KATEGORIE [rozwiń]

Wydawnictwo LSW

Okładka książki Dwie twarze kobiety

29,40 zł 21,15 zł


Tadeusz Zając, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Autor kilku sztuk teatralnych, słuchowisk radiowych, scenarzysta serialu telewizyjnego pt. „Dorastanie”. Autor książek: Mężczyźni to dranie, Zapomnij..., Nie daj się czyli niewinny na 120 procent, Dorastanie, Parkingowy. „Coś istotnego się dzieje w naszym życiu, skoro w wielu publikacjach naukowych i beletrystyce widać modę na taki obraz męskości. Promiskuityzm głównej bohaterki jest pokazany często w tonacji sadomasochistycznej. Katarzyna w ten sposób próbuje przełamywać kulturowe tabu i normy obyczajowe. Seks jest jedną z metod budowania swojej niezależnej osobowości. Sądzę, że powieść może spodobać się wielu czytelnikom.                                                                                     Profesor Zbigniew Lew-Starowicz” …Mężczyzna zaśmiał się nerwowo, rozejrzał płochliwie wokół. ? Jestem w ukrytej kamerze?? Mówię poważnie. Chcę się z panem... dupczyć. ? Słowo to z trudem przeszło mi przez gardło. ? Ja pana konkretnie. Pan mnie nie. Idziemy? Tu blisko jest miły, cichy hotelik...? A kto płaci za hotel? ? spojrzał na mnie uważnie. Uśmiechnęłam się lekceważąco i machnęłam ręką. ? Oczywiście zapraszający.? Na pewno nie jesteśmy w ukrytej kamerze? ? ponownie spojrzał badawczo wokół. Pokręciłam przecząco głową. Ile kobiet potrafi tak zagadać obcego mężczyznę? Bezceremonialnie, wprost, bez owijania w bawełnę. Zerwać całą tę fałszywą otoczkę kultury i obnażyć swoje instynkty, ukryte pragnienia, żądze. Przestać tylko fantazjować, wyobrażać sobie, śnić wyzwolony seks. Działać bez ograniczeń! Bez zahamowań! Zresztą, co to znaczy wyzwolony seks? To jest sprawa wychowania w takiej czy innej konwencji obyczajowej. Do tej pory są plemiona w Ameryce Południowej, których członkowie pieprzą się ile wlezie, na oczach wszystkich, ale już jedzą każdy z osobna, wstydliwie, ukryci za drzewami. Może dlatego, że jedzenie ważniejsze niż seks. Najpierw trzeba przetrwać. Potem przyjemności. Dłubanie w nosie też .A ja wyrosłam, ukształtowałam się w cywilizacji europejskiej, czy to moja wina? Spętała mnie „Cholera Cywilizacja”. Ile czasu i wysiłku zajęło mi rozbicie tej krępującej skorupy! Tylko ja wiem. „Ada, to nie wypada” ? tytuł starej, przedwojennej piosenki z filmu, który z dziadkiem oglądałam kiedyś w telewizji. Utkwiła mi w głowie ta piosenka, często podśpiewywana przez dziadka, gdy był w lepszym humorze. Postanowiłam zmienić sens piosenki w „Ada, wszystko wypada!”. Wyszarpnąć z siebie krępujące, obezwładniające kawałki kompleksów!                                                                                                                (fragment)
Okładka książki W pajęczynie wspomnień

35,70 zł 22,47 zł


  Wieczorem Bartek odwiedził Alicję. Naprawdę musiał porozmawiać z kimś tak od serca, a Tak po prostu, bez komentarzy. Zauważył, że coraz mniej ludzi posiada tę umiejętność. Wszyscy chcą mówić a nie ma, niestety, kto słuchać. Alicja potrafiła, on też często wysłuchiwał jej historii i jeśli poprosiła o radę, to jej udzielał. Znał życie i wiedział na jego brzydki temat więcej niż ktoś mógłby przepuszczać.? No dobra, koleżko, opowiadaj, co leży ci na sercu. Alicja zrobiła kawę, otworzyła też butelkę wina przywiezionego z Hiszpanii. Teraz już wygodnie usiadłszy w fotelu mogła słuchać. ? Ala, chyba się zakochałem.? To nic nowego, ty przecież często to robisz. Jesteś niesamowicie kochliwym facetem.? Wiem, ale teraz to naprawdę coś poważnego. On nic o tym nie wie. ? Ale jest przynajmniej wolny? Może ma kogoś.? To wiem na pewno, że jest wolny, starszy ode mnie, poza tym chyba tak jak ja swoje życie osobiste okrywa tajemnicą. Sama wiesz jak jest. Chciałbym go poznać, ale żadnego geja!? Znasz. Tylko nie wiesz nic o jego orientacji seksualnej. To jest Maciek. ? Maciek nie jest gejem! Chodził kiedyś z moją koleżanką. ? Ja też mam w swoim życiu kilka przygód z dziewczynami. Tylko, że nic z tego nie wyszło. Nie można układać sobie przyszłości w kłamstwie i nieuczciwości w stosunku do partnera. Nikomu to nie wyjdzie na dobre…       
Okładka książki Mojej najpiękniejszej ja najmądrzejszy

42,00 zł 29,80 zł


Dostałem wyrok na życie. Bez odwołania lub zawieszenia. Zjawiłeś się, ale masz wybór. Czy rzeczywiście? Tak. Możesz skrócić ucieczką. Chcesz jednak pełną odsiadkę? Wybrałem pełną, bo chyba można tak to nazwać, gdy kalendarz pokazuje mi, że to już osiemdziesiąty pierwszy rok wyroku. To był długi bieg...Tyle razy zadyszka nazwana zawałem. Ile razy? Było tego ze trzy. Ten ostatni tak się wnerwił, że rozciął mnie jak kurczaka i grzebał w sercu... Zlitował się i dołączył trzy nazwane przez mądrzejszych bajpasami? Co to dało? Być może tę książkę. Tylko dla kogo, no właśnie... Gdy komuś kalendarz pokazuje jakieś trzydzieści z czymś, jakieś pięćdziesiąt z czymś, już nie mówiąc o dwudziestu z czymś, to czy będzie czytał moje osiemdziesiąt z czymś? Skoro są ci, co wybrali pracę w prosektorium i ci, co naukowo rozbierają postacie żywe już tylko w ramach portretów na desce lub płótnie, to może zdecydują się rozebrać mnie po kawałku. Dlaczego jednak właśnie mnie? No właśnie...Nie mnie decydować o gustach. Czy jednak mogę zasłonić się powiedzonkiem mądrości powszechnej, że każda potwora znajdzie swego amatora? Mogę spróbować. Skoro mawia się również, że na każdą dupę znajdzie się krzesło, to chyba będę brnął dalej z moimi osiemdziesiąt z czymś... Fragment
Okładka książki Ballada o zegarze z ratuszowej wieży

34,70 zł 24,27 zł


Janusz Koryl (1962) jest poetą i prozaikiem mieszkającym i pracującym w Rzeszowie, laureatem wielu ogólnopolskich konkursów literackich. Autor kilkunastu wydanych tomów wierszy m.in. Mieszkam w sercu ptaka, Do czego służy niebo, Kłopoty z nicością, Siatka na motyle, Spacer po linie, Porachunki. Opublikował też kilka powieści, np. Zegary idą do nieba, Śmierć nosorożca, Ceremonia, Urojenie, Układ i Pióro anioła. Ballada o zegarze z ratuszowej wieży to niepozbawiony ironii, wielobarwny portret społeczności małego miasteczka, przygotowującego się do wielkiego wydarzenia – wizyty Prezydenta RP. Wszyscy mają nadzieję, że pobyt w miasteczku tak zacnego gościa będzie przełomem, który wepchnie życie mieszkańców na nowe tory i pozwoli im spojrzeć na wszystko inaczej... …Taki na przykład Chudzicki mieszkający w sąsiedniej klatce na pierwszym piętrze. Świata poza żoną nie widział. Zawsze kupował jej róże i słodkie czekoladki. Raz to nawet bił się o nią z Dołęgą. Bo Dołęga powiedział, że Chudzicka ma dupę jak trzydrzwiowa szafa. Ktoś doniósł Chudzickiemu. I bił się Chudzicki jak Zbyszko z Bogdańca o honor swojej Danuśki. Stracił co prawda dwa przednie zęby, ale Dołęgę pokonał. I wrócił do domu z różami i wielką bombonierką. A po dziesięciu latach wszystko się zmieniło. Miłość skruszała jak skała na wietrze aż całkiem zniknęła. Chudzicki, nie wiedzieć czemu, przestał kochać żonę i zaczął ją bić czym popadnie. Coraz żarliwiej i coraz regularniej. A ona, biorąc cięgi, krzyczała, płakała, ale jej mąż nic sobie z tego nie robił. I przestał, rzecz jasna, przynosić prezenty, jak gdyby zabrakło na świecie róż i czekoladek. Dronka nigdy nie mógł zrozumieć, kto pociąga sznurki w tym dziwnym widowisku. Bóg? Szatan? A może obaj na zmianę, jakby przed laty zawarli umowę i obiecali sobie współpracę? Bo trzeba przecież obiektywnie przyznać, że tak to właśnie często wyglądało. Jakby się boska szlachetność mieszała z diabelskim szelmostwem… Fragment opowiadania „Kot”
Okładka książki Krótki przewodnik po systemie prawa polskiego.

45,00 zł 29,23 zł


Celem niniejszej publikacji jest uporządkowanie wiedzy na temat polskiego prawa ? w zakresie obowiązujących ustaw. W opracowaniu przyjęte zostało ujęcie systemowe, czyli przegląd aktualnych przepisów z punktu widzenia sytuacji poszczególnych osób, biorąc pod uwagę ich zróżnicowaną sytuację, w tym wiek oraz status społeczny i zawodowy…z Wprowadzenia
Okładka książki Bo ja kocham PRL

34,30 zł 21,26 zł


  Piotr Wróbel ? Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego (etnografia) i Uniwersytetu Warszawskiego (dziennikarstwo). Były dziennikarz z ponad 20-letnim stażem w  tym zawodzie. Nie ma cesarskiego życia, bo ? jak sam zapewnia ? stało się tak tylko i wyłącznie dlatego, że nie przyszedł na świat na skutek cesarskiego cięcia. Oprócz dziennikarstwa zarabiał na życie m.in.: sprzedawaniem zniczy i rozwożeniem pizzy. Ta książka to jego debiut. Pytany, dlaczego wcześniej nie postanowił napisać książki, odpowiada: „Bo wcześniej mi się nie chciało”… Gagarin w poszukiwaniu Boga Ojciec, Franciszek, całymi dniami pracował na budowach. Mówiono o nim: „złota rączka”. Zajmował się stolarką, był cieślą, kołodziejem i kowalem. Do chałupy przyjeżdżał tylko na soboty i niedziele. I to nie zawsze. Z czasem zaczął się nawet trochę dorabiać, bo kupił dwie morgi pola. Matkę uderzył tylko raz. Kiedyś przywiózł dwa kilogramy kiełbasy, a ona ? nie wiem, dlaczego ? nie chciała wziąć. Zdenerwował się chłopisko i zaczął tą kiełbasą okładać matulę jakby na dowód, że w Kieleckiem nie wszystkie spory rozstrzyga się wyłącznie przy użyciu wideł. Ojciec dużo pił. W swoim fachu był mistrzem, a porządny mistrz nie mógł być porządny, gdyby nie potrafił dużo wypić. Każda budowa kończyła się wiechą. Czyli ? popijawą. Ludzie stawiali mu chętnie i dużo sądząc, że wypije co swoje i mało weźmie za robotę. I ojciec wypijał co swoje i mało brał za robotę. Coraz częściej nie wracał do domu i coraz częściej znajdywano go zamroczonego w rowie. Kiedyś to się musiał w tym rowie przeziębić, bo jego szyję pokryły liszaje i czyraki. To z tego powodu trafił do szpitala. Zmarł 12 kwietnia 1961 roku. „Popatrzcie no! Do czego to mogą doprowadzić zwykłe czyroki i liszaje ? komentowano na jego pogrzebie. ? Popatrzcie no, do czego Ruskie mogą doprowadzić” ? komentowali inni, pozostający pod wrażeniem, że dokładnie 12 kwietnia tego roku Gagarin wyruszył na podbój kosmosu. „Ruscy wysłali Gagarina w kosmos, żeby sprawdził, czy Pan Bóg jest” ? tak komentowali to wydarzenie ci, którzy uważali, że Bóg czai się tuż nad gęstą warstwą cumulusów.
Okładka książki Nasz ostrowski celebryta

36,00 zł 25,18 zł


Janusz Wachowski (1948 r.), absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych, studiował też polonistykę na Uniwersytecie Gdańskim; zadebiutował w połowie lat 80-tych XX w. opowiadaniami drukowanymi w „Życiu Literackim”. Publikował również w „Tygodniku Kulturalnym” i „Twórczości”. W 1985 r. wydał w „Iskrach” zbiór opowiadań pt. „Podpalacz”, kilka lat później – tom pt. „Zmierzch pułkowników”. Prezentowany, trzeci tom opowiadań Autora ukazuje życie wielkiego miasta obserwowanego przez starszego człowieka zafascynowanego współczesnością, której nie do końca rozumie, która go fascynuje, ale także przeraża, stąd chętnie wraca wspomnieniami do czasów swej młodości, spędzonej w rodzinnej Ostrowi Mazowieckiej. Proza Wachowskiego charakteryzuje się narracją, w której w dobry warsztat pisarski polonisty wtopiono konkretność miejsca i czasu akcji (precyzja byłego pancerniaka). Język Autora nie szafuje rozbuchanymi metaforami, nie epatuje dosłownością scen erotycznych czy trudną w odbiorze stylistyką. To proza, którą czyta się lekko, bez cienia znużenia; po prostu dobry relaks...
Okładka książki Sposób na życie

48,00 zł 33,58 zł


Janusz Jano Mielczarek, to twórca o wielu obliczach. Książkowo debiutował w roku 1986, zbiorem opowiadań nagrodzonych w Konkursie na Debiut Książkowy Wydawnictwa „Iskry” w Warszawie, a wydanym przez Krajową Agencję Wydawniczą w Łodzi. Potem przez 25 lat milczał literacko. W roku 2011 wydaje „Hrabalowisko i inne opowiadania”, a następnie do roku 2018 jeszcze cztery książki. Funkcjonuje bez autorskiej strony w Internecie. Ceni prozę gęstą, emocjonalną, nie pozbawioną dramatyzmu i erotyki, przeplataną humorem i poetyką. Wciąż jeszcze próbuje sprawdzać się w cenionych konkursach literackich; w ostatniej dekadzie był kilkakrotnie nagradzany za opowiadania, w tym m.in. w Literackim Konkursie im. S. Grochowiaka w roku 2010 ? III nagrodą oraz 2014 ? I. W latach 2018 i 2019, jego opowiadania drukowało Pismo Artystyczne „Format”, a jedno z ostatnich figuruje wśród zapowiedzi druku w „Twórczości”. Przedstawiona książka jest osobistym wyborem Autora, dokonanym z około pięćdziesięciu tekstów, które napisał. Każdy z tych utworów jest sam w sobie perełką Małej Literatury, właśnie przez skróty, niedopowiedzenia, aluzje. […] Roman Szenk („Hrabalowisko i inne opowiadania”, DKC Aleje ? 3, 2011 rok) W pierwszym tekście „Sposób na życie”, spotykamy sympatycznego piwosza, który przygodnemu kompanowi streszcza rodzinne dzieje pełne przedziwnych przypadków. […] Są tu erotyzm i czytelny autobiografizm, są sensacja i metafizyka, są śmiech i liryzm. […] Tadeusz Piersiak („Janusza Mielczarka sposób na życie” Gazeta Wyborcza, 8 sierpnia 2013 r.) To, co nurtowało Gombrowicza na kartach „Ślubu”, udziela się namysłowi nad rzeczywistością obecnemu w opowiadaniach Janusza Mielczar-ka. […] Pieczołowitość sporządzonych opisów, uszanowanie dla sposobów prezentowania treści, dbałość iście norwidowska, aby „odpowiednie dać rzeczy słowo”, to znaki firmowe tej najwyższej próby prozatorskiej… […] Agnieszka Złota (CML „Galeria” nr…., styczeń?marzec 2014 rok) Czy uda się powiedzieć o zmierzchu więcej, niż w urywku: „Dzień miał się ku końcowi, sanie sunęły cicho, konie parskały co jakiś czas i orczyk rytmicznie piłował o dyszel”. W tak przedstawionej rzeczywistości panuje porządek, każdy gest ma swoje miejsce nie do zastąpienia przez żadne inne. […] Arkadiusz Frania („Być pomiędzy słowem a obrazem”, wyd. Towarzystwo Galeria Literacka 2018 r.) Intuicyjnie, albo perfidnie świadomie, opowiadania Janusza są snem snutym z rozrzuconych kamyków wspomnień. Jak w klasycznym dziele Jana Potockiego „Rękopis znaleziony w Saragossie”, tu każda opowieść wewnątrz siebie otwiera jakieś szkatułki, z których ulatują inne historie. […] Jarosław Kapsa („Szczęściarz i inne przypadki”, wyd. TGL 2016)
Okładka książki Kiedy wszyscy byliśmy na wojnie

34,30 zł 22,28 zł


Drogi Czytelniku, przed Tobą niecodzienna podróż w czasie – dwie niezwykłe historie, których scenariusze napisała rzeczywistość wojny. Będzie to zaskakująca wędrówka, bo odbyły ją i opowiedziały o niej dwie małe dziewczynki – Wanda i Maria (Donia), cioteczne siostry z Kresów Wschodnich. Przenieśmy się do świata ich przeżyć i postrzegania wydarzeń, których optyka zmieniała się wraz z dorastaniem bohaterek, ale przede wszystkim była naznaczona dramatem wygnania i rozstaniem z sielankowym obrazem dzieciństwa sprzed wojny. Ich losy, choć różne, połączone są tą samą nicią traumy, której nie skąpiły im dni pod niebem długo innego koloru niż lazur. Autorka niezwykle trafnie i subtelnie wnika w umysły dziewczynek i strona po stronie odwzorowuje szczegóły ich życia w piekle wojny, nawet te najbardziej osobiste, a toczące się na dwóch płaszczyznach – tej namacalnej zewnętrznej oraz myśli i emocji dziecka, które dorasta. Z lapidarnych retrospekcji i szczątkowych zapisków w pamięci, tonu głosu w słuchawce telefonu, wyrazu twarzy podczas rozmów (dzisiaj już ze staruszkami) złożone są portrety bohaterek, których losy były dalekie od poukładanego i przewidywalnego życia. Zapraszam do towarzyszenia Marii Szatroń w podróży po kolejnych stacjach exodusu rodziny od Wileńszczyzny przez stepy Kazachstanu, Iran, Indie, obozy w Afryce, aż do zacumowania w brytyjskim porcie oraz Wandzie Giesmin w tułaczce od miasta do miasta w poszukiwaniu domu, a przede wszystkim do wejścia w świat narratorek. W świat, którego nie widać, ale który jest w sferze ich uczuć i doznań, a do którego wprowadza nas Autorka. Michał Szewczyk Porcelanę w domu w Zarzeczu stłukli rosyjscy żołnierze w październiku 1939 roku. Wojna od zachodu przyszła parę tygodni wcześniej, ta druga bliższa dopadła nas z Lidy. Otoczyła dom ze wszystkich stron, wdarła się z wrzaskiem do środka, pluła przekleństwami, strzelała na postrach i na oślep, plądrowała pokoje, niszczyła, groziła. Żądała wódki i jedzenia. Była pijana. Zabrała światu kolory, dokładnie i na długo nauczyła strachu, zniszczyła oczywisty porządek rzeczy i zmieniła go nieodwracalnie. Sprawiła, że nie chciało się niczego pamiętać. Nie przypominać… Może kiedyś, później. A to znaczyło, że może być lżej, tak jakby TO się nie stało. Prawie… Ojciec sam nosił i podawał im wódkę. Żądali więcej i więcej, zbyt pijani, żeby mówić. Słowa zastąpił bełkot i prostackie gesty. Potem był pijacki niebyt, sen, z którego podnosili się chwiejnie, nie mniej źli, żądni… Czego? – Ubijom! Zastrelim!... – tego chcieli. (Wanda) Jest cicho. Ludzie śpią. Mama mówi, że są chorzy. Ja jestem zdrowa, ale inne dzieci też chorują i śpią. A potem się nie budzą. I dorośli też. Na postoju otwierają się drzwi i pani, a czasem pan, z opaskami czerwonego krzyża na rękawach pokazują palcem na śpiących. Żołnierze ich zabierają i wynoszą z wagonu. A potem kładą na ziemi. Śpiący leżą nieruchomo w równym rzędzie, są duzi albo mali. Dużo dzieci. I ta śliczna dziewczynka, która siedziała obok swojej mamy i popatrzyła na mnie zanim usnęła. Nie wiem gdzie podziała się jej mama. A w wagonie wszyscy płaczą. Jest mi dziwnie. Chcę do domu i do Mani. Jestem głodna. (Maria)
Okładka książki Dokończyć jedenastego września 2001 INSZALAH

43,00 zł 30,08 zł


Czwarta wydana w Polsce książka polonijnego poety i prozaika, laureata Literackiej Nagrody Warmii i Mazur „Wawrzyn 2018”’ powieść sensacyjna, której bohaterem jest młody Irlandczyk wysłany do Nowego Jorku z misją wykonania zamachu terrorystycznego. Jednak w czasie pobytu w USA Rasul zaczyna tracić przekonanie w sens i słuszność swojej misji – pomszczenia ofiar wojny w Iraku. TAK SZYBKO… Ośmioletni Rasul któregoś dnia wpatrywał się w zachodzące słońce. Tak bardzo chciał zobaczyć to miejsce, gdzie mądre słońce ucieka przed zimną nocą. Co z tego, że daktylowe palmy ciężkie były od kiści złotych owoców, co było dla turystów wystarczającym obrazkiem w europejskich biurach podróży, gdy grudniowy wiatr wyganiał słońce i pokrywał piasek srebrem szronu. Noce w tej części Iraku są dobre tylko dla gwiazd, bo one są daleko od tego wiatru, co przeszkadza Rasulowi myśleć o mądrości Allaha. Stary mułła na pewno ma rację, gdy mówi, że Bóg jest wielki, tylko dlaczego stworzył i taki wiatr, i to co tak pięknie odbija światło gwiazd, ale gdy dotknięte, to mrozi ręce... Któregoś dnia Bóg sprawi, że słońce, co jak zawsze wschodzi na wschodzie, zostanie na jego ziemi i nie odejdzie, by ogrzewać niewiernych na zachodzie... Czyż nie takie są słowa mądrego mułły? Jednak teraz Rasul musi pięć razy dziennie powtarzać, że Bóg jest jeden, a Mahomet jest jego prorokiem. Tylko dlaczego Bóg, skoro jest wielki, pozwoli, by istniały dziewczyny... Taka jedna miała oczy jak głębokie studnie w wodopoju dla wędrujących karawan. Nie pomagały skupić się na słowach mułły, zwłaszcza gdy starsi chłopcy powtarzali że dziewczyna jest dżamil1 i lazis2. Czy on też kiedyś będzie tak mówił... Im głębiej wpadał w te oczy, tym żarliwiej powtarzał modlitewne słowa Koranu. Tak mijały lata i Rasul już rozkładał i składał karabin, jego karabin, nawet z zamkniętymi oczami. Przyszedł czas, aby pomoc słońcu na zawsze zachodzić tylko na wschodzie… …A Flash, pomimo przygód w podróży, był w doskonałej formie. Potężne mięśnie zdawały się rozsadzać złoty kolor ciała. Rasul słyszał... Co tam wiatr... Ja potrafię szybciej. Przecież wiesz... – Wiesz co, przyjacielu? Ja i ty nie jesteśmy stworzeni, by ktoś na nas jeździł. Wiem. Ale co ty na to, abyś na swój grzbiet przyjął arabską księżniczkę? Ja już ją miałem na sobie... Wierz mi... Było warto... O czym śpiewały małe, błękitne ptaszki w liściach pustynnej akacji, jest już zupełnie inną bajką... 6 stycznia 2018
Okładka książki Geomachia

42,00 zł 29,38 zł


Społeczność Godlandu była nieduża. Liczyła kilkanaście tysięcy obywateli. Była to mała kraina, która niczym oaza przetrwała po wielu kataklizmach. Schronienie znaleźli w niej wszyscy ocaleni wyznawcy Przedwiecznego. Od ostatniego wybuchu przeminęło już kilka pokoleń. Społeczność okrzepła. Osłabił ją właśnie niespodziewany atak. Starzec nie miał wyboru. Zmuszony był prosić o pomoc. Ciszę w sali tronowej przerwał głos strażnika, siedzącego na prawym krańcu ławy: – Kto nas napadł? – spytał z niepokojem. – Wysłańcy Darków – odrzekł starzec. – Skąd wiedzieli, gdzie nas szukać? – drążył dalej strażnik. – Herku, zostaliśmy zdradzeni – padła odpowiedź. – Kto zdradził? – kontynuował swe dociekania Herk. – Jeszcze tego nie wiemy, ale podejrzewam Korniła; zniknął – starzec podzielił się z obecnymi swym przypuszczeniem. Tymczasem w sali już się rozjaśniło. Sylwetki strażników stały się wyraźnie widoczne. Patrzyli na siebie bez słów. Po chwili ogólnego milczenia kolejne pytanie zadał strażnik siedzący na drugim, lewym krańcu ławy: – Jakie rozkazy? – rzucił krótko w stronę starca… (fragment) …Darkowie tworzyli bandę spod ciemnej gwiazdy. Ściągali do nich wszelkiej maści złoczyńcy, wyrzutki oraz inne zakazane typy. Byli to najkrócej mówiąc najemnicy gotowi wykonać każde plugawe zlecenie, jeśli tylko mogli liczyć na sowitą zapłatę. Przywódcą ich był niejaki Dag. Mało kto go widział, ale wielu o nim słyszało. Jego imię budziło powszechny lęk. Był całkowicie wyzuty z litości i współczucia. Liczyły się dla niego tylko zyski. Za złoto lub inne precjoza był w stanie podjąć się najbardziej złowrogiego zadania. – Domyślasz się, kto zatrudnił Darków? – spytał starca Merk, strażnik zajmujący czwarte miejsce, licząc od krańca prawej strony ławy. – Mam pewne przypuszczenia. Nie wiem niestety, kto stoi za atakiem. Chcę, żebyście podjęli trud odnalezienia panaceum. Prędzej czy później ustalimy też winowajcę ostatniej grabieży – skonstatował zapytany, z wyraźnym smutkiem w głosie. (fragment)
Okładka książki A działo się to... w Elblągu

43,00 zł 30,08 zł


Kazimierz Kaz Ostaszewicz, człowiek, którego nie sposób scharakteryzować jednym zdaniem. Poeta, prozaik, aktor kabaretowy? Jest każdym z tych trzech w jednej osobie. Słuchanie jego wierszy wywołuje głębokie emocje i refleksje na temat losu emigrantów i ludzkości w ogóle. Jego powieści czyta się jednym tchem. Na estradzie bawi publiczność świetnym głosem i repertuarem obiegającym cały świat, wykonywanym w wielu oryginalnych językach. Kazimierz Kaz Ostaszewicz urodził się w Wilnie w 1938 roku. W 1940 r. deportowany na Syberię, wraca do Polski w 1946 r. Pierwsze próby literackie i teksty do kabaretu studenckiego Fo-Pa w Gdańskim „Żaku”. Polskę opuszcza w 1969 roku i od 1970 r. na stałe przebywa w USA. W latach 1980–1981 wydawnictwo „Czas” w Winnipeg publikuje w odcinkach jego pierwszą książkę Długie drogi Syberii, która ukazuje się drukiem w 1984 r. i zostaje uznana za emigracyjną książkę roku. Wielkie jabłko o życiu emigrantów w wieloetnicznym Nowym Jorku (1986) zostaje nagrodzone przez Związek Pisarzy Polskich na Obczyźnie w Londynie jako najlepsza książka wydana poza Polską. W tym samym roku Kazimierz Kaz Ostaszewicz otrzymuje nagrodę „Golden Poet” za wiersze o psach „It’ s good to have...” tłumaczone przez siebie na angielski. W 1987 r. wychodzi Czas nienarodzonych dni – historia rodziny polskiej od Powstania Warszawskiego po emigrację w Kalifornii. Do dorobku należy dodać tomy wierszy Garść Piasku (1981), Kryształowa kula (1983), Kłosy (1984), W dotyku (1995). W 1991 r. powtórna nagroda „Golden Poet”. W latach 1997–98 ukazuje się pierwszy, a następnie drugi tom prozy adresowanej do dzieci Oczy księżyca Arizony, a w roku 1999 – Ósmy kolor tęczy. W jego domu w Tucson, w Arizonie, Kazik chętnie pokazuje swoje liczne trofea sportowe. Koszykówka, podnoszenie ciężarów (I miejsce w Kalifornii, 1984) i piłka nożna (I miejsce w lidze, 1985). Mówi o sobie, że najbardziej inspirują go kwiaty. Gości wchodzących do otoczonego kaktusami domu Kazika i Renaty wita napis na drzwiach: „Long live dogs and poetry”. Witold Liliental
Okładka książki Owiani ciszą

47,25 zł 33,05 zł


Witold Rumel – w latach szkolnych notoryczny organizator wagarów, które spędzał razem kumplami w klubie sportowym lub na spacerach nad Wisłą, wielokrotnie był relegowany z kilku warszawskich podstawówek, podczas dwukrotnych ucieczek z domu rodzinnego zaprzyjaźnił się z facetami z marginesu społecznego. W końcu „łobuziak z placu Wilsona” za karę został wysłany do internatu w Szczecinie, gdzie rewelacyjnie zdał egzamin maturalny. Ukończył studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim. Rumel pracuje jako dziennikarz, reporter i producent telewizyjny. Filmy dokumentalne jego autorstwa nagradzane były na międzynarodowych festiwalach filmowych (m.in. Grand Prix, Fipressi, wyróżnienie UN). Od przeszło trzydziestu lat mieszka w Monachium. „Major Zorena bał się przyszłości, choć do tej pory wydawało mu się, że ona zależy jedynie od niego samego. – A tu gówno! – wykrzyknął zduszonym głosem. Poczuł przypływ gorąca na twarzy, kiedy pomyślał, że to nie on trzyma w garści Konopkę, lecz to Konopka złapał go w sieć. Koszmarny paradoks. – Podwładny trzyma szefa za jaja! – powiedział do siebie przez zaciśnięte zęby. Wzbierała w nim wściekłość, czuł, że jest bezsilny. Skóra na jego łysej głowie zwilgotniała i błyszczała jak wypolerowane pisanki wielkanocne.” „Byli tak mocno zmęczeni i spleceni, że kiedy znaleźli się na końcu tego labiryntu rozkoszy, pożądania i piętrowej zmysłowości, zapragnęli, by móc pozostać w tym pokoju na zawsze i żeby wiatr za oknem nigdy się nie uspokoił, żeby szyby nie przestały brzęczeć, i żeby płomienie świec nigdy nie przestały kręcić piruetów".
Okładka książki Opowieści nie tylko z tej ziemi.

35,70 zł 24,97 zł


Książka powstała na podstawie wyboru tekstów popularnonaukowych i naukowych jakie autor zamieścił na przestrzeni lat w swoich publikacjach naukowych oraz popularnych książkach i artykułach w czasopiśmie „Wszechświat” w latach 2010-2013. Tematycznie, zawiera opowieści ukazujące ścisłe związki, poprzez które środowisko przestrzeni kosmicznej wpływa na nasze życie codzienne. O związkach tych nie myślimy na co dzień, a postrzegamy je zazwyczaj w postaci nieoczekiwanych zjawisk, czasami wręcz katastroficznych, które zmieniają losy nie tylko jednostek ale decydują o ginięciu gatunków. Ukazuje również w perspektywie poznania coraz to nowych planet z innych układów pozasłonecznych, miejsce Ziemi we wciąż zmieniającym się środowisku kosmicznym. Autor jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Queenslandzkiego w Brisbane, Australia. Ukończył studia na Wydziale Geologii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie w 1981 roku obronił także doktorat. Po doktoracie zajmował się badaniami materii pozaziemskiej. Jako pierwszy prowadził badania gruntu księżycowego w Polsce. Od 1992 roku mieszka w Australii; w roku 2011 jako Profesor Wizytujący prowadzi cykl wykładów na Wydziale Geologii Uniwersytetu Warszawskiego. Autor wielu oryginalnych prac naukowych, siedmiu książek oraz periodyku „Wszechświat”, popularyzujący wiedzę o przestrzeni kosmicznej i planetach.
Okładka książki Samobójcy

23,00 zł 16,09 zł


"Samobójcy" to napisana w ciekawej formie literackiej, w której współczesność przeplata się z science-fiction, dramatyczna historia trudnej miłości Beaty i Toma, w świecie, opanowanym przez inwigilację i manipulację. W Polsce powstaje ruch społeczny Wolna Jaźń, skierowany przeciw rządom Unii Globalnej Świadomości, której główny oręż stanowią tak zwane "środki wyzwalania i poszerzania świadomości", prowadzące do chorób psychicznych, często kończących się samobójstwem. Beata - dziennikarka w gazecie tego Ruchu, po zwolnieniu z internowania zmuszona jest wyemigrować do Stanów, gdzie poznaje Toma, amerykańskiego dziennikarza polskiego pochodzenia. Po krótkim okresie gorącej miłości następuje rozczarowanie. Kobieta podejrzewa ukochanego, że jest związany z konspiracyjną siatką Unii, wspomaganą przez faszystów. Ucieka przed nim do Niemiec, jednak tu ta zdelegalizowana zbrodnicza partia, tak samo jak w Stanach, działa w podziemiu i zasilana jest przez nazistów. Beata przeżywa tajemnicze prześladowania i dramatyczne przygody, z których cudem wychodzi z życiem. Po wyborczym zwycięstwie Wolnej Jaźni wraca do Polski jako spadkobierczyni fortuny samotnej niemieckiej milionerki, której pomogła, uwolnić się od nazistowskiego ducha, (starsza pani panicznie bała się, że po śmierci będzie wiecznie żyła we wspólnym piekle nazistów z Hitlerem i komunistów ze Stalinem). Wkrótce Beata ściąga ze Stanów Toma, którego wciąż kocha. Ten jednak usiłuje ją zabić. Kim właściwie jest Tom, dlaczego chciał ją zastrzelić? – oto główna (obok paru innych) zagadka powieści, rozwiązana w zakończeniu.
Okładka książki Dziennik Kimberly

23,00 zł 16,09 zł


Dzisiaj były urodziny, ale nie moje, tylko Katharine. Skończyła siedem lat. Nie mogę się doczekać moich urodzin. Będą w maju, a to jeszcze bardzo dużo czasu, bo teraz jest wrzesień. Na przyjęciu było bardzo wesoło. Przyszły prawie wszystkie dzieci z mojej klasy. Wspinaliśmy się na drabinkach. Zjeżdżaliśmy na wielkich zjeżdżalniach i śmieliśmy się bez przerwy. Na koniec jadłam tort czekoladowy i śpiewaliśmy "100 lat" po polsku dla mojej koleżanki. Trochę wstydziłam się, ale inne dzieci śpiewały piosenki po hiszpańsku, koreańsku i chińsku. I to dodało mi odwagi. Katharine jest adoptowana. Jej mama i tata polecieli do Chin, żeby ją zabrać do Ameryki. Czasami zdarza się, że mamy urodzą dzieci, a potem inne mamy je wychowują. Tak mówi moja mama, która mnie urodziła. Bardzo lubię słuchać kiedy moi rodzice opowiadają o dniu moich urodzin. To było 20 maja i bardzo wcześnie, bo o 6 rano. Akurat wschodziło słońce nad Manhattanem. Tata wziął mnie na ręce i pokazał przez okno wieżowca. Niestety nie pamiętam tego dnia, bo byłam bardzo malutka. (fragment książki)
Okładka książki Motocykl Pana Kafki

36,00 zł 26,62 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Janusz Mielczarek deklaruje się jako miłośnik prozy realistycznej w najlepszym wydaniu. Mianem swych mistrzów określa Babla, Steinbecka czy Paustowskiego. Wpływy tego sposobu pisania są wystarczająco widoczne w twórczości zakochanego w słowie prozaika, by nie podważać tych deklaracji. Ale przecież, ta na wskroś realistyczna proza jest podszyta magią i językowym rozpasaniem. Tu się odzywają późniejsi mistrzowie opowiadań Janusza Mielczarka – Gabriel Garcia Marquez i przede wszystkim Bohumil Hrabal. Można bez ryzyka pomyłki stwierdzić, iż w tej odmianie proza Mielczarka osiąga loty najwyższe. W „Tam, gdzie NIE rosły poziomki”, w „Motocyklu Pana Kafki”, w „Trąbce”, by wymienić tylko niektóre z tych opowiadań, które znalazły się w niniejszym tomie, rzeczywiste i nierzeczywiste ulega cudownemu stopieniu. Aż do utraty tchu, aż do bólu. Towarzyszy temu język wycyzelowany, rzadki już dzisiaj, ale i on podległy fragmentami zatraceniu w chwilach miłości i rozpaczy. Po mielczarkowsku nadałbym temu zbiorowi pysznych opowiadań miano prozy dojrzałych jabłek spadających z cudownego drzewa życia. Bogdan Knop To samo grał kulawy Antoś na naszym weselu. – Znowu legła w trawę i z zamkniętymi oczami mówiła dalej: – Tak nas z Zenkiem na kochanie sparło, że uciekliśmy cichcem do takiej szopki z sianem. Wszystko zostało porzucone: gorzałka, świniaki, goście, tańce, i tylko my, wczepieni w siebie jak te głodne psy, jak dzikusy… Ale chytrusy nas znalazły i belka po belce, deska po desce, szopkę rozebrali. Siano tylko zostało, a my na nim, na samej górze, rozhuśtani, jak w lunaparku. Można nas było wynieść, spalić, zarąbać, udusić. Nie było nas na tym świecie. Dopiero od muzyki ocknięcie przyszło. Fragment opowiadania „Trąbka”
Okładka książki Anna oraz inne klubowe opowiastki

25,20 zł 18,64 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Sławomir Zygmunt, muzyk i dziennikarz, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. W przeszłości związany ze słynnym klubem Hybrydy. Autor ośmiu płyt CD z piosenkami oraz dwóch książek: „Bruce Lee i inni. Leksykon filmów wschodnich sztuk walki” oraz „Spotkania z...” z 60 fascynującymi wywiadami (m.in. z Z. Beksińskim, P. Gintrowskim, R. Wilhelmim, G. Holoubkiem). Komponuje także muzykę do filmów dokumentalnych. Warszawiak rodem z Czerniakowa. Odznaczony Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Powieść „Anna oraz inne klubowe opowiastki” składa się z dziesięciu opowiadań. Miejsce akcji: Warszawa, lata 80. XX wieku, środowisko bohemy artystycznej związanej ze studenckim klubem Hybrydy. Miłość i ucieczka przed nią uwikłana w polsko-żydowskie stereotypy i animozje. A w tle życie Hybryd. Zbuntowani artyści, a obok młodzi partyjni karierowicze, donosiciele i agenci SB. Jedyny w swoim rodzaju peerelowski przekładaniec z wisienkami w postaci prawdziwych historii z udziałem Agnieszki Osieckiej, Przemysława Gintrowskiego, Wojciecha Młynarskiego, Jonasza Kofty i Jana Himilsbacha.
Okładka książki Świat irysów

25,20 zł 18,64 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Helena Pasławska, urodzona w Jaśle, od lat mieszka i tworzy na Śląsku. Pisze głównie dla czytelniczek – dorosłych, a od kiedy została babcią, także dla dziewczynek. Poza Światem irysów zdecydowała się wydać współczesny romans Miłość z Syrią w tle i książeczkę dla dzieci Magiczny świat Ewy i Elenki. W przygotowaniu kolejne tytuły z – jak to określa Autorka – literatury kobiecej oraz kolejna, ilustrowana bajka dla dzieci. Marta, młoda i atrakcyjna florystka z Krakowa, nagle traci grunt pod nogami – zostaje porzucona przez narzeczonego, w wypadku ginie jej matka, w dodatku musi zaopiekować się ojcem, który nagle stracił sens życia. Z tymi wszystkimi problemami zostaje sama, czasem pozwala sobie pomóc, ale tylko jednej osobie – przyjaciółce Natalii. Jak ułoży się życie Marty? Czy zdoła optymistycznie spojrzeć w przyszłość? Kogo spotka w najbliższym czasie? To wszystko w tym uroczym pamiętniku. 1 lipca, niedziela Od kilku dni, a dokładnie trzynastu najchętniej zapadłabym się pod ziemię albo w ogóle zniknęła. Miałam dość, serdecznie dość. Ale od początku. Ten debil Maciek zostawił mnie po trzech latach znajomości, gdy wydawało się, że zmierzamy do wspólnej przyszłości. Ale widocznie tylko ja tak myślałam, bo małomówny Maciuś myślał zgoła inaczej. Przeważnie siedział i mało udzielał się towarzysko, a tu proszę, podobno sam poderwał tę Zośkę! Kto by pomyślał! O mnie za bardzo się nie starał, to ja dążyłam do tego, byśmy się poznali, bo sprawiał wrażenie, że nigdy nie zacznie rozmowy, nadal będziemy się mijać bez słowa, a muszę przyznać, że odkąd go zobaczyłam, bardzo mi się spodobał. Zresztą ciągle jestem pod wrażeniem tej cichej osoby. Tego oczywiście nie może zrozumieć moja przyjaciółka, Natalia. Tak ma na imię, ale mówię do niej Natalinko i jakoś mi to wybacza. Wczoraj doszło między nami do scysji, ostatnio coraz częstszych. Moja kochana bratnia dusza z całej siły próbuje wyperswadować mi Maćka, niestety jestem oporna i nadal tkwię w tym marazmie. – Marta, wyłaź z domu. Nie można tylko pracować, a potem oglądać cztery ściany, one pewnie też już mają cię dość. Chodź, wyskoczymy do Poziomki, zobaczymy, co słychać u ludzi. Poziomka to przytulna knajpka. Zawsze można tam spotkać kogoś interesującego, złaknionego towarzystwa lub pysznego deseru. – Natalinko, jestem wykończona, a w dodatku muszę jeszcze wpaść do ojca, ale jutro pójdziemy. Obiecuję. – No dobra, to w takim razie do jutra! (fragment)
Okładka książki Pani Egucka i trójkąt metarzeczywisty

29,40 zł 21,74 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Pisarstwo Elżbiety Stankiewicz-Daleszyńskiej przypomina mroczną prozę Edgara Allana Poe. Pisane nocą, zawiera – mimo optymistycznych puent – niepokojące i nie zawsze realne kompozycje. Bo czyż jakakolwiek iluminacja jest w stanie rozświetlić wszystkie cienie, jakie kładą się na zmęczoną dniem ludzką ziemię po zachodzie słońca? Zawsze coś wyolbrzymi, zawsze coś zmodyfikuje… I być może w tym, w tej niezwykłej kreacji, zawiera się uroda i oryginalność Pani Eguckiej, bohaterki większości utworów, wręcz alter ego pisarki. Ta ekstrawagancka istota potrafi uwieść i poprowadzić czytelnika w przedziwne krainy duchów, zjaw, demonów, a ostatecznie wprowadzić na świetliste pola dobra, uczciwości, miłości. Tylko czy czytelnik dorówna szalonym peregrynacją Autorki. dr Stefan Pastuszewski PRZESYŁKA Z ZAŚWIATÓW… KILEROM – przez jedno „L” pisanym Czy można wierzyć w DUCHY? – zastanawiała się PANI EGUCKA, smutnym wzrokiem omiatając ściany swego APARTAMENTU, wytwornie wyłożone płytami NIDA GIPS przez pracowników Szlacheckiego-juniora, który to domostwo – budując je – wypieścił do perfekcji; wymoszczone nimi ściany miały urzekać aksamitną wręcz pańskością (aksamit pochodził przecież ze świata dostojnego – wręcz królewskiego), nowoczesną nieskazitelnością, a nakładane – wsycane weń barwniki farb żadnymi niecnymi smugami się nie miały kalać; owymi – jak to określała Stasia od św. ZYTY – DIABŁAMI stalować. Czystością olśniewać. To tak. DUCH? – zastanawiała się PANI EGUCKA – przywołując na pamięć swoje oczytanie, różnych (im grubsza tym lepiej!) KSIĄG penetrowanie; oooo... choćby ten kolejny już tom KOPALIŃSKIEGO, kupiony u bukinisty na Jeżyckim Rynku w Poznaniu za dziewięć (!) złotych polskich SŁOWNIK MITÓW I TRADYCJI KULTURY, 1500 stron (!) spopod stosu wypocin brukowcowych wydobyty i do domu przytargany... Otóż według KOPALIŃSKIEGO – PANI EGUCKA zapamiętała – DUCH oznaczał początkowo ODDECH, TCHNIENIE, właściwości odróżniającej człowieka ŻYWEGO od NIEBOSZCZYKA, po grecku pnéuma, po łacinie spiritus, angielski spirit, ghost. ESPRIT – ten wyraz się PANI EGUCKIEJ podobał najbardziej, bo był z francuskiego, toteż Cecylii PUCHÉ – jakże często go wykrzykiwała! – ESPRIT! to jest to! – teraz dopiero PANI EGUCKA dokładnie to zrozumiała… no i jeszcze po niemiecku... GEIST... aha! GOTHE! w pracowni FAUSTA to było, kiedy ten bluźnierczy DUCH PRZECZENIA się tam był objawił – ukazał… MEFISTO!!! – rozpędziła się w swoich rozważaniach PANI EGUCKA i może w Stasiny KOZI RÓG by się zapędziła, gdyby Stasia od św. ZYTY tam w GÓRZE rąk nie załamywała – załamała i jak zwykle nawoływała. (fragment)

Promocje

Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka
Oczekiwanie na odpowiedź
Wybierz wariant produktu
Dodaj do koszyka
Anuluj