BEZ WZGLĘDU NA TO, W KTÓREJ ERZE JESTEŚ, TA KSIĄŻKA JEST DLA CIEBIEKażdy zna Taylor Swift - jej reputacja ją wyprzedza.Najbardziej popularna piosenkarka na świecie i pierwsza w historii kobieta czterokrotnie wyróżniona Grammy za najlepszy album roku.Nieustraszona skandalistka i delikatna romantyczka w jednej osobie.Autorka tekstów, w których odnalazły się miliony słuchaczy.Jak zwykła dziewczyna z Pensylwanii stała się jedną z największych ikon muzycznych XXI wieku?Dzięki tej książce odbędziesz sentymentalną podróż do początków jej kariery, poczujesz niepokorną dziewczyńską energię Shake It Off i zanurzysz się w słodko-gorzkich brzmieniach folklore. Odkryjesz ukryte znaczenia oraz historie, które zainspirowały Taylor, i zobaczysz, jak splatają się z twoim życiem.Bo skoro trzymasz tę książkę w ręku, też to kiedyś czuł_ś, prawda? Że Taylor, śpiewając o sobie, opowiada również o tobie i o wszystkich tych rzeczach, które pamiętasz zbyt dobrze.Książka zawiera ekskluzywne ilustracje autorstwa Lai López.To więcej niż zwykła biografia, to prawdziwa uczta dla wszystkich swifties!
Książka należy do światowego kanonu literatury wojskowej, autor - na kanwie własnych wspomnień wojennych przedstawia szeroką panoramę zmieniającej się taktyki i strategii militarnej III Rzeszy. Heinz Guderian należał do czołowych dowódców niemieckich w II wojnie światowej, był generałem wojsk pancernych i architektem operacji blitzkriegu w Polsce, Francji i ZSRR. To on przyczynił się do pierwszych sukcesów Wehrmachtu, uznając czołg za kluczowy oręż współczesnego pola walki. On wreszcie był obdarzony intuicją, szybkością myślenia i podejmowania decyzji oraz umiejętnością podtrzymywania ducha u swoich żołnierzy. Popadł w konflikt z Hitlerem i został odsunięty na boczny tor, choć pozostał mu wierny, aż do końca. Sam był nieortodoksyjnym dowódcą, przeciwstawiającymi się koncepcjom tradycyjnie myślących generałów.
Detroit Pistons, wyzwanie rzucone Jordanowi i tragiczna kontuzja. Wspomnienia legendy NBA lat 90.Zawsze miał talent. W ciągu czterech lat spędzonych na Uniwersytecie Duke poprowadził drużynę do pierwszego w historii uczelni mistrzostwa NCAA, obrony tytułu i wicemistrzostwa. Gdy dołączył do Detroit Pistons, stał się jednym z najlepszych graczy w NBA. Był pierwszym zawodnikiem, który rzucił wyzwanie Michaelowi Jordanowi nie tylko jako najlepiej zarabiającemu koszykarzowi w lidze, ale i jako marce. Odrzucił ofertę Nike na rzecz tej złożonej przez Filę, a niedługo później Method Man i Tupac Shakur nosili jego buty.W książce Grant Hill szczerze pisze o kruchości sportowej kariery i izolacji spowodowanej rosnącą sławą. Rodzice, przyjaciele, a także miłość jego życia - piosenkarka Tamia - sprawili, że woda sodowa nigdy nie uderzyła mu do głowy. Żona i dwie córki były dla niego opoką, gdy brutalna i tajemnicza kontuzja zagroziła jego karierze, co dodatkowo zbiegło się w czasie z poważnymi problemami zdrowotnymi Tamii.To szczera, wnikliwa i pełna błyskotliwych refleksji autobiografia, w której Hill relacjonuje również najważniejsze wydarzenia, które miały miejsce po zakończeniu przez niego kariery, między innymi przyjęcie do Galerii Sław czy pracę w roli współwłaściciela Atlanta Hawks oraz dyrektora reprezentacji USA. W najtrudniejszych momentach Hill szukał u innych inspirujących opowieści o pokonywaniu przeszkód. Teraz, dzięki tej książce, odwdzięczył się tym samym.***Inspirująca i momentami dość trudna historia gracza, który wchodził do NBA z łatką "drugiego MJ-a". Błogosławieństwo okazało się klątwą, a fenomenalny początek kariery - pasmem kontuzji i niekończącą się walką o odnalezienie siebie na nowo.Łukasz Szwonder, KeepTheBeatMiałem przyjemność przeprowadzić z Grantem Hillem wywiad podczas mistrzostw świata w Manili. Gdybym wtedy znał tę książkę, to właściwie nie miałbym o co pytać. Historia Hilla ma zarówno piękną część, gdy ten miał przejąć od Michaela Jordana status twarzy NBA, jak i tragiczną, naznaczoną operacjami stopy, które załamały mu karierę. Dzięki tej książce poznajemy perspektywę głównego bohatera tych wydarzeń. Jest ciekawie!Karol Śliwa, strona Karol MówiJedna z najbardziej wyczekiwanych biografii gwiazd NBA lat 90. Losy pierwszego "następnego Michaela Jordana", opisane z perspektywy samego bohatera, wyjaśniają wszystkie "czy" i "dlaczego" w jego karierze i życiu. Gra odkrywa też inny, nieznany dotąd talent Granta Hilla - lekkie pióro, intrygujące i nakłaniające do przeczytania całej książki jednym tchem.Michał Górny, Podcast Specjalny/Świat KoszykówkiMiał być następcą Michaela Jordana i legendą NBA, ale jego karierę pokrzyżowały kontuzje. Grant Hill, skromny chłopak z dobrego domu i wybitny koszykarz, opowiada o dniach chwały, ale też o najtrudniejszych momentach w życiu, dając mnóstwo inspiracji.Krzysztof Sendecki, Podcast ProbasketGrant Hill to człowiek wielu talentów. W latach 90. stał się jedną z największych gwiazd NBA, a miliony fanów basketu chciały pić sprite'a i robić wsady tak jak on. Jego autobiografia to historia o niestrudzonym wojowniku, który osiągnął wieczną chwałę.Marcin Mendelski, Nieobiektywny kibicBIOGRAMGRANT HILLAmerykański koszykarz występujący na pozycji niskiego skrzydłowego, mistrz olimpijski z Atlanty, debiutant roku 1995 w NBA, siedmiokrotnie wybierany do udziału w meczu gwiazd NBA. Zawodnik Detroit Pistons, Orlando Magic, Phoenix Suns i Los Angeles Clippers. Karierę zakończył 2 czerwca 2013 roku. Obecnie pracuje jako analityk NBA TV, jest również współwłaściciel zespołu Atlanta Hawks.
Gdzie w Gdańsku był Dom Bociana? Jakie kolory mają witraże w oknach na Mariackiej? Jak szuka się zaginionych studni z czasów napoleońskich? Czy w Gdańsku uprawiano kawę? Którymi uliczkami chadzał Stanisław Fiszer, ulubiony adiutant Kościuszki, realizując swoje szpiegowskie misje?
Andrzej Januszajtis zaprasza nas na spacer po Gdańsku. To będzie podróż przez wieki: zajrzymy do pracowni Heweliusza, „popatrzymy” przez lunety Biskupiej Górki, zrobimy zakupy w średniowiecznym Gdańsku, spojrzymy na projekty budowy dworca i posłuchamy bicia zegara w Gimnazjum Akademickim. Nie zabraknie też wspomnienia o Prezydencie Pawle Adamowiczu.
Nikt nie pisze o Gdańsku tak jak Andrzej Januszajtis, który z losów jednego zakątka, domu, placu potrafi wysnuć fascynującą opowieść o miejscu i ludziach. Ta książka to hołd oddany ulicom Gdańska – niemym świadkom historii miasta.
Andrzej Januszajtis
Fizyk, muzyk, historyk i niestrudzony popularyzator wiedzy o Gdańsku. Urodził się w 1928 r. w Lidzie, od 1948 r. mieszka na Wybrzeżu. Od 1967 r. publikuje książki poświęcone historii miasta i angażuje się w odrestaurowanie zabytków. W latach 1990-1994 przewodniczący Rady Miasta Gdańska. Za swoją działalność odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz tytułem Honorowego Obywatela Gdańska. Jego książki oraz wykłady od lat cieszą się niesłabnącą popularnością wśród osób zainteresowanych historią stolicy Pomorza.
Publikacja jest zbiorem esejów, które poruszają temat ludzkiej autodestrukcji z wielu różnych perspektyw. Znajdują się w niej zarówno interpretacje dzieł literackich, jak i analizy dotyczące współczesnej kultury. Problematykę samobójstw i ludzkiej autodestrukcji podejmują wybitni polscy humaniści, którzy – przyglądając się postaciom literackim, filmowym, biblijnym i mitologicznym – zadają pytanie nie tylko o to, jak kultura wpływa na samobójstwo, ale także o to, jak problem ludzkiej autodestrukcji odbija się na kulturze.
******
“I Don’t Have the Strength to Live”. Self-destruction in Culture
The publication is a collection of essays, which address the problem of human self-destruction from many perspectives. It contains both the interpretations of literary works and the analyses of contemporary culture. The issues of suicide and human self-destruction are addressed by outstanding Polish humanists, who – looking at literary, film, biblical and mythological characters – not only ask how culture affects suicide, but also how the problem of human self-destruction affects culture.
Zakazana miłość i szukanie własnej drogi w burzliwych czasach PRL-u.Historia, w której groza miesza się z absurdem, prawdziwe emocje z ironią, a ideowość z cynizmem.Rok 1987. Komuna już upada, ale wierzgać wciąż potrafi. Dlatego szalony romans Agnieszki i Bianki wydaje się bardziej niebezpieczny niż nalot milicji na mieszkanie. W dodatku jedna z kobiet jest korespondentką zagraniczną z "imperialistycznej" Italii i w każdej chwili może wyjechać. Czy taka miłość ma szansę przetrwać? Czasem łatwiej jest walczyć z systemem niż kochać. Tylko czy tę opowieść powinien snuć narrator - stary, biały mężczyzna, w dodatku hetero? Pewne nie Chyba że to ani his- ani her-, ale jego rodzinna -storia. A on sam jest po prostu złodziejem cudzego bólu.Nowa, wciągająca książka autora Tylko Loli i Psy pożrą ciało Jezebel!
W chłodne popołudnie lutego 2019 roku do ambasady Korei Północnej w Madrycie wtargnęli zamaskowani napastnicy, by porwać jednego z urzędników. Grupą dowodził Adrian Hong, znany aktywista zajmujący się prawami człowieka. Po tej akcji FBI wystawiło za nim list gończy, a Hong zapadł się pod ziemię.
Autor Pokonać Kimów śledził poczynania Adriana przez ponad dziesięć lat. Opisuje działalność człowieka, który postanowił skonfrontować się z jednym z najbrutalniejszych reżimów świata i umożliwił ucieczkę setkom Koreańczyków - w tym bratankowi Kim Dzong Una. Ambicje Honga były jednak większe: założył tajną organizację Free Joseon, występującą jako legalny rząd Korei. Mieli własną flagę, która zawisła nad jedną z koreańskich ambasad. Próbowali pozyskiwać fundusze dzięki kryptowalutom, a wspierającym zaoferowali wizy, gwarantujące wjazd do państwa, które powstanie po upadku obecnych rządów w Korei. O istnieniu organizacji wiedziały amerykańskie władze, a jej członkowie usiłowali wywierać wpływ na administrację Donalda Trumpa. Adrian Hong planował obalić Kima.
Bradley Hope kreśli pasjonujący portret człowieka, który stanął do nierównej walki z krajem obozów koncentracyjnych, publicznych egzekucji i masowego głodu. Pokazując, jak w XXI wieku funkcjonują ośrodki władzy, próbuje odpowiedzieć na pytanie: dlaczego Adrian Hong uznał, że jest w stanie zmienić świat?
"Ta książka przypomina fachowo skonstruowany thriller - zmusza do przewracania stron. Jest tym bardziej godna uwagi, że wszystko, co się w niej dzieje, zdarzyło się naprawdę. Bradley Hope to pierwszorzędny reporter i pisarz. Tym razem znalazł bohatera godnego swoich umiejętności." Max Boot
"Bradley Hope napisał pełną zagadek opowieść o nieuchwytnym obrońcy praw człowieka, która przypomina nam wszystkim o przerażających zbrodniach reżimu Korei Północnej. Adrian Hong, poszukiwany przez FBI, zniknął - jestem jednak gotów się założyć, że pewnego dnia usłyszymy jeszcze o tym młodym człowieku, który dał się ponieść donkiszotowskiemu idealizmowi." Kai Bird
""Pokonać Kimów" to wciągająca opowieść o człowieku, który postanowił obalić północnokoreański reżim, oraz o działaczach, którzy do niego dołączyli. Świetnie udokumentowaną relację Bradleya Hope'a czyta się jak powieść. Ja przez nią przefrunąłem." Ed Caesar
"To jedna z najbardziej wstrząsających i inspirujących opowieści, jakie czytałam. [] Hope relacjonuje tę niewiarygodną i chwytającą za serce historię słowami pełnymi współczucia i szacunku dla drugiego człowieka." Yeonmi Park
Wielkością przypomina zaciśniętą pięść - i ma podobną do niej moc. Macica była pierwszym domem każdego człowieka.Leah Hazard, położna i autorka książek, szuka informacji o macicy w historii medycyny, studiuje najnowsze badania naukowe (i zastanawia się, dlaczego jest ich tak niewiele), rozmawia z ekspertami i pyta kobiety o ich doświadczenia. Pisze o menstruacji, poczęciu i ciąży, o porodzie i cesarskim cięciu, o aborcji, endometriozie, menopauzie, eugenice, histerektomii, przeszczepach macicy i przyszłości, w której macice mogą okazać się niepotrzebne, bo płody będą rozwijać się w wypełnionych płynem bioworkach.Szybko jednak okazuje się, że o tym fascynującym narządzie trudno mówić neutralnie i bez emocji, a obiektywne oceny i fakty mieszają się z mitami, przesądami i stereotypami. W szpitalach wciąż używa się nieprecyzyjnych i wartościujących określeń, takich jak "drażliwa" czy "wroga macica", a "histerią" (termin ten pochodzi od greckiej nazwy macicy) bardzo długo można było wytłumaczyć każde odbiegające od normy kobiece zachowanie.Niewiele jest organów, których utratę lub brak można odczuwać tak boleśnie, a niechcianą obecność - tak dotkliwie. Jednak bez względu na wszystko, gdyby nie macica, nikogo z nas by nie było, dlatego ta opowieść dotyczy każdego."Leah Hazard prowadzi wnikliwe i pełne zrozumienia dochodzenie w sprawie "najcudowniejszego i najbardziej niezrozumianego narządu w ciele człowieka". []. Tylko najbardziej uczeni historycy medycyny nie będą zdumieni tym, co odkrywa, zarówno jeśli chodzi o możliwości macicy, jak i pracy, jaką trzeba było wykonać przez stulecia, by posiąść naszą wciąż ewoluującą wiedzę o tym organie." "New York Times Book Review""W swojej nowej książce [Hazard] z odwagą stawia czoło mitom, opowiada o historii i badaniach naukowych związanym z macicą []. Odkrywcza, przystępna i ważna książka." "Library Journal""Hazard z wirtuozerią przedstawia kulturową historię macicy i związaną z nią dyskusję polityczną []. Jej spojrzenie jest wnikliwe, zasięg szeroki []. To lektura obowiązkowa." "Publishers Weekly""Erudycyjna, fascynująca biografia niedocenianego, czasem pogardzanego narządu. "Macica" to książka wnikliwa, zanurzona w świecie nauki i mądra, a także ważna i potrzebna. Przede wszystkim Leah Hazard jest mistrzynią opowieści. Byłam zachwycona." Katherine May
Pierwsza biografia Eve Adams, urodzonej jako Chawa Złoczewer w żydowskiej rodzinie w Polsce. Adams wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych w 1912 roku, gdzie przyjęła nowe nazwisko, przyjaźniła się z anarchistami, sprzedawała radykalne czasopisma i prowadziła przyjazne lesbijkom oraz gejom bary. Następnie, w 1925 roku, zaryzykowała wszystko, aby napisać i opublikować książkę zatytułowaną Lesbijska miłość. Odważny aktywizm Adams doprowadził do jej inwigilacji i aresztowania. Kobieta została skazana za publikację nieprzyzwoitej książki i próbę uprawiania seksu z policjantką, która zastawiła na nią pułapkę. Eve trafiła do więzienia, została deportowana do Europy, a na koniec zginęła z rąk nazistów w Auschwitz.
Ta książka zaskakuje i zdumiewa. Nie z tego powodu, że autor kojarzony jest z dramatycznymi opowieściami z krańców świata i historyczną sensacją, ale dlatego, że równie wstrząsające wydarzenia odnalazł niedaleko własnego domu. Kilkaset metrów pod ziemią spotkał górników o frapujących życiorysach, którzy uczestniczyli w wydarzeniach niesamowitych. Jest w tych reportażach i tragedia umierających pod ziemią, i górnicza wioska na Podlasiu, straceńcza walka na bagnety, spóźniona sprawiedliwość i wygrany, choć przegrany bój o kawałek szczęścia, stary zegarek ojca i pomnik, którego nie było a jest. Najważniejsze zaś, że w tych zwykłych, choć nieprzeciętnych ludziach autor zobaczył przejmującą troskę o los drugiego człowieka. Te reportaże zachwycą czytelnika.
Autor: Teraz, kiedy górnictwo umiera, sięgnąłem w przeszłość, by pokazać górników sprzed kilkudziesięciu lat. Sportretowałem ich w tej książce, bo mieli fascynująco ciekawe życiorysy, nie boję się powiedzieć, że egzotyczne, które nie powinny zniknąć w mroku historii. Uznałem, że powinnością śląskiego reportera i pisarza jest ocalenie ich od zapomnienia.
Tadeusz Biedzki
Pisarz, podróżnik i przedsiębiorca. Po upadku komunizmu wieloletni redaktor naczelny „Trybuny Śląskiej”. Człowiek, który dociera na krańce świata. Swoje niebezpieczne przygody, egzotyczne miejsca i niezwykłych ludzi opisuje w książkach podróżniczych, a fascynację przeszłością – w powieściach historyczno-sensacyjnych. Wielokrotnie nagradzany, m.in. jego „Sen pod baobabem” został Podróżniczą Książką Roku 2012, a za „W piekle eboli” w 2016 roku otrzymał Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera. Wszystkie jego książki były czytane w codziennych odcinkach w Polskim Radiu.
Tym razem pisarz, wychowany na górniczym osiedlu w Rudzie Śląskiej, portretuje ludzi z egzotycznego już dziś świata, w którym się wychował – górników. W swoich reportażach pokazuje tych, których los obdarzył niepospolitymi życiorysami, uczestniczących w wydarzeniach godnych scenariuszy filmów sensacyjnych. To jego hołd dla społeczności, z której się wywodzi, i próba zachowania dla potomnych pamięci o świecie, który umiera.
Kiedy pociąg ruszał z katowickiego dworca, poczuł się tak lekko, jak nigdy dotąd. Jechał do domu.
Po roku powrócił na Śląsk.
– Pierwsze dwa miesiące w Bzurach było mi dobrze. Odżyłem. Ale potem zaczęło mnie ciągnąć z powrotem. Nigdy nie pomyślałem, że zatęsknię za kopalnią. Zatęskniłem. Jest w kopalni jakiś czar, jest jakiś urok tajemny w tych podziemnych korytarzach.
Heniek Kasprzak odszedł załatwić się na bok. I nagle, nie dokończywszy, popędził do kolegów, wrzeszcząc z daleka: „Chłopy! Chłopy! Ratunku! Skarbnik!”. I wtedy te dzielne chłopy, odważni górnicy, zesztywnieli. Niby wiedzieli, że Skarbnik to postać z legendy, niemal baśniowa, ale co taka wiedza ma wspólnego tam, na dole, z rzeczywistością? Kto wie, jak jest naprawdę?
Kilka tygodni później, gdy Kokoszka po leczeniu wrócił do pracy, Stefan zawołał go do biura.
– Karol – powiedział mu – ty zmień pracę. Idź na księdza. Bo trzeci raz z zawału żywego cię nie wyciągnę.
Obydwaj roześmiali się z żartu. Ale to był zły żart. Dwa lata później wyciągnął go po raz trzeci. Martwego.
Następnego dnia o szóstej rano górnicy kończą strajk i wracają do domów.
Najdłuższy, trwający dziewiętnaście dni strajk w komunistycznej Polsce dobiega końca.
Wstaje słoneczny dzień. Ktoś mi mówi, że tak właśnie wygląda dzień nadziei.
Kardynał Gerhard L. Müller na nowo odkrywa przed nami, co znaczy być katolikiem. Zebrane w tym tomie eseje byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary bardzo jasno pokazują, jak nie zatracić swojej tożsamości w czasach naznaczonych kryzysem wiary, skłaniającym do snucia wydumanych interpretacji Bożego objawienia i rozpuszczania soli Ewangelii w zawiesinie tak zwanych nowych kontekstów współczesności. To propozycja dla wszystkich, którzy katolickość Kościoła pojmują bardzo osobiście – jest ona dla nich nie tylko jedną z wielu prawd wiary, ale przede wszystkim najwłaściwszą drogą prowadzącą do zbawienia.
I tak się stało, że dziś czytelnik polski nie ma możności zapoznania się z życiorysem człowieka, którego imię nie schodzi z ust Polaków w kraju i za granicą. Opisując etapy życia Piłsudskiego zrywałem od czasu do czasu z chronologią wypadków, by uwypuklić szczególne zagadnienia, takie jak sprawę białoruską i idee federacyjne, stosunek do Żydów, do religii, do Francji. Tytuły podrozdziałów mogą służyć w pewnym stopniu jako indeks rzeczowy, co ułatwi czytelnikowi odszukanie interesującego go tematu. [] książkę pisałem z myślą o młodzieży w Polsce. Wiem jak mało może ona wiedzieć o życiu Piłsudskiego, a jak bardzo chce o nim wiedzieć.Oby ta praca uzupełniła jej wiedzę o jednym z największych Polaków na przestrzeni polskiego Millenium. (fragment Przedmowy)
George Orwell, a włśc. Eric Arthur Blair (1903-1950) – angielski pisarz, dziennikarz, uczestnik wojny hiszpańskiej po stronie republikańskiej, socjalista z przekonań, ale zarazem radykalny przeciwnik systemów totalitarnych. Uznawany za twórcę najwybitniejszych dystopii XX wieku – Folwark zwierzęcy i 1984. Przez całe życie (prawie) pisał sobisty dziennik. Przedstawiamy teraz jego fragment czyli ten pisany przez Orwella w okresie jego pobytu na mroźnej, dzikiej, surowej wyspie Jua. Jak pisze w przedmowie tłumacz i bodaj najwybitniejszy w Posce "Orwellista" Bartłomiej Zborski: wyspa Jura leży, z grubsza biorąc, na jednej linii z Edynburgiem i Glasgow. Ma około 26 mil długości, a jej szerokość waha się od około 8 do 3 mil – właśnie tam, gdzie znajduje się Barnhill. Od lądu stałego oddziela ją cieśnina Jura, szeroka opodal Barnhill na 4 mile. Przeprawa wodą z południowego krańca wyspy na stały ląd zabiera więcej czasu niż z północnego z uwagi na potężne atlantyckie pływy, natomiast położone na Jurze Craighouse dzieli od znajdującego się na lądzie Tarbert około 30 mil: przeprawa na tym dystansie trwała wtedy od dwóch do dwóch i pół godziny. To właśnie w Craighouse Orwell odbierał racje żywnościowe, był tam wówczas tylko jeden sklep, jeden lekarz oraz jedyny telefon na wyspie. Statek z lądu przypływał wtedy trzy razy na tydzień, a pocztę dostarczano co czwartek.
W roku 1946 wyspę zamieszkiwało około 25 osób, lecz przez następne 30 lat, liczba ludności wzrosła do 400. W roku 2021 było ich jednak już tylko 230. Według Alice Vincent, nikt z nich już dziś go nie pamięta, choć sam dom, również zwany Barnhill – tak jak niegdyś dziwaczny i nieprzytulny – wciąż istnieje mniej więcej w takim stanie, w jakim pozostawił go Orwell. „Nie ma tam żadnego muzeum Orwella – pisze Alice Vincent – ci, którzy tam przyjeżdżają w lecie (Barnhill można bowiem wynająć) muszą zadowalać się tylko poczuciem, że stąpają tam, gdzie on sam chadzał, a roztaczający się stamtąd widok na cieśninę Jura, na Morze Północne oraz na okoliczne wzgórza towarzyszył Orwellowi gdy pisał tam Rok 1984. Surowa, morska pogoda oraz równie surowe, niekiedy wręcz prymitywne warunki życia, pogłębiły u niego zadawnioną chorobę płuc, która w końcu doprowadziła do jego śmierci.
Dlaczego pojechał na Jurę? Wiadomo, że pisał tam Rok 1984, choć w Dzienniku on sam nic nie wspomina o postępach w pracy nad tą powieścią; jest tylko pojedyncza wzmianka o popsutej maszynie do pisania. Był już wtedy w bardzo złym stanie fizycznym, nie mógł pracować w ogrodzie tyle co niegdyś; z późniejszych relacji odwiedzających go na Jurze osób wynika, jednak, że pracował nad Rokiem 1984 bardzo intensywnie, pisząc samodzielnie. Wiadomo jednak, że próbował zatrudnić zawodową maszynistkę, której by dyktował, żadna jednak nie chciała się zgodzić na życie, nawet czasowe, w tak spartańskich warunkach. Choć bowiem dom Barnhill był przestronny – znajdowało się tam pięć sypialni, salon, pokój jadalny oraz obszerna kuchnia – był dość ponury i nieprzytulny. Brakowało tam elektryczności, a wodę czerpano ze zbiornika gromadzącego deszczówkę oraz z potoku (choć jedna tylko wzmianka mówi o wodzie ze studni). Był on też odosobniony – nawet jak na warunki panujące na tej słabo zamieszkałej wyspie. Żeby dostać się do Barnhill z lądu, należało odbyć dwa rejsy promem, potem przebyć 20 mil w miarę dobrze utrzymaną drogą, oraz ostatnie 7 mil wyboistą ścieżką gruntową zamieniającą się podczas deszczu w bajorko.
On sam potrzebował wtedy do życia niewiele. Margaret Fletcher, właścicielka majątku Ardlussa, jedna z najbliżej mieszkających jego sąsiadek, napisała w książeczce Jura and George Orwell, że „zaspokajał tylko swoje podstawowe potrzeby – sypiał w łóżku polowym, w pokoju miał stolik oraz kilka krzeseł i naczyń stołowych. Pożyczyliśmy mu nieco mebli, potem stopniowo przybywało u niego sprzętu domowego, jednak nawet pod koniec jego pobytu na wyspie w Barnhill nigdy nie było komfortowo ”.
Nie byli ani chłopami pańszczyźnianymi, ani panami - przez wieki żyli i pracowali na swoim, mimo zmieniającej się władzy. To właśnie drobna szlachta zamieszkująca pogranicze Mazowsza i Podlasia. Maciej Falkowski pozwala nam zajrzeć do ich świata, a tym samym - spojrzeć na historię dziewiątnasto- i dwudziestowiecznej Polski z innej perspektywy.Gdy jako dziecko słuchałem opowieści babci, miałem wrażenie, że oglądam film. Widziałem "Ruskiego", który w 1940 lub 1941 roku, grając na bałałajce, płoszył konie nad rzeczką Brok, i piękną lalkę, którą pewna Żydówka podarowała mojej prababci w zamian za przeprowadzenie przez granicę. Słyszałem świst kul, od których kilka lat później zapaliła się cała wieś, i jęki rannych żołnierzy w prowizorycznym szpitalu polowym urządzonym jesienią 1939 roku miejscowym kościele.Dopiero z biegiem lat te rozsypane obrazy zaczęły układać mi się w spójną całość - zapis historii trzech pokoleń prostych ludzi, żyjących w pierwszej połowie XX wieku na pograniczu Mazowsza i Podlasia. A potem pojawiła się świadomość, że tamte opowieści były osadzone nie tylko w kontekście historycznym, ale też lokalnym i że warto ten kontekst zrozumieć, opisać i pokazać innym.Regionu, który opisuję, posiłkując się historią rodzinną, nie ma na żadnej mapie. Istnieje w tożsamości i mentalności ludzi mieszkających w okolicach Zambrowa, Wysokiego Mazowieckiego i Łomży. Tam, gdzie Mazowsze miesza się z Podlasiem. O jego specyfice w znacznym stopniu zadecydowała jedna warstwa społeczna - drobna szlachta, w tutejszej gwarze "ślachta", od wieków gospodarująca tu na swoim, fanatycznie przywiązana do własnej ziemi i Kościoła katolickiego, zamknięta w sobie i nieufna wobec świata zewnętrznego. To właśnie o niej i jej potomkach opowiada ta książka.Autor
Dawno temu, za górami, za lasami leżało Miasto Dzieci Świata. Taką opowieść o podhalańskiej Rabce chcieliby snuć niektórzy - o idyllicznym uzdrowisku, gdzie w łagodnym klimacie leczyły się dzieci. Ale czy to prawda, czy tylko bajka?Beata Chomątowska opisuje historię Rabki-Zdroju, począwszy od odkrycia dobroczynnych solanek. Złoty okres uzdrowiska przypada na międzywojnie, gdy pod zarządem rodziny Kadenów rozwija się nasza rodzima "czarodziejska góra" - z eleganckimi pensjonatami, dancingami i elitarnymi szkołami dla młodzieży z dobrych domów. Potem nadchodzą mroczne dni: w Rabce powstaje inna szkoła, w której przyszli członkowie oddziałów SS ćwiczą się w wykonywaniu egzekucji, bezpowrotnie znikają też żydowscy mieszkańcy miasta. W 1945 roku dochodzi do napadów z bronią na żydowskie sierocińce, a "leśni" jeszcze długo nie składają broni, wcielając w życie mit podhalańskiego zbójnika. Polska Ludowa tworzy tu wielki sanatoryjny kombinat dla najmłodszych, gdzie pełni oddania lekarze walczą o zdrowie przyszłych pokoleń. We wspomnieniach wielu małych kuracjuszy sanatorium przypomina jednak kolonię karnąRabka nie jest zatem miejscem z bajki, nie jest też miasteczkiem z horroru. Jak mówi jeden z dawnych mieszkańców, to miasto pełne podwójności, skrywające niejednoznaczną, fascynującą przeszłość."Dzięki pasjonującej książce Beaty Chomątowskiej możemy prześledzić zmianę obyczajową i społeczną, jaka zaszła w rozumieniu praw dziecka i podejściu do higieny oraz zdrowia, a także poznać różne koncepcje tego, jak powinno wyglądać uzdrowisko i jaką rolę odgrywać. Dowiemy się też, że "republika skrzatów" nie była "rajem dzieci", a jej historia ma wiele odcieni." Sylwia Chutnik
Biografia jednej z najbardziej przerażających, a jednocześnie najbardziej tajemniczych postaci hitlerowskiego imperium.Jak to możliwe, że wywodzący się z katolickiej rodziny niepozorny i zakompleksiony człowiek zmienił się w monstrum odpowiedzialne za zagładę niezliczonych ludzkich istnień? Jak to możliwe, że ktoś o tak banalnej osobowości jak Himmler rozszerzał zakres swojej władzy, począwszy od SS, przez Gestapo i policję, aż do stanowiska ministra spraw wewnętrznych i dowódcy armii, z morderczą precyzją planując kolejne zbrodnie na niewyobrażalną skalę?W pierwszej tak obszernej i szczegółowej biografii Heinricha Himmlera wybitny niemiecki historyk Peter Longerich mierzy się z tymi pytaniami, odtwarzając dzięki przenikliwej analizie wierny portret psychologiczny jednego z największych zbrodniarzy wszech czasów. Autor wykracza poza utarty schemat biografii politycznej i uwzględnia całe życie Himmlera i różne sfery jego aktywności, w tym również te pozapolityczne. Tak wszechstronne podejście pozwala zrekonstruować rozwój osobowości Himmlera, poznać zasadnicze cechy jego charakteru i typowe wzorce zachowań w latach kształtowania się jego osobowości, postaw życiowych, czyli na początku kariery politycznej, a to z kolei rzuca światło na jego późniejsze życie.W tle tej niebywale szczegółowej biografii pojawia się niezwykłe i jakże ważne dla Europy i świata pierwsze półwiecze XX wieku. Tyle że zamienione przez Heinricha Himmlera w buchalterię śmierci - wykazy, plany, wykresy. I fantazje. Od nowej, antychrześcijańskiej religii, przez ideał teutońskiej rasy, przestrzeń życiową na Wschodzie, po plany komór gazowych i krematoriów. Rejestry wymordowanych narodów i ras. Nieludzki cynizm i chłód Odkrywamy świat o wiele straszniejszy niż bitewne pola, bo pokazujący, jak w zaciszu gabinetów, w pochyleniu nad książkami rodzi się nikczemna kreatura gorsza być może od Hitlera.Biografia jednej z najpodlejszych istot, jakie kiedykolwiek chodziły po ziemi - przemyślana, wnikliwa i niemal niewyobrażalnie wyczerpująca."Washington Post"Peter Longerich (ur. 1955) - jeden z najwybitniejszych współczesnych historyków. Specjalizuje się w tematyce związanej z Holokaustem. Ukończył Uniwersytet w Monachium, pracował w monachijskim Instytucie Historii Współczesnej (Institut fr Zeitgeschichte), Instytucie Fritza Bauera (Fritz Bauer Institut) we Frankfurcie nad Menem oraz w Centrum Studiów nad Holokaustem Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie (The Center or Advanced Holocaust Studies Holocaust Memorial Museum). Jest również profesorem Royal Holloway and Bedford New College Uniwersytetu Londyńskiego oraz dyrektorem Centrum Badań Holokaustu i historii XX wieku (Research Centre for the Holocaust and Twentieth-Century History) tej uczelni.
Jane od dziecka marzy o byciu zakonnicą, ale krewni mają względem niej inne plany. Kiedy dorasta, zostaje wysłana na dwór, by dołączyć do fraucymeru Katarzyny Aragońskiej, dobrej i pobożnej pani, niemal drugiej matki, która cieszy się szacunkiem wszystkich swoich dwórek. Kiedy więc do jej komnat docierają pogłoski o awansach czynionych przez Henryka VIII Annie Boleyn (także damie dworu królowej), wywołują szok i powszechne zgorszenie, a w łagodnej Jane budzą wspomnienia o pewnym incydencie, który ukształtował jej pogląd na temat małżeństwa.W końcu Henryk odtrąca Katarzynę i czyni Annę swoją nową królową Jego drugie małżeństwo na zawsze zmienia religijny krajobraz Anglii, ale triumf Anny okazuje się krótkotrwały. Uwagę króla przykuwa bowiem niepozorna Jane, którą krewni, pragnący podniesienia rangi swego rodu, nakłaniają do przyjęcia królewskich względów. W ten sposób Jane zostaje wplątana w niebezpieczną polityczną grę i musi stoczyć wewnętrzną walkę walkę sumienia z pragnieniami.Czy kochająca i współczująca Jane udźwignie to brzemię i odnajdzie się w roli królowej na pełnym intryg dworze? Czy będzie żoną, która obdarzy Henryka długo oczekiwanym męskim potomkiem? Czy może zostanie odtrącona, jak kobiety, które przed nią znalazły się w królewskim łożu?To niezwykła historia skromnego Kopciuszka, ukazująca drogę córki prowincjonalnego rycerza do roli królowej Anglii. Alison Weir podejmuje się tego, czego nie dokonał żaden powieściopisarz tworzy serię złożoną zsześciu tomów, wktórej każdy dotyczy jednej zmałżonek Henryka VIII.Autorka rozpoczyna swoją opowieść od ukazania pełnego niuansów portretu psychologicznego Katarzyny Aragońskiej, dalej opowiada ojej rywalce, Annie Boleyn. Przywraca również pamięć okolejnych królowych przedwcześnie zmarłej Jane Seymour, która obdarzyła męża upragnionym dziedzicem, oraz Annie Kliwijskiej, najmniej znanej zżon Henryka, która musiała ustąpić miejsca młodej ipowabnej Katarzynie Howard. Historię zaś zamykają dramatyczne dzieje Katarzyny Parr, która po śmieci króla została wciągnięta wniebezpieczny wir walki owładzę.Alison Weir ukazuje życie bohaterek na tle wydarzeń politycznych iintryg dworskich, szczegółowo opisując momentami dramatyczne koleje ich losów oraz skomplikowane relacje zotoczeniem. Dzięki świetnemu warsztatowi pisarskiemu autorki, która po mistrzowsku łączy fakty historyczne zfikcją, kobiety te stają nam przed oczami niczym żywe, apowieści czyta się jednym tchem
Oto świat, w którym lisy płaczą, a dzieci mówią językiem ptaków. Nowa powieść autorki nominowanej do Paszportów “Polityki” i Nagrody Literackiej NIKE. Rumunia, lata 80. Świat jak z poetyckiego koszmaru albo zmysłowego bad tripa, w którym sieroty uprawiają śmieciowy szamanizm, a kobiety karmią świńskim mlekiem. Cosmina jest hersztką wyśnionej wspólnoty dzieci, które wytwarzaj swoje własne, cielesne rytuały. Te sieroty nie znają dotyku. Co dzieje się z ciałem, które nie jest dotykane? Cosmina zabiera pobratymców w drogę do ich własnej mitologii. Lenuta, pracownica sierocińca, funkcjonuje w sieci wrogości i nieufności związanej z niesławnym dekretem 770. Jednak największego wroga ma w swoim własnym synu. Kiedy Lenuta ma stawić opór, sięga po beznadziejnie radykalne środki. Ta transowa opowieść nie poddaje się dyktatowi realizmu. Zabiera do wnętrza ciała, ukazując, że to co fizjologiczne jest polityczne. Elżbieta Łapczyńska – autorka książki „Bestiariusz nowohucki” nagrodzonej Nagrodą Conrada, nominowanej do Nagrody Literackiej Nike, Paszportów „Polityki”, Nagrody Literackiej Gdynia oraz Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Laureatka Międzynarodowego Konkursu na Dramat Współczesny o Tematyce Żydowskiej oraz Nagrody im. Adama Włodka, półfinalistka Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej. Stypendystka Miasta Krakowa w dziedzinie teatru i literatury. Tańczy, obserwuje ptaki.
Od wydania kanonicznego "Bedekera sopockiego" Franciszka Mamuszki minęło już ponad 40 lat. Wciąż jeszcze dostępne są coraz bardziej wytarte egzemplarze tej książki, będącej pierwszym kompendium wiedzy na temat Sopotu. Autor, łącząc wątki sobie współczesne z historią sięgającą średniowiecza, napisał przewodnik, który mimo upływu lat w dalszym ciągu stanowi inspirację i źródło wiedzy dla kolejnych pokoleń mieszkańców i miłośników miasta. Popularnonaukowa forma tego pierwszego wydawnictwa, które tak obszernie opisywało dzieje miasta, sprawiła, że dotarł on do bardzo szerokiego grona osób. Wszak specjalistyczne monografie i opracowania historyczne, opatrzone aparatem naukowym w postaci przypisów, czytają głównie specjaliści i pasjonaci. Zresztą w tamtym czasie prac naukowych poświęconych wyłącznie historii Sopotu najzwyczajniej nie było. Niniejsza książka ma za zadanie upowszechniać wiedzę o historii i teraźniejszości Sopotu. Nie jest to praca naukowa w ścisłym znaczeniu, starałem się jednak zamieścić najnowsze dane i aktualny stan badań. Wiele spośród przytoczonych tu historii to opowieści, miejskie legendy i anegdoty. Jest to bowiem także element budujący przeszłość, teraźniejszość i przyszłość miasta. Trudno mi nawet określić, do jakiego gatunku przypisać tę publikację. Tytułem nawiązuje do bedekera. Bo też chciałbym, aby nawiązywała do poprzednich, znakomitych książek tego rodzaju i do całej klasyki gatunku. Z drugiej strony można ją potraktować jako coś pośredniego między bedekerem, vademecum, silva rerum, spacerownikiem i zbiorem reportaży literackich lub po prostu opowieści o mieście. Zatem formuła książki jest pojemna i zawiera elementy gawędy, przewodnika, ale także sprawdzone fakty historyczne z niezbędnymi cytatami, a oprócz tego anegdoty i najważniejsze informacje o życiu miasta. A wszystko po to, by po Bedeker sopocki mogły sięgnąć zarówno osoby poszukujące danych historycznych, jak i pasjonaci miejsca oraz odwiedzający kurort turyści. Usystematyzowanie i zebranie wszystkich informacji o Sopocie w jednej publikacji może również pomóc w organizowaniu lekcji historii lokalnej. Układ książki nieco różni się od klasycznego, alfabetycznego układu bedekera. Postanowiłem, nieco eksperymentalnie, pozamykać opowieści w działach łączących podobne narracje. Natomiast w obrębie działu mamy już układ alfabetyczny, gdyż wyróżnianie któregokolwiek z tematów zmieniałoby przesłanie książki. Przyznaję, że zaskoczył mnie ogrom sopockich opowieści i wątków oraz materiałów, które należało wyselekcjonować. Pomimo że historią Sopotu zajmuję się już od ponad dwóch dekad. Być może to ostatni moment na powstanie takiej publikacji, nie wiadomo bowiem, czy w przyszłości tego typu przedsięwzięcia będą jeszcze kogokolwiek interesować. Zwłaszcza gdy zabraknie tych, którzy potrafią swoją wiedzę i swoje przeżycia przekazać bez używania sztucznej inteligencji. Ze „Wstępu” do książki Tomasz Kot Lista lektur poświęconych historii Sopotu jest coraz dłuższa. Tomasz Kot, który od dwóch dekad bada dzieje naszego miasta, dołożył do niej kilka pozycji swojego autorstwa, z których najnowsza to „Bedeker Sopocki”. Książka w atrakcyjny sposób opowiada o architekturze, omawia miejską symbolikę i wreszcie ludzi. To oni są najważniejsi i to oni w ciągu 200 lat historii kurortu budowali tożsamość Sopotu, stanowiąc o jego charakterze i kolorycie. Bedeker to lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika naszego miasta i każdego, kto szuka w nim czegoś więcej niż tylko „pocztówkowych” obrazków z molo czy ul. Bohaterów Monte Cassino. Choć ukazuje się niemal pół wieku po ikonicznym „Bedekerze Sopockim” Franciszka Mamuszki, spełnia tę samą rolę – popularyzuje i uzupełnia wiedzę na temat Sopotu. Uzupełnia, choć nie wyczerpuje. I to jest kolejna dobra wiadomość – dobór i zakres tematów sugeruje, że możemy oczekiwać kontynuacji. Zapraszam do lektury! Magdalena Czarzyńska-Jachim pełniąca funkcję Prezydenta Miasta Sopotu Tomasz
Z fotografiami Artura ŻmijewskiegoHistoria Muranowa zatoczyła łuk: od rajskich krajobrazów XVIII wieku do piekła Umschlagplatzu. Było tu tak pięknie, zrobiło się ponuro i strasznie. "Boże, gdzie jest Gęsia?" - pytał Joseph Tenenbaum, wypatrując wśród ruin getta śladów swojej ulicy. Jak wiele osób po wojnie na próżno szukał punktów orientacyjnych, które oznaczałyby miejsce wyburzonego życia. Jak dziś wyobrazić sobie dawny Muranów?Jacek Leociak odczytuje ten szczególnego rodzaju palimpsest - w miejscu-po-getcie zmieniła się przecież siatka ulic, ich nazwy, zbudowano nowe domy. Przywołuje tętniące kiedyś życiem targowiska przy Gęsiej i Świętojerskiej, tłoczne kamienice Nalewek, dawny plac Broni. Szczególnie skupia się na tym, co pod ziemią. Opisuje życie w getcie podczas powstania: przygotowywanie skrytek, schowków, schronów w piwnicach, wreszcie budowę podziemnych bunkrów. Przytacza historie niemych świadków Zagłady przechowanych w ruinach: błahych przedmiotów codziennego użytku, garnków, kluczy, zbutwiałego i nadpalonego dziennika."Ślad ma zostać ciśnięty pod koło historii, żeby je zahamować" - czytamy w relacji znalezionej w bańce na mleko zakopanej w piwnicy przy Nowolipkach 68. Jacek Leociak jak archeolog zbiera te ślady i nakłada obraz dawnego Muranowa na dzielnicę, która dziś tętni życiem, po to, by upamiętnić coś, co wymyka się wyobraźni.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?