Autoryzowany przez obecny układ rządowy program rozdawnictwa publicznych pieniędzy za cenę zadłużania przyszłych pokoleń Polaków, jest obliczony - jeśli podjąć próbę jakiejś racjonalizacji tego idiotyzmu - na zaskarbienie sobie nostalgicznych wspomnień na wzór nostalgii za Edwardem Gierkiem, a więc na budowanie sobie pomnika trwalszego od spiżu. Przyszłe pokolenia Polaków będą z tego powodu jęczały w a babilońskiej niewoli lichwiarskiej międzynarodówki - ale pan Prezes schroni się już przed wszelką krytyką w grobie. To oczywiście jest przypuszczenie uprzejme, bo uznanie, że forsowany przez pretorianów pana Kaczyńskiego: panią Szydło i pana Morawieckiego program rozdawnictwa, nie jest obliczony na żaden efekt, byłoby już bardzo niegrzeczne.Ze wstępu Autora
"Czekałem na tę książkę. (...) Chciałoby się metaforycznie powiedzieć, że czuje ona Śląsk i tak nim żyje, że nawet śni po śląsku! Tą wiedzą o regionie i miłością do niego dzieli się z nami w książce, na którą – powtórzę – tak czekałem. A jest to wiedza ogromna i gruntowna, zdobyta w trudzie codziennych obowiązków rodzinnych i zawodowych, zrodzona z niezliczonej ilości spotkań z ludźmi różnych środowisk, osadzona w śląskiej codzienności, a i wygenerowana z tradycji rodzinnych, miłość zaś do małej śląskiej ojczyzny jest uczuciem mądrym, wyważonym, niezaślepiającym, owszem – dostrzegającym wszystko to, co w niej dobre i piękne, ale i to, co boli, i to boli czasem bardzo" (z recenzji prof. zw. dr. hab. Jana Miodka)
Wstęp (Moje półwiecze w Radiu Katowice)
PO PROSTU LUDZIE
Pamiętać to znaczy myśleć
Zbigniew Religa
Po śląsku nauczyciele to – ?
Profesor Antoni Motyczka – przyjaciel
Kto ważniejszy i lepszy
Odszedł Gerard Cieślik
By uczniowie przerośli mistrzów
Nasze matki
Spowiedź półrocza
Karl Dedecius – Ambasador Polszczyzny
60 lat Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej
Śląscy Teksańczycy – wczoraj i dziś
„PO NASZYMU…”
A jednak dla Śląska
To nie śląszczyzna – to żargon
Dwudzieste święto Ślązaków
Fenomen „Po naszymu – czelodki”
Kto jest naszym sprzymierzeńcem
Śląskie ojczyzny w książkach zapisane
Ślązacy w Niemczech
Siedź w kącie, a znajdą cię
Czy wystarczy 13 śląskich języków
Prawo do ratowania śląszczyzny
Polterabend
Prima aprilis
TACY JESTEŚMY
Grudniowe świętowanie
U progu 2009 roku
Szlachetne zdrowie
Regionalny Kongres Podbeskidzia
Młodość, która hartowała
Definicja patriotyzmu i przyzwoitości
Pisanie to jest wartość
Ile jest wiary w ludziach
Po smoleńskiej katastrofie
Parytety
U węgierskich wód
Spierać się na argumenty
ECH, TA POLITYKA
Ojczyznę kocha się za to, że jest
Co to jest samorządność
Kto sieje wiatr, ten burze zbiera
Obudźcie się, Ślązacy
Kraj, któremu na imię Polska
Nie uczcie mnie śląskości
Nie mieszać w śląskim kotle
Roszczeniowa mniejszość śląska
Stowarzyszenie Ludności Narodowości Śląskiej
III Forum Regionów Polski i Chorwacji w Primošten
W…ć Marię Pańczyk z senatu
Lament nad śląszczyzną
ZAPACHY ŚLĄSKIEGO DOMU
Rarytas na chlebie
O arkanach sztuki kulinarnej
Zielone Świątki
Zapachy śląskiego domu
Mięsopust i kwietno niedziela
Zioła – najlepszym lekarstwem
Wyleczyć malkontenctwo
Szpajza, czyli deser
Babcia, starka, starzyk
Nasze czy nie nasze
Nie ma jak dobry sąsiad
Szkoda, nie zdążyłam
NA ZAKOŃCZENIE
O książce: Śląsk i Pani Maria (prof. Jan Malicki), Czekałem na tę książkę (prof. Jan Miodek)
O Autorce
Chrześcijaństwo nie tylko wyrosło z pnia judaizmu – ono odnawia swoje w nim zakorzenienie. Pielęgnowanie tych korzeni oraz świadomość ich głębokości potrzebne są każdemu chrześcijaninowi, umocni wiarę i poczucie przynależności do ludu Bożego.
Jan Grosfeld, profesor nauk społecznych, zajmując się żydowskimi wpływami na kształt cywilizacji europejskiej, wskazuje na ścisły związek chrześcijaństwa z tradycją judaistyczną. Na tytułowe pytanie: „Dlaczego chrześcijanie potrzebują Żydów?” autor odpowiada nie tylko z wnikliwością wytrawnego badacza, ale również z troską Europejczyka, myślącego o bezpieczeństwie i trwałości fundamentów naszej cywilizacji.
Książka Jana Grosfelda ukazuje się w serii „Wyobraźnia Dialogu”, która jest odpowiedzią na widoczną w naszym stuleciu potrzebę rozwoju sztuki myślenia dialogicznego. Dialog wyrasta z przekonania, że każda religia i kultura jest inspiracją do zastanowienia się nad tajemnicą świata, w szczególności nad różnorodnością dróg i doświadczeń człowieka.
W swojej kolejnej książce Make Life Harder zapraszają na emocjonujący rejs po meandrach polskiej polityki. Dowiesz się między innymi, jaka jest różnica między Barackiem Obamą a Jarosławem Kaczyńskim, ile flipchartów znajduje się w siedzibie Platformy Obywatelskiej i dlaczego KORWIN nigdy nie wejdzie do sejmu.Będzie to dla ciebie przygoda intelektualna na miarę wywiadu rzeki z Leszkiem Kołakowskim albo przynajmniej koncertu Stachursky'ego w Mielnie. A nawet jeśli się z niej niczego nie dowiesz, to przynajmniej od czasu do czasu radośnie zarechoczesz pod wąsem.Make Life Harder, czyli Maciej i Lucjan samozwańczy eksperci zajmujący się wszystkimi zagadnieniami: lifestyle'u, mody i urody oraz mniej istotnymi problemami społeczno-egzystencjalnymi, takimi jak religia, polityka, przemijanie i śmierć.Maciej ludzki odpowiednik mopsa. Tylko by spał. Jak już się wyśpi, lubi sobie posiedzieć. Kiedyś chciał coś zrobić ze swoim życiem, ale szybko zapomniał co.Lucjan dekadent, fatalista, miłośnik pringelsów. Dni upływają mu na rozmyślaniu o życiu i dojeniu filmów z torrentów.
Biblioteka to nie tylko wielkie zbiorowisko książek, ale także szczególna atmosfera lektury, stan skupienia, czytelnicy o swoich specyficznych, niekiedy zaskakujących, nawykach i wędrówka myśli, która zaprowadzić nas może w miejsca zupełnie nieoczekiwane. Kiedy za opisanie fenomenu Starego BUW-u zabiera się taki erudyta jak Piotr Matywiecki, który w dodatku przepracował w tym miejscu wiele lat, możemy się spodziewać prawdziwej intelektualnej uczty.
„...znów wrzesień. Znajomi pytają mnie o moje najciekawsze zdarzenie z minionych wakacji, a ja najmocniej zapamiętałem pijanego faceta na Zakopiance. Szedł z Pcimia w kierunku Stróży, odwrócony tyłem do drogi szybkiego ruchu. Prawą nogę, wysuniętą do przodu, posuwał po ciągłej linii znaczącej pobocze, lewą dociągał do prawej, znów prawa, lewa i tak dalej. Równo i dokładnie. Jego ramiona zwisały nieruchomo i wskazywały na całkowitą rezygnację, a opuszczona bezradnie głowa uporczywie śledziła trakt jego podróży. Za jego plecami pędziły setki samochodów, a on wolno, ale precyzyjnie i uporczywie, jak trolejbus, którym dawno temu jeździłem z Gdyni do Orłowa, podążał do przodu...”
Jacek Rykała – malarz, poeta, dramaturg, reżyser teatralny. Profesor na Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, prowadzi Pracownię Malarstwa. Swoje prace prezentował w kilkudziesięciu krajach świata. Od roku 2005 realizuje własne sztuki w teatrze, reżyserując. Zrealizował Dom przeznaczony do wyburzenia (2005) i Mleczarnię (2007) w Teatrze Śląskim w Katowicach oraz Chłodne poranki (2012) w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu.
Dziady wracają nieuchronnie, bo arcydzieło Mickiewicza wprawia w ruch dwie sfery Wielkiej Całości: niewidzialną i widzialną. Jacek Kopciński w mistrzowski sposób opisuje ruchy tych sfer we współczesnych inscenizacjach teatralnych.
Krzysztof Rutkowski
W swojej najnowszej książce Tak jak mówiłem… Jeremy zgłębia mechanizmy rządzące naszym życiem –w skali lokalnej i globalnej –i odkrywa, jak je ulepszyć, by codzienność stała się przynajmniej znośna. To pomysły genialne w swojej prostocie!
Oprócz tego z najnowszego Świata według Clarksona dowiemy się między innymi:
- jak z wieszaka na ubranie zrobić wykrywacz idiotów
- dlaczego największe szanse na przeżycie apokalipsy mają najmniej męscy z mężczyzn
- w jakiej branży najłatwiej zbić kapitał na oszustwie
- co Niemcom najbardziej przeszkadza w Anglikach
- jak powinna wyglądać nowa flaga Wielkiej Brytanii.
Świata według Clarksona: Tak jak mówiłem… skrzy się humorem, pęka w szwach od liczby opisywanych absurdów i zawiera niezdrową dawkę zdrowego rozsądku. Jeremy mówi, jak jest i jak chce, żeby było. W swoim niepowtarzalnym rozbrajającym stylu.
Kim jest Życiorysta?
"Ano jest – można by rzec – biografem drugiego stopnia, kimś, kto zagląda do cudzych pism, studiuje je zawzięcie i niejako nad nimi nadpisuje własną, oryginalną i efektowną opowieść. Można zatem powiedzieć, że pasożytuje na wyjściowym materiale; albo bardziej elegancko – że przekształca go wedle swych potrzeb, a więc wyolbrzymia interesujące go wątki, czepia się szczegółów, wydobywa przeróżne smaczki, czyli „podkręca” to, co w czyimś życiorysie naznaczone jest ekscesem bądź skandalem."
-Dariusz Nowacki
Jaka jest metoda Życiorysty?
"Rudnicki starannie dobiera swoich bohaterów, a kryteria, którymi się posługuje, łatwo zrekonstruować. Otóż pociągają go osobowości megalomańskie, postaci przeczulone na swym punkcie, łatwo popadające w histerię i neurozę, oddające się przeróżnym maniom, z manią wielkości na czele. „Życiorystę” bodaj najbardziej fascynuje połączenie giganta z karłem; wielkości z małostkowością, wysokiego z niskim. Wyczulony jest na wszelkiego rodzaju pęknięcia w obrębie biografii, sprzeczności, które czynią z bohaterów jego książki persony niebanalne."
- Dariusz Nowacki
Już jakąś fix ideą dr. Szczepana Kutrowskiego stało się docieranie do horyzontów myśli humanistycznej, gdzie tylko krok dzieli nas od wyjścia poza nie – krok, którego zarówno czynić tu i tam ludzie się obawiają, jak i przyzwolenie nań dają. Ku odwadze wznoszenia, że tak właśnie rzeczy się mają, berła świadomości w górę warto sięgać – dowodzi autor niniejszej książki. Tym samym wraz z odczuciem powagi odważnego postępowania jest wykreowany ideał – nie od dziś zresztą – nieuchylania się od tego, co w życiu jest przygodą, starciem z nieprzewidywalnością i pojawieniem się światłao różnych barwach, snującego obecność różnych ludzkich mocy. By kreacje takowe miały siłę przebicia, warto kruszyć kopie w dyskursie, choćby takim własnym – wierzy nasz autor. Uchyla się wtedy absolutyzm wyabsolutnionych mniemań o porządku rzeczy, niestety wciąż wulgaryzujących dyskurs humanistyczny. Niepokojem pobrzmiewa zakradanie się postawy nieprzyjmowania do wiadomości, rodem z potoczności, do dyskursu, czemu w niniejszej książce postawiono opór.
Fotografia bliskiej osoby może nas poruszyć „jak światło gwiazdy” (Roland Barthes); zdjęcia uciekających dzieci boleśnie uprzytamniają okropieństwa wojny. Jak to się dzieje, że zdjęcia mają na nas tak wielki wpływ? Ile rzeczywistości kryje się w czy też za obrazem?
Helmut Lethen zadaje te pytania, wędrując przez dwudziestowieczną historię sztuki i mediów: na przykładzie słynnych fotografii Roberta Capy z lądowania w Normandii pokazuje, jak zdjęcia zmieniają się w znaki czasu; zafascynowany śledzi performanse Mariny Abramović, w których sztuka stapia się z rzeczywistością; zgłębia ironiczną grę ze znakiem konceptualisty Bruce’a Naumana, która sprawia, że wszelka kryjąca się za nią rzeczywistość znika; w idyllicznych obrazach odkrywa owo totalne opuszczenie, które przerażało go już w dzieciństwie. Lethen tłumaczy, czym są i czym mogą być zdjęcia, nie zdradzając ukrytej za nimi rzeczywistości. Wielka pochwała i szkoła widzenia w nieprzejrzystym czasie.
Największym zwycięstwem cenzury PRL-u było wmówienie zainteresowanym, że właściwie nie istnieje – choć przenikała wszystkie aspekty życia.
Profesor Romek ujawnia, że cenzorzy znali prawdę o Katyniu „od zawsze”. Zostali wyedukowani do oceny treści pod kątem poszukiwania aluzji.
„Gdyby nie było cenzorów, – zapewnia Grzegorz Królikiewicz - nie doszedłbym do żadnych rezultatów! Oni, durnie, nawet nie wiedzieli, jak krzepią mnie swoją obecnością”.
Poeta, Ernest Bryll, zmieniał tekst w śpiewogrze „Po górach, po chmurach” żeby udobruchać Gomułkę, rzucającego kałamarzami w urzędników. Powodem był donos sugerujący, że monolog diabła jest aluzją do jego osoby.
Cenzura potrafiła wychwycić kolizję seksuologii z polityką. Zbigniewowi Lwu-Starowiczowi zdjęto artykuł pod tytułem „Miłość francuska” z uwagi na wizytę w Polsce prezydenta Francji Charlesa de Gaulle’a.
Krakowski cenzor wspomina, jak udało mu się wywieźć na Zachód i opublikować tajne zapisy oraz instrukcje dla cenzorów.
Dyrektor opolskiej delegatury Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk opowiada o próbach pogodzenia wiary w Boga i pracy dla komunistycznego systemu.
21 rozmówców Błażeja Torańskiego: dziennikarzy, reżyserów, grafików, kompozytorów i estradowców odsłania kulisy swoich kontaktów z cenzurą. Ujawniają mechanizmy, dzięki którym władza potrafiła skutecznie zmusić twórców do trudnych ustępstw, a wielu nawet do współpracy.
Projekt dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Książka Bartosza Jastrzębskiego Ostatnie królestwo. Szkice teologiczno-polityczne to zbiór esejów, dotyczących tradycji myśli konserwatywnej (polskiej i obcej). Autor przybliża Czytelnikowi tę tradycję żywym, plastycznym językiem, odległym zarówno od beznamiętnego tonu właściwego rozprawom naukowym, jak i pobieżności części współczesnej publicystyki. Znajdziemy tu teksty poświęcone między innymi Henrykowi Rzewuskiemu, Marianowi Zdziechowskiemu czy Adolfowi Bocheńskiemu, ale też Platonowi, Josephowi de Maistre czy Rogerowi Scrutonowi. Kompozycja zbioru zachowuje głęboką i przemyślaną logikę: wychodząc od bieżących problemów, sporów, płomiennych debat politycznych współczesności, przechodzi Jastrzębski do ukazania ich istotnych związków z fundamentalnymi i prastarymi kwestiami etycznymi, filozoficznymi, a w końcu też teologicznymi. Sugestywnie ukazuje, iż nasza (zwłaszcza polityczna) powszedniość, z pozoru tak odległa od zagadnień rozważanych przez starożytnych myślicieli, tkwi swymi korzeniami głęboko w odwiecznym namyśle nad kondycją człowieka i społeczności, wśród której żyje.
Bartosz Jastrzębski z pasją i polemicznym żarem, przybliża nam nieprzemijalną wartość i aktualność konserwatywnego oglądu świata, dochodząc finalnie do oryginalnej propozycji światopoglądowej, wobec której z pewnością nie można pozostać obojętnym.
Zabawna i inteligentna historia sceptycznego dziennikarza, który odkrywa, że uważność i medytacja to najlepsze tematy, jakimi kiedykolwiek się zajął.Ta historia jest prawdziwa i zaczyna się w miejscu, w którym niejedna kariera mogłaby się skończyć. Młody, zdolny dziennikarz telewizyjnej stacji informacyjnej dostaje ataku paniki podczas nadawanego na żywo programu Good Morning America. W jednej chwili wewnętrzny głos, który napędza jego lęki, przyprawia dziennikarza o oszalałe bicie serce, utratę tchu i niekontrolowaną gonitwę myśli.Dan Harris postanawia jednak stawić czoło strachowi i negatywnej samokrytyce. Z dziennikarskim zacięciem i osobistą motywacją konfrontuje swoją naturę sceptyka i niedowiarka z filozofią zen, buddyzmem, medytacją i neurobiologią. Stawia dociekliwe pytania takim mistrzom jak Eckhart Tolle, Jon Kabat-Zinn, Dalajlama, a także celebrytom i aktorom. Spędza kilka dni w ośrodku medytacyjnym oraz testuje polecone techniki na sobie. Wszystko to doprowadza go do wniosków spisanych w tej książce.Jeśli umiejętność skupienia się na tym, co dzieje się tu i teraz, i podejście do tego ze spokojem uczyni nas choćby o 10% szczęśliwszymi, to warto spróbować. To całkiem niezły zwrot z inwestycji, zwłaszcza jeśli jest nią opanowanie trzech konkretnych umiejętności: praktykowania uważności (bycia tu i teraz), odczuwania szczęścia i zachowywania wyważonej postawy dzięki medytacji.
XII Pandito Chambo Lama Itigełow w ostatnią medytację zapadł w 1927 roku. Choć pochowany, pozostał w pozycji lotosu, a jego ciało nie uległo rozkładowi. Od 2002 roku, gdy po latach został ekshumowany i umieszczony w szklanym sarkofagu w syberyjskim dacanie iwołgińskim, budzi sensację i kontrowersje. Naukowcy nie potrafią wytłumaczyć tego fenomenu, ale XIV Dalajlama oświadczył, że nic w tym dziwnego: najwięksi mistrzowie buddyjscy potrafią zachowywać ciało w stanie medytacji nawet długo po medycznym stwierdzeniu śmierci.Cudowne ciało Itigełowa przyciąga tłumy. Do buriackiej świątyni przybywają nie tylko zwykli śmiertelnicy, ale także najbardziej wpływowi ludzie światowej polityki. A lama wśród kolorowych straganów pełnych tandetnych pamiątek staje się coraz bardziej pojemnym i nośnym symbolem leczącym prowincjonalne kompleksy i traumy. Symbolem buddyjskiej Wiecznotrwałej Buriacji w ""niepodzielnie prawosławnej Rosji"", a przede wszystkim miejscowej kultury utkanej ze skrawków tradycji mongolskiego stepu i cywilizacji indotybetańskiej.Lama wciąż siedzi i milczy.
Pierwsze wydanie najlepszych felietonów Stanisława Lema
Klasyk literatury fantastycznej, myśliciel, futurolog. Powieściopisarz, autor dyktand i w pewnym stopniu także rysownik. Kim jeszcze był Stanisław Lem? Ta książka dowodzi, że krakowski pisarz mistrzostwo osiągnął w jeszcze jednej dziedzinie – w pisaniu felietonów.
Planeta LEMa to wybór najlepszych felietonów wybitnego twórcy. Imponuje w nich przede wszystkim skala podejmowanych tematów – znajdziemy tu teksty, które dotyczą socjologii, informatyki, rozwoju cywilizacji, polityki, historii, literatury… Zaskakujące, idące pod prąd komentarze Lema zaintrygują czytelników zainteresowanych polityką i historią. Z kolei miłośnicy literatury odnajdą wiele arcyciekawych interpretacji. I wreszcie to, z czym kojarzymy pisarza – futurologia. Jak wiele z prognoz Lema się sprawdziło? I czy, biorąc pod uwagę jego sceptycyzm i brak wiary w moralny postęp ludzkości, to nie powód do niepokoju?
Dlatego właśnie są to felietony najlepsze – wciąż aktualne, fascynujące i prowokujące do myślenia. Dodatkowo błyskotliwie napisane.
Książkę tworzą starannie wybrane felietony z wcześniej wydanych zbiorów Krótkie zwarcia, Moloch, Rasa drapieżców, Dylematy i Sex Wars.
Art branding to podróż po świecie marketingu i sztuki – ujęta w formę esejów opowieść o ich wzajemnych relacjach. Książka pokazuje, jak globalne marki wprawnie otaczają się woalem wartości, które daje sztuka, i jak sztuka z mimetyczną precyzją uczy posługiwać się marketingowym instrumentarium.
Bogucice, otoczone dziś kopalniami i hutami, leżały dawniej wśród gęstych lasów; inne powietrze, inne obyczaje, inne życie było tu aniżeli dzisiaj"" - pisał na początku XX wieku lokalny kronikarz i przypominał, że z bogucickiej parafii wyrosły wszystkie inne w okolicy. Bogucice, zanim stały się dzielnicą Katowic, dominowały nad nimi i są dużo starsze. Przez prawie dwa ostatnie stulecia główną żywicielką mieszkających tu ludzi była kopalnia. Pewnego dnia zamilkła, by odrodzić się w przeszklonych bryłach Muzeum Śląskiego.
Czy ktoś lubi biurokrację?
Chyba nawet biurokraci jej nie lubią, skoro Ministerstwo Rozwoju prowadzi akcję “STOP biurokracji”.
Ale nie wystarczy nie lubić regulaminów i zasad, żeby się ich pozbyć.
David Graeber, brytyjski antropolog, zauważa, że im więcej inicjatyw, których celem jest ograniczenie biurokracji i uwolnienie mechanizmów rynkowych, tym więcej regulacji prawnych i aparatu administracyjnego. W fascynującym eseju o “Utopii regulaminów”, tłumaczy w jaki sposób działa ten paradoks, a także to, dlaczego przez rozwój biurokracji państwowej ludzkość nie doczekała się jeszcze kolonii na Marsie.
Zebrane w niniejszej publikacji eseje dotyczą trzech głównych tematów. Pierwszy z nich to filozofia Ludwiga Wittgensteina, zarówno wczesna, z okresu Traktatu logiczno-filozoficznego, jak i późna, zawarta w Dociekaniach filozoficznych. Starałem się uniknąć przypisywania Wittgensteinowi teorii na temat prawdy, znaczenia, rozumienia, języka, relacji między myślą a rzeczywistością etc., podkreślając zarazem głęboko terapeutyczny sens jego filozofii. Drugi krąg tematyczny wytyczają problemy etyki. Ciągle poruszamy się tutaj między autonomią woli a substancjalnością norm i zasad. W którą stronę się nie zwrócimy, to w sprawach moralności jesteśmy zdani na siebie, co być może lepiej niż filozofia uświadamia nam literatura. Opisując ludzkie historie, pozwala poznać „coraz większą liczbę odmian bycia człowiekiem” (Rorthy). Przeżywając losy literackich bohaterów, mamy szansę nabyć moralne przeświadczenia i wyrobić w sobie uczucie empatii. Trzeci temat związany jest z tym, co Wittgenstein nazywał „podejściem etnologicznym” w filozofii. Chodzi o to, że myśli mogą się w ogóle pojawić tylko i wyłącznie w formie wyznaczonej przez język i ludzkie działanie. Opis tych myśli jest więc zawsze opisem i wyobrażeniem pewnego sposobu życia. „Podejście etnologiczne” rozumiem jako próbę „przywrócenia filozofii ludzkiego głosu” (Cavell), także tego, który musiał przejść „przez tysiące mroków niosących śmierć mowy” (Celan).
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?