Takiej książki jeszcze na polskim rynku nie było!
Bartosz Sułkowski – mistrz przekraczania wszelkich granic – opisuje swoje podboje na popularnych portalach randkowych.
Postawił sobie za cel zaliczyć sto kobiet przed trzydziestymi urodzinami. Czy mu się to uda? Czy w polskim Internecie jest aż tyle naiwnych kobiet? Na której randce najłatwiej jest odnieść sukces? Jak zręcznie lawirować w zakamarkach kobiecej psychiki?
W tę arcyciekawą, kontrowersyjną i absolutnie niepoprawną politycznie opowieść wplecione są najciekawsze historie z życia autora. Dowiesz się, jak to się robi w Santiago de Chile, jak żyje Michelle w Zambii i co się wyprawia na Kubie. Przez trzy lata Sułkowski przebywał na emigracji w okolicach Londynu, gdzie pracował m.in. przy przeszukiwaniu kobiecych torebek (zwolniony za molestowanie seksualne) oraz w liniach lotniczych (dowiesz się, kim naprawdę są stewardesy…). W brutalny, ale i do bólu szczery sposób przedstawia obraz Polaków w Wielkiej Brytanii.
Lektura bulwersuje, rozśmiesza do łez, gorszy, wzrusza, oburza. Wieczory z tą książką są jak wieczory z Sułkowskim – gorące i pozostające w pamięci do końca życia
Duchowy pamiętnik ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego jest zapisem dziejów duszy młodego człowieka, który miał odwagę kształtować siebie w świetle powołania do świętości i kapłaństwa. Pragnienie świętości dojrzewało w nim poprzez wewnętrzne zmagania, aż pewnego dnia, w siedemnastym roku życia, stało się zasadniczym wyborem, decyzją radykalną na fascynujący program.
Jak podkreślił we wprowadzeniu do pierwszego wydania ks. Józef Augustyn SJ, lektura Pamiętnika może być wielką inspiracją we wzroście ludzkim i duchowym dla wielu: duchownych i świeckich, ludzi młodych i starszych, bez względu na stan oraz miejsce, w którym przeżywamy swoje chrześcijaństwo.
,,Dziennik pokładowy"" to wybór najciekawszych podróżniczych tekstów z blogów Seawolfa, w których dowcip, ironia i szczypta nostalgii wciągają czytelnika bez reszty. Ale tym razem nic o polityce. Bo Seawolf zabiera nas w długą podróż, trochę sentymentalną, ale też pełną niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji. Ta książka to w zasadzie powieść podróżnicza. Są tu chwile grozy z piratami, są momenty skrzące się humorem, szczególnie gdy wycieczkowicze dostarczają obsłudze statku wielu ,,atrakcji"". Jest przyroda, bezkres mórz i oceanów. Są wreszcie ,,Queen Elizabeth II"", ,,Prince Albert 2"", ,,Silver Wind"" i inne znakomite statki, bez których ta przygoda nie miałaby miejsca. Tomasz Mierzwiński pisał bardzo barwnym językiem. Całości dopełniają zamieszczone w ,,Dzienniku pokładowym"" zdjęcia, z których większość pochodzi z prywatnego zbioru autora. Mamy więc unikalną okazję zobaczyć świat z perspektywy ,,Wilka morskiego"", kapitana żeglugi Wielkiej.
Tyrmand warszawski to zbiór felietonów Leopolda Tyrmanda o Warszawie. Teksty te nigdy dotąd nie były wydane w formie książkowej. Autor drukował je głównie w ,,Stolicy"", ale także w ,,Tygodniku Powszechnym"". Leopold Tyrmand powrócił po wojnie do Polski - głównie z miłości do Warszawy. I właśnie ta miłość, z którą się bynajmniej nie krył, jest osnową wszystkich jego tekstów na temat naszej stolicy, takiej jaką była w latach 1946-1953. Okazuje się jednak, że wiele z jego obserwacji aktualnych jest do dziś. Przywołując słowa Autora: ...wszystko, dziejące się poza Warszawą, było niedobre, nudne, niewłaściwe i pozbawione wdzięku. Tak samo wszystko, dziejące się w Warszawie, jest dobre, interesujące, właściwe i pełne czaru i uroku. Przykład - proszę bardzo: gdy w Łodzi pada deszcz w Wielkanocne święta, jest to tylko i wyłącznie winą Łodzi, bo tylko w takim mieście może w Wielkanoc padać deszcz. Gdy natomiast Warszawa ma nad sobą złą pogodę w każde święta, można, a nawet należy to wybaczyć. Bowiem winna jest pogoda, a nie miasto. Na pewno. A zresztą w Warszawie, na Wielkanoc musi być ładnie...
W książce tej jest wszystko, czego można chcieć się dowiedzieć o życiu w socjalizmie. Oczywiście życiu inteligenta. A szczególnie inteligenta Warszawiaka. Na kartach Dziennika 1954 spotkamy Herberta, Jasienicę, Kisiela, Turowicza, by wspomnieć tylko tych, których wspominać warto. Poznajemy też prozę i poezję bytowania młodego pisarza, świetnego obserwatora, znakomitego stylisty, którego wkrótce pozbyto się z Polski na stałe. Nie przypadkiem w tytule tej książki znalazła się data jej powstania. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że Dziennik 1954 jest kroniką określonego czasu, i to czasu jak na dziennik wyjątkowo krótkiego: nie jednego roku nawet, lecz zaledwie jednego kwartału, okresu od 1 stycznia do 2 kwietnia 1954. Stało się tak też dlatego, że w postaci książki dziennik Tyrmanda ukazał się po raz pierwszy po ćwierćwieczu od napisania, w roku 1980 i autor pragnął zaznaczyć ten dystans. Stało się tak wreszcie chyba dlatego, że rok 1954 był w biografii i twórczości Tyrmanda rokiem przełomowym.
Gandhi's non-violent struggles against racism, violence, and colonialism in South Africa and India had brought him to such a level of notoriety, adulation that when asked to write an autobiography midway through his career, he took it as an opportunity to explain himself. He feared the enthusiasm for his ideas tended to exceed a deeper understanding of his quest for truth rooted in devotion to God. His attempts to get closer to this divine power led him to seek purity through simple living, dietary practices, celibacy, and a life without violence. This is not a straightforward narrative biography, in The Story of My Experiments with Truth, Gandhi offers his life story as a reference for those who would follow in his footsteps.
Maria Izabela Karpowicz ma 62 lata. W 1974 roku ukończyła Wydział Poligrafii na Politechnice Warszawskiej. W wieku 39 lat zachorowała na SM, rok później wykryto u niej nowotwór. Postanowiła podzielić się swoimi przeżyciami z innymi chorymi. Chce pokazać, że świat nie zamknął się przed nią z chwilą ogłoszenia wyroku ma pani stwardnienie rozsiane czy też ma pani nowotwór złośliwy. Nadal żyje pełnią życia. W przerwach między leczeniem zwiedziła Stany Zjednoczone, Rygę, Pragę, Dortmund, Paryż, Rzym, Barcelonę i Londyn. Jej kolejne podróże świadczą o chęci realizowania swoich marzeń. Jak mówi Pani Maria: Najważniejsza jest chęć do działania.
Przychodząc na świat jako trzecie dziecko w muzułmańskiej rodzinie, Samia nie wprawił swoich rodziców w euforię - wręcz przeciwnie, dla tych zamożnych algierskich imigrantów narodziny dziewczynki oznaczały karę zesłaną przez Allacha, a nie powód do radości. Tyranizowana przez ojca, szykanowana przez matkę - skądinąd również ofiarę tradycji, tyle że w pełni pogodzoną ze swoim losem - została wydana za mąż w wieku 16 lat za nieznanego sobie człowieka. W nieznośnej atmosferze zastraszenia, przemocy i pogardy urodziła sześcioro dzieci. Aby wyrwać je, a zwłaszcza córki, z tej okrutnej wobec kobiet kultury, postawi wszystko na jedną kartę. Podejmie desperacką próbę ucieczki z Algierii - kraju, w którym odmawia się kobietom wszelkich praw, włącznie z prawem do miłości i decydowania o własnym życiu.
`Często zadawano mi pytanie: czy kiedykolwiek żałowałam, że wdałam się w historię miłosną z wojownikiem Samburu. Wtedy za każdym razem odpowiadałam z najgłębszym przekonaniem: Nigdy! Otrzymałam przywilej uczestnictwa w pewnej kulturze, której w tej formie prawdopodobnie już niedługo nie będzie, i dane mi było przeżyć wielką miłość. (...) Nie mogłabym już żyć w Afryce! Co jednak nadal pozostaje żywe, to przywiązanie do mojej byłej rodziny i wielka ciekawość dzisiejszej Kenii. Być może będę mogła pewnego dnia zaspokoić tę ciekawość, kiedy Napirai będzie już dorosła i zechce poznać swoich afrykańskich krewnych. Kto wie?`
JEDYNA AUTORYZOWANA BIOGRAFIAJest tylko jedna książka prawdziwie opisująca Beatlesów. Właśnie trzymasz ją w dłoni.Wlatach 1967-1968 Hunter Davies spędził osiemnaście miesięcy zBeatlesami, którzy wówczas definiowali gusta nowej generacji itworzyli podstawy współczesnej muzyki popularnej. Jako ich jedyny autoryzowany biograf miał nieograniczony dostęp nie tylko do Johna, Paula, George'aiRingo, ale również do ich przyjaciół, rodzin iznajomych. Podczas współpracy zzespołem ijego otoczeniem zebrał pokaźne bogactwo materiałów - często intymnych iodsłaniających nieznanefakty. To czyni zniniejszej książki biografię-matkę, naktórej pozostali biografowie opierają swoje własne teksty.The Beatles to rzetelne ikompletne dzieło, które aktualizuje historię członków zespołu oinformacje na tematich solowych karier iżycia prywatnego. Dzięki archiwaliom autora isamych Beatlesów książka ta rzuca zupełnie nowe światło na legendę gigantów rock and rolla.Opieka merytoryczna: Piotr Metz.,,Beatlesi uratowali świat od nudy"", mawiał George Harrison. Tak samo Hunter Davies uratował od nudy wszystkich spragnionych wiedzy fanów Wielkiej Czwórki.- Robert Sankowski, ,,Gazeta Wyborcza""Dla każdego szanującego się fana Beatlesów ta oficjalna biografia to lektura absolutnie obowiązkowa.- Tymon TymańskiO autorze:Hunter Davies (1936) brytyjski pisarz, dziennikarz i nadawca radiowy. Autor ponad trzydziestu książek. Pisze dla ,,Sunday Times"", ,,Daily Mail"" i ,,New Statesman"". Razem z żoną i córką - również zajmującymi się pisarstwem - mieszka w Londynie.
Afryka stała się jej drugim domem i, choć opuściła ją wiele lat temu, wciąż tu wraca. Tym razem wyrusza w pieszą wędrówkę do Namibii, by poznać życie koczowniczych afrykańskich plemion i zaraz potem do ukochanej Kenii. Odwiedza jedne z największych afrykańskich slumsów, opisuje mieszkańców Nairobi, ich codzienne zmagania, walkę z nędzą i głodem. Niezwykle sugestywnie opowiada o ich losach. Wreszcie dociera do miejsc szczególnie jej drogich. I to nie sama. Towarzyszy jej córka, Napirai, która po raz pierwszy od prawie dwudziestu lat odwiedza kraj swego pochodzenia. W rodzinnej wiosce ma okazję poznać swoich kuzynów, przyrodnie rodzeństwo, babcię i ojca, którego nie pamięta.
Jest to relacja z czterech lat, które spędziłam w buszu. Kierowana wielką miłością mego życia, wyszłam za mąż za Lketingę, Masaja z Kenii. Tam doświadczyłam nieba i piekła, dotarłam do granic wytrzymałości fizycznej i duchowej. Wraz z córką Napirai wygrałyśmy największą walkę o przetrwanie.
Już prawie czternaście lat upłynęło od czasu, gdy z moją córeczką Napirai, wtedy półtoraroczną, uciekłam z Nairobi. I oto siedzę znowu w samolocie do Kenii.
W głowie wiruje od pełnych lęku pytań. Jak wygląda mój dawny dom? Jak zareaguje Lketinga, mój były mąż i wojownik Samburu? A mama? Czy ucieszy ich moja wizyta?
Z głowy, znaczy z pamięci, lecz zarazem, że ktoś się z czymś wreszcie uporał. Głowa to też oczywiście skrót od nazwiska, towarzyska ksywka, jaką często posługują się przyjaciele autora. Z głowy jest kompozycją błyskotliwie spuentowanych miniatur autobiograficznych. Bezlitosnych, zjadliwych, ironicznych - tyleż wobec siebie, co wobec ludzi, których w życiu spotkał i w ogóle wobec otaczającego świata. Ale Głowacki to mistrz zgrywy i anegdoty i gdyby chcieć zacytować najlepszą, trzeba by przepisać całą książkę. Dziesiątki historyjek z rodzinnego PRL-u, a potem z Londynu, gdzie zastał go stan wojenny i wreszcie z Nowego Jorku, w którym mieszkał wiele lat, powodują, że od lektury trudno się oderwać.
Samia Shariff znalazła spokojną przystań, wraz z dziećmi rozpoczyna nowe życie w Kanadzie, ale czuje się dłużna wobec losu za otrzymaną (i wykorzystaną) szansę ucieczki z Algierii - kraju, w którym kobieta nie może decydować o swoim losie. Od wczesnego dzieciństwa zafascynowana Egiptem, w 2006 roku obiera go za cel samodzielnej wyprawy, która szybko zmienia się w podróż przez piekło. Samia nie potrafi przejść obojętnie obok tragicznej sytuacji pohańbionych kobiet - odprawionych przez mężów, skazanych na pogardę, życie w nędzy, pozbawionych jakichkolwiek praw. Poruszona do głębi, postanawia uczynić wszystko, by nagłośnić ten problem i ulżyć doli tysięcy nieszczęśliwych kobiet. Pochłonięta nową misją, na ruchliwym kairskim skrzyżowaniu otrzyma dar prosto z nieba - miłość, która odmieni jej życie...
Niewątpliwie najsłynniejsza wspomnieniowa, choć nieco sfabularyzowana książka autorstwa jednej z kobiet ze środowiska bitników - i zarazem najsłynniejszej bitniczki, Diane di Primy. Dzieło to, owiane złą sławą „pornografii”, istotnie bardzo śmiałe erotycznie, szczere i pozbawione eufemizmów, zostało właśnie z powodów cenzuralnych opublikowane po raz pierwszy w paryskim wydawnictwie Olympia Press. Jest ono zdaniem przeważającej większości krytyków jednym z najciekawszych biograficzno-memuarystycznych dokumentów swoich czasów. Obejmuje głównie dekadę lat 50-tych, od chwili rzucenia studiów przez autorkę i jej zajścia w ciążę, a głównym motywem tomu jest nieskrępowany, hetero i biseksualny seks, uprawiany głównie w gronie ówczesnej artystycznej bohemy amerykańskiej, m.in. w towarzystwie Ginsberga i Kerouaca. Tłem erotycznych przygód bohaterki, niejednokrotnie zabawnych i opisywanych w sposób, zmuszający czasem czytelnika do aktywnej lektury (znajdziemy tu puste miejsca, które powinien uzupełnić czytelnik, wpisując np. swoje ulubione rodzaje pocałunków czy pieszczot), jest barwny obraz Nowego Jorku lat pięćdziesiątych i pierwsze oznaki politycznych i społecznych zmian, które miały ogarnąć Amerykę w następnym dziesięcioleciu i zmienić jej oblicze. Seks nie jest jednak w tej książce wyłącznie wabikiem, mającym kusić odbiorcę i wciągnąć go w strefę „skandalu”. Seks we Wspomnieniach bitniczki to także symbol wolności, tożsamości i otwartości na innych, kontrkulturowe narzędzie autoanalizy, którego swobodne stosowanie w tamtych latach, zwłaszcza przez kobietę, niosło ze sobą konkretne niebezpieczeństwa (za seks lesbijski i homoseksualny groziło więzienie, z braku środków antykoncepcyjnych właściwie każda przypadkowa przygoda erotyczna mogła skończyć się niechcianą ciążą, aborcja była zakazana i karana, a prowadząca libertyńskie życie seksualne dziewczyna narażała się na wrogość zarówno swoich najbliższych, jak i przeważającej części społeczeństwa). Zbuntowana autorka, odmawiająca establishmentowi prawa do kontroli nad swoim ciałem i umysłem, traktuje seks (i poezję) jako instrument wyzwolenia i świadomie staje się „literacką prostytutką” w niecodziennym znaczeniu tego terminu. Wspomnienia bitniczki to jeden z najciekawszych i najodważniejszych dokumentów epoki, widzianej oczami kobiety, która mimo swego niemal metafizycznego apetytu seksualnego nie chciała ograniczać własnego udziału w życiu literackiej cyganerii do kolejnych eskapad „łóżkowych”. Także z tego względu wspomnienia di Primy to zapis wczesnofeministycznej, wojującej postawy w zdominowanym przez mężczyzn świecie i prezentacja jej drogi, prowadzącej do osobistej niezależności i kobiecej samowystarczalności.
Najbardziej oczekiwana książka roku!
Gdy jesienią 2011 roku pojawiła się informacja o poważnej chorobie Jerzego Stuhra, cała Polska wstrzymała oddech. Uwielbiany przez publiczność aktor rozpoczął walkę o życie... i zaczął pisać. W zeszycie podarowanym przez córkę niemal każdego dnia, w szpitalu i w domu, w każdej wolnej chwili spisywał swoje myśli, refleksje i obserwacje. Tak powstał niezwykły dziennik, który jest nie tylko zapisem walki, ale też świadectwem miłości do życia. We wszelkich jego przejawach.
Jerzy Stuhr komentuje w Tak sobie myślę... aktualne wydarzenia polityczne w Polsce i Europie, czasem z przekąsem, a czasem bardzo serio śledzi wydarzenia sportowe. Ale najwięcej miejsca poświęca kulturze. Pisze o swej karierze i swej aktorskiej misji, zastanawia się, co to znaczy być aktorem we współczesnym świecie. Momentami zamienia się nawet w krytyka filmowego i dogłębnie analizuje oglądane filmy.
A choroba? Oczywiście jest, ale jakby w tle. Jerzego Stuhra najbardziej zajmuje to, co za szpitalnymi oknami.
Im bliżej końca książki, tym coraz dłuższe odstępy między notatkami. Zaznacza sie w ten sposób powrót aktora do życia zawodowego, a tym samym zbliża się do końca ta niezwykła rozmowa Jerzego Stuhra z samym sobą i czytelnikiem równocześnie.
Książka ta, to po części historia życia samego Giennadija Małachowa, opis jego zmagań z własnymi chorobami, zdobywane na tym polu doswiadczenia, okupione wieloma błędami, ale uwieńczone sukcesami uzdrowicielskimi.
Irlandka Louise, pracownica jednego z biur turystycznych, mieszkała spokojnie na Cyprze wraz ze swoim syryjskim mężem Mustafą. Kiedy stosunki w małżeństwie się zepsuły, po rozwodzie ich córka May przyznana została Louise, ale Mustafa nie pogodził się z tym, było to bowiem niezgodne z zasadami panującymi w świecie islamu. Postanowił więc porwać swoją córkę podczas jednego z przyznanych przez sąd widzeń. Louise wyrusza z siostrą przez Turcję w kierunku Syrii z zamiarem odzyskania córki. Wszystko dzieje się w czasie, kiedy w Syrii wybuchła już wojna domowa.
Trzymająca w napięciu książka opowiada o niezwykłych, trudnych przeżyciach Louise w drodze do Syrii i z powrotem, o pomocy, jaką otrzymała od obcych ludzi i czyhających wokół niebezpieczeństwach wojny i obcej kultury. Opowieść kończy się happy endem - Louise z córką, po wielu trudach, udaje się wyrwać z "piekielnego kręgu".
Fabułę książki stanowią osobiste wspomnienia autorki jako naocznego świadka i dawnej ofiary krwawej masakry ludności plemienia Tutsi przez członków plemienia Hutu w 1994r. Wówczas to w trwającej trzy miesiące międzyplemiennej rzezi zginęło 800 tys. - 1 mln członków plemienia Tutsi, w większości w okrutny sposób zabitych maczetami. Ona sama uniknęła śmierci, chroniąc się u znajomego pastora z plemienia Hutu, który ukrył ją wraz z sześcioma kobietami w malutkiej łazience. Przez trzy miesiące drzwi do łazienki były przesłonięte meblem. Raz na dobę, w godzinach nocnych, pastor otwierał drzwi do łazienki, aby dostarczyć im pożywienie. W tym samym czasie należący do plemienia Hutu oprawcy, przy pomocy maczet wymordowali rodzinę autorki: jej rodziców, brata i siostrę.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?