Ja bym powiedział, że literatura jest jak atmosfera, którą stwarza, jak pogoda dnia i nocy. Albo jest dobra, albo jest zła: niezmiennie, czy za Ludwika I, czy za Ludwika XXI, gdyby taki kiedyś zapanował. Słońce świeciło i świeci jednakowo. Albo go nie ma, za chmurami. I deszcz pada jednakowo. I tak samo bywa przyjemnie, lub przykro. Dla mnie osobiście kryterium jest odczucie radości, gdy np., powiedzmy, w ciągu pochmurnego dla mnie dnia szukam w myślach czegoś przyjemnego na pocieszenie, i nagle przypominam sobie: Acha, wrócę do domu, i będę czytał książkę Sakowskiego!...Józef MackiewiczPretekstem ... stał się artykuł Józefa Mackiewicza pt. List pasterski ... Tylko pretekstem, bo ... nie chodziło o polemikę z tezami tego artykułu ... ale jedynie i wyłącznie o skorzystanie z tak godnej i dogodnej sposobności do rozprawy z osobą autora w sposób dyskwalifikujący go nie do przyjęcia przez żadne szanujące się (i swą przyszłość) pismo. ... Wiadomości nie mogły i nie chciały ... się na to zgodzić, nie tylko ze względów prawnych, ale i z uwagi na obowiązującą zwykłą przyzwoitość wobec autora, którego drukowały od szeregu lat, który niemal od początku istnienia ich na emigracji należał do stałych, wybitnych i najpoczytniejszych współpracowników. ... Okazuje się, że ... ważniejsze i pilniejsze od czegokolwiek innego jest zmuszenie do zamilknięcia pisarza, mogącego drażnić kontrowersyjnością swych wystąpień, ale znanego z bezkompromisowej postawy antykomunistycznej. ... Wiadomości będące kontynuacją przedwojennych Wiadomości Literackich, założonych przez Mieczysława Grydzewskiego, były, są i będą redagowane na zasadach, które mu zawsze przyświecały i przyczyniły się do tego, że tygodnik ten istnieje nieprzerwanie i pod tym samym naczelnym kierownictwem od 45 lat, co stanowi rekord w dziejach prasy, nie tylko polskiej. ... Polegają one na kwalifikowaniu utworów na podstawie ich wartości, a nie osoby autora, na dopuszczaniu odmiennego zdania i nawet najostrzejszej krytyki ale zarazem na fair-play i dobrych obyczajach. Z tej drogi Wiadomości nie zejdą.Juliusz Sakowski, Zamykam list otwartyZa terror odpowiedzialni są i ci, co go robią, i ci, co się na niego godzą. Terror jest obalaniem norm przyzwoitości, obyczajności politycznej, i wprowadzaniem praw chuligana. Terror akowski w czasie nocy okupacyjnej był tylko faktem, któremu sprzyjały okoliczności, terror akowsko-FE w biały dzień emigracyjny jest hitleryzmem. ... Nam, proszę Pana, jest rzeczywiście bardzo trudno żyć i chorować w nędzy. Ale na tym nasze prywatne przykrości się kończą. Józef, jak myślę, ma zbyt mocną pozycję w literaturze polskiej, by musiał się kłopotać, że go oszczercy pogrążą na wieki. Pogrążą siebie. Bo trudno mi przypuścić, by przyszli historycy literatury wstrzymali się od dociekliwości i nie dotarli do mechanizmu tych rozróbek.Barbara Toporska
"Gdy ktoś Cię skrzywdził, nie życz mu nic złego. Nawet nie życz mu, żeby żył długo i pamiętał o tym, co Ci zrobił. Życz mu samych dobrych chwil, przydadzą mu się".
Na początku jeszcze o tym nie wiedziałem, nie rozumiałem, jak ważną podróż odbyłem. Kilka tygodni życia w Tybecie sprawiło, że napisałem tam książkę. Jest ona wypadkową historii ludzi, których spotkałem w swoim życiu, własnych porażek, przemyśleń oraz podróży na około góry Kajlas.
Teraz, gdy się obnażam przez Tobą, czuję, że granice wszystkiego się rozmywają. Wstydu, niemożności, zasad, głupoty, uśmiechów, opinii. Mądrości, podziwu, niewiedzy, zafajdanego społeczeństwa, spojrzenia w oczy. Ludzie odradzają się na nowo, nie z pięknych rzeczy i wzniosłych ideałów, lecz z sytuacji dla nich najbardziej słabych, wstydliwych i takich, o których chcieliby zapomnieć. Często z popełnionych błędów. Lecz nie należy się tego wypierać,bo to jest część nas i właśnie z niej powstaliśmy. To porażki nas wzmocniły, a nie sukcesy.
Przyszedł czas, żeby tworzyć coś nowego, a nie utrzymywać to, co stare. Cóż znaczy to, co przeżyliśmy, w porównaniu z tym, co jest przed nami?
Najintymniejsze zapiski znakomitego pisarza. Drobnostki, które wypełniają codzienność. Obserwacje, refleksje, dygresje i konstatacje. Wiwisekcja i autoironia. W duchu najlepszej polskiej memuarystyki.
Co robił na słynnych festiwalach filmowych? Dlaczego ostatecznie postanowił pozostać mężem Agaty Passent? Za co lubi, a za co nie cierpi Warszawy? Co sądzi o ostatnich powieściach Pilcha i sztukach teatralnych Masłowskiej? I wreszcie – czy woli piwo czy cydr?
Zapiski z lat 2014 – 2018 pokazują nieznaną twarz jednego z najzdolniejszych polskich pisarzy, laureata Nagrody Literackiej Nike za powieść „Gnój”. Wojciech Kuczok opisuje swoje codzienne życie z żoną, alkoholowe eskapady z przyjaciółmi, choćby Januszem Rudnickim, dalekie podróże i bliskie spotkania z rodziną, męki pisarskie i zdrowotne, pobyty na festiwalach, przeczytane lektury, obejrzane filmy i mecze. Odpowiada na pytanie: jak to jest łączyć karierę pisarską z ojcostwem? Mówi o swoich wzlotach i upadkach. Zabawach alkoholowych i kacach. Olśnieniach i rozczarowaniach. Ostro komentuje głośne skandale towarzyskie, choćby aferę między Kingą Dunin a Ignacym Karpowiczem, bezlitośnie obnaża absurdy Polski pod rządami PiS-u. Nie oszczędza nikogo – przede wszystkim samego siebie.
To najintymniejsza do tej pory książka Wojciecha Kuczoka. Celne zapiski ze współczesności sąsiadują tu z zaskakująco czułym obrazem świadomego ojcostwa. Barwne anegdoty z życia warszawskiej śmietanki towarzyskiej z obrazem trudnej, ale spełnionej miłości. Erudycyjne refleksje na temat obejrzanych filmów i przeczytanych książek z pełnymi dosadnego humoru obrazkami codzienności.
Kilkudziesięciu kardynałów oraz setki biskupów i księży zgodziło się rozmawiać z francuskim socjologiem i pisarzem Fredericem Martelem. Wśród nich znaleźli się zdeklarowani homoseksualiści, którzy odsłonili przed nim świat wielkiej szafy, w której ukrywają się księża geje, i dzięki którym poznał pilnie strzeżone tajemnice Watykanu.Sodoma to opowieść o konsekwencjach ukrywania własnej orientacji. O podwójnym życiu Kościoła. O hipokryzji, która stoi za najważniejszymi decyzjami kościelnych hierarchów i wpływa na funkcjonowanie całego Kościoła. Zdaniem Martela to homoseksualizm kleru jest kluczem, który pozwala najlepiej zrozumieć pontyfikaty Jana Pawła II, Benedykta XVI i być może Pawła VI oraz papieża Franciszka. Bowiem to właśnie w Kościele istnieje największa społeczność homoseksualistów na świecie.Dlaczego homoseksualni duchowni są największymi homofobami? Dlaczego ukrywają seksualnych przestępców w koloratkach? Dlaczego zawsze zależało im i zależy nadal na zachowaniu w Kościele konserwatywnego status quo? Za co tak nienawidzą papieża Franciszka? Na te i wiele innych pytań Martel szuka odpowiedzi w książce, która jest efektem czteroletniego śledztwa w trzydziestu krajach.
Wiek ukraińsko-polski. Rozmowy z Bohdanem Osadczukiem.
BOHDAN OSADCZUK
Dziennikarz i publicysta, historyk. Urodził się w1920 roku w Kołomyi. Od 194 roku mieszkał w Berlinie. Współpracował z wieloma gazetami ukraińskimi, polskimi, niemieckojęzycznymi. Był między innymi najbliższym ukraińskim współpracownikiem Jerzego Giedroycia i berlińskim korespondentem „Neue Zurcher Zeitung”. Od 1966 roku był profesorem najnowszej historii europejskiej na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie. W 2001 roku otrzymał Order Orła Białego. Był członkiem rady Kolegium Europy Wschodniej. Zmarł w 2011 roku w Zakliczynie pod Krakowem.
„Urodził się w ukraińskiej rodnie, z woli historii został obywatelem I Rzeczypospolitej, a z wyboru – najpierw studentem, a następnie dziennikarzem i profesorem na stałe związanym z Niemcami. Dlatego śmiało można o nim powiedzieć, że był Europejczykiem w pełnym tego słowa znaczeniu, dla którego najważniejszym celem w życiu stało się, jak sam mówił, porozumienie polsko-ukraińskie.”
Aleksander Kwaśniewski
——————————————————————
„Bohdan Osadczuk, obok Jerzego Giedroycia, stał się głównym architektem zbliżenia między Polską, a Ukrainą.”
Jan Nowak – Jeziorański
Caravaggio fascynuje mnie od kilkudziesięciu lat. Wędrując po świecie, zawsze z drżeniem serca wyszukiwałem obrazy tego artysty, by móc je kontemplować na żywo. W ten sposób na przestrzeni wielu lat udało mi się obejrzeć prawie wszystkie jego dzieła. Twórczość ta w wyjątkowy sposób stała się częścią mojego życia. O Caravaggiu pisałem, wygłaszałem konferencje, prowadziłem prace naukowe, wykłady na uniwersytecie, a nawet rekolekcje w kościołach, posługując się jego obrazami. Zawsze spotykało się to z dużym zainteresowaniem audytorium. Ośmieliło mnie to do napisania o nim książki, którą właśnie prezentuję. Ma być ona próbą odkrycia licznych tajemnic Caravaggia dotyczących jego osobowości, życia i techniki malowania (ze wstępu autora do publikacji).
Witold Kawecki CSsR (redemptorysta) – profesor i kaznodzieja, kierownik Katedry Dialogu Wiary z Kulturą UKSW, pisarz i człowiek mediów, dziennikarz i kulturoznawca, autor 30 książek i setek artykułów, współpracownik Polskiego Radia i TVP oraz innych środków społecznego przekazu. Nagrodzony m.in. Feniksem w kategorii sztuka za książkę Sztuka polska a Kościół dzisiaj. Ekspert w zakresie kulturoznawstwa, teologii (kultury, moralnej, piękna, mediów), kultury politycznej
i katolickiej nauki społecznej.
Odbiorcy
– koneserzy i amatorzy sztuki
– osoby wrażliwe na piękno
– szukający oryginalnego, wartościowego, ponadczasowego prezentu
Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę
Opowieść o blisko stu dziełach Caravaggia, ich kolorystyce, świetle, metaforyce, fakturze, warstwie znaczeniowej, psychologicznej i narracyjnej. Historie niezwykłych obrazów Caravaggia, związanych z wewnętrzną głębią i przeżyciami artysty. Malarstwo skoncentrowane na prawdzie, pozwalające widzowi lepiej zrozumieć siebie.
Każda Polka może być dumna ze swojego kraju! Na naszej ziemi żyło wiele znanych kobiet, których dokonania, odkrycia naukowe czy dobro, jakie po sobie zostawiły, przetrwały do naszych czasów. Wśród wspaniałych, godnych naśladowania Polek, znajdują się także polskie święte i błogosławione, wspaniałe bohaterki dla wszystkich dziewcząt!Wiele Polek zostało wyniesionych do chwały ołtarzy. Postanowiliśmy przedstawić sylwetki siedmiu z nich: Faustyny Kowalskiej, Jadwigi Andegaweńskiej, Jadwigi Śląskiej, Urszuli Ledóchowskiej, Kingi, Karoliny Kózki i Hanny Chrzanowskiej. Co je łączy? Miłość do Pana Boga i wspaniały polski duch, który kształtował ich sumienia i sprawił, że osiągnęły rzeczy wielkieJesteśmy przekonani, że wszystkie święte, szczególnie zaś święte Polki, mogą stać się dla młodych dziewczyn tak potrzebnymi w dzisiejszych czasach autorytetami i po prostu przyjaciółkami, które zainspirują je swoim życiem i pomogą odkryć prawdziwe szczęście.
Każdy Polak może być dumny ze swojego kraju! Na naszej ziemi żyło wielu znanych ludzi, których dokonania, odkrycia naukowe czy dobro, jakie po sobie zostawili, przetrwały do naszych czasów. Wśród wspaniałych, godnych naśladowania Polaków, znajdują się także polscy święci, wspaniali bohaterowie dla wszystkich chłopców!Wielu Polaków zostało wyniesionych do chwały ołtarzy. Postanowiliśmy przedstawić sylwetki siedmiu z nich: Maksymiliana Kolbego, Jana Pawła II, Alberta Chmielowskiego, Stanisława Kostki, Stanisława Sławnikowica, Rafała Kalinowskiego i Stanisława ze Szczepanowa. Co ich łączy? Miłość do Pana Boga i wspaniały polski duch, który kształtował ich sumienia i sprawił, że osiągnęli rzeczy wielkieJesteśmy przekonani, że wszyscy święci, szczególnie zaś święci Polacy, mogą stać się dla młodych chłopców tak potrzebnymi w dzisiejszych czasach autorytetami i po prostu przyjaciółmi, którzy zainspirują ich swoim życiem i pomogą odkryć prawdziwe szczęście.
Kira Banasińska z domu Ćwirko-Godycka (Witebsk 1899 – Hajdarabad 2002) była malarką, fotografką, zajmowała się filmem, projektowała i wytwarzała zabawki i pomoce szkolne. Przeżyła długie, fascynujące, pełne niebezpieczeństw życie, rozpięte między Syberią w przedrewolucyjnej i rewolucyjnej Rosji, Mandżurią, Japonią i Indiami, spędzając w odrodzonej Polsce zaledwie kilka lat. Jako żona polskiego konsula Eugeniusza Banasińskiego w Bombaju i przedstawicielka Czerwonego Krzyża odegrała wybitną rolę w niesieniu pomocy tysiącom polskich uchodźców, którzy przybyli ze Związku Radzieckiego do Indii, w tym zwłaszcza dzieciom, organizując transporty z Aszchabadu do Bombaju.
Stąd jej Autobiografia jest jednym z ważniejszych świadectw polskich losów i historii XX wieku. Jest też przyczynkiem do dziejów sztuki polskiej, przywołując mało znane fakty dotyczące wystaw Kiry w Polsce międzywojennej, recepcji jej twórczości malarskiej i życia artystycznego.
Drogi Panie Józefie!Nie mam zwyczaju chwalić i przechwalać, podziwiać, przypodobać, zachwycać się. Ale właśnie zachwycam się wspomnieniem o Pawełku, mimo że w Pana pojęciu to drobiazg bez wagi czy znaczenia.To więcej niż majstersztyk. Nie żaden nekrolog, czy wspominek. To utwór do arcypolskiej antologii, piękne, mądre i głębokie dziełko ... Podziwiam Pana i najszczerzej gratuluję za prawdziwą beletrystykę, łączącą kunszt prozy+liryka+esej+pamiętnik+polityka+przyroda+przyjaźń+czułość+wiele innych znakomitych rzeczy.Już czytałem 2 razy i będę nieraz do tego wracał. Jakiż z Pana mistrz! ...Juliusz Sakowski, 9 stycznia 1976Drogi Panie Józefie,Myślę, że jeżeli czytelnik miał dużo przyjemności obcując z jakąś książką, to powinien wyrazić swoją wdzięczność autorowi. Tak jest ze mną i z Pana książką Fakty, przyroda i ludzie. Jest to książka znakomita i jeżeli Pan ją uważa za appendix do swoich powieści, to Pan się myli, bo ma ona swoje życie odrębne i nawet stwarza dla siebie szczególny gatunek. Tytuł nie jest dobry, jako że nie oddaje pewnej jednolitości postawy i tonu, zanadto podkreśla przypadkowość i różnorakość. Mnie naturalnie najbardziej w niej nęci obecność Wilna, jak i to, że jest Pan podobnie jak w powieściach, jedynym polskim autorem do tego stopnia wolnym od nacjonalizmu. No, a dwa rozdziały o Ponarach i Katyniu powinny wejść w skład każdej przyszłej chrestomatii literatury polskiej.Wydaje mi się, że weszliśmy w okres wielkich przewartościowań literatury polskiej XX wieku, zwłaszcza tam wszędzie, gdzie chodzi o prawdomówność. A że Pan był zawsze pisarzem prawdomównym, miejsce Pana będzie coraz wyższe. A ta obecna książka znajdzie się wśród kilku najwyższych pozycji prozy. Niestety z wielu polskich prozaików, takich jak Żeromski czy Reymont, został tylko papier.Dłoń Pana ściskamCzesław Miłosz, 12 czerwca 1984
Listy arcybiskupa Carlo Maria Viganó, opublikowane za pośrednictwem włoskiego watykanisty Aldo Maria Vallego, wywołały wielkie wzburzenie zarówno wśród najwyższych hierarchów Kościoła, jak i wiernych na całym świecie. Grzeszne i przestępcze czyny, jakich dopuścił się były kardynał, arcybiskup McCarrick, to wstrząsające świadectwo degeneracji jednego z najwyższych hierarchów Kościoła, a nie mniej szokująca jest zmowa milczenia oraz potajemnego krycia i wspierania McCarricka przez watykańskich dostojników najwyższego szczebla. Ta książka opisuje całą sprawę, począwszy od pierwszego spotkania arcybiskupa Viganó z Vallim, poprzez jej kolejne odsłony, aż po ostatnią odpowiedź, udzieloną arcybiskupowi Viganó przez kardynała Ouelleta, Prefekta Kongregacji Biskupów, dogłębnie zanalizowaną w książce przez autora.Wszystko to nie jest łatwe dla nas, szeregowych katolików, dzieci Kościoła. Czym stał się Kościół, prowadzony przez takich pasterzy? Jak mamy obronić ten Kościół dla naszych dzieci, jak obronić Oblubienicę Chrystusa przed poniżającym ją światem, jak wyrwać ją z rąk drapieżców w owczych skórach? Pozostaje świadomość, że u steru tej arki zbawienia stoi Chrystus. Ale być może dla nas, prostych katolików, nadszedł właśnie czas walki o nasz Kościół, Oblubienicę Chrystusa, którą On nabył na wyłączną własność swoją Krwią.Kościół przeżywa, trudny okres. Dla katolika z mojego pokolenia, a mam sześćdziesiąt lat, to jakby poruszać się w jakimś innym świecie. Gdyby ktoś zaledwie kilka lat temu przepowiedział mi, że będę toczył taki bój, zaznawszy rozterki i przygnębienia wobec nauk, postępowania i przemilczeń następcy Piotra, odpowiedziałbym: majaczysz. No i oto jestem w tym miejscu.Powtarzam ciągle: Panie, zmiłuj się nade mną.
[Sir Frederick Maurice] napisał (...) – jak sam dokładnie ujął – krytyczną analizę strategii Lee. Nie jest to nieobiektywna pochwała, akceptacja wszystkiego co zrobił Lee, tylko dlatego, że on to zrobił. Jest to analiza powściągliwa, którą należy docenić szczególnie za jej umiarkowanie, szczerość oraz zwrócenie uwagi na to, co sir Frederick uznał za błędy generała Lee. Przede wszystkim jest to analiza autorstwa człowieka, który – jak żaden inny autor anglojęzyczny – łączy w sobie rzemiosło historyka i zmysł strategiczny doświadczonego i znakomitego żołnierza. Lee był przedmiotem prac historyków, którzy nie byli strategami, oraz strategów, którzy udowodnili, że nie byli historykami. Generał sir Frederick jest jednym i drugim.
Opowieść o nieustraszonych przywódczyniach, utalentowanych artystkach, opiekuńczych uzdrowicielkach, zaangażowanych mentorkach i nieprzeciętnych myślicielkach
• 50 opowieści o niezwykłych kobietach i dziewczynach, które podejmowały nowe wyzwania, stawiały czoła przeciwnościom losu, podążały za marzeniami i zmieniły bieg historii
• nietuzinkowe fotografie
Antologia tekstów krytycznych i estetycznych Mieczysława Tretera to zbiór, na który składają się przede wszystkim artykuły tego autora (portrety twórców, recenzje z wystaw, teksty polemiczne i problemowe) dotąd rozproszone w czasopismach, a także spore fragmenty nigdy niewydanych maszynopisów, pisanych przezeń w czasie wojny, na krótko przed śmiercią.Aktywność Tretera krytyka, estetyka, kuratora wystaw i muzealnika przypada na schyłek epoki Młodej Polski, przede wszystkim jednak obejmuje okres międzywojenny. Jego wypowiedzi stanowią z jednej strony przykład rzadkiej wówczas krytyki naukowej, opartej o ścisłe kryteria i narzędzia badawcze, z drugiej zaś dowodzą zamknięcia piszącego na eksperymenty awangardy i niemożności odrzucenia postromantycznej, ekspresywistycznej koncepcji sztuki. Jako takie, stanowią przy tym sejsmograf przemian krytyczno-artystycznych okresu międzywojnia, odsłaniając polemiczny, dialogowy i niejednokrotnie wewnętrznie sprzeczny charakter ówczesnego pisarstwa o sztuce.
Uniwersalna opowieść o złowrogich reżimach, potrzebie wolności i trwania przy humanistycznych wartościach - na przekór historii.Latem 1939 roku razem z moim najlepszym przyjacielem wynajęliśmy w Paryżu auto, żeby pojechać do Berlina i Warszawy. Skończyłem właśnie pierwszy rok studiów na Harvardzie, gdzie uczęszczałem na znakomite wykłady poświęcone faszyzmowi i komunizmowi; teraz chciałem przekonać się na własne oczy, jak wygląda świat Hitlera. () Następnym przystankiem miał być kraj, w którym dotąd nie postawił stopy żaden z członków naszej rodziny - co oznaczało zignorowanie gniewnych ostrzeżeń, że postępuję absolutnie nieodpowiedzialnie, i zamanifestowanie poczucia niezależności osiemnastolatka.Charles Merrill
Zbiór felietonów Ludzie żywi został wydany w roku 1929. Składa się z siedmiu części poświęconych artystom i pisarzom: Stanisławowi Przybyszewskiemu, Narcyzie Żmichowskiej, Stanisławowi Wyspiańskiemu, Aleksandrowi Fredrze, Adamowi Mickiewiczowi, Witoldowi Wojtkiewiczowi i Arturowi Grottgerowi.Teksty poświęcone Przybyszewskiemu dotyczą jego życia prywatnego i działalności w okresie pobytu w Krakowie. Wiele rozważań dotyczy poziomu i tłumaczeń własnych utworów Przybyszewskiego z języka niemieckiego. Inspiracją dla Żeleńskiego przy tworzeniu artykułów na temat życia i twórczości Narcyzy Żmichowskiej stała się natomiast korespondencja prowadzona przez pisarkę i matkę literata, podobnie rozdział dotyczący Artura Grottgera inspirowany był opublikowaną w gazecie korespondencją prywatną oraz bliską przyjaźnią malarza z Władysławem Żeleńskim ojcem pisarza. Bardzo interesujące są rozdziały dotyczące Aleksandra Fredry i Adama Mickiewicza, w których autor próbuje ""odbrązowić"" pisarzy i pokazać ich jako ludzi, którzy także mieli swoje słabości i tworzyli także słabsze utwory.
Czy to już koniec naszej cywilizacji?
Trzymamy w ręku książkę, która jest jednym z najważniejszych dzieł współczesnej humanistyki, nie tylko polskiej. Wybitny uczony i pisarz, wielki erudyta, prof. Wojciech Roszkowski, dokonuje w niej bilansu naszej cywilizacji. Bilans to dramatyczny. Upadek zachodniej kultury, do której przecież i my, Polacy, należymy, wieszczono co prawda już sto lat temu, ale wówczas była to bardziej przepowiednia niż udokumentowana teza. Dziś nasze wielowiekowe dziedzictwo zostało przez elity europejskie oraz amerykańskie w całości odrzucone, co uznaje się za wyraz… postępu.
Konsekwencją takiej postawy jest zrównanie zbrodni i osiągnięć, wierności i zdrady, bohaterstwa i tchórzostwa, mądrości i głupoty, kłamstwa i prawdy. Obrazowo rzecz ujmując, zwolennicy teorii o istnieniu wielu prawd chcą się przejrzeć w roztrzaskanym lustrze.
Autor „Roztrzaskanego Lustra” analizuje setki przejawów dekadencji; czyni to w sposób barwny i wielostronny. Jego opisy i refleksje są logiczne oraz przekonujące. Język książki jest jej niepodważalną zaletą: lapidarny, skrzący dowcipem, mimo poruszania skomplikowanych spraw – prosty, precyzyjny i zrozumiały.
„Roztrzaskane lustro” wciąga Czytelnika i zaprasza do myślenia.
Książka napisana jest w formie wspomnień. To krótka historia widziana z trzech perspektyw: rozsądku, namiętności i miłości. Zakończenie również przedstawione jest w trzech odsłonach. Dzięki temu czytelnik sam zdecyduje, jaki jego zdaniem będzie najlepszy finał tej historii. Opowiadanie ma na celu przybliżyć czytelnikowi siłę ludzkich emocji oraz magię słów, zarówno tych wypowiedzianych, jak i przelanych na papier.
Autor bada przede wszystkim lata 80., z wycieczkami do poprzednich dekad PRL oraz w lata 90. W praktykach artystycznych interesuje go ""trzecia droga"" - za której realizatorów uważa Kulturę Zrzuty - oznaczająca wytworzenie postawy lokującej się poza hegemonią wartości wyznaczanych przez konflikt Partii z Kościołem.Stawką nie jest jednak rekonstrukcja historyczna - chodzi o odniesienie do współczesnej Polski, o rozpoznanie miejsca, w którym jesteśmy. W skrupulatnym wywodzie autor pokazuje nie tyle, że Kościół odgrywa istotną rolę w polskiej formacji kulturowej - to wiemy bardzo dobrze - ile że jego wpływy instytucjonalne i ideowe obecne są nawet tam, gdzie się ich nie spodziewamy, więcej: że są czymś w rodzaju ustawienia domyślnego tej formacji, wyznaczają nieusuwalny i nieprzekraczalny horyzont wyobraźni społecznej i politycznej Polaków.Książka jest odświeżającym i istotnym uzupełnieniem, a jednocześnie pewnym przekształceniem mapy idei najnowszej historii Polski i ważnym głosem w toczącej się obecnie debacie o dziedzictwie Solidarności, również w jego lewicowym wymiarze. Autor buduje konsekwentny i trudny do przełknięcia obraz polskiego tradycjonalizmu - tym ostrzej przedstawiony, im bardziej przegląda się w lustrze praktyk Kultury Zrzuty.- dr hab. Iwona Kurz
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?