"Świstki teatralne wszystkie… i więcej". Trzeba tu wyjaśnić, że Świstek teatralny to była rubryka w „Teatrze”, którą w latach 1960-71 redagował Jerzy Timoszewicz pod pseudonimem Theatralski. Umieszczał w niej różne zabawne wypisy z najrozmaitszych źródeł historyczno-teatralnych. Były więc tam fragmenty tajnych raportów Henryka Macrotta, szpiega Wielkiego Księcia Konstantego, anegdoty z pamiętników aktorskich, cytaty z korespondencji, dokumentów, recenzji Słonimskiego w „Wiadomościach Literackich” – słowem: silva rerum. Czytane 50 lat później nie tracą humoru, wdzięku i są wciąż pouczające. Być może słabiej czytelny jest kontekst, w jakim się pojawiały, choć uważny czytelnik między wierszami odkryje współczesne dla tej publikacji aluzje. Nietrudno rozpoznać, dlaczego w spisanych ze Słownika Lindego definicjach słów kojarzących się z nazwiskami krytyków pojawiają się: Csato, Tarn, Raszewski, Jaszcz. W przypadku Raszewskiego źródłem wypisów są pamiętniki Stanisława Krzesińskiego, aktora prowincjonalnego, który wspominał komika Raszewskiego: „z chrapotliwym nosowym głosem, komik dość dobry, ale przesadzający, do poważnych ról niezdatny”. Tak się więc bawił Theatralski dawnymi laty. Ale w książce (jej pomysłodawcą był Paweł Płoski) zebrano nie tylko oryginalne Świstki teatralne, również grono autorów dzisiejszych w podobnej konwencji dołączyło swoje próbki. I ich lektura jest niemniej ciekawa i charakterystyczna. Bo w wielu przypadkach tworzy się osobliwy dialog z Theatralskim i wybór poszczególnych wypisów jest ukłonem dla niego. Oto np. Hanka Baltyn sięga do współczesnych senników, aby wydobyć z nich objaśnienia „teatralnych” snów, tylko jedno zacytuję: Teatr – być w teatrze to przestroga, by być bardziej oszczędnym; dla osób niezamężnych sen taki zwiastuje szczęśliwy i bogaty ożenek; brać udział w sztuce oznacza rozczarowania i kłopoty w interesach; klaskać i śmiać się to ostrzeżenie przed poświęceniem obowiązków dla niemoralnych rozrywek; pożar teatru symbolizuje zaangażowanie w niepewne przedsięwzięcia. Theatralski w 1970 roku również podobną antologię opublikował, zaczerpniętą jednak ze starszych senników. W nich widzieć teatr, znajdować się na przedstawieniu oznaczało: „pogrzeb jakiś i śmierć czyjąś zwiastuje to tobie”. Świstki poszczególnych autorów są też wyrazem ich własnych zainteresowań, temperamentów i nie ma też co ukrywać: poczucia humoru, którym jak wiadomo ludzie nie są równo obdarzeni. Niemniej cała książeczka, starannie wydana w nakładzie 200 numerowanych egzemplarzy, z pewnością może stanąć na półce z wyjątkowo cennymi teatraliami. Świetnie się nadaje do lektury na jesienne chandry i będzie jeszcze jednym powodem do wdzięczności dla Jerzego Timoszewicza. A Theatralskiemu życzę raz jeszcze dobrego humoru, zdrowia i już czekam na następne spotkanie.
Źródło: wojciech-majcherek.blog.onet.pl
Dziękuję za świńskie oczy to ważny głos w debacie na temat naszego stosunku do innych zwierząt. Autor nie tylko pokazuje, że zwierzęta są niezastąpionym źródłem wiedzy o świecie, w tym o ludziach, ale również jak bardzo potrzebna jest prowegańska polityka rozwoju.Dariusz Gzyra uważa, że w świecie, w którym zło jest wszechobecne, widać wyraźnie, ile jest możliwości czynienia dobra. Weganizm postrzega jako kontestację systemu manipulującego ludźmi, a rozwijanie krytycznego myślenia jako podstawowy akt oporuW Polsce każdego roku dla smaku, kaprysu i mody zabija się miliony zwierząt. Codziennie po cichu na fermach przemysłowych i w rzeźniach giną kurczaki, świnie, cielęta, norki oraz wiele innych zdolnych do odczuwania zwierząt. Choć większość Polek i Polaków deklaruje miłość do zwierząt i jest przekonana, że odczuwają one ból tak samo jak ludzie, a połowa z nas ma pod opieką jakiegoś zwierzęcego pupila, to mało kto na poważnie traktuje zwierzęcą krzywdę.Ponieważ nie chcemy widzieć cierpienia i śmierci zwierząt, większość niezliczonych przypadków przemocy wobec nich to działanie na zlecenie. Zaplanowane, metodyczne i standardowe. Zgadzamy się na stosowanie przemocy przez innych, abyśmy sami mogli się cieszyć smakiem mięsa i innych produktów pochodzących od zwierzęcych. Ale czy to zwalnia nas z odpowiedzialności?
Nic dziwnego, że poganie byli przerażeni ""bezbożnym"", chrześcijańskim pragnieniem zniszczenia wszechświata. Przerażeni byliby nawet Żydzi Starego Testamentu. Wszak w ich mniemaniu ziemia i gwiazdy, powołane w Wielkim Akcie Stworzenia przez Boga Wszechmogącego, były wieczne. Ale nie, ci zuchwali męczennicy muszą zobaczyć, jak to wszystko idzie z dymem.
Wydanie drugie, poprawione i poszerzone Czy Andrzej Wajda zamierzał zrobić film o miłosnej relacji „Zośki” i „Rudego”? Kim był brat „Wampira z Zagłębia” i jaki miał wpływ na przebieg słynnego procesu z lat 70.? Dlaczego tak mało wciąż wiemy o akcji „Hiacynt”? Gdzie są „różowe teczki”? Do czego klucz kryją powieści sensacyjne z serii „Jamnik”?
Krzysztof Tomasik wertuje reportaże, zapomnianą literaturę, akta spraw sądowych, wypowiedzi autorytetów i polityków, pamiętniki i listy. Czas, w którym autor spędził między innymi w archiwum IPNu skutkuje tym, że oddajemy w ręce czytelnika reportaż o PRLu jeszcze pełniejszy i jeszcze bardziej fascynujący.
„Idee są ciekawe, ale ludzie - znacznie bardziej”. Słowa te przyświecają pasjonującemu reportażowi historycznemu o jednym z najważniejszych ruchów intelektualnych XX wieku i jego rewolucyjnych myślicieli.
Sarah Bakewell zabiera czytelnika do kawiarni przy rue Montparnasse, gdzie nad morelowymi koktajlami rozmawiają młodzi Jean-Paul Sartre, Simone de Beauvior i Raymond Aron. Aron powróciwszy dopiero z Berlina opowiada pozostałym o nowej i ekscytującej szkole z Freiburga, gdzie niejaki Edmund Husserl naucza studentów fenomenologii. Sartre jest urzeczony. Nuży go uniwersytecka filozofia, a właśnie w fenomenologii odkrywa świeżość i iskrę dla przyszłego egzystencjalizmu – ruchu, który przedrze się do jazzowych klubów i kawiarni lewego brzegu Sekwany, zanim dotrze do reszty świata.
W paryskich kawiarniach pojawią się jednak i inni ważni twórcy i filozofowie – Maurice Merleau-Ponty czy Albert Camus. Istotnymi bohaterami są też Martin Heidegger czy Paul Celan. To właśnie z anegdot o ich życiu zbudowana jest fasynująca narracja o intelektualnym dorobku najwybitniejszych myślicieli XX wieku.
Nie tylko Gombrowicz. Nieznana historia Polonii w Ameryce Łacińskiej
A gdyby tak stworzyć nową Polskę? Choćby w odległej Brazylii? Tu głód i nędza, a tam złoto i brylanty w takiej obfitości, że ziemia aż świeci i po zmroku nie trzeba zapalać światła! Tak przynajmniej mówią krążący po wsi agitatorzy.
Galicyjscy chłopi w Brazylii, legioniści na Haiti, Mrożek w Meksyku, żołnierze Andersa w Argentynie czy młodzi ludzie, którzy przypadkiem trafili do Chile i już tam zostali. Tomasz Pindel rusza na nieznany ląd: przeczesuje archiwa i literaturę, dociera do różnych pokoleń emigrantów i słucha ich niezwykłych historii. Dlaczego uprawa yerba mate stała się w Argentynie polską specjalnością? Na czym polegała polsko-niemiecka rywalizacja w Brazylii? Jak układały się relacje emigrantów z Indianami? Dlaczego mianem polacas określa się prostytutki? Jak pisarz Bobkowski rozwinął biznes modelarski w Gwatemali?
Losy swoich bohaterów autor przeplata z burzliwą historią kontynentu i obrazami współczesnych dynamicznych zmian. Pokazuje skrajnie odmienne oblicza polskiej emigracji na przestrzeni ostatnich trzystu lat. I choć pisze o ludziach z daleka – zza horyzontu – niepostrzeżenie przystawia czytelnikom migracyjne zwierciadło. Ukazujące się w nim oblicze jest nie mniej zaskakujące.
Tomasz Pindel – pisarz, autor publikacji literaturoznawczych, biograf Mario Vargasa Llosy. Specjalizuje się w przekładach literatury latynoskiej. Współautor audycji Piątka z literatury (RMF Classic).
Książeczka ta może wydawać się żartem dydaktycznym i w swej istotnej części rzeczywiście nim jest. Autor chciałby wszakże za jej sprawą zwrócić uwagę na problem nader poważny, mianowicie na brak edukacji filozoficznej w szkołach średnich. Tej skandalicznej wręcz luki nie wyrównają krótkie kursy filozofii na poziomie uniwersyteckim, tym bardziej że są prowadzone jedynie dla nielicznych kierunków studiów.
Po lekturze tej książki, przestaniemy wierzyć w bezpieczny świat i szczęśliwe życie naszej i przyszłej generacji.
Czy czujemy się jeszcze bezpiecznie? W pięciu regionach świata, na obrzeżach Europy, toczą się walki, każdy z konfliktów może przerodzić się w biblijną Apokalipsę. Islamski terror, chociaż nadal groźny, przestał być jedynym czynnikiem zagrożenia, znacznie groźniejsza od niego jest trwała i głęboka dekonstrukcja świata muzułmańskiego. Jeszcze nigdy od 1945 nie prowadzono tylu wojen co dziś. Dotychczasowy globalny porządek po zakończeniu Zimnej Wojny ustąpił miejsca chaosowi. Geopolityka powróciła na scenę wydarzeń i do głów władców. Doktryna „uzachodowienia” świata poniosła dotkliwą porażkę. USA utraciły przywództwo świata, Europę destabilizują kryzysy, Rosja chce odzyskać pozycję supermocarstwa, Chiny szykują się do panowania. Masowa migracja, której nie da się powstrzymać, jest ucieczką nie tylko od wojen, lecz także od biedy i bezalternatywnie niszczy spójność systemów socjalnych, gwarantujących dotychczasowy porządek i poczucie osobistego bezpieczeństwa. Systemy demokratyczne tracą walor wewnętrznej stabilizacji. Rozdźwięk między elitami a społeczeństwami pogłębia się. Zamiast faktów nasze życie opisują fake newsy. Nic nie zapowiada, że będzie lepiej. Przeciwnie – świat w szybkim tempie szykuje się do nowej wojennej konfrontacji, tym razem ostatniej. Chaos na świecie przeraża ludzi i wzmacnia ich poczucie narodowej wspólnoty, która coraz częściej przybiera postać nacjonalizmu. Tym łatwiej o konfrontację.
Dlaczego tak się dzieje? Kto ponosi winę za chaos? Marek Orzechowski, wieloletni korespondent radiowy i telewizyjny w Bonn i Brukseli, w swojej najnowszej książce opowiada najnowsze dzieje Chaosu i jego wielostronne zagrożenia, które mogą doprowadzić do ostatecznego kataklizmu – nie pozostawia żadnych złudzeń: na chaos i jego skutki jesteśmy skazani, bowiem Chaos – to Nowy Porządek Świata w XXI wieku. Bez gwarancji, że go przeżyjemy.
Książka wydana wspólnie z Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie
Do 1939 roku tę wojnę nazywano wielką. Objęła całe kontynenty. Zginęło wówczas tylu ludzi, ilu nie zginęło w żadnym innym konflikcie. Ale dzięki niej dokonał się także wielki postęp – nie tylko w technologii wojskowej, ale również w wielu dziedzinach nauki. Potem przyszła kolejna wojna, tej wielkiej trzeba było nadać numer, a w końcu świat o niej zapomniał, bo zdarzyły się rzeczy jeszcze straszniejsze.
Pozostały zdjęcia. „Teka Schulza” to zbiór fotografii zachowany w krakowskim Muzeum Etnograficznym. Liczy ponad tysiąc dwieście zdjęć powstałych w okresie I wojny światowej na obszarze zajętym przez wojska niemieckie po szybkim ruchu frontu wschodniego.
Fotografia wydaje się źródłem łatwym. W końcu wszystko jest widoczne. Ale od tego, co widać na fotografiach sprzed stu lat, dzieli nas nie tylko czas. Patrząc nieuważnie, można popełnić błąd, dać się zwieść pozorom. Tym bardziej że zdjęcia z „Teki” nie przedstawiają trupów na polach bitew, rozpadu i ruin, zostały zrobione obok wielkich wydarzeń. Wojna schowana jest gdzieś poza kadrem i żeby ją faktycznie zobaczyć, potrzeba cierpliwości i skupienia.
Wojciech Nowicki sięga po fotografie sprzed wieku i patrząc na nie, rekonstruuje. Odbudowuje fragment po fragmencie, odkrywając przy okazji, czym była „Teka Schulza” i jakim celom miała służyć. Próbuje też opowiedzieć i zrozumieć świat, który zniknął. W końcu fotografie to „źródło zachęty do dedukowania, spekulacji i fantazjowania”.
„„Krwi tu brak […], rozbryzganych ciał” pisze Wojciech Nowicki w swojej książce o specyficznej kolekcji fotografii z czasów I wojny światowej. Jest to jego „prywatna encyklopedia przemocy”. O fotografii wojennej – ale bez widocznej wojny. Fascynujące!” Chris Niedenthal
Rousseau, który pisze traktat o wychowaniu, porzuca piątkę swoich dzieci; Kierkegaard, który tworzy teksty religijne, prowadzi równocześnie życie libertyna; kładącą podwaliny pod filozofię feminizmu Simone de Beauvoir łączy pełna uległości relacja z amerykańskim kochankiem; Foucault, który wychwala odwagę prawdy, utrzymuje w sekrecie swoją chorobę na AIDS; wreszcie nienawidzący podróży Deleuze, który staje się filozofem nomadyzmu.
Geniusz kłamstwa to esej filozoficzno-literacki, w którym autor prezentuje sylwetki najsławniejszych filozofów francuskich, ale przygląda się im od strony, której sami ci filozofowie być może ujawniać by nie chcieli – od strony kłamstwa. Wszystko to składa się na pasjonującą opowieść – pełną sympatii, ciepła i przyjaznej krytyki, która jednakowoż nigdy nie przesłania precyzji analizy – o tym, jak życie umysłu odpowiedzialnego za tworzenie filozoficznych konceptów łączy się z jednostkowym życiem psychicznym. Zasadnicza korzyść takiego przedsięwzięcia ma bardzo duży walor poznawczy: pozwala ono bowiem zobaczyć w zupełnie nowym świetle abstrakcyjne pisma i pojęcia filozofów i lepiej – by nie powiedzieć: wreszcie – je zrozumieć.
Heidegger zapytany o życie Arystotelesa miał odpowiedzieć: „Urodził się, myślał i zmarł. A cała reszta jest tylko czystą anegdotą”. O tym, jak ogromną wagę ma owa „anegdota”, zaświadcza najlepiej sam Heidegger…
Książka Noudelmanna to opowieść zarówno dla rozmiłowanych w filozofii, jak i dla tych, którzy kojarzą ją z nudnymi i niezrozumiałymi traktatami – ci pierwsi docenią, drudzy będą mieli okazję odkryć i pokochać.
Od Autora
Kiedyś napisałem, że tym, co w pisaniu tekstu naukowego, popularnonaukowego lub publicystycznego wydaje się najtrudniejsze, a zarazem najbardziej pożądane, jest spełnienie wymogu, aby kwestie wcześniej sformułowane były uzasadnieniem tych formułowanych później, a równocześnie każda z nich zawierała samodzielną porcję informacji. Dowolne akapity wyjęte z takiego tekstu nie zakłócają ciągłości wywodu. Świadczy to o tym, że każda fraza, oprócz logicznych powiązań z sąsiednimi, ma również swoją autonomiczną wartość. Niniejszy zbiór jest próbą weryfikacji powyższego stwierdzenia na przykładzie własnych tekstów naukowych, popularnonaukowych i publicystycznych. Ciekaw jestem, czy wyjęte z opublikowanych przeze mnie pozycji zwartych (kilkunastu) i artykułów (kilkuset) akapity spełniają wymogi samodzielnych jednostek informacji bez ich wcześniejszego uzasadniania i późniejszego doprecyzowywania. Ocenę pozostawiam Czytelnikowi.
Treści poszczególnych akapitów ujętych w rozdziały dotyczą tego, czym się przez całe życie zajmowałem, a więc nauki i szkolnictwa wyższego, edukacji, wychowania fizycznego i sportu, kształcenia i pracy nauczycieli oraz pisania. Ponieważ w tym czasie żyłem w określonym środowisku, ostatni rozdział dotyczy życia i ludzi.
Ewentualna zbieżność zawartych tutaj sformułowań z tekstami innych autorów może być tylko przypadkowa. Nie można wykluczyć, że zasłyszana lub przeczytana kiedyś czyjaś wypowiedź do tego stopnia uległa internalizacji, że nieświadomie uznałem ją za swoją. Za ewentualne takie przypadki gorąco przepraszam poszkodowanych. Jednocześnie zgodność merytoryczną moich poglądów z poglądami innych autorów uważam za jak najbardziej dopuszczalną, a nawet pożądaną.
Prezentowana książka to zbiór publikowanych już wcześniej tekstów Pawła Śpiewaka, będących rozważaniami nad biblijną Księgą Hioba oraz miejscem Hioba w filozofii i twórczości m.in. takich osób, jak: M. Majmonides, Raszi, S. Kierkegaard, C.G. Jung, M. Buber.
"Jest we współczesnych interpretacjach Hiob, który wierzy w Torę, jest Hiob milczenia, który sam jest pytaniem. Jest wierny Hiob ufający w porządek stworzenia i jest Hiob, który nawet, gdy mówi, nie ma do kogo. Każdy jest prawdziwy. Bo, jak pisała Anna Kamieńska: >>Był człowiek, który poznał do głębi cierpienie. Jeśli tak zacznie się opowieść, to był naprawdę. Jest naprawdę. Cierpienia pełno jest na świecie, pełno dokoła nas. Więc nie tylko był naprawdę – był samą prawdą<<”. - Paweł Śpiewak
Są przynajmniej cztery powody, by tę książkę () uznać za godną polecenia, a nawet za lekturę obowiązkową.Powód pierwszy, to wiedza o naszej historii, o historii kobiet, a właściwie herstorii. Trzeba ją znać, choć to terra incognita. Powód drugi, to nasza tożsamość, trudno ją budować bez wiedzy o korzeniach, o praprababkach, których aktywność ukształtowała naszą dzisiejszą pozycję, nasze możliwości, postrzeganie świata. Powód trzeci jest optymistyczny: czytając te prace, możemy się radować, że emancypacja i postęp rzeczywiście zdarzają się w historii. Powód czwarty jest pesymistyczny: zmiany emancypacyjne i progresywne nigdy nie są trwałe, o czym mogłyśmy się przekonać niejednokrotnie. Emancypacja przeplata się z backlaschem zwanym z polska cofką. Po czasach oświeconych bywa następują czasy mroczne. Po mrocznych nie zawsze oświecone i postępowe. Tak w każdym razie niektórzy myślą dzisiaj.Fragment wstępu prof. Magdaleny ŚrodyAntologia zawiera nieznane teksty słynnych pisarek Zofii Nałkowskiej, Elizy Orzeszkowej, Narcyzy Żmichowskiej oraz Ireny Krzywickiej a także rewolucyjne dzieła zapomnianych dziś autorek Felicji Nossig, Izy Moszczeńskiej, Marii Dulębianki. Temat, który łączy je wszystkie, to kształtowanie się idei emancypacji kobiet w kulturze polskiej.Wszystkich praw! Całego życia! to hasło X Kongresu kobiet świętującego 100-lecie uzyskania praw wyborczych przez kobiety.
Dostojewski otwiera przed nami Rosję. Ba, otwiera! – roztrzaskuje siekierą z rozmachem i hukiem wiekowe wieko biezdny. Ale także Rosja otwiera nam dostęp do Dostojewskiego. I potrafi to zrobić z równym impetem, posługując się tym samym co on narzędziem. Co tam siedzi w „środku”? Żeby zobaczyć, co ma w głowie Dostojewski, trzeba – podpowiada nam z głębi swych dusznych dziejów duchowych Rosja – użyć siekiery. Żeby ujrzeć wnętrzności Rosji, warto – zaleca biegły w anatomii „duszy rosyjskiej” Dostojewski – rozpłatać ją siekierą.
Zdemolujmy pewien porządek. Nie po to, by przyglądać się – z bezpiecznego dystansu – zdemolowanemu krajobrazowi. Przeciwnie – żeby dojrzeć możliwość innej konstelacji, złożonej ze zdemolowanych fragmentów.
Za czasów Sobieskich były w Europie cztery cywilizacje, tak samo, jak obecnie: łacińska, bizantyńska, żydowska, turańska. Żydowska kwitnęła w Polsce w najlepsze, ale nie promieniowała na społeczeństwo polskie; o tym jeszcze nie było mowy! Bizantyńskiej nie było wówczas w Polsce ni śladu. Turańska udzielała się od Kozaczyzny i Moskwy, poniekąd też przez wpływy tureckie. Rodzimą w Polsce była cywilizacja łacińska.
Pod Wiedniem zwalczano cywilizację turańską, której najwybitniejszymi przedstawicielami niegdyś byli Mongołowie „niebiescy” a potem Turcy. Błądzi, kto mniema, jakoby Turcy należeli do cywilizacji arabskiej przez to samo, iż są muzułmanami. W piśmiennictwie arabskim Turek jest przedmiotem wzgardy i nienawiści. Islam jest dwojaki: arabski i turański; są to dwa odrębne kręgi cywilizacyjne.
Pod Wiedniem broniło się chrześcijaństwo, idąc na wojnę prawdziwie religijną. Zastanówmy się nad związkiem tego z kwestią cywilizacji.
Zadawano sobie już dawno pytanie, czy zachodzi związek pomiędzy pojęciami politycznymi świata protestanckiego, a jego zasadami teologicznymi. Niektórzy twierdzą, że bez znajomości teologii protestanckiej nie można wręcz zrozumieć kierunków polityki protestanckiej, gdyż one z teologii ich wyrosły – pisze w zapomnianym eseju prof. Feliks Koneczny.
Czy to reformacja dała podstawy teologiczne do rządów absolutnych i doprowadziła do mechanizacji życia społecznego? Czy nadmierne zainteresowanie przez organy państwowe obywatelem nie wynikało wprost z podstaw teologicznych sformułowanych przez reformację? Czy indyferentyzm religijny stał się cechą społeczeństw i narodów protestanckich? Czy wreszcie protestantyzm prowadzi w ostateczności do neopoganizmu? Na te wszystkie pytania udziela zaskakujących odpowiedzi krakowski historiozof.
Słynna, napisana w formie zabawnych dialogów powiastka filozoficzna Denisa Diderota, twórcy Wielkiej Encyklopedii Francuskiej. Zarówno humor, jak i rewolucyjność formy i treści tego utworu nic nie straciły na aktualności, mimo że pierwsze wydanie Kubusia Fatalisty i jego pana ukazało się w 1796 roku.
Betonowe przydomowe grzybki, łabędzie z opon, rycerze i dinozaury z nakrętek i śrubek, galanteria religijna – to, co dla jednych jest nieinteresującym wykwitem bezguścia i szmiry, dla Olgi Drendy stanowi fascynujący materiał do badań nad polską innowacyjnością. Autorka, nawiązując do najlepszych tradycji rodzimej antropologii, w wernakularnej twórczości dostrzega przede wszystkim nieskrępowaną wyobraźnię, swobodne podejście do norm estetycznych i religijnych, szczyptę sentymentalizmu i przemyślność. Tropiąc wytwory pomysłowości, zarówno te z okresu PRL-u, jak i całkiem współczesne, Olga Drenda podróżuje po Polsce, odwiedza kolekcjonerów i twórców zwykłych-niezwykłych przedmiotów. Wyroby to świeże spojrzenie na zjawiska, które jedni chcieliby wyrugować z naszej przestrzeni publicznej, a inni uważają za niegodne uwagi.
Czy na naszych oczach dokonuje się gigantyczna rewolucja w Kościele? Czy papież Franciszek zdecydował się położyć nowe fundamenty pod ściany Kościoła? Czy Jego pontyfikat jest zerwaniem z nauczaniem poprzedników? Czy żyjemy w czasie przełomu i czy potrzebujemy nowych świętych Atanazych? Na te pytania – czasem w sposób gorący, a czasem chłodny – próbuje odpowiedzieć Tomasz P. Terlikowski.
Ta książka to także kopalnia wiedzy o tym, kto stoi za decyzjami papieskimi, a kto się im sprzeciwia, oraz próba odpowiedzi na pytanie: Jak będzie wyglądał Kościół za 20 lat?
Czy mogę cofnąć czas? Czy mogę cofnąć czas i przyspieszonym kursem uzupełnić braki w tej profesji, jaką jest macierzyństwo? Czy to, że nie umiałam wychować lepiej, mnie usprawiedliwia? Przecież wtedy, na samym początku, nie było takiej szkoły. Nie było kursów, kierunku studiów. Pewnie nadal nikt nie zrobił. Wyższa Szkoła Macierzyństwa. Boże, co za nisza! Tymczasem nie ma, nie było, nie skończyłam, nie zaliczyłam. Mam to oblane na całej linii i dlatego moja matka, jak pani nauczycielka, jak nie przymierzając własna teściowa zadaje mi takie pytanie. Do tablicy: Mama. Proszę odpowiedzieć na pytanie: Czy ty w ogóle kochasz swoje dziecko!?Brawurowa książka Sylwii Kubryńskiej to szczera i bezkompromisowa opowieść o tym, jak macierzyństwo zmienia kobietę. To książka o wymaganiach świata i wszystkich dookoła wobec matek i ich matczynej samotności Nareszcie brudne i męczące macierzyństwo ma głos!Sylwia Kubryńska jedna z najbardziej cenionych polskich współczesnych pisarek. Feministka, felietonistka, matka. W 2015 roku głośną książką ""Kobieta (dość) doskonała"" zdobyła listy bestsellerów. Jej kolejne powieści: ""Furia mać!"" (2016), ""Biurwa"" (2016) i ""30 sekund"" (2017) były szeroko komentowane. Każda jej książka to wydarzenie literackie. Już myśli nad kolejną.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?