An eye-opening investigation-combining reporting, history and cutting-edge science-into allergies and their stunning rise in recent decades
Hay fever. Peanut allergies. Eczema. Billions of people worldwide have some form of allergy; millions have one severe enough to seriously endanger their health. And over the past decade, the number of people diagnosed with allergy has been steadily increasing, an ever-growing medical burden on individuals, families, and our health care system.
Medical anthropologist Theresa MacPhail, herself an allergy sufferer whose father died of a bee sting, set out to understand why. The result is a holistic and deeply researched examination of allergies, from their first medical description in 1819 to the mind-bending new treatments that are giving patients hope. MacPhail spent years interviewing hundreds of experts, patients and activists, in an effort to understand how recent changes in our environment and lifestyle are contributing to the dramatic rise in cases globally. Pollution, chemicals, antibiotics and, increasingly, climate change are all making our immune systems become more and more irritated. But, as she shows us in Allergic, understanding what is irritating us and why will help us to craft better environments in the future-so we can all breathe easier.
Na Album styczniowe, którym pragniemy uczcić 160 rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego, składają się dwa eseje - autorstwa Tomasza Lubieńskiego i Jana Marii Kłoczowskiego - oraz antologia zamówionych z tej okazji wierszy tematycznie związanych z Powstaniem styczniowym autorstwa Krzysztofa Koehlera, Karola Samsela, Piotra Wojciechowskiego, Adriany Szymańskiej, Tomasza Łubieńskiego, Anny Piwkowskiej, Józefa Barana, Piotra Matywieckiego, Tadeusza Dąbrowskiego, Bogusława Kierca oraz ks. Jan Sochonia. Całość ilustrowana jest reprodukcjami z cyklu Polonia Grottgera oraz archiwalnymi fotografiami powstańców.Otwierający "Album styczniowe" esej Tomasza Łubieńskiego to zaktualizowana na naszą prośbę wersja tekstu wyjętego z jego głośnej w latach 70.książki "Bić się czy nie bić". Namysł historyka nad fenomenem powstań, ich sensu i roli w kształtowaniu tradycji niepodległościowej jest dobrym wprowadzeniem do lektury wierszy powstańczych. Album zamyka esej Jana Marii Kłoczowskiego, który opowiada o żywej do dzisiaj tradycji Powstania Styczniowego w jego rodzinnym dworku w Bogdanach Wielkich na północnym Mazowszu.Skonfrontowanie w naszej publikacji tych dwóch esejów, to próba szerokiego spojrzenia na etos powstania, ukazania, że w polskim doświadczeniu historycznym ten mit wciąż żywo rezonuje.
Bracia Arthur, Raymond i Mortimer Sacklerowie w ciągu kilku dekad zbudowali imperium. Niczym Medyceusze obejmowali mecenatem artystów, a setki milionów dolarów przeznaczali na filantropię. Najstarszy stał za sukcesem Valium i komercjalizacją rynku farmaceutycznego. Braciom podarował firmę Purdue Frederick – zbili na niej fortunę, lecz na zawsze pogrzebali dobre imię Sacklerów. Majątek rodziny szacowano na miliardy dolarów, ale niepohamowana rządza bogactwa pchnęła ich dalej: do intratnego sektora leków opioidowych. Arthur i Mortimer chcieli, by ich produkt był czymś więcej niż tylko specjalistycznym środkiem stosowanym w opiece paliatywnej. Miał przynieść ulgę rzeszom zwykłych Amerykanów cierpiących na pospolite bóle. Swój lek – OxyContin – reklamowali jako bezpieczną alternatywę dla morfiny. W rzeczywistości jego główny składnik – oksykodon – był od niej dwa razy silniejszy, o czym doskonale wiedzieli. Agresywna strategia marketingowa w ciągu kilkunastu lat doprowadziła do tragedii – setki tysięcy Amerykanów uzależniło się od opioidów, a śmierć z powodu przedawkowania była jedną z głównych przyczyn zgonów w USA. Sacklerowie uparcie powtarzali, że problem nie leży w leku, tylko w jego użytkownikach. „Odchodząc, należy zostawić świat w lepszym stanie, niż ten, w jakim go zastaliśmy” – zwykł mówić Arthur Sackler. Wybitny reporter Patrick Radden Keefe przedstawia historię rodziny, która z rzekomej troski o pacjentów uczyniła listek figowy dla swojej zachłanności. Imperium bólu to porażająca opowieść o ambicji i filantropii, o zbrodniach i bezkarności. O korumpowaniu publicznych instytucji, o chciwości i władzy. To także historia stulecia amerykańskiego kapitalizmu i świata, w którym pieniądz i sława wygrywają z etyką i człowieczeństwem. „W ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci na skutek epidemii opioidowej zmarło prawie pół miliona Amerykanów. Wielu ich bliskich, a także wielu aktywistów i ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego uważa, że pewna niezwykle bogata, niezwykle sławna rodzina w znacznym stopniu przyczyniła się do tego kryzysu, lecz nigdy nie została za to ukarana. „Imperium bólu”, szokująca książka reportera Paricka Raddena Keefe’a, to próba wymierzenia sprawiedliwości i wykazania winnych. To saga o aroganckiej, chciwej dynastii, obojętnej na cierpienia niezliczonych ludzi. […] Keefe zgromadził masę dowodów i prezentuje je z prokuratorską precyzją. […] Z niezwykłą zręcznością prowadzi narrację i wyśmienicie kreśli portrety poszczególnych bohaterów.” Jonathan Cohn, „The Washington Post” „Kawał reporterskiej roboty, trzymająca w napięciu książka o rodzinie Sacklerów, właścicielach firmy Purdue Pharma, która w latach dziewięćdziesiątych wypuściła na rynek OxyContin, opioid odpowiedzialny za epidemię uzależnień i zgonów w Stanach Zjednoczonych. W odróżnieniu od poprzednich książek poświęconych kryzysowi opioidowemu „Imperium bólu” poświęcone jest bogatej, ambitnej i bezlitosnej rodzinie, która zawdzięcza fortunę środkom przeciwbólowym. Keefe tworzy wielki amerykański moralitet. Opowiada o chciwości ukrywanej pod płaszczykiem ostentacyjnej działalności filantropijnej.” „Time”, rekomendacja towarzysząca przyznaniu tytułu jednej z najlepszych książek 2021 roku „Prawdziwa tragedia w wielu aktach. Historia rodziny, która straciła oderwała się od rzeczywistości i straciła kompas moralny. „Imperium bólu” to książka pisana z powieściowym rozmachem, reportaż mogący się równać z „Sagą rodu Forsyte’ów”, osadzony w realiach branży farmaceutycznej, wartki i pasjonujący.” David M. Shribman, „The Boston Globe” „Wciągająca (i często oburzająca) opowieść o ambicji, skrywanych tajemnicach i ludziach, którzy wierzą we własne kłamstwa. […] Keefe zręcznie prowadzi nas przez gąszcz rodzinnych intryg. […]
To już drugie moje podejście, drugi tomik wierszy. Jeszcze dwa lata temu pewnie pokładałbym się ze śmiechu na propozycję napisania wiersza. A tu nieoczekiwanie kolejne wydanie. Nie mogę uwierzyćIdąc za ciosem, chciałbym przekazać następną dawkę mojego świata, uczuć, które obecnie mnie definiują. Zauważycie zapewne, że sporo czasu poświęcam Bogu, istnieniu, otaczającej rzeczywistości. Jeden powie, że to kryzys wieku średniego, a inny, że osiągnięcie wewnętrznego spokoju. Spokoju, dzięki któremu łatwiej pracować, łatwiej znosić przeciwności losu, których przecież nie brakuje.I choć znowu nieco więcej pracuję, to łatwiej mi usystematyzować moje zajęcia, a tym samym zostawić nieco energii na życie codzienne.Czas pokaże, co będzie dalej.Miłej lektury!
Teresa Banach-Król urodziła się 17.03.1955 roku w niewielkiej małopolskiej Banicy. Tam spędziła dzieciństwo i młodość. W latach 70. XX wieku przeniosła się wraz z liczną rodziną na drugi koniec Polski - wszyscy osiedlili się w różnych miejscowościach nieopodal Szczecina. Przez ponad trzydzieści lat pracowała w administracji Nadleśnictwa Kliniska. Teraz jest już na emeryturze. Jej wielką pasją zawsze było czytanie książek. Marzyła też o napisaniu własnej. Tak powstał "Leśny tryptyk" zawierający wspomnienia z jej życia. Na wydanie czeka jeszcze kilka bajek dla dzieci. Obecnie autorka pisze powieść obyczajową, której akcja rozgrywa się w znanych jej leśnych klimatach. Najważniejsze są dla niej rodzina i miłość do lasu. Jej życiowe motto brzmi: "Nie wystarczy marzyć, marzenia trzeba urzeczywistniać".
Chciałam napisać o matkach. Tylko o nich. Nie o motylach w brzuchu, nie o balonach, nie o fantasmagoriach, tylko o tym, co wszystkie próbujemy, jak się okazuje, schować. O samotności, o zmęczeniu, o zdziwieniu. O wkurwieniu. O utracie siebie i żmudnym odzyskiwaniu tożsamości w całej tej chwale bycia mamą.Nie szukałam bohaterek. Nie musiałam. Były i są obok. To nasze siostry, matki, babki. Przyjaciółki, koleżanki, znajome z pracy, kobiety, które spotykamy przypadkiem, zawsze w biegu. Zmęczone, zostawione sobie same, przeoczone. Niewidzialne i oczywiste. Matki.To kobiety, którym Polska mówi głośne "won", jak tylko urodzą dziecko. Albo jeszcze wcześniej. Jeśli masz za dużo na głowie - musisz sobie poradzić. Jeśli jesteś kobietą z niepełnosprawnością albo masz dziecko z niepełnosprawnością - musisz sobie poradzić. Podobnie jeśli masz depresję, nie masz pieniędzy, nie dostajesz alimentów albo wszystkiego jest po prostu za dużo, bo pomocy nie ma, ale wymagania się piętrzą.Masz urodzić i rzygać ze szczęścia. I powoli znikać.
Nadzieja... to czasami wszystko co masz."Nadzieja skazanych" poświęcona jest relacji matka-dziecko i przedstawia kobiety, które w więzieniu wychowują swoje potomstwo.Katarzyna Borowska rozmawiała z dealerkami, oszustkami, zabójczyniami -kobietami, które padły ofiarą swojej naiwności albo od najmłodszych lat poszukiwały na ulicy namiastki domowego ciepła. Spotkała się również z pracownikami Służby Więziennej, którzy propagują w prowadzonych przez siebie placówkach "resocjalizację poprzez miłość".Finał trylogii Miłość, Wiara i Nadzieja skazanych
Rękodzieło - coś więcej niż hobby!Autorka wychodzi od osobistego doświadczenia i udowadnia, jaka moc płynie z rękodzieła i jak wspólne dzierganie może nas do siebie zbliżyć. Dzierganie jest dla niej również pretekstem do snucia wspomnień i anegdot oraz przekazywania wiedzy - tak, jak kiedyś robiła to jej babcia.Loretta Napoleoni - analityczka, ekonomistka i uznana socjolożka, autorka przekładanych na kilka języków książek. Przedstawia hobby, jakim jest robienie na drutach, jako metaforę mechanizmów gospodarczych, ekonomicznych i politycznych.Rozdziały:1. Dlaczego robimy na drutach?2. O wychodzeniu z dzianinowej klatki3. Dzierganie i rewolucja4. Feminizm a dzierganie - między miłością a nienawiścią5. Joga dla umysłu6. Dzierganie łączy nas ze sobą7. Dzierganie w dobie nauk neurologicznych8. Wydziergajmy sobie świat na nowo
Król PRL-u. Jedyny taki Był swój, był ludzki. Choć nie brakowało mu talentu, nigdy nie dostał wielkiej roli. Za to te skromne grał po mistrzowsku. Pozostaje najbardziej rozpoznawalnym i zarazem najbardziej niedocenionym aktorem swojej epoki. Zdzisław Maklakiewicz, dla znajomych Maklak. Przywarła do niego rola inżyniera Mamonia z Rejsu. Mówił o sobie, że jest jak Polska Ludowa: pełen błędów i wypaczeń. Może dlatego umarł przedwcześnie? Autor bestsellerowej książki Himilsbach. Ja to chętnie napiłbym się kawy bierze na warsztat drugą postać z nieśmiertelnego duetu. Nierozłączni przyjaciele z filmowego planu i od barowego stolika przeszli do historii razem, ale każdy z nich zasługuje na osobny portrecik! Z tamtego świata aż nie chce się wychodzić. Zdzisław Maklakiewicz był niedościgniony, niezastąpiony i, niestety, niedoceniony. Miał niespotykaną jeszcze wtedy w Polsce ekspresję, kompletnie przekraczał granice ówczesnego aktorstwa. Trochę siebie szyfrował, trochę urządzał zgadywanki, wchodził w dialog z widzem. Był też absolutnym królem żartu, takiego żartu skróconego, niedopowiedzianego. Jerzy Kryszak Zdzisio był autorem rozmaitych opowieści. Były one prawdziwe lub nie, ale zawsze inteligentne, dowcipne i z puentą. Kazimierz Kaczor Na ekranie pojawiał się na chwilę, w pamięci zostawał na długo. Był poetą codzienności wśród aktorów. Ewa Szykulska Rozmawialiśmy kiedyś o muzyce. Powiedział, że ma w sobie dwie przeciwstawne natury: Florestana i Euzebiusza. Tak, był marzycielem, lirykiem, o co wielu by go nie podejrzewało… Grażyna Barszczewska Pana Zdzisława poznałam podczas zdjęć do filmu "Rozwodów nie będzie". Byłam początkującą studentką PWST w Warszawie, a pan Zdzisław cenionym i znanym aktorem scen wrocławskich. Pracowaliśmy razem jeden dzień. Był czarujący i opiekuńczy. Szybko zorientowałam się, że ma niesamowite poczucie humoru i dystans do siebie. Potem już nigdy nie graliśmy razem, ale stykaliśmy się w towarzyskich okolicznościach. Jego cudowne anegdotki, często krótkie i abstrakcyjne, ubarwiały te spotkania. Wszyscy czuliśmy się komfortowo w jego towarzystwie. Magdalena Zawadzka
Pokolenie Z, czyli pokolenie zmiany!Do pokolenia Z zaliczamy osoby urodzone między rokiem 1995 a 2012, uczące się w liceach, rozpoczynające właśnie dorosłe życie i od niedawna funkcjonujące na rynku pracy.Co zmienią? Kim są? W co i komu wierzą? Czego się boją i jakiej chcą przyszłości? Czy w ogóle chcą o tę przyszłość walczyć, a jeżeli tak, to w jaki sposób? Czy faktycznie nie chcą pracować, a jeśli tak, to dlaczego?Pierwsza tak kompleksowa, empatyczna i merytoryczna książka opowiadająca o młodych i ich świecie.Justyna Suchecka, dziennikarka, która od lat zajmuje się edukacją i wyzwaniami, przed którymi stają młodzi dorośli, zanurzyła się w badaniach i przepytała dziesiątki "zetek", by dowiedzieć się, czego chcą ci młodzi, na których tak utyskujemy, a z drugiej strony tak bardzo liczymy, że to oni naprawią nasz świat. Czy faktycznie są najbardziej leniwym pokoleniem, skupionym tylko na sobie i zanurzonym w smartfonach? Czy może to my przestaliśmy rozumieć zmieniający się świat i młodych, którym go zostawiamy. I przede wszystkim: czy zostawiamy im świat, który sami chcielibyśmy dostać w spadku?
Nazistowska pielęgniarka, która ryzykowała życie, żeby ratować więźniów. Bogactwo mojej miłości rozsypałam w Auschwitz pisała w lipcu 1946 roku zrezygnowana austriacka pielęgniarka Maria Stromberger do byłego polskiego więźnia Auschwitz. Przebywała wtedy w obozie internowania dla byłych narodowych socjalistów. Przetrzymywanie z członkami NSDAP i SS dotknęło ją w wyjątkowy sposób. Należała do Narodowosocjalistycznego Związku Niemieckich Pielęgniarek Rzeszy, ale nigdy nie popierała Hitlera, a w Auschwitz z narażeniem życia ratowała więźniów, dostarczała potajemnie wiadomości i współpracowała z ruchem oporu. Więźniowie, którzy się z nią zetknęli, nazywali ją matką. Zwolniona z obozu dzięki świadectwom więźniów, w tym jednego z przywódców ruchu oporu w Auschwitz, Józefa Cyrankiewicza, późniejszego premiera PRL, powróciła do Austrii. Darzona ogromnym szacunkiem w Polsce, w swojej ojczyźnie zupełnie zapomniana, do końca życia przyjaźniła się z wieloma osobami, które dzięki niej przetrwały piekło obozu. Niemiecki historyk Harald Walser jako pierwszy stworzył wyrazisty i poparty wieloma dokumentami portret Marii Stromberger i jej wyjątkowego, fascynującego życia. Harald Walser austriacki historyk, germanista i polityk, poseł Rady Narodowej (niższej izby austriackiego parlamentu). Absolwent Uniwersytetu w Innsbrucku, autor wielu publikacji książkowych i prasowych. Prowadzi własną kolumnę w Vorarlberger Nachrichten.
Bestseller włoskiego rynku wydawniczego odsłaniający finansowe machinacje Watykanu. Książka napisana na podstawie oficjalnych dokumentów Stolicy Apostolskiej. Ujawnia ogromną skalę korupcji w strukturach Kościoła katolickiego: w Watykanie, rozrzuconych po świecie diecezjach i zgromadzeniach zakonnych. Grabież datków wiernych, oszustwa podatkowe, mataczenie, luksusowe rezydencje hierarchów, nieudane inwestycje prowadzące do strat idących w setki milionów euro i wiele innych skandali, których wspólnym mianownikiem jest chciwość ludzi Kościoła. – Dyrektor włoskiego kanału Radio Maria sugerował, że powinienem się powiesić. Do tego dochodzą anonimowe telefony z groźbami utraty życia – wyznał w rozmowie z portalem Onet.pl Emiliano Fittipaldi.
Emiliano Fittipaldki (ur. w 1974 r. w Neapolu) – włoski dziennikarz śledczy, eseista i bloger, dyrektor gazety „Domani”, przez lata związany z dziennikiem „l'Espresso”. Przeprowadził wiele głośnych śledztw dziennikarskich, m.in. w sprawie skandali seksualnych związanych z byłym premierem Włoch Silvio Berlusconim oraz dotyczących związków między światem polityki a przestępczością zorganizowaną. Dwukrotnie uhonorowany nagrodą Ischia - najbardziej prestiżowym wyróżnieniem dziennikarskim we Włoszech (2006 i 2017), laureat nagród Sodalitas (2005) i Gaspare Barbiellini Amidei Prize w kategorii Sekcja Druku i Nowych Mediów (2009). Inne książki: „Profondo Italia” (2004), „Cosi ci uccidono. Storie, affari e segreti dell'Italia dei veleni”( 2010), „Gli impostori. Inchiesta sul potere” (2017, poświęcona głośnej sprawie porwania Emanueli Orlandi), „Lussuria. Peccati, scandali e tradimenti di una Chiesa fatta di uomini” (2017).
"Gdyby ta historia wydarzyła się cztery wieki temu, Trybunał Inkwizycji prawdopodobnie skazałby na stos dziennikarza „Espresso” Emiliano Fittipaldiego. Podzeliłby los, który spotkał setki wolnomyślicieli, radykalnych reformatorów i kobiet uznanych za czarownice".
– Luca Kocci, „Il Manifesto”
"Chciwość, do której Fittipaldi nawiązuje w tytule swojej książkę, w tradycji chrześcijańskiej jest czymś znacznie więcej niż słowo to oznacza dziś: pazerność na pieniądze to ten spośród siedmiu grzechów głównych, który jest prawdopodobnie najbardziej obecny w historii Kościoła, jak ubolewał już Dante".
– Gianfranco Morra, „Italia Oggi”
"Śledztwo Fittipaldiego bazuje na oryginalnych dokumentach (około 20 stron książki zajmują fotograficzne reprodukcje oryginałów) i prowadzi do ujawnienia bogactwa, skandali i tajemnic Kościoła Franciszka".
– Red., „Il Messaggero”
"Na podstawie oryginalnych dokumentów i własnych badań Fittipaldi ujawnia, jak bajecznie bogaty jest Kościół Franciszka. „Moja książka nie jest książką o Papieżu, ale o Kościele, który nie chce się zmienić” – mówi. Opowiada o niezwykle silnym oporze wobec idei Bergoglio ubogiego Kościoła dla ubogich…".
- Cinzia Lucchelli, „Alto Adige”
"Książka "Chciwość" liczy rachunki w kieszeni Kościoła. Ujawniając nieokiełznane
luksusy, absurdalne przywileje i szalone wydatki".
— Serena Sartini, "Il Giornale"
"Loty w klasie biznes. Ubrania szyte na miarę. Meble wysokiej jakości. Szafka pod zlewozmywak za 4600 euro".
— Giuliano Foschini, "La Reppublica"
"...przedstawia obraz szalonych wydatków, marnotrawstwa i nadużyć, które nie mają
nic wspólnego z ubogim Kościołem...".
— Fabrizio Caccia, "Il Corriere della Sera"
A ty, czego byś żałował przed śmiercią?Nigdy nie jest za późno na zmiany.Po latach niesatysfakcjonującej pracy Bronnie Ware postanowiła odmienić swój los. Znalazła pracę w opiece paliatywnej. Rozmowy z umierającymi zupełnie ją odmieniły. Dzięki nim odnalazła spokój i sens życia. Zrozumiała, że szczęście zależy wyłącznie od nas samych, a nasze wybory mają wpływ na to, czy odejdziemy spełnieni i szczęśliwi. Swoimi doświadczeniami postanowiła podzielić się z innymi.Czego najbardziej żałują umierający to książka, która daje nadzieję, uczy współczucia, pokazuje, jak żyć pełnią życia i osiągnąć wewnętrzną harmonię.
Dziennik prowadzony skrycie przez alumna Andrzeja Płazę z Metropolitalnego Wyższego Seminarium we Wrocławiu w pierwszych miesiącach jego pobytu w jednostce kleryckiej w Bartoszycach to nie tylko cenna pamiątka, ale i źródło historyczne, ukazujące realia życia kleryków-żołnierzy. Przerywanie formacji seminaryjnej przyszłych kapłanów poprzez powoływanie ich do odbycia zasadniczej służby wojskowej było do 1980 roku elementem walki opresyjnej władzy z Kościołem, represją mającą zniechęcić młodych mężczyzn do realizacji swego kapłańskiego powołania. Autor zapisków miał 19 lat. Należy wyrazić radość, że ksiądz Andrzej Płaza upublicznił fragment swojego dziennika sprzed blisko 50 lat.Maria i Andrzej Perlakowie
Kiedy ukazał się film „Nic się nie stało”, zderzyłem się ze ścianą. Zaliczyłem pozwy na astronomiczne kwoty, obrażanie. Machina medialna jest bezwzględna. Dziennikarze skumplowani z celebrytami, aktorami, show-biznesem zabrali się za ukręcanie łba sprawie.
Babrzesz się w ciemnych sprawach, na co liczyłeś? Oni są powiązani układami biznesowymi i towarzyskimi. Dotknąłeś show-biznesu, a on u nas jest nadal nietykalny. To za duża kasa, by cię nie rozszarpali na strzępy. Przy tym odkryłeś, że niektórzy szefowie mediów są umoczeni.
Skoro w czasie robienia sprawy i filmu chciano cię przekupić lub zastraszano ludzi wokoło, to trzeba było odpuścić albo uznać za normalne, jak ciebie obsmarowano.
Tak, sprawę pozamiatano.
Co można zrobić? Co zmienić?
Lata funkcjonowania w mediach nauczyły mnie, że książka, film, artykuł nie zmieni rzeczywistości. Czasami jednak jest jak w bilardzie. Jedna bila uderza w drugą, ta w następną i to wywołuje ruch. Ludzie mający licencję na bezkarność wiedzą, że coś się jednak dzieje. A ponieważ kule bilardowe stanęły znów w miejscu, dając wrażenie, że nic się nie stało, warto znów wprawiać je w ruch.
Ostatnio dyskusję o wykorzystywaniu nieletnich sprowadza się głównie do Kościoła, zapominając o innych rewirach. Kiedy w filmie „Pedofile” zrealizowanym w 2005 roku pokazałem ofiarę księdza Jankowskiego, nie było jedynek w gazetach, zapadła cisza. Po kilkunastu latach stało się modne ściganie ludzi w sutannach.
W książce powracam do spraw „Dworca Centralnego”, Andrzeja Samsona. Wchodzę jeszcze raz w świat łowców nastolatek i „Zatoki Sztuki”. Opisuję nieznany świat męskiej prostytucji. Przeraża fakt, że nikt go nie kontroluje. O ile próbuje się walczyć z seksualnym niewolnictwem kobiet, o tyle z chłopięcym nie. W gejowskich agencjach towarzyskich spotyka się nieletnich. Nikt nie zagląda do ich dowodów. Im młodszy towar, tym lepszy. To nieprzyjemny temat. Ofiary raczej nie wzbudzają współczucia. Narkotyki, broń, prostytucja nieletnich i klienci z pierwszych stron gazet. Tak wygląda świat warszawskich gejowskich agencji.
Dlaczego tak mocno mnie atakują? Zmuszeni są do tego po to, żeby bronić siebie. Wykorzystując wpływy w mediach i na socjalach, wykorzystując dziennikarzy, piarowców, prywatnych detektywów, prokuratorów, policjantów, sędziów. To daje im licencję na bezkarność.
Czas na trochę szczerości o tym świecie, pokazanie, jak obracają się tryby tej ciemnej machiny, która działa od dawna.
From the creation of the first encyclopedia to Wikipedia, from ancient museums to modern kindergarten classes—here is award-winning writer Simon Winchester’s brilliant and all-encompassing look at how humans acquire, retain, and pass on information and data, and how technology continues to change our lives and our minds.
With the advent of the internet, any topic we want to know about is instantly available with the touch of a smartphone button. With so much knowledge at our fingertips, what is there left for our brains to do? At a time when we seem to be stripping all value from the idea of knowing things – no need for maths, no need for map reading, no need for memorisation – are we risking our ability to think? As we empty our minds, will we one day be incapable of thoughtfulness?
Addressing these questions, Simon Winchester explores how humans have attained, stored and disseminated knowledge. Examining such disciplines as education, journalism, encyclopedia creation, museum curation, photography and broadcasting, he looks at a whole range of knowledge diffusion – from the cuneiform writings of Babylon to the machine-made genius of artificial intelligence, by way of Gutenberg, Google and Wikipedia to the huge Victorian assemblage of the Mundaneum, the collection of everything ever known, currently stored in a damp basement in northern Belgium.
Studded with strange and fascinating details, Knowing What We Know is a deep dive into learning and the human mind. Throughout this fascinating tour, Winchester forces us to ponder what rational humans are becoming. What good is all this knowledge if it leads to lack of thought? What is information without wisdom? Does René Descartes’ ‘Cogito, ergo sum’—'I think, therefore I am’, the foundation for human knowledge widely accepted since the Enlightenment—still hold?
And what will the world be like if no one in it is wise?
Grzegorz Mysiorski, szczecinianin, urodzony w 1968 roku. Z zawodu - medyk, z zamiłowania - medyk-poeta. Opublikował dotąd dwa tomiki poezji: "W magicznej komnacie" oraz "Pogotowie poetyckie". Pierwszy z nich poświęcony był miłości, drugi - medycynie. Aktualne wydanie - "Dzień patrzenia w niebo" - zawiera około dwustu wierszy poruszających różne życiowe zagadnienia, zarówno prozaiczne, jak i te bardziej złożone, dotykające filozofii czy etyki.
Ta książka Zofii Pietrowicz jest pośmiertnym hołdem dla jej ojca Henryka Pietrowicza vel Pietrowskiego, elblążanina, człowieka, którego zasługi dla inżynierii melioracyjnej trudno przecenić. A przy tym człowieka pełnego skromności, empatii i życzliwości.W powszechnej świadomości pomysł na przekop Mierzei Wiślanej i jego wykonanie to dzieło ekipy, która doszła do władzy w 2015 roku. To błąd! Już w 1975 roku inż. Pietrowicz przedstawił "Projekt koncepcyjny utworzenia w Elblągu portu morskiego z przekopem Mierzei Wiślanej w Skowronkach z rozbudową do 22 kilometrów Kanału Jagiellońskiego w kanał morski oraz projekt koncepcyjny budowy 21 kilometrów wałów drogowych pod Elbląską Obwodnicę Drogową".Prace nad projektem zrealizowanego przekopu były jak wyważanie otwartych drzwi - projekt inż. Pietrowicza wręcz wołał, aby z niego skorzystać. Wybrano inne rozwiązanie, a szkoda, bo nie ma w nim korzyści zawartych w pomyśle inż. Pietrowicza.Zofia Pietrowicz m.in. tą książką walczy o przyznanie jej ojcu i jego współpracownikom należnego im miejsca w historii krajowych inwestycji wodno-melioracyjnych.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?