Jak przestać się przejmować tym, kim powinniśmy być, i zaakceptować to, kim jesteśmy
„Dary niedoskonałości” Brené Brown to poradnik psychologiczny dla wszystkich tych, którzy mają problemy z perfekcjonizmem, a wskutek tego z zaniżoną samooceną. Aby wyzwolić się z kręgu fałszywych przekonań, że zawsze musimy być idealni i nie możemy popełniać błędów, autorka proponuje, by zaakceptować swoje braki i przywary jako część ludzkiej natury. Wtedy to przekonamy się, jakimi darami obdarzy nas niedoskonałość - odwagą, by pewniej i bez lęku podejmować ważne decyzje, współczuciem, by traktować lepiej siebie i innych, a także silniejszymi więzami z bliskimi, dzięki zrozumieniu, że każdy może się mylić. Niedoskonałość sprawi jednak przede wszystkim, że zaczniemy żyć Autentycznie - pełni radości i satysfakcji z tego, kim jesteśmy, i z tego, co nam się przytrafia.
Doktor Brené Brown jest badaczką, nauczycielem akademickim i autorką wielu książek. Pracuje na wydziale społecznym Uniwersytetu w Houston, gdzie przez ostatnich dziesięć lat badała zagadnienia związane z życiem Autentycznym, stawiając pytania typu: Jak autentycznie, całym sercem zaangażować się w nasze życie? Jak dbać o odwagę, współczucie, więzi z innymi, których potrzebujemy, a także pogodzić się z naszymi niedoskonałościami i uznać, że jesteśmy wystarczająco dobrzy i warci miłości, przynależności i radości.
Ta błyskotliwa, przewrotna książka przynosi głęboką analizę kondycji duchowej współczesnego człowieka. Rozstrzyga wiele wątpliwości i odpowiada na wiele pytań, zwłaszcza na pytanie o rolę i miejsce zła w świecie stworzonym przez Boga.
Autorzy bestsellerowej książki Przychodzi Platon do doktora wyruszają na nową filozoficzną wyprawę, tym razem aż do bram nieba, by przekonać się, co wielcy filozofowie, teologowie, psychoterapeuci i inni mądrale mieli do powiedzenia o życiu po śmierci i o tym, co jest po drugiej stronie. I w ten sposób tak poważny temat dotyczący spraw ostatecznych, okraszony dowcipami, wywołuje serdeczny uśmiech!
Legendy miejskie (ang. urban legends) to nieprawdopodobne historie pół żartem, pół serio, które przydarzyły się ponoć "znajomemu znajomego", a wieść o nich została rozposzechniona dalej w formie plotki. Z legendami miejskimi, a przynajmniej tymi najbardziej znanymi - na przykład o porwaniach w supermarkecie czy rakotwórczych gumach Turbo - zetknął się chyba każdy, bo stanowią one przejaw dzisiejszego folkloru.
Książka jest zbiorem blisko osiemdziesięciu współczesnych legend krążących wśród internautów. Znajdziemy wśród nich historie makabryczne, śmieszne, czasem wulgarne i nieprzyzwoite. Znakomity komentarz do opowieści stanowią satyryczne ilustracje Henryka Sawki. Legendy zebrał i opracował Filip Graliński - redaktor serwisu internetowego atrapa.net poświęconego dokumentowaniu fałszywek, listów łańcuszkowych i legend miejskich. Członek International Society for Contemporary Legend Researach.
Mijał tydzień, odkąd drogi Buby i Miłosza całkiem się rozeszły. Wprawdzie kilka razy próbowała jakoś się zbliżyć do Miłoszowej ścieżki. Ale od dnia, gdy zobaczyła go z tą nową, z architektury, taką szczupłą i w fikuśnym berecie, od tego momentu martensy Buby przestały biegać ich dawną, wspólną ścieżką"". Drugi tom opowieści o sympatycznej nastolatce, Bubie, mistrzyni brydżowej, której życie nie skąpi trudnych rozdań. Barbara Kosmowska po mistrzowsku wnika w świat nastolatków, opisuje go bez fałszywych barw, jest tam więc miejsce na spleen i zniechęcenie rzeczywistością, humorystyczne zdarzenia w szkole i chwiejną równowagę domowego ogniska. Buba, dzięki wrodzonemu optymizmowi i przyjaciołom (starym - znanym z Buby, pierwszego tomu powieściowego, i nowo poznanym) daje sobie doskonale radę z całym tym bałaganem i jeszcze ma energię do pomagania innym!
Kolejny tom baśni ze świata. Tym razem prezentujemy wybrane i przetłumaczone przez Zbigniewa Kiersnowskiego baśnie japońskie.Znajdziemy w nich wątki i motywy znane na całym świecie, ale też egzotykę i klimat właściwy tylko Japonii. Po japońsku baśnie nazywają się mukashi banashi, czyli opowieści o tym, co działo się dawno temu w miejscach nawiedzanych przez duchy i demony, czasem wręcz w zaświatach. Cechuje je niezwykła różnorodność - są wśród nich opowieści o duchach i demonach, o bogach i mitycznych herosach, o zwierzętach, diabłach i czarownicach, o dobrych biedakach i chytrych bogaczach. Japońskie baśnie mają zazwyczaj wiele wersji, a najbardziej znane doczekały się adaptacji teatralnych i filmowych. Zaprezentowane w naszym zbiorze utwory wyróżniają się rozbudowaną fabułą i dramatyczną akcją. Należy zaznaczyć, że nie jest to bezpośrednie tłumaczenie - raczej nowa interpretacja opowieści oparta wyłącznie na oryginalnych japońskich źródłach.Nastrój i specyfikę baśni podkreślają znakomite ilustracje Piotra Fąfrowicza.
Jest to opowieść o macierzyństwie - o jego pięknych, ale i ciężkich momentach. O wyobrażeniach, które są weryfikowane przez życie. Autorka opisuje problemy, z jakimi boryka się młoda matka, ale i radość, którą daje macierzyństwo. Jest to również, ale nie przede wszystkim, opowieść o wychowywaniu dziecka z syndromem Downa, czytelnik może też uzyskać wiedzę o samym syndromie i zachowaniu dzieci, które ten syndrom mają.
Najważniejszym tematem jest osobista ewolucja, dojrzewanie do zaakceptowania niedoskonałości, zerwanie z nakładanymi nam przez społeczeństwo definicjami piękna, szczęścia i wiary. Autorka zwraca się bezpośrednio do czytelnika - jest to ciekawa forma, rodzaj upublicznionego pamiętnika.
Książka powstała na podstawie bijącego rekordy popularności bloga Kelle (ponad 3 miliony wejść; ponad milion stałych czytelników).
Opowiadania czytane na płycie pochodzą ze zbiorków ,,Pan Kuleczka. Dom"" i,,Pan Kuleczka. Radość"". ,,Pan Kuleczka"" to seria pogodnych i zabawnych opowiadań o nietypowej rodzinie, w której Pan Kuleczka opiekuje się trójką niezwykłych maluchów -niesforną i rozbrykaną kaczką Katastrofą, spokojnym i refleksyjnym psem Pypciem oraz małomówną muchą Bzyk-Bzyk. Każdy dzień w życiu bohaterów przynosi coś nowego, a dzięki cierpliwemu i pomysłowemu Panu Kuleczce jego podopieczni potrafią cieszyć się z najmniejszych -i zdawałoby się najmniej znaczących - drobiazgów. Audiobooka przeczytał znany ilubiany aktor Krzysztof Globisz.
Nowe tłumaczenie baśni H.Ch. Andersena, po raz pierwszy bezpośrednio z języka duńskiego, zostało przygotowane specjalnie z okazji 200. rocznicy urodzin pisarza. Przekład z oryginału przywraca właściwy Andersenowi naturalny dialog i narrację charakterystyczną dla prostego języka mówionego -w jego czasach rewolucyjnych w literaturze. Autorce nowego przekładu, dyrektorce Duńskiego Instytutu Kultury i znawczyni duńskiej kultury, udało się zachować zarówno pierwotny wydźwięk baśni, jak i uniknąć błędów poprzedników. Sprawia to, że teraz brzmią one zgoła inaczej -co rusz odkrywamy w nich pokłady niezwykłego humoru, czasem ciętą ironię, aniekiedy nawet isatyrę.
Historia papierowego Yody wiąże się z szóstą klasą pewnego gimnazjum. Jeden z jej uczniów, Dwight, uważany za klasowego frajera, w jednym jest dobry ? jest mistrzem orgiami. Pewnego razu stworzył pacynkę papierowego Yody z Gwiezdnych wojen. Nie byłoby może w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że papierowy Yoda stał się klasową wyrocznią! W prawdziwie mądry sposób rozstrzyga najróżniejsze dylematy ? od stosunkowo prostych związanych z tym, jak wejść do klasy w mokrych spodniach i nie ośmieszyć się, po zdecydowanie bardziej skomplikowane problemy damsko-męskie. Całą klasę nurtuje pytanie, co się kryje za odpowiedziami Yody. Może prawdziwa Moc? Świetnie ilustrowana, dowcipnie napisana książka dla gimnazjalistów obu płci. Wkrótce ciąg dalszy.
Nareszcie wakacje! Zuzia cieszy się, bo w tym roku spędzi je z rodzicami i kuzynem Michałem nad Morzem Bałtyckim. Będą mieszkali na kempingu pod namiotem! Jakie przygody czekają na nich na plaży?
Zuzia spędza wakacje na plaży. Naturalnie, nie sama, jedzie z nią mama, tata i duży, zielony plastikowy krokodyl. A morze jest niebezpieczne dla krokodyli. Czy podczas tych wakacji pogoda dopisze? Będzie gorąco?
Zuzia chciałaby upiec ciastka, ale mama nie ma czasu. Zuzia postanawia więc spróbować sama... Rozbijanie jajek, przesiewanie mąki, ratowanie ciasta przed kotkiem Mruczkiem - to wszystko nie jest takie łatwe.
Kicia Kocia wraz z przyjaciółmi przeżywa burzę. Dzieci trochę się boją, ale tata Kici Koci je uspokaja i uczy, jak należy się zachować, gdy burza zaskoczy nas na dworze.Kicia Kocia w kolejnych częściach będzie dzieliła się z nami swoimi przygodami.
Trwa budowa domu. Zanim wprowadzą się pierwsi lokatorzy, Łukasz zdąży dokładnie obejrzeć wielkie maszyny budowlane - od koparki po sadzarkę drzew. Ale najfajniejszy i tak jest buldożer!
Marzec 1938 roku. Niemcy zajmują Austrię, w Moskwie trwają procesy pokazowe, a Poznań żyje spotkaniem Warty z sowiecką drużyną z Charkowa. I tylko komisarz Zbigniew Kaczmarek nie ma głowy do sportu. Gdy w zakładach Cegielskiego zostaje zamordowany Walery Barszcz, śledczy zaczyna podejrzewać, że do Poznania zawitała cosa nostra. Aby odkryć tajemnicę denata i zapobiec dalszym śmierciom, musi przystąpić do meczu z mordercą. Meczu, który zaprowadzi go na stadion.
Szósty już książka z serii o Panu Kuleczce, kaczce Katastrofie, psu Pypciu i musze Bzyk-Bzyk! Z Panem Kuleczką jak zawsze wszystko staje się możliwe - zwykła pusta kartka stwarza naprawdę dużo możliwości, a banalny spacer do parku zamienia się w fascynującą wyprawę. Można też puszczać kaczki albo bawić się w piratów - nasi bohaterowie nigdy się nie nudzą, bo ich życie tylko z pozoru jest zwyczajne.
Kicia Kocia wybrała się na plac zabaw. Trochę się bała obcych dzieci, bała się też wysokiej zjeżdżalni. Jednak przezwyciężyła te strachy i znalazła nowych przyjaciół. Kicia Kocia w kolejnych częściach będzie dzieliła się z nami swoimi przygodami.
Jak ewolucja kształtuje nasze dzieci
Rozwojowi dziecka towarzyszymy z radością i zdumieniem - choć w większości również z bezradnością. Dlaczego dziecko nie zasypia? Dlaczego bez przerwy się budzi? Dlaczego tak w bardzo wielu przypadkach płacze? Dlaczego zachowuje się jak tyran? Dlaczego tak nie dobrze je? Dlaczego jeszcze nie korzysta z nocnika? Dlaczego nieustannie trzyma się matczynej spódniczki? Dlaczego jest takie, a nie inne? Czy za tym Kobiety i mężczyźni kryją się błędy wychowawcze? Nieoczekiwane odpowiedzi wyłaniają się z punktu widzenia ewolucji: dzieci posiadają słuszne powody, aby tak się w tej chwili zachowywać. Kilka z tego, co dla nas jest aktualnie problemem albo wydaje się nieproste do przyjęcia, kiedyś pomagało dzieciom utrzymać się przy życiu. Wiedząc, że dzieci rozwijają się w zgodzie z naturą, będziemy umieli traktować je naturalnie. Rozumiejąc sens kryjący się za ich zachowaniem, łatwiej będzie je wychowywać.
Dzieci często zachowują się nie tak, jak oczekiwaliby ich rodzice: niemowlęta płaczą, nie mając ku temu żadnych powodów, tygodniami mają kolki i za żadne skarby nie chcą spać we własnych łóżeczkach, maluchy nie jadają warzyw, za to słodycze pochłaniają bez opamiętania, mają problemy z zasypianiem i regularnie budzą się w nocy, albo ni z tego, ni z owego wpadają w złość, a na naukę korzystania z nocniczka ciągle mają jeszcze czas. Takie zachowania przyjęło się traktować jako zaburzenia, a przecież dzieci w tym wieku nie są jeszcze w stanie wyrażać się zrozumiale, ich pęcherz jest na tyle „niedojrzały", że nie może normalnie funkcjonować, a mózg to jeden ogromny plac budowy. Dzieci próbują rozwiązywać swoje problemy — na przykład konflikt ze sobą samym, ze swoją mamą lub z superego — na swój sposób. Albo są zbyt nieśmiałe, a może po prostu niewychowane.
U podstaw tej książki leży jednak inny punkt widzenia. Zamiast szukać tego, czego naszym pociechom brakuje, zapytajmy o korzyści, jakie niesie ze sobą takie, a nie inne ich zachowanie. Dlaczego dziecko jest takie, jakie jest, a nie inne? Tak więc, co ma z tego, że nie jada warzyw? Co ma z tego, że nie zjada całej nałożonej porcji? Co mu daje sprzeciw, co płacz i krzyk, gdy nie chce samo zasypiać? W naszej książce zakłada się, że dzieci mają własne, słuszne powody, choć dla ich rodziców są one zagadkowe.
Rozwój jako program uwieńczony sukcesem
Jakie to są powody? Skąd się biorą tak osobliwe zachowania? Aby zrozumieć postępowanie dzieci, trzeba wiedzieć, że ich reakcje rozwijały się w toku ewolucji, służąc im do lepszego funkcjonowania w środowisku, w którym żyły przez tysiąclecia! Karol Darwin w stworzonej przez siebie teorii ewolucji wychodził z założenia, że wszystkie żyjące obecnie istoty tak wyglądają, jak wyglądają, i tak się zachowują, jak się zachowują, ponieważ tym właśnie cechom zawdzięczają sukces, który osiągnęły w przeszłości.
To samo dotyczy naszych dzieci. Powód, dla którego w procesie dorastania wybierają określony repertuar zachowań, często irytujących rodziców, jest bardzo prosty. Właśnie one, w takiej właśnie formie pomogły im na przestrzeni wieków odpowiednio się wyposażyć i z powodzeniem dojść do dorosłości! Umożliwia to całkowicie inne spojrzenie na rozwój dzieci, które zakłada, że nie mają żadnych deficytów. Mogą być niedojrzałymi dorosłymi, ale są w stu procentach przygotowane do bycia d z i e ć m i. A my, rodzice, powinniśmy wreszcie poznać ich ekwipunek.
Co nam daje oglądanie się do tyłu?
Jaki jest sens analizowania czasów przedpotopowych podczas szukania odpowiedzi na kwestie dzisiejszego wychowania? Przecież nasze dzieci nie muszą się już przedzierać przez dzikie knieje, lecz powinny umieć swobodnie się poruszać w Internecie. A tak w ogóle, to predyspozycje, które posiadają od urodzenia, to jeszcze nie wszystko. Sam fakt, że mały Kubuś wyjdzie z łóżeczka po raz pierwszy lewą nogą, może uczynić go zupełnie innym człowiekiem.
To prawda. Nasze predyspozycje nie determinują naszego losu. Do rozwoju dziecka potrzebne jest dużo więcej niż naturalne skłonności. Nie zmienia to jednak faktu, że przeszłość i jej dziedzictwo oddziałują na kolejne pokolenia i do dzisiaj wyznaczają ramy w ich wychowaniu. Dzieci są rzeczywiście born to be wild
O potędze tych ram świadczy następujący przykład. W zamierzchłych czasach, gdy ludzkość — wówczas łowcy i zbieracze — żyła z tego, co wpadło jej w ręce, wiecznie głodna komórka tłuszczowa człowieka, przewidziana jako rodzaj spiżarni, okazała się sukcesem. W dzisiejszym świecie, w którym dzieci rosną właściwie obok lodówki, to dobrodziejstwo stało się przekleństwem. W komórkach tłuszczowych gromadzą się zapasy na gorsze czasy, które nigdy nie nadejdą. Można się więc dziwić, że dzieci stają się coraz grubsze?
Piętno przeszłości łatwo daje się zauważyć przy okazji innych zachowań. Dla małych dzieci noc jest pełna nieprzyjemnych wrażeń, nawet gdy ich łóżeczka stoją za bezpiecznymi oknami, a rodzice pilnie czuwają, mając przy sobie elektroniczną nianię. Dzieci nadal boją się węży, chociaż ryzyko ukąszenia przez nie jest mniejsze niż potrącenie przez czerwone ferrari (na które niewielu z nas reaguje z paniką). Maluchy jeszcze ciągle zaglądają przed zaśnięciem pod łóżeczko, gdzie mogą pomieszkiwać potwory. To odruch uzasadniony w czasach, gdy straszliwe gady poszukiwały ciepłych legowisk.
Kwintesencja tej książki jest następująca: rozwój naszych dzieci napędzany jest przez naciągnięte w przeszłości sprężyny. Nie stosuje się do wymagań współczesnego świata i niekoniecznie do oczekiwań rodziców. Dzieci przychodzą na świat raczej ze swoimi oczekiwaniami. I byłoby dobrze, gdyby rodzice i wychowawcy znali te ich fizyczne i duchowe oczekiwania. Jeżeli najbardziej przemyślane metody i cele wychowania nie będą zgodne z naszą ewolucyjną historią, my rodzice możemy sobie jedynie połamać na nich zęby.
Nowa książka z przepisami?
Czy ta książka jest więc zagubioną ulotką, dołączaną kiedyś do paczki „dziecko"? Z pewnością nie. Traktuje między innymi o tym, że nie ma czegoś takiego jak uniwersalna instrukcja obsługi dziecka. Osiemnaście rozdziałów książki napisano z przekonania, że rodzice potrzebują czegoś więcej niż przepisów na wychowanie. Żeby zrozumieć istotę dziecięcego rozwoju i historię dziecka, dorośli potrzebują pogłębionej wiedzy, sięgającej na pewno dużo dalej, niż uwzględniają najnowsze trendy w debacie o wychowaniu. Znając tę historię, będziemy towarzyszyć rozwojowi dziecka w bardziej kompetentny i zrównoważony sposób. Wiedząc, jakie naturalne cele i motywy kierują dziećmi, być może łatwiej będzie nam podejść do nich w bardziej naturalny sposób i z większą rezerwą traktować niezliczone pedagogiczne spekulacje. Nie zakładając z góry, że są zaburzone albo mają jakieś deficyty, łatwiej odnajdziemy ich mocne strony, czego z całego serca życzę swoim czytelnikom!
Ze wstępu do książki Zrozumieć dzieci
Zrozumieć dzieci
Spis treści
Wstęp
Zrozumieć dzieci — prolog
Mała instrukcja obsługi
Jak dzieci uczą się jeść
Poglądy i perspektywy. Niedojrzałość jako zaleta
Karmienie piersią — najbardziej naturalna czynność pod słońcem?
Poglądy i perspektywy. Konflikty — pomyłka w planie matki natury?
Dokarmianie — z perspektywy natury
Poglądy i perspektywy. Dlaczego dzieci nie zjadają wszystkiego z talerzyka?
Jak dzieci uczą się spać
Poglądy i perspektywy. Po co jest nam potrzebny sen?
Czy spać razem?
Poglądy i perspektywy. Fetyszyzacja samodzielności?
Płacz też do tego należy?
Poglądy i perspektywy. Czy łzy mogą kłamać?
Dlaczego dzieci się buntują
Poglądy i perspektywy. Potrzeby — wytyczne do wychowania?
Trening czystości
Poglądy i perspektywy. Wychowanie bez pieluszek?
Intermezzo: Zrozumieć ewolucję
Nowe spojrzenie na przywiązanie
Poglądy i perspektywy. Po co niemowlętom tłuszczyk?
Dlaczego dzieci boją się obcych
Poglądy i perspektywy. Żłobki — wbrew naturze?
Naturalne metody postępowania z niemowlętami
Poglądy i perspektywy. Czy wolno rozpieszczać dzieci?
Jak dzieci stają się indywidualnościami
Poglądy i perspektywy. Grupa dzieci — naturalna ostoja?
Wychowywać w sposób kompetentny — dlaczego nie wystarcza sama miłość
Poglądy i perspektywy. Ewolucyjny wizerunek rodziców
Wsparcie z punktu widzenia ewolucji
Poglądy i perspektywy. Wrodzone czy wpojone przez wychowanie?
Jak powstaje przyzwoitość i moralność
Poglądy i perspektywy. Moralność — przeciwieństwo ewolucji?
Czy uczyć się od innych kultur?
Poglądy i perspektywy. Zagadka dzieciństwa.
Po co jesteśmy dziećmi?
Wychowywać w sposób naturalny?
Suplement
Podziękowania
Przypisy
Książki na ten temat
Wykaz ilustracji
Indeks
Marzena Filipczak, dziennikarka i podróżniczka, autorka wydanej w 2009 roku
książki „Jadę sobie. Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet” tym razem
zabiera nas w fascynujący świat tanich lotów.
„Lecę dalej. Tanie podniebne podróże” to książka składającą się z dwóch
części. W pierwszej autorka opisuje dwanaście podróży, które odbyła w ciągu
nieco ponad roku (jedna w 2010, i jedenaście w 2011 r.): korzystając z
promocji w tanich i regularnych liniach lotniczych Cześć druga to nieocenione kompendium wiedzy na temat tanich lotów, z którego można się dowiedzieć min. gdzie i kiedy szukać promocji; jak kupić bilet za 3 euro do Fezu i dlaczego na Ibizę najlepiej lecieć przez
Sztokholm; jak płacić, żeby nie przepłacić; co zrobić, żeby nie musieć urywać kółek od walizki; jak się wyspać na terminalu; dlaczego warto czytać regulaminy oraz do czego może służyć płachta budowlana i ołówki.
Lecę dalej – Fragment książki
W drodze do domu, czyli dróg królowa
Rzymskie lotnisko Ciampino jest doskonałym przykładem na to, dlaczego warto dokądś przylecieć choćby na parę godzin. Wcale nie mam zamiaru wybierać się do centrum Wiecznego Miasta, choć teoretycznie byłoby to możliwe - gdybym po spędzonej na terminalu nocy (przyleciałam z Fezu tuż przed północą) wsiadła w pierwszy poranny autobus, zdążyłabym zobaczyć Koloseum o wschodzie słońca, Palatyn bez codziennych tłumów i wrócić na kolejny południowy lot. Ale po co? Wystarczy wyjść z lotniska i przejść przez rondo, by dostać się na Via Appia Antica - najstarszą drogę rzymską (jej budowę rozpoczęto w IV wieku p.n.e.), przez starożytnych nazywaną królową dróg, od terminalu dzieli ją kilkaset mętów.
Byłam na Via Appia sama. Ten jej kawałek leży z dala od antycznych budowli Rzymu i turyści tu raczej nie zaglądają. Spotkałam tylko dwóch rowerzystów, jednego amatora biegania i kilku robotników pracujących przy konserwacji zabytków, a nad głową słyszałam odgłosy kolejnych startujących maszyn - na Ciampino trwał poranny szczyt.
Najpierw poszłam w lewo, w kierunku Neapolu i Brindisi, bo tak przed wiekami wytyczono tę trasę. Wiódł mnie piaszczysty dukt, na którym tylko czasami między kałużami widziałam resztki bazaltowych bloków. W trawie leżały pozostałości kolumn i płyty o dziwnie regularnych kształtach. Kiedy się nad nimi pochyliłam, zobaczyłam, że to omszały marmur, czasem nawet z pozostałościami zdobień sprzed wieków.
W prawo prosta jak strzała droga prowadziła - odnowionym fragmentem - do serca Wiecznego Miasta. Szłam nią dobrych kilka kilometrów, nie mogąc uwierzyć w to, co widzę: wyglądała jak droga przez polską prowincję, ale po obu jej stronach co chwila wyrastały mniejsze lub większe fragmenty ścian, a odbijające na boki, okolone cyprysami dukty prowadziły do widocznych w oddali willi. Czasem o miejscu, w którym stała antyczna budowla, świadczyły tylko regularne zarysy dawnych murów, a czasem trafiałam na resztki tablicy z zatartym łacińskim napisem albo fragmenty starych zdobień. Im było bliżej Rzymu, tym więcej pozostałości po starożytnym świecie - po obu stronach pojawiły się kolumny, kawałki płaskorzeźb i pojedyncze figury bez głów.
Weszłam na niewysoką górkę oddzielającą Via Appia od sąsiedniego gospodarstwa. Za płotem stało kilka uli, w śmieciach grzebały kury, a ja przysiadłam na fragmencie ściany liczącym sobie kilka tysięcy lat. Widok z tego kamienia miałam niespotykany: po lewej na bloki na przedmieściach Rzymu, a po prawej - na akwedukt kończący się w czyimś polu. Lecę dalej Spis Treści
Część I Lecę sobie
Zimowe truskawki w Fezie
Jeśli na karnawał, to tylko do Wioch
Szampan z lodem na norweskich fiordach
Ibiza - sielska wyspa przed sezonem
Do Portugalii na wino, i dalej na Maderę
U Gruzinów w gościnie
Letni bazar Ukraina
Rumuńska szosa: przejezdna tylko w wakacje
Laponia - złota pora roku
Odessa tańczy jesienią
Wyspy Kanaryjskie - spacerkiem po wulkanach
Na przedświątecznym jarmarku
Część II Lecę tanio
Odlecieli beze mnie, czyli jak to się zaczęło
Planujemy: opłaca się zawsze, czyli nie zawsze
Polujemy: chcę do Afryki, ląduję w Norwegii
Kupujemy: o szybkości szlachtowania barana
Pakujemy się: z temperówką na koło podbiegunowe
Zasypiamy: kiedy łóżkiem ci terminal
Reklamujemy: prawa pasażera
Jak może wyglądać twój dzień, gdy skończysz czytać tę książkę
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?