Poruszająca historia człowieka, który tak wiele wygrał, ale jeszcze więcej przegrał. Andrzej Iwan z przejmującą szczerością opowiada o uzależnieniach od alkoholu, hazardu, a nawet o próbach samobójczych. Tłem dla jego historii pozostaje piłka nożna - widziana od środka, oczami wybitnego zawodnika, reprezentanta Polski w finałach mistrzostw świata w 1978 i 1982 roku. Iwan oddaje klimat czasów komuny, przedstawia życie całego pokolenia zawodników, których do tej pory - poza nielicznymi wyjątkami - widzieliśmy jako idealnych herosów. Jest to książka, przy której czytelnik wielokrotnie powinien się roześmiać - i to na głos, ale też kilka razy zapłakać. Iwan dzięki fotograficznej pamięci oddaje szczegóły zdarzeń sprzed dwudziestu czy trzydziestu lat, odkłamuje historię polskiego futbolu, rzuca nowe światło na największe piłkarskie nazwiska, ale przede wszystkim ukazuje zawodników jako zwykłych ludzi - z poplątanymi losami, lękami, fobiami, problemami czy chorobami, często niestety śmiertelnymi. Opisuje to wszystko, czego zwykli ludzie nie mieli szans zobaczyć - opisuje, co dzieje się, gdy gasną jupitery, a noc jest jeszcze młoda. - To nie będzie książka o triumfach, chociaż i one się zdarzały. Więcej znajdziecie tu upadków, bo moje życie naznaczone jest upadkami, po których nieporadnie próbowałem się pozbierać. Ale będzie to też książka z moim prywatnym happy-endem: dziś, kiedy patrzę w przeszłość, wiem jedno - mogło być gorzej. Upadałem, ale stoję. Tutaj, przed wami. Stoję, odarty z tajemnic, obnażony, żebyście mnie wszyscy usłyszeli. Opowiem historię - swoją, swoich przyjaciół, swojej rodziny, swojego miasta, historię naszej piłki też. Może ku przestrodze, może dla samego siebie, dla pewnego oczyszczenia, dla wyrzucenia na zewnątrz tego całego syfu, który noszę w sobie. A może też dla rozrywki? Może ktoś z was po prostu się uśmiechnie? Dużo widziałem, bardzo dużo. Jeśli byliście kiedyś w wesołym miasteczku, a na pewno byliście, wyobraźcie sobie największy możliwy roller-coaster. Z nieba aż do piekła, i nie do końca z powrotem. Tak właśnie wyglądało moje pieprzone życie. Roller-coaster, bez pasów i po torach, które gwarantowały mnóstwo adrenaliny, ale w gruncie rzeczy prowadziły krętą drogą donikąd - napisał we wstępie.
Książka Amy Amy Amy jest pierwszą próbą pełnej odpowiedzi na zadawane przez wszystkich pytanie: ""Co jest nie tak z Amy Winehouse? "" Muzyka odgrywała ważną rolę w domu Winehouse'ów. Janis wspomina, że Mitch zawsze śpiewał dzieciom i zachęcał je do słuchania muzyki. Mitchell i Amy byli ze sobą bardzo blisko, powiedziała ""The Daily Mail"" w roku 2007. Śpiewał jej Sinatrę, a ponieważ zawsze śpiewał, ona też śpiewała, nawet w szkole. Nauczyciele skarżyli się, że robi to na lekcjach. Muzykę jazzową rodzina miała w genach.""
Jak to się stało, że jeden człowiek zrobił tak wiele dla obrony wartości, które są dla nas szczególnie cenne? Żołnierz, parlamentarzysta, premier, mówca, malarz, pisarz, mąż i partyjny przywódca-wszystko to czyni z Winstona Churchilla jedną z najbardziej złożonych i fascynujących osobowości w historii. Znakomity historyk, Paul Johnson w swojej biografii Churchill przedstawia jego elegancko napisany i głęboki portret. Johnson pokazuje kolejne etapy politycznej kariery Churchilla - zaczynając od jego przygód jako młodego oficera kawalerii, służącego w najdalszych zakątkach Imperium Brytyjskiego, skończywszy zaś na opisie wspaniałego przywódcy pierwszych lat Zimnej Wojny. Brytyjski historyk pokazuje w jaki sposób ogromna zdolność do przystosowania się i wrodzona wojowniczość uczyniły z Churchilla polityka, który zdominował większą część XX wieku.
Dziedzictwo Orła Białego to fascynujšca, prawdziwa historia Juliana E. Kulskiego, młodego żołnierza podziemia i bohatera Powstania Warszawskiego, który dzięki ogromnej pasji, inteligencji oraz darowi nawiązywania przyjaźni stał się jednym z czołowych architektów Ameryki. Jako konsultant Banku Światowego odwiedzał najodleglejsze zakątki świata, spotykał na swej drodze królów, szejków i prezydentów. Jako człowiek o nieposkromionej energii przyciągał niesamowite zdarzenia i intrygujące okoliczności, wierząc jednak w przeznaczenie, o czym w pasjonujący sposób opowiada w swojej książce. Arcybogaty i sensacyjny życiorys zilustrowany licznymi fotografiami jest materiałem na kilka filmów (i książek!). Ale jedno ŻYCIE! Książka została poprzedzona przedmową Jana Nowaka-Jeziorańskiego.
Dziedzictwo Orła Białego to fascynująca, prawdziwa historia Juliana E. Kulskiego, młodego żołnierza podziemia i bohatera Powstania Warszawskiego, który dzięki ogromnej pasji, inteligencji oraz darowi nawiązywania przyjaźni stał się jednym z czołowych architektów Ameryki. Jako konsultant Banku Światowego odwiedzał najodleglejsze zakątki świata, spotykał na swej drodze królów, szejków i prezydentów. Jako człowiek o nieposkromionej energii przyciągał niesamowite zdarzenia i intrygujące okoliczności, wierząc jednak w przeznaczenie, o czym w pasjonujący sposób opowiada w swojej książce. Arcybogaty i sensacyjny życiorys zilustrowany licznymi fotografiami jest materiałem na kilka filmów (i książek!). Ale jedno ŻYCIE! Książka została poprzedzona przedmową Jana Nowaka-Jeziorańskiego.
To opowieść o tym, co wydarzyło się w Smoleńsku tuż po katastrofie, gdy biegliśmy w stronę szczątków samolotu, wierząc, że jednak ktoś przeżył. O tym, co działo się tam przez kilka następnych dni. O tysiącach Rosjan, którzy dzień i noc przychodzili, by złożyć biało-czerwone kwiaty. O wciąż zadawanym pytaniu: Jak to możliwe? O niezwykłym, milczącym pożegnaniu prezydenta na pustym lotnisku i o tłumach stojących na trasie przejazdu konduktu z Okęcia do pałacu Namiestnikowskiego. O ludziach, którzy byli tam także potem, gdy miasto zamierało, patrząc na dziesiątki kolejnych trumien. O tym, jak po kilku godzinach od zapalenia pierwszej świeczki na Krakowskim Przedmieściu zapłonęły ich tam tysiące. O pogrzebach, które okryły żałobą tyle polskich miast. Nikt nie wie, co w nas zostanie z tych niezwykłych dni. Czy będziemy lepsi? Czy będziemy inni? Ale na pewno warto te dni pamiętać.
„Kora, Kora. A Planety szaleją” - biografia Kory, jednej z najlepszych wokalistek polskiej sceny rockowej, oparta na wydanej w 1998 r. książce „Kora i Maanam - podwójna linia życia”. Artystka szczerze i otwarcie opowiada w niej o wielu osobistych sprawach i ważnych dla niej kwestiach. W książce „Kora, Kora…” zostały rozwinięte niektóre wątki pojawiające się w wydaniu sprzed ponad 20 lat m.in. dzieciństwo spędzone w domu dziecka, najważniejsze postaci w życiu Kory, stosunek Kory do narkotyków, mniejszości seksualnych i seksu. Pojawiają się także zupełnie nowe – pierwsza miłość, udział artystki w show "Must Be the Music", znaczenie rodziny w jej życiu, narodziny wnuka i wiele innych.
Magdalena Środa o książce: "Kora – kobieta fascynująca, a nawet więcej: kobiecość sama, kobiecość wolna, nieokiełznana i ekspresyjna. A więc: Kora pisze o sobie, dziecku w sobie, kobiecie w sobie, o życiu kobiety i o facetach oraz o sprawach naprawdę
ważnych. Pisze również o sprawach mniej ważnych. Bo któż zna kryteria tego, co naprawdę w życiu ważne?
Ta książka to krótka biografia, zapis pewnego etapu intymno-publicznego życia, ale przede wszystkim opis istotnych warstw naszej rodzimej kultury. To jeden z kluczy do jej zrozumienia, równie niezbędny jak „Wesele” Wyspiańskiego czy „Ferdydurke” Gombrowicza. To również klucz do zrozumienia fenomenu samej Kory.
A kto nie przeczyta, ten trąba!"
Album opowiada o relacjach i spotkaniach Matki Teresy z Kalkuty i Papieża Jana Pawła II. Kolorowe fotografie zilustrowane są fragmentami wypowiedzi papieża i Matki Teresy.
Steve Jobs zmienia świat i bezustannie zaskakuje nowymi pomysłami. Ta książka powie ci, jak być równie kreatywnym jak on.
Apple kierowane przez Steve'a Jobsa to jedna z najbardziej innowacyjnych firm świata. Jej hasło reklamowe - "Pomyśl inaczej" ("Think Different") - to nie slogan, ale przepis na sukces. Dzięki tej książce, ty również możesz go odnieść.
Carmine Gallo sformułował siedem zasad, które stosuje Steve Jobs i które uczyniły go najlepszym menadżerem naszych czasów. Podążając ich tropem, odnajdziesz w sobie potencjał, którego nawet nie podejrzewasz.
Wizjonerski przykład twórcy iPada sprawi, że dowiesz się, jak pokonać najsilniejszych nawet konkurentów, znaleźć rewolucyjne rozwiązania i zdobyć wiernych klientów.
Ta książka powie ci, jak myśleć inaczej. Nie tylko o swojej karierze i wizji świata, ale też o produktach i klientach. Podpowie ci, jak uruchomić swój mózg, mówić "nie" tysiącu niepotrzebnych rzeczy oraz... jak odcisnąć swój ślad we wszechświecie.
Poznaj najbardziej oryginalne i skuteczne strategie szefa Apple.
"Steve Jobs. Sekrety innowacji" to książka, która - niezależnie od tego, co robisz i gdzie pracujesz - obudzi w tobie prawdziwą kreatywność i innowacyjność
Święty Maksymilian Maria Kolbe w świadomości wielu jest przede wszystkim franciszkańskim więźniem obozu koncentracyjnego w Auschwitz, który dobrowolnie oddał swoje życie w zamian za skazanego na śmierć głodową współwięźnia. Ale cale jego fascynujące życie i działanie na rzecz Niepokalanej było jedynie konsekwencja tego wydarzenia z pabianickiej świątyni i spełnieniem intencji, w jakiej odprawił swoją trzecią z kolei Msze Świętą - prośby o łaskę apostolatu i męczeństwa
Fascynująca opowieść o budowniczym, mordercy i wielkiej wystawie, która stała się ich wspólną obsesją. Prawdziwa historia dwóch mężczyzn, architekta i seryjnego mordercy, których losy połączyła ze sobą największa wystawa w amerykańskiej historii: Kolumbijska Wystawa Światowa z 1893 roku, zorganizowana w Chinach i nazywana 'Białym Miastem'. Daniel Hudson Burnham, wybitny dyrektor robót wystawy i twórca wielu ważnych budynków, takich jak Flatrion Building w Nowym Jorku czy Union Station w Waszyngtonie, pokonuje liczne przeszkody i wraz ze swoim zespołem stara się przekształcić podmokły park Jacksona w 'Białe Miasto'...
SZTUKA STYLU: ENCYKLOPEDIA PONAD 160 PROJEKTANTÓW. Słynny brytyjski magazyn I-D po raz kolejny przedstawia najważniejszych światowych projektantów. Od najważniejszych graczy na rynku - Karla Lagerfelda, Johna Galliano i Marca Jacobsa, po wschodzące gwiazdy - Kim Jones i Tess Giberson, marki miejskie i sportowe - A Bathing Ape, Nike, Diesel czy Silas. Moda Dzisiaj 2 jest pełnym przeglądem najlepszych współczesnych projektantów. Moda dzisiaj 2 ilustrowana jest zdjęciami pochodzącymi z archiwum magazynu. Zawiera także przedmowę założyciela I-D Terrego Jonesa oraz esej na temat tego, co kształtuje współczesną modę. Moda dzisiaj 2 jest encyklopedią osobowości mody, portfolio wyobraźni, ale przede wszystkim fotografią zmieniającego się świata ujętą obiektywem ulubionego dziś pisma
Rzecz o górach, wspinaczce, towarzyszących jej sytuacjach absurdalno-ekstremalnych, o naturze ludzkiej, o głupocie i błędach młodości, o ambicji, uporze i strachu... Napisane lekkim piórem, błyskotliwie i z humorem, inteligentnie, ale bez patosu.,,W ciągu tych kilkunastu lat ,,Zwoje: to zaledwie czwarta polska książka w tej serii. Nijakość jakaś wokół nas - zresztą nie tylko w literackim sensie. I miło jest, gdy coś/ktoś się znienacka objawi... "" Stanisław Pisarek
Fryderyk Chopin zgodnie uznawany jest za największego polskiego kompozytora i jednego z największych w historii muzyki światowej. Na amerykańskiej liście największych geniuszy ludzkości końca II tysiąclecia sąsiaduje z Szekspirem i Dantem. Wielki, genialny, niezwykły...Był zarazem człowiekiem z krwi i kości - dowcipnym, czarującym, lecz nie pozbawionym normalnych ludzkich wad i słabości. O takim właśnie Chopinie traktuje ta opowieść.
W mglisty poranek Hape Kerkeling - znany niemiecki komik, zaprzysięgły piecuch - wyrusza w drogę. Czeka go sześć tygodni marszu legendarnym Szlakiem Jakubowym, przez ośnieżone szczyty Pirenejów, Kraj Basków, Nawarrę... Sam na sam ze sobą i jedenastokilogramowym plecakiem zmierza do grobu apostoła Jakuba. Z humorem i wyjątkowym zmysłem dostrzegania tego, co szczególne, Kerkeling opisuje swoje przeżycia. Poznaje zarówno tubylców, jak i współczesnych pątników. Doświadcza samotności i ciszy, wycieńczenia i wątpliwości, ale również gotowości do niesienia pomocy. Zawiera przyjaźnie, przeżywa chwile wynagradzające wszystkie wyrzeczenia i na swój sposób odkrywa zaskakującą bliskość Boga.
W Niemczech sprzedano ponad 2 000 000 egzemplarzy tej książki!
Fragment książki Na szlaku do Composteli
18 czerwca 2001 - Santo Domingo de la Calzada
Jest czwarta nad ranem. Dotychczas nie zmrużyłem oka. Wszystko mnie swędzi, chyba coś mnie pogryzło.
Chociaż skrupulatna zakonnica wie teraz, ile owieczek ma pod opieką, i prawdopodobne smacznie śpi, to jednak jagnię w łóżku numer siedem nie może zasnąć od czasu wieczornej odliczanki, tym bardziej że w pokoju wciąż jest za jasno. Wszystko jest, jak by to powiedzieć, ...syfiaste. Trudno spać w jednym pokoju z siedmioma lokatorami i słyszeć pięćdziesiąt innych osób w pozostałych salach, a jeszcze trudniej czuć ich obecność i zapachy. Na domiar złego moje łóżko stoi tuż przy drzwiach jedynej toalety. Koszmar. Co pięć minut ktoś idzie do klopa i bez przerwy rozlega się łoskot spuszczanej wody. Albo ktoś chrapie, albo wzdycha z braku powietrza, albo mówi przez sen. A jakże - „intensywne spotkanie w schronisku dla pielgrzymów", jak ujmuje to eufemistycznie mój przewodnik.
Mam wrażenie, że wyczuwam dusze innych ludzi, ich troski, pragnienia, tęsknoty. To prawdziwa katorga, jeśli chce się po prostu spać. Nie mam pojęcia, jak się przed tym obronić! Jestem zbyt otwarty!
Schroniska pielgrzymkowe powstały z myślą o tych, którzy nie mają pieniędzy. Dla tych, którzy są kompletnie bez grosza.
To najtańsza możliwość spędzenia urlopu, bo takie noclegi nic nie kosztują. Moja babcia zawsze mawiała: „Darmocha to chłam".
Na dodatek zrobiło się zimno! Chyba postradałem zmysły, decydując się na taki nocleg. Ileż ja mam lat? Piętnaście? Przecież nawet jeszcze w szkole nie cierpiałem schronisk młodzieżowych.
Niby czemu dwadzieścia lat później miałoby to być fantastycznym przeżyciem? Ta ciasnota! Te łazienki! No i pokoje... czy raczej klitki. Szkoda słów. Nie muszę tarzać się w grzybicy innych ludzi, żeby doznać olśnienia! Chociaż podobno grzybica świeci w podczerwieni!
Koniec z tym! Mogę pozwolić sobie na płatny nocleg, więc odtąd znowu będę sypiał w hotelach. Nie potrafię i nie chcę udawać biedaka. Hans Peter, bądź sobą! Ten gość tutaj to nie ty!
Ponieważ i tak nie ma szans na sen, wstaję i pakuję swoje manatki. Annę, jako jedna z niewielu, smacznie śpi. Wychodzę więc bez pożegnania. Wkrótce na pewno wzejdzie słońce. Pośpiesznie przemierzam pokręcony labirynt klasztornych korytarzy i otwieram wielką furtę, która prowadzi do murowanego łącznika do miasta. Bezmyślnie pozwalam na to, by drzwi za mną się zatrzasnęły, i stoję w ponurym tunelu, który 2 jednej strony kończy się drewnianymi wrotami wychodzącymi na ulicę, a z drugiej żelazną furtą wiodącą do klasztornego °grodu. Obydwie bramy są zamknięte na amen. No, jasne, przecież to hiszpański konwent sióstr zakonnych! Również droga powrotna do budynku jest odcięta, bo zamek można otworzyć tylko od środka. Utknąłem w klasztornych murach! A od ulicy dzieli mnie tylko jeden krok.
Miejmy nadzieje, że mniszki to ranne ptaszki. Siedem bitych godzin w łóżku bez zmrużenia oka. Czuję się, jakby wyjęli mnie z wyżymaczki. Cholera jasna!
Nie będę już nigdy nocował w klasztorze ani na podłodze; chyba że nie będzie innej możliwości! Wolę już czuwać lub zdrzemnąć się gdzieś na ławce. Nie wierzę, że Shirley MacLaine spędziła chociaż jedną noc w takim refugio. A jeśli tak, to naprawdę jest szurnięta! Chcę stąd wyjść! Naprzeciwko jest przemiły pensjonat, od którego dzieli mnie tylko pięć metrów.
Kiedy, na miłość boską, otwierają ten klasztor? Koszmar. Zupełnie jak więzienie! Zobaczymy, ile jeszcze będę siedział w tym przedsionku raju. Ani nie jestem w środku, ani na ze-
wnątrz. Zwyczajnie utknąłem. Tym razem dosłownie. Marznę tak upojne dwie godziny.
Punkt szósta jedna z zakonnic wybawia mnie z opresji i wypuszcza na wolność. Ja jednak nie mknę w siną dal, tylko idę wprost do pobliskiego pensjonatu. Tam wykończony padam na świeżo zasłane, czyściutkie, bielusieńkie łóżko i śpię kamiennym snem do jedenastej.
Gdy otwieram oczy, słońce stoi już bardzo wysoko i praży niemiłosiernie. Postanawiam odpocząć jeden dzień w Santo Domingo. Dalszy marsz w tej spiekocie i tak byłby szaleństwem. Włóczę się więc beztrosko cienistymi zaułkami tego cudownego hiszpańskiego miasta i trochę żałuję, że nie mogłem porządnie pożegnać się z Annę.
Nagle w oknie wystawowym jakiejś apteki dostrzegam przypadkiem swoje odbicie. Parskam śmiechem. Niezłe dziwadło! Chude, zarośnięte indywiduum w wyświechtanej, brudnej czapeczce. Nic dziwnego, że Annę się mnie boi! Muszę sobie zaraz kupić nowy kapelusz!
Szukam więc odpowiedniego sklepu i wreszcie znajduję go na obrzeżu starówki. Sympatyczny, żwawy staruszek sprawia takie wrażenie, jakby za szklaną ladą swego wielobranżowego salonu czekał na mnie od lat. Po krótkiej rozmowie natychmiast przystępuje do mierzenia mojej głowy. Nietypowy rozmiar nie pozostawia mi zbyt wielkiego wyboru i po krótkiej naradzie ze sprzedawcą wybieramy zielony bawełniany kapelusz z szerokim rondem.
Gdy decyduję się wyjść stąd już w nowym nakryciu głowy, sklepikarz zaskakuje mnie pytaniem:
- Czy mógłbym zatrzymać pański stary kapelusz? I tak nie będzie pan przecież go już nosić.
Prośba wydaje mi się wprawdzie dziwna, ale skoro nalega... Muszę jednak najpierw zaspokoić ciekawość:
- Co pan zamierza z nim zrobić?
Trochę zażenowany spogląda w sufit:
- Ach, wie pan, zbieram znoszone kapelusze pielgrzymów! Szczęka mi opada, gdy podążam za jego wzrokiem: Nad
nami wisi około setki starych czapek i kapeluszy. Sprzedawca podaje mi flamaster:
- Musiałby go pan podpisać... z datą. W przeciwnym razie będzie bezwartościowy. Ma pan coś przeciwko temu?
Umieszczam więc autograf i datę na swojej spłowialej ba-seballówce, nie mogąc powstrzymać się od komentarza:
- Może uzna pan to za szpanerstwo, ale... to nie pierwszy autograf, jaki daję. W Niemczech jestem postrzegany jako... hm.... gwiazda, to zbyt wiele powiedziane, ale...
- Pan jest znany? To wspaniale. Dzięki temu moja kolekcja będzie jeszcze bardziej wartościowa! - Natychmiast dokonuje dokładnych oględzin nowego eksponatu i jak mały chłopiec cieszy się z czytelności mojego charakteru pisma! - Będę to pokazywać wszystkim Niemcom. Ta czapeczka zawiśnie na honorowym miejscu!
A ponieważ handluje nie tylko kapeluszami, lecz także kosmetykami, daje mi w prezencie dwie tubki kremu Yves Rocher i żegna mnie słowami:
- To zabawne, że wszyscy Niemcy mają tak wielkie głowy jak pan. Za dużo, za dużo myślicie!
I ma rację. Ta przeklęta myśląca maszyna, która bez przerwy usiłuje kontrolować żołądek i serce.
Spróbuję teraz wyłączyć głowę. Pstryk i już. Pójdę do katedry i zaczekam na pianie koguta. Stop, szlaban na myślenie. Dzisiaj liczy się tylko serce!
Podczas mszy w katedrze podobnie jak inni pielgrzymi całuję relikwię świętego Hieronima; nie mam pojęcia, po co. Dziś przecież nie myślę.
Hiszpanie potrafią celebrować mszę! Ale kogut znów milczy jak zaklęty!
Wciąż ciągnie mnie do kościołów, oczywiście również dlatego, że to jedyne chłodne miejsca - żadna klimatyzacja nie może się z nimi równać. Podczas mszy szlifuję przy okazji swój hiszpański; nawet jeśli nie wszystko rozumiem - do czego nota bene niechętnie się przyznaję - wizyta w świątyni działa na mnie krzepiąco.
W drodze powrotnej do hotelu nagle słyszę głośny klakson. Obok mnie zatrzymuje się samochód. To sprzedawca kapeluszy zaprasza mnie do swojej hacjendy na butelkę wina no/a. Serce mi się raduje: chętnie bym z nim pojechał. Ale taka biesiada oznaczać może długą noc, a ja chcę jutro rano wyruszyć dalej. Dziękuję więc za zaproszenie i uprzejmie odmawiam.
Trochę rozczarowany sklepikarz odjeżdża, tymczasem ja wkurzam się na siebie: Dlaczego z nim nie pojechałem? Przecież miałem na to ochotę. Znowu w podjęciu decyzji przeważyła durna głowa!
Mały plac katedralny jest najpiękniejszym zakątkiem w mieście. Siadam więc na schodach ratusza naprzeciwko świątyni i obserwuję wieczorną krzątaninę gołębi. Wśród nich rzuca mi się w oczy jednonogi, śnieżnobiały osobnik, który z powodu kalectwa nie nadąża za pierzastymi kolegami. Porusza się niezdarnie, ale zarazem tchnie - o ile to w przypadku ptaka w ogóle możliwe - dumą i dostojeństwem. Jestem pod wrażeniem. W pobliskiej piekarni kupuję trochę chleba i ostrożnie próbuję nawiązać z nim kontakt. Podczas gdy pozostałe gołębie płochliwie przede mną uciekają, biały inwalida podchodzi coraz bliżej, aż wreszcie je mi z ręki.
Potem syty radośnie grucha. Dobrze wiedział, że jeśli minio kalectwa chce przeżyć, nie pozostaje mu nic innego, jak zbliżyć się do niebezpiecznie wyglądającej wielkiej istoty. Dzielny gołąb. Wmawiam sobie, że wzbudził podziw i zazdrość wśród swoich kompanów.
Mój wszechwiedzący przewodnik mówi, że pielgrzymka tym szlakiem to droga ku oświeceniu.
Ja jednak jestem przekonany, że to droga bez gwarancji takiego oświecenia. Tak samo jak urlop nie daje gwarancji odpoczynku. Owszem, nie robię sobie zbyt wielkich nadziei, ale oświecenie nie byłoby takie złe! Cokolwiek by to oznaczało!
Wyobrażam sobie oświecenie jako bramę, przez którą trzeba przejść. Prawdopodobnie nie wolno się jej bać, a jednocześnie nie powinno się jej chcieć przekroczyć za wszelką cenę. Może im obojętniej się te podwoje mija, tym szybciej i łatwiej dokonuje się oświecenie?
Lepiej nie tęsknić za tym, co znajduje się za bramą, i nie nienawidzić tego, co jest przed nią. To nieistotne. Może radość życia to właśnie obojętność? Żadnych oczekiwań, żadnych obaw.
Obawy prowadzą do rozczarowań. Rozczarowania budzą obawy, a obawy to kolejne oczekiwania. Nadzieja powoduje strach, strach zaś rodzi nadzieję. Obojętność? Hm, filozofii mi się na starość zachciało...
Obejrzałem na mapie jutrzejszą trasę. Nie powinna być zbyt męcząca. Zajmie około siedmiu i pół godziny.
Konkluzja dnia:
Otwórz serce i ucałuj dzień!
,,Nie było mnie przy moich pierwszych narodzinach. Moje ciało przyszło na świat 26 lipca 1937 roku w Bordeaux. Tak mi powiedziano. Jestem zmuszony w to wierzyć - sam nie mam z tamtych chwil żadnych wspomnień.Pamiętam za to swoje drugie narodziny. Pewnej nocy obudziłem się, a moje łóżko otaczali uzbrojeni mężczyźni. Przyszli po mnie, chcieli mnie zabić. Tamtej nocy rozpoczęła się moja historia"".Boris CyrulnikBoris Cyrulnik po raz pierwszy zdecydował się opowiedzieć tę wstrząsającą historię. Talent pisarza przywołuje emocje ocalonego. To książka o tym, jak społeczny obraz tragedii konstruuje indywidualne wspomnienia. I o tym, jak sięganie pamięcią do złamanego przez wojnę dzieciństwa pomaga przekroczyć cierpienie i odpowiedzieć na wołanie życia.Niezwykła, przejmująca opowieść, która odbije się echem w każdym z nas.
Autoportret Marka Hłaski i jedna z najbardziej zakręconych powieści o PRL-u. Nawet esbecy szukający haków na Marka Hłaskę czytali ,,Pięknych dwudziestoletnich"" jak autobiografię. Wybrali wszystkie przestępcze czyny, które sobie przypisał, i wysłali tę litanię do Komendy Wojewódzkiej MO we Wrocławiu. Milicjanci nie znaleźli jednak żadnych śladów przestępczej działalności młodego pisarza.
Kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi w 2010 roku była wyjątkowa z wielu powodów. Poprzedzające ją tragiczne wydarzenia warunkowały jej specyficzny charakter. Podczas „kampanii w cieniu zdarzeń nadzwyczajnych” wizerunki pretendentów do urzędu prezydenta odgrywały nie mniej ważną rolę jak ich poglądy i programy wyborcze. W książce omówiono dwa kluczowe aspekty kampanii wyborczej: kreowanie wizerunków kandydatów przez sztaby wyborcze oraz sposób prezentowania kandydatów przez media. Autor uwypuklił rolę mediów, będących zarówno narzędziem sztabów wyborczych, jak i samodzielnym podmiotem kampanii.
Autorka ze swadą pisze o swoich hazardowych (lecz nie tylko takich...) doświadczeniach. Dowiadujemy się, jakie automaty znaleźć można było niegdyś w kasynach, które odwiedzała, jakie są zasady równych gier popularnych w jaskiniach hazardu, jakie perypetie przydarzają się grającym i jak pogodzić się ze zmiennymi humorami dobrej passy. Ruletka, blackjack, poker (ale i bingo czy kości) - a do tego masa dygresji, zabawnych anegdot i obserwacji na temat ludzkiej natury.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?