Pierwsze całościowe wydanie zapisków prymasa Stefana Wyszyńskiego z lat 1948–1981, unikatowe świadectwo niestrudzonej działalności prymasa oraz niekwestionowanego autorytetu społecznego i rzecznika praw narodu. W ramach zainaugurowanej serii ukaże się 27 tomów, niemal każdy z nich dotyczy kolejnego roku życia prymasa Wyszyńskiego. Edycja możliwa dzięki współdziałaniu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Instytutu Prymasa Wyszyńskiego i Instytutu Pamięci Narodowej.
Publikacja w ramach centralnego projektu badawczego IPN „Władze komunistyczne wobec Kościołów i związków wyznaniowych w Polsce 1944–1989”
***
Osobiste zapiski pro memoria pozostawione przez kard. Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski, są dokumentem wyjątkowym, stanowią bowiem spisywane niemal z dnia na dzień unikatowe świadectwo jego niestrudzonej działalności prymasowskiej w latach 1948–1981. Ze stronic tych przemawia sam Prymas Tysiąclecia, każdym zdaniem dając świadectwo tego, jak rozumiał swoją odpowiedzialność za Kościół i Naród. Można pokusić się o stwierdzenie, że zapiski są źródłem na tyle ważnym, iż mogą wpłynąć na zmianę spojrzenia historyków na okres komunizmu w Polsce. Opinię tę potwierdza wielu badaczy epoki. Rzadko też mamy do czynienia ze źródłem porównywalnym z tymi zapiskami: tak obszernym i szczegółowym (składają się na nie tysiące kart odręcznych, codziennych notatek prymasa), obejmującym tak długi okres, bo ponad trzydzieści lat, a wreszcie sporządzonym przez człowieka tak wielkiego formatu. (Z przedmowy bp. Jana Kopca, przewodniczącego Rady Programowej)
Pierwsze całościowe wydanie zapisków prymasa Stefana Wyszyńskiego z lat 1948–1981, unikatowe świadectwo niestrudzonej działalności prymasa oraz niekwestionowanego autorytetu społecznego i rzecznika praw narodu. W ramach zainaugurowanej serii ukaże się 27 tomów, niemal każdy z nich dotyczy kolejnego roku życia prymasa Wyszyńskiego. Edycja możliwa dzięki współdziałaniu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Instytutu Prymasa Wyszyńskiego i Instytutu Pamięci Narodowej.
Publikacja w ramach centralnego projektu badawczego IPN „Władze komunistyczne wobec Kościołów i związków wyznaniowych w Polsce 1944–1989”
PIERWSZA BIOGRAFIA KSIĘDZA JANA KACZKOWSKIEGO
Co sprawiło, że wikary z niewielkiej miejscowości na Kaszubach stał się najbardziej rozpoznawalnym duchownym w kraju?
Kochała go cała Polska. Chętnie opowiadał o swoim życiu, walce z rakiem i założonym przez siebie hospicjum. Ale czy znaliśmy go naprawdę?
Przyjęcie do seminarium dzięki protekcji znanego polityka, rozpacz po przybyciu do Pucka, wpływanie na lokalne wybory, tęsknota za ojcostwem i skomplikowane relacje z „synkami” oraz kulisy konfliktu z arcybiskupem – to tylko kilka z mniej znanych faktów, które złożyły się na historię Jana Kaczkowskiego w równym stopniu, co rola „onkocelebryty”.
Tysiące godzin pracy. Setki przejechanych kilometrów. Stu kilkudziesięciu rozmówców. Zdobyte zaufanie rodziny. Niepublikowane dotąd fotografie. Przemysław Wilczyński stworzył obraz człowieka, który według księdza Adama Bonieckiego „uratował honor polskiego kapłaństwa”.
Przemysław Wilczyński – dziennikarz „Tygodnika Powszechnego". Autor głośnego wywiadu z księdzem Kaczkowskim Sklepany przez Kościół. Laureat Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Trzykrotny laureat Nagrody Dziennikarzy Małopolski. Współautor książki Broad Peak. Niebo i piekło opisującej kulisy tragicznej polskiej wyprawy z marca 2013 r.
Hiperpodróż autora Głodu śladami wykluczenia, biedy i cierpieniaMartn Caparrós na zlecenie Organizacji Narodów Zjednoczonych ma w krótkim czasie odwiedzić kilkanaście miejsc na świecie. W każdym z nich spotyka się z ludźmi naznaczonymi migracją. To ofiary wykluczenia i wojen. Zadaniem argentyńskiego dziennikarza jest spisanie przeprowadzonych rozmów i nadanie im formy obiektywnych reportaży.Coś jednak każe reporterowi postępować niezgodnie z narzuconymi odgórnie instrukcjamiKiszyniów w Mołdawii. Natalia przeszła piekło. Jej mąż sprzedał ją albańskim handlarzom żywym towarem. Trafiła do domu publicznego w Libanie. Udało jej się uciec, teraz próbuje zapomnieć.Monrovia w Liberii. Richard jako jedyny ocalały członek rodziny nie otrzymał amerykańskiej wizy, marzy o tym, aby uciec z kraju, w którym przeżył kilka wojen domowych. Widział, jak rebelianci zabijali bliskie mu osoby i wypijali ich krew.Amsterdam. Jadiya jest Holenderką urodzoną w rodzinie marokańskich imigrantów. Ma dwie ojczyzny, ale żadna z nich nie chce jej w pełni zaakceptować.Martn Caparrós w Księżycu okazuje się reporterem w najwyższej formie. Podobnie jak w głośnym Głodzie także w tej książce poszerza granice gatunku. Argentyńczyk opowiada historie spotkanych ludzi i miejsc, a jednocześnie zastanawia się nad sobą. Czy on człowiek Zachodu kiedykolwiek zrozumie, co to znaczy być wykluczonym? Jak zachować się w obliczu takiego cierpienia? I dlaczego pod jednym księżycem dzieją się tak nieprawdopodobne rzeczy?Wstrząsająca i jak zawsze w przypadku Caparrósa bardzo potrzebna książka.
Seria „Dziennikarze – Twórcy – Naukowcy" podejmuje niezwykle interesujący temat funkcjonowania wymienionych środowisk w systemie totalitarnym.
Tom poświęcony strukturom partyjnym, aparatu bezpieczeństwa i cenzury oraz ich przedstawicielom, którzy zajmowali się środowiskami twórczymi, naukowymi i dziennikarskimi w PRL.
Autorka analizuje proces przemian, jakim podlegała pamięć o Carlu Marii Spletcie, który pełnił funkcję biskupa gdańskiego i administratora apostolskiego diecezji chełmińskiej w okresie II wojny światowej. Jest to postać, wokół której przez lata nagromadziło się wiele odmiennych opinii – pozytywnych i negatywnych. Jak stwierdza jeden z recenzentów: „publikacja z jednej strony stanowi bardzo interesującą formę biografii znaczącej postaci historycznej, z drugiej zaś strony jest ważnym elementem debaty historycznej nad pojęciem pamięci historycznej o ludziach, wydarzeniach i zjawiskach społeczno-politycznych”.
Niedzisiejszy duch teatru
Kiedy ćwierć wieku temu udało mi się namówić na zwierzenia Bogdana Paprockiego, wspomniał w rozmowie o propozycji z New York City Opera, którą otrzymał w latach pięćdziesiątych, gdy polscy artyści pojechali z Halką do USA. — Postawiono mi warunek — dodał — że jeśli wrócę do kraju, propozycja przestanie być aktualna. Odpowiedziałem bez zastanowienia, że nawet boso i o suchym chlebie, ale wolę zostać w domu. To Opera Śląska nas tak ukształtowała, tam czuliśmy się najszczęśliwsi.
Książka Alana Misiewicza pozwala zrozumieć ów fenomen Opery Śląskiej, która dla wielu najwybitniejszych polskich artystów była najważniejszym miejscem na ziemi. Z rozmów zebranych w tej książce wyłania się obraz Opery Śląskiej cenniejszy niż z wielu okolicznościowych i wartościowych wcześniejszych wydawnictw, dokumentujących jej ponad 70-letnią historię. Oprócz wykazu premier, śpiewaków, reżyserów czy dyrygentów jest bowiem coś, co nazwać należy duchem teatru. I on został przywołany w tych rozmowach.
Jest to duch niedzisiejszy, ale nadal niezmiennie ważny dla efektu artystycznego najwyższej jakości. Zastanawiając się zaś, czy można w naszych czasach znaleźć taki teatr, przypomniałem sobie z kolei rozmowę z Mariuszem Kwietniem, odnoszącym dziś sukcesy w mieście, które 60 lat temu nie skusiło Bogdana Paprockiego. — W nowojorskiej Metropolitan nauczyłem się współbrzmienia z innymi śpiewakami i odpowiedzialności za doskonałość całego spektaklu — mówił nasz znakomity baryton. — Tam rzadko zdarzają się wieczory jednej gwiazdy. Spektakl to nie recital.
Owa zbiorowa kreacyjność wyróżniała Operę Śląską od początku jej działalności. W Nowym Jorku osiąga się ją, zapraszając gwiazdy z całego świata. Bytom miał swych artystów na stałe, dlatego do każdego spektaklu w bogatym repertuarze mógł zaoferować dwie lub trzy równorzędne, świetne obsady. Oczywiście, działo się to w czasach, kiedy polscy śpiewacy nie mogli swobodnie podróżować po świecie i decydować o swym losie. Opera Śląska dawała im jednak w zamian coś bezcennego: poczucie więzi bez zawiści i rywalizacji.
Klimat niezwykłej atmosfery, owej współodpowiedzialności za kształt spektaklu, który tak ceni w Metropolitan Mariusz Kwiecień, nie zaginął w Bytomiu i w naszych czasach, kiedy niewielu artystów chce spędzić całe twórcze życie w jednym miejscu. Ale nawet ci, którzy w Operze Śląskiej znajdują jedynie krótki przystanek, potrafią to docenić. Mówi o tym Alanowi Misiewiczowi na przykład Romuald Tesarowicz. Należy życzyć Operze Śląskiej, by niepowtarzalny urok jej miejsca kusił kolejne pokolenia artystówd
Jacek Marczyński
Spis treści
Wstęp Jacka Marczyńskiego
Niedzisiejszy duch teatru
Syn chórzystów
obserwuje powojnie:
Janusz Wenz
Sentyment lwowski:
Marek Brzeźniak
Tenor bohaterski:
Bolesław Pawlus
Signore Ochman
na szczytach świata:
Wiesław Ochman
Niewiedza stosowana:
Magda Hiolski
Głos ma się tylko jeden, ale
na emeryturze piję już nawet
koniak i whisky:
Henryk Grychnik
Cudne dziecko Drzewieckiego:
Henryk Konwiński
Taniec uczy elegancji:
Elżbieta Rynwid-Mickiewicz
Czasami chce mi się krzyczeć:
Aleksandra Kozimala-Kliś
Udręka z medycyną. Cwani agenci:
Romuald Tesarowicz
Z batutą pod pachą:
Krzysztof Dziewięcki
Pieśń o Vittorii:
Marianna Mirocha
Nie miałem odwagi
wejść na Karajana:
Tadeusz Serafin
Kulturalnie zerkamy
przez dziurkę od klucza:
Beatrycze Widera
Spis ilustracji
Książka Geralda Peary'ego jest zbiorem wywiadów z Quentinem Tarantino przeprowadzonych w różnych momentach jego kariery. Tarantino. Jego nazwisko to klasa sama w sobie w świecie filmu. Wyrazisty w słowach pasjonat i mistrz sztuki filmowej. Otwarty, entuzjastyczny i chętny do dzielenia się swoją miłością do filmu jest wymarzonym rozmówcą dla dziennikarzy. W chronologicznie postępujących po sobie wywiadach opowiada o własnych filmach, o fascynacji innymi reżyserami i filmami, a także o swoim niezwykłym życiu. Szczerze mówi o tym, jak dorastał w Los Angeles, wychowany przez samotną matkę, pół Indiankę plemienia Cherokee. O powodach, dla których rzucił szkołę i poszedł na kursy aktorskie. O tym kiedy postanowił zostać reżyserem. I dodaje, że gdyby nie pasja filmowa, na pewno nie pracowałby na poczcie ani nie byłby sprzedawcą telefonów.. skończyłby w więzieniu. W polskim wydaniu zdecydowaliśmy się na otwarcie tego tomu rodzimym akcentem prezentujemy rozmowy z reżyserem przeprowadzone przez krytyka filmowego Janusza Wróblewskiego.
Książka poświęcona jest ezoterycznym nurtom funkcjonującym w III Rzeszy, a zwłaszcza w SS. Wiązały się one z planowaną przebudową świata i zastąpieniem chrześcijaństwa przez nową religię, obficie czerpiącą z inspiracji dawnymi wierzeniami germańskimi i okultyzmem. Ośrodkiem tych działań był tytułowy zamek Wewelsburg, docelowo mający być centrum nazistowskiego Watykanu. Opisano jednak także inne, konkurencyjne nurty niemieckie, które również próbowały stworzyć nowe religie. Nie wszystkie były związane z ideologią nazistowską, a niektóre zawierają wręcz ciekawe inspiracje rozwoju duchowego.
Tematem książki nie jest ocena dokonań czy też błędów Kazimierza jako władcy, ale przedstawienie go jako mężczyzny uwikłanego w liczne związki z kobietami. Ten donżuan z krwi i kości, miał wiele kochanek, które według Długosza, porozmieszczał w licznie budowanych przez siebie zamkach, jak również cztery żony i popełnił podwójną bigamię, a pojęcie wierności małżeńskiej było dla niego co najmniej abstrakcyjne. Publikacja przedstawia losy czterech kolejnych żon króla Kazimierza: litewskiej księżniczki Aldony, która na chrzcie przyjęła imię Anna i którą poślubił wyłącznie na rozkaz ojca, nieszczęsnej Adelajdy Heskiej, która nie potrafiła obdarzyć go upragnionym dzieckiem, morganatycznej małżonki, pięknej mieszczki Krystyny Rokiczany oraz ostatniej towarzyszki życia monarchy - młodziutkiej Jadwigi Żagańskiej. Obrazu dopełniają sylwetki jego dwóch kochanek Cudki oraz słynnej żydowskiej dziewczyny Estery, co do istnienia której po dziś dzień toczą się zaciekłe spory. Wszystko to zostało opisane z uwzględnieniem realiów politycznych ówczesnych czasów, jak również obyczajowości średniowiecznej, ze sposobem, w jaki żyjący wówczas ludzie traktowali sprawy seksu, na czele.
Gawęda historyczna o trzech pokoleniach wielkiej krakowskiej rodziny malarzy: Juliusza, Wojciecha i Jerzego Kossaków, mających trwałe miejsce w polskiej kulturze. Kossakowie malowali powstania narodowe, epopeję napoleońską, walki I wojny światowej. Autor znakomicie oddaje atmosferę kolejnych epok, przytacza liczne anegdoty, zdradza tajemnice dynastii Kossaków, która swój patriotyzm i umiłowanie ojczyzny wyraża nie tylko pędzlem. Klan Kossaków znany był także dzięki znakomitym piórom wnuczek Juliusza: Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Magdalenie Samozwaniec oraz kolejnym pokoleniom – m.in. Simonie Kossak.
Ta książka nie jest biografią, na takie pewnie przyjdzie jeszcze czas. To zapis długich rozmów z wielkim artystą, ale przede wszystkim z człowiekiem, który skromnie twierdzi, że jego życiem rządzi przypadek, i umie z tego życia czerpać garściami ze wstępu Agaty Napiórskiej.Józef Wilkoń mistrz ilustracji i rzeźby, autor scenografii i gobelinów, historyk sztuki. Także mistrz życia. Opowiada o dzieciństwie podczas okupacji (Kiedy dziś opowiadam o wydarzeniach, które decydowały o życiu i śmierci, widzę, że wtedy przyjmowałem je zwyczajnie. Z wojny nie wyniosłem trwałych kompleksów i lęków), nauce, domu i rodzicach (Jeśli jest we mnie trochę dobroci, jest to dobroć odziedziczona po matce. Choć po ojcu też, on był cholerykiem o złotym sercu). Oraz o roli przypadku w jego życiu:Niektórzy wykluczają przypadek i uważają, że organizują sobie życie według planu, bo ich zdaniem przypadkowo oznacza byle jak. Planowanie życia tak jakby się zakładało plantację?To nie dla niego. Józef Wilkoń zbyt wiele razy w życiu doświadczył wpływu przypadku, żeby nie wierzyć w jego moc. Kiedy patrzy na świat, na wszechświat, widzi, że wszystko jest wypadkową zdarzeń i sumą przypadków. Opowiada o przypadku w malarstwie, w rzeźbie, w ilustracji książkowej. Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie zaliczał w tej samej klasie z Franciszkiem Starowieyskim i Romanem Cieślewiczem. Znany przede wszystkim jako ilustrator licznych książek dla dzieci, tak opowiada o swoich obrazach:Kreska zamaszysta, ale ruch musi być precyzyjny jak u chirurga. Od dawna urzekały mnie praceo zdecydowanej formie, wynikającej z dynamicznego ruchu ręką. Zwróciłem uwagę na biegłość mistrzów japońskich, którzy duży pędzel maczany w wodzie zamieniali w precyzyjne narzędzie. Docenia też prace polskich twórców ilustracji:W ilustracji polskiej było coś charakterystycznego, odrębnego to za sprawą malarzy zyskała taką oryginalność w świecie, coś, co różniło ją od ilustracji europejskiej, niemal dosłowne związki z malarstwem, bogactwo struktury i technika stricte wyjęta ze studium malarstwa.Sam siebie zaskoczył, odnajdując się w niezwykle wymagającej formie artystycznej, jaką jest rzeźba: Uwielbiam drewno, jego aksamitność, bogactwo zmian, szlachetność. Cięcie piły i uderzenia siekiery. Tak powstał tur, większy niż żywy. Jak sam tłumaczy: Nie rozumiałem, dlaczego ja, urodzony jako malarz, u schyłku życia zaczynam na poważnie rzeźbić. Sam jestem tym szczerze zaskoczony. W końcu uwierzyłem w to, że mogę być także rzeźbiarzem. Są i tacy, którzy wolą moje rzeźby od ilustracji. Ja lubię i jedno, i drugie.Rzadko w jego pracach pojawiają się ludzie, natomiast portrety psychologiczne zwierząt mówią wiele o człowieku. Przede wszystkim inspiruje go natura wspomnienia z dzieciństwa, przyroda, malownicze pejzaże.Przypadek w życiu osobistym miał znaczenie. Jego matka mówiła, że jest urodzony w czepku. I rzeczywiście tak było, są na to dowody: te jego przypadki były szczęśliwe.Urodził się 12 lutego 1930 roku w Bogucicach koło Wieliczki. Mieszka i pracuje w Zalesiu Dolnym. Miał w swoim życiu kilkaset wystaw zbiorowych i indywidualnych i dostał dziesiątki nagród i wyróżnień. Należy do grona najwybitniejszych polskich artystów zajmujących się ilustracją. Na jego dorobek w tej dziedzinie składa się blisko dwieście książek, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. W grudniu 2009 roku powstała fundacja Arka im. Józefa Wilkonia, zajmująca się ochroną i promocją dorobku artystycznego Józefa Wilkonia i ogólnych wartości związanych ze sztuką piękną, a w szczególności z ilustracją i sztuką edytorską.Bycie dobrym człowiekiem powinno być normą, przeciętną. Ale nie chcę robić wrażenia, że na ten temat wiem więcej niż inni. Raz jest lepiej, raz gorzej, nie ma o czym mówić Józef WilkońAgata Napiórska, urodzona w Grudziądzu w 1983 roku, dziennikarka i tłumaczka, autorka książki Jak oni pracują. Na co dzień redaktorka naczelna i wydawczyni magazynu Zwykłe Życie. Mieszka w Warszawie.
Mawiał: „Czym promieniujemy, tym się nasycamy”. Stefan Ossowiecki (1877 – 1944), głoszący te słowa, promieniował dobrem. Swoje jasnowidzenie traktował jako dar Wielkiego Ducha. Pomagając innym dzielił się tym, co otrzymał. Arystokraci, mężowie stanu, artyści, zwykli ludzie widzieli w nim geniusza, giganta wśród znawców nadświadomości . Polak urodzony w Rosji, odkryty przez Żyda, wielbiony w Europie, zakochany w ludzkości. O nim oraz o jego barwnych i przełomowych czasach jest to opowieść.
Niniejsza publikacja zawiera materiały z konferencji „Książka dawna i jej właściciele – stan badań, opracowanie, perspektywy”, zorganizowanej w 2016 roku przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich we współpracy z Consortium of European Research Libraries. Sympozjum dotyczyło badań proweniencyjnych prowadzonych w europejskich bibliotekach naukowych, publicznych i kościelnych. Badania te umożliwiają rekonstrukcję księgozbiorów historycznych oraz pozwalają na prześledzenie dziejów niemal każdej książki i jej obiegu społecznego.
W tomie pierwszym zebrano artykuły poświęcone zespołom proweniencyjnym w zbiorach starych druków największych polskich bibliotek oraz teksty poruszające problematykę związaną z badaniami i opracowaniem inkunabułów.
W tomie drugim zamieszczono teksty poświęcone właścicielom książek żyjącym w różnych epokach (od średniowiecza po wiek XIX), a także wyniki badań kolekcji kościelnych i klasztornych, polskich księgozbiorów historycznych przechowywanych w Rosji i Szwecji, metod opracowania dawnych kolekcji we Francji, ekslibrisów oraz rynku antykwarycznego starych druków.
„ESTRADA we Wrocławiu 1945–2000” z cyklu Bogusław Klimsa prezentuje: „MUZYKA ROZRYWKOWA we Wrocławiu 1945–2000”. Barwne i czarno-białe fotografie. Liczne ilustracje, rysunki (Jerzy Potyrała), faksymile dokumentów, afiszy i plakatów. Liczy 407 stron i waży 2 kg 257g. Opisuje wrocławskie przedsiębiorstwa estradowe, twórców i wykonawców rozrywki, kabarety, estradowe zespoły muzyczne, lokale gastronomiczne miasta i ich muzyków (klezmerzy). Przybliża początki stereofonicznych nagrań studyjnych we wrocławskim radiu, eksperymenty z kwadrofonią oraz kultową audycję STUDIO 202. Odnotowuje powstałe w tym okresie piosenki o Wrocławiu. Cała monografia, na ponad 900-stronach zawiera prawie wszystko co było ważne i czym w tych latach charakteryzowała się rozrywka we Wrocławiu.
Autorem wszystkich rysunków jest Jerzy Potyrała.
„Estrada we Wrocławiu 1945-2000” jest trzecim (ostatnim) tomem 3-tomowego wydawnictwa „Muzyka rozrywkowa we Wrocławiu 1945-2000”
Kukuczka
Ten portret legendarnego himalaisty to coś więcej niż rzecz o determinacji i górach. "Kukuczka" to zapierająca dech opowieść o granicach ryzyka, które bywają granicami człowieczeństwa.
Spod zamarzniętych powiek
Ta książka to pierwsza pełna opowieść Adama Bieleckiego o jego drodze z rodzinnych Tychów na szczyty najwyższych gór świata. To także hołd dla bohaterów i twórców polskiego himalaizmu zimowego.
Na przełomie lat 60.i 70. XX wieku przez społeczeństwo Stanów Zjednoczonych przeszło tornado zmian. Zamieszki w Detroit, wojna w Wietnamie, hasła make love not war czy flower power podczas hipisowskich wieców, panoszące się rasizm, homofobia i szowinizm. Odpowiedź Nowego Jorku na wszystko, co działo się w tych latach, mogła być tylko jedna – awangardowa, wulgarna, pozbawiona zasad i zdrowego rozsądku. Punk. Jedna z najważniejszych subkultur w historii, która wywarła ogromny wpływ na modę, kulturę i sztukę, choć paradoksalnie jej u podstaw leżała jedynie kontestacja rzeczywistości bez politycznego zaangażowania.
Kultowa książka Legsa McNeila (założyciela pisma „Punk”) oraz Gillian McCain to pierwszy i jedyny tak obszerny zapis historii punka w Stanach Zjednoczonych, przedstawiony w absolutnie nowatorskiej formie. Wypowiedzi najważniejszych postaci nowojorskiej sceny – od Andy’ego Warhola i protopunkowych MC5, The Stooges czy Velvet Underground, przez awangardowy teatr queerowy, bywalców CBGB, Patti Smith, Richarda Hella i New York Dolls, aż po schyłkowy okres lat 70., świadków słynnej historii Sida i Nancy czy odchodzących ze sceny ojców założycieli, bez cenzury wprowadzają nas w pełne seksu, narkotyków i rock’n’rolla sale zadymionych klubów i ciasnych nowojorskich mieszkań.
„Please kill me. Punkowa historia punka” stanowi najpełniejszy zapis historii narodzin i upadku jednego z najradykalniejszych ruchów kontrkulturowych w historii muzyki, sztuki i filmu. To również doskonała podróż do narkotycznego Nowego Jorku lat 60. i 70., gdzie poezja mieszała się z papierosowym dymem, a gitarowe sprzężenia wibrowały w zagubionych duszach „pustej generacji”.
„To pierwsza książka w historii, która opowiada o tym, jak było naprawdę.” William S. Burroughs
„Prowokacyjne szaleństwo napędzane narkotykami […]. Lektura tej książki to jazda bez trzymanki.” Robert Christgau, „The New York Times Book Review”
„Jako ktoś, kto doświadczył tych szalonych lat w Nowym Jorku, mogę bez wahania powiedzieć, że McNeil i McCain w stu procentach oddają niesamowitą atmosferę lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.” James Wolcott, „The New Yorker”
„„Please kill me” może sprawić, że uronisz łzę zarezerwowaną dla wzruszeń przy lekturze wierszy zapomnianych poetów, ale przede wszystkim będziesz płakał ze śmiechu. Do bólu szczera, fascynująca i szczegółowa historia punka. Bez żadnej cenzury.” „Rolling Stone”
„Ta książka, pozbawiona historycznego patosu i muzycznego bałwochwalstwa, jako jedyna tak dokładnie opisuje zachwycający styl „pustego pokolenia”, o którym śpiewał Richard Hell.” „MOJO”
„Bezczelna i hałaśliwa wyprawa na ciemną stronę mocy, pełną skandalizujących opowieści, wypełnionych niekończącym się seksem, narkotykami i rock’n’rollem.” „PAPER”
„„Please kill me” to szokujące i zakulisowe spojrzenie na życie tych, którzy przetrwali burzliwe lata siedemdziesiąte.” „New York Post”
„„Please kill me” to raj dla fana ruchu punkowego. Kilkaset stron wypowiedzi najważniejszych postaci tej sceny, doskonale zredagowanych przez McCain i McNeila.” Greil Marcus, „Interview Magazine”
Książka Miry Marcinów, zawierająca antologię rodzimych tekstów z dziedziny psychopatologii, jest pierwszą próbą stworzenia archeologii polskiego szaleństwa.
Księgi polskich obłąkanych XIX stulecia nie ma. Gdyby jednak istniała, trzeba by jej szukać gdzieś pomiędzy Liber chamorum, spisem luźnych ludzi czy katalogiem przypłotnic. Mieszkańcom szalonych kamienic, czubkom, smutnodurnym, ludziom zadumowym należałoby się jednak szczególne miejsce w tym konglomeracie wykluczonych. Historia polskiego szaleństwa w XIX wieku jest bowiem historią bezprecedensowej medykalizacji. Wiek XIX uznał prawo do choroby umysłowej, ale to wiek XX i XXI całkowicie utożsamił szalonego z „chorym na szaleństwo”.
Obłęd, szaleństwo, pomieszanie zmysłów to mroczne i budzące lęk aspekty ludzkiej kondycji, które potrafią nas także pociągać, uwodzić i intrygować. Niezwykła książka Miry Marcinów bezpiecznie prowadzi nas do wrót duchowego Hadesu, gdzie po przeżyciu katharsis zostajemy przywróceni samym sobie. Pozwala nie tylko zapoznać się z niemal nieznaną, a przecież fascynującą przeszłością rodzimej psychopatologii, ale w niebagatelny sposób przyczynia się także do wzrostu naszego samopoznania.
dr hab. Bartłomiej Dobroczyński, Instytut Psychologii UJ
W kwietniu 1821 roku ks. Samuel Sachs wygłosił w wieluńskim kościele swoje pierwsze kazanie. Potem jednak przeprowadzono remont, tak iż pierwsze nabożeństwo ewangelickie zostało w nim odprawione dopiero 14 grudnia 1821 roku.
Od samego początku w parafii wieluńskiej dominował język polski: nabożeństwa odprawiano i kazania wygłaszano po polsku i tylko raz w miesiącu odbywała się liturgia w języku niemieckim. Działo się tak dlatego, że posługujący się językiem polskim ewangelicy należący do parafii uczęszczali do tutejszego kościoła, podczas gdy mieszkający w okolicy Wielunia ewangelicy niemieckojęzyczni (chociaż również należeli do wieluńskiej parafii) spotykali się w swoich domach modlitwy lub kaplicach i rzadko bywali w kościele.
Na nabożeństwa do Wielunia w latach 1820-1822 przyjeżdżali również ewangelicy z Czarnego Lasu, a po wybudowaniu domu modlitwy w tej miejscowości dojeżdżał tam duchowny z Wielunia, który od 1845 roku stał się filiałem ewangelickiej parafii wieluńskiej. Czarnolescy ewangelicy byli potomkami osadników niemieckich przybyłych na te ziemie na przełomie XVIII i XIX wieku.
Samuel Sachs ubiegał się o pracę w Wieluniu od 1820 roku, jednak jego powołanie na urząd pastora przeciągnęło się w czasie. 16 sierpnia 1823 roku zdał egzamin pro ministerio, czyli drugi egzamin konsystorski. 1 listopada 1823 roku odbyły się w parafii wieluńskiej wybory. Jego kontrkandydatem był pastor Freytag (nie znamy imienia), który z dwudziestu ośmiu głosów elektorów decydujących o wyniku wyborów otrzymał zaledwie cztery. Po wyborach Samuel Bogumił Sachs został uroczyście ordynowany przez pastora Karola Gottlieba Bartscha z Władysławowa (koło Konina) 28 marca 1824
(Fragment książki).
O rodakach za granicą – błyskotliwy i niebanalny zbiór obserwacji, anegdot i opowieści Krystyny Mazurówny
Ekscentryczna, barwna, intrygująca. Krystyna Mazurówna ma wiele wcieleń i ról. W swojej najnowszej książce słynna tancerka i choreografka dzieli się swoim doświadczeniem emigrantki – ale nie tylko swoim. Z przymrużeniem oka, czasem z lekką ironią obserwuje naszych za granicą – w Paryżu, Nowym Jorku, w Brukseli. Jakie są nasze wspólne cechy? Jakie śmiesznostki? Jak sobie radzimy poza granicami ojczyzny? O wszystkim tym pisze Mazurówna. Szczerze, dowcipnie i z wdziękiem.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?