Teksty zgromadzone w nieniejszym tomie przybliżają sylwetki poszczególnych autorek piszących na przestrzeni ostatniego stulecia, dokonując ponownego mapowania polskiej historii poezji i przywracając należną w niej rolę twórczości kobiet. Tym samym, opisując „osobne” dokonania literackie, poszukują pokrewieństw i powiązań między poetkami, śledzą wspólne im tematy i tendencje, pytają o tradycję tej poezji. Nie chodzi jednak o budowanie nowego kanonu, lecz o refleksję nad formami czy formułami obecności poetek w historii polskiej literatury. Autorki i autorzy szkiców znajdują kulturowe oraz metodologiczne zaplecze dla języka, który pozwoli im na snucie opowieści o poetkach niedostosowanych do tradycyjnych historycznoliterackich ram, diagnozując jednocześnie przyczyny tego niedopasowania. Swoje miejsce w różnych, nieraz nieoczywistych konfiguracjach, zyskuje w ten sposób kilkadziesiąt poetek, od autorek młodopolskich po debiutujące po obecnym stuleciu.
„Autorzy pomieszczonych w książce szkiców stanęli w obliczu pytania: czy istnieje własna poezja kobiet i jakie jest jej miejsce na mapie polskiej literatury XX i XXI wieku. Monografia Formy (nie)obecności… przynosi uzupełnienie białych plam w historii twórczości lirycznej, a zebrane w niej studia, analizy i interpretacje nie tylko rekonstruują i rewidują przebieg procesu historycznoliterackiego, ale także przewartościowują pokutujące przez lata ustalenia. To ważna i odkrywcza książka odsłaniająca niedostrzegane zazwyczaj oblicze poezji kobiet”.
prof. UŚ dr hab. Joanna Dembińska-Pawelec
Pomniki w Rzeczypospolitej, miały i mają duże znaczenie. Szczególnie we Lwowie, niegdysiejszej niezaprzeczalnej stolicy cywilizacyjnej nieistniejącego państwa. Autor zaprasza do zatrzymania się przy kilku nowych i ocałych pomnikach, często funkcjonujących jedynie w lwowskiej pamięci.
() bohaterowie tej książki nie mieszczą się w ściśle określonej wizji lewicowości czy socjalizmu. Byli ludźmi lewicy rzecznikami socjalizmu, bo sami przypisywali sobie takie intuicje ideowe, nierzadko syntetyzując własną lewicowość z postępowością, demokratyzmem czy też radykalizmem. Nie inaczej jest z chrześcijaństwem. Nie tyle był to dla nich system religijny, styl myślenia religijnego, ile źródło motywacji (). Tworząc programy, wizje, wysuwając mniej lub bardziej konkretne dezyderaty (polityczne, społeczne, ekonomiczne) czerpali pełnymi garściami z Ewangelii, nauczania Chrystusa i Apostołów. Bliższa im była wizja chrześcijaństwa pierwotnego, niezinstytucjonalizowanego, w ich przekonaniu czystego i nieskażonego naturalną słabością człowieka (także duchownych). Zwłaszcza w epoce romantyzmu synteza religii z myślą polityczną była sprzężeniem naturalnym, a chrześcijańska motywacja dążeń socjalistycznych była niemal powszechna ()Ze wstępu
Zaprezentowana w książce T. Sikorskiego formacja intelektualna, choć dostrzeżona w II Rzeczypospolitej, w okresie PRL została potraktowana według marksistowskiego ?klucza?. I jeśli nawet przypominano takie postacie, jak ks. Piotr Ściegienny, Edward Dembowski, Ludwik Królikowski, Henryk Kamieński, to dydaktyczna (także naukowa) nowomowa, ograniczała pole w zakresie rzetelnej analizy ich poglądów. Dopiero w latach 70. XX w., w chwili narodzin demokratycznej opozycji, poglądy formacji radykalnej lewicy chrześcijańskiej stały się inspiracją dla takich ugrupowań jak Komitet Obrony Robotników, Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Konfederacja Polski Niepodległej czy Ruch Młodej Polski. Językiem sprawiedliwości społecznej, braterstwa, ewangelicznej miłości bliźniego posługiwał się ks. Jerzy Popiełuszko, a bezpośrednie zapożyczenia z nauki ewangelicznej znalazły się w oficjalnych dokumentach i publicystyce ?Solidarności?. Jest swoistym paradoksem, że po 1989 r. o lewicy chrześcijańskiej niemal zupełnie zapomniano, także w badaniach naukowych.Z Recenzji prof. dr. hab. Adama Wątora
Bohaterów tej książki dzieliło wiele: czasy i miejsce, w których formułowali swoje programy, metody działania, intuicje ideowe, zainteresowania i wykształcenie, odmienna umysłowość, pogląd na charakter walki politycznej i społecznej, postawy światopoglądowe, stałość w poglądach i ich ewolucja (...). Dzieliło ich również doświadczenie i droga życiowa (...). Ideowe dziedzictwo tej formacji intelektualnej dojrzewało i ewoluowało, przeradzając się w różne konteksty polityczne, zdeterminowane klęskami kolejnych powstań i zrywów narodowowyzwoleńczych, wieloletnim emigracyjnym tułactwem, zsyłkami, represjami zaborców, czasami brakiem perspektyw na wybicie się na niepodległość, innym razem gorliwą wiarą w jej rychłe odzyskanie. (…) choć reprezentowali oni dwa pokolenia Polski porozbiorowej, inny typ umysłowości i wrażliwości, łączyła ich negacja istniejących stosunków społecznych i politycznych, sprzeciw wobec niesprawiedliwości, dysproporcji społecznych i powszechnej biedy, chęć zmiany relacji międzyludzkich w imię zasad etyki chrześcijańskiej, miłości bliźniego, ewangelicznego braterstwa (różnie pojmowanego), równości i wolności. Łączyła ich również gorliwa wiara w Boga i przekonanie, że w niedalekiej przyszłości ziści się ich marzenie o wolniej, demokratycznej i sprawiedliwej Polsce. Te składniki czyniły z odrębnych jednostek wspólnotę — odrębną formację intelektualną chrześcijańskiej, demokratycznej i postępowej lewicy.
Ze Wstępu
Najpierw było słychać groźne pomruki: chodziły wieści, że powstaje film, który zniszczy Kościół. Potem dochodziły szczegóły, o ateiznie reżysera z Jedlicza (mojego rodaka). O filmie robiło się coraz głośniej. Świetnie przygotowanie PR; i w końcu wielki dzień: Trąby Jerychońskie zagrzmiały, by obalić znienawidzony Kościół i obalić kler zniszczyć podelca - jak wołał Voltaire: film wyświetlono, owacja trwała ponoć 11 minut, publiczność przyznała nagrodę, jury nie. A potem zaczął się triumfalny pochód przez Polskę miejsca w kinach zajęte i kasa płynie obficie, bo jest dorzynanie kleru i Kościoła, na które pilnie spieszy lud, żądny krwi! I podobnie jak niegdyś, w czasie igrzysk w Rzymie, im więcej poleje się krwi, im więcej padnie gladiatorów, tym większe powodzenie igrzysk cyrkowych, i tego, kto je organizował, i tego, kto je opłacał.Trzeba przyznać, że reżyser wybitny, aktorzy świetni, film zrobiony dobrze i profesjonalnie. Można by się spodziewać, że tacy ludzie zrobią film świetny. Zawiodła treść. Bo temat jest istotnie fascynujący analiza tak ważnej grupy społecznej, jaką jest kler oraz ludzi, jakimi są duchowni. To jednak zawiodło: ale ani reżyser ani scenograf nie wykazali się nadmiarem inteligencji. To nie analiza, lecz pełny zestaw stereotypów i banałów na temat kleru, powtarzanych od wieków i w dodatku skondensowany na kilku osobach. Kler stanowi największe w Polsce zestawienie stereotypów i plotek o polskim klerze i polskim Kościele.Jakiż naród - jakiż stan, -Wiekże jaki z czystym czołemKrzyknąć może: Jam aniołem!Jam nie zadał innym ran![1].Te słowa Krasińskiego charakteryzują każdą grupę społeczną. Żadna nie jest aniołem, ale i nie ma takiej, która by nie zadała innym ran i cierpień. Ale też nie ma takiej, która zadawałaby jedynie zło. Można by powiedzieć, że nie ma grupy, która by nie zrobiła czegoś dobrego, komuś nie pomogła, nie uleczyła ran. I w żadnym wypadku, nie wolno, jakakolwiek by to była grupa, traktować jej jako zbiór podłych kanalii. Nie trzeba być zbytnio inteligentnym by stwierdzić, że i kler i Kościół zrobiły i robi dużo dobra w Polsce. Film pokazuje tylko zło, a gdzie dobro?Niniejsza książka, opracowana w sytuacji, jaką stworzył film ""Kler"", który uprościł i zbanalizował życie kleru, nie mówiąc o ciężkich oskarżeniach przeciw niemu skierowanym, jest kolejnym już wydaniem. Opowiadania zawarte w niej, nie mają za cel przekonywać o świętości kleru, a jedynie opowiedzieć o zwyczajnym życiu i zwyczajnych jego sprawach tak bardzo innych, niż ponura perspektywa ""Kleru"". Nie jest to dzieło apologetyczne. Nie jest to ksiązka o charakterze polemicznym, choć wstęp do niej takowym jest, i nie mogło być inaczej. Książkę chciałbym polecić wszystkim fanom Kleru, choć czytając zapisy fanatycznej nienawiści i rozżarcia w internecie, boję się, że jej nie tkną ale może jednak wezmą ją do ręki ludzie, szukający rozwiązania problemów, przez film postawionych.
Przyjaciele mówią na niego Chito. Tym zdrobnieniem posługuje się na swoim koncie na Twitterze. Nie zmieniła tego nawet nominacja kardynalska w 2012 r.Louis Antoni Tagle wyróżnia się wśród purpuratów naturalnym stylem bycia. Sam odpowiada na maile, nie unika kontaktu z ludźmi. Cechuje go nie tylko szeroki uśmiech i otwartość, lecz także błyskotliwy umysł, znakomite wykształcenie i doskonała znajomość współczesnego świata. Jest wybitnym mówcą, co roku głosi rekolekcje w różnych zakątkach globu. Od kilku lat wymienia się go w gronie kandydatów na przyszłego papieża.Skąd bierze się fenomen jego popularności?Dlaczego jest tak chętnie słuchany w Polsce?Czy azjatycki kardynał może zmienić oblicze Kościoła w Europie?W pierwszym książkowym wywiadzie kard. Tagle opowiada o swoim życiu i wizji przyszłości Kościoła. Łącząc prostotę i głębię myśli, dzieli się radosnym przeżywaniem wiary, która pozwala stawiać czoła wyzwaniom nowoczesności.Pokazuje, że o Kościele i Bogu można mówić w sposób zrozumiały dla każdego człowieka.Rozmowa została uzupełniona o zapis słynnych rekolekcji, które kard. Tagle wygłosił w łódzkiej archikatedrze w towarzystwie abp. Grzegorza Rysia.
Dlaczego myślenie ekonomiczne psuje gospodarkę, politykę i społeczeństwo?Jak utorowało drogę do władzy populistom po obu stronach oceanu?Jak to się stało, że politycy zaczęli traktować obywateli jak klientów i doprowadzili do pogłębienia nierówności społecznych?Ta książka nie jest krytyką kapitalizmu, lecz bezrefleksyjnego kultu systemu, który wyjałowił świat z wartości. Myślenie ekonomiczne wypacza sens istnienia korporacji, prowadzi do zastoju. Psuje politykę i prawo, które przestają służyć społeczeństwu. Kiedyś idee wielkich ekonomistów pomagały budować potęgę świata zachodniego. Dzisiejsze myślenie ekonomiczne jest pułapką.Jacek Giedrojć jest założycielem Warsaw Equity Group, firmy inwestycyjnej która od początku lat 90. wspiera własnym kapitałem rozwój polskich przedsiębiorstw. Jest doktorem nauk społecznych oraz absolwentem studiów MBA na uniwersytecie Harvarda. Jego poprzednia książka nosi tytuł Competition, coordination, social order (2017). W czasie wolnym podróżuje, gra w golfa, żegluje i nurkuje.
Niezwykła książka oparta na korespondencji dwojga przyjaciół i sąsiadów: Karola Szymanowskiego i Natalii Dawydow.To historia dwóch biografii, splątanych, przyciągających się i odpychających zarazem. Jak nie wpaść w banał, pisząc o książce do bólu niebanalnej. Czym ona jest? ?Vie romance? rzuconą na barwne i złowrogie tło epoki? Dramatem psychologicznym, napisanym klarownym i pięknym językiem? Subtelną opowieścią o losach ludzi, tak bardzo niezwykłych? Jest tym wszystkim ? zapewne ? po trochu. Jest w niej także zmienność perspektyw, elegancja i żywość stylu, więc czyta się ją z prawdziwym zainteresowaniem i podziwem, zważywszy na ogrom literatury przedmiotu, przez którą autorka musiała się przekopać. [fragm. posłowia Józefa Opalskiego]
Obszerna monografia opisująca życie i twórczość włoskiego kompozytora jest owocem wielkiej fascynacji autorki muzyką „boskiego Claudia”. Jest rodzajem swoistego hołdu złożonego genialnemu twórcy i jego niezwykłej sztuce. Dzieła Monteverdiego przedstawione są w szerokim kontekście kultury epoki, jej myśli filozoficznej i literatury, ale też specyficznej atmosfery włoskich dworów. Obowiązkowa lektura dla fascynatów muzyki dawnej.
Feliks Nowowiejski jako autor ""nieoficjalnego"", jak chcą niektórzy, lub ""drugiego"", jak utrzymują inni, hymnu państwowego - Roty do słów Marii Konopnickiej - niezwykle głęboko wrósł w świadomość kilku pokoleń Polaków, ustępując pod tym względem pola bodaj tylko Fryderykowi Chopinowi i Stanisławowi Moniuszce. Po śmierci na długie lata znalazł się w głębokim cieniu Karola Szymanowskiego oraz jego licznych zwolenników i następców. Co gorsza, przypięto Nowowiejskiemu łatkę najgorszą z możliwych, a właściwie nieprawdziwą: epigona późnego romantyzmu, twórcy, który spod uroku tej nie wiedzieć czemu silnie dyskredytowanej epoki nigdy nie zdołał się wyzwolić.Niniejsza książka stanowi pierwszą próbę przewartościowania wizerunku muzyki tego kompozytora i zarazem pierwszą próbę omówienia najważniejszych dzieł autora Roty.
„Gdyby Pan Bóg dzisiaj wygnał Ewę z raju, rzuciłby na nią przekleństwo: Będziesz dzieci rodziła jako prządka!”. Te słowa pochodzą z artykułu Marii Przedborskiej „Robotnica łódzka w świetle faktów i wspomnień” zamieszczonego w „Głosie Porannym” z 1938 roku, ale przekleństwo to unosi się nad wszystkimi bohaterkami tej książki i wszystkimi kobietami, które pracowały w łódzkich fabrykach.
Szły do pracy, kiedy miały po kilkanaście lat, i od tego momentu rytm ich życia wyznaczał tykający zegarek, w takt którego prządka musiała chodzić „jak koń w kieracie”, a całość żywota dzieliła się na trzy etapy: fabrykę, szpital, cmentarz. Nisko opłacane, wykorzystywane przez majstrów i właścicieli, przedwcześnie postarzałe. Dola łódzkich włókniarek stała się jednak siłą napędową zmian. Praca kobiet spowodowała przewrót, wymuszając wprowadzanie nowych przepisów i wywołując rewolucję obyczajową.
Do tej pory jednak nikt nie próbował dowiedzieć się, kim były, skąd przybywały i dlaczego zostawały w mieście, w którym wcale nie odnajdywały szczęścia. Marta Madejska próbuje zrozumieć nie tylko swoje bohaterki, ale także „miasto bez historii”. Z pytań o przeszłość zrodziła się opowieść o „fabrycznych dziewczynach”, bez których nie byłoby wielkich fortun, okazałych łódzkich pałaców ani odbudowanego łódzkiego przemysłu po II wojnie światowej. Zmieniali się właściciele fabryk, zmieniał się klimat polityczny, zmieniały się dekoracje, ale jedno pozostawało bez zmian – nadludzki wysiłek tysięcy kobiet.
Fascynująca relacja z życia polskiej rodziny, której nie załamują dwie wojny światowe, dramatyczne ucieczki, przesiedlenia, komunistyczne prześladowania i utrata majątku. Helena Mycielska, urodzona w 1906, przeżyła niemal 103 lata i jest świadkiem XX wieku. Razem z mężem wychowuje piątkę dzieci, które pozostaną wierne hasłu Bóg, Honor i Ojczyzna. Jej pamiętnik nie jest chronologiczną opowieścią, lecz zbiorem krótkich form, impresji, minireportaży. Przed nami przewija się korowód postaci nie tylko bliskiej rodziny, znanych polityków czy arystokratów, ale też służących, guwernantek i żebraków. Dzięki swojej wyjątkowej pamięci do nazwisk i zdarzeń, autorka ocaliła ich od całkowitego zapomnienia. Jej impresyjny, migawkowy styl przypomina błyski flesza, które na moment wydobywają z mroków przeszłości konkretne sceny, utrwalone w pamięci najpierw dziecka, potem panny, żony, matki i w końcu babki i prababki. Wspomnienia te stanowią cenne świadectwo historyczne. Styl pisarski autorki sprawia, że czyta się je jednym tchem.Pośród klęsk i zwycięstw hrabiny Heleny Mycielskiej to dzieło mogące śmiało dołączyć do pomnikowych wspomnień polskich arystokratek: księżnej Lubomirskiej i księżnej Sapieżyny. Walorów książka posiada co niemiara, a najważniejszym chyba jest podkreślana przez syna i redaktora w jednej osobie niesamowita pamięć Heleny Mycielskiej, która nasyca jej wspomnienia olbrzymią liczbą szczegółów, dzięki czemu mamy nieprzeparte wrażenie bezpośredniego obcowania z historią. Tego metafizycznego wręcz uczucia doznałem zresztą w czasie mego spotkania z Panią Hrabiną, gdy wspominała swe spotkanie z ułanem Beliny, który zaszedł do dworu w Białaczowie w 1914 r.Tomasz PanfilElity polskie wyniszczone przez historię zostawiły stosunkowo nieliczne świadectwa naszej dramatycznej historii. W panoramie dzieł pamiętnikarskich opisujących polski wiek dwudziesty, pisma hrabiny Mycielskiej uderzają klarownym stylem, wielkodusznością sądów. Są świadectwem najlepszych tradycji klasy, którą reprezentuje Autorka.Krzysztof ZanussiKsiążka dofinansowana ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Wspaniała wartka akacja, wciągająca fabuła, miłość i śmierć, intrygi i porwania, więzienia i ucieczki, Cyganie i szlachta, stary Paryż i dawna Francja, tajemnicze zaułki, skomplikowane intrygi, wszystko to sprawia, że od powieści po prostu trudno się oderwać. No i oczywiście tytułowa, nieomal mityczna, a jednak autentyczna postać znakomitego francuskiego filozofa, pisarza, ale też awanturnika i szermierza Cyrana de Bergerac, żyjącego w latach 1619-1655.
Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe (Kazimierz Górski)Do tej pozycji uprawniał go niesamowity drybling i umiejętności techniczne. Dzięki szybkości i naturalnej kiwce łatwo przedostawał się pod pole karne rywali. Wytrzymałość sprawiała natomiast, że można było się spodziewać jego kolejnych rajdów praktycznie w każdej chwili, nawet pod sam koniec spotkań. Dla tych popisowych numerów na stadion ŁKS-u ściągały tłumy. Szacuje się, że większość Stanisławów urodzonych w tym mieście pod koniec lat siedemdziesiątych zawdzięcza swoje imię właśnie temu zawodnikowi. Jego ściągnięcie klub zawdzięcza włókniarkom, które poskarżyły się Edwardowi Gierkowi, że ich mężowie myślą o braku tego piłkarza, a nie o pracy.O kim mowa? Zagorzali fani piłki nożnej na pewno rozpoznają po tych kilku zdaniach polskiego utalentowanego piłkarza, jednego z najlepszych lewoskrzydłowych zawodników Ekstraklasy. Ci natomiast, którzy jeszcze nie wiedzą, o kim mowa, powinni jak najszybciej zasiąść do lektury Galerii Legend Ekstraklasy i powspominać wraz z autorem stare, dobre piłkarskie czasy, kiedy to zawodnicy polskich klubów i kadra narodowa byli na ustach europejskiej i światowej prasy.Wybory Galerii Legend Ekstraklasy dokonane od lutego do kwietnia 2018 roku były klamrą łączącą obchody dziewięćdziesięciolecia najwyższej ligi piłkarskiej w Polsce. Tysiące kibiców i wielu ekspertów musiało się napracować, by wybrać dwudziestu dwóch pierwszych członków tego zaszczytnego i wybitnego grona ze stu pięciu pieczołowicie wyselekcjonowanych kandydatów. Z pewnością każdy z nich zapisał się w pamięci własnych kibiców statusem piłkarskiego bohatera, choć nie każdy z nich ostatecznie mógł znaleźć się w ścisłej Galerii Legend.Marcin Animucki, Prezes Zarządu Ekstraklasy S.AKalendarium:19271939 Polska Liga Piłki Nożnej najwyższa w hierarchii klasa męskich ligowych rozgrywek piłkarskich w Polsce19482008 Funkcjonowanie I ligi2005 utworzenie spółki Ekstraklasa SA, która prowadzi ligowe rozgrywki o mistrzostwo Polski w piłce nożnej mężczyzn; powstanie ligi profesjonalnej2005-2008 Orange (początkowo Idea) sponsor tytularny najwyższej ligi2007 Ekstraklasa została członkiem Europejskich Zawodowych Lig Piłkarskich (EPFL)2008 Ekstraklasa oficjalną nazwą najwyższej ligi20112015 - T-Mobile sponsor tytularny EkstraklasyOd 2016 LOTTO sponsor tytularny Ekstraklasy
Z jednej strony kolonializm, głód, konflikty plemienne, epidemie i klęski naturalne, krzywdy wyrządzone przez białego człowieka. Z drugiej – safari, nieskażona natura, piękno krajobrazu i wieczne lato. Tyle stereotypy. A jaka Afryka jest naprawdę? Tego próbuje się dowiedzieć Dariusz Rosiak, który – na szczęście dla czytelnika – zawsze chodzi własnymi drogami i zawsze zadaje wnikliwe pytania. Dzięki temu jego Afryka jest inna, ale nadal piękna i fascynująca.
„Gdyby poszukać wszystkich odmian życia, bez wygodnych kompromisów i honorowania tabu, bez zgody na polityczną poprawność i oportunizm? Może udałoby się nam dowiedzieć czegoś więcej o kontynencie, wobec którego zwykle stosujemy tylko trzy wygodne podejścia: łatwo nam jest użalać się nad Afryką, jeszcze łatwiej ją czcić, a najłatwiej nad nią dominować. To są najbardziej popularne metody oswojenia kontynentu, który dla niektórych białych jest wyrzutem sumienia, dla innych – choćby dla nas, Polaków – coraz częściej odskocznią od normalnego, nudnego, niespełnionego życia. Cechą wspólną tych strategii jest fakt, że w ich centrum stawiamy nie Afrykę i Afrykanów, ale siebie” – pisze Dariusz Rosiak we wstępie.
„Nie czytałem książki o Afryce, która byłaby tak bliska prawdy jak zbiór reportaży Rosiaka. Mają wszelkie zalety: nie są oparte na z góry przyjętych ideach, choćby najbardziej „słusznych i właściwych”, nie urodziły się przy biurku żadnego gabinetu, nie udowadniają żadnych teorii, nie wypływają z narzuconej – choćby nieświadomie – „fabuły”.” Wojciech Albiński, „Rzeczpospolita”
Zwykle polegamy tylko na medycynie zachodniej, mimo to na spotkania z bioenergoterapeutami przychodzą tłumy. Dla niektórych jest to jednorazowa przygoda, inni jeżdżą na nie regularnie przez kilkanaście lat.W Polsce zarejestrowanych jest ponad sto tysięcy uzdrowicieli. Żadna nisza, biznes jak każdy. Kilka tytułów prasowych, profesjonalne strony internetowe, kursy i sklepy z gadżetami.Co daje pacjentowi bioenergoterapeuta, czego nie potrafi dać lekarz? A jeśli coś daje, to czy to może szkodzić?Katarzyna Janiszewska dociera do pacjentów i ich uzdrowicieli. Rozmawia z etykami, duchownymi oraz lekarzami. Przygląda się mechanizmom stojącym za przemysłem uzdrowień.Kim naprawdę są bioenergoterapeuci? Cudotwórcami? Rzemieślnikami Pana Boga? Oszustami?
Papież jest zastępcą Jezusa Chrystusa na ziemi. Jest biskupem Rzymu, zwierzchnikiem Kościoła katolickiego oraz państwa Watykan. Pierwszym papieżem był św. Piotr Apostoł, który władzę kluczy otrzymał od samego Chrystusa. W historii Kościoła, aż do obecnego papieża Franciszka, było ich 266. W tym leksykonie zostały zaprezentowane ich portrety bez retuszu i tajemnic, pełne prawdziwych historii i anegdot.
Świadectwo imponujące – wiele tysięcy stron pokrytych gęstym maczkiem – powstawało codziennie przez 34 lata. A w nim utrwalona wspólna historia Polaków i Litwinów. Autor dzienników, Michał Römer (prawnik, publicysta, działacz społeczny i polityczny, wolnomularz) był postacią znakomitą. Wyprzedzał swój czas, umiał wyjątkowo celnie uchwycić istotę otaczającej go rzeczywistości. Dzięki niemu dziś można zrozumieć polsko-litewskie doświadczenie XX wieku.
6-tomowa edycja dzienników Michała Römera, obejmująca lata 1911–1945, przedstawia – obok spraw największej wagi – także codzienność epoki, sprawy społeczne i obyczajowe. Autor w tomie 5 omawia szczegółowo napięcia w stosunkach polsko-litewskich i ich źródła, opisuje życie Kowna (gdzie mieszka od 1920 roku), swoją działalność prawniczą i akademicką (jako rektora Uniwersytetu), a także z niespotykaną otwartością pisze o swoim życiu osobistym. Notuje także budzenie się nowych prądów w Europie – rodzenie się niemieckiego faszyzmu oraz apogeum sowieckiego komunizmu.
100 szokujących scen traktowania kobiet od połowy XX wieku: w reklamie, filmie, komiksach, zdjęciach, a nawet ilustracjach bajek.Takie obrazy kultury masowej już nigdy nie będą możliwe!W październiku 2017 roku ruch #MeToo wstrząsnął światem. Wstrząs miał epicentrum w Hollywood, gdzie wybuchła sprawa Weinsteina, potem rozlał się na kilkadziesiąt krajów i na zawsze przeobraził rozkład sił między mężczyznami a kobietami w każdym razie na Zachodzie. Nastąpiło nowe rozdanie. #MeToo to pęknięcie, które oddziela stary świat od nowego. Odtąd znęcanie się nad ciałem kobiety jest już niedopuszczalne. Kobiety na całym świecie nie chcą dłużej pozwalać, by ich ciało traktowano jak przedmiot. Ta książka przedstawia wizerunki kobiet w kulturze masowej w reklamie, filmie, fotografii, ilustracjiach książek i komiksów, w bajkach dla dzieci od lat 50. XX wieku do dziś. Wizerunki dziś nie do zaakceptowania. A jednak te szokujące zdjęcia, plakaty, obrazy i fotosy odzwierciedlają sposób myślenia określający stosunki męsko-damskie przed październikiem 2017 roku. Świat sprzed #MeToo usiłuje zrozumieć mechanizmy kulturowe i obyczajowe, które pozwoliły Harveyowi Weinsteinowi na oczach wszystkich postępować jak drapieżca seksualny.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?