Termin ""tatuaż"" wywodzi się z języka polinezyjskiego (""tatau"" dosłownie: zostawić ślad - znak, malowidło) i został przywieziony i po raz pierwszy użyty, w relacji z podróży dookoła świata, przez angielskiego podróżnika Jamesa Cooka w 1773 roku. W 1873 roku został wprowadzony do słownika języka francuskiego, jako tatouage. W Biblii Marcina Lutra, z 1534 roku, można znaleźć wyraz stygmat, a w XVII wieku pojawiły się takie określenia, jak grafizm, hieroglif, czy piętno, Późniejsze nazwy były przyjmowane w pewnych środowiskach, np. przestępczych.W zakładach penitencjarnych tatuaż jest nazywany: wzorem, wzorkiem, dziargą, dziarganką, grawerką, haftem, kalką, malowanką, malunkiem, obrazem. Sam proces tatuowania nazywany jest analogicznie: dziarganiem, grawerowaniem, haftowaniem, malowaniem, rysowaniem, kłuciem oraz odkuwaniem. W tym specyficznym środowisku także sposoby tatuowania są różne: skórę nakłuwa się lub nacina, drapie czy też wciera się różne substancje po wcześniejszym odbiciu na ciele wzoru tatuażu.Tatuaż jest jedną z najstarszych form dekorowania własnego ciała, stosunkowo łatwo dostępną. Jest nie tylko kolorowym rysunkiem wykonanym na własnym ciele, lecz znacznie czymś więcej - symbolem, który ma swe korzenie sięgające daleko w przeszłość, w antykultury plemienne i pogańskie. Tatuowanie jest sposobem nadawania własnemu ciału osobistych cech, ""tworzenie z niego prawdziwego domu i świątyni dla mieszkającego w nim ducha"". Znamię, zwłaszcza gdy przyjmuje formę rysunku lub ornamentu na ciele, jest niczym pieczęć, znak lub sygnał, zaś jego najgłębsze znaczenie jest zakorzenione w symbolice blizn, jako ślad ""kłów ducha"". Czym więc jest dla wielu amatorów takiego sposobu znaczenia swojego ciała?
W trzecim wydaniu podręcznika znalazły się rozszerzone opisy metod, które były omawiane w wydaniach poprzednich, czyli zagadnienia oceny niezależności między dwiema zmiennymi dyskretnymi, porównywanie wartości oczekiwanych i metody regresyjne: modele regresji liniowej i modele regresji logistycznej. Omawiane metody uzupełniono o oceny wielkości efektu w konkretnych metodach. Oceny te są wymagane przez APA (American Psychological Association).
Milenialsi przestają być najmłodszym pokoleniem na rynku pracy. Stopniowo awansują w firmowej hierarchii, zajmując coraz wyższe stanowiska. Są przedsiębiorczy i zdeterminowani, by pokazać, na co ich stać.Milenialsi zarządzają to trzecia, po Milenialsach w pracy i Zarządzaniu milenialsami książka Espinozy poświęcona pracownikom z generacji Y. Tym razem, wspólnie z Joelem Schwarzbartem, Espinoza pomaga odnaleźć się milenialsom w świecie po awansie. By to zrobić, wykorzystuje lata doświadczeń, badań i rozmów z pracownikami i pracodawcami. To wymarzony poradnik dla milenialsów, którzy chcą sprawdzić się w roli menedżerów i szefów oraz zastanawiają się nad powierzeniem młodszym podopiecznym poważniejszych zadań.Podobnie jak w przypadku pojawienia się pokolenia Y na rynku pracy, również w ich awansach autorzy dopatrują się szansy na pojawienie się nowej jakości w zarządzaniu. Połączenie ich ambicji, młodego wieku i życiowej postawy innej niż w przypadku poprzednich szefów może sprawić, że rola i pozycja menedżera mogą ulec zmianie. Zdaniem pracowników liderzy z pokolenia Y są pełni energii, dysponują świeżym spojrzeniem, mają otwarte umysły, są wyrozumiali i pomocni i skupiają się na budowaniu relacji. Jednak by uwolnić ten potencjał, milenialsi muszą poradzić sobie z ogromną presją zarówno ze strony przełożonych, jak i swoich rówieśników.Z jednej strony milenialsi chcą za wszelką cenę spełnić oczekiwania tych, którzy im zaufali i powierzyli nowe obowiązki. Z drugiej próbują pozostać utrzymać relacje z kolegami, którzy pozostali niżej od nich w hierarchii służbowej. Wszystko to oddziałuje jeszcze na system wartości milenialsów, którzy przede wszystkim cenią sobie m.in. niezależność, autentyczność i pozostawanie w zgodzie ze sobą. Espinoza i Schwarzbart pokazują nie tylko, jak poradzić sobie z tym wszystkim, lecz także, jak mimo początkowych przeszkód, porozumieć się ze starszymi pracownikami, zdobyć zaufanie innych milenialsów i zostać świetnym szefem.
Komentatorzy w świadomości kibiców są tak ważni, że nie sposób przeżywać w pełni zawodów sportowych bez ich głosów w tle. Mają oni zarówno swoich sympatyków, jak i przeciwników. Jedni ich uwielbiają, inni wyszydzają, sugerując nawet, że czas najwyższy zniknąć z anteny. Nikt jednak nie może zaprzeczyć, że niektóre ich wypowiedzi stały się już kultowe i na zawsze pozostaną w naszych głowach, nieważne, jak bardzo chcielibyśmy się ich pozbyć…
To nie jest książka, z której dowiecie się wielu mądrych rzeczy… A może? Z pewnością jednak jest to książka, która przynajmniej raz sprawi, że Wasza twarz rozpromieni się szczerym, dziecięcym uśmiechem.
W kraju, w którym ludzie gnieździli się z maleńkich mieszkaniach, a z roku na rok półki sklepowe robiły się coraz bardziej puste, słowo „luksus” nabrało specyficznego znaczenia. Ale nawet ten luksus nie był dla wszystkich. Bo był to także kraj równych i równiejszych. Sprytnych i sprytniejszych.
Aleksandra Boćkowska tropiła niczym detektyw, podążała śladem tego, co w PRL-u uchodziło za luksusowe. Szukała kontaktów. „Luksus w PRL to jest bardzo smutna opowieść” – mówili jedni, a drudzy dorzucali: „Luksus w PRL? To brzmi jak ironia”.
Bo z luksusem w PRL jest trochę jak z przynależnością do partii: wszyscy kogoś znali, ale sami nie mieli nic wspólnego.
Dziesiątki rozmów – z marynarzami i ich rodzinami, dyrektorami i bywalcami hoteli, prywaciarzami, sekretarzami partii, słowem, ludźmi, którzy jeśli nie mieli, to przynajmniej mogli więcej – pozwoliły przybliżyć definicję ówczesnego luksusu. Nie tylko materialnego. Luksusem mogła być polędwica, szwedzkie gwoździe albo dżinsy – kupowane w peweksie za dolary zdobywane na czarnym rynku. Albo telefon – na doprowadzenie linii czekało się latami. Zegarki, wille, zachodnie samochody – oczywiście. Ale także wolność i poczucie bezpieczeństwa.
Z rozmów, lektur i podróży po całej Polsce powstał pasjonujący reportaż o tym, o czym kiedyś większość Polaków mogła tylko pomarzyć. I fascynująca historia bardzo ważnej części życia Polaków przed ’89 rokiem.
„„Podaruj sobie odrobinę luksusu” nawoływała w 1992 roku reklama mydełek pewnej zachodniej firmy. Dzisiaj taki slogan może śmieszyć, ale na początku transformacji radość sprawiał sam fakt, że ów „luksus” po raz pierwszy można było sobie podarować, a nie walczyć o niego. Dążenie do „odrobiny luksusu” było bowiem zarówno w Polsce, jak i w innych krajach tak zwanej demokracji ludowej zjawiskiem powszechnym oraz łatwo wytłumaczalnym z socjologicznego i psychologicznego punktu widzenia. Powszechne było też rozwijanie skomplikowanych strategii w celu osiągnięcia odpowiedniego standardu. Oczywiście wyznaczniki luksusu były odmienne w zależności od czasu, grupy społecznej lub zawodowej, a nawet rejonu kraju. Trzeba przyznać, że Aleksandra Boćkowska, z wdziękiem krążąc między Gdynią, Zakopanem a warszawską Saską Kępą, wykazała się niezwykłą umiejętnością znajdowania fascynujących tematów i rozmówców. W rezultacie otrzymaliśmy książkę barwną, a jednocześnie prawdziwą. Autorka, unikając sentymentalnego tonu i rozprawiając się ze stereotypami, pokazuje całą paletę „luksusowych” odcieni minionej w 1989 roku epoki.” prof. Jerzy Kochanowski
W przededniu setnej rocznicy powstania Spółdzielczego Instytutu Naukowego oddajemy w ręce Czytelników wybór pism autorów związanych z tą ważną placówką polskiego kooperatyzmu okresu II Rzeczypospolitej. W dorobku Instytutu nieprzemijającą wartość mają jego publikacje. Wśród ich twórców byli wybitni naukowcy, znani politycy i działacze spółdzielczy. Niniejsza antologia prezentuje przykłady prac powstałych w kręgu SIN, które obrazują dyskusje toczone w tamtych latach w środowisku spółdzielczym, a zarazem mogą być szczególnie interesujące dla współczesnego czytelnika w kontekście obecnych problemów ruchu spółdzielczego w Polsce. Wybór został poprzedzony wstępem ukazującym historię Instytutu.
Praca (...) powstała z materiału rozległych studiów nad literaturą przedmiotu, jak i wiarygodnego materiału pochodzącego z rzetelnych i pogłębionych badań realizowanych za pomocą wszystkich możliwych technik badawczych (...). Omówienie w rozprawie tylu zagadnień, i to w sposób pogłębiony, sprawia, że uznać ją trzeba za poważne stadium doniosłego społecznie zagadnienia. Przedłożona przez Autorkę praca jest dziełem, które winno zainicjować ożywioną dyskusję na temat koniecznych zmian w obszarze, którego dotyczy. Z recenzji prof. dr. hab. Tedeusza Aleksandra
Publikację Macieja J. Grodzickiego wyróżnia dobre wyważenie teoretycznej podbudowy, trafnie dobranej metodologii badań i wnikliwej analizy. Dzięki temu czytelnik otrzymuje spójne i zarazem pogłębione spojrzenie na problem konkurencyjności gospodarek krajów Europy Środkowej. Lektura książki pozwala dobrze zrozumieć, na czym polegają względne przewagi tych gospodarek w światowej rywalizacji, ale też w czym tkwią ich strukturalne słabości, które jeśli nie zostaną przezwyciężone z czasem spowodują zepchnięcie tych krajów na peryferia gospodarcze.Prof. dr hab. Jerzy Hausner, Uniwersytet Ekonomiczny w KrakowieWobec dużej liczby opracowań dotyczących tematu konwergencji opartych na podstawach neoklasycznych praca wyróżnia się znacznie szerszą perspektywą metodologiczną, czerpiąc z dorobku ekonomii ewolucyjnej. Pozwala to uchwycić heterogeniczny charakter procesów konwergencji, ich nieliniowy przebieg oraz strukturalną sektorową specyfikę.Dr hab. Stanisław Kubielas, prof. Uniwersytetu WarszawskiegoWarto zwrócić uwagę na wykorzystanie w publikacji nowego podejścia badawczego w analizie integracji gospodarczej i konwergencji przemysłu polegającego na analizie międzynarodowych przepływów wartości, które ze względu na wysokie wymagania w zakresie szczegółowości danych statystycznych jest dosyć rzadko wykorzystywane w literaturze przedmiotu. Należy podkreślić, że temat książki ma duże znaczenie poznawcze i może również mieć znaczenie praktyczne dla kształtowania kierunków procesów integracji gospodarczej.Prof. dr hab. Eugeniusz Kwiatkowski, Uniwersytet ŁódzkiDr Maciej J. Grodzicki doktor nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Ekonomii, Finansów i Zarządzania Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prowadzi badania osadzone w nurtach ekonomii heterodoksyjnej, poświęcone znaczeniu integracji gospodarczej w ramach globalnych łańcuchów wartości dla zmian technologicznych i nierówności międzynarodowych. Laureat stypendium Postdoctoral Researchers International Mobility Experience DAAD, realizowanego na Uniwersytecie w Bremie oraz w Science Policy Research Unit na Uniwersytecie Sussex.
O ile kobiety i mężczyźni postrzegają role rodzinne raczej w sposób konserwatywny i tradycyjny, o tyle w przypadku ról zawodowych i publicznych płeć jest widocznym czynnikiem różnicującym. W każdym typie struktury społecznej można dostrzec, że kobiety widzą swoje role w tych sferach aktywności bardziej prorównościowo, postępowo, mniej patriarchalnie niż mężczyźni. () Nawet w sferze rodzinnej, gdzie akceptacja modelu tradycyjnego jest duża, a kobiety definiują własne role dosyć konserwatywnie, przyznają, że realizowany przez nie model podziału obowiązków w rodzinie nie jest z ich punktu widzenia najlepszy. Sylwia Michalska Autorka bardzo umiejętnie wiąże analizy sposobów badania miejsca i roli kobiet w strukturze społecznej Polski, a w szczególności w strukturze społecznej wsi, prowadzone przez innych autorów w ciągu co najmniej stuletniego okresu zainteresowania problematyką wsi, z własnymi empirycznymi badaniami nad tą problematyką.Prof. dr hab. Joanna Kurczewska Książka ma klarowną strukturę, jej części są logicznie powiązane. Porządkuje problematykę zmian ról kobiet wiejskich w okresie ostatniego stulecia w kontekście szeroko rozumianych przemian społecznych, wnosząc do niej interesujące informacje wynikające z własnych badań autorki. Role współczesnych kobiet wiejskich ulegają segmentacji (rodzinne, zawodowe, publiczne), specjalizacji i profesjonalizacji, ale percepcja i akceptacja tych ról uwarunkowana jest charakterem struktury i kontekstu społecznego, w których kobieta jest postrzegana, oraz jej przynależnością klasową.Dr hab. Elżbieta Psyk-Piotrowska Sylwia Michalska, socjolożka, adiunkt w Instytucie Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN. Interesuje się przemianami ról społecznych mieszkańców wsi, sytuacją kobiet wiejskich i seniorów mieszkających na wsi oraz problemem przemocy domowej w rodzinach wiejskich. Współautorka książki Stare i nowe wymiary społecznego zróżnicowania (t. 1 Studiów nad strukturą społeczną wiejskiej Polski, 2016), opracowała (wraz z M. Halamską i M. Kłodzińskim) Sto lat mojego gospodarstwa. Pamiętniki mieszkańców wsi (2019). Obecnie zajmuje się analizą skuteczności wdrażania innowacji społecznych na terenach wiejskich. Autorka kilkudziesięciu artykułów w czasopismach naukowych i pracach zbiorowych.
Książka Karoliny Dudek i Sławomira Sikory wymaga spokojnej, uważnej lektury, w ich opowieści liczy się bowiem każdy szczegół. […] To świetna etnograficzna robota miejska. Antropolodzy zainteresowani badaniem miast zwykli mówić, że istnieje zasadnicza różnica między poznawaniem ich z perspektywy specjalistów od komunikacji, w sposób socjologiczny i etnograficzny. Mówiąc najkrócej – antropolog chodzi po mieście, przemieszcza się po nim, nie omijając żadnego zakątka i próbując nawiązać kontakt z ludźmi, bada właściwie nie miasto samo, ale „ludzi w mieście”. Dzięki takiej perspektywie, opartej na powolności i bezpośrednich doświadczeniach, badacz zwraca uwagę na heterogeniczność miasta i heterogeniczność skupiska ludzkiego, które je zasiedla. Miasto to wielość form życia, związków, mikrokontekstów, w jakich żyją mieszkańcy, a także funkcji, ról i aktywności, strategii oraz taktyk. „Powolny obchód miasta” nie omija typowych miejsc antropologicznych, ale nie wzdraga się przed analizą nie-miejsc, przestrzeni tranzytowych czy konsumenckich świątyń. Chodzi o zrozumienie towarzyszących życiu miejskiemu okoliczności. I o tym właśnie jest ta książka. (prof. dr hab. Wojciech J. Burszta)
Autorom udało się dokonać rzeczy niezwykle trudnej: odkryć nieznane wymiary świata bliskiego, zabrać czytelnika w fascynującą podroż po dzielnicy, którą obiegowo uznaje się za mało atrakcyjną. Co ważne, Autorzy nie osiągają tego efektu, egzotyzując Grochów. Pokazują po prostu, jak dzielnica – pojmowana tylko częściowo jako przestrzeń, a głównie jako ludzie, sieci powiązań, narracji, splecionych losów – tętni życiem, wynajduje i wytwarza siebie na nowo. (dr hab. Anna Horolets)
Tak zwane mikronacje (wirtualne państwa, v-państwa), podobnie jak inne zjawiska społeczne powstające w oparciu o „nowe media”, są jeszcze stosunkowo słabo rozpoznane. Tematyce mikronacyjnej poświęcono w Polsce zaledwie kilka artykułów, nie monitoruje się także na bieżąco rozwoju zjawiska i jego przemian. Wirtualne państwa są słabo opisane również na świecie, a główne publikacje na ich temat mają charakter prasowy, utrzymane są w większości w tonie opisu ciekawego, ale jednak epizodycznego wydarzenia, dlatego badania nad fenomenem „wirtualnych” społeczności, podejmujących się m.in. symulowania procesów państwowych, uznać należy za inspirujące – zarówno dla współczesnej pedagogiki (a szczególnie edukacji obywatelskiej oraz edukacji medialnej, rozumianej nie tylko jako subdyscyplina pedagogiczna, ale również szeroko – jako ruch na rzecz edukacji w zakresie wyrównywania dostępu i kształcenia umiejętności wykorzystania mediów), jak i myśli kulturoznawczej, antropologicznej i politologicznej.
Najważniejsza hipoteza postawiona w tej książce brzmi: intensywna mediatyzacja żałoby posmoleńskiej sprzyjała transformacji rytuału w konflikt. Sprawcza rola środków masowego przekazu nie polegała tu jednak na antagonizowaniu aktorów społecznych czy zarysowywaniu linii sporów. Jeśli nawet takie fenomeny wystąpiły w trakcie wydarzenia medialnego żałoby narodowej, to nie były one decydujące dla wygenerowania konfliktu. Decydujące były za to rytualizacje medialne, działające mniej ostentacyjnie niż wtedy, kiedy media wchodzą na przykład w rolę instytucji ujawniającej skandal polityczny. Owe rytualizacje medialne służą potwierdzeniu i naturalizacji kapitału symbolicznego, skoncentrowanego w rękach właścicieli, wydawców, redaktorów naczelnych, kierowników działów, samych dziennikarzy wreszcie. W 2010 roku przyczyniły się do wybuchu konfliktu o krzyż pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie.
Na czym polega tajemnica Jarosława Kaczyńskiego? Czego zabrakło w politycznej wizji Donalda Tuska? Jak powinna skutecznie działać opozycja? Książka Tomasza Sawczuka przynosi odpowiedź na najważniejsze obecnie polityczne pytania. Autor nie poprzestaje przy tym na analizie konserwatywnej rewolucji i kreśli odważną wizję przebudowy liberalnego centrum. Liberałowie muszą wymyślić się na nowo oto warunek ocalenia praworządności w Polsce.
W tej niewielkiej książce Joel Kotkin (ur. 1952), wykładający w Kalifornii amerykański demograf, urbanista i geograf, zawarł zdumiewające bogactwo syntetycznych informacji o siedmiu mileniach historii miast świata. Zasadnicza wartość tego dzieła nie wyczerpuje się jednak w wiedzy historycznej, łatwo dziś dostępnej z wielu źródeł, lecz w głębokim rozumieniu tego fenomenu ludzkiego instynktu społecznego, jakim jest miasto. Śledzimy, jak główne wyróżniki jego istoty, zwłaszcza sakralne pochodzenie, determinowały jego rozwój, a ich brak przynosił regres. Ta zwięzła historia miast ilustruje tezę, że stanowią one najdonioślejsze, najbardziej skomplikowane i najbardziej twórcze dokonanie ludzkiego ducha społecznego. Podbudowane taką filozofią rozważania Kotkina fascynują szerokością perspektywy i czasowej, i przestrzennej. Dzięki syntetycznej, a zarazem trafnej charakterystyce czytelnik zapoznaje się z naturą i specyfiką najróżniejszych miast: starożytnych, japońskich, radzieckich czy nazistowskich, śledzi problemy miejskie przed rewolucją przemysłową i po niej, poznaje różne formy ?urbanizmu? w świecie, historię i stan obecny relacji centrum?przedmieścia. A przede wszystkim uświadamia sobie, że żywe miasta nie są zwykłą sumą budynków i ulic, lecz żywym tworem, formą wspólnotowej misji, bez której żadne z nich nie przetrwa.
W sumie więc można uznać, że los tygodników opinii uzależniony jest od umiejętności szybkiego i wprawnego odczytywania sygnałów płynących z systemu medialnego i systemu społeczno-politycznego. Ich ekonomiczna kondycja wyprzedzająco informuje o koniunkturze rynku medialnego, ale prawidłowe jej zdiagnozowanie zakłócane jest przez normatywne lub ekonomiczne oddziaływanie władz państwowych na rynek medialny.
Treściowa zawartość tygodników opinii sygnalizuje zjawiska społeczne. Toczące się na ich łamach kampanie publicystyczne zazwyczaj wynikają z realnych problemów społecznych. Zatrudnieni w nich dziennikarze stanowią elitę swego zawodu. Mają także istotny wpływ na praktyczne uczenie dziennikarstwa. Stanowią wzór, do którego dążą lub z którym porównują się adepci tego zawodu.
Redakcje tygodników opinii zaczęły dywersyfikować swój produkt. Jego papierowa wersja z biegiem czasu traci na znaczeniu zastępowana zróżnicowanymi cenowo pakietami dostępu do baz danych (artykułów, analiz itp.) wytworzonych przez poszczególne redakcje.
Z Zakończenia
W dziennikarskich relacjach z klęsk żywiołowych ogromne znaczenie mają symbole nadziei, uniwersalne i zrozumiałe dla ludzi mówiących różnymi językami. Proste gesty, jak zaciśnięta pięść ratownika, który daje znak, aby na gruzowisku wszyscy umilkli i pozwolili usłyszeć dobywające się z rumowiska głosy rannych. Jak pokazana w telewizji radość psa, który usłyszał głos swojej pani na zgliszczach domu, gdzie na nią czekał. Jak ludzki gest zapisany na zdjęciu będącym ikoną pożarów lasów w Australii: poparzona łapka spragnionej koali w mocnej ręce strażaka, który poił niedźwiadka wodą ze swej butelki. Dobro w obliczu horroru ma ogromną wartość w dziennikarskich opowieściach o dramacie. W czasie kataklizmów good news is good news.Analiza werbalnych i wizualnych tropów w dziennikarskich relacjach z klęsk żywiołowych na sześciu kontynentach, które opisywane i pokazywane były w zachodnich mediach: prasie, telewizji, radiu i Internecie, pozwoliła zrozumieć, jakie słowa i obrazy mogą przekonać odbiorców do pomocy rannym i poszkodowanym, a jakie ułatwiają emocjonalne dystansowanie się od nieszczęścia bezimiennych ofiar żywiołu.
O kulturze i rewolucji to zbiór tekstów tworzących opowieść o oglądanejz Polski epoce, w której porządek kultury fundujący cywilizacjęzachodnią podważany jest przez rewolucyjne prądy. Zdaniem autorato one przekształciły się w dominującą dziś w Europie ideologię, którabezwzględnie eliminuje swoich tradycyjnych przeciwników, likwidujepluralizm i realną debatę oraz efektywnie homogenizuje nasząrzeczywistość. Ideologia ta jest miękką wersją totalitarnego ustroju,w której bezpośredni terror zastąpiony zostaje przez szczelny, regulującywszystko system prawny i symboliczną przemoc prowadzącądo ośmieszenia, zdezawuowania i usunięcia z życia publicznegowszelkich, niemieszczących się w doktrynie treści.Szczególną uwagę autor poświęca filozofii, literaturze i historii, bowiemz ich perspektywy dopiero jesteśmy w stanie zrozumieć nasząwspółczesną codzienność.
Zainicjowana po przewrocie politycznym w roku 1989 transformacja ustrojowa [...] radykalnie przeorała rynek pracy, wprowadzając w miejsce socjalistycznego nakazu zatrudnienia liberalne reguły kapitalistyczne; u progu XXI wieku powstały nowe technologie, nowe formy organizacji pracy, nowe zawody, wkroczyła robotyzacja i komputeryzacja, pojawiła się nowa filozofia pracy typowa dla społeczeństwa konsumpcyjnego i informacyjnego, "społeczeństwa bez pracy". Ostatnich kilka lat to z kolei przechodzenie od rynku pracodawcy do rynku pracownika. Zmiany tego typu nie dotyczą tylko naszego kraju, przeciwnie, mają zasięg europejski i międzynarodowy.[...] Procesy pracy angażują różne podmioty: pracodawców i pracobiorców, związki zawodowe i państwo z całą siecią jego instytucji, organa samorządowe i organizacje pozarządowe. Ich stosunek do problemu pracy jest silnie zróżnicowany, bo samo pojęcie pracy jest uwikłane w konflikty interesów i dialektyczne przeciwieństwa: towaru rynkowego i wartości ludzkiej, reprodukcji i twórczości, posłuszeństwa i wolnego wyboru, tego, co prywatne i tego, co ma walor społeczny. Podmioty te mają prawo i powinność mówić własnym głosem. Ideą przewodnią organizatorów "pracy nad pracą" było uwzględnienie zarówno jej strony praktycznej, jak teoretycznej, oraz podejście interdyscyplinarne, z uwzględnieniem aspektów zarówno ekonomicznych, jak społecznych i prawnych, ale przede wszystkim humanistycznych, to znaczy z akcentem na personalny wymiar pracy, na jej widzenie z perspektywy pojedynczego człowieka, jego godności. [...] Publikacja ma także służyć upamiętnieniu jednego konkretnego człowieka, który idei "pracy ludzkiej" był oddany bez reszty. Człowiekiem tym był przedwcześnie zmarły Andrzej Bączkowski (1955-1996), działacz społeczny i minister pracy, zasłużony zarówno dla nowego sposobu myślenia o pracy, jak też szukania praktycznych form jej organizacji.
Z artykułu Jerzego Bartmińskiego
Klinika Dziennikarstwa Diagnoza to wynik drugiego spotkania w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego wybitnych polskich ekspertów z dziedziny medioznawstwa, poświęconego problemom współczesnego dziennikarstwa. W niniejszym tomie, na który składa się dziewięć opinii artykułów, badacze bardziej niż chorób (symptomy tych są tak wyraźne, że pozwalają na jednoznaczną diagnozę) poszukują przyczyn złego stanu zdrowia (dziennikarstwa i mediów) w myśl zasady nim zaczniesz leczyć, poznaj przyczyny.Do lektury książki zapraszamy nie tylko studentów kierunków dziennikarskich oraz badaczy dyscypliny, lecz przede wszystkim pracowników mediów, dla których rozpoznania i uwagi przedstawione w publikacji mogą okazać się cennym i pomocnym drogowskazem w codziennej praktyce.
Treści zawarte w książce mogą wydatnie zwiększyć skuteczność posługiwania się komunikacyjnymi zachowaniami niewerbalnymi. Mogą ułatwić zrozumienie i wykorzystanie znaczeń ukrytych w ekspresji mimicznej, gestykulacji, w przyjmowanych pozach ciała, w zachowaniach przestrzennych i dotykowych, w tonie głosu i rytmie wypowiedzi, wyglądzie zewnętrznym itp. Co więcej, możliwe jest to poprzez samodzielny trening, a zatem bez konieczności korzystania z pomocy specjalistów. Ponadto podane w książce wskazówki metodyczne treningu komunikacji niewerbalnej pozwalają uczyć mowy ciała innych. Po lekturze tej książki czytelnicy będą potrafili lepiej wykorzystać wiedzę o komunikacji niewerbalnej w rożnych obszarach swej aktywności, zarówno zawodowej, jak i w codziennych kontaktach. Dodatkowy walor to zwiększenie umiejętności tak bardzo dzisiaj przydatnego kształtowania pozytywnego wizerunku i kierowania wrażeniem.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?