Lubisz silny dreszczyk emocji? Jeśli tak ta kategoria jest dla Ciebie. Obszerna temetyka jaką jest kategoria książek sensacyjnych i kryminalnych charakteryzuje się niezwykłą, interesującą, wciągającącą, trzymającą w ciągłym napięciu i zapierająca dech w piersiach akcją. Intrygujące powieści kryminalne pełne mrocznych tajemnic, wprowadzają w mroczny i brutalny świat, wbijają czytelnika w fotel i zaskakują wartką akcją. Naładowane emocjami, zaskakujące i niekiedy rozdzierające serce mroczne historie...
Bestsellerowa seria z patomorfologiem Sewerynem ZaorskimNAJWIĘKSZE TAJEMNICE DRZEMIĄ W MAŁYCH MIASTECZKACH.Listy zza grobuDwadzieścia lat po śmierci ojca Kaja Burzyńska wciąż otrzymuje od niego wiadomości. Zadbał o to, przygotowując je zawczasu i zlecając coroczną wysyłkę tego samego dnia. Po czasie Kaja w listach zaczyna dostrzegać drugie dno Tymczasem do miasteczka powraca patomorfolog Seweryn Zaorski, który kupuje zrujnowany dom rodzinny Kai i w zniszczonym garażu odnajduje zamurowaną skrytkę z materiałami rzucającymi nowe światło na sprawę sprzed dwóch dekad.Głosy z zaświatówSeweryn Zaorski stara się na nowo ułożyć sobie życie, kiedy do zakładu patomorfologii w Żeromicach zaczynają trafiać ciała małych dzieci z okolicy. Nikt nie potrafi rozwiązać zagadki śmierci młodych ofiar, nic bowiem nie wskazuje na to, by zostały zamordowane. Seweryn jest jednak przekonany, że może stać się głosem tych, którzy mówią już jedynie z zaświatów.Szepty spoza nicościSeweryn Zaorski wraca do Żeromic, by sprzedać dom i na dobre zostawić za sobą tragiczną przeszłość. Tego samego dnia policja otrzymuje anonimową wiadomość, że w lasach Roztocza nieopodal miasteczka znajdują się poćwiartowane zwłoki brutalnie okaleczonego mężczyzny. Zaorski nie ma zamiaru się mieszać, ale kiedy o pomoc prosi go Kaja Burzyńska, nie potrafi odmówić.Obrazy z przeszłościDwadzieścia lat temu w Żeromicach zaginęła jedna z mieszkanek - prowadzący postępowanie policjanci nigdy nie ustalili, co stało się z dziewczyną. Pierwsze ślady pojawiły się dopiero dwie dekady później. Na jeden z nich trafiają Seweryn Zaorski i Kaja Burzyńska, początkowo zupełnie nieświadomi tego, że ma on związek z nierozwiązaną sprawą z przeszłości.Światła w popiołachWiele lat temu w trakcie licealnej imprezy w Żeromicach dwoje nastolatków spłonęło w starym, porzuconym pustostanie. Sprawa została zakwalifikowana jako wypadek i odcisnęła się na lokalnej społeczności tak silnym piętnem, że nikt do niej nie wraca. Do czasu. Pewnego dnia w okolicy bowiem odnajduje się zwęglone ciało, które sprawia wrażenie, jakby zostało wyniesione z dawnych zgliszczy.Cienie pośród mrokuNa stanowisku archeologicznym w Żeromicach odkryte zostają ludzkie kości. Początkowo wszyscy są przekonani, że to kolejny przypadek dawnych szczątków, jakich wiele w okolicy - do czasu, aż zorientowano się, co znajduje się na fragmentach szkieletów. Kiedy Seweryn zdaje sobie sprawę, na co trafił, wie, że zarówno życie Burzy, jak i jego już nigdy nie będzie takie samo.
Bestsellerowa seria od autorki nominowanej do Nagrody Wielkiego Kalibru!WarszawiankaWarszawa. 1885 rok. Pewnej listopadowej nocy znany adwokat zostaje zamordowany w miejskim burdelu. Rusza śledztwo w sprawie jego śmierci. Sprawę - wraz z sędzią śledczym - prowadzi młody rosyjski policjant, który zaledwie przed kilkoma dniami przyjechał do Warszawy z Petersburga. Policjant podczas wykonywania obowiązków, poznaje córkę zmarłego. Mimo początkowej niechęci, między młodymi nawiązuje się nić porozumienia, która z czasem przeradza się w poważne uczucie. Problem tkwi jednak w tym, że panna ma narzeczonego-socjalistę, który czeka w Cytadeli na proces, zaś związki polsko-rosyjskie są w Nadwiślańskim Kraju uznawane niemal za zdradę...Warszawianka. Gdy zgasną światłaMaj 1887 roku. Warszawskim światkiem teatralnym wstrząsa wiadomość, że znana artystka baletu, Zofia Ostrowska została zasztyletowana. Wszystkie poszlaki wskazują na jej ostatniego kochanka, policjanta Aleksandra Woronina. Tymczasem do Warszawy, po prawie półtorarocznej nieobecności, wraz z matką i siostrą, wraca Leontyna Rapacka. Dociera do niej wieść o aresztowaniu Woronina. Panna początkowo nie chce mieć nic wspólnego z tą sprawą, ale dowiaduje się, że ma moralny dług wobec policjanta, gdyż to właśnie on uratował jej rodzinny majątek. Leontyna ma słabość do młodego Rosjanina i nie potrafi uwierzyć w jego winę. Zagrożenie narasta, a pytania się mnożą. Dlaczego Woronin milczy jak zaklęty? Po co do Warszawy przyjechał jego ojciec? Czy w czasach konwenansów jest miejsce na miłość?Warszawianka. Od zmierzchu do śwituKarnawał 1894 roku. Warszawa bawi się w najlepsze. Każdego dnia w wielkich salach i domach prywatnych odbywają się przyjęcia, rauty i maskarady. Matki robią wszystko, aby znaleźć odpowiednich mężów dla córek, a ojcowie liczą ruble przeznaczone na posagi. Radosny nastrój przerywa morderstwo. W trakcie balu w Resursie Obywatelskiej, ginie Józefina Majerowa, wyrocznia w sprawach mody oraz autorka rubryki towarzyskiej w jednej z warszawskich gazet. Zabójca zniknął w tłumie gości, nie zostawiając śladów. Młody sędzia śledczy, Jerzy Szuster, robi wszystko, aby rozwikłać sprawę dziwnej zbrodni. Pomaga mu w tym radca tytularny, Aleksander Woronin. Niestety, wysiłki śledczych nie przynoszą efektu. Nikt nie zna tajemnic zmarłej dziennikarki, motywy zbrodni są niejasne, zeznania świadków wykluczają się wzajemnie, podejrzani mają żelazne alibi, a jedynym dowodem rzeczowym jest stłuczona butelka. Wygląda na to, że w krwawej układance brakuje najważniejszych elementów. Tymczasem ktoś zabija kolejną osobęCo łączy dwie z pozoru różne ofiary? Czy rozwiązania zagadki należy szukać w teraźniejszości, czy może w zamierzchłej przeszłości? Jaką rolę w sprawie odgrywa Leontyna Rapacka? Czy pierwsze śledztwo Jerzego Szustra ma szanse zakończyć się sukcesem?
The thrilling prequel to the TikTok phenomenon and #1 New York Times bestseller We Were Liars takes readers back to the story of another summer, another generation, and the secrets that will haunt them for decades to come.
A windswept private island off the coast of Massachusetts. A hungry ocean, churning with secrets and sorrow. A fiery, addicted heiress. An irresistible, unpredictable boy. A summer of unforgivable betrayal and terrible mistakes. Welcome back to the Sinclair family. They were always liars.
Caroline Williams po wybudzeniu się ze śpiączki postanawia odkryć tożsamość śledzącego ją psychopaty.
Prześladowcą dziewczyny okazuje się być jeden z czołowych przedstawicieli potężnego rodu mafijnego, znanego na całym świecie od pokoleń, niebezpieczny gangster o złowrogo kojarzącym się pseudonimie Joker. Na domiar złego osiemnastolatka dowiaduje się o kłopotach finansowych w rodzinie i poważnej chorobie swojej najlepszej przyjaciółki, Isabeli, którą uratować może jedynie kosztowny zabieg.
Mężczyzna proponuje bohaterce układ – spłaci długi jej rodziców, sfinansuje operację przyjaciółki oraz znajdzie dla niej dawcę, jeśli Caroline zgodzi się porzucić całe swoje dotychczasowe życie i dobrowolnie z nim odejdzie.
Czy Cara przystanie na propozycję Jokera? Czy dziewczynę z oprawcą łączy coś więcej, niż się wydaje?
OSTRZEŻENIE
Niniejsza książka nie posiada żadnej wartości literackiej.
Składa się na nią stek bzdur obliczonych na tani efekt, fabuła jest zagmatwana i niewiarygodna, postaci nie przekonują, a marny i monotonny styl, pełen zbędnych udziwnień, nazwać trzeba żałosnym. Wątpię zatem głęboko, czy uwierzycie w zawarte tu treści. Nie można mnie jednak obarczać całą winą za wszelkie usterki tej publikacji. Nie bez powodu przedstawiam wam bowiem tę zaiste sensacyjną i mało prawdopodobną historię. Wszystko to wydarzyło się naprawdę.
Tak oto rozpoczyna się niezwykła historia EDWARDA MOONA iluzjonisty i detektywa oraz jego milczącego towarzysza LUNATYKA, ukazująca diabelski spisek wymierzony w istnienie Imperium Brytyjskiego.
„Lunatyk jest tak dobrze napisany, że ustanawia nowy standard dla innych historycznych thrillerów”.
– „Publishers Weekly”
„To doprawdy wybitne dzieło z pewnością zachwyci wyznawców prozy wiktoriańskiej. Jest to rzecz świetnie napisana, tryskająca fantazją, błyskotliwa i rozkoszna dla czytelnika. Zawiera wspaniałe opisy Londynu i nawiązania do książek Dickensa. Akcja jest pełna napięcia, a postacie – nietuzinkowe. Polecam wszystkim bez wahania”.
ADAM ROBERTS - profesor literatury XIX-wiecznej z London University
Londyn, pierwsze lata XX wieku. Ekscentryczny iluzjonista i detektyw-amator Edward Moon próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczych morderstw. Z pomocą niemego olbrzyma, zwanego Lunatykiem, trafia na ślad spiskowców zmierzających do zniszczenia Londynu. W toku śledztwa spotyka szereg osobliwych postaci: od zatrudnionego przez tajne służby sentymentalnego albinosa aż po człowieka, dla którego czas płynie wstecz…
Lunatyk to inteligentna i tchnąca specyficznie angielskim humorem wiktoriańska powieść kryminalna, pełna literackich aluzji do twórczości Dickensa, Conan Doyle'a, Conrada i innych klasycznych autorów.
Jonathan Barnes jest absolwentem Oksfordu, gdzie studiował literaturę angielską. Pracuje w bankowości i udziela się jako recenzent w pismach literackich. Lunatyk to jego debiutancka powieść. Jego druga książka, The Domino Men, ukazała się w roku 2008.
O książce:
Historie kryminalne gloryfikujące pracę naszych dzielnych stróżów prawa z czasów PRL, ówczesnych „detektywów” rozwiązujących trudne zagadki, często „z trupem w tle”, w sposób nie mniej interesujący niż ich współcześni odpowiednicy.
Pasjonująca lektura dla wszystkich miłośników kryminałów!
Fragment opowiadania Jerzego Siewierskiego
ZAPROSZENIE DO PODRÓŻY
Kochana Mamo!
Wiem, że robię Ci przykrość, ale nic na to nie mogę poradzić. Postanowiłam przyłączyć się do „ruchu” i moja decyzja jest nieodwołalna. Nie było sensu prowadzić dalej bezmyślnej, mieszczańskiej wegetacji. Żyje się tylko raz i trzeba życie przeżyć możliwie najpełniej. Należy poszukać sensu istnienia we własnym wnętrzu, umieć odnaleźć siebie i uzewnętrznić swoje twórcze możliwości. Życie, jakie prowadziłam dotąd, uniemożliwiało mi to i dlatego musiałam odejść. Wybacz mi, ale nie mogłam inaczej. Żegnaj i nie myśl o mnie źle.
Twoja, mimo wszystko, kochająca Beata
Przeczytałem list po raz drugi, a potem spojrzałem na kobietę, która mi go wręczyła. Miała królicze, zapłakane oczy i mocne cienie pod nimi. Nigdy specjalnie nie lubiłem tej kobiety, ale przed laty była żoną mojego przyjaciela i dlatego wiedziałem, że nie potrafię teraz jej spławić. Piętnaście lat temu, razem z jej mężem, mieliśmy zatrzymać pewnego faceta podejrzanego o bandytyzm. Przyjaciel wszedł do pokoju, w którym spał podejrzany, a ja zostałem przy drzwiach jako ubezpieczenie. Mąż tej kobiety podszedł do śpiącego cicho, na palcach. Facet ocknął się momentalnie, z ogromnym zdumieniem na twarzy. Stałem na korytarzu przy uchylonych drzwiach i obserwowałem uważnie całą scenę. Prawą rękę, w której ściskałem pistolet, ukrywałem w kieszeni. Byłem pewny, że w razie czego zawsze ją zdążę w porę wyciągnąć. Nie zdążyłem.
Facet był zdumiony tylko chwileczkę. Potem wystrzelił, nie wyciągając rąk spod kołdry. Oczywiście i ja wystrzeliłem kilka razy, ale stało się to o parę sekund za późno i nie miałem już przyjaciela.
Popatrzyłem tępo na kobietę siedzącą na krześle naprzeciwko mnie. Potem wzrok powędrował na tapczan, na którym leżała spakowana walizka, i pomyślałem, że trzeba będzie ją rozpakować. Wcale nie byłem z tego zadowolony. Wręcz przeciwnie.
– Proszę pani – powiedziałem – oficjalnie nic nie możemy tu zrobić. Pani córka jest pełnoletnia i może wyjeżdżać, dokąd zechce. Nie mamy nawet prawa wszczynać poszukiwań. Nie jest osobą zaginioną, zostawiła list, w którym zawiadamia panią, że odchodzi. Z punktu widzenia prawa wszystko jest w porządku. Nie ma najmniejszych podstaw do interwencji.
Zaczęła płakać. Cicho, ale bardzo gwałtownie. Zapaliłem papierosa i czekałem cierpliwie, aż przestanie.
Uspokoiła się dopiero po kilku minutach. Wyciągnęła z torebki chusteczkę, wytarła łzy, nos i powiedziała cichym, pełnym bólu głosem:
– Wiem o tym. Dobrze o tym wiem. Dlatego przyszłam do pana, nie do komendy, ale do mieszkania. Niech mi pan pomoże. Był pan najlepszym przyjacielem jej ojca.
Patrzyła na mnie w taki sposób, że nie mogłem znieść tego spojrzenia. Przez chwilę wydało mi się, że ta kobieta uważa, iż w jakiś sposób jestem odpowiedzialny za śmierć jej męża i teraz, po latach, aby się choć troszkę zrehabilitować muszę jej pomóc w rodzinnych kłopotach. Może zresztą wcale tak nie myślała, ale ja, niestety, czułem się rzeczywiście w jakiś sposób winny tamtej śmierci sprzed lat piętnastu, i choć nic jeszcze tej kobiecie nie odpowiedziałem, zdawałem już sobie sprawę, że jutro nie wyjadę jednak na urlop, tylko wszystkimi możliwymi sposobami będę się starał jej pomóc, choć nigdy jej nie lubiłem, bo z tego, co czasami niechętnymi półsłówkami wyrzucał z siebie mój przyjaciel, wynikało, że była osobą nieco jędzowatą, pretensjonalną i, prawdę mówiąc, głupawą.
– Niech mi pan pomoże – powtórzyła jeszcze raz. – Beata była jedyną mi bliską osobą. To moja jedyna córka, proszę pana... – Zaczęła chlipać.
Popatrzyłem raz jeszcze na zapakowaną walizkę, zaciągnąłem się papierosem i zapytałem:
O książce:
Historie kryminalne gloryfikujące pracę naszych dzielnych stróżów prawa z czasów PRL, ówczesnych „detektywów” rozwiązujących trudne zagadki, często „z trupem w tle”, w sposób nie mniej interesujący niż ich współcześni odpowiednicy.
Pasjonująca lektura dla wszystkich miłośników kryminałów!
Fragment opowiadania Jerzego Edigeya
TAJEMNICA STAREGO KOŚCIÓŁKA
Rozdział I
Znowu Wrocław
Tak się jakoś składało, że moje drogi reportera chyba od sześciu czy nawet siedmiu lat nie wiodły przez Wrocław. Wreszcie jednak znalazłem się w mieście nad Odrą. Po ulokowaniu się w hotelu, wykręciłem numer centrali Wojewódzkiej Komendy Milicji Obywatelskiej i poprosiłem o połączenie mnie z majorem Adamem Krzyżewskim – moim starym przyjacielem.
– Pułkownikiem Krzyżewskim – poprawiła telefonistka.
„Takiemu to dobrze – pomyślałem sobie – mnie przybywają siwe włosy, jemu gwiazdki”.
– Krzyżewski, słucham – odezwał się w słuchawce znajomy, lekko zachrypnięty głos.
Rozpocząłem oczywiście rozmowę od gratulacji awansu na pułkownika.
– Na razie podpułkownika – mój przyjaciel zawsze był ścisły.
Umówiliśmy się na wieczór. Adam już czekał, był zwykle punktualny co do minuty, ja niestety po staremu spóźniłem się i przyszedłem dopiero po kwadransie. Może właśnie dlatego, tuż po przywitaniu się, spotkała mnie z jego strony złośliwość.
– Czytam te wasze wszystkie „kryminały” i za głowę się łapię, jak wy możecie pisać takie brednie?
– Polskie kryminały cieszą się opinią jednych z lepszych w Europie. Są masowo tłumaczone i wydawane w ZSRR, w Czechosłowacji, na Węgrzech, w NRD, a nawet w takich państwach jak Szwecja czy Włochy. I wszędzie mają duże powodzenie – broniłem skóry własnej i kolegów. – Co im można zarzucić? Akcja toczy się zazwyczaj wokół autentycznych wydarzeń. Czy to nasza wina, że powody przestępstwa są w Polsce inne niż na Zachodzie? Nie ma u nas porywaczy dzieci i bogatych bankierów. Złodzieje nie włamują się do sejfów bankowych i nie kradną brylantów wielkich jak włoskie orzechy, a bandy gangsterów jak na przykład w Chicago nie pędzą przez ulice Wrocławia, ostrzeliwując się z karabinów maszynowych.
– Tego by tylko brakowało – mruknął podpułkownik.
– Realia polskiej powieści sensacyjnej – ciągnąłem dalej swoją obronę – są zawsze zgodne z rzeczywistością dnia codziennego. Przyszły historyk, który za paręset lat będzie pisał książkę o życiu Wrocławia w drugiej połowie dwudziestego wieku, właśnie w tak wyszydzanych przez ciebie kryminałach znajdzie najwięcej autentycznych informacji o tym, jak naprawdę to życie wyglądało. A na próżno będzie ich szukał w naszej powieści współczesnej.
– Nie chodzi mi o akcję tych powieści – Krzyżewski atakował dalej – ani o tak zwane „małe realia”, o to na przykład, że ludzie stoją w ogonku po kiełbasę, że bilet tramwajowy kosztuje złotówkę, że kino „Śląsk” mieści się na tej ulicy, a kawiarnia „Stylowa” na innej, czy wreszcie o to, że hotel „Panorama” długi i niski jak jamnik jest dziwolągiem architektonicznym. Ale to, co wy piszecie o milicjantach, zwłaszcza o oficerach dochodzeniowych, razi już szczególnie.
– Jak to?
– Nie ma chyba ani jednej współczesnej powieści kryminalnej, w której by oficer milicji, jakiś kapitan „biały”, „czarny” czy „brązowy” nie siedział w eleganckim nocnym lokalu i ze znudzoną miną nie sączył leniwie francuskiego koniaku, obserwując niebezpiecznego przestępcę, zagryzającego dzwonkiem śledzia kieliszek czystej. Dałby nam komendant dobrze popalić, gdyby któryś z nas przyniósł rachunek już nie na parę tysięcy, lecz choćby na paręset złotych. Taki „spryciarz” długo by w milicji nie pracował. Musiałby się przekwalifikować, to jest przerzucić się na pisanie kryminałów.
Milczałem, cóż bowiem mogłem powiedzieć?
– Każdy z tych „genialnych oficerów” – podpułkownik zapalał się coraz bardziej – w każdej waszej powieści jest parę razy wyciągany z łóżka w nocy, bo „dzwoni stary” i każe im natychmiast zameldować się w komendzie.
– To się może zdarzyć.
– Owszem,
O książce:
Historie kryminalne gloryfikujące pracę naszych dzielnych stróżów prawa z czasów PRL, ówczesnych „detektywów” rozwiązujących trudne zagadki, często „z trupem w tle”, w sposób nie mniej interesujący niż ich współcześni odpowiednicy.
Pasjonująca lektura dla wszystkich miłośników kryminałów!
Fragment opowiadania Andrzeja Szczypiorskiego
WYSPA CZTERECH ŁOTRÓW
I
W wigilię świętego Mateusza roku 1588 statek korsarski „Emma” szedł pod wszystkimi żaglami kursem na Cartagenę, gdzie kapitan Matthews zamierzał wyładować skrzynię ze skarbami. Na wysokości Tobago „Emma” osiadła na mieliźnie. W wiele lat potem znaleziono szczątki statku, a na nim szkielety całej – jak się zdawało – załogi. Ale minęło znów lat siedemdziesiąt i oto na bezludnej wysepce, oddalonej trzydzieści mil morskich od owej złowieszczej mielizny wyprawa hiszpańska odkryła obozowisko, w którym odnaleziono szkielety czterech ludzi, a przy nich prymitywną mapę, sporządzoną na skrawku żaglowego płótna. Rysunek zdawał się świadczyć, że zawiera szyfrowaną informację, gdzie złożono bezcenny skarb korsarza Matthewsa. Usiłowania Hiszpanów, zmierzające do odnalezienia skrzyni, nie przyniosły powodzenia. Tajemnicza mapka, którą nazwano testamentem z Wyspy Czterech Łotrów, powędrowała do Europy, a jej ślad zaginął potem wśród splątanych ścieżek handlarzy antykami, sztychami i mapami dawnych epok. Skarb budził przez czas jakiś emocje poszukiwaczy przygód, zorganizowano nawet kilka nieudanych wypraw w XIX wieku, ale nieznajomość miejsca ukrycia skrzyni i brak owej unikalnej mapy sprawiły, że w końcu Wyspa Czterech Łotrów przeszła do legend, opowiadanych przez starych żeglarzy...
II
Idąc Floriańską, przypomniała sobie nagle, że zostawiła parasolkę u stryja. Dzień był chmurny, duszny, zbierało się na burzę. Wróciła więc, wyrzucając sobie nieuwagę. Była nieco zdenerwowana, dochodziła już dwunasta, a miała tego dnia wiele drobnych, lecz kłopotliwych spraw do załatwienia. Wchodząc do ocienionej, mrocznej bramy natknęła się na wysokiego mężczyznę w popielatym garniturze, białej koszuli bez krawata i jasnych, niemal białych półbucikach. Spojrzał na nią czujnie i wyszedł na ulicę. Wbiegła po schodach na pierwsze piętro. Drzwi do mieszkania były uchylone. Nagle doznała niemiłego wrażenia, że stało się coś złego. Pchnęła drzwi, które lekko skrzypnęły. Długi, mroczny korytarz. Cisza.
– Stryju! – powiedziała.
Nie odezwał się. Przed kwadransem, kiedy wychodziła od niego, siedział w fotelu w swoim malutkim, zagraconym pokoju.
– Stryju! – powtórzyła głośniej. Serce zaczęło jej bić gwałtownie. Przeszła wzdłuż korytarza, ku uchylonym drzwiom pokoju.
Stary siedział w fotelu. Twarz miał zwróconą w stronę okna, skąd sączyło się światło, scedzone przez chmury. Wokół pomarszczonej, pożółkłej szyi człowieka zaciśnięta była nylonowa pończocha. Obok fotela, na dywanie, leżała książka, która zsunęła się z kolan. Stary człowiek ma szeroko otwarte, zdumione oczy. Jego twarz wyraża napięcie. Więcej napięcia niż lęku. I to już było wszystko.
Machinacje nowego szefa zmieniły skład zespołu utalentowanych techników kryminalistycznych, prowadzonych przez Gila Grissoma. Catherine Willows, Nick Stokes i Warrick Brown trafili ze zmiany nocnej na dzienną. Nie oznacza to, że nie będą już współpracować z zespołem Gila – ich drogi przetną się jeszcze nieraz. Podczas odrębnych śledztw oba zespoły STK muszą połączyć siły, żeby rozwikłać dwa przypadki morderstw, które – jak wskazują dowody – mogą być ze sobą powiązane. Działając pod kierownictwem różnych szefów, technicy rozwiązują zagadki dwóch niedoskonałych morderstw, które sumują się w zbrodnię doskonałą...
Wraz z nadejściem mroźnych lutowych dni na północy Stanów, hotele w Miami na ciepłej Florydzie pękają w szwach. W największym porcie na świecie tłoczą się statki wycieczkowe, a spragnieni ciepła turyści wsiadają na morskie olbrzymy. Ci, którzy mają dużo czasu i pieniędzy wypełniają kluby. Na północy zmniejsza się liczba przestępstw, gdyż ludzie siedzą w domach, ale nie w Miami... Wiedzą o tym najlepiej technicy kryminalistyczni z laboratorium Miami-Dade.
Zapracowany porucznik Caine jedzie zbadać rzeź, do jakiej doszło podczas wymiany heroiny na broń dla terrorystów: na miejscu zbrodni znajduje ciała i krople krwi, które, jak ustalono, należą do niejakiego Abdusa Sattara Pathana, który już wcześniej uniknął odpowiedzialności za zabójstwo agenta federalnego. Tym razem nie umknie Caine’owi. Problem w tym, że Pathan ma żelazne alibi: występował na scenie daleko od miejsca zbrodni, przedstawiając magiczne sztuczki. Horatio jest święcie przekonany, że Pathan i międzynarodowy terrorysta znany jako Królik to jedna i ta sama osoba. Czy Caine zdoła to udowodnić, zanim Królik wprowadzi w życie swój śmiertelnie groźny plan?
Detektyw Mac Taylor jest całym sercem oddany swojej pracy i uważa, że wszystko łączy się ze wszystkim, a każdy ma własną historię. Wraz ze współpracowniczką, detektyw Stellą Bonasera, kieruje zespołem kryminalistycznych ekspertów walczących z nowojorską przestępczością. Ci utalentowani ludzie widzą Nowy Jork w innym niż zwykli obywatele świetle: zbierają dowody i podążają tropem przestępców, by ostatecznie rozwikłać każdą sprawę.
W windzie eleganckiej kamienicy na Upper East Side znaleziono ciało mężczyzny w średnim wieku. Wstępne oględziny wykazały jedynie rany po kulach, nie znaleziono jednak śladów DNA, ani nie ustalono motywu zabójstwa. Czy to zbrodnia doskonała?
Kilka przecznic dalej ktoś morduje świadka znajdującego się pod ochroną policji. Chroniący kobietę policjanci przysięgają, że spędziła noc w zamkniętym pokoju hotelowym, w którym rano znaleziono ją martwą. Zespół STK zbiera dowody i ślady od centrum Manhattanu do nowojorskich przedmieść, by rozwiązać dwie przejmujące zagadki kryminalne w mieście, które nigdy nie sypia.
Detektyw Mac Taylor jest sprawdzonym technikiem kryminalistycznym, który wierzy, że wszystko łączy się ze wszystkim, a każdy ma własną opowieść. Wraz z detektyw Stellą Bonasera kieruje zespołem ekspertów kryminalistycznych, zbierających mozolnie dowody i ślady każdej zbrodni, rozwikłujących krok po kroku każdą kryminalną zagadkę.
Zwykły dom na przedmieściach Queens jest miejscem potwornej zbrodni, w której ginie małżeństwo oraz nastoletnia córka. W domu nie ma najmłodszego syna – być może kolejnej niewinnej ofiary morderstwa. Mac Taylor i Danny Messer odkrywają ślady wskazujące na porwanie. Czy odnajdą chłopca, zanim będzie za późno?
W Brooklynie, w dzielnicy zamieszkiwanej przez ortodoksyjnych żydów, stoi synagoga, w której ktoś przybił do podłogi ciało jednego z wiernych. Ukrzyżował je. Czy doszło do rytualnego mordu? Detektyw Stella Bonasera i detektyw Aiden Burn podejrzewają, że za zbrodnią kryje się sekta nawróconych na chrześcijaństwo żydów, ścierających się z dawnymi współwyznawcami. Na czele sekty stoi charyzmatyczny i kontrowersyjny przywódca, który robi wszystko, aby utrudnić śledztwo...
Dwie różne zbrodnie, które łączy jedno: technicy kryminalistyczni, którzy nie ustaną, dopóki nie odkryją prawdy.
Święta Bożego Narodzenia w Miami – miasto spowija wyjątkowy, odświętny nastrój. Wszystkie dzieci wstrzymują oddech w oczekiwaniu na przybycie Świętego Mikołaja. Jednak tego roku będzie on liczniej reprezentowany. Miami staje się sceną zjazdu Santaconu. Coroczny zlot setek odzianych w czerwień, podstarzałych wesołków, którzy przetaczają się przez miasto dokazując i nękając mieszkańców, kończy się śmiercią jednego z nich.
Czas głoszenia dobrej nowiny upływa technikom z laboratorium kryminalnego Miami-Dade na odkrywaniu, że za pospolitą zbrodnią kryją się znacznie mroczniejsze motywy. Komu zależało na tym, żeby zabić Świętego Mikołaja? Kto posunął się tak daleko, aby zamaskować tożsamość ofiary, pozbawiając jej głowy i obu dłoni? Wreszcie, jaki związek może mieć zwykły rozbój w sklepie z międzynarodowym porwaniem i morderstwem?
Lynn Pierce była pobożną chrześcijanką, oddaną matką i żoną. Nagrała potajemnie męża, który groził, że potnie ją na kawałki. Jenna Patrick pracowała jako striptizerka. Chciała rozpocząć nowe życie, wyjść za mąż i pójść na studia. Znaleziono ją uduszoną kablem w klubie, w którym tańczyła. Gil Grissom, Catherine Willows, Warrick Brown, Nick Stokes i Sara Sidle zbierają pozornie nieistotne dowody i ślady, by rozwikłać zagadki obu morderstw. Odkrywają najmroczniejsze strony życia w Las Vegas: mieście grzechu.
Rozmawia z nim ta z długimi, ciemnymi włosami przewiązanymi różową wstążką. Prawie go prowokuje, mówi wyzywającym tonem. To nastawienie wobec niego... Patrzy trochę z góry na jasnowłosą grubaskę. Decyduje ciemnowłosa, a on to widzi, czuje to. Jasnowłosa grubaska bardziej mu się podoba. Ma nieśmiałe oczy. Widział już takie oczy wcześniej.
Przez cały czas mówi tylko Marysia. To ona mówi zawsze za obie.
Więc teraz jej kolej. Ona też chce coś powiedzieć.
Nie wydaje się jej niebezpieczny. Ani zły. Ma fajną czapkę, taką samą jak Marwin, jej starszy brat.
Uśmiecha się. Zawsze to robi. One to lubią. Ufają temu, który się do nich uśmiecha. Uśmiechają się do tego, który uśmiecha się do nich. Tylko jasnowłosa grubaska. Tylko ona...
Serial telewizyjny „Kamienie śmierci" nadawany we Francji latem 2005 roku oglądało co tydzień dwanaście milionów Francuzów, pierwszy odcinek serialu nadawanego od lutego 2006 roku w Polsce przyciągnął przed telewizory 6 i pół miliona widzów. Powieść „Dolmen. Kamienie śmierci", napisana przez scenarzystki i oparta na scenariuszu serialu, opowiada o niezwykłych, szokujących i bardzo tajemniczych wydarzeniach, rozgrywających się na małej, położonej u wybrzeży Bretanii wysepce Landsen. Marie Kermeur, policjantka z Brestu, bohaterka serialu i powieści, przypływa na rodzinną wyspę, by wziąć ślub. W przeddzień uroczystości na wyspie ktoś popełnia morderstwo - jedno z wielu, jakie wstrząsną wyspiarską społecznością. Każdemu z morderstw towarzyszą niewytłumaczalne, choć zakorzenione w celtyckiej mitologii, tajemnicze wydarzenia...
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?