To, że stwierdzenie istnienia czegoś zostało przypisane jego walorom estetycznym, to nie byle jaki wgląd w zdolności posługiwania się rozumem. Jednak z pojawianiem się piękna wiąże się też pojawianie się sił wyższych. Na najwyższym piętrze ludzkiej doskonałości mają się one ujawniać. Orzekania o konieczności jakiejś zawsze zajmowało czołowe miejsce w procesach poznania. Ale też zawsze imponowało komuś odnajdowanie w sobie wolnościowca. Czy to samo to, czym wypełniają się ludzkie przeżycia, czyni poczucie wolności motorem życia? Możność postawienia takiego pytania wskazuje, że w świadomości legitymizuje się obraz życia, w którym stale jest coś do odkrycia, nic nie jest przesądzane. Co więcej, to tam, gdzie sednem istnienia jest właśnie odkrycie, czyli w sztuce, tak właśnie objawiająca się wolność zagarnia ku sobie człowieka, czyniąc go swoją własnością. Nie może to się podobać światu wartości. Bo na planie wolności ze smutkiem i trwogą ma się do czynienia, a wartościowości bliżej do szczęśliwości. O estetycznych grach, czyli spowinowaceniu, bądź to z trwożeniem się, bądź z uszczęśliwianiem i kroczeniem jednym czy drugim śladem, jako swoim sposobem istnienia, świat życia chce wiedzieć jak najwięcej. Rzecz idzie bowiem o pojawianie się potencjalne piękna tu i tam. Imaginacja wokół bezpośrednich przeżyć to szukanie dla siebie miejsca w tym świecie. Nieraz gniewem nasze przeżycie zakwitnie, gdy racjonalności na drodze szczęśliwości się nie znajdzie. Lepszy gniew niż zła wola, która gnozą powiewa i oddala od tego, co potencjalne. Czym potencjalność pachnie? Przede wszystkim ogarnianiem, nie uciekaniem od problemów bezpieczeństwa. Nie być ślepcem stojącym nad przepaścią, to posłannictwo współcześniaka. Przedsiębiorczej aktywności na polu bezpieczeństwa najbliżej do potencjalności. Nadzieje, że technopaideia, gesty techniczne tu i tam staną się alfą i omegą ponowoczesności, istnieją, ale afirmacja tego, co przynosi niezmierzoność bytu, wyrasta ponad nie. Ludzkość z tym stanem rzeczy mierzyć się chce. Tym, co autor książki ma do zaproponowania, by nie ulec gnozie, to doskonalenie się zarówno w technopaidei, jak i w afirmacji życia, by rywalizacja między nimi przynosiła odkrycia. Żadne drogi rozwojowe, nawet te, które postępu technicznego nie wspierają, od których wielu ucieka, nie są w cywilizacji do zbycia.
Tytuł wzięłam od Słowackiego. W ogóle dużo tu odniesień romantycznych. Jest coś o Kochanowskim, w ogóle o kulturze. Nie mogłam nie zająć się znowu Albertem Schweitzerem. Starałam się zrozumieć, kim są ludzie tyle o nas pisano. Sięgnęłam do metafizyki. Cały czas tylko filozofia? Przeżyłam sprawę wojen, także to na przykład że dziewczynka zabiła koleżankę. Chodzi o zwykłe dobro w życiu. Wyczuwa się w tych rozważaniach pesymizm? O tyle, że nie ma łatwej magii, ale skąd ją brać? Chodzi o coś głębszego...
Właśnie, jakie ma znaczenie pisanina? To coś bardzo ludzkiego. Co mogą zdziałać słowa, nawet zapisane dopiero po dłuższym namyśle? Nawiązuję tutaj do kilku innych autorów, z których najbliższy był mi i jest od czasów mojej młodości Albert Schweitzer. Ale i romantyzm jest mi bliski. Wspominam o Norwidzie, o Fredrze, z dystansem o Goethem. A sprawy teraźniejsze? Niestety, myślę wciąż o tej wojnie Rosji przeciwko Ukrainie. Jakie bezradne bywają słowa. Trudno o dotarcie do istoty Uniwersum, trudno do apologetów wojny
Kuba Wojewódzki – dziennikarz telewizyjny, radiowy i prasowy, publicysta, felietonista, satyryk i showman. Nazywany Królem TVN. Jego ekscentryczna osobowość, cięty język i ostre pióro przysparzają mu tylu zwolenników, co przeciwników. Która z odgrywanych ról jest jednak Wojewódzkiemu najbliższa?
Książka stanowi próbę odpowiedzi na pytanie, jaką rolę – profesjonalnego dziennikarza czy showmana – odgrywa Kuba Wojewódzki w swoim autorskim talk-show nadawanym od 2006 roku przez stację telewizyjną TVN. Przedmiotem zainteresowania badawczego autorki były poziom kontrowersyjności tematów podejmowanych w programie, komunikacja werbalna Wojewódzkiego (między innymi częstotliwość wykorzystywania wulgaryzmów oraz wyrazów należących do mowy potocznej) i jego komunikacja niewerbalna, poziom dziennikarskiego obiektywizmu oraz stosunek do zaproszonych gości.
Pokazałam tu różne rzeczy. Nie ma w tym bogatej epickości, raczej liryzm, skromny. Ale wspominam różne źródła kultury. Widać zwłaszcza renesans i barok. Jest sporo portretów, także rodzinnych. Co do reszty, starałam się, aby nawet te trochę abstrakcyjne pejzaże nie uciekały zbytnio od rzeczywistości. Naprawdę jednak przekazuję własne przeżycia, nie chodzi o żadną dokumentację, od tego są zdjęcia. Właśnie, zdjęcia! Wszechobecne dziś, uczą realizmu, drażnią. Ale jest jeszcze sposób prowadzenia kreski, dukt pędzla, to swego rodzaju wizytówka, od tego trudno uciec, choćby się chciało. Owszem, temperament popychał mnie w stronę ekspresyjnej abstrakcji. Nie chodzi przecież o wyrzeczenie się sztuki nieprzedstawieniowej. Warto znaleźć dla niej odpowiednie miejsce. To też rodzaj poszukiwania jakiejś prawdy.
Od autorki
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?