To jest książka o czarach w Afryce. W niektórych przypadkach religia popycha Afrykanów do atakowania innych ludzi, do popełniania rytualnych mordów, do zabijania ludzi, którzy są albinosami lub mają garb albo są łysi. Przesądy w Afryce są niebywale rozpowszechnione, wielu ludzi nadal wierzy w czary, w coś, co nie ma żadnych racjonalnych ani naukowych podstaw. A jednak czarownice, zazwyczaj kobiety, czasem dzieci lub osoby starsze są nadal systematycznie atakowane, wyganiane ze wsi, czasem zabijane. Częścią mojego życia jest działanie zmierzające do wyeliminowania w Afryce oskarżeń o czary i prześladowań z powodu czarów.
Oskarżone czarownice i czarownicy, którzy uciekają z życiem, kończą w obozach czarownic, gdzie chroni się ich przed egzekucją. Obozy dla uchodźców są efektem, a nie przyczyną polowań na czarownice. Obozy czarownic to końcowy etap pełnego przemocy procesu, który zaczyna się w umysłach przesiąkniętych religią. Powszechnie wierzy się, że czarnoksięstwo jest rzeczywistym przestępstwem karanym śmiercią. Jest to podsycane brakiem prawdziwej edukacji i wykorzystywane przez wróżbitów, wodzów i księży dla zysków finansowych i politycznych.
LEO IGWE (ur.1970) jest nigeryjskim obrońcą praw człowieka i humanistą. Pełnił kierownicze stanowiska w Nigerian Humanist Movement i nigeryjskiej Center for Inquiry. Igwe wychowywał się w południowo-wschodniej Nigerii w katolickiej rodzinie i „bardzo przesądnej społeczności". W wieku dwunastu lat wstąpił do seminarium, aby zostać księdzem katolickim, ale później przekonał się o sprzeczności chrześcijańskiej teologii w Afryce w kontekście wiary w czarownice i czarowników. Jest autorem kampanii na rzecz obrony Afrykanów oskarżanych o czary.
Po lekturze tej biografii perfumy Chanel No. 5 nigdy nie będą pachniały jak dawniej: poza różą stulistną, jaśminem, ambrą i ylang-ylang, można będzie w nich wyczuć zapach żydowskich pieniędzy, woń kolaboracji i nutę antysemityzmu.Ile wart był dla Coco Chanel flakon perfum podczas niemieckiej okupacji Paryża? Czy jej działania faktycznie mogły zaszkodzić Francji? Czy po prostu doskonale wiedziała, co przyniesie jej osobistą korzyść?Ikona stylu, która uwolniła kobiety z gorsetów i zbiła na tym fortunę, przed niemiecką inwazją uciekła do Vichy, a następnie powróciła do Paryża, gdzie resztę wojny spędziła w hotelu Ritz, w towarzystwie wysoko postawionych Niemców. Współpracowała w tym czasie z Abwehrą. Po wyzwoleniu Francji została na krótko aresztowana, ale wypuszczono ją między innymi dzięki protekcji Winstona Churchilla.Biografia, która jako pierwsza ujawnia szokujące fakty z życia legendarnej projektantki mody: współpracę z nazistami, długoletni romans z niemieckim szpiegiem i tajną misję dla Himmlera.Vaughan znakomicie udowadnia, że Chanel nie była niewinną ofiarą okoliczności podczas II wojny światowej, ale pełnoprawną agentką Abwehry z własnym numerem i kryptonimem: Westminster (bez wątpienia był to ukłon w stronę jej kochanka, diuka Westminsteru). Vaughan z polotem przedstawia głęboko zwodniczą osobowość Chanel.Tobias Gray, Financial TimesTo szczery i pozbawiony sentymentów portret postaci, której autorzy zajmujący się modą nie są w stanie skrytykować. Vaughan przedstawia bardzo szerokie spojrzenie na osobę, która została zarówno przesadnie opisana, jak i niedostatecznie zanalizowana.Isabel Schwab, The New RepublicNie jest to bynajmniej relacja o rodzącym się stylu, ale opowieść o tym, jak samotna kobieta stawiała czoła historii, dokonywała trudnych wyborów, knuła, kłamała, współpracowała i wykorzystywała każdy pomysł, żeby przeżyć i przekonać się, że ludzie, na których jej zależało, także przeżyli. Vaughan dotarł do dokumentów, które przez lata były rozrzucone po europejskich archiwach.Marie Arana, The Washington PostWojenne lata Chanel to materiał na film równie dobry co niezapomniane Bękarty wojny Quentina Tarantino. I równie trudno będzie teraz zapomnieć o zdemaskowanej Coco.David D'Arcy, San Francisco ChronicleHal Vaughan amerykański żołnierz, dyplomata, pisarz i dziennikarz. Służył w armii Stanów Zjednoczonych podczas II wojny światowej i w Korei. Był zaangażowany w wiele tajnych działań w czasie zimnej wojny oraz wojny w Wietnamie. Pełnił obowiązki dyplomatyczne w Europie i Azji. Jako korespondent pracował dla New York Daily News i International Press Service (IPS). Relacjonował próbę zabójstwa Jana Pawła II dla ABC-News w Rzymie. Poliglota władał językiem francuskim, niemieckim, włoskim, arabskim i urdu. Zmarł w 2013 roku w Paryżu.
Jerzy Pilch (19522020), jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy i felietonistów polskich, autor m.in. Pod Mocnym Aniołem czy Spisu cudzołożnic (udanie sfilmowanych przez Wojciecha Smarzowskiego i Jerzego Stuhra), przez całe życie żył ze swoimi nienasyceniami: demonem seksu i demonem alkoholu. Wreszcie z demonem ciężkiej choroby. Ale demony te skutecznie zwalczał swoją jasną stroną mocy słowem pisanym i mówionym. PILCHU. Na rogu Wiślnej i Hożej to opowieść o twórcy poprzez jego teksty. O twórcy, który stworzył swoje Macondo, który budził emocje i który przypominał, że warto kochać. Jego przemyślenia na temat obecności Absolutu, sensu futbolu, lęków współczesnego człowieka i nadziei mężczyzn, która kryje się w kobietach, zostaną na długo. Jak to powiedziała pewna młoda dama: Pilch mi śmiga po mózgu i wyjmuje z niego rzeczy, o których nie wiedziałam, że mam.PILCHU to przy okazji także portret pewnego środowiska inteligencji, dziennikarzy i twórców, którzy czy to w wielkiej Warszawie, czy w barwnym Krakowie, czy w małej beskidzkiej Wiśle zachłysnęli się wolnością z jej ciemnymi i jasnymi stronami. Wśród tych ludzi, którzy Pilchowi intensywnie towarzyszyli niemal przez cały czas i towarzyszą na łamach tej książki jest również Witold Bereś, pisarz, autor wielu książek biograficznych (m.in. o Marku Edelmanie, ks. Józefie Tischnerze czy Andrzeju Wajdzie), producent filmowy (m.in. Anioła w Krakowie), a także redaktor naczelny miesięcznika Kraków, w którym Pilch pisywał swoje ostatnie felietony.
Nowa książka znanego i cenionego satyryka Krzysztofa Daukszewicza to nasza rzeczywistość podpatrzona i celnie skomentowana przez smakoszy win regionalnych. Czasem złośliwie, czasem dobrodusznie, ale zawsze dowcipnie i szczerze. Bo jak mówi Sasza Żejmo z kabaretu Jurki: ""Tylko trzy rzeczy nie potrafią kłamać: dzieci, leginsy i MENELE!.Wina Tuska wyziera z każdego zakątka naszej rzeczywistości - obojętne, czy jest to rzeczywistość namacalna czy alternatywna, bo jak twierdzi rzecznik Białego Domu, taka też istnieje.Jeżeli chodzi o logikę białoruską, to jest to myślenie zaskakujące, czego dowodem może być wypowiedź prezydenta Łukaszenki sprzed kilkunastu lat. Na pytanie, co zamierza zrobić z opozycjonistą głodującym przeciwko tyranii, odpowiedział ze szczerym uśmiechem na nieszczerej twarzy, że Białoruś jest wolnym krajem, gdzie nikt nikogo nie zmusza do jedzenia.Jednak przykładem najlepiej udowadniającym, że logika białoruska u nas istnieje, jest wypowiedź senatora Jana Marii Jackowskiego w sprawie łysych opon w samochodzie prezydenta Dudy: ""W sposób niewłaściwy były prowadzone sprawy zarządzania flotą samochodową w latach, w których Prawo i Sprawiedliwość nie było u władzy"".I takich przykładów w tej książce będzie dużo więcej.Krzysztof DaukszewiczKrzysztof Daukszewicz (ur. 1947) - satyryk, felietonista, poeta, piosenkarz, gitarzysta i kompozytor. Działalność estradową rozpoczął w Szczytnie. Po przeprowadzeniu się do Warszawy bardzo szybko zdobył popularność. Z Januszem Gajosem współtworzył kabaret ""Hotel Nitz"", od 1986 do 1990 roku występował w kabarecie ""Pod Egidą"". Przez wiele lat realizował swoje programy satyryczne w TV. Od 2005 roku stały gość programu publicystyczno-satyrycznego ""Szkło kontaktowe"" w TVN24.
Współczesne krytyczne wobec Birmy zachodnie, bliskowschodnie i nadwiślańskie głosy, słusznie oburzając się na prześladowania Rohingya, nie biorą wszakże pod uwagę ogromu zmian, jakie zaszły nad Irawadi, oraz specyfiki tego kraju. Lektura Złotej ziemi z pewnością im się przyda. Będąc świetnym zapisem chwili tuż przed zmianami, książka ta oferuje rzecz w obserwowaniu rzeczywistości birmańskiej bezcenną: perspektywę. Uświadamia, jak daleko Birma doszła w ciągu dekady. Pozwala spojrzeć na ten kraj i gnębiące go problemy z dystansu, z większą empatią. Powinna stać się lekturą obowiązkową dla każdego, kto nie pamięta Birmy sprzed 2011 roku (a tym, którzy pamiętają, z pewnością pomoże przypomnieć sobie, jak źle się działo w kraju pod generalskim butem). Po jej przeczytaniu spojrzenie na Birmę powinno stać się bardziej zniuansowane, głębsze. Birma wciąż czeka na swoją jedność w różnorodności, na rozwiązanie etnicznego węzła gordyjskiego. Wciąż trwa mierzenie się z niejednoznacznym dziedzictwem kolonialnym. Nie zmienił się również wzrósł wręcz polityczny kult Aung Sana, założyciela państwa. Utrzymało się uwielbienie dla jego córki, Aung San Suu Kyi, i to mimo pięciu lat jej rządów, co wiązało się z koniecznością pójścia na liczne kompromisy moralno-polityczne. Birmańczycy inaczej niż Zachód świetnie rozumieją tę cenę i wciąż stoją za Suu Kyi murem. Bo jest dla nich niczym symboliczna tarcza, broniąca przed generałami. Ludzie w Birmie zarówno Birmańczycy, jak i mniejszości doskonale pamiętają uchwycone w Złotej ziemi przez Bogdana Góralczyka długie trwanie rządów Tatmadaw i za żadne skarby świata nie chcą by się powtórzyło. Niestety, mroczne widmo ery generałów powróciło 1 lutego 2021 roku, ponownie sprawiając, że Złota Ziemia roni łzy. dr hab. Michał Lubina, Instytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ Prof. zw. dr hab. Bogdan J. Góralczyk, politolog i sinolog, b. dyplomata, publicysta, wykładowca w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego i jego były dyrektor. W latach 20032008 był ambasadorem RP w Tajlandii, akredytowanym również w Republice Filipin i Związku Mjanma. Do Mjanmy Birmy później jeszcze wielokrotnie jeździł. Specjalizuje się we współczesnych stosunkach międzynarodowych, w tym w zagadnieniach globalizacji, tematyce europejskiej oraz rynków i przemian zachodzących w Azji. Szczególnie dogłębnie zbadał specyfikę, rolę i zmiany dokonujące się w Chinach i na Węgrzech (znając języki obu krajów), czego najlepszym dowodem są dwie książki wydane nakładem Wydawnictwa Dialog: Wielki Renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje (2018) oraz Węgierski syndrom Trianon (2020).
Balaski i cienie II Rzeczypospolitej.Sensacje Celebryci SkandaleSzalone życie celebrytów II RP. Ówczesne smaki i obyczaje kulinarne. Kolonialne ambicje Polski. Romanse w Zakopanem. Czy Dymsza był zdrajcą? Morskie opowieści spod biało-czerwonej bandery. Na czym polega fenomen Mieczysława Fogga? Tajemniczy kasiarz Szpicbródka. Prawda i legenda o Gdyni oraz Wolnym Mieście Gdańsku. Michał Waszyński światowej sławy polski reżyser. Konszachty polityków z gangsterami. Niepowtarzalny klimat i czar II Rzeczypospolitej w pełnej anegdot oraz ciekawostek opowieści Sławomira Kopra.
Wszystko, co musisz wiedzieć, żeby zrozumieć i pokochać Bieszczady.Ta książka to klucz do poznania Bieszczadów. I to wcale nie powierzchownie, ale do głębi. Na podstawie swoich długoletnich doświadczeń autor książki pewnie prowadzi czytelnika po drogach i bezdrożach, meandrach przeszłości i dnia dzisiejszego Bieszczadów. Niczego nie narzuca, lecz jedynie wskazuje szlaki do skarbów, które można tu odnaleźć. Bo Bieszczady są magiczne, jednak ta magia dostępna jest jedynie tym, którzy wiedzą, gdzie i na co należy patrzeć. Nie są skąpe, ale nie obdarowują każdego tak samo. Mierzą wędrowców własną miarą, ceniąc szczególnie tych, którzy przemierzają swoją drogę z szacunkiem i pokorą.Adrian Markowski, autor na poły przewodnika, na poły reportażu, zaprasza na ścieżki bardziej i mniej znane, leżące na szlakach, poza nimi, a także we wnętrzu każdego z nas. Pokazuje, że każdy, jeśli tylko zechce, może przeżyć na tych rubieżach prawdziwą przygodę. Bo choć Bieszczady nie są już dalekie i dzikie, zawsze były i wciąż pozostają wyzwaniem. Każdy musi tu wydeptać swoją ścieżkę. Ta książka to pierwszy krok.Z tą książką zrozumiesz i pokochasz Bieszczady.Krzysztof Potaczała, autor m.in. trzytomowego cyklu ""Bieszczady w PRL-u"", ""To nie jest miejsce do życia. Stalinowskie wysiedlenia znad Bugu i z Bieszczad"" i ""Zostały tylko kamienie. Akcja Wisła, wygnanie i powroty"".Adrian Markowski - pisarz i poeta, autor tomu opowiadań ""Sąsiady"" (zekranizowanego przez Grzegorza Królikiewicza), tomiku piosenek ""Niebo nad Caryńską"" oraz książek dla dzieci ""Na tabliczkę sposób nowy, sama wchodzi ci do głowy"" i ""Na dzielenie sposób nowy, samo wchodzi ci do głowy""; dziennikarz, redaktor i tłumacz, przez całe życie zawodowo związany ze słowem pisanym.
Wystarczyło zaledwie tysiąc czterdzieści dziewięć dni, by w podlubelskim żydowskim miasteczku po dawnych mieszkańcach pozostał tylko zryty przez poszukiwaczy złota cmentarz, zamieniona w szalet synagoga, splądrowane domy i dwadzieścioro troje ocalałych, z których żaden nie chciał tu zostać. Dziś o wojennych losach Izbicy przypomina jeszcze mniej: szkolna gablotka, dwie drewniane kuczki, zaniedbany kirkut i skrawki wyszeptanych opowieści. Bo jak mówić na głos o tych, który odeszli na naszych oczach i często za naszym przyzwoleniem? Rafał Hetman wydobywa z niepamięci postaci i losy, o których uparcie milczały kolejne pokolenia, i opisuje współczesną Izbicę, odbijając ją w lustrze wojennej historii. Właścicielka piekarni i katolicki ksiądz żydowskiego pochodzenia, chłopak, który do końca życia chodził z kulą w szczęce, przepełniony pragnieniem zemsty aptekarz, anonimowi sąsiedzi i świadkowie. Z rozmów, świadectw i dokumentów układa mozaikę żydowsko-polskiej przeszłości, której cień pada daleko poza wojenne lata. Sprawia przy tym, że losy małej, sennej Izbicy stają się uniwersalną opowieścią o polskiej historii. Pisze również o pułapkach ludzkiej pamięci i konsekwencjach milczenia, bo to właśnie przemilczane historie mówią o nas najwięcej. „To jedno z tych miasteczek, których były przed wojną dziesiątki, tych, gdzie jidysz rozbrzmiewał na ulicy częściej niż polski. W historii Zagłady zapisało się jako jedno z miejsc najstraszniejszych, w historii polskiej pamięci o żydowskich współobywatelach wydaje się zupełnie zatarte. Rafał Hetman przypomina – sobie i nam – dlaczego powinniśmy o Izbicy wiedzieć. I co z tą wiedzą zrobić osiemdziesiąt lat po wojnie, kiedy wśród nas wciąż wielu jest takich, którzy wypierają historyczne fakty w imię spokoju sumienia.” Magdalena Kicińska
Co minutę dwadzieścia osób w Stanach Zjednoczonych doświadcza przemocy ze strony swoich partnerów. Przemoc ta jest drugą główną przyczyną zgonów Afroamerykanek, trzecią główną przyczyną zgonów reprezentantek rdzennej ludności USA i siódmą główną przyczyną zgonów białych kobiet. Każdego roku w Stanach ginie tysiąc dwieście maltretowanych kobiet.
Te statystki szokują, ale Rachel Louise Snyder na nich nie poprzestaje. Opowiada osobiste historie ofiar przemocy domowej, rozmawia ze sprawcami, z policjantami i działaczami. Analizuje problem psychicznego przywiązania ofiar do oprawców, wytyka rażące błędy administracji Donalda Trumpa, podkreśla szkodliwość łatwego dostępu do broni i przede wszystkim szuka rozwiązań, które pozwolą lepiej chronić ofiary. Dokładnie badając poszczególne przypadki, zastanawia się, które elementy systemu zawodzą, i na czym powinny polegać zmiany. Śladów pobicia brak to bezkompromisowy i wielokrotnie nagrodzony reportaż pokazujący, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, i jak bardzo ten „rodzinny problem” dotyczy nas wszystkich. Jedna z najlepszych książek non-fiction 2019 roku według magazynu „Kirkus Reviews”.
„Czytając „Śladów pobicia brak”, dowiedziałam się, że w latach 2000–2006 więcej Amerykanek zmarło wskutek przemocy domowej niż amerykańskich żołnierzy poległo na polu bitwy. To szokujące, że najniebezpieczniejszym miejscem na świecie jest dla kobiet ich dom. Nadal istnieje wiele państw, w których przemoc wobec żony lub członka rodziny jest uznana za legalną. Co więcej, w ponad 10 państwach sprawca gwałtu może uniknąć skazania, jeśli poślubi swoją ofiarę.” Angelina Jolie
„„Śladów pobicia brak” obala mity dotyczące przemocy domowej […]. Dzięki wnikliwemu i niezwykle głębokiemu potraktowaniu tematu książka Synder skłania nie tylko do refleksji nad problemem przemocy, ale też nad sposobem pisania na tego rodzaju tematy.
[…] Autorka wykorzystuje wiele technik właściwych dobrym powieściom: opowiada wartko, umiejętne ożywia szczegóły, celnie charakteryzuje postaci. A przy tym wszystkie wątki omawia głęboko i wyczerpująco. Z niezwykłą lekkością przechodzi też od faktów historycznych do współczesności, od konkretnych przypadków do naukowej analizy. To pisarka, która po mistrzowsku ożywia tę opowieść, by sprawić, że naprawdę nas ona obejdzie.” Parul Sehgal, „The New York Times” „Snyder napisała książkę o bardzo wielu rzeczach: o mężczyznach, którzy biją i zabijają swoje żony lub partnerki, o ludziach, którzy próbują przewidzieć, czy dojdzie do morderstwa, i tych, którzy usiłują pomagać sprawcom, a także o ubóstwie, depresji, rozpaczy, przywilejach, egzekwowaniu prawa, więzieniach, zdrowiu psychicznym, polityce i sprawach płci. Mogło się to udać tylko naprawdę utalentowanej, pewnej swojej wiedzy i fachu pisarce.” Masha Gessen „Tej książki nie sposób odłożyć. Jest wciągająca jak najlepsza powieść, bezpośrednia jak osobiste wyznanie, doskonale udokumentowana i poparta ogromem wiedzy. […] Autorka przenosi nas w świat ofiar, oprawców i tych, którzy na różne sposoby mierzyli się i uporali z przemocą. Ich historie są wstrząsające, ale Snyder nie pozwala nam przerwać, tylko wskazuje możliwe rozwiązania. […] Po kilku rozdziałach powiedziałem znajomej prokurator, że wszyscy w jej biurze, a właściwie wszyscy urzędnicy, którzy mają do czynienia z problemem przemocy w rodzinie, muszą przeczytać tę książkę. Ona ratuje życie.” „The Washington Post” „Nie wiem, skąd Rachel Louise Snyder wzięła siłę, by napisać tę książkę – czyta się ją jak dziennik korespondenta wojennego. Opisując konsekwencje przemocy domowej, Snyder chce sprawić, by prywatny koszmar stał się sprawą publiczną.
Norwegia – kraj Ibsena, egalitarnego „prawa Jante”, surowej przyrody i zamożnych obywateli. Społeczeństwo harmonii, otwartości na reformy i troski o wspólne dobro, dbające o równouprawnienie, tolerancję i sprawiedliwość. Czy jednak na pewno Norwegia jest realizacją wolnościowej utopii? Najlepszy kraj na świecie to analiza głębokiej sprzeczności tkwiącej w historii norweskiej kultury od XIX wieku po dziś – wtedy ujawniającej się w pojedynku między tak zwanymi patriotami a partią inteligencką, obecnie w tarciach wewnątrz norweskiego „reżimu dobroci”. To również pamflet, który rzuca światło na norweski talent godzenia sprzeczności: między radykalizmem a konserwatyzmem, religijnością a sekularyzmem, indywidualizmem a komunitaryzmem, utopijnymi ideami i zdrowym rozsądkiem. Nina Witoszek, uznana polska historyczka kultury od lat mieszkająca w Norwegii, wkłada kij w mrowisko politycznej poprawności. Świeże spojrzenie, ostre pióro, odwaga polemiki, bezlitosna ironia i doskonała znajomość norweskiej kultury. Jej książka to moralna biografia Norwegii – kraju który zadziwia, prowokuje i inspiruje do przemyśleń na temat idealnej demokracji i społeczeństwa dobrobytu. „Nina Witoszek opisuje Norwegię z sympatią, ale i z ironią. Zrozumieć norweską duszę – to jedno. Rozkochać w niej czytelnika i zadziwić go paradoksami – drugie. Żeby to zrobić, autorka żongluje norweskimi baśniami, anegdotami, cytatami z wybitnych myślicieli i doprawia to wszystko szczyptą szelmowskiego humoru.” Maciej Czarnecki
ZA KRATAMI Z NAJNIEBEZPIECZNIEJSZYMI PRZESTĘPCAMIProfesor David Wilson spędził swoje życie zawodowe na pracy z najniebezpieczniejszymi przestępcami i mordercami. W wieku dwudziestu dziewięciu lat został najmłodszym w historii brytyjskim dyrektorem więzienia. Od tej pory spędzał czas z najgroźniejszymi bestiami w ludzkiej skórze. Prowadził przesłuchania, ale także rozmowy nad filiżanką herbaty lub czegoś mocniejszego, patrząc mordercom w oczy i mówiąc, że są psychopatami. Z niektórymi z nich zawiązał coś na kształt przyjaźni, inni chętnie by go zabili.To historia naczelnika więzienia, eksperta i profesora kryminologii, która jest fascynującym studium zła i nieprzeniknionej ludzkiej natury.David Wilson jest jednym z najsłynniejszych brytyjskich kryminologów.
Reporter i syn w żałobie wraca, by odkryć prawdę o losie zaginionej matkiPaździernikowy świt 1943 roku. Dom jeszcze śpi. Mama, już ubrana, karmi trzymiesięczną Irenkę. Za chwilę wychodzi, przed nią osiemnaście kilometrów. Chce odebrać ubranka córeczki oddane na przechowanie sąsiadce w sąsiedniej wsi. Załatwi to szybko, wróci przed nocą. O swojej wyprawie nie mówi mężowi, nie puściłby jej samej.Ponad pięćdziesiąt lat po wojnie dorosły syn wraca na Białoruś, do krainy dzieciństwa. Rozpoczyna reporterskie śledztwo chce odkryć prawdę o losie zaginionej matki, którą w tamten październikowy poranek widział po raz ostatni.Są historie, które decydują o całym życiu i które przez całe życie chce się zapomnieć, ale one upominają się, by zostać opowiedziane. Jerzy Szperkowicz, dziennikarz i reporter, w przygotowywanym wiele lat reportażu włamuje się do własnej pamięci, ale i pamięci świadków tamtych wydarzeń, by odsłonić straszną tajemnicę i zrozumieć relacje między sąsiadami z jednej wsi. Prawda, którą odkrywa, okazuje się gorsza niż wszystkie przypuszczenia.Emocjonalne literackie świadectwo za sprawą unikalnego stylu i wrażliwości autora zmienia się w uniwersalną opowieść o człowieczeństwie i próbie pogodzenia się z tym, z czym pogodzić się nie sposób.Jerzy Szperkowicz ur. 1933 w Wilnie. Autor wielu reportaży, publicysta. Narciarz i miłośnik winorośli. Mieszka w Warszawie (a czasami nad Narwią) z żoną, Hanną Krall.
Książka przedstawia historie dzieci, których rodziców uznano za "wrogów Związku Sowieckiego" w okresie od jego powstania do śmierci Stalina.Kiedy rodziców aresztowano, tracono, zsyłano do Gułagu - dzieci dzieliły ich los i także cierpiały. Miliony dzieci określanych mianem "społecznie niebezpiecznych" straciło rodziców, domy i dzieciństwo. Ściśle tajne dokumenty z rosyjskich archiwów, pamiętniki i wywiady z ocalałymi pozwalają odpowiedzieć na pytania: jak doszło do takich wydarzeń, kto o nich wiedział i czy ktoś próbował walczyć o ocalenie dzieci?Książka pokazuje także, jak emocje związane z traumą z dzieciństwa przeniosły się na późniejsze życie, przechodząc z ofiar na ich dzieci i wnuki.
Andrzej Klim zabiera nas w podróż do barwnych lat sześćdziesiątych, kiedy w warszawskim SPATiF-ie dyskutowano Heideggera i szanse odzyskania niepodległości, Czesław Niemen koncertował w Stodole, a w sylwestrową noc Szampanskoje Igristoje lało się strumieniami. Pokazuje szerokie spektrum życia kulturalnego w ponurym PRL-u, zaprasza do kultowych miejsc, kabaretów, klubów studenckich, odsłania kulisty życia towarzyskiego w ośrodkach wypoczynkowych i sanatoriach, a także osobliwości rozrywek kultywowanych w kręgach dyplomatycznych.
Tomik Jak (nie)dobrze jest emerytem być jest pierwszym wydanym drukiem zbiorem wierszy poświęconych emerytom oraz ich wadom i przywarom potraktowanym z przymrużeniem oka.Aleksander Kaczorowski urodził się w 1947 r. w powiecie kolskim w Wielkopolsce. Mieszka w Tomaszowie koło Żagania. Ukończył Liceum Pedagogiczne w Morzysławiu, potem szkołę oficerską i Wydział Elektryczny Politechniki Poznańskiej. Humorysta, organizator imprez rozrywkowych w środowisku Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Żaganiu, którego jest prezesem. Kolekcjonuje znaczki pocztowe oraz dowcipy, które opowiada w towarzystwie.
Czy znany profesor zabił swoją młodą żonę? Tym żyła cała Polska!Pewnej mroźnej styczniowej nocy 1955 roku do małego mieszkania przy ulicy Nowy Świat w Warszawie zostają wezwane milicja i pogotowie. Na miejscu stwierdzają zgon młodej kobiety, żony znanego w warszawskim świecie intelektualisty, profesora zoologii, Kazimierza Tarwida. Zostaje on oskarżony o otrucie Teresy Tarwid cyjankiem potasuNieszczęśliwy wypadek, samobójstwo czy morderstwo doskonałe? Tę zagadkę swego czasu próbowała rozwiązać cała Polska Ludowa. Jarosław Molenda w swojej najnowszej książce analizuje wydarzenia, które tak podzieliły ówczesne społeczeństwo i sądy obu instancji.Czy młoda matka mogła chcieć się zabić? Czy nowa kochanka była wystarczającym powodem do zabójstwa żony? Dlaczego dwoje naukowców trzymało w domu niebezpieczny cyjanek?Sprawa Tarwida to, obok sprawy Gorgonowej, jeden z najgłośniejszych procesów poszlakowych w historii polskiego sądownictwa, który trwał pięć lat i który budzi emocje do dziś.
Czarnobyl jako symbol technologicznej katastrofy szczególnie w ciągu ostatnich lat zmienił swe oblicze.W 2019 r. Czarnobylską Strefę Wykluczenia odwiedziło 124 tys. osób z całego świata. Zona postrzegana jest dziś z jednej strony jako miejsce pamięci, z drugiej zaś jako atrakcja turystyczna, co nierzadko wzbudza wiele kontrowersji.
Kraków lat 90. bez makijażu, brudny, ale szczery.Marcin Siwiec, czyli po prostu Siwy, lider znanej w latach 90. kapeli punkrockowej, autor tekstów piosenek, powraca w świat tuż po przemianach ustrojowych w świat agresji, przemocy oraz skrajnego nacjonalizmu ścigającego na ulicach wszystko, co odmienne. Wprowadza czytelnika w środowisko punków, anarchistów, ale też przedstawia zwyczajnych ludzi, którzy chcieli być po prostu wolni, równi i mieć z życia coś więcej niż tylko pracę i wydawanie zarobionych pieniędzy na tanie świecidełka. Opowiada również o muzyce, ale nie o taniej, popularnej, lecz o muzyce z przekazem, gdzie tekst często bywał wskazówką i radą. Tekst, który zrywał maskę obłudy z zakłamanego świata. W tej książce i zdarzenia, i ludzie są autentyczni, a poruszane problemy wciąż aktualne.Michał Czarny Krzywak - krakowski załogant lat 90., poeta, wolnościowiec, miłośnik Krakowa.
Kapitan Jerzy Radomski od pięćdziesięciu lat żegluje po morzach i oceanach. W latach 1978-2010 na swoim jachcie ""Czarny Diament"" odbył najdłuższy rejs w historii polskiego żeglarstwa. W tym czasie przepłynął 240 500 mil morskich, odwiedził 82 państw oraz 449 portów. W czasie tej długiej żeglugi towarzyszyli mu czworonożni przyjaciele: Burgas (1978-1991), pies z Bułgarii i Bosman (1990-2009), pies z Południowej Afryki.Wiele lat temu zapytałam moją, dziś już nieżyjącą, mamę, jakim zwierzęciem chciałaby być. Chwilę myślała. Oczekiwałam odpowiedzi: orłem, delfinem... Usłyszałam: twoim psem. Ja natomiast mogłabym zostać psem kapitana Jerzego Radomskiego. Oczywiście doszłam do tego wniosku po przeczytaniu książki ,,Burgas i Bosman - psy z Czarnego Diamentu"". Wynika to nie tylko z tego, że kocham wodę. Przede wszystkim kocham dobre książki, psy i wspaniałych ludzi. Wszystko to znajdzie Czytelnik w tej niezwykłej opowieści. W dzisiejszych czasach rzadko spotkać można romantycznych bohaterów z krwi i kości. Kapitan z pewnością do nich należy, a do tego ma prawdziwy talent literacki. Bardzo, bardzo polecam książkę o pięknej przygodzie, choć tak naprawdę o miłości... do psów, morza i życia w ogóle.Dorota Sumińska
Latem 2001 roku Peter Hessler, wieloletni korespondent ""New Yorkera"", nie bez trudu zdobył chińskie prawo jazdy, a następnie ruszył w podróż przez Kraj Środka, by obserwować zmiany, jakie zaszły w Chinach dzięki rozwijającemu się przemysłowi motoryzacyjnemu i szeroko zakrojonej akcji budowy dróg. Na jego oczach niemal zupełnie wyludniona wioska niedaleko Pekinu przekształciła się w ciągu kilku lat w prosperujące centrum turystyczne. Był też świadkiem zakładania specjalnych stref ekonomicznych, w których bez przeszkód rozwija się prywatny przemysł. Wszędzie, gdzie dotrą państwowe autostrady, jak grzyby po deszczu wyrastają fabryki guzików, butów czy usztywniaczy do biustonoszy.Jednak podróże Hesslera to nie tylko opis zmieniającego się krajobrazu Chin, ale także opowieść o ludziach poznanych w drodze: o autostopowiczkach jadących do rodziców, którzy zostali na wsi, o starcach, którzy jako jedyni nie wyjechali z opuszczonych osad, o początkujących biznesmenach marzących o rozkręceniu własnego interesu i robotnikach migrujących w poszukiwaniu lepszych warunków życia.Peter Hessler z niezwykłą zręcznością opisuje zmieniający się krajobraz rolniczego państwa, które niegdyś skryło się przed obcymi za Wielkim Murem, a teraz buduje fabryki i drogi, by ściągnąć ich do siebie.Książka otrzymała nominację do BBC Samuel Johnson Prize for Non-Fiction 2011.Peter Hessler, współczesny Marco Polo przemierzający Chiny wynajętym jeepem, ujrzał cuda godne filmu braci Coen (). Rzadko zdarza mi się czytać książki, które wywracają do góry nogami wszystko, co dotąd wiedziałem o jakimś kraju. To jest jedna z nich. Bloomberg NewsHessler jest przenikliwym obserwatorem i doskonałym pisarzem (). Łączy rzetelny reportaż z literackim opisem szczegółów i szczyptą ironii, by odmalować czytelnikowi portret drugiego co do wielkości supermocarstwa świata pędzącego ku wielkim zmianom. The Boston GlobePrzez drogi i bezdroża imponuje rozmachem (). Hessler błyskotliwie i ze swadą opowiada zarówno o historii podboju mongolskiego, jak i o tym, gdzie kupić w Chinach używany samochód. Dwight GarnerZ książki Hesslera wyłania się obraz wielkich nadziei, zabarwiony jednak żalem i tęsknotą za tym, co w toku zmian zostaje bezrefleksyjnie porzucone. The Wall Street JournalFantastyczna książka autentycznie zabawna i jednocześnie bardzo wnikliwa. Przez drogi i bezdroża jest znakomitą opowieścią nie tylko o Chinach, ale o ludzkości w ogóle. Jonathan YardleyKsiążkę Petera Hesslera zacząłem czytać z dużą rezerwą. Pomysł, żeby wyrobić sobie chińskie prawo jazdy i ruszyć na wyprawę do granic Państwa Środka, wygląda interesująco, lecz dość banalnie: coś w sam raz dla amerykańskiego dziennikarza dysponującego zbyt dużymi zasobami gotówki. Szybko jednak zapomniałem o uprzedzeniu, porwany przez nurt opowieści napisanej w sposób zupełnie niezwykły. Przez drogi i bezdroża to książka o najbardziej dynamicznej dekadzie rozwoju Chin, pisana jednak z perspektywy historii konkretnych ludzi. Muszą codziennie mierzyć się z chaosem zmian, brutalnością systemu i złożonością ludzkiej natury wystawianej nieustannie na pokusy i wyzwania. Hessler pisze z niezwykłą empatią i szacunkiem dla swoich bohaterów, zbliża się do nich niemal do granicy intymności, jednocześnie jednak nie tracąc dystansu potrzebnego, by opowieść o pojedynczych ludzkich losach odsłaniała uniwersalną prawdę o życiu. Edwin Bendyk
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?