Punktem wyjścia do rozważań pomieszczonych w tomie były dziury, zapadliska i obrzeża w swojej lokalności, ale jego ostateczny kształt przedstawia zdecydowanie szerszą perspektywę refleksji o współczesnym świecie wypełnionym do granic możliwości ludźmi, ich dobrami, ambicjami i marzeniami, w którym nie zapełniono wszystkich braków, a może paradoksalnie jest tak, jak głosi znany oksymoron: "nadmiar rodzi deficyt"? Narracja Dziur, braków, deficytów układa się w wyrazistą całość. Na plan pierwszy przebija się w niej tęsknota za umykającą bliskością z Bogiem, za syntezą, za powszechną harmonią, a także rozważania nad granicami sytuacji granicznych, możliwością trudnej do ogarnięcia ludzkim okiem rozpadającej się przestrzeni i uchwyceniem znaczeń wypadającego z torów, rozchwianego czasu. Autorzy tomu prowokują do pytań o tożsamościowe dylematy podmiotu i społeczności, wskazują na potrzebę przekraczania siebie w miłości do Innego, ujawniają braki przeradzające się w obfitość, prowadzą po dziurawych peryferiach i zachęcają do kolistych podróży, także tych ostatecznych - w stronę Biblioteki i metafizycznej Gramatyki. W peregrynacjach wiodących od tekstu do tekstu bądź jego wizualizacji, od akapitu do akapitu, od przytoczenia do przytoczenia czytelnik ma szansę porzucenia - choćby na czas lektury - mocno zakotwiczonych przyzwyczajeń i odkrywania odmiennych - od tych doświadczanych na co dzień - stanów i doznań. Zmysłowa i intelektualna ekwilibrystyka może uwidaczniać się w przekadrowaniu i diagonalności fotografii czy patrzeniu przeziewnym i ognozji w literaturze, ale także w sarmackiej demokracji. Swoiste dopełnienie stanowią teksty o hybrydalnych obrazach pamięci, utrwalające konfrontację tradycji ze współczesnością, rzeczywistości z utopią, a także te, które przestrzegają przed powoływaniem do egzystencji fantomów historii. A wszystkie skłaniają do refleksji nad tym, czy jest jeszcze możliwa hermeneutyka oporu? Być może to najważniejsze z pytań, jakie towarzyszą lekturze książki o dziurach, brakach i deficytach.Z recenzji Profesora Aleksandra Woźnego
Perfidia, lizusostwo i wszelkie inne niskie pobudki, będące odstępstwem od pożądanego i powszechnie aprobowanego kształtu rzeczywistości moralnej, są często indywidualizowane i w specyficzny sposób psychologizowane, przekształcając się tym samym w cechy charakteru.Chcemy spojrzeć na nie szerzej, wskazując na ich historyczną genezę oraz funkcje, które pełnią w społeczeństwie, nierzadko umożliwiające przetrwanie we wrogim (i nie tylko) środowisku, a czasem niezbędne do zdobywania prestiżu i poklasku. Więcej nawet: stawiamy tezę (za Alfonsem Silbermannem), że praktykowanie przywar, na przykład płaszczenie się czy schlebianie, jest swoistą sztuką, świadczącą między innymi o wysokim poziomie kompetencji kulturowych oraz komunikacyjnych.Uważamy ponadto, że przywary i niskie pobudki, traktowane jako rewers cnót mniejszych, są wręcz niezbędne dla cywilizowanego i pokojowego współistnienia ludzi, w tym komunikacji między nimi. Przykładem mogą być losy Molierowskiego Alcesta. Molier w Mizantropie wyśmiał nadmiar szczerości, co jest cechą właśnie Alcesta, który nie chce kilkoma prostymi słowami pochwalić wierszy Oronta, infantylnie zadowolonego ze swojej poetyckiej twórczości, ponieważ, jak mówi, jako człowiek honoru nie chce wypowiedzieć ani słowa, które nie pochodziłoby z głębi serca. Przez ten brak uprzejmości - a nawet szerzej: towarzyskości w rozumieniu Richarda Sennetta - ukochana zaczyna nim gardzić, przyjaciele odsuwają się, a społeczeństwo odrzuca. W efekcie mizantrop zaszywa się w swojej wieży, nienawidząc całego rodzaju ludzkiego.Być może zatem ponowoczesny kult autentyczności i narcyzmu, zanik balsamu dobrze pojętej hipokryzji i umiejętności litościwych przemilczeń zabija towarzyskość, skutkując odmową komunikacji i zamknięciem się w wieży.
„Wszyscy znamy – pisze Bertrand Russell – dykteryjkę o podróżniku, który napotkał w Neapolu dwunastu wylegujących się w słońcu żebraków (działo się to jeszcze przed epoką Mussoliniego i zaoferował lira najbardziej leniwemu spośród nich. Jedenastu zerwało się, by dowodzić swych praw do lira, nic zatem dziwnego, że otrzymał go dwunasty”. Błyskotliwy esej brytyjskiego filozofa, z którego pochodzi ten fragment, nosi tytuł Pochwała lenistwa, choć o leniach, próżniakach, bumelantach, lawirantach i niebieskich ptakach zwykliśmy myśleć raczej w kontekście pejoratywnym. Russell postawił jednak przewrotną tezę, że „wielka część ludzkich krzywd we współczesnym świecie bierze się z przekonania o szczególnej wartości pracy oraz ze droga do szczęścia i dobrobytu wiedzie przez zorganizowane ograniczenie ilości wykonywanej pracy”. Teksty zamieszczone w niniejszym tomie poświęcone zostały różnorodnym kontekstom figur leni, obiboków, próżniaków, wałkoni, leserów, bumelantów, lawirantów, darmozjadów i innych niebieskich ptaków. Niektórym bohaterom bliżej jednak do postaci poszukujących wolności, odczuwających przemoc obecnej kultury, będącej dla nich źródłem cierpień. Szukają zatem sposobów radzenia sobie z niesprzyjającą rzeczywistością: stawiają opór, lawirują, zmyślają, a nawet kłamią i oszukują, by zachować wartości wyższe.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?