W tej strefie zapraszamy czytelników tak zwane artystyczne dusze po książki z kategorii Sztuka. Polecamy szereg publikacji o sztuce i jej historii,ciekawostki i portfolia artystów, eseje, albumy, książki o malarstwie, rzeźbiarstwie, architekturze oraz histoii fotografii. Biografie ciekawych artystów, książki i powieści przedstawiające fascynujące losy malarzy i osób uwiecznianych na obrazach. W tym dziale tylko ksiązki ze sztuka w tle.
Niniejsze opracowanie – pierwsze monograficzne w języku polskim – jest próbą hermeneutyczno-topograficznego ujęcia twórczości Karla Schimdta-Rottluffa, a przede wszystkim jego pejzaży, dla których kluczową rolę odegrały pobyty malarza na Pomorzu, w tym w miejscach obecnie należących do Polski. Wpływ na kształt książki i metodologię wywarły m.in. koncepcje ikoniki Maxa Imdahla i hermeneutyki obrazu Gottfrieda Boehma. Dzieło współzałożyciela grupy Die Brücke ujęte jest tu w szerokim kontekście historycznym, istotnym zwłaszcza w czasach nazizmu, ale obejmującym też historię recepcji dzieł i politycznej postawy twórcy, wraz z oceną współczesną, niekiedy krytyczną wobec poprzednich. W takim znaczeniu opowieść o obrazach, uwzględniająca okoliczności ich powstania i dynamikę recepcji, jest opowieścią o historii.
Autorka podjęła niezwykle ambitną próbę pogodzenia zdobyczy współczesnej metodologii historii sztuki z wypracowanymi przez nią tradycyjnymi metodami analizy dzieła opartymi głównie na rozpatrywaniu jego formy wizualnej, u źródeł którego mieści się bezpośredni kontakt z konkretnym, wizualnym przedmiotem, wytworem ręki i wyobraźni artysty (…) Ważnym interpretacyjnym przesłaniem obecnym na wielu kartach recenzowanego tekstu są również związki prac Schmidta-Rottluffa z niemieckim malarstwem romantycznym uosabianym głównie przez Caspara Davida Friedricha z estetycznymi postulatami Fryderyka Nietzschego.
Prof. dr hab. Waldemar Okoń
Dr hab. Elżbieta Kal – historyczka sztuki, profesor Uniwersytetu Pomorskiego w Słupsku; zajmuje się sztuką współczesną, szczególnie relacjami sztuki i polityki oraz wymianą form artystycznych, a także sztuką na Pomorzu. Autorka monografii: Lębork, z serii Pomorze w Zabytkach Sztuki, Otto Freundlich: między istnieniem i niebytem. Szkic monografii, Malarstwo gdańskie 1945–1959. Ludzie, słowa i obrazy, „Tego się nie krytykuje, na kogo się nie liczy”. Polska krytyka artystyczna okresu realizmu socjalistycznego, Ustka dawno, dawniej i dziś. Architektura i urbanistyka, Wernakularyzm i neowernakularyzm w sztuce, literaturze i myśli o sztuce (redakcja), Jackiewicz (współredakcja).
Czy wiedzieliście, że Stallone był czyścicielem lwich klatek? Że w pewnym momencie zerwał kontakt ze światem, zamknął się w mieszkaniu i z zamalowanymi na czarno oknami czekał na inspirację? I że był to efekt niemal szaleńczej fascynacji Edgarem Allanem Poe? Albo że do kolekcji pogruchotanych kości może doliczyć palec, który złamał, broniąc strzału Pelgo, legendy piłki nożnej? Ta książka to absolutnie wciągająca skarbnica wiedzy, która odkryje przed wami Sylvestra Stallone, jakiego nie znaliście. Zaskoczy milionem talentów aktora, scenarzysty, reżysera. Zabierze za kulisy produkcji jego filmów. Ubawi świetnie wyważonym dowcipem i anegdotami o tytułowym bohaterze. Pokaże, że Stallone to więcej niż ikona kina. To człowiek z krwi i kości, który cierpi i cieszy się, upada i się podnosi, irytuje i inspiruje. Lektura obowiązkowa dla każdego fana Sylvestra Stallone, a dla tych, którzy dopiero go poznają w równej mierze obligatoryjna! Jestem wielkim admiratorem Sylvestra Stallone, Rocky natomiast to jeden z moich ukochanych bohaterów filmowych. Na samej jedynce - tylko w kinie - byłem siedemnaście razy. Z tym większą ciekawością sięgnąłem po książkę Tomka Urbańskiego, gdyż dzielimy nasze upodobania, z tą różnicą, że jego wiedza w temacie Sylvestra jest kolosalna. Cieszę się, że pojawił się wreszcie ktoś, kto w sposób kompleksowy, całościowy i na wskroś kompetentny opisał życie i twórczość mojego ukochanego Sly'a. Dzięki ci Tomku, a całej reszcie ludzi, dla których postać S. S. jest figurą nieobojętną, polecam jako lekturę obowiązkową, ale i nadzwyczaj ciekawą i przyjemną. Kazik Staszewski
Wydawnictwo EMG ma przyjemność przedstawić „Hannę i Dorotę” Ewy Mańkowskiej – opowieść o przyjaźni dwóch malarek, Hanny Rudzkiej-Cybisowej i Doroty Seydenman, przyjaźni na śmierć i życie. Biografie i opis relacji obu artystek zostały przedstawione na tle historycznym i obyczajowym Polski i Europy XIX i XX wieku, odtworzonym z rozmachem i dbałością o szczegóły. Wraz z bohaterkami i bohaterami tego reportażu biograficznego podróżujemy do Paryża i na południe Francji, a także do Krakowa, Warszawy, Nowego Sącza czy Sosnowca.
Dorota Seydenman, z domu Berlinerblau, warszawianka, zwana przez przyjaciół Dosią, była siostrą Anieli Steinsbergowej – pierwszej adwokatki w Galicji, legendy opozycji w czasach PRL, obrończyni między innymi Kazimierza Moczarskiego, Jacka Kuronia czy Adama Michnika, współpracowniczki KOR.
Hanna Rudzka-Cybisowa to pierwsza kobieta, która uzyskała tytuł profesorki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, żona Jana Cybisa.
Bohaterki książki Mańkowskiej, jedne z pierwszych polskich artystek malujących zawodowo, były członkiniami Komitetu Paryskiego – grupy twórców i twórczyń potocznie zwanych kapistami. Stulecie ich wyjazdu do Francji, podróży będącej w tamtych czasach szokującą ekstrawagancją, świętujemy w tym roku.
Czesław Czapliński – światowej sławy artysta fotograf, dziennikarz i autor filmów dokumentalnych, urodzony w 1953 roku w Łodzi. Od roku 1979 mieszka w Nowym Jorku i Warszawie. Autor 45 albumów i książek, wielu filmów dokumentalnych, miał ponad 100 wystaw fotograficznych, m.in. w Narodowej Galerii Sztuki „Zachęta” w Warszawie, Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowym w Warszawie, Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, a także w Nowym Jorku, Chicago, Nicei, Moskwie, Londynie, Monachium i Brukseli. W ciągu 40 lat kariery fotografował najbardziej znane osobistości ze świata biznesu, kultury, polityki, sportu, wśród nich znajdziemy takie postacie, jak: Muhammad Ali, Maurice Béjart, Leonard Bernstein, Bernardo Bertolucci, Cindy Crawford, Oscar de la Renta, Catherine Deneuve, Placido Domingo, Umberto Eco, Michael Jackson, Henry Kissinger, Calvin Klein, Jerzy Kosiński, Luciano Pavarotti, Paloma Picasso, Roman Polański, Isabella Rossellini czy Andy Warhol. Zdjęcia Czaplińskiego publikowane były na całym świecie, np. w pismach: „The New York Times”, „Time”, „Vanity Fair”, „The Washington Post”, „Newsweek”, „Twój Styl”, „Sztuka”, „Viva”, „Rzeczpospolita”. Prace artysty znajdują się w zbiorach Library of Congress w Waszyngtonie, New York Public Library, Muzeum Narodowym w Warszawie i Wrocławiu, Muzeum Sztuki w Łodzi, Bibliotece Narodowej w Warszawie i wielu kolekcjach prywatnych na całym świecie.
Czeslaw Czaplinski – world-renowned artist photographer, journalist and documentary film maker, born in 1953 in Lodz. Since 1979, lives in New York and Warsaw. Author 45 albums and books, had over 100 photographic exhibitions, including the National Gallery of Art „Zachęta” in Warsaw, Łódź Art Museum, the National Museum in Warsaw, Royal Łazienki Museum in Warsaw, as well as in New York, Chicago, Nice, Moscow, London, Munich and Brussels. In the more than 40-year career photographing the most well-known personalities from the worlds of business, culture, politics, sports, among them we find such figures as Muhammad Ali, Maurice Béjart, Leonard Bernstein, Bernardo Bertolucci, Cindy Crawford, Oscar de la Renta, Catherine Deneuve, Placido Domingo, Umberto Eco, Michael Jackson, Henry Kissinger, Calvin Klein, Jerzy Kosinski, Luciano Pavarotti, Paloma Picasso, Roman Polanski, Isabella Rossellini and Andy Warhol. Czaplinski pictures were published around the world, such as „The New York Times”, „Time”, „Vanity Fair,” „The Washington Post”, „Newsweek”, „Sztuka”, „Twój Styl”, „Viva”, „Rzeczpospolita”. His works are in the collections of the Library of Congress in Washington, DC, New York Public Library, the National Museum in Warsaw and Wrocław, Łódź Art Museum, the National Library in Warsaw and in many private collections around the world.
Publikacja Chcemy całego życia jest kontynuacją wystawy pod tym samym tytułem w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie. Książka i wystawa zainspirowane tytułowym postulatem pisarki Zofii Nałkowskiej (18841954) prezentują sztukę stanowiącą materialny dowód międzypokoleniowej solidarności feministycznej. Odnosząc się do współczesnych feministycznych praktyk artystycznych, definiują całe życie jako współistnienie, wymianę i współzależność. Publikacja ma za zadanie zapoznać czytelniczki i czytelników z historyczną i współczesną sztuką feministyczną w Polsce, przywołać różnorodne sposoby jej uprawiania oraz konteksty społeczne i polityczne, a także przedstawić wielorakie podejścia do pisania o niej. Książka, podobnie jak wystawa, prezentująca rozmaite formy wyrazu i media artystyczne, wykorzystuje różne formy tekstowe, w tym teksty teoretyczne, historyczne i performatywne. Autorki piszą w nich między innymi o historii ruchu feministycznego w Polsce, międzynarodowej sztuce feministycznej czy sztuce feministycznej w Polsce w okresie socjalizmu i transformacji oraz współcześnie.
Działalność misji chrześcijańskich z przełomu XIX i XX wieku spowodowała w społeczeństwie dzisiejszego Malawi fundamentalny rozłam, dotyczący zarówno życia religijnego, jak i społecznego. Przez pryzmat tego rozłamu Piotr Cichocki bada współczesne praktyki głosowe stosowane w kościołach chrześcijańskich oraz lokalnych zwyczajach religijno-medycznych (vimbuza). W praktykach tych ujawniają się (lub zostają upozorowane) rozmaite podmiotowości wiernych. Dźwięki stanowią bowiem niewidzialne spoiwo – zarówno doświadczenia codzienności, jak i działań niecodziennych, rytualnych. Wybrzmiewają w przestrzeni publicznej, w świątyniach, w mediach. Pomagają dotrzeć do ludzi. Są przejawem kreatywności i źródłem rozrywki. Pośredniczą między ludźmi i duchami, umożliwiają wzmocnienie modlitwy.
Książka została opracowana na podstawie długotrwałych badań terenowych w północnym Malawi. Piotr Cichocki w nieoczekiwany sposób splata w niej ścieżki myślenia i dyscypliny: antropologię dźwięku i akustemologię, postkolonializm i religionzawstwo, etnografię zaangażowaną i afrykanistykę.
Spośród różnych ogniw książki wyróżniłabym opisy konstrukcji dramaturgicznej utworów. Są zręczne językowo, ciekawe, dają rzeczywisty obraz przebiegu dramaturgicznego (z zaznaczeniem sytuacji i zwrotów akcji) i muzycznego (z zaznaczeniem detali instrumentacji) z cytatami z tekstu libretta (...). . Treść monografii Anety Derkowskiej jest bardzo interesująca, wartościowa (bo nowatorska) pod względem naukowym, merytorycznie i metodologicznie poprawna, oparta na szerokim zasobie właściwie dobranych lektur, a jednocześnie na samodzielnych i wnikliwych badaniach. Z recenzji dr hab. Małgorzaty Komorowskiej, prof. UMFC Pierwszy rozdział książki w całości prezentuje się jako niezwykle rzetelne studium poświęcone różnorakim gatunkom dramatycznym, muzycznym, dramatyczno-muzycznym oraz wokalno-instrumentalnym w perspektywie ich definicji źródłowych. Autorka, ujawniając wartą zauważenia i podkreślenia erudycję, przeprowadza czytelnika przez meandry i zawiłości mnożonych przez twórców różnych epok i kultur definicji dramatu, opery, baletu, oratorium i kantaty. Satysfakcja poznawcza, jaką wynieść można z lektury tego fragmentu monografii, jest niewątpliwa (...). . Trudno wyszczególnić wszystkie zalety zaprezentowanych przez Autorkę książki analiz. Każda z nich cechuje się skrupulatnością i drobiazgowością naukowego wywodu na wszystkich trzech - koniecznych w badaniach nad operą - płaszczyznach: muzykologicznej, teatrologicznej i literaturoznawczej. Nie tracąc z pola widzenia żadnej z tych perspektyw, Aneta Derkowska dokonała wszechstronnego oglądu wybranych oper, formułując każdorazowo dobre, płodne naukowo konkluzje (...). . Publikacja ta skłania do naukowej dyskusji i otwiera perspektywy twórczego rozwinięcia postawionych w pracy tez i zawartych konkluzji. Książkę Operowe laboratorium. Hybrydy gatunkowe w polskiej twórczości operowej drugiej połowy XX wieku uznaję za bardzo rzetelne studium przedmiotu i ważne ogniwo pro-wadzonych na gruncie polskiej muzykologii i teatrologii badań nad operą i teatrem operowym.
z recenzji dr hab.. Aliny Borkowskiej-Rychlewskiej, prof.. UAM
Fascynująca opowieść o tym, jak Vincent van Gogh rozwijał swój śmiały, oryginalny styl, zagłębiając się w twórczość innych artystów Obrazy van Gogha są jedyne w swoim rodzaju, żywa gama barwna i odważny, wnikliwy sposób portretowania sprawiają, że są bez trudu rozpoznawalne. Niezależnie jednak od tego, jak bardzo są nowatorskie, ich styl został wypracowany na podstawie dzieł innych artystów, zarówno współczesnych van Gogha, jak wcześniejszych. Steven Naifeh, czerpiąc z przemyśleń van Gogha i jego często wnikliwych uwag na temat malarzy, których podziwiał, daje nam fascynujący wgląd w sposób podejścia van Gogha do ich twórczości. Widzimy jego stopniowe odkrywanie motywów, które uczynił później sławnymi, począwszy od pól pszenicy po słoneczniki. Obserwujemy artystę eksperymentującego ze swobodnymi pociągnięciami pędzla i jasna paletą douarda Maneta, studiującego pointylistyczne plamki koloru Georgesa Seurata i naśladującego wyraziste przedstawienia życia chłopów pędzla Jeana-Franoisa Milleta, a wszystko to jest zilustrowane blisko trzystoma barwnymi reprodukcjami dzieł van Gogha oraz innych artystów, między innymi Claudea Moneta, Paula Gauguina czy Henri de Toulouse-Lautreca. Dzięki obfitej korespondencji van Gogha z jego ukochanym bratem, Theo, Naifeh laureat Nagrody Pulitzera może odtworzyć świat sztuki van Gogha od wewnątrz. Van Gogh i artyści, których podziwiał, książka świetnie napisana i udokumentowana, pozwala nam towarzyszyć artyście w drodze do tworzenia swej śmiałej, sugestywnej i powszechnie lubianej sztuki. W książce znajdziemy bogaty wybór obrazów van Gogha oraz malarzy, którzy go inspirowali.
Życie zaczynałam sto razy. A może nawet więcej. W pewnych jego okresach miałam wręcz wrażenie, że od nowa zaczynam każdego dnia. Los zaskakiwał mnie nieustannie, targając mną jak liściem, przynosząc rzeczy tak niezwykłe, że czasem trudno uwierzyć, że wydarzyły się naprawdę. Picasso powiedział kiedyś: „Wszystko, co możesz sobie wyobrazić, jest prawdziwe”. Moja wyobraźnia nie ma granic, ale gdy myślałam o własnym życiu, uwierzcie, nigdy nie sięgałam tak daleko. Jako kobieta zaczynałam od nowa z każdym zauroczeniem, flirtem, romansem, miłością. Samą siebie odkrywałam ze sto razy. Jako żona zaczynałam dwa razy, ale za Warholem zacytuję: „Zastanawiam się, czy możliwe jest posiadanie historii miłosnej, która trwa wiecznie”. Matką zostałam dwa razy. Staram się nią być bezustannie, choć walczą we mnie sprzeczności – miłość i egoizm. Cechy ludzkie, cechy artystów. Robiłam w życiu rzeczy zwykłe i niezwykłe. Zrozumiałe i niezrozumiałe. Sto razy pakowałam walizki, zmieniałam domy, ulice, miasta, kraje. Jeśli ludzie pukali się w głowę i pytali mnie: Co robisz? Po co? Dlaczego?, przypominały mi się słowa Georgii O’Keeffe, która powiedziała niegdyś: „Byłam absolutnie przerażona w każdej chwili mojego życia i nigdy nie pozwoliłam, aby powstrzymało mnie to przed zrobieniem jakiejkolwiek rzeczy, którą chciałam zrobić”. To też o mnie. „Być może kwiatom zawdzięczam zostanie malarzem”, powtórzę za Monetem. Jako malarka zaczynam od nowa z każdym szkicem i obrazem. Pewna i niepewna siebie, swojej kreski, ręki, oka, ruchu. Salvador Dalí złośliwie podpowiada mi wtedy: „Nie obawiaj się doskonałości – nigdy jej nie osiągniesz”. Ale da Vinci litościwie dodaje: „Malarz, który nie ma wątpliwości, osiągnie niewiele”. Sto razy i więcej zadawano mi pytanie: Dlaczego malujesz tylko kobiety? Albo: Czy piękno, które przedstawiasz na obrazach, ma coś wspólnego z rzeczywistością? Powtarzam wtedy za Renoirem: „Dla mnie obraz musi być czymś przyjemnym, wesołym i ładnym, tak, ładnym! Jest dość przykrych rzeczy w życiu, abyśmy mieli jeszcze tworzyć ich więcej”. Sam proces tworzenia bywa trudny i nosi znamiona szaleństwa. Daje jednak poczucie, że dotyka się czegoś wyjątkowego, nieznanego i ulotnego, co nie każdemu jest dane. Amadeo Modigliani mawiał: „Rysować to posiadać – to akt poznania pewniejszy i głębszy niż seks; jedynie marzenia lub śmierć mogą mu dorównać”. Co do śmierci… Odejść chciałam kilka razy. Niech rękę podniesie, kto nie miał takich myśli. Odważyłam się raz. Było warto, bo więcej nie spróbuję. Byłam na górze ze sto razy i sto razy byłam na dnie. Frida Kahlo w najtrudniejszych chwilach powtarzała: „Nic nie jest absolutne. Wszystko się zmienia, wszystko się rusza, wszystko się rozwiązuje, wszystko leci i znika”. Taka perspektywa przynosiła ukojenie. Uwierzcie, malarze widzą więcej. Choć, jak twierdził van Gogh, „tak naprawdę potrafimy mówić tylko przez nasze obrazy”. Spotkałam w życiu wielu ludzi, niewielu z nich mnie ocaliło, więcej zawiodło. Picasso mówił, że „także wśród ludzi jest więcej kopii niż oryginałów”. Tylko czy artysta powiesi na ścianie kopię, by ją podziwiać? Wolałabym mieć w domu puste ściany. Kim jestem? Odpowiedź jest prosta. „Jeśli ktokolwiek chce mnie zrozumieć, powinien uważnie patrzeć na moje obrazy”, mogę powtórzyć za Gustavem Klimtem. Tylko jak wielu ludzi naprawdę potrafi patrzeć? Dla mnie, miłośniczki piękna, każdy wschód i zachód słońca ma znamiona początku. Jestem tak ciekawa, co przyniesie kolejny dzień, że z zachłannością dziecka rzucam się w jego wir. Matisse stopuje mnie wtedy: „Czy nie byłoby lepiej pozostawiać zawsze miejsce dla tajemnicy?”. Słucham go. Staram się. Jakkolwiek zawsze niosła mnie namiętność życia. I życie zawsze zwyciężało w najtrudniejszych rozgrywkach. Moja historia, choć bywała trudna, daje nadzieję. I pamiętajcie. Raz jeszcze zacytuję ukochaną Fridę: „Nigdy nie malowałam snów. Malowałam swoją rzeczywistość”.
Lubił powtarzać, że wychował się w domu pełnym kolorów. Palił dużo i gdzie popadnie. Miał w zwyczaju maczać zabrudzony pędzel w kawie, gdy malował. Uwielbiał kiczowate przedmioty, ale także - tradycyjne chińskie meble. Czuł żal do systemu i prawa, że nie mógł adoptować dzieci. Nigdy nie nazywał siebie plakacistą, zawsze malarzem. A przecież to seria Polska - sto sześćdziesiąt trzy plakaty powstałe w siedem lat - jest najbardziej znanym dziełem Ryszarda Kai. Została wymyślona jako prywatne opowiadanie artysty o kraju, który kochał, choć równocześnie się z nim zmagał.Beacie Szady udało się stworzyć portret podwójny. Łączy sylwetkę Ryszarda Kai ze zbiorem reportaży inspirowanych serią Polska. Znajdziemy tu zwierzęta biorące udział w corocznej procesji, najbardziej polskie owoce, zagubione śledzie od namiotu, przydrożne groby i pasażerów uciekających przed kontrolerami biletów. Wszystkie teksty krążą wokół bliskiemu Kai słowu: banał. Za jego pomocą autorka opowiada o Polsce: z humorem, dociekliwie, angażująco. I podobnie jak słynnemu artyście, także Beacie Szady udaje się zachwycić odbiorców zwyczajnością, która nas otacza.
Piotr Matywiecki (ur. 1943), jeden z najwybitniejszych polskich poetów i krytyków literackich, wyróżniany i nominowany do głównych nagród literackich (Nike, Gdynia, Silesius), autor takich wybitnych tomów poezji, jak Ta chmura powraca, Powietrze i czerń czy Którędy na zawsze, aktywny w działalności politycznej opozycji z czasów "Solidarności", przez całe dekady interesował się sztuką w kontekście jej związków z literaturą. Autora fascynują wzrok, ten "najbrdziej samotny ze zmysłów", i "nadwyżka widzialności", która znajduje sobie miejsce w słowie. Niniejszy zbiór obejmuje eseje o twórcach z rozmaitych dziedzin sztuki i o pisarzach w jednym wspólnym "uniwersum wzroku-i-słów". Oczu i ust? "Homer - poeta. Homer - malarz": w tej formule autor zawarł jedną stronę relacji sztuka-literatura. Oczy jednak są też siłą motoryczną rąk rzeźbiarzy: Henry'ego Moore'a, Auguste'a Rodina, malarzy: Jana Tarasina, Jana Cybisa, Tadeusza Makowskiego, grafika Józefa Gielniaka i innych, o których pisze Matywiecki. Ujrzane dzieła artystyczne inspirują słowo jak w wierszach poetów o rzeźbach Henry'ego Moore'a. W uniwersum obiegu oczy-usta-oczy niejako synestetycznie mowa "widzi" jeszcze inaczej niż oczy. Chcemy widzieć "oczami mowy", mowy bezpośredniej jak spojrzenie - w tym żarliwym pragnieniu bezpośredniości tkwi sens zebranych tu esejów.
Pierwsza w Polsce książka poświęcona fenomenowi Amereidy. W 1965 roku dziesięciu poetów, architektów i artystów z Chile, Argentyny, Francji, Panamy i Anglii wyruszyło z Ziemi Ognistej do Santa Cruz de la Sierra w Boliwii. Ich celem było poetyckie zamieszkanie nieznanych terytoriów Ameryki Południowej. W trakcie podróży realizowali akty poetyckie, tworzyli dziennik, a przede wszystkim napisali poemat Amereida epopeję fundacyjną kontynentu i manifest programowy grupy. Tytułowy neologizm powstał z połączenia słów Ameryka oraz Eneida i stał się nazwą wyprawy: travesa de Amereida. Grupa nie dotarła do swego celu, lecz ich travesa i tak okazała się sukcesem. Osiedli na chilijskich wydmach, gdzie założyli Miasto Otwarte. Zamieszkująca je wspólnota połączona ideą jedności pracy, studiów i życia miała kluczowe znaczenie dla powstania architektonicznej Szkoły z Valparaso. Ruch Amereidy to pierwsza w Polsce książka poświęcona temu fenomenowi. Magdalena Barbaruk w opowieść o historii Amereidy wplata głosy ostatniego pokolenia, które zrewidowało filozoficzne, heideggerowskie fundamenty projektu. Autorka analizuje wywiady i korespondencje prywatne. Przywołuje niedawno ujawnione fotografie z wyprawy. Opisuje, jakie znaczenie dla Amereidy miało polityczne przebudzenie Chile z 2019 roku, i co wydarzyło się wówczas zamiast dorocznej studenckiej travesa. Wyjątkowym wkładem do badań nad Amereidą jest odkrycie przez autorkę śladu Edwarda Stachury w poemacie. Idąc tym tropem, Barbaruk pokazuje, jak Stachura stał się częścią latynoamerykańskiego ruchu i w jaki sposób go to sytuuje.
Poznaj sekrety malarza, który porusza miliony serc!
Krzyk Edvarda Muncha jest na tyle wyrazistym i wymownym obrazem, że został przekształcony w emotikon oznaczający strach. Jednak w swoim malarstwie Munch oddawał całą paletę uczuć: od miłosnych rozkoszy po refleksje nad przemijaniem, mistrzowsko łącząc prostotę form z siłą barw. Dzisiaj jego obrazy działają na widzów z całego świata, ponieważ są jak lustro, w którym każdy może zobaczyć odbicie swoich pragnień i lęków.
Marta Motyl, pisarka i historyczka sztuki, autorka bestsellerowego cyklu książek z esejami o sztuce, zapoczątkowanego Sztuką podglądania, tym razem pochyla się nad twórczością jednego artysty. Z pasją odsłania związki między osobistymi przeżyciami Muncha a jego arcydziełami. Pokazuje, w jaki sposób stworzył rewolucyjny, unikalny i wpływowy styl oraz wnikliwie bada znaczenia, które ukrył w swoich obrazach. Dowiedz się, na czym polega ich fenomen!
Munch. Nie tylko Krzyk to książka atrakcyjnie wydana, w twardej oprawie; zawiera wkładkę z kolorowymi reprodukcjami dzieł malarza.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?