O czym jest ta książka? To książka bez lektury której trudno Ci będzie Czytelniku zrozumieć co przeżywał i przeżywa Jarosław Kaczyński po śmierci brata, także swoich przyjaciół. Książka ta mówi o tym, że część zła jest w każdym z nas i że zło może mieć formę materialną, formę zniszczenia, formę która może doprowadzić do tragedii. To pierwsza taka książka od czasu Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa. Treścią książki jest beletryzowany opis kulisów katastrofy smoleńskiej, teoria zamachu i możliwe wersje wydarzeń. Na kartach powieści toczy się wojna. Postaci negatywne są zdegenerowane do szpiku kości, zaś bohaterowie pozytywni to szlachetni wojownicy o prawdę i sprawiedliwość. Między wersami odnajdziemy prawdziwych ludzi z krwi i kości oraz życie, które niejednokrotnie zaskakuje nawet tych, którym wydaje się, że nad nim panują. To próba odnalezienia wyraźnej granicy oddzielającej dobro od zła, widzialnego znaku, sztandaru w dzisiejszej zrelatywizowanej moralnie rzeczywistości.
Książka LOTNISKO jest dziełem wyjątkwoym, powstałym na froncie niewypowiedzianej rosyjsko-ukraińskiej wojny dziejącej się na naszych oczach. Autor, Siergiej Łojko, rosyjski pisarz i korspondent wojenny zatrudniony w amerykańskim koncernie prasowymLos Angeles Timesz niezwykłym znawstwem tematu opisuje w niej szerszą perspektywą post-sowieckiej cywilizacji, która nieuchronnie musiała wygenerować następną, po czeczeńskiej i zarazem konieczną dla jej funkcjonowania wojnę. Wojnę o odbudowę imperium, która w jakiejś mierze powtarza konflikt w byłej Jugosławii, lecz teraz już o dużo szerszych, wręcz globalnych implikacjach. Bowiem jest to wojna, w której zaangażowane jest nieprzewidywalne atomowe mocarstwo - Federacja Rosyjska z jednej i wszystkie kraje demokratyczne w tym USA i UE z drugiej strony. Książka będąc właściwie literaturą faktu przybiera jednak literacką formę powieści. Na tle dziejów głównego bohatera - podobnie jak autor książki - wojennego korespondenta wędrujemy od czasów wojny w Afganistanie, przez upadek i odradzanie się sowieckiego imperium, wojnę domową w Czeczenii po współczesne głośne wydarzenia kijowskiego Majdanu. Następnie zaś docieramy do niewypowiedzianej, hybrydowej wojny na Krymie oraz w Donieckiej i Ługańskiej ,,Republikach Ludowych"". A tak naprawdę agresji Rosyjskiej Federacji na szukającą wolności i zachodniego modelu cywilizacji Ukrainę. Najwyrazistsze, a zarazem najbardziej wstrząsające wydarzenia dzieją się na terenie Lotniska w Doniecku, które przez 242 dni było areną niezwykłych zmagań ukraińskich obrońców portu lotniczego z wielonarodowymi siłami tak najemników, jak i Bogu Ducha winnych zwykłych, rosyjskich żołnierzy wysłanych po śmierć na niepojętą i niepotrzebną im wojnę. Ponad pół roku dziesiątkowani przez obrońców Lotniska sami nadali im złowieszcze imię ,,Cyborgów"". Lotnisko w Doniecku - jak Stalingrad dla Rosjan, czy Powstanie Warszawskie dla Polsków stało się ukraińskim Termopile. A może nie tylko ukraińskim, ale też i naszym, bo przecież tam, za wschodnią granicą naszego kraju rozstrzygają się dziś losy jeżeli nie całego świata to na pewno Europy Środkowej, w tym i Polski.
Zamieszanie przed restauracją sprowadziło wreszcie przedstawiciela władzy w osobie pana posterunkowego Rosołka, który kilkoma poruszeniami magicznej białej pałeczki rozwiązał węzeł komunikacyjny, spychając na boki taksówki oraz dorożki i przepuszczając straż ogniową. Po załatwieniu tej najpilniejszej sprawy pan posterunkowy Rosołek podszedł do niezdecydowanych pasażerów i zapytał: – Czym panowie właściwie chcecie jechać? – Właśnie… że sami nie wiemy… może pan szanowny nam coś doradzi? W dorożce będzie więcej powietrza… ale trzeba popierać motoryzację. Z drugiej znowu strony… spać nam się chce jak cholera i najprędzej byśmy byli w domu za pomocą straży ogniowej. – Ale cóż, kiedy odjechała. – Wobec tego pewnie pojedziemy tramwajem. Cześć, panie władzuchno! I dwaj podróżni udali się pieszo na przystanek tramwajowy. Ale w ślad za nimi pociągnęła cała karawana pojazdów, w nadziei, że przecież się rozmyślą. Na przystanku utworzył się w chwilę później nowy zator, który sprowadził pana posterunkowego po raz drugi. Teraz pałeczka pomogła tylko częściowo, bowiem znalazł się wśród szoferów pan Sylwester Aniołkowski, który ani rusz nie chciał ustąpić, utrzymując, że on, jako najpierw wezwany przez pasażerów, ma niczym nieobalone prawo odwieźć ich do domu, względnie do kolejnego zakładu gastronomicznego. Między automobilistą i policjantem powstała na tym tle kontrowersja, podczas której padło drastyczne zapytanie: – Czyś pan na głowę upadł? Przedstawiciel władzy czuł się tym dotknięty i sporządził na szofera protokół. W sądzie grodzkim obrońca kierowcy usiłował udowodnić, że przecież w takim pytaniu nie ma właściwie nic obrażającego, chodziło bowiem tylko o poinformowanie się, czy posterunkowy nie miał wypadku połączonego z upadkiem na głowę. Sąd stanął na stanowisku, że tego rodzaju pytania w stosunku do przedstawiciela władzy są jednak niewłaściwe i skazał ciekawego kierowcę na jeden miesiąc aresztu.
Oto mrożące krew w żyłach historie o Polsce, która siedzi z piwem w ręce i pilotuje telewizor.
Marcin Kołodziejczyk jest specem od Polski – zarówno tej prowincjonalnej, jak i wielkomiejskiej. Pierwszą portretował w docenionym zbiorze tekstów „B. Opowieści z planety prowincja”. Pod podszewkę wielkomiejskiej klasy średniej zaglądał w świetnie przyjętej „Dysforii. Przypadkach mieszczan polskich”, książce badającej horyzonty życiowe, mentalne i językowe nowych „strasznych mieszczan”.
„Bardzo martwy sezon” to reporterska opowieść o szansach utraconych i tych nigdy nie zyskanych. Zachwyca precyzją i wnikliwością. Z pozornie mało znaczących historii codziennego życia i drastycznych sensacji, którymi żyła cała Polska, wyłania się gorzka prawda o nas samych i o naszym kraju. Kołodziejczyk kolejny raz udowadnia, że jest jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiego reportażu.
Teksty w jego nowej książce układają się w opowieść o tym, jak Polska stara się być częścią bogatego i kulturalnego Zachodu, ale często znajduje się gdzieś indziej - wszędzie i nigdzie, w toku wiecznej zmiany. To oda do niedziania się wielkich rzeczy i do codzienności, a czasem jednak do rzeczy najistotniejszych. Bo najbardziej tajemnicze jest stawanie się, a nie osiąganie celów.
Wiejskie klany skłócone tajemniczą śmiercią młodego chłopaka, mężczyźni pijący pod sklepem nalewkę Ambasador za 6,50 zł, młodzież, która ucieczki od nudnej codzienności Więcborka szuka w podnoszeniu ciężarów, powiatowi aktorzy porno, bywalcy dyskoteki w popegeerowskiej wsi, ale też dziewczyny z wielkiego miasta, które chcą robić teatr alternatywny – oto bohaterowie książki Marcina Kołodziejczyka. Reporter znajduje ich na obrzeżach głównego nurtu życia, gdzie nie docierają kamery telewizyjne. Podsłuchuje swoich bohaterów zarówno pod wiejskim sklepem, jak i na berlińskim dworcu. Ich głosy tworzą nieoczywisty, choć prawdziwy obraz Polski.
Marcin Kołodziejczyk (ur. W 1973 w Warszawie) reporter związany z tygodnikiem POLITYKA. Siedmiokrotnie nominowany do nagrody Grand Press w kategorii reportaż i publicystyka. Ma na swoim koncie wiele prestiżowych nagród dziennikarskich, m.in.: nagrodę reportażystów Melchior 2015 w kategorii Inspiracja Roku. Autor książek „B. Opowieści z planety prowincja (2013) oraz „Dysforia. Przypadki mieszczan polskich” (2015)
Herezja znaczy wolność to zbiór porywających, prowokujących do myślenia esejów, roztrząsających paradoksy wiary, zgłębiających ścieżki życia duchowego, czy wyznaczających nowe, inspirujące szlaki interpretacji zagadnień, o których wydawać by się mogło, że powiedziano już wszystko. Czy diabeł może skusić Boga? Czy możliwe jest, by sam Chrystus był heretykiem? Dlaczego sprawiedliwi są poddawani próbie? I jakie są pożytki płynące z grzechu? Prowokujące reinterpretacje Biblii, czy szokująca prawda faktów historycznych zadająca kłam „politycznie poprawnym” źródłom, to jedynie początek walki o wolność myślenia! Odważny i inspirujący materiał sprawi, że zbliżysz się o krok bliżej do prawdy – nawet tej niewygodnej i często wypychanej poza margines życia codziennego!
Oddajemy do rąk czytelnika drugie już wydanie felietonów wybitnego varsavianisty. Pierwsze, opublikowane jako zbiór „100 dawnych adresów warszawskich”, rozeszło się błyskawicznie. Ten tom, ładniej wydany, poprawiony i uzupełniony m.in. o informacje pod ilustracjami, a także indeks osobowy, stanowi doskonałe otwarcie nowej serii. Autor wiele lat był dziennikarzem, jest pasjonatem historii Warszawy, Poczty Polskiej i mundurów wszelakich, a także kolekcjonerem varsavianów. W swoich felietonach przedstawia losy różnych bardziej lub mniej znanych, ale zawsze interesujących, budynków warszawskich, ulic czy osiedli. Pod każdym adresem kryje się jakaś historia, która czeka na odkrycie.
Kontynuacja „100 dawnych adresów warszawskich”. Autor wiele lat był dziennikarzem, jest pasjonatem historii Warszawy, Poczty Polskiej i mundurów wszelakich, a także kolekcjonerem varsavianów. W swoich felietonach przedstawia losy różnych bardziej lub mniej znanych, ale zawsze interesujących, budynków warszawskich, ulic czy osiedli. Tym razem czekają na nas nowe miejsca, nowe historie, nowe zagadki do rozwiązania. Wspólnie z autorem poznamy kolejne 100 interesujących punktów na mapie Warszawy.
Wybór stu najlepszych felietonów czołowego felietonisty „Dużego Formatu”. Zazdroszczę felietonistom politycznym, oni mogą codziennie napisać wystrzałowy felieton. Wystarczy, że rano włączą radio, wejdą do internetu, przejrzą gazety. Pisanie felietonów, do których punktem wyjścia jest kultura, wymaga jednak przeczytania książek, obejrzenia filmów i wysłuchania płyt. Ale satysfakcja jest niepomiernie większa, niż w przypadku doraźnego komentowania. Nawet, jeśli owe książki, filmy, płyty są grafomańskie i nieudaczne. A wręcz powiedziałbym, że satysfakcja jest wówczas jeszcze większa, ponieważ felietonistyka jest zajęciem dla autorów szczycących się ponadnormatywnym poziomem złego charakteru, niesympatyczności i zgorzknienia. Ten, kto ma dobry charakter, przyjazne usposobienie i prawdziwie chrześcijańską miłość bliźniego od pisania felietonów trzymać się powinien z daleka. Krzysztof Varga, urodzony w Warszawie w 1968 roku pisarz i felietonista. Autor m.in. powieści Masakra, Tequila, Nagrobek z lastryko, Trociny. Wydał także dwie książki eseistyczne Gulasz z Turula i Czardasz z mangalicą. Trzykrotnie nominowany do Nagrody Literackiej NIKE, laureat NIKE Czytelników w 2009 roku za Gulasz z Turula.
Wielka afrykańska podróż Paula Theroux sprzed kilkunastu lat zaowocowała doskonałym "Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu". Dziesięć lat później pisarz wraca na swój ukochany kontynent, żeby przekonać się, jak bardzo oboje – on i Afryka – w tym czasie się zmienili.
Theroux tym razem rozpoczyna swoją samotną podróż w Kapsztadzie, potem rusza na północ przez RPA, Namibię, do Angoli, przemierzając świat wymazany z przewodników turystycznych. Po czterech tysiącach kilometrów zachwytów i rozczarowań pyta nagle z rozbrajającą szczerością: co ja tutaj robię?
Żywy, zabawny, sugestywny i bardzo osobisty "Ostatni pociąg do Zona Verde. Lądem z Kapsztadu do Angoli" to końcowy rozdział afrykańskiej przygody pisarza, który dzięki swoim przenikliwym obserwacjom i przepięknej prozie przybliża świat kolejnym już pokoleniom czytelników na całym świecie.
'Przystanek Londyn' to coś więcej niż szczegółowa relacja z pobytu w nowym kraju; to więcej niż zbiór emigracyjnych historyjek z życia wziętych; więcej też niż poradnik, jak nie zagubić się wśród zbijających z tropu okoliczności i nowych reguł. To rzecz o ścieraniu się tego, co swojskie i niechciane, z tym, co obce i pożądane; to bezkompromisowa analiza siebie, swych słabości i przeświadczeń, podsuwająca czytelnikowi lustro, w którym może się przejrzeć. To również test na zdolność polskiego marzycielstwa i anarchizmu do adaptacji w odmiennej rzeczywistości. Ten, kto rozważa możliwość emigracji, dzięki tej książce może poczuć nową realność, a wyleczyć się ze złudzeń ten, kto wierzy, że można zmienić miejsce, nie zmieniając siebie.
Jacek Wąsowicz, z pochodzenia świdwinianin, od 2002 roku do ukończenia tej książki mieszkał na Wyspach Brytyjskich, które opuścił dla Meizhou w południowych Chinach we wrześniu br. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, z wykształcenia nauczyciel geografii. W Polsce pracował m.in. jako lektor angielskiego, przedstawiciel handlowy, specjalista ds. importu-eksportu, gastronom. Na Wyspach zdobył i wykonywał zawód grafika komputerowego. Pisał do polonijnego tygodnika 'Polish Express'. Laureat nagrody Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. Autor zbioru felietonów '100 kijów w mrowisko'. W Chinach uczy angielskiego oraz muzyki w szkole średniej.
Ze Skandynawią, czy szerzej – Północą, potencjalni turyści mają pewien kłopot. Z jednej strony kusi ich piękno krajobrazów i bogactwo tamtejszej kultury, z drugiej – odstraszają warunki pogodowe, kłopotliwy dojazd, wysokie ceny. O ile to ostatnie przekonanie można po części uznać za uzasadnione, pozostałe dwa lepiej umieścić na półce ze stereotypami.
„Skandynawia. Światło Północy” jest kolejnym dowodem, że nie warto im ulegać.
Dziesięć podróży, w które zabierają nas autorzy, to pokaźna garść inspiracji. Okazuje się, że schowany tuż za horyzontem Bornholm, Wyspy Owcze czy Laponia – ojczyzna Saamów – mogą dostarczyć równie egzotycznych wrażeń, co tropiki.
Właśnie od takich książek wielu dzisiejszych miłośników Skandynawii rozpoczęło swoją przygodę z Północą.
Marcin Jakubowski – Redaktor naczelny Magazynu Skandynawskiego „Zew Północy”, właściciel PCIT TRAMP
Zofia Miedzińska, urodzona w 1983 roku, z wykształcenia jest filozofem. Zajmuje się malarstwem, grafiką, fotografią oraz ilustracją książek dla dzieci. W swoim dorobku ma kilka wystaw fotograficznych w Polsce i za granicą. Pasjonatka skandynawskich wysp i archipelagów, szczególnymi względami darzy Wyspy Owcze. Prowadzi stronę www.nordlandphoto.com
Michał Miedziński, urodzony w 1976 roku w Krakowie. Wykładowca psychologii pracy oraz socjologii zarządzania, specjalista w dziedzinie ubezpieczeń majątkowych. Autor wystaw fotograficznych oraz publikacji o tematyce skandynawskiej i przyrodniczej. Odbył kilkadziesiąt podróży po krajach skandynawskich. Prowadzi stronę www.finlandia.org.pl
„Z mocy nadziei” to autobiograficzna opowieść prześladowanego przez służby specjalne znanego dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, który odsłaniał sieć mafijnych interesów z udziałem najważniejszych osób w państwie i zapłacił za to drastycznie wysoką cenę. To historia walki o prawdę i jednocześnie niezwykłej podróży w głąb siebie – historia, która wciąż trwa...
Drugi tom Utworów zebranych Mirona Białoszewskiego dokumentuje działalność Teatru Osobnego, awangardowego teatru domowego, który powstał jesienią 1955 roku, jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem końca socrealizmu. W ciągu ośmiu lat istnienia wystawił pięć programów. Tylko jeden z nich stanowił adaptację fragmentów tekstów klasycznych, cztery wcześniejsze – każdy złożony z kilku osobnych krótkich utworów – były inscenizacjami oryginalnych sztuk, scenariuszy scenicznych tworzonych dla tej sceny.
Jekaterynburg początek lat 2000. Miasto, w którym działkę heroiny można kupić taniej niż wódkę. Jewgienij Rojzman - mężczyzna z szemraną przeszłością i jeszcze bardziej szemranymi kontaktami - zaczyna działać w fundacji Miasto bez Narkotyków. Metody walki z dilerami - zbójeckie. Bicie, zastraszanie, strzelaniny. Gdy chce pokazać, kto tu rządzi, razem z bossem jekaterynburgskiej mafii zbiera setki ogolonych na łyso chłopaków, którzy czarnymi samochodami podjeżdżają pod domy dilerów i po prostu stoją tam w milczeniu. Metody leczenia? Pakuje się narkomana do bagażnika i wiezie na odwyk poza miasto. Tak przykuwa się go kajdankami do łóżka, dopóki nie przestanie wyć. Efekty? Przez piętnaście lat działania Miasta bez Narkotyków ponad 6 tysięcy wyleczonych narkomanów, a Rojzman wybrany na mera Jektarynburga. "Rosyjski Robin Hood" to Rosja w pigułce spod pióra jednego z najlepszych dziennikarzy rosyjskich, autora m.in. bestsellerowej "Rublowki".
Autor zaprasza nas na pielgrzymkę do starożytnego klasztoru Mar Musa, który niedawno został przywrócony do życia przez włoskiego jezuitę o. Paolo Dall'Oglio. Klasztor stał się miejscem spotkań i modlitwy chrześcijan obu tradycji oraz muzułmanów, prawdziwą duchową oazą. Do dziś nie wiadomo co się z nim dzieje. O. Zygmunt Kwiatkowski należał do grona jego najbliższych współpracowników.
Bohaterem książkowego wywiadu jest doktor Andrzej Depko, specjalista seksuolog i neurolog z wieloletnim doświadczeniem wyniesionym z własnego gabinetu. Stawiamy mu pytania o życie seksualne współczesnych Polaków, ich zwyczaje, o to, co uznajemy za normę, a z drugiej strony za dewiacje i odstępstwa od normy. W pierwszych rozdziałach książki poruszamy zagadnienia takie, jak: seksualny rozwój biologiczny płodu, kształtowanie się w człowieku homoseksualizmu i transseksualizmu, seksualność dzieci (pierwsze symptomy, uświadomienie), seksualność nastolatków. W kolejnych zajmujemy się kwestiami antykoncepcji, jak również wpływem mediów i popkultury na kształtowanie społecznych wyobrażeń na temat seksu. Doktor Depko wyjaśnia popularność książek takich, jak 50 twarzy Greya i fenomen, jaki się za tym kryje. Kolejne części książki są poświęcone pierwszym trwałym związkom, dojrzałemu seksowi wraz z wszelkimi urozmaiceniami (seks tantryczny, popularność sex-shopów, filmów pornograficznych itd.). Mówi o zjawiskach takich, jak rutyna, zazdrość w związku, ale też prostytucja, kluby swingersów, czy wreszcie przestępczość seksualna (pedofilia, gwałt, przemoc słowna i fizyczna). Opowiada o preferencjach seksualnych Polaków oraz o seksie w czasie i po ciąży, rozpatrując kobiece ciało w dwóch perspektywach (partnera i kobiety). Osobnym tematem są także choroby przenoszone drogą płciową. Istotnym aspektem książki jest zagadnienie seksu osób starszych, ich potrzeba bliskości i wciąż żywe potrzeby seksualne, a także zdrada fizyczna na późnym etapie związku.
Sahara Zachodnia, ostatnia afrykańska kolonia i – jak mawiają sami Saharyjczycy – największe więzienie świata. Szesnaście lat wojny między partyzantami Frontu POLISARIO a wojskami marokańskimi i dwadzieścia pięć lat negocjacji nie przyniosły rozwiązania konfliktu. W jego wyniku połowa rdzennej ludności uciekła do Algierii i mieszka w obozach uchodźców. Druga żyje pod brutalną marokańską okupacją. Dzieli ich zbudowany przez Marokańczyków 'mur wstydu' – fortyfikacja wojskowa, od której większy jest jedynie Wielki Mur Chiński. Tymczasem organizacje międzynarodowe, powołane by bronić pokoju na świecie, zdają się cierpieć na ciężki przypadek hipokryzji i przewlekłej niemocy. Gdy Bartek Sabela jechał do El Aaiún, stolicy okupowanej Sahary Zachodniej, instrukcja, którą otrzymał od saharyjskich aktywistów, brzmiała: 'Nie rozmawiaj z nikim dłużej niż czterdzieści sekund, nigdy nie podawaj żadnych szczegółów, miejsc, nazwisk'. Musiał kłamać, by przedostać się przez granicę, a ukrywając się przed marokańską policją, obserwował, jak wygląda życie w okupowanym mieście. Pojechał również na drugą stronę muru, na Terytoria Wyzwolone kontrolowane przez partyzantów walczącego o niepodległość POLISARIO. I do Algierii, gdzie przez wiele tygodni mieszkał w obozach dla saharyjskich uchodźców – jedynym w swym rodzaju w pełni zorganizowanym państwie na wygnaniu. "Książka przejmująca, świetna. Pierwsze dwie strony - o parzeniu herbaty i wymalowanym olejną farbą pokoju - czytałem z takim poczuciem, jakbym to sam napisał. Widywałem takie pokoje i piłem taką herbatę, chociaż nie w tak dramatycznych okolicznościach. No ale przecież w tej książce nie chodzi o picie herbaty. I mimo że chciałoby się nie dowiadywać już więcej, nie można przestać czytać." Krzysztof Środa
... Muszę Ci powiedzieć, że czytanie tej ksiązki sprawiło mi ogromną przyjemność, delektowałem się jej luzackim stylem, a przy okazji dowiedziałem się mnóstwa ciekawych rzeczy:.Harry Bucknall zabiera nas w magiczną podróż od tysięcy ptaków św. Marka do odległych Symplegadów... Cudowna ksiązka"".napisana z humorem, a cazsmi z patosem, sladem delfina jest nie tylko opisem podrózy po greckich wyspach, ale także przez grecką historię, mitologię, obyczaje i folklor. Jest to przewodnik po greckich wyspach dający czytelnikowi obok ładunku humoru i opisu przygód, w tym i niefortunnych, współczesny obraz zycia na wyspach greckich.
Leki to trzecia najczęstsza przyczyna śmierci - po chorobach serca i nowotworach.
W swojej najnowszej przełomowej książce Peter C Gotzsche odkrywa przed Czytelnikiem oszustwa branży farmaceutycznej, której przedstawiciele – nie licząc się z życiem i zdrowiem pacjentów – fałszują wyniki badań i stosują kłamliwe chwyty marketingowe.
Autor w przekonujący sposób porównuje świat farmaceutycznych gigantów ze światem tytoniowych potentatów, wyciągając na światło dzienne szokujące fakty na temat społecznych oszustw i politycznych intryg
Zabójcze lekarstwa… to naszpikowana dowodami diagnoza systemu opartego na wszechobecnych przestępstwach, kłamstwie, korupcji i bezsilności agencji regulacyjnych, które wymagają natychmiastowej reformy.
Zabójcze lekarstwa... zdobyła liczne nagrody – w tym główną, nagrodę w corocznym konkursie książkowym, przyznawaną przez poczytne British Medical Association (BMA) w kategorii „Basic of Medicine” w 2014 roku. Została przetłumaczona na 15 języków świata.
Książka o zrozumieniu. Nie tylko o wylaniu na papier tego, co siedzi w głowie przeciętnego niepełnosprawnego w Polsce, czyli stosu narzekań, biadoleń i ogólnie ujmując tego, jak niepełnosprawny ma strasznie ciężko w życiu, w polskich realiach. Opisane są tu również takie rzeczy i zachowania, które ten przeciętny polski niepełnosprawny sam robi źle. W efekcie tworzy się niezrozumienie i podział tego, co powinno stanowić jedność – ludzkości. Ta książka jest po to, aby ten sztuczny podział roznieść w pył.
Żeby coś zmienić, najpierw trzeba to coś zrozumieć.
Kacper H.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?