Źródłem wolności, radości, nieustraszoności, współczucia i doskonałego poznania jest ponadczasowa natura buddy przynależna wszystkim istotom obdarzonym umysłem. Choć określana jest jako pusta (bo pozbawiona splamień niewiedzy), jest również pierwotnym bogactwem wszechprzenikającej świadomości. Jest zatem pustką obdarzoną pełnią doskonałych właściwości, jak określają ją stare tybetańskie teksty, pośród których poczesne miejsce zajmuje pochodząca z XVI wieku Pochodnia madhjamiki szentong. Tekst ten, tłumaczony tu po raz pierwszy na język europejski, stanowi jeden z najgłębszych traktatów o naturze umysłu, za którym stoi potężne doświadczenie medytacyjne VIII Karmapy Mikjo Dordźe, jednego z największych mistrzów i joginów buddyzmu tybetańskiego. W swej zwięzłej formie ogarnia rozległy obszar najistotniejszych nauk buddyjskich; w swej głębi stanowi materiał do studiów na całe życie.
Dlaczego polskie kościoły stopniowo pustoszeją? Dlaczego partie głoszące antyklerykalne poglądy zyskują coraz większe poparcie?
Odpowiedź na takie pytania może kryć się w tej książce. Józefa Hennelowa, wieloletnia redaktorka "Tygodnika Powszechnego", jak nikt potrafi zdiagnozować i opisać aspekty działalności Kościoła, które wielu Polakom trudno dziś zaakceptować: kwestię obecności krzyża w sejmie, materializm, uwikłanie w politykę, zaangażowanie w spór wokół ustawy antyaborcyjnej i lustrację, wreszcie problem imperium medialnego o. Rydzyka.
Sądy prezentowane przez autorkę są głębokie i wyważone, a zarazem niezwykle celne. Sylwetki przyjaciół i polemistów ? kreślone z jednakowym szacunkiem. Józefa Hennelowa splata opinie i osobiste wspomnienia w jedną całość, co sprawia, że od książki trudno się oderwać.
Pozycja obowiązkowa ? nie tylko dla katolików!
O autorze
JÓZEFA HENNELOWA, z domu Golmont, ur. 1. 04. 1925 w Wilnie ? dziennikarka, publicystka, felietonistka, poseł na Sejm X i I kadencji.
W czasie II wojny światowej brała udział w tajnym nauczaniu w Wilnie, należała do "Szarych Szeregów". Studiowała na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie i na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie w 1951 roku ukończyła Wydział Humanistyczny.
W latach 1954-1956 pracowała w krakowskim oddziale Ossolineum. W czasach PRL współpracowała z Polskim Porozumieniem Niepodległościowym.
Od maja 1948 do 2008 roku ( z przerwą w latach 1953-1956) pracowała w redakcji "Tygodnika Powszechnego" najpierw jako pracownik redakcji, potem sekretarz i zastępca redaktora naczelnego.
W latach 1989-1991 była posłem na Sejm X kadencji z ramienia Komitetu Obywatelskiego, w 1990 członkiem radu założycielskiej ROAD. Przystąpiła potem do Unii Demokratycznej, z ramienia której w latach 1991-1993 pełniła funkcja posła I kadencji. W sejmie zasiadała w komisjach Polityki Społecznej oraz Kultury i Środków Przekazu.
Autor bestsellerowej ,,Geografii szczęścia znów wyrusza w podróż i intryguje. Po nagłym pobycie w szpitalu Eric Weiner - modelowy ,,duchowy podglądacz, agnostyk i doświadczony podróżnik - zaczyna zmagać się z niespodziewanym pytaniem zadanym mu przez jedną z pielęgniarek: ,,Czy odnalazłeś już swojego Boga . Nie mogąc go zapomnieć, w końcu rusza w daleką podróż w poszukiwaniu odpowiedzi. Autor zdaje sobie sprawę, że chociaż poznał wiele praktyk religijnych, nigdy nie próbował stosować ich w swoim życiu. Świadomy własnej śmiertelności i niepewny, jakie zasady ma wpoić swojej małej córeczce, postanawia nadrobić zaległości i przeprowadzić szerokie badania dostępnych na świecie religii - z nadzieją, że pozwoli mu to poznać boga bardziej osobiście. Jego wyprawa obfituje w zaskakujące przemyślenia, humor i chwile szczerości. Eric Weiner gotów jest spróbować wszystkiego, co może przybliżyć go do boga lub bogów. W procesie selekcji z setek religii autor wybiera osiem, które zamierza ,,przetestować osobiście: - islam (sufizm) - chrześcijaństwo (franciszkanie) - judaizm (kabała) - buddyzm - taoizm - realianie (religia oparta na wierze w ufo) - szamanizm - neopoganizm (religia politeistyczna - wikkanie). Na każdym etapie swojej podróży autor porusza najbardziej palące problemy duchowe: Skąd pochodzimy Co się z nami dzieje po śmierci Jak powinniśmy żyć Gdzie podziewają się wszystkie ginące skarpetki Weiner zmaga się z tymi kwestiami uzbrojony w błyskotliwość i dużo ludzkiego ciepła. We współczesnym świecie, gdzie coraz więcej ludzi decyduje się na zmianę wiary, a wielkie pytania pozostają bez odpowiedzi, Poznam sympatycznego Boga oferuje czytelnikom nowe spojrzenie na religię, które bawi, inspiruje i skłania do myślenia.
Celem niniejszej rozprawy jest opis i analiza nurtu krytycznego wobec światopoglądu oświeceniowego na ziemiach polskich, dokonane w oparciu o spuściznę autorów katolickich, a także znalezienie źródeł ich inspiracji oraz ukazanie ich krytycznej oceny rzeczywistości oraz alternatywnej wizji świata.
Fragment Wprowadzenia
Album prezentuje zabudowania i otoczenie opactwa cysterskiego w Henrykowie, jednego z ważniejszych obiektów sakralnych na Dolnym Śląsku. Zamieszczona we wstępie krótka historia Klasztoru Księgi Henrykowskiej przygotowuje pod względem teoretycznym, a przepiękne fotografie stanowią doskonałą zachętę dla potencjalnych turystów i pielgrzymów do odwiedzania tego wyjątkowego, zabytkowego miejsca.
Album przybliża historię kościoła Świętej Doroty, Świętego Stanisława i Świętego Wacława, który na przestrzeni wieków służył jako świątynia Polakom, Niemcom i Czechom. Kościół znajduje się we Wrocławiu.
Kiedy byłam małą dziewczynką, wierzyłam w to, co ciągle mi powtarzano: że jestem zła i zasługuję na tortury, bo jestem dzieckiem szatana...
Alloma Gilbert była jedną z ofiar fanatyczki religijnej, która zadawała swoim adoptowanym dzieciom ogromne cierpienie. Książka Gilbert to poruszająca i niezwykle szczera opowieść o drodze z piekła do normalności.
Fragment książki Ocal mnie od złego
ROZDZIAŁ 6
NOWA RELIGIA
Kiedy złe traktowanie przez Eunice Sarah, Thomasa i mnie zaczęło się powtarzać, rozpoczynając się od razów i uderzeń w twarz, a kończąc ciosami w głowę, moi rodzice, zupełnie nieświadomi tego, co się dzieje w domu przy George Dowty, wprowadzili się do mieszkania w tym samym dużym wiktoriańskim domu, który opuściła moja babcia, przenosząc się do miejsca, w którym miała odtąd mieszkać, gdy miałam około czterech lat. Rodziców widziałam jeszcze tylko kilka razy, a wówczas, z obawy przed srogą karą, która wymierzyłaby mi Eunice, wolałam im nie wspominać, że spotyka mnie coś złego. W owym czasie dotarło już do mnie, że poza domem oczekuje się ode mnie zachowania bez zarzutu i wielkiej skromności,
zwłaszcza że wszędzie towarzyszyła nam Eunice, która obserwowała każdy grymas mojej twarzy i rejestrowała każde moje słowo, wskutek czego, wysunąwszy się nieco z szeregu, musiałabym potem słono za to zapłacić. Na sposób myślenia Eunice i na ewangeliczny jeżyk, którego używała, na jej wywody na temat diabła i złych duchów miała wpływ jej dziwaczna interpretacja wiary świadków Jehowy. Wiara stanowiła znaczną część jej życia, a wkrótce stała się znaczą częścią również i mojego, gdyż niedługo potem jak Thomas i ja zamieszkaliśmy w jej domu, Eunice zaczęła zabierać nas na spotkania świadków Jehowy. Już wcześniej wierzyłam w Jezusa, gdyż uczono mnie o Nim w mojej pierwszej szkole. Jako mała dziewczynka naprawdę uważałam, że kocham Jezusa. Ale nie wystarczyło to Eunice, która chciała, by wszystkie jej dzieci podzielały jej przekonania religijne. Thomas i ja byliśmy nowicjuszami w sferze tej religii i Eunice powtarzała nam, że wywodzimy się od satanistów; mieliśmy uczestniczyć razem z nią w spotkaniach religijnych, by podjąć próbę ocalenia naszych przesiąkniętych złem dusz.
Eunice uczęszczała na odbywające się w Tewkesbury spotkania świadków Jehowy trzy albo cztery razy w tygodniu, zabierając nas wszystkich ze sobą. Chodziliśmy na niedzielne spotkania w Sali Królestwa, w czasie których słuchaliśmy mowy wygłaszanej przez starszego zboru oraz studiowaliśmy numery „Watchtowera". W tygodniu odbywały się jeszcze trzy inne spotkania: jedno, w trakcie
którego szkolono dorosłych w zakresie głoszenia religii metodą domokrążców; we wtorki Eunice szła do domu pewnego małżeństwa, w którym zbierały się małe grupy, by razem studiować książki religijne; w czwartki zaś udawała się do Sali Królestwa, żeby posłuchać wystąpień na temat przemawiania w miejscach publicznych.
W czasie tych spotkań nam, dzieciom, zawsze kazano siedzieć w milczeniu i dobrze się zachowywać; podczas gdy dorośli zgłębiali księgi, my udawaliśmy, że studiujemy nasze. W jednej z książek wyczytałam, że Jezus nie został ukrzyżowany, wbrew temu, czego uczono mnie w szkole, lecz że umarł na słupie, co wydało mi się dziwaczne i niepokojące.
Czasami dostawałam książkę z obrazkami zawierającą historie z Biblii, choć w owym czasie czytałam już dość dobrze. Ale obrazki dostarczały mi przynajmniej przez pewien czas jakiejś rozrywki. W końcu jednak spotkania te zupełnie mnie znudziły i bardzo nie lubiłam sytuacji, kiedy miałam czytać jakiś paragraf z książki, a potem mówić na ten temat przed zgromadzonymi. Nazywało się to „wyjaśnianiem". Bardzo się bałam tego „wyjaśniania" i byłam wtedy bardzo skrępowana, zwłaszcza że Eunice wbijała wtedy we mnie swój stalowy wzrok, tylko czekając, aż popełnię błąd, za który mogłaby mnie potem ukarać w domu.
Świadkowie Jehowy uczyli nas, że Jezusa nie należy czcić ani się do Niego modlić, ponieważ jest On synem Boga, lecz nie jest równy Bogu, a wskrzeszony został jedynie duchowo. Nie wierzą w piekło ani w to, że ludzie mają nieśmiertelną dusze, która po ich śmierci trafia do nieba. Jednak ludzie mogą zostać wskrzeszeni przez Boga. Wiele też rozprawiano o tym, że żyjemy w czasach ostatecznych, że zbliża się Armagedon, a kiedy nadejdzie, jedynie sto czterdzieści cztery tysiące namaszczonych trafią do nieba. Pozostali świadkowie Jehowy (wraz z resztą ludzi) będą żyli w raju, tu, na ziemi.
Obchodzenie dni świątecznych, takich jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, a nawet urodziny, było zakazane z racji ich pogańskiej genezy. Świadkowie Jehowy nauczali również, że w miarę możliwości powinniśmy utrzymywać kontakt jedynie z członkami sekty, ograniczając do minimum styczność ze „światem zewnętrznym" i innymi ludźmi. Wszystkich świadków Jehowy trzeba było nazywać „bratem" albo „siostrą", chociaż nie byli naszą prawdziwą rodziną.
Dziwaczny bzik Eunice na punkcie religii stanowił dla niej dogodny pretekst do ciągłego dręczenia nas, mieszkających z nią dzieci. Eunice uporczywie tłumaczyła nam, że dyscyplina jest częścią religii. Sądzę jednak, że dyscyplina dla samej dyscypliny była religią Eunice, która mówiła, że muszę być grzeczna, że muszę być uczciwa, że nie wolno mi kłamać, w przeciwnym razie umrę. Jej wyjaśnienia dotyczące wszystkiego, co wiązało się ze świadkami Jehowy, były zawsze bardzo dramatyczne, pełne grozy i wszelakich okropności. I nie chodziło tylko o to, że umrę, ale o to, że umrę naprawdę straszną, powolną i bolesną śmiercią. Eunice roztaczała wizje pełne piekielnego ognia, co przyprawiało mnie o gęsią skórkę. Przerażone dzieci to dzieci posłuszne: myślę, że o to mniej więcej jej chodziło.
Eunice straszyła nas, że umrzemy, jeśli nie będziemy słuchać Boga i bać się Go. Jednak, dodawała, umrzemy również wówczas, gdy będziemy Mu posłuszni jedynie ze strachu. W takiej sytuacji, mawiała, umrzemy tak czy owak, ponieważ czujemy lęk, nie zaś miłość do Boga - wszystko to było bardzo deprymujące.
Eunice zwykła nas straszyć opowieściami o Armage-donie, kiedy to przyjdą po nas żołnierze i nas pozabijają. Nasze oczy rozpłyną się, nasza skóra się spali, my zaś będziemy czuli najstraszliwszy, przeszywający ból, jaki potrafimy sobie wyobrazić. Myśląc o tym, miewałam koszmarne wizje, nienawidziłam też zamieszczonych w czasopismach obrazków przedstawiających Armagedon. Eunice kazała nam oglądać horrory, byśmy mogli mieć wyobrażenie na temat Armagedonu i piekła. Filmy te nie były przeznaczone dla osób w naszym wieku i były niezwykle przykre, a wręcz wywoływały w nas traumę.
Thomas i ja często strasznie się ze sobą biliśmy, a pewnego razu, kiedy go uderzyłam, Eunice powiedziała mi, że Thomas umrze od zarazków, którymi go zaraziłam. To przez nią zaczęłam myśleć, że jestem chora i że Thomas może umrzeć, ponieważ raz go ugryzłam. Latami w to wierzyłam, czując się fatalnie i mając wobec niego poczucie winy. Sama myśl, że za pośrednictwem krwi przenoszą się nie tylko złe cechy charakteru, lecz również zarazki, stanowiła punkt newralgiczny wszystkich przekonań Eunice. Ona naprawdę wierzyła, że jestem dzieckiem diabła, złym i zdeprawowanym do szpiku kości z racji mojego pochodzenia, i bez końca usiłowała mi to wbić do głowy. Według niej miałam w sobie zbrukaną, złą, zepsutą krew.
Rodzice Eunice, Katie i John, również byli oddanymi świadkami Jehowy i Eunice wzrastała w tej wierze. Pewnego razu w domu Eunice, w jednej z szuflad znalazłam coś, co wydało mi się dziwne, zważywszy fakt, że po-zamałżeński i przedmałżeński seks był zakazany. Było to zdjęcie przedstawiające ją w łóżku z dwoma mężczyznami i w kusej bieliźnie. Bez wątpienia oddawali się oni jakimś czynnościom seksualnym, robiąc do zdjęcia gest będący znakiem zwycięstwa. Nigdy nie wypytywałam Eunice w związku z tym zdjęciem, tak samo jak nie pytałam jej o nic innego, poza tym trudno byłoby mi się przyznać, że gmerałam w szufladzie albo że znalazłam takie zdjęcie. Z pewnością zostałabym wtedy ukarana. Niemniej jednak zapadło mi ono w pamięć jako kompletnie dla niej nietypowe. A może wcale takie nie było? Później odkryłam, że raz już wyrzucono ją z sekty- „pozbawiono członkowstwa", jak to nazywano - za jakieś przewinienie, lecz Eunice w jakiś sposób zdołała odzyskać utracone względy. Potrafiła być bardzo elokwentna, bardzo uwodzicielska. W końcu, zanim ją spotkałam, udało jej się skutecznie uwieść dwóch mężczyzn.
Chcąc mi zaimponować, mówiła mi, że jest najlepszym z tutejszych świadków Jehowy: że jest najwierniejszym z wyznawców, gdyż nie szczędzi dzieciom kar cielesnych. Częstokroć szydziła z innych świadków Jehowy, z którymi mieliśmy kontakt, mówiąc nam, że nie są to prawdziwi wyznawcy, ponieważ są zbyt miękcy. W rzeczy samej przekonałam się później, że byli we wspólnocie bardzo oddani świadkowie Jehowy, którzy nie popierali bicia i dręczenia dzieci. Wierzyli w oddanie sprawie, lecz nie w skrajne okrucieństwo i nadmierny rytualizm, będące udziałem Eunice. Jednak przekonałam się o tym dopiero znacznie później, gdy zło już się dokonało. Jak na ironię losu, w ostatecznym rozrachunku wdzięczna byłam tym świadkom Jehowy, którzy w opinii Eunice byli „miękcy".
Nadal próbuję zrozumieć, czy zachowanie Eunice wynikało z przeświadczenia natury religijnej, że oto musi „dać nam nauczkę", czy też wierzyła ona naprawdę, że to, co każe nam robić albo co sama nam robi, „udoskonali" nasze charaktery, poskutkuje poprawą naszego zdrowia i pozwoli nam zbawić znieprawioną duszę. Tak czy owak, przyjęła karzącą, rygorystyczną postawę, w ramach której istnieje tylko czerń i biel; tylko dobro i zło. Ona, Eunice, była sędzią. Przez większość czasu byliśmy na straconej pozycji: jeśli przyznaliśmy się do jakiegoś „grzechu", czekała nas kara, a jeśli się nie przyznaliśmy (co również było grzechem), także zostawaliśmy ukarani. W obu przypadkach mieliśmy się z pyszna.
Książka jest poradnikiem skierowanym do tych, którzy regularnie bądź doraźnie uczestniczą w niedzielnej Eucharystii, aby pomóc im w „lepszej” modlitwie, aby weszli w ducha i rytm celebracji. Cel nie ma zatem charakteru intelektualnego lub doktrynalnego, lecz jest konkretny i praktyczny. Czytelnik jest prowadzony do zaznajomienia się z aspektami doktrynalnymi i rzeczywistymi wymiarami misterium eucharystycznego dzięki „odkryciu” słów i gestów. Każdy temat jest umiejscawiany we Mszy Świętej, wyjaśniane jest jego pochodzenie i znaczenie, a na koniec proponowana jest refleksja osobista. W ten sposób od pojedynczych elementów dociera się do „centrum” wiary w misterium eucharystycznym.
Po ogólnym wprowadzeniu (nazwy, tło historyczne, założenia dotyczące zgromadzenia i biegunów celebracji i niedzieli), tekst dzieli się na pięć części: strukturę obchodów (obrzędy wejścia, liturgia Słowa, liturgia eucharystyczna, obrzędy zakończenia); aklamacje, modlitwy i odpowiedzi; postawy i ruchy, pozdrowienia i wezwania; słowa kluczowe i podstawowe wyrażenia Modlitwy Eucharystycznej. Na końcu umieszczony został dodatek o Eucharystii sprawowanej w sobotę wieczorem, o komunii udzielanej z kielicha i na rękę, o składce podczas Mszy Świętej, o związku sakramentu pokuty i Eucharystii, o Eucharystii i adoracji oraz o Eucharystii i dialogu ekumenicznym.
Spotkanie z wciąż żywą myślą ks. Tischnera
Ksiądz Józef Tischner był nie tylko znanym i lubianym publicystą, ale przede wszystkim cenionym duszpasterzem i duchowym autorytetem. Zrozumieć własną wiarę to dwa cykle artykułów: pierwszy: Wiara szuka rozumienia - został opublikowany na początku lat 90. na łamach „Gazety Wyborczej”, drugi - Rozmowy rekolekcyjne - w latach 70. ukazywał się w miesięczniku „W drodze”. Oba stanową cenną i zwięzłą prezentację myślenia religijnego ks. Tischnera. W cyklu pierwszym autor tłumaczy, czym jest wiara i jak odróżnić tę prawdziwą (wiarę w Boga) od jej surogatu („wiary w wiarę”). W drugim omawia zasadnicze treści wiary chrześcijańskiej (albo szerzej - biblijnej), pytając przede wszystkim o „twarz biblijnego Boga”.
Ta niewielka książka jest zaproszeniem do rekolekcji z ks. Tischnerem - do spotkania z jego wciąż żywą myślą.
Złe wychowanie pozbawione zasad psuje młodzież, a jednocześnie pozbawia Serce Jezusa tego, co umiłował i o co wołał: Dopuśćcie dziatkom przyjść do mnie. Wy odwodzicie dzieci od Niego, pytacie, jak się uczą? Ale nie – jak żyją? O to nikt się nie troszczy. Ważniejszym od tego, czy nie stracił niewinności, jest stopień w nauce. Wszak z tych dzieci wyrośnie naród, mężowie, ojcowie, którzy odejdą od Jezusa.
Zatem wołam w imieniu Jezusa: Ojcowie i matki, oddajcie dziś dzieci Jezusowi, by je z tego tronu błogosławił! Na sądzie Bożym dziecko zapyta was z gorzkim wyrzutem: ojcze, matko, czym zasłużyłem, że nie wsparła mnie wasza rada, wasza miłość nie wyrwała z paszczy piekielnej? O Jezu, wskrzesiłeś młodzieńca i oddałeś go jego matce, wskrześ wiarę i niewinność w sercu naszej młodzieży, weź ją sobie, odbierz ją światu!
Sekretne stowarzyszenia istnieją od wieków i współcześnie też wykazują dużą aktywność, próbując stworzyć ""Nowy Porządek Świata"". Poprzez działania konspiracyjne, manipulację, zatajanie informacji, wprowadzanie w błąd podporządkowują sobie politykę, religię, ekonomię, działania rządu oraz życie każdego z nas ? Także Twoje. Do stowarzyszeń należą sławni politycy, biznesmeni, a nawet światowi przywódcy, co jest dowodem na zasięg wpływów tych organizacji i tworzenie, od stuleci, układów sił politycznych i biznesowych. Oto odkrywcza i prowokująca książka, dzięki której wyruszysz w fascynującą podróż śladami tajemniczych organizacji. Oddaj się porywającej lekturze traktującej o sekretnych stowarzyszeniach i ich tajemnicach, od których zjeżą Ci się włosy na karku. Sylvia Browne, autorka bestsellerów New York Timesa, zebrała te informacje podczas wieloletniej pracy, również jako medium. Dzięki niej poznasz całą prawdę o Masonach, Iluminatach czy Templariuszach. Odkryjesz tajemnice, które nie miały ujrzeć światła dziennego. Tylko czy masz na to odwagę?
Bóg jest Miłością. Dlatego na świecie pojawiają się dzieci. Opowiada o tym ta barwnie zilustrowana książeczka dla maluchów. W albumie znajdują się specjalne miejsca na pamiątkowy wpis z uroczystości Chrztu Świętego, zdjęcia, modlitwy i życzenia.
Czy świętość może być dzisiaj atrakcyjna?Czy błogosławieni żyjący w odległych epokach mogą powiedzieć nam coś ważnego o Bogu, o świecie i nas samych?Czy świętość jest w ogóle możliwa w otaczającej nas kulturze, w której ludzie skupieni są głównie na tym, co doczesne?Sesja odkrywa, że święci i męczennicy są nam prawdziwie współcześni. Podobnie jak my doświadczali ludzkich słabości, wątpliwości, smutku i radości. Z bogactwa ich duchowego doświadczenia możemy zaczerpnąć mądrości i odwagi do przemiany naszego życia. Ich przykład ośmiela nas do przyjaźni z Panem Jezusem i prowokuje do wejścia na drogę osobistej świętości będącej zawsze darem Boga. Naszymi przewodnikami na drogach ku świętości są m. in. św. Paweł, św. Augustyn, św. Franciszek z Asyżu, św. Ignacy Loyola, św. Teresa z Avila, św. Faustyna, bł. Matka Teresa z Kalkuty i bł. Jan Paweł II. Konferencje stanowią próbę odpowiedzi na pytanie: jakie kroki i działania trzeba podjąć, by konsekwentnie stawać się człowiekiem świętym zachowując własny temperament i osobowość? Pogłębienie tych refleksji można znaleźć w książkach Marka Wójtowicza SJ: Święci z charakterem (WAM 2011) oraz Modlitwa ze świętymi (WAM 2004).
Najbardziej aktualny komentarz do wydarzeń, które śledzi cały świat.
Armbruster w umiejętny sposób stawia pytania o to, co się stanie z rewolucyjnymi zrywami w poszczególnych krajach (Egipt, Tunezja, Libia), prognozuje, które będą następne. W wielu miejscach zadaje pytania o to, czy demokracja i islam wzajemnie się nie wykluczają, czy narody arabskie są w stanie zaakceptować system demokratyczny i co to oznacza w praktyce. Jaki sens ma demokracja w krajach, w których obywatele uważają, że Koran jest ważniejszy od konstytucji? Jak demokratyzować kraje, których obywatele otwarcie przyznają, że nie wyobrażają sobie rozdziału islamu od państwa? I wreszcie czy sam islam, religia, która nigdy nie przeżyła oświecenia, religia, która określa i reguluje wszystko: politykę, życie codzienne, nasze poglądy, nie jest największym zagrożeniem dla demokracji?
Legenda o Świętym Graalu szczególnie zachęca do ujęcia jej w perspektywie psychologicznej już choćby tylko ze względu na to, że zawiera wiele cech, które spotykamy także w bajkach i mitach, ponadto zaś w stopniu o wiele większym niż te ostatnie nadal fascynuje człowieka współczesnego - wydaje się, iż oznacza to, że tkwi w niej ciągle jeszcze żywy mit.
Czwarty tom Dzieł Sigmunda Freuda obejmuje wybór pism przedstawiających psychoanalityczne ujęcie początków społeczeństwa ludzkiego i religii. Kulturowamoralność seksualna a współczesna nerwowość to najwcześniejsza praca Freuda, w której wnikliwie omawia on antagonizm między kulturą a życiem popędowym. W pracach Aktualne uwagi o wojnie i śmierci i Dlaczego wojna? zajmuje się Freud reprezentowanym przez popęd śmierci komponentem natury ludzkiej, który sprawia, że wszystkie z trudem i za cenę niemałych wyrzeczeń zdobyte dokonania kultury padają pastwą zniszczenia. Psychologia zbiorowości i analiza ja to analiza sytuacji indywiduum w zbiorowości. Dzięki życiu wśród innych człowiek, twierdzi Freud, ma zapewnione większe poczucie bezpieczeństwa, ale musi zapłacić za to wyrzeczeniami płynącymi z konieczności przystosowania się. Przyszłość pewnego złudzenia to zbiór refleksji poświęconych ocenie korzyści i strat, jakie stają się udziałem człowieka wierzącego w iluzoryczne ideały kultury postrzeganej jako system złudnych zaspokojeń.
Podstawą prezentowanego tutaj przekładu jest oryginalny tekst L' Experience interieure w wydaniu Oeuvres completes. Do przekładu dołączamy za łaskawą zgodą Pierr'a Klossowskiego jego bataille'owski komentarz " z epoki" (1947).
Mircea Eliade, czyt. Mirczja (ur. 9 marca 1907 w Bukareszcie, jako drugi syn kapitana Gheorghe Eliadego i Ioany Stoenescu - zm. 22 kwietnia 1986 w Chicago) - rumuński religioznawca, indolog, filozof kultury, a także eseista, pisarz i dyplomata.
"Konfrontacja z nieświadomością zaczęła się z nadejściem drugiej połowy mego życia. Praca nad tym znacznie się przeciągnęła w czasie i dopiero po około dwudziestu latach udało mi się z grubsza zrozumieć treść imaginacji. Przede wszystkim musiałem dostarczyć sobie dowodu, że istnieje historyczna prefiguracja moich doświadczeń zewnętrznych...". (autor)
MARTIN BUBER jest jednym z tych filozofów, których myśl jest bardzo mocno przeniknięta religią. Podobnie jak Franz Rosenzweig czy Emmanuel Lévinas czerpał on inspiracje do swego filozoficznego i teologicznego myślenia m.in. z judaizmu. Pozostawał jednak zawsze poza ortodoksyjnym jego nurtem. Inspirowała go, inaczej niż np. Levinasa, nauka chasydów, tworzących religijny ruch ludowy uważany przez samego Bubera za ?ostatni i najwyższy zryw w łonie żydowskiego mistycyzmu?. Ruch ten pojawił się w połowie XVIII- go wieku, na polskich wówczas ziemiach dzisiejszej Ukrainy.
Martin Buber
Zainteresowanie tradycją chasydzką wyrosło w trakcie osobistych kontaktów Martina Bubera, który urodził się w 1878 roku w Wiedniu i wychowywał się we Lwowie, z żywym jeszcze za jego życia ruchem. Potwierdza to sam Buber gdy w ?Opowieściach chasydów? wspominając synów sławnego cadyka (tak chasydzi nazywali swoich przywódców religijnych) rabbiego Izraela z Różyna pisze: ?W młodości, któregoś lata przebywałem w pobliżu jednego z nich, najszlachetniejszego, zmarłego w roku 1903, rabbiego Dawida Mosze z Czortkowa, łagodnego człowieka, przyjaznego wszelkiemu stworzeniu, alem go nie poznał?. Mieszkając we Lwowie, u swego dziadka Salomona Bubera, który był znanym egzegetą Talmudu, Martin Buber uczęszczał do polskiego gimnazjum. Swoje pierwsze teksty, drukowane w polskich czasopismach, pisał po polsku. Z tego okresu życia pochodzi też jego specyficzne doświadczenie religijne związane z chasydyzmem.
Z domu dziadków wyniósł Buber również gruntowną znajomość języka hebrajskiego oraz Talmudu i Biblii, którą w późniejszym okresie tłumaczył, razem z Franzem Rosenzweigiem, na język niemiecki. Równie staranne wykształcenie otrzymał młody Buber w zakresie języka i kultury niemieckiej. Wykształcenia dopełniły studia uniwersyteckie odbywane w Wiedniu, Berlinie, Zurychu, Monachium i Lipsku.
Przełomowym momentem w życiu żydowskiego myśliciela było odkrycie wartości, poznanego w młodości, chasydyzmu. Odtąd poświęcił wiele czasu na gromadzenie i opracowanie nauk chasydzkich. W tym okresie zrodziło się centralne zagadnienie filozoficznych poszukiwań Bubera: pytanie o możliwość partnerskiej relacji między Bogiem a człowiekiem. Znajdując pozytywną odpowiedź na to pytanie w nauce chasydów myśliciel pragnął przełożyć tę naukę na język filozofii. W 1923 roku ukazała się pierwsza książka Bubera, początkującego wówczas filozofa, wykładowcy judaizmu i religioznawstwa na uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem pt. ?Ja i Ty?. Książka ta pozostała jego najważniejszą rozprawą filozoficzną. Zawarte w niej idee w kolejnych pracach Martin Buber jedynie wyjaśniał i poszerzał. Idea spotkania człowieka z Bogiem za pośrednictwem innych ludzi i całego świata przyrody została podniesiona wówczas do rangi antropologicznej ?zasady dialogicznej?.
Zajęcie się problematyką relacji Boga i człowieka wyrasta u Martina Bubera na bazie osobistego doświadczenia religijnego, które było bliskie opisywanemu przez chasydów. Jak stwierdza sam autor ?Ja i Ty?, książka ta powstała pod wpływem ?wewnętrznej konieczności? dania świadectwa wizji, która nawiedzała go ?od młodości?.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?