Niniejsza publikacja przynosi monograficzne ujęcie najważniejszego, przynajmniej według opinii jego współczesnych, poety Młodej Polski, którego język narzucił normę stylistyczną całej epoce. Kazimierz Przerwa-Tetmajer okazał się dostępny i przystępny, bliżej mu było do Verlaine’a niż do Mallarmégo, dzięki czemu był demokratycznie czytany przez ludzi różnych środowisk, podobnie jak Sienkiewicz. Ten mechanizm lektury świetnie opisuje Lidia Kamińska. Już na wstępie wskazuje, że Tetmajera interpretowano jako poetę emocji, wyczulonego na oczekiwania czytelników – pisał o tym, co „grało w duszy” ludzi. Autorka przyjmuje trafne założenie, że dziś na nowo możemy odkrywać ważną dla epoki poezję przez powrót do tego, jak była wówczas czytana. To podróż sentymentalna w przeszłość, próba rekonstrukcji, ale na innym pułapie metodologicznego rozpoznania. Z recenzji prof. dra hab. Dariusza Trześniowskiego Lidia Kamińska – doktor literaturoznawstwa, zatrudniona na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Katedrze Historii Literatury Pozytywizmu i Młodej Polski. Autorka artykułów naukowych poświęconych literaturze Młodej Polski, opublikowanych między innymi w „Pamiętniku Literackim”, „Ruchu Literackim”, „Wielogłosie”. Redaktorka czterech tomów zbiorowych, stypendystka MNiSW, członkini zespołu w grancie Edycja krytyczna „Dzieł” Stanisława Przybyszewskiego (seria A i B), autorka wstępów do t. 4 (Synowie ziemi, oprac. G.P. Bąbiak, D. Dziurzyński) i t. 5 (Mocny człowiek, oprac. G. Matuszek-Stec).
Paradoks znaczenia twórczości Leopolda Staffa dla przemian polskiej poezji polega na nieustannej oscylacji między dającą się zauważyć nieobecnością i ukrytą obecnością. Związany jest ściśle z zaakceptowaniem przez niego samego przemijania konwencji poetyckich, w których się wypowiadał, i z równoczesną wiarą w to, że ostatecznie liczy się tylko poezja i tylko ona zostaje.Leopold Staff nie miał tyle szczęścia, ile mieli go ci, których na swej długiej drodze twórczej spotykał, z którymi podążał i których mijał. Jak choćby Leśmian, skamandryci czy Różewicz. Wydawać by się mogło, że spełniło się w naszych czasach proroctwo z wiersza, którym twórca Dziewięciu muz zamknął swój ostatni tom: Zostanie po mnie pusty pokój/ I małomówna, cicha sława.Autorzy książki Twórczość poetycka Leopolda Staffa. Konteksty i relacje przekonują jednak, że proroctwo owo się nie spełniło, bo sława Staffa, może nie najbardziej dziś rozgłośna, nie jest przecież małomówna.W składających się na tom studiach i szkicach nie znajdziemy tekstów, z których przebijałby ślepy zachwyt. Chciałoby się powiedzieć, że przedmiot, zgodnie ze swoim ciężarem gatunkowym i alchemicznymi właściwościami, pozwala badającym go podmiotom zachować równowagę. Autorzy książki mówią bardzo różnymi językami, reprezentują bowiem rozmaite upodobania badawcze. Ale przecież różnymi językami mówił sam Staff, do każdej z epok, w których tworzył, dokładając zresztą, o czym w tomie wspomina się wielokrotnie, własne, oryginalne pierwiastki. I zapraszał do dialogu; poetyckie dialogi z dziełem Staffa to istotna druga część tomu, ale nie ostatnia. Na końcu książki znajdziemy rarytas garść wierszy odnalezionych w rękopisie, których autor Snów o potędze nie włączył do swego debiutanckiego tomiku.Z recenzji prof. dr. hab. Aleksandra Nawareckiego
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?