"Powiecie państwo, że choroba jest niewolą. W pewnym sensie tak ? kto o tym wie lepiej ode mnie, po tylu atakach niedowładów i innych przykrych przygodach. Choroba na pewno stwarza nieraz straszliwe ograniczenia. Ale chciałabym się niezbyt uprzejmie i prosto z mostu zapytać: no to co? To już mamy zapomnieć, że jesteśmy obdarzeni duszą i możliwością myślenia? Mamy może popaść w prawdziwą i całkowitą niewolę jakichś pozbawionych rozumu wirusów albo własnych mięśni czy lekarstw hormonalnych? Ona ? choroba ? nie powinna z nas zrobić rzeczy, nawet gdy nie możemy się wcale ruszać. Jeśli jakiś system leczenia lub ktoś traktuje was jak rzecz, nawet nieumyślnie, nie pozwalajcie na to. W imię bycia człowiekiem, ze względu na waszą duchowo-cielesną całość nie możecie do tego dopuszczać. Przede wszystkim jednak nie możecie tak traktować sami siebie. Nie powinniście się kłaść, gdzie stoicie, i ze swym ciałem i duszą czekać na ?naprawienie? przez lekarza. Wasza całość musi brać w leczeniu czynny udział. Nie tylko leczenie kogoś, ale leczenie się, leczenie siebie wymaga siły woli i odpowiedzialności, które nigdy nie bywają przymiotami rzeczy"".
Małgorzata Baranowska, fragment rozdziału To wasze życie
"To jest wasze życie to książka o naszym życiu, o nas wszystkich. Ciągle do niej wracam. Dlaczego? Bo chcę zrozumieć, jak sobie można poradzić z życiem i nie utracić siebie, swojej niepowtarzalności. Małgorzata Baranowska od trzydziestu lat jest ciężko chora i przez cały ten długi czas ma wokół siebie przyjaciół, których obdarowuje pasją życia, ciekawością świata i ludzi. Nie wszyscy mogą się z nią spotkać, ale każdy może przeczytać tę książkę. Dla mnie jest ona niezwykłym świadectwem. Mówi o tym, jak można oderwać się od myślenia o sobie i chcieć innym pomóc, to znaczy przekazać swoje doświadczenie pokonywania choroby"".
Maja Komorowska"
Ze wstępu do wydania czeskiego:
Jestem pewien, że to wszystko mogło wydarzyć się na przykład w Pradze.
To w końcu z Pragi w 1977-mym albo 78-mym przyjechał Honza ze swoimi przyjaciółmi. Przyjechali dwiema zardzewiałymi zabytkowymi skodami. Byli obdarci, długowłosi i poobwieszani ozdobami własnego pomysłu. Wyglądali bardziej ortodoksyjnie niż my. Ale my, hipisi warszawscy, posiadaliśmy wtedy dość unikatową w skali środkowoeuropejskiej umiejętność wytwarzania eliksirów zmieniających świadomość. Honza i jego przyjaciele przybyli zgłębić tę tajemną wiedzę. Chętnie się nią dzieliliśmy.
Do tej pory nie daje mi spokoju pytanie: Jakim sposobem te rdzewiejące wraki wymalowane w pacyfy i kwiaty pokonały wówczas nieco totalitarną międzypaństwową granicę. To musiał być cud. Ale cuda wówczas się zdarzały. Bez cudów życie w tamtych czasach było dość trudne, a może nawet niemożliwe.
Tak, o trudach życia w tamtych czasach opowiada ta książeczka.
Andrzej Stasiuk
Wojna nie ma w sobie nic z kobiety była gotowa już w 1983 roku. Dwa lata przeleżała w wydawnictwie. Autorkę oskarżono o "pacyfizm, naturalizm oraz podważanie heroicznego obrazu kobiety radzieckiej". W okresie pierestrojki książka prawie jednocześnie ukazywała się w odcinkach w czasopiśmie Oktiabr i Roman-gazietie oraz została wydana w dwóch wydawnictwach: Mastackaja Litieratura oraz Sowietskij Pisatiel. Łączny nakład wyniósł prawie dwa miliony egzemplarzy. Na podstawie książki powstał cykl filmów dokumentalnych, wyróżniony m.in. Srebrnym Gołębiem na Festiwalu Filmów Dokumentalnych i Animowanych w Lipsku. Jegor Letow, założyciel i wokalista legendarnego rosyjskiego zespołu punk rockowego Grażdanskaja Oborona, napisał piosenkę zainspirowaną książką Aleksijewicz.
Kiedy mówią kobiety, nie ma albo prawie nie ma tego, o czym zwykle czytamy i słuchamy: jak jedni ludzie po bohatersku zabijali innych i zwyciężyli. Albo przegrali. Jaki mieli sprzęt, jakich generałów. Kobiety opowiadają inaczej i o czym innym. 'Kobieca' wojna ma swoje własne barwy, zapachy, własne oświetlenie i przestrzeń uczuć. Własne słowa. Nie ma tam bohaterów i niesamowitych wyczynów, są po prostu ludzie, zajęci swoimi ludzkimi-nieludzkimi sprawami. I cierpią tam nie tylko ludzie, ale także ziemia, ptaki, drzewa. Wszyscy, którzy żyją razem z nami na tym świecie. Cierpią bez słów, a to jest jeszcze straszniejsze…
fragment książki
To książka pasjonująca – i wstrząsająca. Wielka białoruska reporterka, Swietłana Aleksijewicz, jedna z najwybitniejszych dziennikarek Europy, na miarę Oriany Falacci, zapisała wojnę… kobiet. W drugiej wojnie światowej bowiem walczyły przeciw Niemcom hitlerowskim kobiety – rosyjskie, białoruskie, ukraińskie. Z bronią w ręku. Strzelając, rzucając granatami, wysadzając. Jako żołnierze pierwszej linii, jako zwiad, jako dywersantki. A więc – zabijając i same ginąc. W tej książce nie ma patetycznych komentarzy autorskich. Jest zapis opowieści tych kobiet, które przeżyły…
Stefan Bratkowski
Księga Swietłany Aleksijewicz ma szanse nie tylko na rozgłos, ale i na lekturę uważną. Nie jest jedynie zbiorem wyznań i relacji o losach kobiet sowieckich, uczestniczących bezpośrednio w minionej wojnie, choć i to stanowi ewenement bez precedensu. Przez przytoczone w niej zwierzenia przebijają się co rusz świadectwa składające się na nieznany lub ukrywany obraz codzienności sowieckiej; są równie wymowne jak opisy przeżyć, cierpień i wojennych przygód relatorek.
Prof. Jerzy Pomianowski
Swietłana Aleksijewicz uporczywie walczy o pamięć, pisze o wojnie, patrząc oczami kobiet, i nagle okazuje się, że takiej wojny nie znaliśmy - że 'przed nami ukryty jest cały świat'. Przebija się przez mur stereotypów i niechęci, także ze strony samych bohaterek, i spisuje zapomniane historie. Historie, które muszą urodzić się na nowo.
Sylwia Chutnik
Przez czternaście miesięcy, od momentu zdiagnozowania choroby aż do śmierci, Anatole Broyard prowadził dziennik, którego fragmenty wraz z wcześniejszym, również autobiograficznym szkicem ""Co powiedział cystoskop"", oraz literackimi tekstami o śmierci złożył się na niewielki, lecz poruszający tom esejów Upojony chorobą. ""Język śmierci rozczarowuje banałem. Wydaje się, że umieramy, powielając klisze"", napisał. W swojej własnej walce z chorobą ? a wkrótce także z nieuchronnie zbliżającą się śmiercią ? udało mu się jednak zdobyć na intelektualną dyscyplinę, dzięki której odrzucone zastało tak rozczarowanie, jak i stereotyp. Broyard do końca pozostaje przenikliwy, ironiczny, uważny. ""Nie jestem lekarzem, w rolę pacjenta także dopiero się wprawiam. Ale jestem krytykiem i jako chory w stanie krytycznym, powinienem spożytkować mój zawód"". Upojony chorobą nie jest głosem rozpaczy, niezgody i gniewu, nie jest też ckliwą, pełną męczeństwa pochwałą rezygnacji. Jest zapisem tego, jak spokojny umysł zwraca się przeciwko bolesnej surowości i pośpiechowi śmierci.
""Nie znam równie szczerych tekstów o chorobie, tak głębokich, inteligentnych, refleksyjnych, doniosłych ? Broyard bowiem niczego nie unika i nie tuszuje, pisze bez sentymentalizmu i bez upiększeń. Czujemy, że ten człowiek ? który do końca pozostaje krytykiem i pisarzem ? dzierży pióro z niebywałą siłą, że w swych zmaganiach z chorobą jest w pełni zdeterminowany, że w paszczę śmierci chce zajrzeć żywy, jako sprawozdawca i komentator. Pióra nie wypuszcza rąk niemal do samego końca. Jego ostatnie zapiski w dzienniku powstały parę dni przed śmiercią. (...) Upojony chorobą to książka cudownie bezczelna: pełna zadufania, charakterna, prowokacyjna, harda; Broyard jest na wskroś żywy, jest całkowicie sobą, nawet gdy umiera ? dowcip i tupet nie opuszczają go do ostatka"".
Oliver Sacks, ze ""Słowa wstępnego""
""Notatki Broyarda, jego odwaga oraz prowokacyjna, ale jednocześnie oczyszczająca szczerość biorą się z przekonania, że może on ? albo nawet musi ? umrzeć, nie tracąc klasy. (?) To cenna książka, która nie tylko upamiętnia mądrego człowieka, ale także przeciera ważne szlaki"".
""Publishers Weekly""
""'Groźna choroba podnosi poziom adrenaliny'. Pojawia się zaskakujący stan zmienionej świadomości i przyzwolenie na rodzaj szaleństwa. Życie zmienia się nie do poznania (autor zaczął uczyć się stepować). Sytuacje skrajne każą nam tworzyć historie. Pisarz, taki jak Anatole Broyard, czuł się zmuszony pisać o chorowaniu na raka i śmierci swego ojca i swojej. Bo język, narracja broni naszego człowieczeństwa. Autor twierdzi, że każdy chory musi wytworzyć własny styl chorowania. Ma ambicję zostania sprawozdawcą nawet swego umierania - 'być żywy, umierając'.
PS
Jakby mimochodem Broyard zanotował świetny zestaw lektur. Serdecznie radzę je przeczytać, a potem jeszcze raz Upojonego chorobą, także wstęp Olivera Sacksa.
Małgorzata Baranowska"
Dziennik Hadriena i Rumianki to zapiski z czteromiesięcznej podróży, w którą nastoletni Hadrien wyruszył ze swoją... krową. Biała Rumianka wytrwale dźwiga ciężary i towarzyszy swemu panu w wyprawie przez Francję, wzbudzając nie lada sensację. Okazuje się, że nie jest może najlepszym zwierzęciem jucznym, ale za to niezwykle wiernym przyjecielem. Hadrien zwierza się z trudów i radości wyprawy, opisuje mijane krajobrazy, z dyskretnym humorem szkicuje obraz Francji innej niż ta, którą powszechnie znamy, a przede wszystkim opowiada o tym, co dla niego najważniejsze - ludziach poznawanych w drodze. Czasem to tylko przelotne spotkania, wymiana dobrego słowa lub uśmiechu, poczęstunek czy zaproszenie na noc. Ale są też spotkania z pokrewnymi duszami, które zaowocują przyjaźnią na lata. Szczególnie interesują Hadriena ginące zawody, potrafi więc nadłożyć kilkanaście kilometrów, by zajrzeć do warsztatu lutnika czy kamieniarza, a w wiosce garncarzy spędza kilka dni, ucząc się zawodu. Dziennik Hadriena i Rumianki pozwala odetchnąć świeżym powietrzem Francji i nasycić oczy wiejskim krajobrazem. To pozbawiona dydaktyzmu bezpretensjonalna opowieść o wyjątkowej przygodzie, dzięki której możemy na nowo z radością i zdziwieniem spojrzeć na otaczający świat.
Dla większości piechurów krowa nie jest dobrym towarzyszem podróży. Po pierwsze - idzie wolno, opóźniając marsz. Po drugie - omija drogi asfaltowe, decydując się na polne safari. Po trzecie wreszcie - nie jest skora do rozmowy. Ale dla 18-letniego Hadriena Rabouina, który wyruszył w pieszą wyprawę po Francji, krowa okazała się znakomitym kompanem. Rumianka, krowa mięsna maści białej, wymusiła nieśpieszne, kontemplacyjne tempo i wybierała niekonwencjonalne trasy, co pozwoliło na dostrzeżenie i docenienie uroków prowincjonalnego życia. Poza tym jadła byle co, a z noszeniem bagaży radziłasobie lepiej niż zwierzęta juczne. A że niewiele mówiła? Niewielka strata. Tym większej wagi nabierała rozmowa z przygodnie spotkanymi ludźmi. Dziennik tej niezwykłej podróży jest okazją do poznania Francji, jakiej nigdy byśmy nie poznali. A przy okazji - hymnem na cześć bydła rogatego.
Maciej Robert"
"Tak więc jestem i Grekiem, i Chińczykiem, cóż to komu może przeszkadzać? Choć polski mym ojczystym językiem, najbardziej lubię słyszeć wokół siebie także inne mowy. Cieszy mnie obecność w jednym miejscu świątyń różnych wyznań, a jeszcze bardziej raduje, gdy wszystkie są otwarte. Przekraczanie granic od dzieciństwa stanowiło mą ulubioną rozrywkę, a myśl o ich istnieniu jedno z najczęściej przywoływanych przekleństw. Gdy już sam mogłem decydować o miejscu własnego pobytu, a los sprawił, że granice stały się przekraczalne, podejmowałem nieraz wyprawy bez konkretnie określonego celu, byle tylko usłyszeć inny język, zjeść inny rodzaj zupy, spróbować innego alkoholu, zobaczyć inny krajobraz. By zobaczyć własne odbicie w innym lustrze. To konieczne, gdyż lustra potrafią kłamać, więc jeśli całe życie przeglądasz się w jednym, możesz do końca nie wiedzieć, jak naprawdę wyglądasz" - pisze Robert Makłowicz
"Przy lekturze tej książki towarzyszyło mi nieustające poczucie głodu; fizycznego głodu, wynikającego z obłędnych opisów jedzenia, jak i głodu wiedzy o świecie, który Makłowicz tu tak plastycznie kreśli. Czytając Café Museum, pragnąłem natychmiast zjeść te wszystkie opisane ze znawstwem i miłościš potrawy, zaraz potem wypić wszystko, czego picie jest tu opisane, a jeszcze bardziej - natychmiast wsiąść do samochodu i pojechać w miejsca, które na łamach tej zbyt skromnej objętościowo książki wymienia Makłowicz. Ale to przecież nie jest książka kucharska ani podróżnicza, to jest książka o narodach, społeczeństwach i ich kulturach. Café Museum to, owszem, rzecz o łaknieniu i pragnieniu, ale nade wszystko wyprawa do tajemniczej krainy Mitteleuropy, która jest bardziej skomplikowana i niezwykła niż wszystkie kiedykolwiek wymyślone krainy. I z której pochodzimy my, Środkowoeuropejczycy. Bo tak naprawdę nie ma prawdziwych Polaków, prawdziwych Słowaków i Węgrów, tym bardziej prawdziwych Austriaków ? są tylko prawdziwi Środkowoeuropejczycy. Tacy jak Robert Makłowicz".
Krzysztof Varga
"Sybaryta Makłowicz opisuje podróż dookoła świata swych marzeń. Właściwie jest to opowieść o tęsknocie, niespełnialnej, bo to tęsknota za światem, który nie wróci, a zarazem za światem nigdy, siłą rzeczy, bezpośrednio niezaznanym, krajem wspomnień cudzych, więc mitycznym. Pokonując niezliczone przejścia graniczne, Makłowicz przekonuje nas żarliwie, że podróżuje wciąż po tej samej c.k. Europie. Szuka owej mitycznej jedności, ciesząc się jednocześnie wszelkimi przejawami odrębności kulturowej w każdej wielonarodowej wspólnocie. Na koniec zaś swej podróży wiodącej krętymi drogami, poznawszy wielu nowych przyjaciół, zakosztowawszy najsmakowitszych potraw i trunków, znajdzie swój nowy, prawdziwy, realny raj na ziemi - Dalmację".
Piotr Bikont
"Patrzę, czytam, słucham i chwilami odnoszę wrażenie, że mimo braku stosownych uprawnień, cała Polska zajmuje się głównie ? polityką, futbolem oraz gotowaniem. Na tym tle zaś ? Robert Makłowicz, gość z Krakowa, który zrozumiał starą prawdę, że przez żołądek dociera się nie tylko do serc, ale także do wiedzy o ludziach, krajach, geografii, historii. Robert ma to, że mówi mądrze i smacznie. Wielka sztuka!
Talent! Robert unika pretensji ? to rzadkość. Czytając Makłowicza delektuję się smakami tego świata".
Jan Nowicki
Daniel Tammet urodził się 31 stycznia 1979 roku. W środę. Dla zwykłego śmiertelnika nie jest to szczególnie ważna informacja, ale Daniel cierpi na zespół Aspergerera i zaburzenie zwane synestezją, które sprawiają, że liczby wywołują w nim szczególne skojarzenia i emocje. Widzi ich kolory, kształty i faktury, które w jego umyśle układają się w przedziwne, harmonijne krajobrazy. Dlatego data jego urodzin jest niebieska, a cyfry, które ją tworzą, kształtem przypominają gładkie otoczaki. Daniel potrafi dokonywać obliczeń, których wynik możemy sprawdzić jedynie za pomocą komputera. Liczby są od najmłodszych lat jego najwierniejszymi przyjaciółmi. Dostrzega ich odmienne charaktery i osobowości. Najbardziej lubi cyfrę cztery, podobnie jak on ""cichą i nieśmiałą"".
Daniel Tammet nie jest jednak oderwany od rzeczywistości. Opowiada o swoim niełatwym dzieciństwie i dorastaniu, a także problemach, z którymi styka się na codzień jako dorosły człowiek. Urodziłem się pewnego błękitnego dnia daje czytelnikowi klucz do niezwykłego umysłu człowieka dotkniętego autyzmem i szansę spojrzenia na świat jego oczami.
"Daniel Tammet potrafi wykonywać w pamięci najbardziej złożone obliczenia matematyczne i w tydzień nauczyć się nowego języka. Każdego ranka zjada na śniadanie dokładnie 45 gramów owsianki i zanim wyjdzie z domu, liczy wszystkie rzeczy, które na siebie zakłada. Jego niezwykła książka to poruszające spojrzenie do wnętrza człowieka cierpiącego na niezwykle rzadką i wciąż tajemniczą chorobę".
"Independent"
"Danniel Tammet jest człowiekiem o niezwykłym umyśle. Dlatego tym bardziej godne podziwu są jego skromność i prostoduszność, które przebijają z tej arcyciekawej książki. Jeszcze do niedawna ludzie tacy jak on nazywani byli ‘idiotami-sawantami’, ale na szczęście cząstka ‘idiota’ została słusznie odrzucona. W tym człowieku nie ma bowiem nic idiotycznego".
"Sunday Times"
"Urodziłem się pewnego błekitnego dnia jest przypuszczalnie pierwszym raportem z wnętrza umysłu sawanta (...). W Tammecie zdumiewająca jest przede wszystkim nie tyle niezwykłość jego umysłu, ile fakt, że potrafi nam o nim opowiedzieć"
"Daily Mail"
"Można powiedzieć, że Tammet powrócił z podróży w świat autyzmu, miejsca niemal niedostępnego dla naukowców i rodziców".
"ABC News"
Mariam Notten opowiedziała Erice Fischer dzieje swojej rodziny, sięgając cztery pokolenia wstecz. Historia życia afgańskich kobiet zaczyna się od zabójstwa prababki przez pradziadka. Kobieta posądzona o romans splamiła honor rodziny - najwyższą wartość, na którą powoływać się będą kolejne pokolenia mężczyzn i przez którą cierpieć będą kolejne pokolenia kobiet. Śledząc losy prababki, babki, matki i córki, zaglądamy za zamknięte drzwi afgańskiego domu i poznajemy nie tylko trudy życia tamtejszych kobiet, ale też ich wolę walki o samostanowienie i godność. Opowieść o kobietach przeradza się zaś w opowieść o Afganistanie i burzliwych zmianach, jakie zaszły w tym kraju w ciągu ostatnich stu lat. Erica Fischer i Mariam Notten nie kreślą czarno-białego obrazu, barwnie opisują nieznany i piękny świat islamu, oddając jego kolory, zapachy, dźwięki, jego bogactwo i złożoność. Pokazują wielkie tragedie, ale też codzienne radości afgańskiej rodziny. Przede wszystkim jednak pokazują siłę i wytrwałość afgańskich kobiet.
Babka Malalai zabiła teścia, bo odkrył jej romans z parobkiem. Ciotka Malalai spędziła dwadzieścia lat w więzieniu, bo rodzina jej męża użyła jej jako narzędzia w zemście rodowej. Siostra Malalai codziennie rano kłóciła się z matką o długość spódnicy, w której szła do szkoły. Zanim skończyła szkołę, musiała wyjść za mąż za chłopaka, który przewiózł ją na motorze.
Malalai wolała wyjechać za granicę, niż wyjść za mąż. Obsługiwała zapomnianych przez rodziny starców w niemieckich szpitalach. Dyskutowała z afgańskimi marksistami w Berlinie. Przebrana za cudzoziemkę jeździła szukać siostrzeńca w obozach afgańskich uchodźców w Peszawarze. To ona jest główną bohaterką tej fascynującej opowieści o afgańskich kobietach, zmieniającym się Afganistanie i umiłowaniu wolności.
Ludwika Włodek-Biernat
To książka o podróży przez zapomnianą Europę. Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia, Słowenia, Albania, Mołdawia - przez te kraje podróżuje autor. Samochodem, autostopem, pociągiem. Ale jednocześnie jest to podróż w głąb świadomości mieszkańca tej części Europy, która zawsze była uważana za gorszą, zapóźnioną, prymitywną i zacofaną.
'Prawie całą jesień 2005 roku, z krótkimi przerwami, spędziłem w Berlinie. Właśnie w tym czasie, gdzieś pod koniec września, po raz pierwszy zwrócił się do mnie nieznany mi wcześniej krytyk literacki i dziennikarz Egon Alt' - tak zaczyna się nowa, napisana 'zamiast powieści' książka Jurija Andruchowycza. 'Tajemnica' to wywiad rzeka (i ""porzućcie wszelką nadzieję, ci, którzy wchodzicie""). Prowadzi go tajemniczy Egon Alt - dziennikarz i przewodnik, który wiedzie poetę przez kręgi przeszłości. Rozmowy trwają siedem dni. Mają zostać opublikowane po śmierci Andruchowycza, lecz pojawia się pewna niespodziewana okoliczność Czy niemiecki rozmówca w ogóle istniał? A jeśli tak, to może wcale nie umarł? Dlaczego nie można znaleźć jego grobu? Kim był lub jest? Szpiegiem? Demonem? Choć to wszystko sekret, usłyszymy przejmujący dialog o stawaniu się i byciu poetą, ojcem, patriarchą Bu-Ba-Bu i wielu ważnych sprawach. Te historie układają się w przewrotny bildungsroman. W siedem dni można stworzyć świat, można też wypić sporo alkoholu, zanurzyć się w dymie i mgle, w Berlinie i przeszłości, pogadać... O tej całej Tajemnicy. ""Nie przepadam za wywiadami, szczególnie tymi z gatunku `rzeka`. Zazwyczaj z racji mało rozgarniętego lub nadgorliwego pytającego są nudne, albo z racji narcystycznych skłonności odpytywanego dowiadujemy się jedynie, jaki ten jest wysoki i przystojny. Andruchowycz wybrnął z tej sytuacji - znalazł, a właściwie został odnaleziony przez rozmówcę doskonałego. Nierealny Egon Alt nie popisuje się, nie usiłuje za wszelką cenę zagadać bohatera, ale przede wszystkim słucha, co ten ma do powiedzenia. Andruchowycz opowiada - choć jak na narcyza przystało - głównie o sobie, to robi to jak nikt inny, snuje piękne i ważne historie - o dziewczynach, poezji, muzyce oraz o wątpliwych urokach pobytu w wojsku. A w tle Berlin i `wesołe papieroski`."" Bartosz Waglewski / Fisz 'Andruchowycz nie czeka w 'Tajemnicy' na przyszłego rozmówcę i jakiś wywiad-rzekę. Pisarz, poeta i eseista ukraiński wykonuje mistrzowskie, bo wyprzedzające, powieściowe pchnięcie i sam staje się rozmówcą i rozmową, równocześnie jest źródłem pytań, gwałtownym nurtem wspomnieniowych obrazów i rozumiejącym ujściem opowieści. Można 'Tajemnicę' czytać jako wiarygodną autobiograficzną odsłonę w formie opowieści o ZSRR i Ukrainie, Europie i świecie lat 60.,70., 90., dzieciństwie, służbie wojskowej, utracie dziewictwa, narodzinach poety. Ale nie dajmy się zwieść, tu 'chodzi o panowanie nad światem', tu chodzi o zwycięstwo spotykających się po raz pierwszy słów. I dlatego autor 'Moscoviady' i 'Perwersji' przekracza rzekę tradycyjnej powieści. Brawurowa i odkrywcza książka. Nie mam pytań.' Roman Kurkiewicz
Do Polski nowe zainteresowanie Durkheimem dopiero dociera. Masowa publiczność socjologiczna jest na ten prąd mało przygotowana, dlatego że Durkheim jest w Polsce socjologiem w istocie mało znanym.
Monografia Stevena Lukesa jest uważana za najlepszą książkę o Durkheimie, za dzieło podstawowe, referencyjne. Na Lukesa powołują się wszyscy, którzy o nim piszą.
Książka zawiera gruntowną analizę socjologii Durkheima, powiązaną z jego biografią, ale co ważniejsze – z szerszym kontekstem intelektualnym, kulturowym i społecznym. Na podkreślenie, co jest istotne w tego typu wydawnictwach, zasługuje fakt, że książka napisana jest niezwykle jasno: językiem, który rzadko dziś spotka się w pracach z dziedziny teorii socjologicznych.
Wydana w Polsce książka Lukesa przybliża czytelnikowi postać wielkiego, ale tak naprawdę mało znanego u nas myśliciela.
Kalikst I był niewolnikiem, Pius IX szlachcicem, Pius XII arystokratą, a jego następca Jan XXIII, wychował się na wsi. Wielu papieży w chwili wyboru nie miało żadnych święceń. Pochodzili z Włoch, Grecji, Syrii, Hiszpanii, Francji, Niemiec i Holandii. Tylko jeden był Anglikiem, jeden Polakiem. Grono następców świętego Piotra, których pontyfikaty uznajemy za ważne, obejmuje przeszło dwustu sześćdziesięciu papieży. Brali oni udział w największych dramatach dwutysiącletniej historii świata zachodniego, a w niektórych wydarzeniach odegrali kluczowe role.Autor pisze zarówno o zaletach, jak i przywarach bohaterów książki. Przedstawiając fakty, zręcznie pokazuje, jak instytucja papiestwa stopniowo dochodziła do swego obecnego kształtu, i obala mity narosłe wokół jej historii.
Publikacja oparta na materiałach rękopisów z archiwów wileńskich (Litewskiego Archiwum Historycznego, Archiwum Litewskiej Akademii Nauk) oraz drukowanych materiałach źródłowych. Zasadniczą jej część stanowią biogramy księży-nauczycieli religii rzymskokatolickiej w szkołach średnich kresów północno-wschodnich Rzeczypospolitej w okresie między powstaniem listopadowym i styczniowym. Poprzedzone obszernym wstępem, biogramy te wpisane zostały w dzieje stosunków kulturalnych polsko-rosyjskich oraz obraz szkolnictwa i życia codziennego szkoły na ziemiach pod zaborem rosyjskim.
Wyznania z przeżyć wewnętrznych Rozalii Celakówny, to starannie opracowane, opatrzone licznymi przypisami listy mistyczki do spowiednika, ks. Kazimierza Dobrzyckiego oraz notatki spisywane na jego polecenie (od 1937 r. do jej śmierci w 1944 r.).
Dowiadujemy się z nich o niemal codziennych przeżyciach duchowych Rozalii, o wizjach i słowach nadprzyrodzonych, a także o jej sprawach powszednich i pełnej poświęcenia pracy w szpitalu.
Ks. Dobrzycki, będąc przekonanym o wielkiej wadze objawień, których doświadczyła jego penitentka, o jej nieprzeciętnej świętości i pokorze, nakazał Rozalii spisywanie notatek dotyczących jej przeżyć i pieczołowicie gromadził wszystkie listy od niej otrzymane.
Dla Rozalii pisanie było wielką udręką - sprawiało jej ból mówienie o tym, co niewyrażalne - jednak w swej pokorze i uległości okazała posłuszeństwo kapłanowi, przed którym, jako jedynym, otworzyła swoje serce. Dzięki temu i my możemy dziś poznać ten przepiękny cud Bożej miłości - kobietę, która nie myśląc o sobie, bez reszty oddała sie służbie bliźnim. Ona, obdarzona niezwykłym darem mistycznych zaślubin z Bogiem, zajaśnieje swoją świętością i obudzi w naszych sercach żar Bożej miłości, wskazując na gorejące miłością Najświętsze Serce Jezusa Króla.
Między sierpem i młotem - trzecia część trylogii Wurmbrandów na temat prześladowań ich rodziny w opanowanej przez komunistów Rumunii - to niezwykła historia narodzin wiary i jej dojrzewania w życiu chłopca, któremu odebrano wszystko. Gdy miał dziewięć lat, aresztowano mu ojca, w dwa lata później matkę.
Jednak te bolesne doświadczenia nie zamieniły go w cynicznego młodzieńca, lecz przybliżyły do Chrystusa, w którym odnalazł sens i cel życia.
Misjonarka z Australii
Dziewczyna z bogatego domu w Pakistanie
Nastolatka z Bhutanu
Przemytniczka ze Związku Radzieckiego
Żona pastora z Rumunii
Więźniarka z Chin
Matka z Indonezji
Uciekinierka z Wietnamu
Co je łączy?
Wiara, cierpienie, miłość...
Jest to przejmująca relacja o odwadze, niezłomnej wierze i niewiarygodnej wytrwałości; to historia Kościoła podziemnego, stanowiąca odzwierciedlenie walki, która nadal toczy się w wielu krajach świata.
Żona Richarda Wurmbranda, autora książki Torturowani z powodu Chrystusa, opowiada o ich wspólnym życiu, służbie i cierpieniu dla Ewangelii.
Jest to historia kobiety, której postawa stanowi odzwierciedlenie słów z Księgi Izajasza 30,15: w ciszy i ufności leży wasza siła.
Jej łagodnego ducha i kochającego serca nie były w stanie złamać rozłąka z mężem i synem, więzienny rygor ani niewolnicza praca.
Niniejsza monografia autorstwa Elio Guerriero, długoletniego przyjaciela i współpracownika wielkiego teologa, jest pierwszą i jedyną, jaka dotąd powstała. Przedstawia ona czytelnikowi życie Batlhasara w ścisłym powiązaniu z jego bogatą twórczością.
Książka ta została zaprezentowana we Włoszech jako "pierwsza biografia Teologa piękna", i w krótkim czasie rozkupiona.
Per was Drawing All The Way Following Chopin's Footsteps - from Żelazowa Wola and Warszawa to Nohant and paris via Valldemosa...
The Drawings and Painted ArtWork from these Journeys formed and Created the Diaporama - Animation "Romanza - Hommage A Chopin" and now - as a Tribute to Chopin's 200th Anniversary this Printed Album...
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?