Ela jest pięćdziesięciolatką, miłośniczką klimatów rockowych i dobrej literatury, która za sprawą kilku przypadkowych kliknięć w sieci nawiązuje niezobowiązującą znajomość przeradzającą się w rodzaj flirtu. Zdaje sobie sprawę z lekkomyślności działania pod fałszywym imieniem, budząc w sobie zarazem impuls do przemyśleń nad swym dotychczasowym życiem: minioną wielką miłością do męża, wypalonym uczuciowo małżeństwem, monotonią egzystencji, skomplikowaną przeszłością rodziny. Kiedy przypadkiem wychodzą na jaw oszustwa męża – zarówno zdrada, jak i kłamstwa w sprawie syna – rewiduje swe życie z jeszcze głębszą skrupulatnością, odkrywając przy okazji prawdę o swoim pochodzeniu. Dowiaduje się również, że mężczyzna, z którym flirtowała w sieci, też oszukiwał i ostatecznie związał się z jej szaloną przyjaciółką.
W końcu Ela decyduje się na diametralne zmiany, które dodatkowo przyspieszy otrzymany przez jej matkę niespodziewany list z łotewskiego miasteczka.
Historia bohaterki to opowieść o tym, że wbrew stereotypom na zmiany nigdy nie jest za późno. Ciekawostką może być fakt, że powieść z perspektywy kobiety napisał mężczyzna.
Akcja humoresek rozgrywa się współcześnie w Łodzi. Opowiadania spajają wydarzenia z życia głównej bohaterki, a jednocześnie narratora – rozwiedzionej nauczycielki z dwójką dorosłych dzieci. Widzimy ją w różnych sytuacjach życia codziennego: w pracy, w teatrze, u fryzjera, u lekarza, na działce, na wakacjach itp. Towarzyszą jej przyjaciółki z pracy i ze szkoły średniej. Każda z pań ma za sobą osobiste doświadczenia związane z dawnymi i obecnymi związkami.
Dystans do siebie i świata pozwala im zachować równowagę psychiczną. Nie ma wokół nich ani rycerzy, przybywających na białym koniu po wybrankę serca, ani domów otrzymywanych w nieoczekiwanym spadku. Jest po prostu zwyczajne życie, w którym trzeba odnaleźć najjaśniejsze strony.
Cechą wyróżniającą książkę jest poczucie humoru i spojrzenie na świat z przymrużeniem oka. Jest to lektura przede wszystkim dla kobiet… Mają zapomnieć o problemach i monotonii codzienności i po prostu się śmiać.
Opowiadania celowo napisane są językiem potocznym i nieco dosadnym, który ma je czynić podobnymi do gawędy. Dodatkowo ilustrowane są satyrycznymi rysunkami.
Urodziłam się 6 października 1953 r. Marzyłam, by zostać laborantką, ale los skierował mnie na inną drogę. Ukończyłam technikum terenów zieleni, bo kwiaty to moja pasja. Myśl o pisaniu istniała zawsze gdzieś we mnie, a owocem tego były pierwsze wierszyki, pierwsze refleksje. Dzisiaj, gdy do nich wracam, wydają się takie nieposkładane. Ale to były początki. Potem odeszła moja mama i powstał wiersz, który miał uciszyć ból po jej stracie. Następnie dom, rodzina, dzieci... To im poświęciłam sporo mojego życia. Dzięki córce powstały pierwsze bajki wierszowane, które – bardzo na to liczę – w niedługim czasie zobaczą światło dzienne. To ona była i jest nadal moim natchnieniem. To właśnie ona czekała z niecierpliwością na każdy rozdział opowiadania, to ona była pierwszym krytykiem. Mam nadzieję, że wystarczy mi czasu, by dokończyć już rozpoczęte książki, które czekają na swój dalszy ciąg.
Powie ktoś, że napisać książkę to nic wielkiego. Książka powstaje w głowie, czasami szybko, czasami trzeba przerwać i pozwolić, aby poskładały się jej kolejne rozdziały. Mam nadzieję, że ta książka się Wam spodoba. Że to, co przytrafiło się Małgosi, głównej bohaterce, nie przytrafi się nikomu.„Trudne chwile” ma każdy z nas, Małgosi również nie było łatwo, aby przejść przez to, co ją spotkało, i nie tylko ją, ale tego dowiecie się już z tej książki.
Życzę miłej lektury!
"Podmuch" to powieść fantasy oparta na legendach podhalańskich i motywach z wielu mitologii, której akcja rozgrywa się w ciągu kilkunastu lat po stworzeniu świata.
W wiosce nieopodal gór ludzie wiodą spokojne życie, aż tu pewnego dnia zaczynają dziać się niepokojące rzeczy.
Niedługo później krainę nawiedzają niespotykane wcześniej zjawiska, a nad ludzkością zawisa złowróżbna przepowiednia.
Pół wampir, pół człowiek, specjalnie wyszkolony do walki ze złem, reprezentujący klan Upadłych Aniołów Borwar chroni Tomasza, potomka klanu Atlantis przed wilkołakami i innymi wysłannikami ciemnej mocy chcącej przeciągnąć go na swoją stronę. Zadaniem Trapera – bo i taką nosi ksywkę nasz bohater – jest dotrzeć ze swoim opiekunem na zjazd klanów w Szwecji.
W tym czasie młody uczeń poznaje tajną historię walki dobra ze złem, swojego rodu, a także przedstawicieli innych klanów na Ziemi oraz pozostałych planetach, m.in. krasnoludów, smoków, yeti, skrzatów, syren, wampirów, aniołów, którzy wędrują dzięki magicznym portalom, budując stopniowo coraz większą drużynę. Dzielni wojownicy podejmują nierówną walkę z czyhającymi na nich niebezpieczeństwami, zagadkami, a nawet zdradą. Na szczęście rozkwita powoli promyk nadziei w postaci miłości, która potrafi prowadzić do zwycięstwa.
W miejscowości Koci Pazur dzieją się rzeczy magiczne. Profesor Leon Kotowski, uwielbiany przez wszystkich pedagog, wielki miłośnik zwierząt, pewnego dnia, pod wpływem wybuchu gniewu, dochodzi do wniosku, że powinien zażyć eliksir młodości od Maga Madama, ponieważ jest już coraz starszy i nie panuje nad emocjami. Leoś, bo tak nazywają profesora przyjaciele, oznajmia im, że musi wyjechać, a w jego zastępstwie do Kociego Pazura przybędzie jego bratanek. Nikt nie wie, że tym bratankiem będzie sam profesor, tylko młodszy o kilkadziesiąt lat!
Tymczasem mama Kacpra, Kaśka, próbuje pisać dalszy ciąg bajki o pięknej krainie, gadających zwierzętach i wspaniałym profesorze, z różnych jednak przyczyn nie może dokończyć historii. Bohaterowie opowieści siedzą cały czas w jej głowie i domagają się kontynuacji swoich losów.
W świecie Madama wrze jak w ulu. Bajka o profesorze stanęła w miejscu! Mag postanawia więc wysłać do świata ludzi kota Szarusia, który kiedyś mieszkał z Kacprem i Kaśką, i sprowadzić chłopca do podziemia.
Kacper na polecenie Maga pisze list do mamy, w którym prosi ją o kontynuowanie bajki.
Profesor pakuje się i następnego ranka rusza do nieodległego miasta Bursztyn. Tam wynajmuje pokój w hotelu i zamierza wypić miksturę odmładzającą. Odmierza jednak w roztargnieniu zbyt dużo kropli i zamienia się w… niemowlę! Płaczące dziecko odnajduje obsługa hotelu.
Bratanek profesora wciąż nie zjawia się w Kocim Pazurze. Madam zaczyna się niepokoić i postanawia wysłać Kacpra na poszukiwania Leosia. Chłopiec otrzymuje krople mające go zamienić w mężczyznę i razem z psami profesora, Puszkiem i Przytulakiem, wyrusza na wyprawę…
To piękna opowieść, w której świat realny splata się ze światem magii i fantazji, a jej główne przesłanie, dotyczące szacunku dla zwierząt, jest niezwykle ważne, szczególnie we współczesnej rzeczywistości.
Inspiracją do napisania tej historii obdarzył mnie tajemniczy byt, którego sukcesywnie rozrastające się spektrum lawirowało poza domeną świadomości, a ściślej rzecz ujmując, ocierało się o oś jaźni – tę subtelną granicę, za którą wszystko jest możliwe…
Rzecz jasna, to musiało mieć wpływ na efekt finalny – książkę, w której surrealizm przeplata się z wydarzeniami historycznymi, a zapętlone w iluzji czasu retrospekcje próbują zagarnąć i zdominować teraźniejszość.
Tajemnice z zaświatów, rozterki natury egzystencjalnej, intrygujące ultraszerokie kwestie czy też te ocierające się o ekstremum pojmowania wysublimowane pytania, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi.
Nie mam pojęcia, jak ta dość niestandardowo napisana książka zostanie odebrana, ale mogę zapewnić Czytelników, że nikogo nie pozostawi obojętnym.
Leszek Machała
To książka dla wszystkich, złożona w niespotykanej formie, w której – jak w komiksie – obraz (fotografia) i tekst mają równą wagę. Przypomina muzykę reggae, gdzie krótkie, lapidarne teksty stanowią staccato perkusji, a liryczna melodia płynie z obrazów. Każdy znajdzie coś dla siebie: obrońcy przyrody i ich przeciwnicy, niespokojne duchy i domatorzy, starzy i młodzi, nawet rodzice i dzieci mogą zasiąść do wspólnej lektury.
Guziec to mędrzec i błazen w jednej postaci. Beztroski do granic pustoty, niedbający o jutro, a wrogów odstraszający samym wyglądem.
Guziec Pumba w musicalu „Król Lew” wielokrotnie powtarza zabawną maksymę „hakuna matata”, co znaczy: „wyluzuj”. Doskonale określa ona zarówno usposobienie tego zwierzaka, jak i naturę Afryki.
W Afryce nastąpiły zasadnicze zmiany, a stary obraz kontynentu trwa. Dla wielu to kraina wielkich przygód i twardych ludzi, gdzie poszukiwacze znajdowali skarby, awanturnicy wywoływali awantury, myśliwi polowali na lwy a lwy na myśliwych. Tam nie było miejsca dla mięczaków.
(…) ratel, zwany też miodożerem (…) to Orland szalony Afryki, podobno najodważniejsze zwierzę świata. W buszu nie ustępuje nikomu: jadowite kobry jada na śniadanie, a z lwów sobie drwi.
Jak należy rozumieć pojęcie boskości?
Czy wiąże się ono jedynie z wąskim gronem skazanym na izolację?
A może trwa ukryte w głębokiej ludzkiej podświadomości i czeka na przebudzenie?
Poganin Dimitr oraz Marcel Piotrkowski to dwaj mężczyźni reprezentujący przeciwstawne ideologie.
Czy uda się im pogodzić swoje refleksje z przynależnością do określonych warstw społecznych? Jaką rolę w relacjach między bohaterami odegra fatum?
A przede wszystkim, kto spoglądnie w lustro maga Twardowskiego
Mieszkam wraz z mężem w pięknym Inowrocławiu. Przez wiele lat pracowałam jako nauczycielka i bibliotekarka. Obecnie jestem szczęśliwą emerytką.
Mam nadzieję, że moje wiersze wywołają na Waszych twarzach radosny uśmiech, pozwolą na chwilę zastanowienia, poprowadzą w cudowny świat wyobraźni, a z czasem staną się wspomnieniem szczęśliwego dzieciństwa.
Zapraszam do czytania młodszych i starszych, małych i dużych!
Myślisz pewnie, Czytelniku:
bzdur naplotła tu bez liku!
Lecz gdy przyjmiesz zaproszenie,
buźkę Twoją rozpromienię,
dobrym myślom skrzydeł dodam
i marzeniom rękę podam.
Będzie mi niezmiernie miło,
gdyby tak to się skończyło!
Autorka „Wierszy z uśmiechem”
O pracy w opiece nad osobami starszymi za granicą, jest tyle historii ile jest opiekunek (opiekunów) ale najwięcej prawdy dowiadujemy się podczas podróży, bo dojeżdżając do celu, każde z nas idzie w swoją stronę i staje się anonimowym.
O tym jaka jest rzeczywistość, można przekonać się osobiście, zostając opiekunką lub opiekunem osób starszych, nie tylko w Niemczech.
Swoje doświadczenia, oraz przeróżne sytuacje i przygody, jakie zdarzyły mi się podczas pracy w Niemczech, opisałam w kolejnych rozdziałach mojej książki, natomiast zasłyszane opowieści od innych opiekunek, przedstawiłam między innymi w formie pytań w jej zakończeniu.
Elżbieta Ludwika Dziemidowicz jest autorką wydanej powieści poetyckiej "ANIOŁY" i tomiku wierszy "W RAMIONACH CISZY".
"ZAPOMNIANY WALC" to opowieść o pierwszej miłości i jej potędze. O chwilach ulotnych i czasie młodości.
"Eden. Jabłko wszechrzeczy" opowiada o niezwykłych przygodach Niny i Gabriela, rodzeństwa, które, próbując ratować swoją wioskę przed głodem, wyrusza w podróż do zakazanego sadu, aby zerwać legendarne złote jabłko. To, co znajdują, przerasta ich oczekiwania. Radość nie trwa jednak długo, gdyż święty sad zostaje zaatakowany przez odwieczne zło, a oni, ścigani przez nieustępliwego wroga, muszą wyruszyć w podróż w czasie, aby odnaleźć zmaterializowane dobro, jedyną siłę mogącą powstrzymać mrok.
Wszyscy ludzie mają instynkt mordercy, w końcu jesteśmy drapieżnikami. Ale większość z nas potrafi nad tym panować, schować tę pierwotną chęć mordu w odległych czeluściach umysłu, przykryć ją kodeksem moralności, dobrego wychowania i obowiązujących norm społecznych. Lecz czasami u niektórych ludzi potrafi przebić się przez skorupę. Dzień po dniu małymi kroczkami wypełza, otrzepuje się z kurzu i podrzuca pomysł, by spróbować czegoś nowego.
Funkcjonariusze policji – starszy aspirant Michał Wysocki i aspirant Kamil Olszewski – starają się rozwiązać zagadkową śmierć dwóch mężczyzn. Dostają zawiadomienie o morderstwie popełnionym w jednym z krakowskich domów. Na miejscu okazuje się, że jest to młody mężczyzna, któremu wyrwano serce. Akcja nabiera tempa, gdy dostają kolejne wezwanie do martwego mężczyzny z parku... Po Krakowie grasuje seryjny morderca. Policjanci starają się powiązać ze sobą denatów i wszystkie poszlaki kierują ich do prezesa spółki „Siła Wykopalisk”. Nic nie jest jednak tak proste, jak mogłoby się wydawać...
Samotna matka wychowująca dwójkę już niemalże dorosłych dzieci popada w depresję oraz tarapaty finansowe. Dopiero szok, jakiego doznaje po samobójczej próbie córki, pozwoli jej spojrzeć na świat z innej perspektywy. Podczas wakacji w Polsce Alicja natyka się na swoją dawną miłość. W pierwszym momencie próbuje od niej uciec, gdy jednak nie rozum, ale ciało i serce nakazują jej zostać, spotykają ją cudowne doznania, zarówno przyziemne, jak i erotyczne.
„W krainie Grzybków” to cztery sympatyczne, pełne humoru historie o trójce rodzeństwa.
Tymek, Staś i Emilka Grzybkowie zapraszają do swojego świata radości, śmiechu oraz małych i dużych dziecięcych kłopotów.
Czy niespodziewana przesyłka z Indii i folia aluminiowa staną się początkiem wspaniałej zabawy i sposobem na nudę?
Podróż rakietą w kosmos i spotkanie z kosmitą mogą się zdarzyć każdemu małemu odkrywcy, jeśli tylko będzie tego chciał.
A czy na swojej drodze można spotkać dinozaura? Czy Tymkowi, który zawędruje do krainy, gdzie fruwają książki, a na niebie zamiast jednego słońca są dwa, uda się odzyskać smocze jajo? A co takiego zrobiły niedźwiedzie brunatne? Świat magii i fantazji jest bliżej, niż nam się wydaje. Zapraszam do poznania wesołej trójki rodzeństwa, które zawsze jest chętne do zabawy, a głowy ma pełne szalonych pomysłów. Historie te mogą zachęcić do samodzielnej lektury i pomóc rozwijać dziecięcą wyobraźnię. Są także doskonałą bajką na dobranoc.
Ekonomiczna hipoteza zaprezentowana w tej książce jest następująca: społeczeństwa, które nie posługują się językami alarmowymi, mają trudności w rozwoju ekonomicznym, natomiast społeczeństwa posługujące się językami alarmowymi rozwijają się ekonomicznie.
Autor wykazuje, że język polski nie jest językiem alarmowym i dlatego Polska nie została potęgą gospodarczą. Autor sugeruje również, że gdyby język polski został zmodyfikowany tak, aby istniało w nim dużo sygnałów alarmowych, to Polska w szybkim czasie stałaby się mocarstwem ekonomicznym.
Teoria ewolucyjnych sygnałów alarmowych jest badana przede wszystkim przy użyciu narzędzi językoznawstwa i psychologii oraz – w mniejszym stopniu – historii i ekonomii.
„Nawet głupi ma swoją opowieść i warto jej posłuchać”… Przedstawiam tu świat, którego nie znają politycy, prawnicy, lekarze, księża czy inne osobistości, o których się mówi, które są na świeczniku. Opisuję przygody człowieka z nizin, szaraczka, jakich wielu wśród nas, który nie wstydzi się przyznać do błędów i potknięć, który poznał inny smak życia – ten bardziej pikantny, może zwariowany, ale prawdziwy – i nie boi się o tym mówić… Marszałek Piłsudzki powiedział kiedyś: „Kto nie był buntownikiem za młodu, ten jest świnią na starość”. I ta opowieść jest opisem buntowniczych i prawdziwych przeżyć autora.
Moja droga życia wiedzie przez margines społeczny – światek przestępczy – i wiele miejsc odosobnienia. Jestem alkoholikiem, ale trzeźwym od osiemnastu lat. Inwalidą, który nie poddał się chorobie, zrzekłem się zasiłku dla inwalidów i ciężko pracuję na godne życie. Jestem poprawnym mężem, ojcem i dziadkiem. W wieku pięćdziesięciu ośmiu lat zdałem do klasy maturalnej i... „już za rok matura”. Morsuję, biegam, pływam i uprawiam jogę... Przebiegłem wiele półmaratonów i w przyszłym roku (2019) spróbuję swoich sił w koronnej konkurencji – maratonie.
W 2011 roku wydałem pierwszą książkę pt. „Przez kraty do zrozumienia”. Opisałem w niej moje zdrowienie, trzeźwienie i wyrwanie się z macek ciemnej strony mocy...
Gdy ktoś, kto nigdy nie uczył się malować, zabiera się za tworzenie obrazu, nie trzyma się żadnych reguł, nie przestrzega określonych zasad. Prowadzi pędzel po płótnie, kierując się intuicją, a nie narzuconymi schematami. Efektem takiej pracy staje się malunek, który może być porównany do obrazu stworzonego przez małe dziecko, lub niecodzienna abstrakcja mająca określony przekaz. Myślę, że podobnie jest z tą książką.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?