rzeczywistość. Realny ziemski darknet. Świat, który istnieje równoległe do naszego.Rozmowy twarzą w twarz. Prowadzone w zakładach karnych.Trudne, wyczerpujące emocjonalnie, wstrząsające. Bo jak to jest siedzieć naprzeciwko zabójcy dziecka, gwałciciela, mordercy kanibala czy gościa, który wbija w drugiego nóż 49 razy? To nagromadzenie zła. Karuzela emocji. Nienawiść. Współczucie. Ulga Bo to jednak ONI. Nie TY.To pierwsze tego typu rozmowy publikowane w Polsce.Od 1982 roku jestem związany z telewizją. To już ponad 40 lat. W swojej karierze spotkałem wielu sprawców okrutnych zabójstw. Tu spotkacie zabójców dożywotnio skazanych. Potępionych przez społeczeństwo.Michał Fajbusiewicz, dziennikarz, prowadzący Magazynu Kryminalnego 997Książka ta została napisana z pasją badacza. Autor musiał zmagać się z emocjami swoich rozmówców, którzy następnie wycofywali się z autoryzacji swoich wypowiedzi, co u badacza rodzi wiele frustracji. Żaden autor nieposiadający pasji w tego typu pracy badawczej nie byłby w stanie napisać takiej książki.dr Bogdan Lach, psycholog śledczy, biegły z zakresu psychologii, profiler kryminalny
Świat Podstawowy jest w niebezpieczeństwie.Na ziemi grasują hordy opancerzonych zombi. W powietrzu sieje zniszczenie złowieszczy Wither, zostawiając po sobie Witherowe róże i strach.W drużynie Bobbie wrze, bo właśnie dołączył do nich Logan. Tak, ten sam Logan, który sprowadził zombi na wioskę, przemienił jej młodszego brata Johnny'ego i zrujnował życie przyjaciołom. Ale teraz, gdy zagrożenie rośnie, nawet on może się przydać.Bobbie ma jeden cel: odnaleźć bliskich zamienionych w zombi i uleczyć ich zaczarowanymi złotymi jabłkami. A dopóki Wither nie zostanie powstrzymany, nikt nie jest bezpieczny.Ktoś musi go powstrzymać. Wygląda na to, że Bobbie, jej przyjaciele i... Logan, są jedyną nadzieją na uratowanie Świata Podstawowego.
Annie Ernaux to bez wątpienia jedna z najważniejszych współczesnych pisarek francuskich, a jej autobiograficzne Lata po raz pierwszy ukazują się po polsku."Czy byłabym szczęśliwsza, mając inne życie?" - zdaje się stale pytać Ernaux, prowadząc nas przez kolejne dekady swej biografii, które w mistrzowskim laboratorium jej prozy stają się zarazem biografią całego pokolenia. Od czasów niedostatku po lata kapitalistycznego przesytu. Od powojennej młodości, kiedy rytm życia w małym normandzkim miasteczku wyznaczały święta religijne, po dorosłość, kiedy z nabożną gorliwością czytało się Simone de Beauvoir. Od wstydu wychowania w robotniczej rodzinie po wstydliwe przyjemności klasy średniej. A wszystko to na tle wielkiej historii, której motywem przewodnim było wyzwolenie. Wyzwolenie polityczne, wyzwolenie seksualne, wyzwolenie z klasowych ograniczeń.Ernaux mierzy się z zagadnieniami rewolucji obyczajowej, postępującego konsumpcjonizmu i sekularyzacji, przywołuje przełomowe momenty dla historii Francji i Europy. "Chciałaby te liczne obrazy siebie, rozdzielone, niezsynchronizowane, połączyć nicią opowieści o swojej egzystencji od narodzin w czasie II wojny światowej aż do dzisiaj. O istnieniu poszczególnym, lecz jednocześnie wtopionym w historię pokolenia".Choć Ernaux boleśnie odsłania własne korzenie, udaje się jej zachować dystans, a dzięki brawurowej formie literackiej i wielkiej pisarskiej odwadze oddaje czytelnikom dzieło wybitne i kompletne - opowieść o sobie, konkretnej kobiecie, i o całej generacji, o każdym z nas."Annie Ernaux pisze mięsem, jej proza paruje. To pot, pierdnięcia i krew - nie bohaterska, tylko zwykła, z zadrapań, okresów i skrobanek. Pokazuje, że słowa pisane wielką literą, jak Wojna czy Wolność, są z papieru, a hipnotyzuje szczegół. Ernaux wysnuwa go z pamięci, która zaraz się rozpadnie. Kataloguje i układa powiedzenia, zbitki skojarzeń, powtórzenia. Opowieść mija krzywo wbite słupy lat - pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, siedemdziesiątych - do dziś. Aż strach odejść od lektury, żeby nie rozpadł się ten w ostatniej chwili sklecony świat. Literatura pisana językiem pierwotnym, znakomicie przetłumaczona." Grażyna Plebanek""Lata" to szczera i brawurowa książka, to "W poszukiwaniu straconego czasu" naszej epoki zdominowanej przez media i konsumpcjonizm." "The New York Times Book Review""Annie Ernaux jest bezlitosna w najlepszym znaczeniu tego słowa. Prawdopodobnie nikt inny nie mógłby napisać biografii autorki w ten sposób - zakładając, że Ernaux rzeczywiście opisuje swoje doświadczenia. Nikt nie mógłby też przedstawić tylu szczegółów dotyczących jej życia i zadać tak wielu niewygodnych pytań." "Los Angeles Times""Lektura "Lat" przypomina odkrycie skrzyni pełnej skarbów. [] To słodko-gorzka książka, która zmusza nas do powolnej lektury. [] Ernaux zamienia swoje życie w historię, a wspomnienia w zbiorową pamięć całego pokolenia." "Los Angeles Review of Books"""Lata" tylko pozornie są autobiografią. [...] Autorka krąży wokół prawdy, łączy obrazy, wspomnienia i fantazje. Zmienny głos narratorki raz wypowiada się w pierwszej, a raz w trzeciej osobie. To po prostu wspaniała powieść - idealne połączenie twórczości J.M. Coetzeego i Joan Didion." "The Guardian"
Czy jest jeszcze coś, czego nie słyszeliśmy o transformacji? Marta Madejska udowadnia, że tak. Sięga do nieoczywistych źródeł: starych numerów "Przyjaciółki", taśm magnetofonowych obiecujących biznesowy sukces i duchowe uzdrowienie, zapomnianych odcinków Polskiej Kroniki Filmowej. Jedzie do Nowej Soli, którą po zapaści przemysłu uratowały krasnale. Szuka zaginionych archiwów, sprawdza, jakie związek z dawnymi zakładami pracy miała kobieca piłka nożna i co razem z gruntami po fabrykach przejęli deweloperzy, którzy stawiają w tych miejscach kolejne "zdroje" i "zielone zakątki".Historie pracownic zlikwidowanych zakładów układają się w polifoniczną opowieść o znikaniu przyfabrycznej infrastruktury: żłobków, bibliotek, przychodni, domów kultury, ośrodków wczasowych. Są to zarazem przypowieści o utracie tego, co w życiu najważniejsze - międzyludzkich więzi, zdrowia, poczucia wspólnoty i bezpieczeństwa.Transformacja nie jest dla autorki punktem wyjścia jedynie do dyskusji politycznych, interwencji społecznych czy nostalgicznych wspomnień. W swojej książce próbuje ocalić od zapomnienia całą złożoną siatkę relacji i wartości, której gwałtowne rozerwanie po roku 1989 dla wielu osób oznaczało po prostu koniec świata.Podobnie jak wiele bohaterek i bohaterów mojej książki mam wrażenie, że mój żal po stracie wszystkiego, co zniknęło z naszej rzeczywistości, nie ma szansy wybrzmieć. Wielokrotnie wątpiłam, czy jest sens spisywać o tym historie w czasie, kiedy blisko polskiej granicy trwa wojna, kiedy zalewają nas rozmaite i nieuchronne skutki zmian zachodzących od dziesięcioleci. Ale może właśnie jest to ostatni ku temu dobry moment?Fragment książki
Komputerowe systemy wizyjne znajdują liczne zastosowania w zakresie: rozpoznawania zdjęć lotniczych i satelitarnych terenu dla celów rejestracji zmian w kartografii i meteorologii, badań przesiewowych zdjęć rentgenowskich i innych w medycynie, analizy obrazów mikroskopowych dla wykrycia obecności pewnych faz, systemy bioidentyfikacji na podstawie obrazu odcisków palców, tęczówki oka i innych cech biometrycznych, kontroli jakości produktów w przemyśle na podstawie obrazu taśmy technologicznej, bezpieczeństwa, na przykład w prześwietleniach bagażu, sterowania ruchem miejskim.Podręcznik przedstawia uniwersalne metody klasyfikacji obiektów stosowane w wizyjnych komputerowych systemach rozpoznawania na różnych etapach przetwarzania obrazu. W książce omówiono metody klasyfikacji nadzorowanej i nienadzorowanej, problem wyboru zmiennych oraz metody oceny błędu klasyfikatora. Istotnym walorem dydaktycznym książki jest przedstawione krok po kroku konstruowanie komputerowego systemu wizyjnego dla celów rozpoznawania pacjentów chorych na jaskrę.
Potrzebujesz atrakcyjnego banneru, przyciągającej uwagę strony www, filmu rysunkowego czy prezentacji multimedialnej? Chcesz szybko nauczyć się tworzenia nawet najbardziej skomplikowanych animacji? Ta książka jest dla Ciebie! Dzięki SWiSH Max2 i SWiSH Max3 tworzenie interesującej animacji zajmie Ci kilka godzin, a efekt zyska uznanie wielu osób. W ostatnich latach powstało wiele programów umożliwiających tworzenie animacji w technice flash. Jedne dają pełną kontrolę nad tworzoną animacją, ale są skomplikowane i wymagają dużych umiejętności. Inne są proste w użyciu, lecz nie dają możliwości kontrolowania działania animacji.Program SWiSH daje ogromne możliwości tworzenia animacji flash, a przy tym jest tani i niezwykle łatwy w użyciu. Animacje utworzone w tym programie zachwycają nawet profesjonalistów. Program ma bogatą kolekcję gotowych efektów, niewymagających napisania choćby jednej linijki kodu. Stworzenie nawet złożonej animacji wymaga niewielkiego nakładu pracy i bardzo krótkiego czasu. Najnowsze wersje programu SWiSH - SWiSH Max2 i SWiSH Max3 - mają wiele ulepszeń w stosunku do wersji poprzednich. Jedną z najbardziej znaczących zmian jest możliwość wzbogacania animacji o komponenty. Usprawniono także wprowadzanie i edycję tekstu; zmodyfikowano sposób tworzenia skryptów; zmieniono wygląd programu, dzięki czemu jego obsługa jest jeszcze bardziej intuicyjna.W SWiSH Max3 pojawia się znacznie więcej elementów do łatwego i prostego tworzenia animacji flash. Wersja ta zachowuje przy tym pełną funkcjonalność, umożliwiającą całkowitą kontrolę animacji przez osoby zaawansowane w tworzeniu dynamicznych stron WWW.W książce opisano polskojęzyczną wersję programu. Przy wszystkich poleceniach podano ich odpowiedniki w wersji angielskiej. Ze strony internetowej (zakładka DO POBRANIA) można pobrać bezpłatne pliki pomocnicze - są to omówione w książce animacje wykonane w programie SWiSH.
Celem niniejszej książki jest przedstawienie wybranych zagadnień zarządzania bankiem, przede wszystkim bankiem uniwersalnym, traktowanym jako specyficzne przedsiębiorstwo - instytucja zaufania publicznego, której działalność opiera się na środkach pieniężnych pozyskanych od klientów (...). Ze WstępuW publikacji zostały uwzględnione najnowsze regulacje nadzorcze wprowadzone w Polsce oraz ostatnie zmiany w zarządzaniu bankiem, w tym Nowa Umowa Kapitałowa. Autorka precyzyjnie definiuje kluczowe pojęcia i prezentuje kierunki ewolucji koncepcji zarządzania w kontekście bankowości. Omawia nie tylko poszczególne obszary zarządzania bankiem oraz stosowane techniki, ale również zagadnienia związane z oceną działalności, nadzorem i kontrolą. Podręcznik został napisany precyzyjnym i klarownym językiem, a jego dużym atutem jest oryginalne ujęcie tematu.
KALENDARZ KSIĄŻKOWY VIPNA 2026 ROKFORMAT: A4 DZIENNYOkładka: Ekoskóra, przeszywana i obszywana z zaokrąglonymi rogami, bloki szyte nićmiWysoka jakość wykończenia. Bardzo elegancko się prezentuje.Wstążka w kolorze okleinyWymiary: ok. 21cm x 29 cmUkład: 1 dzień na 1 stronie, Sobota i Niedziela na 1 stroniepodział godzinowy dnia roboczego: od 6:00 do 18:00Ilość stron: 352Kalendarium: 3 języczne (PL, GB, D) planer roczny, kalendarium dzienne z układem skróconego rocznego, rozbudowana część informacyjna, zintegrowany teleadresownik, notatki,na dole kalendarium plan całego rokuMapy: kolorowa mapa Polski i EuropyCzęść informacyjna: plan roczny 2026
Niespodziewanie odkryty maszynopis. Pierwszy tom SAGI RYBACKIEJ. Historia, od której się nie oderwiesz! Ludzie morza, Półwysep Helski i mała dziewczynka znaleziona na wydmach, która zna tylko jedno słowo „taita”. Żywioł, w obliczu którego blednie każda osobista historia. Wielka miłość, która daje siłę, by pokonać najtrudniejszą drogę. Wdowa zielarka, od której każdy może się uczyć prawości i szczerej przyjaźni. To wszystko znajdziesz w powieści ZNAJDKA. Akcja książki dzieje się równolegle we współczesności oraz na początku XIX wieku. Liliana Fabisińska mistrzowsko łączy dwie historie, dając czytelnikowi obraz tego, jak ciężkie i wymagające było życie rybaków i ich rodzin.
Tom Melityna poemat rozpuszczony / Wszystkie moje córki poemat cykliczny w dwunastu częściach tworzą dwa współczesne poematy stanowiące poetyckie rozważania nad istotą ruchu fizycznego, duchowego i materialnego. W pierwszym poemacie język staje się pulsującą, cielesną i świetlistą materią, prowadzącą zarówno w podróż mentalną, jak i w powrót do ciała jako punktu wyjścia. Drugi poemat otwiera pieśń cykliczną o rodzeniu, trwaniu i dziedziczeniu. To mit założycielski pisany od nowa z wnętrza ciała, z pamięci, z pragnienia ocalenia. Autorka tworzy język cielesny i rytualny zarazem szorstki, zmysłowy, pełen powtórzeń i ciszy. To poezja, która nie opisuje świata, lecz go ustanawia, przywracając słowu jego pierwotną, stwórczą moc.
Każdy człowiek jest jak kamera fotograficzna. Dobra lub zła; przy czym dobra to znaczy wrażliwa i precyzyjna. Jest to, moim zdaniem, decydujące kryterium przy osądzie talentu. Bez wysokiego stopnia wrażliwości i precyzji w utrwalaniu wrażeń, nie może być mowy o żadnym talencie artystycznym. Na drugim miejscu stawiam wyobraźnię, i pochodną od niej: osobliwość w zniekształcaniu odbicia. Oczywiście każdy uczciwy pisarz zniekształca je nieświadomie, kierując się przeświadczeniem, że daje świadectwo prawdzie. Któż jednak zna prawdę prawdziwą, skoro każda rzecz wygląda inaczej z bliska i z daleka, i w zależności od punktu widzenia.Barbara ToporskaPani określenie o rzeczywistości, co godzina różnej, jak kolor nieba bardzo mi się spodobało. Przez chwilę nabrałam przekonania, że się znajduję w kraju obracających się tęcz, którymi, gdy tylko potrafię, mogę się bez końca zachwycać. A właśnie zachwytów (w jakimś nieokreślonym znaczeniu tego słowa) mi brakuje. Ale w końcu przemijanie psychiczne jest smutkiem naszego życia. Jeżeli człowiek jest pochodnym od zwierząt, to chyba zmienność uczucia najlepiej o tym świadczy. Byłoby może jednostajnie, niesprawiedliwie i jeszcze w jakimś sensie okrutnie, gdyby się kochało raz na całe życie, lub idea, dla której niektórzy to życie poświęcają, nie wyparowywała nagle i nie stawała się śmieszną. Cóż prostszego: uświadomić to sobie i stać wolnym i mądrym, ale razem z tym, trochę za mało człowiekiem?Idalia ŻyłowskaNapis na londyńskiej krypcie nie odnosi się do teraźniejszości. Jest wyrazem tęsknoty Twego Ojca do wskrzeszenia wielonarodowej ojczyzny, kt. nazywała się kiedyś W. X. Lit. Zapewne nigdy się to nie wydarzy.Barbara Toporska
Daleko byśmy odbiegli od tematu niniejszej książki, gdybyśmy chcieli rozważać objawione Prawdy Boże i wchodzić w ocenę komentarzy ludzkich. To nie jest celem tej pracy. Celem jest zarejestrować fakty dla laika dostępne, oczywiste dla oka, świadomości i sumienia prostego człowieka, aby podjąć próbę ustalenia pewnych rzeczy, jak się one mają w ich stosunku do obecnej rzeczywistości ziemskiej.Józef Mackiewicz 17 07 75Wielce Szanowny Panie, Uważam opracowanie i wydanie tej książki za ważne i pomyślne wydarzenie. Jest Pan jednym z niewielu, nawet wśród Polaków, którzy nie poddają się sprzysiężeniu milczenia w tych sprawach. Co więcej, zabiera Pan głos w dziedzinie szczególnie zaniedbanej i trudnej, a mianowicie kościelnej. Rzecz Pańska oparta jest na wielkiej, na ogół solidnej dokumentacji jest oczywiście wynikiem długiej pracy badawczej i zawiera masę nieraz trudno dostępnych informacji. Książka jest doskonale napisana. Daje, w bardzo przyjemnej formie, jedyną znaną mi panoramę zjawisk w tej dziedzinie. Przypisuję jej dwojakie znaczenie. Najpierw i przede wszystkim ta książka jest jednym z bardzo rzadkich dobrze sformułowanych protestów przeciw zdradzie systematycznie popełnianej przez naszych własnych ludzi w wolnym świecie - zdradzie na nieszczęśliwych braciach. Każdy kto czuje się solidarny z prześladowanymi, a w szczególności każdy Polak powinien być Panu za to wdzięczny. Następnie książka posiada moim zdaniem znaczną wartość informacyjno-dokumentarną. Może pomóc jednym w otwarciu oczu na rzeczywistość - innym posłuży jako znakomity podręcznik do dyskusji. Chciałbym Panu także całkiem osobiście za to podziękować. Jak Pan więc widzi, moje gratulacje nie są zdawkowe. Chodzi, jestem przekonany, o bardzo ważną publikację - czego dowodem jest, że pozwoliłem sobie powyżej napisać do niej krótki komentarz prywatny, czego prawie nigdy nie czynię. Łączę wyrazy wysokiego szacunkuJ. M. Bocheński, O. P.Fribourg
Józef MackiewiczBarbara ToporskaStasys LozoraitisWincenta LozoraitisPo tym wszystkim co się stało, i po dzisiejszym pełzaniu na brzuchu przed bolszewikami żałuję i nawet wstydzę się po trochu, że nie byłem kolaborantem niemieckim. To znaczy, że nie stanąłem otwarcie raczej po stronie niemieckiej przeciwko: bolszewikom, jak wszystkie narody od Finlandii po Morze Czarne, zamiast jak polska podziemna AK stać się de facto kolaborantem Sowietów. Ale kto mógł w tamtejszym, ówczesnym zakłamaniu haseł rozeznać do czego to prowadzi.Józef MackiewiczCzasy rewolucji opisane przez W[ędziagolskiego] wydają się mi, horribile dictu, pod pewnym względem zadowalające: był ruch, alles war in Fluss, miało się wrażenie, że się jest w przededniu wypadków, jakichś, nowych. Nie tak jak teraz, kiedy czuję się nazajutrz (au lendemain) po wypadkach, po wypadnięciu, po wpadnięciu. Ja byłem wtedy w Rosji. Kończyłem gimnazjum, nawet dobrze, mimo to, że moim głównym zajęciem było uczyć się grać w bilard, z moimi przyjaciółmi praporszczykami, aż do rewolucji bolszewickiej. ... Jak to wszystko dawno było i jak z tego nic nie pozostało. Może tylko trochę cierpkiego dymu, jaki przynosił z daleka wiatr wczasie jesiennego polowania. Ale to czują prawdopodobnie tylko starzy myśliwi.Stasys LozoraitisPrzed kilkoma dniami wysłałam list do Józia i wciąż wybierałam się do Pani pisać. Bo mało mam osób, do których z przyjemnością piszę tak jak do Pani i też mało listów z taką przyjemnością otrzymuję jak od Pani. Bo zawsze, choć w kilku słowach Pani poruszy jakąś kwestię, na którą chce się zaraz odpowiedzieć.* * *... my we Włoszech boimy się komunistów. Mam wrażenie, że Kierenskiego czasy mamy. Co chwila jakiś strajk, jakiś gwałt robi chuliganeria. Już nawet w ładniejszych sukniach nie można iść do teatru, bo od razu obrzucają jajkami i farbami. Do kościoła nie wpuszczają, zamiast Chrystusa do żłobka kładą fotki Stalina i Mao. Jednym słowem niebezpieczny chaos. Komun. wParlamencie wnieśli rezolucję, by policji odebrać broń, jak w Anglii. Widać, że ludzie bez dyktatury żyć nie umieją, a teraz przyszły czasy że silniejszy boi się słabszego (St. Zj. Sowietów) mądry boi się głupiego (profesor ucznia) itd. Cały świat nie może wziąć w ręce tych chuliganów, ale przepraszają ich, obiecują im wysłuchać ich prośby itp.Wincenta LozoraitisPamięć jest już jedyną ojczyzną, bo innej nie ma. Przynajmniej ja się nie łudzę, że ta inna moja ojczyzna jeszcze istnieje. Jestem pewna, że gdyby stał się cud, i pewnego dnia bolszewików diabli wzięli, poczulibyśmy się na jej łonie może jeszcze bardziej obco niż na tutejszej obczyźnie. Ostatecznie życiem nie rządzi sama polityka, a zwyczaj, obyczaj, ukształtowany jego warunkami.Barbara Toporska
Rzeczpospolita na nowo odkryta. Gabinet osobliwości 2Radosław SikoraDrugi tom bestsellerowego cyklu o historii Pierwszej Rzeczpospolitej. Tym razem Radosław Sikora, znany popularyzator historii ojczystej, podbija stawkę i dorzuca kolejnych kilkaset ciekawostek, przybliżając nam dzieje Polski. Autor obficie korzysta z cennych faktograficznie słynnych dzieł z epoki, znanych zazwyczaj tylko pasjonatom historii, okraszając je swoimi komentarzami i ujawniając drapieżne pióro literata zakochanego w ojczystych dziejach.Każdą opowieść Radosław Sikora opatrzył starannie ilustracjami, dzięki czemu książka stała się historycznym leksykonem Rzeczpospolitej Szlacheckiej, stanowiącym idealne dopełnienie wydanego wcześniej tomu pierwszego.O dobywaniu szabel podczas Mszy ŚwiętejO zwyczajach ślubnychKarpińskich przygody z duchamiO przyuczaniu do strzelby historie pocieszneO egzekucjach A gdy kat spartolił sprawęPoloneza czas zacząćWyszedł jak Zabłocki na mydleO handlu w niedzielę i świętaAndrzejkowe wróżby i jak dziewczyny zalecają się do chłopcówO bezrękim husarzu, który Moskwę gromiłGdy mu kul nie dostało, wybił ząb i nabiłO pogardzie Polaków do Niemców "Niemca wolność w oczy bodzie"Szwedzcy magowie i czarowniceBrudny jak Francuz, wymyty jak PolakMam nadzieję, że dzięki drugiemu tomowi cyklu Rzeczpospolita na nowo odkryta Czytelnik pozna jeszcze lepiej świat dawnej Polski sarmackiej. Więcej nawet - pozna jej ducha.Radosław Sikora
Książka składa się z kilku rozdziałów, ale zasadniczo można w niej wyróżnić trzy części główne, bowiem kontekstem dla biografii Wacława Bitnera są losy Polski przedwojennej, okresu wojny i peerelowskiego powojnia. Bitner to działacz społeczny i polityczny, a także czynny adwokat, uznany członek warszawskiej palestry, całe życie związany z polską chadecją. Jego aktywność polityczna przypada przede wszystkim na okres II RP. Był posłem na Sejm I, II i III kadencji, jednym z czołowych działaczy Polskiego Stronnictwa Chrześcijańskiej Demokracji, wybitnym mówcą, teoretykiem prawa, obrońcą demokracji i praworządności, rzeczowym krytykiem obozu władzy po przewrocie majowym, który jednocześnie szanował i doceniał historyczne dokonania Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jako reprezentant elit politycznych II Rzeczypospolitej nigdy nie krył swoich aspiracji i ambicji zastąpienia Wojciecha Korfantego i objęcia steru chadecji.Nie mogąc znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca w strukturach władz emigracyjnych, wyjechał do USA, gdzie kierował zorganizowaną przez siebie Polską Katolicką Agencją Prasową, w ten sposób starając się rzetelnie informować Amerykanów o sytuacji Polski i Polaków. Do kraju powrócił w 1946 r. i od razu włączył się w dzieło jego odbudowy po zniszczeniach wojennych. Od początku jednak znalazł się w centrum kolejnej odsłony wojny polskiej, w której pojawił się nowy uczestnik - władze komunistyczne, zainstalowane tu przez Sowietów. Komuniści nawet nie myśleli o jakimś ułożeniu się z przeciwnikami politycznymi. Widzieli siebie jako jedynych właścicieli powstałej z martwych Polski, później Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Stąd wszelkie wysiłki Bitnera, jak np. próba odbudowy krajowego ośrodka chadeckiego w okresie odwilży październikowej '56 były skazane na niepowodzenie. Jego losy w PRL to pasmo nieustannych prześladowań i inwigilacji, ciągłych niepowodzeń i trudności. Czytelnik bez trudu spostrzeże, że ówczesny PRL dla ludzi o ambicjach politycznych, innych niż realizowane w ramach bloku był swoistym pbył swoistym piekłem. Pomysły i idee tych działaczy, dzięki rzeszy Tajnych Współpracowników (TW) i Kontaktów Operacyjnych (KO) były znane Służbie Bezpieczeństwa, zanim w pełni ukształtowały się w głowach swych twórców. Taki był też los Bitnera i jego pomysłów. Utrudniano mu nawet, i to skutecznie, wykonywanie zawodu adwokata. Mimo to, starał się realizować swoją misję zawodową, reprezentując m.in. biskupa Czesława Kaczmarka w jego sprawie rehabilitacyjnej; był też jednym z obrońców w głośnym procesie organizacji "Ruch". Jako jeden z najstarszych żyjących seniorów Chrześcijańskiej Demokracji konsekwentnie zabiegał o prawo do budowy szerokiego ruchu katolicyzmu społecznego, który uzyskałby placet ze strony władz komunistycznych. W trudnych czasach Polski Ludowej był konsekwentny w swoich postawach i oczekiwaniach. Nie zrezygnował z wartości, którym pozostał wierny przez kolejne dekady. Z natury był romantykiem, a jednocześnie marzycielem nietypowym, łączącym umiar i rozsądek z maksymalizmem, "czucie i wiarę" z "mędrca szkiełkiem i okiem", odwagę z rozwagą, mając świadomość, że żyje w świecie zdeformowanym i odkształconym, gdzie oprócz luminarzy i akuszerów komunizmu roi się od "fałszywych proroków". Ta książka to także napisana przez świadka i uczestnika zdarzeń historia Polski lat 1918-1981. Otwiera nas na dzieje współczesne pozwala lepiej zrozumieć, co tu się naprawdę dzieje i dlaczego znów skończy się katastrofą, która może już nie mieć swego niespodziewanego happy endu.
Opowieść o uczuciach, które podjęły walkę z czasem.
Aga budzi się w środku lasu bez pojęcia o tym, gdzie jest i jak się tam znalazła. Ostatnim, co pamięta, jest kawa z przyjaciółką na opolskim rynku w środku lata 2025 roku. Teraz odczuwalna temperatura wskazuje, że od tamtej pory minęło przynajmniej kilka miesięcy.
Gdzie przepadły jej wspomnienia? Dlaczego nic nie pamięta? I dlaczego ma na sobie cudze ubrania, kojarzące się z dwudziestoleciem międzywojennym?
Zanim ma szansę zrozumieć, że jest nie tylko w nieswoim miejscu, ale także w nieswoim czasie, w lesie zjawia się dwóch mężczyzn. Zamiast języka polskiego, posługują się niemieckim. Zamiast z Opola, pochodzą z Oppeln.
Aga zaś zamiast w Polsce, musi odnaleźć się w Rzeszy Niemieckiej. Poznaje Augusta Bekkera, oficera Schutzpolizei ścigającego Polaków. Okazuje się dla niej zarazem przekleństwem, jak i błogosławieństwem.
To książka o robalach. O pająkach, motylach, pasikonikach i pszczołach. Mrowią się w lasach i parkach, ale też w mitach, historii, popkulturze. Ale jednocześnie to książka o ucieczce od żałoby. Opowieść człowieka, który wie wszystko o robalach, ale nie wie, jak sobie poradzić z utrata najbliższych. Robale Marka Rosłana pokazują także, jak owad obiekt fascynacji i obrzydzenia staje się lustrem, w którym odbija się nasza rozpadająca się osobowość i poprzez które testowane są granice naszego człowieczeństwa. Wesz, komar, pchła, modliszka są figurami radykalnej, nieprzekraczalnej obcości tajemniczym i egzotycznym kontynentem na obrzeżach naszego doświadczenia. Jako takie stają się wyzwaniem dla antropocentrycznej wizji świata. To również dzieło o politycznym ostrzu: pokazuje procesy dehumanizacji i odrzucenia, ujawniające białe plamy w systemach ludzkiej etyki. Obcy-bez-twarzy jest wielkim wyzwaniem etycznym, przypomina Rosłan. W tym sensie Robale są lekturą zaskakująco aktualna. Wobec kryzysu pamięci historycznej i konieczności ułożenia na nowo naszych relacji z naturą, zdefiniowanie zobowiązań wobec tego, co radykalnie obce, staje się pilnym zadaniem.dla większości ludzi wszystko, co mrowi się pod kamieniami, w leśnej ściółce albo kryje po kątach mieszkania, to terra incognita, planeta nieznana i straszna, Tolkienowski Mordor. Dla mnie ten świat jest fascynujący i piękny, dla mnie to Shire. I mam tak od zawsze. Już jako dzieciak patrzyłem pod nogi i chciałem wiedzieć, jak nazywają się żyjątka, które co jakiś czas lądowały mi na ramieniu. Pod koniec lat osiemdziesiątych babcia zabrała mnie po raz pierwszy za granicę, do Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Z tego wyjazdu zapamiętałem wysoką wieżę w Berlinie, smak żelków Haribo oraz spotkanego w parku opalizującego motyla mieniaka tęczowca (Apatura iris). A na plaży, gdy pochylałem się nad czymś, co zobaczyłem na piasku, zagadnął mnie jakiś polski student: Hej, chłopczyku, czy wiesz, jak się nazywa ten robal?. Błąd! Jak można nazwać tęcznika liszkarza (Calosoma sycophanta), dużego, drapieżnego chrząszcza o zielono-złotych pokrywach, robalem?! [] Pierwszy robaczek na moim instagramowym profilu pojawił się w czerwcu dwa tysiące czternastego roku: czarna, kolczasta gąsienica rusałki pawik (Aglais io). W tym czasie w szpitalu na warszawskich Bielanach umarła mi babcia. Na pogrzebie ktoś grał na skrzypcach, a jedyną mowę wygłosiła babci przyjaciółka. Nikt z rodziny nie wypowiedział nad grobem ani słowa. Prosiliśmy o nieskładanie kondolencji.O AUTORZE Marek Rosłan, rocznik 1981, entomolog amator, z wykształcenia psycholog. Robale to jego literacki debiut.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?