Szanowny Czytelniku!Jeśli wziąłeś do ręki tę książkę, to zapewne niejeden raz zastanawiałeś się nad swoim życiem, próbując dociec, jakie ono właściwie jest. Według różnych badań i opinii specjalistów publikujących w internecie większość ludzi uważa, że ich życie nie jest takie, jakby chcieli, by było, na dodatek uznają, że jest szare, nudne, trudne, monotonne i nieciekawe. Uważają, że za wszystkie niepowodzenia w ich życiu odpowiadają inni ludzie. Często także czują się pokrzywdzeni przez los i wykorzystywani przez jakieś siły, nie wiedząc, jakie i skąd one są. Czy Ty również tak uważasz? A może podzielisz punkt widzenia autora i dostrzeżesz w całej gamie wrażeń, przeżyć, doświadczeń swego życia jego autentyczne piękno, niezwykłe wartości, nadzwyczajny charakter i to, co stanowi jego najwspanialszą cechę? Tę cechę musisz sam odnaleźć. To ona w istocie decyduje o tym, jakie jest/będzie Twoje życie. Może moja opowieść pomoże Ci w tych poszukiwaniach, mam taką nadzieję i właściwie to nawet jestem o tym przekonany. Miłych wrażeń i efektywnych poszukiwań.
Rysiek „Riko” Malczyk był postacią barwną i nietuzinkową. Z niebywałym talentem wspinał się w skałkach, Tatrach i Dolomitach, wytyczając nowe drogi. Nosił się luźno i stylowo, miał dystans do świata, talent do tworzenia półsłówek, wyjątkowe poczucie humoru, niechęć do wszelkich rygorów i organizacji oraz zamiłowanie do tanich napojów alkoholowych. Mimo iż od jego odejścia minęło wiele lat, wciąż jest wzorem i ikoną. A tak wspominają go inni wybitni wspinacze tamtych czasów.
Wśród wierszy Gałczyńskiego mam „swoje” wiersze. Gdy natrafiam na nie w książce, wspominam ich wygląd pierwotny. Ich ojcostwo i macierzyństwo skupione są w jednej osobie, w osobie Poety. Oprócz jednak rodziców i piastunka patrzy na dorastające dziecko trochę jak na swoje. Byłem piastunką kilku nie najmniej ważnych satyrycznych wierszy Gałczyńskiego, pamiętam je, jak były noworodkami, niepodobnymi, oczywiście tylko zewnętrznie, do tych, które dziś znajdujemy w książkach. Wiersze Gałczyńskiego, gdy się rodziły, miały kolor zielony, kolor zielonego atramentu, kształt wielkich i bardzo czytelnych liter, z których specjalną uwagę zwracało „z”, ciągnące za sobą długi ogonek.
Miałem kilka listów od Gałczyńskiego i autografy tych jego „moich” wierszy. Zabrała je wojna. Mam je już tylko w pamięci, widzę je dobrze, pisane na dużych, nieliniowanych kartkach papieru formatu staroświecko zwanego kancelaryjnym, zawsze ręcznie i zawsze chyba zielonym atramentem. Nawet do ostatnich czasów, już w okresie realizacji planu sześcioletniego, gdy tak trudno było wybierać co się chce, Poeta w niewiadomy mi sposób umiał zaopatrzyć się w zielony atrament. Nie wynaleziono jeszcze sposobu kopiowania obrazów z ludzkiej pamięci. Takiego na przykład sposobu, że kładzie się na noc papier do odbitek fotograficznych pod głowę, a rano wyjmuje się z ramek kopię obrazu zachowanego już tylko w ludzkim mózgu. Gdyby taki wynalazek uczyniono, mógłbym ozdobić to wspomnienie licznymi autografami Gałczyńskiego. W mojej redaktorskiej praktyce rękopisy (zawsze rękopisy) dwóch autorów tak odbiły się w pamięci. To rękopisy Tuwima i Gałczyńskiego.
W zbiorze Co chciałem powiedzieć Bohdan Zadura wchodzi w rolę komentatora samego siebie - błyskotliwego, ironicznego, czułego na niuanse języka i życia. Zebrane w książce autokomentarze, rozmowy i przypisy to nie tylko podróż przez kolejne tomy oraz wiersze, lecz także przenikliwy portret poety, tłumacza i czytelnika zarazem. Zadura tropi własne nieporozumienia, ujawnia anegdoty zza kulis literackiego świata i z humorem rozbraja powagę krytyki. To książka dla tych, którzy pytają: Co poeta miał na myśli? i dla tych, którzy wiedzą, że to pytanie nie ma jednej odpowiedzi.
„Ojczyzna Leca – Głowa” – pisał, efektownie choć nie całkiem zgodnie z prawdą, Adolf Rudnicki. Skąd zatem wziął się Lec, autor elektryzujących aforyzmów, brawurowych fraszek, dojmujących wierszy? Kto go zrodził? Jakie tradycje kontynuował? Z kim szedł na kawę, a z kim na barykadę? Kto chce zrozumieć poetę, musi się udać do kraju poety – na Podole, do Szerszeniowiec w zakolu Seretu. Nazwę tej wioski autorka nanosi na mapę życia i twórczości Stanisława Jerzego Leca obok Lwowa, Warszawy i Jerozolimy. Miasta te również odwiedzi podczas wycieczki. Na dłuższe przystanki zatrzyma się w Wiedniu, Czerniowcach i Tarnopolu. "Wycieczka do Szerszeniowiec" jest przewodnikiem po nakładających się na siebie krajobrazach realnych i intelektualnych. Opowieścią o pobratymstwie hardych środkowoeuropejskich duchów: Karla Krausa, Paula Celana, Thomasa Bernharda i Stanisława Jerzego Leca. Także o lwowskiej krawczyni i szerszeniowieckim ogrodniku, o łowcy motyli. O okrucieństwie i o orężu, jakim jest satyra. Wydanie zostało opatrzone posłowiem przez Tomasza Leca, syna Stanisława Jerzego Leca.
Dalida właśc. Iolanda Cristina Gigliotti (1933-1987) artystka wszechstronna i niezwykle utalentowana, sławna na całym świecie. Miała miliony wielbicieli, także w Polsce. Jej życie nadal fascynuje. Wciąż wznawiane są płyty i wydawane nowe kompilacje. Poświęcono Dalidzie dwa filmy fabularne i kilkanaście dokumentalnych, a także wiele publikacji książkowych i prasowych. Piękna, wrażliwa Włoszka o oryginalnej ciemnej barwie głosu była zjawiskiem muzycznym. Urodzona w Egipcie, stała się ikoną francuskiej piosenki i międzynarodową gwiazdą muzyki pop. Już za życia była legendą.Wielokrotnie powtarzała, że są w niej dwie osoby: prywatna Iolanda i publiczna Dalida. Iolanda często samotna, nieszczęśliwa kobieta, której nikt tak naprawdę nie znał. Dalida znana wszystkim, podziwiana i uwielbiana piosenkarka. Gwiazda. Przez całe życie szukała miłości, szczęścia i rodzinnego ciepła. Mówiono, że wszystko, czego dotknęła na scenie, stawało się złotem. Inaczej było w życiu prywatnym.Jaka więc była Iolanda Gigliotti? Jak zmieniała się, kiedy na scenie stawała się Dalidą? Co myślała o publiczności i piosence? Co mówiła o samotności i samobójstwie? Czym była dla niej rodzina i miłość? Co lubiła? Co mówiła o Polsce, w której była dwukrotnie w 1963 i 1983 roku?O tym właśnie jest książka Dalida o sobie opracowana przez Mariolę Pryzwan.
W tej historii nie ma cudownej stópki. Są za to ślady samotnego dziecka na zakurzonej podłodze.
Niezwykle trudno pisało mi się tę książkę. Zadanie prawie niemożliwe, bo jak poskładać z mikrookruchów polityki i dyplomacji obraz Jadwigi Andegaweńskiej konsekwentnie podtapianej w lukrowanej doskonałości? Jak pokazać krew Arpadów i Piastów przygwożdżoną do krzyża, tak by przemówiła? Przekłuwam hagiograficzną bańkę, by uwolnić człowieka.
Dorota Pająk-Puda
Ilustrowana biografia najważniejszej kobiety świata, której "tak" odmieniło losy ludzkości.384 kolorowe strony, ponad 170 kolorowych ilustracjiPo biografiach Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny - Św. Józefa, oraz Namiestnika Chrystusowego - św. Piotra, znany teolog, ks. prof. Andrzej Zwoliński, kierownik katedry Katolickiej Nauki Społecznej, pochylił się nad biografią Królowej Nieba i Ziemi - Najświętszej Maryi Panny.Sięgnął po apokryfy, wielkie objawienia (Mari z gredy, Katarzyny Emmerich i wielu innych) oraz obficie korzystał ze źródeł i książek historycznych.Autor tłumaczy nam znaczenie teologiczne oraz tło historyczne wydarzeń, w których uczestniczyła Najświętsza Maryja Panna, naświetla żydowskie obyczaje religijne i społeczne.Narracji towarzyszą liczne reprodukcje dzieł sztuki, dokumentujące ziemską biografię Królowej Polski.Królowa Nieba i Ziemi, Nowa Arka Przymierza, Tabernakulum ZbawicielaCórka swojego SynaNajświętsza Maryja Panna
Hrabia Adam Ronikier, autor Pamiętników, został w polskiej historii postacią nieco zapomnianą. W czasie II wojny światowej ten konserwatywny działacz społeczny i polityczny odgrywał bardzo ważną rolę. Kierowana przez niego w latach 1940 – 1943 Rada Główna Opiekuńcza niosła pomoc głodnym, wypędzonym, aresztowanym, a opieką w różnych formach objętych było
– wedle szacunków historyków – od kilkuset tysięcy do prawie 2 milionów ludzi. Aby jego organizacja charytatywna mogła normalnie działać, musiał współpracować z hitlerowskimi władzamu i urzędnikami. Kierowała nim myśl zawarta w haśle: „Naszym najważniejszym obowiązkiem winno być bronienie substancji Narodu, Opatrzności pozostawiając opiekę nad państwem”.
Niektórzy, w tym także działacze Polskiego Państwa Podziemnego mieli mu za złe zbyt bliskie kontakty z okupantem, musiał utrzymywać bowiem kontakt m.in. z generalnym gubernatorem okupowanych ziem polskich Hansem Frankiem. Jednak już w końcu 1940 roku rząd polski na uchodźstwie zbadał zasadność tych zarzutów i stwierdził, że Ronikier działa odważnie i patriotycznie.
Osobiste powiązania Adama Ronikiera pomogły wyciągnąć z więzień i aresztów hitlerowskich w Polsce bardzo wiele osób. Wielokrotnie występował też w obronie Żydów. Domagał się wstrzymania budowy gett i deportacji. Po rozwiązaniu Żydowskiej Samopomocy Społecznej przechowywał w swym mieszkaniu poszukiwanego przez Niemców prezesa tej organizacji Michała Weicherta.
Protestując przeciwko terrorowi okupanta, pacyfikacjom i egzekucjom ulicznym, odmówił udziału w uroczystych dożynkach na Wawelu w październiku 1943 r. Doprowadziło to do odwołania go z funkcji szefa RGO. Gestapo na trzy tygodnie aresztowało wtedy Ronikiera i przesłuchiwało w Krakowie w lutym 1944 roku. Kiedy go zwolniono, hitlerowcy podjęli za jego pośrednictwem próbę nawiązania kontaktu z rządem emigracyjnym i powstrzymania wybuchu powstania warszawskiego.
Hrabia Adam Ronikier opuścił Polskę 18 stycznia 1945 r., tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Krakowa, zagrożony aresztowaniem i karą śmierci, które zapowiedziała w grudniu 1944 r. nadająca po polsku sowiecka rozgłośnia Kościuszko. Zmarł na emigracji w USA w 1952 roku, gdzie został pochowany.
Filozof i historyk idei prof. Bronisław Łagowski, napisał: „Gdyby trzeba było wskazać osobę, która podczas wojny zrobiła dla Polaków najwięcej, moim nominatem byłby Adam Ronikier”.
W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. więźniowie: Witold Pilecki, autor tychże wspomnień Edward Ciesielski oraz Jan Redzej uciekli z niemieckiego obozu KL Auschwitz. Byli oni członkami konspiracyjnej siatki działającej pod nazwą Związek Organizacji Wojskowej. 26 kwietnia w wielkanocny poniedziałek, po godzinie 18.00, więźniowie wyruszyli do pracy do tzw. wielkiej piekarni, która zlokalizowana była poza murami obozu. Wśród nich byli także Witold Pilecki, Edward Ciesielski oraz Jan Redzej. Na ucieczkę wybrali oni dogodny czas świąt, kiedy wśród obozowej załogi panowało większe rozluźnienie. Z piekarni uciekli nocą 27 kwietnia. Wykorzystując chwilową nieobecność strażnika, otwarli bramę, z której wybiegli. Nie zapomnieli także o przecięciu kabli telegraficznych. Kiedy esesman zauważył ucieczkę, oddał w ich stronę serię niecelnych strzałów. Uciekinierzy przedostali się w okolice Bochni, a następnie do Nowego Wiśnicza. Przy przekroczeniu Wisły wykorzystali jedną z łodzi, które były zacumowane nieopodal wioski. Pomógł im zbieg okoliczności, łódka była zamknięta na kłódkę, jednak Jan Redzej otworzył ją kluczem, którego użył do ucieczki w piekarni. Po powrocie do życia na wolności, wszyscy spisali raporty, w których opisali realia życia w obozie. Następnie walczyli w powstaniu warszawskim. W czasie walk o stolicę zginął Jan Redzej. Autor wspomnień, Edward Ciesielski przeżył wojnę, zmarł w 1962 roku, a Witold Pilecki został skazany przez komunistyczny wymiar sprawiedliwości na karę śmierci. Wyrok wykonano w maju 1948 r.
Mieć u stóp cały świat, ale ciągle być sobą o tym marzył każdy chłopak z gitarą. Paru kumpli z sąsiedztwa miało odwagę zrealizować swoje marzenia. Któregoś razu wstali z osiedlowej ławki, skrzyknęli zespół i ruszyli w trasę koncertową po całej Polsce. Zaszli wysoko na szczyty list przebojów, a po drodze tysięczny tłum spijał słowa z ich ust. Niejedna Ewka rzuciła się im na szyję, niejedna zapłakała ze wzruszenia. Perfect. Bo idole po to żyją to opowieść o podwórkowej przyjaźni i estradowej legendzie. O cenie sławy i bezcennych przebojach. O nielicznych Niepokonanych, którzy nie mogąc z siebie wiele dać, dostarczyli tak wielu ludziom tak wielu wzruszeń. Gdy emocje już opadną, piosenki Perfectu pozostaną. Perfect to książka unikatowa pod każdym względem. Pełen nieznanych faktów i ciekawostek tekst, pióra świetnie znającego branżę muzyczną i zespół dziennikarza Konrada Wojciechowskiego, uzupełnia oryginalny i archiwalny materiał ilustracyjny. Twarda oprawa, kolorowe zdjęcia i grafiki, bogata szata edytorska to niewątpliwe atuty publikacji, która może być doskonałym prezentem dla fanów zespołu i nie tylko.
Dwaj wielcy pisarze. Dwie odmienne osobowości, dwa różne temperamenty. Wydawać by się mogło, że Stanisława Lema ze Sławomirem Mrożkiem niewiele łączyło. Okazuje się jednak, że pisarze przez wiele lat byli przyjaciółmi i pisali do siebie arcyciekawe listy. Nie tylko o literaturze, nie tylko o wielkiej polityce, ale i o czymś tak przyziemnym jak… samochody, których byli wielkimi miłośnikami. Mnóstwo w tej korespondencji ironii, słownych gier i żartów. Wydanie listów Stanisława Lema i Sławomira Mrożka stało się wydarzeniem literackim najwyższej rangi. Książka, wzbogacona o liczne fotografie, rzuciła nowe światło na twórczość pisarzy i czasy, w których przyszło im żyć. Sławomir Mrożek (1930-2013), dramatopisarz, prozaik, satyryk. Prawdopodobnie najczęściej grywany w kraju i za granicą polski dramaturg współczesny. Jeden z najbardziej poczytnych polskich prozaików. Jego twórczość przekładana była na kilkanaście języków. Stanisław Lem (1921-2006), najwybitniejszy polski pisarz fantastyczny, futurolog, filozof i satyryk. Jego książki zostały przetłumaczone na 41 języków i osiągnęły łączny nakład ponad 30 mln egzemplarzy.
"Podróże z Badziczem" to pełna ciepła, humoru i dystansu opowieść o życiu w podróży - zarówno tej dalekiej, międzykontynentalnej, jak i tej codziennej między jednym przystankiem a drugim. To zbiór autentycznych, facebookowych relacji z wypraw, które zamieniły się w książkę pełną zabawnych anegdot, zaskakujących przygód, kulinarnych odkryć i przemyśleń snutych między jednym biletem a drugim talerzem.Do tego autorka przemyca też opowieści z dzieciństwa i młodości - pokazując, jak rodzi się pasja do odkrywania świata i opowiadania historii.To lektura idealna na wakacje, na długie wieczory i dla każdego, kto choć raz spakował plecak z myślą: a może by tak gdzieś pojechaćZaraża miłością do podróży. Wzrusza i rozśmiesza. Bez lukru, ale z sercem.Barbara Szydłowska - podróżniczka, restauratorka i autorka. Od lat wspólnie z mężem Jackiem eksploruje świat, czerpiąc z podróży kulinarne inspiracje, które przenosi do swojej restauracji Forum Kulinarne we Wrocławiu. Jej ukochanym miejscem jest Afryka, do której regularnie powraca. Z wykształcenia biotechnolog i dietetyk, przez wiele lat pracowała w korporacjach, by w końcu oddać się pasji podróżowania, gotowania i pisania. Swoje przygody relacjonuje na Facebooku, a teraz opisała je w książce, która zabiera czytelników w niezapomnianą podróż pełną smaków i niezwykłych historii.
Anatomia (języka) polityków według doktora Rusinka
W ciekawych czasach szczególnie bacznie trzeba przyglądać się słowom. Demokracja, wolność, suwerenność – (nie)odpowiednio użyte mogą nagle zacząć znaczyć coś zupełnie przeciwnego. Język polityki jest dziś orężem walki. Dobra ze złem. Prawicy z lewicą. Mateuszka ze Zbyszkiem.
Michał Rusinek prześwietla ten język, odsłania ukryte sensy i przewrotne, nie zawsze do końca świadome, intencje polityków. Uczula nas na ich manipulacje i pokazuje zwodne mechanizmy języka.
W tekstach pełnych poczucia humoru, ironii i zdrowego dystansu autor udowadnia, że śmiech bywa najlepszą bronią wobec rzeczywistości. Lepszą niż miecz, a nawet gaśnica.
Paryż 1919. W wieku trzydziestu sześciu lat Coco Chanel jest już ikoną stylu, a wszystkie kobiety rywalizują o jej odważne kreacje, symbol nowoczesnej kobiety, zmysłowej nawet w spodniach. Udało się stworzyć znakomicie prosperujący dom mody, którego klientkami są najznamienitsze damy z najwyższych kręgów towarzyskich. Lata ubóstwa, w których Coco była tylko Gabrielle, sierotą porzuconą w klasztorze, wydają się bardzo odległe, ale jej niskie pochodzenie wciąż ją prześladuje - wielka miłość jej życia, angielski arystokrata Boy Capel, choć także ją kocha, nie rezygnuje z małżeństwa z interesu. Kiedy Boy ginie w tragicznym wypadku, Coco wpada w depresję.Podczas podróży do Wenecji rosyjski impresario podaje jej chusteczkę, która pachnie najbardziej odurzającymi perfumami, jakie kiedykolwiek czuła: stworzoną dla rodziny carskiej esencję, która stała się nieosiągalna po rewolucji.Coco nie ma wątpliwości: to zapach, który chce odtworzyć na pamiątkę po swoim kochanku. Kiedy wraca do Paryża, nawet najwspanialsze przyjęcia nie są w stanie oderwać jej obsesji. Poszukując odpowiedniego zapachu, spotyka charyzmatycznego księcia Dymitra Romanowa, bratanka zamordowanego cara Mikołaja II, który pomaga jej zrealizować marzenie. Czy szukając zapachu miłości, Chanel No 5, potknie się o inną miłość?
Szczera relacja z burzliwej dekady u steru NATO.Gdy w 2014 roku Jens Stoltenberg objął stanowisko sekretarza generalnego NATO, świat stał u progu wielkich przemian. Przed nim rozciągała się dekada wojen, kryzysów dyplomatycznych i decyzji, które zaważyły na bezpieczeństwie całego świata.W tej książce Stoltenberg otwiera przed czytelnikami drzwi do najbardziej niedostępnych gabinetów Sojuszu i dzieli się kulisami funkcjonowania najpotężniejszej organizacji militarnej świata. Opowiada o wysiłkach na rzecz zachowania jedności NATO i analizuje przełomowe wydarzenia: wojnę w Ukrainie, wycofanie wojsk z Afganistanu, napięte relacje z Rosją i Chinami, a także współpracę z przywódcami, takimi jak Angela Merkel, Donald Trump czy Wołodymyr Zełenski.To nie opowieść o podziałach, lecz o jedności i przyjaźni - i o tym, dlaczego NATO wciąż ma kluczowe znaczenie. Przez pryzmat trudnych decyzji i różnic zdań Stoltenberg pokazuje, że otwartość i dialog są fundamentami, na których opiera się spójność Sojuszu oraz zdolność do reagowania na zagrożenia przyszłości.Na mojej warcie to wyjątkowe spojrzenie na sztukę dyplomacji i dylematy, przed jakimi stają liderzy, gdy stawką jest globalny pokój.
Stanisław Ćwiek - wykształcenie prawnicze, doświadczenie zawodowe, jak i życiowe, nie do powielenia. Za PRL-u w milicji, za demokracji w policji. "Dopieszczany" w obu formacjach. Raz talonem na zakup malucha, po wielokroć słowem, uściskiem dłoni (żółwików jeszcze nie było), pisemną laurką (opinia, dyplom), medalem, odznaczeniem, regularnie kopertą i zawsze zbyt skąpą.Przez blisko 20 lat współ i kierował służbą kryminalną w województwie gdańskim, aby w ostatnich sprawować nadzór nad całym pionem zwalczającym ten rodzaj przestępczości jako z-ca komendanta wojewódzkiego policji. Z tytułu solidnego bagażu doświadczeń oraz dokuczliwej wrażliwości na każdą krzywdę i prostactwo, popełnia także i tę książkę w postaci II tomu.
Filmy, które ukształtowały bezkompromisowego artystę
Quentin Tarantino jest nie tylko jednym z najsłynniejszych współczesnych twórców filmowych, lecz także prawdopodobnie największym pasjonatem kina na świecie. Przez lata w wywiadach przekonywał, że w końcu zajmie się pisaniem książek o filmach.
Wreszcie nadszedł ten moment: długo oczekiwane Spekulacje o kinie są tak dobre, jak tylko fani reżysera i miłośnicy kinematografii mogli sobie wymarzyć.
Tarantino skupia się na najważniejszych amerykańskich filmach lat siedemdziesiątych, które po raz pierwszy obejrzał w młodości i które przyczyniły się do jego rozwoju artystycznego. Proponuje własne spojrzenie na kino: łączy elementy krytyki filmowej, teorii filmu i reportażu ze wspaniałą historią osobistą, a całość napisana jest charakterystycznym, niepodrabialnym głosem, który mógł wybrzmieć dzięki brawurowemu przekładowi Jana Dzierzgowskiego.
W którym filmie pojawił się pierwszy filmowy seryjny morderca?
Jak Tarantino zakończyłby Ucieczkę gangstera, gdyby miał ją reżyserować?
Ile Steve McQueen liczył sobie za przeczytanie scenariusza i dlaczego?
Dlaczego Brian de Palma nie wyreżyserował Taksówkarza?
Debiutancka książka non fiction autora Pewnego razu w Hollywood jest intymnym, zabawnym i błyskotliwym wyrazem obsesji na punkcie kina, wyjątkowym jak wszystko, co tworzy Tarantino.
W logo Lublina przenikają się dwie bramy. Miejsce ich przecięcia tworzy oko, symboliczne, ale i konkretne. Oko Widzącego. Mistyka, którego wzrok sięgał dalej niż wzrok innych. Jakub Izaak Horowitz istniał naprawdę. Jego grób, ukryty na starym cmentarzu, to dziś jeden z ostatnich śladów po żydowskim Lublinie – mieście, z którego niegdyś promieniowała mistyczna siła.
Stąd Dorota Bidzińska rozpoczyna podróż przez Polskę chasydzką – niegdyś duchowe centrum Europy, dziś zbiór na wpół zapomnianych opowieści i atlas cmentarzy. Odwiedza miejsca naznaczone obecnością mistyków, tropi nie tylko ślady najważniejszych przywódców i nauczycieli, ale też innych, bez których ta historia byłaby niepełna: kobiet, współczesnych chasydów, artystów i opiekunów pamięci.
Tak powstała książka o kulturze, w której pieśń była modlitwą, a taniec – świętem. O wierze, która oznaczała wspólnotę, wyobraźnię i bunt. O pamięci, która trwa w opowieściach, w muzyce, w powracających co roku pielgrzymkach do grobów cadyków. I o Zagładzie, która przerwała ten świat, ale go nie unieważniła.
To nie podróż w przeszłość. To spotkanie z tym, co zostało i wciąż wraca.
Jak pisać o żydowskim życiu tu w Polsce bez pożerającego wszystko co żywe słowa „Zagłada”? A równocześnie nie zamykać się w szufladce z etykietą „skrzypek na dachu i gęsie pipki”? Nie utopić tych wszystkich żywotów utkanych z krwi i mięsa w przestrzeni skrojonej na miarę folkloru, gdzie na zawsze zastygli w chałatach, z kieliszkiem pejsachówki i błyskotliwym szmoncesem. Z kozą w izbie lub bez. Absolutnie papierowi i martwi.
fragment Wstępu
Niektórzy zbyt wcześnie uczą się, jak przetrwać. Potem muszą nauczyć się, jak żyć.Wstrząsająca opowieść o dorastaniu w miejscach, które miały być schronieniem - a okazały się przedsionkiem piekła.Dzieciństwo Patryka, Laury, Dominika i Joanny upłynęło na czujnym obserwowaniu nastrojów dorosłych i gaszeniu pożarów, których sami nie wzniecili. Wychowywani w cieniu przemocy, milczenia i uzależnień - nawet po opuszczeniu raniących domów - wciąż noszą w sobie cierpienie.Ich historie pokazują, jak trauma wrasta w ciało, w relacje i w to, kim się stajemy po latach. Nie ma tu prostych zakończeń ani sentymentalnych uniesień. Jest za to prawda - czasem bolesna, ale konieczna."Naznaczeni traumą" to lektura dla tych, którzy niosą niewidzialne blizny, i tych chcących zrozumieć, skąd się one biorą. Bo nazwanie bólu to często pierwszy krok, by zacząć żyć naprawdę.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?