Struktura świadomości Koreańczyków Lee Gyutae to zbiór ukazujących się w gazetach artykułów, których tematem jest nieustannie zmieniające się w granicach świadomości historycznej środowisko socjalne, a w szczególności struktura jego świadomości.
Bogato ilustrowany album Impresjonizm zabiera Czytelnika w podróż w czasie do drugiej połowy XIX wieku. To nie tylko zajmująca opowieść tym zachwycającym nurcie w sztuce, ale również ciekawie historie o ludziach i czasie, w którym żyli.
Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.
Reprint z 1929-1933. "Harcerstwo żywe i radosne (Felietony harcerskie z tygodnika „Iskry” z lat 1929–1933)".
„Iskry” 1929, R. 7, nr 42, 5 października, s. 643.
Ten harcerz miał 13-cie lat.
Pan Prezydent Rzeczypospolitej odbywa obecnie jesienną podróż po wschodnich województwach Rzeczypospolitej. Ludność i władze miast, miasteczek, wsi, któremi przejeżdża Głowa Państwa, starają się przez budowę pięknych bram, uroczyste powitania i manifestacje uliczne dać dowód swego przywiązania i miłości dla Państwa. Taką właśnie uroczystą chwilę przeżywał przed kilkoma dniami Skurcz, przez który miał przejeżdżać Pan Prezydent. Wzdłuż głównej ulicy ustawiły się szpalery dzieci szkolnych, organizacje młodzieży i dorosłych i cała ludność miasteczka. Na przedzie burmistrz i duchowieństwo oczekiwało Dostojnego Gościa z chlebem i solą.
Zbliżała się godzina przyjazdu. Setki ócz niespokojnie wyczekiwało na szosie charakterystycznego kłębu kurzu. Dzieci przestały ze wzruszenia rozmawiać, a policjanci usuwali z drogi przejeżdżające jeszcze prywatne powozy. Już ktoś krzyknął: — Jedzie! — I tłum, jak dotknięty iskrą elektryczną poruszył się niespokojnie. Gdy wtem nieoczekiwanie i nagle stała się rzecz straszna. Ognisty, młody koń ziemianina p. Splitzera, spłoszony nerwowemi ruchami ludzi, stanął dęba, szarpnął się wprzód, a potem wbok i, nim zaskoczony woźnica pojął sytuację, koń runął z błędnym wzrokiem wzdłuż drogi. Wszystko to stało się tak nagle, że publiczność nie zorjentowała się nawet, o co chodzi, i tylko straszny głos jakiejś kobiety: dzieci, dzieci! wskazał grozę sytuacji. Oszalały koń, gryząc wędzidła, z pianą w pysku pędził wprost na gromadkę dzieci szkolnych, stojących na zakręcie w szeregu. Przerażenie wionęło w tłum. Usta, zdawało się, przestały oddychać. Za sekundę stanie się rzecz straszna.
I wtedy — „w ostatniej chwili“, jak podają świadkowie — wyrwał się z szeregu 13-letni harcerz, Leon Rawka, i skoczył naprzeciwko konia. On jeden, malec, brzdąc, trzynastoletni pędrak, gdy mężczyźni stali ze spuszczonemi rękami, a z oczu kobiet wyglądało bierne przerażenie, on jeden w ciągu ułamka sekundy pojął grozę sytuacji, zdecydował się na czyn i chwycił myślą sposób działania. W tej samej sekundzie mały harcerz wisiał już u mordy rozszalałego zwierzęcia, zaciskając kurczowo palce na lejcach, i całym ciężarem ciała szarpał wędzidła. Fizyczny ból i nagłość szarpnięcia musiały wstrząsnąć psychiką konia, gdyż ten w jednej chwili zarył się czterema nogami w ziemię i, drżąc nerwowo na całem ciele, parskał pianą wprost na głowy wylęknionej gromady dzieciaków. Wtedy dopiero ruszyli się mężczyźni, kilku z nich podbiegło na pomoc malcowi, który blady i wyczerpany wysiłkiem uspokajał delikatnemi klapsami rozedrgane chrapy zwierzęcia.
Gazety, opisujące ten wypadek, podają, że: „publiczność zgotowała śmiałemu druhowi spontaniczną owację“.
Czytałem w dziennikach ten opis ze wzruszeniem. Jestem dumny, że należę do tej samej organizacji, której członkiem jest druh Leon Rawka.
Bambaju
Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.
Reprint z 1928-1929. "Wstępuję do harcerstwa (Felietony harcerskie z tygodnika „Iskry” z lat 1928–1929)".
„Iskry” 1928, R. 6, nr 18, 14 kwietnia, s. 295.
Prawdziwe imię.
Jak to się wszystko zmienia na świecie! Spójrz na podpis pod tym artykułem. Widzisz? Nie ma „10“-ki. Zjawiło się nowe indywiduum — „Bambaju“, by też wam opowiadać o tem, co dostrzeże „na tropie harcerskim“.
A z tem „Bambaju“ było tak:
Mój zastęp Psów (byłem wtedy zastępowym) starał się pełznąć jaknajciszej. Wiatr szumiał po lesie, zagłuszając niepotrzebny szmer i trzask gałązek, wieczorny zmrok otulał dobroczynną ciemnością ledwo poruszające się sylwetki. I zresztą — nikczemne, tchórzliwe Wrony zachowywały się jak niemądre żółtodzioby; hałas, śmiechy, żarciki głośnemi krzykami wyrywały się z dwóch wronich namiotów, a jedynej warcie znakomicie udawało się naśladować swój zwierzęcy pierwowzór — gawrona.Gdyśmy byli już zaledwie o parę kroków od Wron, szczeknąłem bojowem szczeknięciem; w jednej chwili wojenne wycie mych Psów zagłuszyło rozpaczliwe wrzaski nieroztropnych Wron.
Obóz wroga został zdobyty!
Wtedy, w triumfie zwycięstwa, rozstawiłem szeroko nogi, wzniosłem zaciśnięte pięści wysoko w górę, a z piersi, dumą rozpieranej, uderzył w drzewa trzykrotny zwycięski hymn. „Bambaju!.. Bambaju!.. Bambaju!..“
I odtąd zostałem „Bambaju“. Niezrozumiałe, tajemnicze „bambaju“ stało się mojem imieniem harcerskiem.
Bracie drogi, siostro kochana! Chcę ci coś powiedzieć — i boję się. Boję się, żeby nie wynikła stąd jaka herezja harcerska. Powiem wreszcie — ale pamiętaj: ani mru-mru drużynowemu i drużynowej!
Oto jeśli już masz trzeci stopień — to jeszcze niczego nie masz; jeśli masz drugi stopień — to posiadasz niewiele. Dopiero gdy zdobędziesz imię harcerskie, swój własny totem indyjski, wtedy dopiero będziesz w prawie przechadzać się wśród braci harcerskiej jak paw.
Ale imię harcerskie, puszczańskie, zdobyć niełatwo, oj, niełatwo. Mnie się jakoś wyjątkowo udało je okupić jednem zwycięstwem. Od ciebie twoi współtowarzysze będą więcej wymagali, będą żądali jakichś wyjątkowych zasług i czynów bohaterskich. Imię trzeba będzie wywalczyć i wypracować.
W czasie minionych wakacyj byłem w obozie, w którym na dwudziestu czterech harcerzy zaledwie dwóch dostąpiło tego zaszczytu, że zostało przyjętych do „kręgu synów puszczy“, t. j. otrzymało imiona harcerskie.
Pierwsza w Polsce biografia Novaka Djokovicia, jednego z najwybitniejszych tenisistów w historii.
Niezwykle rozbudowana i dogłębna opowieść, która odkryje przed czytelnikami rozwój kariery oraz osobiste tajemnice tego wyjątkowego tenisisty.
Losy Novaka Djokovicia stanowią niezwykle inspirujący przykład dla wszystkich miłośników tenisa oraz sportu w ogóle.
Urodził się i wychował w targanej konfliktami i kryzysami Serbii, ale dzięki niezwykłej sile charakteru, wierze w sukces i pełnemu poświęceniu ze strony rodziny, mógł pojawić się na największych tenisowych arenach i podbić serca kibiców na całym świecie.
Jakie przeszkody musiał pokonać, aby dotrzeć na szczyt? Jakie przyświecały mu wartości i przekonania? Jakimi cechami musiał się wyróżniać, aby mimo licznych przeciwności losu i własnych słabości wyrosnąć na międzynarodową gwiazdę? I jak to się stało, że mimo gigantycznej sławy pozostał tym samym zabawnym, oddanym rodzinie i ojczyźnie Nole?
Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w pierwszej tak osobistej opowieści, w której z bliska poznajemy skromnego chłopaka, kochającego syna i męża, fenomenalnego zawodnika i najprawdziwszego ambasadora Serbii oraz sportu tenisowego na świecie.
Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy kochają sport na najwyższym poziomie.
---
Rodzice potrafią utrudnić prawidłowy rozwój młodego tenisisty. Historia zna przykłady niespełnionych ambicji taty czy mamy, którzy sprawiają, że dziecko nie może skosztować wimbledońskich truskawek. Przykład znakomitego Serba Novaka Djokovicia przeczy tej teorii. Sukcesy odniesione przez Nole to w głównej mierze pokłosie harmonii panującej pomiędzy tatą Srdjanem i mamą Dijaną. Wmawia się nam, że tylko bezwzględni egoiści docierają na szczyt. Książka „Zwycięzca” to wzruszająca opowieść o tym, że miłość, czułość i zdrowa determinacja rodziców są kluczem do wanny pełnej szczęścia i mentalnej rozkoszy.
Tomasz Lorek, Polsat Sport
Brakuje ci do raty kredytu? Nie masz na dentystę? Twoje życie legło w gruzach? To jeszcze nie koniec świata. Betrojerinką [niem.die Betreuerin opiekunka] może zostać każda, a nawet każdy z nas. Nie trzeba mieć żadnych kwalifikacji, wystarczy zebrać się w sobie. W Niemczech przydadzą się cierpliwość, umiejętność wyznaczania granic i laptop z zainstalowanym Skype'm. Po dwóch miesiącach można stamtąd przywieźć około 10tys. złotych i - być może - pytanie, co mnie jeszcze trzyma w Polsce.Jeśli konieczność bycia do dyspozycji starszych, schorowanych ludzi dwadzieścia dwie godziny na dobę siedem dni w tygodniu, wywołuje w nas pewien niepokój, warto dowiedzieć się, jak w cudzych domach pracuje się bohaterkom i bohaterom tego reportażu.Betrojerinkito nie tylko opowieść o pracy setek tysięcy Polek wyzyskiwanych przez naszych sąsiadów zza zachodniej granicy, ale również o polskim państwie, które nie potrafi im zapewnić godnego życia.
Między prawem i sprawiedliwością, wywiad rzeka z prof. Adamem Strzemboszem, to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć głęboki spór polityczno-prawny, który podzielił dziś Polskę na pół.Nie bez powodu prof. Strzembosz, pierwszy prezes Sądu Najwyższego w latach 1990-1998, w ostatnich miesiącach stał się najważniejszym autorytetem protestujących w obronie niezawisłości sądów i trójpodziału władzy.Biografia Profesora w naturalny sposób wprowadza do rozmowy tematy dotyczące systemu PRL i przemian ustrojowych, m.in. tworzenie polskiego sądownictwa dla nieletnich, postawy sędziów wobec Solidarności i stanu wojennego, obrady Okrągłego Stołu czy wreszcie powstawanie ładu instytucjonalnego III Rzeczpospolitej. Są one dla rozmówców punktem wyjścia do refleksji nad wartościami takimi jak sprawiedliwość społeczna, granice władzy sędziowskiej czy stosunki między władzą świecką a duchowną.Smaku dodają książce anegdoty z udziałem najważniejszych aktorów historii politycznej końca XX wieku: Wojciecha Jaruzelskiego, Jacka Kuronia, Adama Michnika czy obu braci Kaczyńskich.
Praca niniejsza jest próba uchwycenia wszystkich duchownych pełniących określone funkcje i posiadających beneficja w instytucjach kościelnych działających na terenie ziemi wieluńskiej w latach 1456-1505. Omówione zostało również duchowieństwo zakonne, związane z trzema klasztorami działającymi na terenie Wieluńskiego.
Czy o względy Pana Boga należy zabiegać? Jak w relacji z Bogiem zagospodarować własną kreatywność? Czy warto chodzić do kościoła, jeśli nie czujemy, że warto? Skoro Pan Bóg może wszystko, dlaczego nie czyni wszystkiego, o co go prosimy? Dlaczego Kościół ma problem z seksem przed ślubem? Jeśli chciałbyś naprawdę zrozumieć to, w co wierzysz, i wreszcie przestać bać się pytań ludzi, którzy są poza Kościołem. Jeśli chciałbyś, aby traktowano Cię poważnie, ale nie kręcą Cię skomplikowane teologicznie wywody – koniecznie przeczytaj! Odważ się na wspólną drogę do odnalezienia Prawdy! Ksiądz Przemek „Kawa” Kawecki, wychowawca młodzieży, dziennikarz, pracował w TVP i Religia.tv. Tworzył projekt „Hip hop Dekalog”, „Osiem błogosławieństw” i magazyn „Drakka – Pismo dla grzeszników”. Autor książek Siła serca kontra siła pięści oraz Coś do kochania i frytki na wynos. Prowadzi Ośrodek Młodzieżowo - Powołaniowy EMAUS w Czerwińsku nad Wisłą. Katarzyna Szkarpetowska, dziennikarka, etyk, autorka bestsellerowych książek Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego oraz Jego portret. Opowieść o księdzu Janie Kaczkowskim. Współpracuje z portalem Aleteia Polska.
W najdalszym zakątku Paragwaju jest wioska, do której nie prowadzi żadna droga. Można tam tylko dopłynąć towarową łodzią, która raz w tygodniu wypływa z portu w odległym o trzy dni drogi mieście Concepción. To był mój cel. Dostać się do najdalej na północ wysuniętej ludzkiej osady położonej na bagnach tuż przy granicy z Brazylią i Boliwią.
Samotna wyprawa przez jeden z najmniej znanych krajów Ameryki Południowej. Pełna przygód, odkryć, zachwytów i smaku yerba mate. Największe wodospady świata Iguaçu i nowe zakończenie „Martina Edena”, które napisałam nocą płynąc łodzią po rzece Paragwaj.
Książka multimedialna z fotografiami i ponad 50 filmami nakręconymi na gorąco podczas z podróży.
W kraju, w którym ludzie gnieździli się z maleńkich mieszkaniach, a z roku na rok półki sklepowe robiły się coraz bardziej puste, słowo „luksus” nabrało specyficznego znaczenia. Ale nawet ten luksus nie był dla wszystkich. Bo był to także kraj równych i równiejszych. Sprytnych i sprytniejszych.
Aleksandra Boćkowska tropiła niczym detektyw, podążała śladem tego, co w PRL-u uchodziło za luksusowe. Szukała kontaktów. „Luksus w PRL to jest bardzo smutna opowieść” – mówili jedni, a drudzy dorzucali: „Luksus w PRL? To brzmi jak ironia”.
Bo z luksusem w PRL jest trochę jak z przynależnością do partii: wszyscy kogoś znali, ale sami nie mieli nic wspólnego.
Dziesiątki rozmów – z marynarzami i ich rodzinami, dyrektorami i bywalcami hoteli, prywaciarzami, sekretarzami partii, słowem, ludźmi, którzy jeśli nie mieli, to przynajmniej mogli więcej – pozwoliły przybliżyć definicję ówczesnego luksusu. Nie tylko materialnego. Luksusem mogła być polędwica, szwedzkie gwoździe albo dżinsy – kupowane w peweksie za dolary zdobywane na czarnym rynku. Albo telefon – na doprowadzenie linii czekało się latami. Zegarki, wille, zachodnie samochody – oczywiście. Ale także wolność i poczucie bezpieczeństwa.
Z rozmów, lektur i podróży po całej Polsce powstał pasjonujący reportaż o tym, o czym kiedyś większość Polaków mogła tylko pomarzyć. I fascynująca historia bardzo ważnej części życia Polaków przed ’89 rokiem.
„„Podaruj sobie odrobinę luksusu” nawoływała w 1992 roku reklama mydełek pewnej zachodniej firmy. Dzisiaj taki slogan może śmieszyć, ale na początku transformacji radość sprawiał sam fakt, że ów „luksus” po raz pierwszy można było sobie podarować, a nie walczyć o niego. Dążenie do „odrobiny luksusu” było bowiem zarówno w Polsce, jak i w innych krajach tak zwanej demokracji ludowej zjawiskiem powszechnym oraz łatwo wytłumaczalnym z socjologicznego i psychologicznego punktu widzenia. Powszechne było też rozwijanie skomplikowanych strategii w celu osiągnięcia odpowiedniego standardu. Oczywiście wyznaczniki luksusu były odmienne w zależności od czasu, grupy społecznej lub zawodowej, a nawet rejonu kraju. Trzeba przyznać, że Aleksandra Boćkowska, z wdziękiem krążąc między Gdynią, Zakopanem a warszawską Saską Kępą, wykazała się niezwykłą umiejętnością znajdowania fascynujących tematów i rozmówców. W rezultacie otrzymaliśmy książkę barwną, a jednocześnie prawdziwą. Autorka, unikając sentymentalnego tonu i rozprawiając się ze stereotypami, pokazuje całą paletę „luksusowych” odcieni minionej w 1989 roku epoki.” prof. Jerzy Kochanowski
Szpiegowska historia II wojny światowej
Wiarygodna, ekscytująca i znakomicie napisana – „Daily Telegraph”
Przed drugą wojną światową szpiedzy i kryptolodzy nie odgrywali tak ważnej roli w żadnym konflikcie zbrojnym. Sir Max Hastings, jeden z najwybitniejszych żyjących historyków wojny, jako pierwszy opisał działania wywiadu brytyjskiego, amerykańskiego, niemieckiego, sowieckiego i japońskiego w jednej pasjonującej opowieści szpiegowskiej. Olbrzymi zasób wiedzy i wprawne pióro brytyjskiego mistrza pozwolą nareszcie poznać rzeczywiste oblicze wojny szpiegów, która zadecydowała o losach świata.
Dlaczego Niemcy ponieśli tak spektakularne porażki wywiadowcze, a Sowieci, mimo słabej kryptologii, odnosili takie sukcesy? Skąd brała się siła wywiadu Jej Królewskiej Mości, a skąd – słabość szpiegów cesarskiej Japonii? Czy Amerykanie w pełni wykorzystali swój potencjał?
Agenci brytyjskiego programu Double Cross, sowiecka „czerwona orkiestra”, kryptolodzy z Bletchley Park, Niemcy Canaris i Gehlen, oficerowie Armii Krajowej informujący o rakietach V, turecki szpieg Cicero, kryptolodzy Nimitza i japońscy agenci na Pacyfiku oraz niezliczona ilość innych postaci i wydarzeń. Tajna wojna 1939-1945 to setki relacji świadków, galeria najbarwniejszych postaci drugiej wojny i opowieść gromadząca historię wszystkich najciekawszych operacji szpiegowskich z tego okresu.
Często mówi się, że thrillery Iana Fleminga nie mają nic wspólnego z prawdziwym światem wywiadu. Kiedy jednak czytam współczesne sowieckie raporty i zapisy rozmów, a także wspomnienia oficerów wywiadu ZSRS z czasów wojny, uderza mnie, jak niesamowicie odzwierciedlają szalone, złowrogie, wymyślone dialogi tego rodzaju ludzi z Pozdrowień z Rosji Fleminga. A niektóre spiski uknute i zrealizowane przez NKWD i GRU okazywały się nie mniej fantastyczne niż te z jego powieści — Max Hastings (fragment wstępu)
Wciągająca niczym thriller szpiegowski. Hastings rozumie lepiej niż historycy przed nim, że opowieść o ludzkiej naturze jest nie mniej ważna niż opisy łamania szyfrów czy szpiegowskiej wirtuozerii. Niczym wytrawny powieściopisarz, potrafi zaakcentować wymowny szczegół —„Sunday Times”
Autor czuje się w tej dziedzinie jak ryba w wodzie, więc z dużą swobodą bombarduje czytelnika opiniami prowokującymi do przemyśleń i dyskusji. Hastings jest w życiowej formie — „The Times”
Fascynujące spojrzenie na mroczny świat szpiegostwa i brudne gry wojenne — „Washington Times”
Opracował i podał do druku Thomas Strässle przy współpracy Margit Unser.
Max Frisch (1911–1991) był jednym z czołowych twórców literatury niemieckiej XX wieku. Niedługo po przeprowadzce do Berlina zaczął prowadzić codzienne zapiski, które złożyły się na dzieło unikatowe w jego dorobku literackim. Autor zażądał jednak, by z uwagi na bardzo osobisty charakter notatki te opublikowano dopiero po dwudziestu latach od jego śmierci.
Ideowy spadkobierca Bertolta Brechta, przyjaciel Güntera Grassa i Uwe Johanssona, mistrz portretu psychologicznego, wnikliwy obserwator sytuacji politycznej, mieszkaniec Berlina Zachodniego śledzący zmiany po drugiej stronie muru, moralista wnikliwie przyglądający się relacjom międzyludzkim, starzejący się pisarz świadomy swojej sławy, mąż dużo młodszej kobiety – autor „Homo Faber” i „Stillera” daje się poznać z wielu stron.
„To nie jest brulion, tylko książka, od początku do końca skomponowana, prywatne zapiski też są na czysto, precyzyjnie sformułowane, to nie takie sobie notatki. Przymus formułowania jest ważny, inaczej zostaje tylko użalanie się nad sobą” – ta myśl przyświeca Frischowi w czasie pisania dziennika, który zaczyna w momencie przeprowadzki do nowego mieszkania w roku 1973, a kończy w chwili wyjazdu do USA rok później.
„Można tu odnaleźć Maxa Frischa w pełni, z bezmiernym bogactwem tematów, z właściwą mu przenikliwością psychologiczną i ciekawością spraw społecznych.” Jörg Magenau, „Süddeutsche Zeitung”
„Istna skarbnica wiedzy, a przede wszystkim gęste, przesycone atmosferą epoki świadectwo.” Helmut Böttiger, Deutschlandradio Kultur
„„Z dziennika berlińskiego” to portrety naszkicowane z wielką empatią.” Volker Hage, „Der Spiegel”
„Zapiski „Z dziennika berlińskiego” obejmujące lata 1973–1974 to najobszerniejsza wypowiedź Frischa o stosunkach w NRD […]. Dla współczesnego czytelnika będzie to relacja z obcego świata, niczym ponura opowieść o Niemczech z gatunku science fiction.” Richard Kämmerlings, „Die Welt”
„To literackie wydarzenie, w którym Max Frisch obserwuje sam siebie.” „Focus”
„Wnikliwe i interesujące są zapiski o elitach kulturalnych Berlina Wschodniego lat 70.” Detlef Kuhlbrodt
Jak żyła Frida Kahlo? Czym się otaczała? Jakie miejsca kochała? Które najbardziej ją inspirowały? Czym był dla niej Niebieski dom?W tym domu, obecnie jednym z najpopularniejszych muzeów w stolicy Meksyku, artystka przyszła na świat, dorastała, przez wiele lat mieszkała z Diegiem Riverą, a w końcu umarła. W tym domu też kilkakrotnie wracała do zdrowia: najpierw w 1918 roku, gdy zachorowała na polio, a potem w wieku osiemnastu lat po wypadku, z którego ledwo uszła z życiem. Przez prawie dwa lata była przykuta do łóżka, leżąc w gipsie i aparatach ortopedycznych. To właśnie wtedy zaczęła malować: chciała zabić nudę.Po ślubie z Riverą Frida mieszkała w różnych miejscach w Meksyku, a także za granicą, gdy wyjechała na krótko do Stanów Zjednoczonych. Ostatecznie wróciła jednak tam, gdzie się urodziła.Frida Kahlo prywatnie opowiada o tym, jak kultura meksykańska, tamtejsze zwyczaje i krajobrazy wpływały na życie i twórczość tej niezwykłej malarki. Autorka analizuje obrazy, zdjęcia archiwalne, fotografie rodzinne, przedmioty, które Frida zbierała, ukochane miejsca. To opowieść o kobiecie niezależnej, artystce, która wyprzedzała swój czas i rozsławiła sztukę meksykańską.Suzanne Barbezat to pisarka i podróżniczka mieszkająca w meksykańskim stanie Oaxaca. Pracowała również jako nauczycielka i przewodniczka wycieczek. Ukończyła studia pierwszego stopnia z zakresu antropologii na Uniwersytecie McGill w Montrealu.
Fascynujący thriller korporacyjny o historii konfliktu, który na zawsze odmienił przemysł gier wideo.
W 1990 roku rynek gier wideo należał do Nintendo. Sega była słabnącą firmą z wielkimi aspiracjami. Wtedy na scenę wkroczył Tom Kalinske – człowiek, który o grach nie wiedział nic, ale miał rzadki talent do zwyciężania batalii skazanych na porażkę. Oto Dawid postanowił zmierzyć się z Goliatem, a świat zapłonął.
Bezlitosne starcie przerodziło się w globalną wojnę korporacyjną prowadzoną na wielu frontach: od domowych salonów i szkolnych placów, przez sale zarządów, po Kongres Stanów Zjednoczonych. Brat wystąpił przeciwko bratu, dziecko buntowało się przeciw rodzicowi, Mario starł się z Sonikiem, Ameryka ponownie walczyła z Japonią.
Wojny konsolowe to oparta na ponad dwóch setkach wywiadów z byłymi pracownikami wstrząsająca opowieść o przełomie na rynku gier. To także historia o tym, jak skromny, rodzinny człowiek z ponadprzeciętną wyobraźnią zainspirował zespół straceńców do stworzenia interesu wartego 60 miliardów dolarów.
***
Jedna z najlepszych książek non-fiction, jakie kiedykolwiek czytałem.
- Paul Tassi, „Forbes”
Oparta na relacjach bezpośrednich świadków historia o tym, jak prezes Segi Tom Kalinske postanowił przewrócić do góry nogami branżę gier wideo. Fascynujący opis wydarzeń sprzed ćwierć wieku, obraz spektakularnego starcia Nintendo i Segi oraz świadectwo potęgi nieszablonowej wyobraźni w growym biznesie.
- Robert Łapiński, wydawca magazynu „PIXEL”, organizator festiwalu Pixel Heaven
Jeśli interesujesz się retrogamingiem i historią branży gier wideo, to jest to lektura dla ciebie.
- Smuggler, „CD-Action”
Epoka 16-bitowych konsol niestety ominęła Polskę. Dlatego tym bardziej warto poznać historię wielkiej wojny toczonej w dalekim świecie między miłośnikami Segi i Nintendo.
- Marcin Kiendra, Retrospekcja.net.pl
Nie musisz interesować się gamingiem. Wojny konsolowe to znakomita książka biznesowa. Jeśli pracujesz w branży marketingowej albo jesteś właścicielem firmy, koniecznie przeczytaj!
- Paweł Sala, FreshMail, dyrektor zarządzający
Fragment książki - Wojny konsolowe. issuu.com/wydawnictwosqn/docs/wojny_konsolowe_issuu
Jaka jest podwójna tożsamość bogów współczesnej popkultury?
Jeśli czytasz książki, oglądasz seriale, znasz Blade Runnera i grasz w Wiedźmina, ta książka jest dla ciebie. Jeśli nie, a chcesz po prostu się dowiedzieć, w jakim rytmie bije dziś serce kultury popularnej, także musisz zajrzeć do środka.
Podwójna tożsamość bogów to zbiór esejów, rozmów i recenzji poświęconych literaturze popularnej, kinu i komiksowi. Znalazły się tu m.in. teksty o fenomenie prozy Andrzeja Sapkowskiego, Roberta M. Wegnera i Jacka Dukaja, komiksach Alana Moore’a i Neila Gaimana, filmach fantastycznych wczoraj i dziś, książkach i autorach wartych zapamiętania. Michał Cetnarowski od lat nie tylko pisze prozę, tłumaczy komiksy i redaguje beletrystykę, ale też z fascynacją przygląda się kulturze popularnej.
Podwójna tożsamość bogów to książka, którą zawsze chcieliście przeczytać, tylko nigdzie nie mogliście jej znaleźć.
***
Właśnie na takie książki patrzyłem z zazdrością w amerykańskich księgarniach – pełne znakomicie podanej, fascynującej i merytorycznej wiedzy o popkulturze. I teraz nie dość, że mamy coś takiego po polsku, to jeszcze mamy w Polsce autora, który potrafi tak pisać.
- Kamil Śmiałkowski, publicysta, badacz kultury popularnej
Michał Cetnarowski nie tylko w świetnym stylu przekazuje swoją wiedzę, ale także – może nawet przede wszystkim – daje dowód pielęgnowanej od dzieciństwa pasji. Dla dzielących tę pasję to lektura obowiązkowa. Dla niedowiarków, którym kultura popularna w całym swoim bogactwie wciąż pachnie banałem – tym bardziej. Na Odyna! Czytajcie i doceniajcie!
- Katarzyna Borowiecka, Program III Polskiego Radia
Niezwykłe wspomnienia trenera Andrzeja Gołoty, Evandera Holyfielda i Pernella Whitakera!
Historia Lou Duvy to tak naprawdę historia boksu. Trener związany z tym sportem przez ponad 70 lat znał niemal wszystkich wielkich pięściarzy: stał się „dobrym kumplem” Joego Louisa, był świadkiem pierwszego treningu Rocky’ego Marciano w legendarnej Stillman’s Gym, a Joe Frazier pomagał mu w ściganiu dłużników.
W autobiografii Duva pisze o wszystkich tych legendarnych postaciach, przytaczając przy tym mnóstwo anegdot i niezwykłych historii. Ale nie tylko, bo Moje siedem dekad w boksie to także zakulisowa opowieść o prowadzeniu mistrzów świata i pretendentów do tego tytułu: płacz Gołoty w szatni po walce z Bowe’em; elektryzujący pojedynek Tysona z Holyfieldem przy stole bilardowym ośrodka treningowego; Whitaker niepotrafiący rzucić narkotyków przed walką z Óscarem de la Hoyą.
Zabawna, sentymentalna i szczera autobiografia napisana przez Lou Duvę tuż przed śmiercią to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów boksu.
***
Biografia jednej z najbarwniejszych postaci świata boksu nie może być nudna. Duva był wybitnym trenerem i wspaniałym człowiekiem, który nigdy nie odmawiał dziennikarzom. Szkoda, że ukoronowaniem jego kariery nie było doprowadzenie Andrzeja Gołoty do tytułu mistrza świata. Dlaczego tak się nie stało, dowiecie się z tej książki.
- Andrzej Kostyra, „Super Express”
Człowiek orkiestra: trener, menedżer, promotor. Bez tak kolorowych postaci jak Lou Duva boks byłby uboższy. W narożniku klął na swoich zawodników jak szewc, ale gotów był się o nich bić, gdy widział, że dzieje im się krzywda. „Czułem każdy zadany im cios tak, jakbym to ja go otrzymał” – mówił. Byli dla niego jak rodzina.
- Janusz Pindera, publicysta, komentator boksu
Historia niepoprawnej optymistki, która do końca wierzy w miłość. Dla dobra dzieci, wyjeżdża za ocean...
Postawiła wszystko na jedną kartę. Rzuciła pracę, a córkę i syna powierzyła opiece matki. Wyruszyła za ocean z mocnym postanowieniem stworzenia dzieciom spokojnego, bezpiecznego domu z dala od ich ojca alkoholika. Złośliwy los postanowił jednak z niej zakpić i pokrzyżował znaczną część planów. Ale czy tak naprawdę wyszła z tej lekcji życia przegrana?
Opublikowany w roku śmierci francusko-rumuńskiego filozofa Emila Ciorana (1911–1995) tom wywiadów z nim stanowi bardzo szczególną publikację. Na początku lat 70. XX wieku Cioran pisał do znajomego: „Mam sześćdziesiąt lat i nigdy nie występowałem publicznie”. Nie cenił „życia literackiego”, nie przyjmował nagród, a swoje pisarstwo uważał za „terapeutyczne”. Żył paradoksalnie: uznawał życie za bezsensowne, lecz je kochał i cieszył się nim. W późniejszym okresie jednak, w miarę rosnącej sławy, zaczął udzielać wywiadów, czasem nawet rozmowy z nim odbywały się przed zgromadzoną publicznością. Niniejszy zbiór zawiera dwadzieścia takich wywiadów i rozmów z Cioranem z ostatniego ćwierćwiecza jego życia. Mówi on o sobie i swoim stosunku do świata, opowiada o dzieciństwie, młodości i powodach, dla których, osiadłszy na stałe we Francji, w latach 40. porzucił ostatecznie język rumuński i zaczął pisać po francusku. Wiele miejsca w rozmowach zajmują kwestie egzystencjalne: sens (bezsens) życia, a zarazem czerpanie z niego, samobójstwo, religia, Bóg. Wywiady powstały przy różnych okazjach, rozmaici byli rozmówcy i dlatego mamy tu całą gamę tematów, a także zróżnicowaną głębię refleksji. Niektóre wątki powtarzają się, ale są oświetlane z wielu stron. Dzięki temu czytelnik otrzymuje wielostronny obraz osobowości filozofa poświadczony przez niego samego.
Odejście Krzysztofa to dla mnie wielka strata, ale także ślad, który po sobie zostawił, który razem po sobie zostawiamy. To już się stało.
Nawet gdybym nigdy nie zrobiła więcej żadnego filmu, pozostanie to, co zrobiliśmy razem.
Możesz powiedzieć o swoim związku z Krzysztofem, że to była wielka miłość?
Tak. Ze wszystkim potknięciami, ale tak. Każdemu życzę, żeby przeżył coś takiego.
Dług, Mój Nikifor, Plac Zbawiciela, Papusza – wybitne filmy, o których słyszał prawie każdy. Za ich sukcesem, obok Krzysztofa Krauze, stoi jego partnerka w pracy i życiu – Joanna Kos-Krauze. Artystka, niezwykły człowiek, silna kobieta. Ostatni film, Ptaki śpiewają w Kigali, ten chyba najtrudniejszy, w Afryce, zrobiła już sama. Ukończyła go po śmierci męża.
Ta książka to nie jest zwykły wywiad rzeka. Osobista rozmowa z Joanną Kos-Krauze przeplatana jest reportażami z Rwandy, kraju, którego mieszkańcy muszą nauczyć się żyć na nowo, a który stał się drugim domem Joanny. Temat tej książki również nie jest błahy. Jest to przepiękna, choć momentami dotkliwa opowieść o sile miłości, determinacji i przebaczenia. O sile kraju, który odbudowuje się po wojnie domowej, i sile kobiety, która przeżywa swój osobisty koniec świata i się po nim podnosi.
Nagradzany na festiwalach film Ptaki śpiewają w Kigali już w kinach.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?