Dorota Rasińska-Samoćko, himalaistka, pierwsza i jedyna Polka, która zdobyła Koronę Himalajów i Karakorum. Rekordzistka szybkości. W zaledwie trzy lata, 2021-2024, stanęła na czternastu ośmiotysięcznikach, bez teamu sponsorskiego oraz wielkiego komercyjnego zaplecza. Całkowicie w zgodzie ze sobą, ze swoimi celami i granicami przesuwanymi do niewyobrażalnych ekstremów.Przez Szerpów i ludzi gór nazywana z nieukrywanym szacunkiem i fascynacją: Speed Lady lub Iron Lady.Strome ściany, na których można przekonać się o swojej wytrzymałości. Trawersy, które oczyszczają umysł z emocji. Godziny mozołu, napięcia, zmęczenia. Koncentracja. Niepewność powrotu. W końcu wielka radość i satysfakcja. W górach nie ma miejsca na fałsz.To opowieść o marzeniach, pokorze, szacunku do natury i wdzięczności za gościnność gór, które pozwoliły wejść na swoje szczyty i wykrzyczeć radość. To chwilami niestety także opowieść o tym, jak bardzo zmieniło się środowisko wspinaczy, o zanikaniu poczucia wspólnoty, które przez lata tak bardzo je charakteryzowało.Autorka zabiera czytelnika w podróż przez 14 najwyższych szczytów świata, pokazuje życie obozowe od kuchni, ale przede wszystkim mówi o drodze, którą pokonuje każdy, kto realizuje swoje, czasem ekstremalne pasje, i o tym, że prawdziwy szczyt i cel osiągamy wtedy, kiedy wracamy bezpiecznie do bazy i pijemy herbatę w namiocie.Polecam tę lekturę wszystkim, nie tylko miłośnikom gór wysokich.Martyna Wojciechowska
Ze wstępem Martina Pollacka."Wbrew tytułowi, to nie jest książka historyczna. To książka o pamięci. A właściwie o dwóch pamięciach, które się w żadnym miejscu nie spotykają. I o losach, które od stuleci toczyły się równolegle, nigdy razem. Losach moich dwóch rodzin - polskiej i żydowskiej".AutorkaZe wstępu:"Zanim autor rozpocznie pracę nad opowiedzeniem swojej rodzinnej historii, zastanawia się, po co w ogóle to robi. Czy nie byłoby lepiej, w każdym razie dla naszej psychicznej równowagi, pozostawić niektórych spraw w spokoju i przykryć ich milczeniem? Czy nie byłoby mądrzej tę lub inną osobę zostawić w łaskawym (albo też zawstydzającym) zapomnieniu? W końcu nikt nie może od nas żądać, byśmy się do wszystkiego dokopali i wszystko bez wyjątku ujawnili, także najczarniejsze plamy i najtragiczniejsze rozdziały przeszłości. A może jednak tak? Może to nasz obowiązek? Mimo że przysłowie poucza, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem?Monika Sznajderman zdecydowała się na srebro, na otwartość, którą bez wątpienia i bez przesady można nazwać bezpardonową. Także wobec siebie.Zasługuje tym na nasz bezgraniczny podziw. Opowieść o jej żydowskiej i polskiej rodzinie jest dziełem literackim, a jednocześnie ważnym dokumentem historycznym. To tak jak z kroplą, w której można zobaczyć całe morze:Monice Sznajderman udało się w małym, wąskim wycinku rodzinnej historii pokazać tragiczną historię Polski XX wieku, jej ciemne i ponure karty, ale także dużo wielkich chwil".Martin Pollack"To jest jedyny w swoim rodzaju żydowsko-polski dwuportret rodzinny. Żydowska połowa jest przejmująca, a polska fascynująca. Dla każdego, kto chce naprawdę wiedzieć i próbuje zrozumieć." Henryk Grynberg""Fałszerze pieprzu" to niezwykła książka pokazująca splątane polskie losy i zawikłane historie rodzinne. Autorka z czułością opisuje rodzinę swojego Ojca, o której w domu się nie mówiło. Pieczołowicie odtwarza losy żydowskich przodków, odnajdując ślady ich istnienia w przedwojennej prasie, archiwach, zapisach hipotecznych, książkach telefonicznych. Analizuje stare fotografie i zbiera ślady rozproszone pomiędzy Miedzeszynem, warszawskim gettem, Radomiem, Złoczowem, Oświęcimiem i Australią, odtwarzając światy ich życia i ich śmierci.Z taką samą troskliwością opisuje przodków Matki z malowniczej polsko-saksońskiej rodziny. Wspomnienia i anegdoty o życiu kilku pokoleń Lachertów towarzyszyły autorce od dzieciństwa: ojciec rodu, który wygrał w karty karetę i spory majątek, sławny architekt, dyrektor wielkiego koncernu w carskiej Rosji, prominentny działacz Stronnictwa Narodowego. Ich dzieje toczą się w Warszawie, w Moskwie, na Wołyniu, wreszcie - w majątku Ciechanki na Lubelszczyźnie.Monika Sznajderman odtwarza oba te światy z miłością i pietyzmem, uświadamiając nam zarówno ulotność istnienia, jak i złożoność polskich tożsamości oraz wartość i znaczenie pamięci." Prof. Barbara Engelking
udzie w spektrum autyzmu piszą czasem książki, w których przedstawiają światu swoje doświadczenia i swój sposób postrzegania świata. Często są to książki ciekawe i wartościowe po prostu dobre. Ta też jest dobra, ale pod pewnym względem wyjątkowa. Anita Widman-Drzewiecka, która jako dorosła kobieta usłyszała diagnozę zespołu Aspergera, postanowiła opowiedzieć o doświadczeniu oswajania się nią i o tym, jak pomaga jej ona w rozumieniu samej siebie. Uznała jednak, że dobrze będzie zaprosić do tego projektu terapeutę, któremu tę diagnozę zawdzięcza Jacka Gierusa. W ten sposób powstał wyjątkowy dwugłos, coś w rodzaju dialogu między pacjentką a terapeutą. Pani Anita opowiada o swoim dawnym życiu i życiu po diagnozie bardzo osobiście i bardzo refleksyjnie natomiast pan Jacek komentuje jej kolejne wypowiedzi z punktu widzenia psychoterapeuty, wyjaśniając czytelnikom pewne zjawiska, objawy i specyficzne dla osób w spektrum sposoby myślenia i doświadczania świata.
„Pamiętam, gdym szedł na wojnę w sierpniu 1914 roku, postanowiłem sobie bacznie obserwować zjawiska wojny […]. Teraz, w Magdeburgu, zdecydowałem się spróbować, czy pójdzie mi łatwo ziszczenie dawnych marzeń, bym mógł szczerze i spokojnie zilustrować prawdę o istocie dowodzenia. Prawdę o duszy dowódcy uginającej się pod ciężarem niebezpieczeństw, niepewności i sprzeczności. Walczy z nimi, bo są one żywiołem wojny, każdy żołnierz. Dowódca niesie prócz tego ciężar odpowiedzialności za swych podwładnych. Na policzku swoim czuć musi piekący wstyd upokorzenia, gdy mu praca dowodzenia się nie uda, a za niepowodzenie krwią płacą inni”. [fragment tekstu]
Moje pierwsze boje to wspomnienia Józefa Piłsudskiego spisane podczas osadzenia w twierdzy magdeburskiej w latach 1917–1918. Obejmują kilka najcięższych bitew 1914 roku, które stoczyła pod jego komendą I Brygada Legionów Polskich. Piłsudski jawi się w nich jako dowódca silny i zdecydowany, ale jednocześnie pełen rozterek i wątpliwości. Opisuje trudy żołnierskiego życia – noce pod gołym niebem, zimno, choroby, brak sprzętu, zmęczenie, ale też przytacza frontowe anegdoty, których nie brakuje nawet na polu walki.
Odkąd pamiętam, wędrowanie zawsze mnie pociągało. Najchętniej w nieznane. Chyba ten bakcyl dopadł mnie już w dzieciństwie, gdy trzeba było zmieniać miejsce zamieszkania, wędrując za ojcem wojskowym meteorologiem. Z biegiem lat odkryłem w sobie jeszcze jedną nieodpartą potrzebę - powrotu. Musiało to trochę potrwać i musiało pojawić się miejsce, w którym bez obecności trudno było wyobrazić sobie swoje życie. I obojętnie, czy swat wagabunda namówił mnie na zagranicę czy na inne regiony kraju, coraz częściej dopadała mnie tęsknota za miejscem opuszczonym. Obojętnie też, czy były to dni nieobecności w nim czy tygodnie, zawsze z takim samym zniecierpliwieniem wyczekiwałem pojawienia się przede mną krajobrazów, z których wyruszyłem. Dopiero drogi wiodące pagórkami przez lasy, poprowadzone wokół jezior i dolinami rzek przywracały mi spokój ducha. Wracałem do domu. Bogatszy o wrażenia doznane hen w nieznanym, ale też jeszcze bardziej doceniający moje miejsce na ziemi. Trzeba było też czasu, bym uświadomił sobie, co jest osią tego miejsca. Długo w nie wrastałem, bo ponad pół wieku, ale też uważnie je w sobie zakorzeniałem i pielęgnowałem. To miasto, po którym lubię wędrować, które potrafi zmęczyć i roztkliwiać jednocześnie. To miasto stało się moim domem, a wraz z otaczającą je naturą moją małą ojczyzną. To oczywiste, że postrzegam je po swojemu, że coś dla mnie jest istotne bardziej lub mniej, ale takie jest prawo miłości do miejsca i ludzi w nim żyjących na przestrzeni wieków. Tych znanych, ale i nieznanych, a jednak swoją niegdyś obecność w nim zaznaczających. To miejsce stało się dla mnie inspiracją do napisania tego oratorium, które dopełnił i wzbogacił muzyką inny słupszczanin, Zdzisław Pawiłojć. Ryszard K. HetnarowiczRyszard Kazimierz Hetnarowicz (ur. 1954 r. w Inowrocławiu) - dziennikarz, eseista, poeta, współzałożyciel Teatru Rondo. Mieszka w Słupsku. Autor tekstu polskiej mszy niebędącej tłumaczeniem z łaciny, zatytułowanej "Missa miseri cordis" (Msza serca ubogiego), której prawykonanie z muzyką Leszka Kułakowskiego odbyło się w 2008 r. w Słupsku. Redaktor i autor opracowań dziennikarskich zatytułowanych "100 lat słupskiej komunikacji" (Słupsk 2010) oraz "Tradycja, sztuka i wrażliwość. 65-lecie Teatru Lalki "Tęcza" w Słupsku" (Słupsk 2012).W swoim dorobku twórczym ma także ponad 30 tekstów piosenek i pieśni z gatunku muzyki rozrywkowej i poważnej. Reportaże i eseje drukował przede wszystkim w periodykach i wydawnictwach lokalnych.
Sto lat rodu Fallacich - dzieje miłości, zdrady, namiętności, narodzin i śmierci. Wielka saga, wydane pośmiertnie opus magnum charyzmatycznej dziennikarki. Międzynarodowy bestseller.Porywająca historia dumnych i niespokojnych przodków Oriany Fallaci - hardej chłopki Cateriny i jej męża, utracjusza Carla; mściwego żeglarza Francesca; poległego w powstaniu krakowskim Stanisława; Antonia, który chciał być księdzem, a trafił przed ślubny ołtarz; rzeźbiarza Giobatty; nieprawej córki hiszpańskiego granda; młodziutkiej baletnicy, na którą za oceanem czekał dom publiczny Niepiśmiennych chłopów, artystów, buntowników, uciekinierów, bohaterów i tchórzy.Napisana z epickim rozmachem (850 stron!) i niespotykaną dbałością o szczegóły wielopokoleniowa saga, znakomicie udokumentowana powieść historyczna, dzieło barwne i zaskakujące, jest też literackim hołdem dla Włoch i rodzinnej Florencji.
Osobista, wstrząsająca relacja, opowiadająca o niewyobrażalnych cierpieniach, determinacji i miłości w piekle na ziemi. Eva Mozes Kor trafiła do Auschwitz w wieku zaledwie dziesięciu lat. Podczas gdy jej rodzice i dwie starsze siostry zostały zamordowane w komorach gazowych, Eva i jej bliźniaczka Miriam dołączyły do grupy dzieci przeznaczonych do badań medycznych dr. Josefa Mengele. Poddawane sadystycznym eksperymentom dzieci musiały każdego dnia walczyć o życie i wspierać się nawzajem.Eva Mozes Kor (ur. 31 stycznia 1934 w Por, zm. 4 lipca 2019 w Krakowie) - w 1944 r. wraz z rodziną trafiła do Auschwitz i została poddana eksperymentom medycznym doktora Megnele. Eva i jej siostra Miriam przeżyły i po wojnie powróciły do Rumunii. W 1950 r. wyemigrowały do Izraela. W 1960 Eva wyszła za mąż za Amerykanina i wyjechała na stałe do Stanów Zjednoczonych. W 1984 r. wspólnie z siostrą odnalazła niektóre żyjące ofiary eksperymentów doktora Mengele i założyła organizacje CANDLES ("Children of Auschwitz Nazi Deadly Lab Experiments Survivors"). Pierwsze spotkanie organizacji, liczącej wówczas 6 osób, odbyło się w Auschwitz 27 stycznia 1985 r., w 40. rocznicę wyzwolenia obozu. W ciągu kliku następnych lat odnaleziono 122 osoby, które przeżyły eksperymenty doktora Mengele. W 1995 r. podczas kolejnego spotkania w Auschwitz Eva Kor wygłosiła mowę, w której - jedynie we własnym imieniu - przebaczała nazistom i doktorowi Mengele. Miriam zmarła w 1993 r. Eva poświęca się działalności edukacyjnej w ramach CANDLES Musem of Holocaust (Terre Saute, Indiana) - wygłasza prelekcje, dotyczące Holocaustu, Auschwitz oraz swoich przeżyć.Lisa Rojany Buccieri - autorka ponad stu książek dla dzieci i młodzieży. Redaktorka pracujący dla największych amerykańskich wydawnictw.
To kontynuacja "Dziennika inwazji", w którym autor udokumentował, co działo się w Ukrainie tuż przed rosyjską napaścią i przez pierwsze miesiące wojny.Wspomnienia zawarte w tej części obejmują okres od 1 sierpnia 2022 roku do 22 kwietnia 2024 roku.W swoim dzienniku Andriej Kurkow przedstawia rzeczywistość kraju w stanie przedłużającej się wojny. Nie epatuje obrazami walk. Ukazuje, jak na ludzi wpływa stan ciągłego zagrożenia, świadomość, że każdy dzień pochłania coraz więcej istnień, a dawne życie wali się w gruzy. Obserwacje autora są pełne zaskakujących skojarzeń i refleksji, przefiltrowane przez poczucie humoru.To intrygujący zapis dający czytelnikowi możliwość wniknięcia w codzienność tego, o czym donoszą media. Pozwala lepiej zrozumieć historię i kulturę Ukrainy, która stała się obiektem okrutnego ataku sąsiada o nigdy niezaspokojonych ambicjach imperialnych. Kurkow przedstawia kraj i ludzi, którzy się nie poddają, walczą nie tylko na froncie, ale także na obszarach bezpośrednio nieobjętych działaniami wojennymi, starając się zwyczajnie żyć i przetrwać.
Przeniesiony na ekrany, bestsellerowy pamiętnik Ojciec Jeanette, Rex, to ekscentryk, pasjonat fizyki i geologii. Błyskotliwy i charyzmatyczny, w swoich dobrych momentach uczy dzieci, jak rozwijać wyobraźnię. Do tego pije, kradnie i znika na całe dnie. Oderwany od rzeczywistości, roi fantastyczne marzenia o "szklanym zamku" - idealnym domu, którego nigdy nie zaczął nawet budować. Matka Jeanette, Rose Mary, to wykształcona nauczycielka, utalentowana malarka i pisarka. Pochłonięta realizowaniem siebie, zapomina o obowiązkach wobec swoich dzieci. Oboje nieustanie demonstrują, czym jest wolność i tolerancja. Wiodąc tułacze życie, uparcie odrzucają ogólnie przyjęte normy społeczne. Szklany zamek to opowieść o trudnym dzieciństwie czworga wspierającego się rodzeństwa wychowanego przez wrażliwych, ale społecznie nieprzystosowanych i nieodpowiedzialnych rodziców. To emocjonujące wspomnienia kobiety, która po dramatycznych przeżyciach z dzieciństwa tylko dzięki własnej determinacji osiągnęła sukces zawodowy oraz szczęście w życiu osobistym. Na podstawie książki powstał film z Brie Larson, Woodym Harrelsonem i Naomi Watts.
Jedna z najlepszych książek o wojnie toczącej się tuż za naszą wschodnią granicą. Trzymająca bezustannie w napięciu opowieść o tym, jak napaść rosyjskich bandytów zmieniła zwyczajne, spokojne życie na Ukrainie w piekło. Shaun Pinner mieszkał w Mariupolu ze swoją żoną, Ukrainką. Nagle, na przełomie lutego i marca 2022 r., znalazł się w ogniu najcięższych walk prowadzonych w Europie od zakończenia II wojny światowej. Jako emerytowany i odznaczony żołnierz wsparł Ukraińców pragnących bronić własnej niepodległości. Za to trafił do rosyjskiej niewoli, gdzie rozpoczął nowy etap walki - o przetrwanie. Rosyjskim jeńcem pozostawał przez pół roku. W Donieckiej Republice Ludowej był przetrzymywany pod okiem FSB w tajnym więzieniu, pozbawionym jakiejkolwiek kontroli i nierespektującym żadnych praw człowieka. Był przesłuchiwany i torturowany przez służby specjalne - rażony prądem, dźgany nożem, bity i prawie zagłodzony na śmierć. Pośród tego wszystkiego starał się podtrzymać morale innych jeńców, z którymi przebywał. Bezpośredni i brutalny portret wojny z pierwszej ręki, wykraczający daleko poza obrazy widziane w telewizji. Pozbawiony propagandowych naleciałości, a tym samym oczyszczająco szczery, mrozi krew w żyłach, dając wgląd w prawdziwą naturę tego konfliktu. Książka Pinnera jest precyzyjna, a zarazem jasna, nasycona przeżyciami i emocjami, które trudno pojąć, samemu nie przechodząc przez wojenne piekło. Ważna dla zrozumienia, że w kwestii rosyjskiej mentalności i okrucieństwa pomimo upływu lat nic się nie zmieniło. Polskie wydanie książki wstępem opatrzył były operator Jednostki Wojskowej Komandosów, mjr rez. Damian Matkowski "Matka".
Połączone w jeden tom Meme Scianca i Bobi to ostatnie książki Roberta Calassa, których wydanie nadzorował autor.Meme Scianca to opowieść ojca, który przybliża dzieciom pierwsze dwanaście lat swojego życia. Calasso snuje historię o czasach sobie bliskich, lecz młodszym pokoleniom odległym. Pierwszy przebłysk wojny uchwycony z okna tajnego strychu w centrum Florencji. Stara willa San Domenico, w której pewnego ranka po zabójstwie Giovanniego Gentilea ojciec Calassa został aresztowany jako niebezpieczny antyfaszysta. Kurz unoszący się znad gruzów Por Santa Maria zaraz po tym, jak Niemcy wysadzili mosty. Ale też zabawy i książki, które niepostrzeżenie zajęły ich miejsce. Literatura i muzyka. A wreszcie Florencja. Florencja lat powojennych, oddzielona od wszystkiego, nawet od reszty Włoch.Bobi z kolei to opowieść o Robercie Bazlenie, powszechnie znanym jako Bobi, pisarzu i publicyście. Był on mentorem i przyjacielem Calassa oraz jednym ze współzałożycieli włoskiego wydawnictwa Adelphi, w którym Calasso przepracował niemal całe życie i którego w późniejszych latach stał się właścicielem.Oba teksty utrzymane są w intymnym, nostalgicznym tonie. Autor rezygnuje w nich z erudycyjnego stylu, charakterystycznego dla jego esejów, stawiając na autobiograficzność i walory literackie.Tom został uzupełniony o notatki i listy Bobiego Bazlena.
Zaiste, jest autor niniejszych wspomnień wolnym strzelcem w dosłownym tego słowa znaczeniu, przez całe swoje życie wymykającym się z kleszczy i uwikłań najrozmaitszych szeroko pojętych nadzorów. Bo jest człowiekiem odważnym. Bo wolność to jego najważniejszy imperatyw artystyczny i życiowy. To przy tym wszystkim człowiek prawdziwie renesansowy, o rozlicznych a niezwykłych zainteresowaniach. Spotykał na swojej drodze wielkich i największych tego świata nie tylko artystycznego, zjeździł Polskę i cały glob. Jakież więc miał przebogate i ciekawe życie! chciałoby się na koniec zawołać.Jan Miodek
Krystyna Prendowska, autorka Oka pamięci, anglistka, wykładowczyni akademicka to postać niebanalna i bezkompromisowa, o niezwykłym kulturoznawczym obyciu. W finezyjnie napisanych tekstach, pełnych humoru, fantazji i szczerości, opowiada o swoim życiu i niepospolitych doświadczeniach na długiej emigracji w Stanach Zjednoczonych, gdzie poznała np: Czesława Miłosza, Philipa Rotha i Jerzego Kosińskiego. Bezlitośnie punktuje brutalne przemiany cywilizacyjne oraz kulturowe początki XXI wieku. Dużo miejsca poświęca również swoim bliskim i dalekim przodkom, których życie, jak prababki Jadwigi Prendowskiej kurierki Mariana Langiewicza - czy ukochanego ojca Mieczysława, splecione było z losem kraju. "Posiada unikalną, zagadkową niemal zdolność wiązania ze sobą pozornie bardzo odległych od siebie idei". Czesław Miłosz
Zaczyna się niewinnie. Ktoś zapomina kluczy. Ktoś wydaje się roztargniony. Ktoś powtarza po raz kolejny to, co wcześniej powiedział Przecież to zdarza się każdemu, prawda? Ale potem ten ktoś gubi się w mieście i nie wie, jak wrócić do domu. Któregoś dnia patrzy na najbliższych jak na obcych ludzi, nawet nie pamięta ich imionTa książka to zapis powolnego odchodzenia. Odchodzenia, mimo że jest się fizycznie obecnym. Jest gorzko, jest śmiesznie, jest strasznie.Jak poradzić sobie z emocjami, gdy bliska osoba traci kontakt z rzeczywistością?Czy da się odnaleźć siebie w życiu, które powoli zamienia się w rumowisko?Historia opowiedziana przez córkę, która, opiekując się chorym na alzheimera ojcem, choruje razem z nim.
Nowe wydanie jednego z nielicznych dokumentów opisujących getto w Krakowie.Przejmujące, znakomicie napisane i bezcenne świadectwo z miejsca zawieszonego między życiem a śmiercią.Halina Nelken w momencie utworzenia w Krakowie żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej miała siedemnaście lat. W pamiętniku zapisała historię getta i jego mieszkańców oraz swoje przeżycia z czasów wojny. Jej książka to jeden z nielicznych tekstów opisujących Zagładę krakowskich Żydów, bezcenne świadectwo epoki. Absolutnie szczerą i momentami naiwną narrację młodej dziewczyny uzupełniają zwięzłe uwagi dopisane przez autorkę w latach osiemdziesiątych w Cambridge w Stanach Zjednoczonych.Pamiętnik Haliny Nelken wzbogaca literaturę pamiętnikarską z okresu okupacji o rzadkiej jakości dokument, pozwalający czytelnikowi lepiej zrozumieć psychiczną sytuację człowieka postawionego w ekstremalnej sytuacji, zawieszonego między życiem a śmiercią. A jednocześnie jest świadectwem napisanym świetnym językiem, przejmującym, przejrzystym i wzruszającym.
Za panowania króla Kraka
Zdarzyła się historia taka:
W smoczej jamie pod Krakowem
Mieszkał sobie taki smok,
Co na widok stada owiec
Zaraz głośno cmokał: – Cmok!
Potem bardzo głośno mlaszcząc
Zjadał owce raz – dwa – … sześć
i za chwilę kłapiąc paszczą
Patrzył, co by jeszcze zjeść.
Całe miasto strach ogarnął.
– Ratuj królu – wołał lud –
Przyszłość się przedstawia czarno,
Ten gad pożre cały gród!
W paszczy smoka zginie Kraków,
Więc nas ratuj! Rób co chcesz,
Ale ratuj swych rodaków,
No i siebie ratuj też!
Mieszkająca od lat w USA Zuzanna Marcinkowska-Golec – romanistka, pedagog, tłumacz – uczyniła ulicę swego dzieciństwa, słynne Wielkie Schody w Tarnowie, metaforą losu jej rodziców. Ukazała ich życie na tle dziejów rodziny, ale i w obliczu toczącej się nieubłaganej, tragicznej historii wypełniającej ubiegły wiek. Urodzeni na początku stulecia w podtarnowskim Pawęzowie, dorastali w atmosferze wiejskiego Podkarpacia (ojciec) i tarnowskiego sierocińca Sióstr Felicjanek (matka). Zmuszeni warunkami życia, szybko osiągnęli samodzielność, pokonując niełatwe schody międzywojennej, a później okupacyjnej codzienności. Odnaleźli się po wojnie, zamieszkując już jako rodzina w pobliżu tarnowskich Wielkich Schodów. Niezwykle autentyczna, szczera i wielobarwna opowieść o ich życiu przenosi czytelnika, jak wehikuł czasu, do miejsc i wydarzeń rzadko dotykanych piórem. Obrazy życia w międzywojennym, a później okupowanym Tarnowie i okolicach, w Krynicy-Zdroju, gdzie w czasie okupacji matka znalazła zatrudnienie, a wreszcie konspiracyjnej działalności ojca w szeregach WiN i tragicznych po wojnie jej konsekwencji – to bardzo skrótowe migawki tej rodzinnej epopei, której poznanie poszerza horyzonty doświadczenia polskich dziejów. To piękne i bardzo cenne świadectwo patriotyzmu i pamięci przechowywanej z myślą o przyszłych pokoleniach, aby miały świadomość wartości ożywczych soków zawartych w korzeniach ich losu.
Od Autorki:
Wielkie schody to wspomnienia o Rodzicach. Starałam się w nich zapisać wszystko, co podyktowała mi pamięć – to niedoskonałe źródło wiedzy o przeszłości. Spora część tekstu to próba oddania głosu samym Rodzicom. Przytaczam ich własne słowa, rozmowy, gawędy i opowiadania, którymi raczyli często mnie i moją siostrę. Są też w książce echa moich lektur i te oficjalne źródła zostały wskazane w przypisach.
Książka dzieli się na trzy części: pierwsza jest poświęcona Mamie, druga – wraz z Aneksem – Tacie, a trzecia ludziom, którzy ich otaczali. Niemożliwe było dla mnie uniknięcie zazębień historii ze świata Mamy i Taty, przedstawienie ich życiorysów jako całkowicie rozłącznych. W końcu ich losy były nierozerwalnie splecione.
Fragment książki:
„Inne wczesne wspomnienie Taty z okresu pierwszej wojny światowej to obraz armii maszerującej polną drogą od Lisiej Góry w stronę Pawęzowa. Był rok 1914. Pasł krowy. Wojsko ciągnęło cały dzień, bez końca, a Tato, który wczesnym rankiem wygnał krowy na pastwisko za wsią, stał i patrzył. Żołnierze szli równym, zwartym szykiem, nie dało się więc przepędzić krów na drugą stronę drogi i nie było jak wrócić do domu na obiad. Czasem czekał tak godzinami na dziurę w pochodzie. Na tej drodze po raz pierwszy widział samochód. Jechało to dziwo samo, bez konia, na czterech kołach ze szprychami i podskakiwało na wybojach. Jechał nim generał z gęstą miną ze swoim adiutantem. Tak wkradała się w życie Taty historia. Złowróżbnym, wężowym ruchem maszerującej armii wpełzała w losy zwykłych ludzi, których potrzeby były proste: być wśród swoich i cieszyć się każdym dniem”.
Maria Sierotwińska-Rewicka (1937-2011) – działaczka opozycji niepodległościowej, dziennikarka i nauczycielka języka polskiego. W 1980 r. znalazła się w gronie założycieli NSZZ „Solidarność” w Małopolsce. Pracowała w Sekcji Informacji, pisała do „Gońca Małopolskiego”, tygodnika małopolskiej „Solidarności”. Internowana 13 grudnia 1981 r., mimo bardzo złego stanu zdrowia była przetrzymywana w więzieniach przez 7,5 miesiąca. Po zwolnieniu, z powodu poważnej choroby córki i niemożności jej skutecznego leczenia w Polsce, wraz z dzieckiem oraz mężem wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Przez cały czas pobytu w USA pracowała na rzecz polskiej opozycji solidarnościowej (działała w Ruchu Społeczno-Politycznym „Pomost”, pisała artykuły do nowojorskiego „Nowego Dziennika”, była stałą korespondentką Radia Wolna Europa oraz lektorem wiadomości w Polskiej Stacji Radiowej w Los Angeles). Wróciła do kraju 13 grudnia 1991 roku i rozpoczęła działalność w strukturach Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności. W 2004 r. została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi, a w 2008 r. – Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2015 r. pośmiertnie otrzymała Krzyż Wolności i Solidarności.
Berenika Rewicka – absolwentka kulturoznawstwa na Wydziale Filozoficznym UJ oraz filologii angielskiej na UP w Krakowie. Przez lata mieszkała w Kalifornii w USA, gdzie skończyła liceum oraz studia wyższe. Kilka lat spędziła też w Norwegii. Pracuje jako starszy wykładowca w Jagiellońskim Centrum Językowym UJ.
Wacku drogi, jak dobrze, że jesteś! Byłeś najwspanialszym obserwatorem, kronikarzem i przyjacielem artystów zawsze blisko kulturalnych wydarzeń w naszym Krakowie. Pisałeś prawdziwie, rzetelnie, z życzliwością o spektaklach, recitalach, koncertach Ocaliłeś od zapomnienia wiele osób, zdarzeń, ważnych i pięknych chwil. Czytam "Kulturałki" i wraca młodość, radość Czuję się szczęśliwa, że dane mi było żyć w czasie, gdy Ty pisałeś o moim świecie. Dziękuję Ci za to. ANNA DYMNA Strażnik dobrego gustu i smaku. Mistrz małych i większych form dziennikarskich. W "Kulturałkach", które są swoistym raptularzem pewnego okresu w dziejach krakowskiej kultury, wykazuje się znawstwem poruszanych tematów i lekkością stylu a także dużą swobodą, cechującą wytrawnych publicystów. JÓZEF BARAN "Kulturałki" czyta się "jednym tchem". Ta książka to prawdziwa kronika życia kulturalnego i towarzyskiego Krakowa. Lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników kultury, zwłaszcza obdarzonych poczuciem humoru. Polecam. JÓZEF "ŻUK" OPALSKI Kim w "Kulturałkach" był Wacław Krupiński? Czy nie zuchwałym mnichem z literackim talentem? Tak. Był. I dzięki jego wędrówkom po istotnych miejscach, wydarzeniach, spotkaniach otrzymujemy zapis naszych wzruszeń i rozczarowań. Podziękujmy i pokłońmy się Kronikarzowi kultury. Bardzo zachęcam. JAN KANTY PAWLUŚKIEWICZ Wacław Krupiński - dziennikarz z ponad 40-letnim stażem (obecnie stypendysta ZUS-u), z czego ponad 30 przepracował w "Dzienniku Polskim", kierując kilkanaście lat działem kultury. Pisał o kulturze estradzie, teatrze, kabarecie, literaturze. Efektem są książki: Głowy piwniczne (WL), Moje woperowstąpienie. Rozmowy z Jadwigą Romańską (PWM), Pszczoła, Bach i skrzypce, wywiad-rzeka ze Zbigniewem Wodeckim (Prószyński i S-ka), Jan Kanty Osobny, wywiad-rzeka z Janem Kantym Pawluśkiewiczem (WL), Cytaty z młodości. Rozmowy z ludźmi kultury (Universitas). Współautor wydawnictw z okazji 50. Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy Zdroju oraz 100-lecia krakowskiego Teatru Bagatela. W 2005 r. uhonorowany Brązowym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis, w 2008 Złotym Laurem "za mistrzostwo w sztuce publicystyki kulturalnej", przyznawanym przez Filię Krakowską Fundacji Kultury Polskiej. Otrzymał także dziennikarskie trofea: Złotą Gruszkę, coroczną nagrodę Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy w Krakowie (2010) i Grand Prix Nagrody Dziennikarzy Małopolski (2014).
„Po Irtyszu i Obi aż pod Ałtaj pływał parowiec propagandowy Krasnaja Sibir. Przybijał do nadrzecznych miasteczek, do akcji przystępowali agitatorzy, a załoga rozwijała przy burcie ekran – i oto publikę hipnotyzowało nieme kino, wówczas cud sam w sobie, bezwzględnie górujący nad treścią. Na ów rewolucyjny pokład wyposażony w kino i pianino skierowano zdolnego chłopaka z barnaulskiego technikum muzycznego, miał ilustrować seanse improwizacjami. Skończyło się to wszystko widowiskowo. Podczas przewijania taśm operator przysnął, oczywiście z papierosem, filmy były łatwopalne – i rewolucyjny statek spłonął. Młody pianista ratował się skokiem do wody”.
Nowa książka Wojsława Brydaka – autora powieści Poste restante, nominowanej do nagrody „Wiatr od morza” – przybliża w ośmiu szkicach ludzi, którzy jeszcze niedawno byli wśród nas, a zasługują na dłuższą współobecność. To między innymi Janusz Hajdun, Wanda Obniska, Andrzej K. Waśkiewicz i kilka innych postaci. Autor pozwala zaprzyjaźnić się z nimi – a także z ich czasami – w charakterystycznym dla siebie stylu, przemieszania powagi i żartu. Takie jest to Babie lato…
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?