Władysław Zawistowski uprawia literaturę od pół wieku. Jako poeta debiutował w 1975 roku - wierszem "Październik w opałach", zamieszczonym w bydgoskim tygodniku "Fakty", jako dramaturg sztuką "Wieloryb", wystawioną przez Ryszarda Majora w sopockim Teatrze Kameralnym w 1979 roku. Był członkiem grupy literackiej Wspólność. Wydał siedem tomów wierszy. Jest także autorem kilkunastu dramatów i słuchowisk oraz innych utworów literackich. Od wielu lat Radio Gdańsk nadaje jego gawędy historyczne. Obecne wydanie "Sztandaru z ortalionu" ukazuje się w pięćdziesiątą rocznicę poetyckiego debiutu Władysława Zawistowskiego.
Wrzesień 1990 roku w Berlinie. Dzielący miasto mur odszedł już w przeszłość i tylko parę dni pozostaje do podpisania traktatu, który zjednoczy Niemcy. W Europie Wschodniej trwa rozpad reżimów komunistycznych i dokonuje się przejście do demokracji. W dobie historycznego przełomu krzyżują się w Berlinie ścieżki Erzsbet, trzydziestoparoletniej węgierskiej aktorki, i Stefana, kilka lat od niej starszego polskiego dziennikarza. Obydwoje są na życiowym zakręcie. Lata ich młodości dobiegły kresu, a młodzieńcze marzenia nie spełniły się. Ona obawia się, że nie dostanie już wielkiej roli w teatrze lub filmie, on wie, że partyjny dziennik, dla którego pracował, wkrótce upadnie, a w nowych szeregach czwartej władzy może zabraknąć dla niego miejsca. Czy berlińskie spotkanie stanie się dla nich czymś więcej niż tylko ucieczką od codzienności?
Monografia jest próbą kompleksowego przedstawienia kontratypu ryzyka sportowego jako instytucji zwalniającej od odpowiedzialności karnej. Przeanalizowano w niej kluczowe dla tej tematyki problemy i wskazano sposoby ich rozwiązania, dążąc przy tym do utrzymania spójności na gruncie teoretycznym. Autor omawia prawnokarne związki ryzyka i sportu, szczególną uwagę poświęcając możliwościom wykorzystywania kontratypów pozaustawowych. Przedstawia własne spojrzenie na przesłanki służące wyznaczeniu granic tytułowej figury prawa karnego oraz prezentuje skutki prawne wynikające z jej stosowania. Treści zawarte w pracy mogą zainteresować wszystkich zastanawiających się, dlaczego bójka pseudokibiców na gołe pięści znajduje się w sferze zainteresowania organów ścigania, podczas gdy skomercjalizowana konfrontacja prowadzona w bliskiej temu formule już nie, i czy tak być powinno.
Podręcznik ten stara się odejść od tradycji opracowań, które powszechną historię ustrojów państwowych sprowadzały do zbioru luźno ze sobą powiązanych kilku historii narodowych (historia ustroju Anglii, Francji, Niemiec, Rosji, później także USA). Historia powszechna przyjmować chyba powinna perspektywę porównawczą i rozszerzać pole widzenia. Inną ambicją tego podręcznika było zwrócenie większej uwagi na funkcjonowanie opisywanych instytucji politycznych w praktyce. Jak się wydaje, jest to bardziej pouczające niż przesadnie szczegółowy opis owych instytucji abstrahujący od tego, jak one rzeczywiście działały. Konwencja niektórych podręczników (nie tylko polskich) przyjmuje odmienny punkt widzenia; ich autorzy zdają się mówić swym czytelnikom: nie pokażemy wam wprawdzie, jak ten pojazd jeździ i dlaczego, ale za to opiszemy go aż do najmniejszej śrubki.
Podręczników, jak wiadomo, nie czyta się dla przyjemności. Uciążliwość ich lektury może być jednak większa lub mniejsza. Starałem się, aby konwencja pisarska przyjęta przeze mnie w jakimś stopniu tę dolegliwość zmniejszyła.
Jan Baszkiewicz
To praca, która ma duże znaczenie dla pamięci historycznej i polskiego dziedzictwa narodowego. Polska klasa polityczna bardzo różnie zachowywała się po 1 września 1939 r. W tym okresie próby Wiktor Maleszewski udowodnił, że był patriotą, który kwestie samorządności i pomocy drugiemu człowiekowi cenił wyżej niż własne bezpieczeństwo. W konsekwencji nie uciekł on z Wilna podczas okupacji, aktywnie pomagał wewnętrznym uchodźcom wojennym []. My wszyscy - obywatele III RP - mamy wobec takich osób dług wdzięczności i prof. Przemysław Dąbrowski spłaca go, przywracając pamięć o tej wybitnej postaci okresu międzywojennego. Z recenzji wydawniczej dr. hab. Karola Łopateckiego, prof. UwB
W jednym z esejów profesor Joseph Weiler przekonywał do otwarcia refleksji prawniczej na analizę społecznej i politycznej rzeczywistości. Autorzy tekstów zawartych w niniejszej monografii mieli podobną intuicję i podjęli problematykę wolności religijnej z intencją zbadania tego, jak ten fundamentalny rodzaj wolności funkcjonuje na poziomie państwowym i europejskim i jaka jest relacja między tymi poziomami. W centrum zainteresowania autorów znajduje się funkcjonowanie polskiego standardu ochrony wolności religijnej, jego porównanie do modelu niemieckiego i odpowiedź na pytanie, jaki sens ma proces europeizacji wolności religijnej.Kazimierz Michał Ujazdowski
Zgodnie z artykułem 4 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, lekarz musi wykonywać swój zawód nie tylko z należytą starannością oraz zgodnie ze wskazaniami wiedzy medycznej, ale również kierując się zasadami etyki zawodowej. Zasady te zostały skodyfikowane w ramach Kodeksu Etyki Lekarskiej. Powstał w ten sposób dokument zawierający normy, których naruszenie może narazić lekarza na odpowiedzialność zawodową, skutkującą w pewnych przypadkach nawet pozbawieniem prawa wykonywania zawodu. I chociaż Kodeks Etyki Lekarskiej nie jest źródłem prawa powszechnego, to do zawartych w nim regulacji odwołują się również sądy orzekające w sprawach cywilnych, karnych i pracowniczych."Komentarz do Kodeksu Etyki Lekarskiej" pod redakcją prof. Oktawiana Nawrota oraz dr Artura de Rosier uwzględnia zmiany w KEL, które weszły w życie po 1 stycznia 2025 r. Dotyczą one tak ważnych kwestii jak zastosowanie w diagnostyce i terapii sztucznej inteligencji, telemedycyny, relacji lekarzy z przemysłem medycznym, postępowania wobec chorych znajdujących się w stanie terminalnym czy zachowania tajemnicy lekarskiej.Publikacja ukazała się pod patronatem Naczelnej Izby Lekarskiej.
Wychodzę z założenia, że dwa czynniki wyznaczają aktualność pisarstwa Adolfa Bocheńskiego. Pierwszym z nich jest agresja Rosji przeciw Ukrainie. Adolf Bocheński był prekursorem polskiej polityki wschodniej, pierwszym publicystą, który w sposób pogłębiony wyjaśnił pozytywny sens istnienia niepodległej Ukrainy dla bezpieczeństwa Polski. Drugim istotnym argumentem przemawiającym za przypomnieniem twórczości Bocheńskiego jest wzrastające znaczenie potencjału instytucjonalnego państwa. Adolf Bocheński nie godził się na destrukcję demokracji parlamentarnej. Uważał, że najlepszą odpowiedzią na autorytaryzm jest rządna demokracja. Był zdania, że można stworzyć syntezę sprawnej i stabilnej władzy wykonawczej przy respekcie dla podziału władzy i poważnej roli parlamentu. Dobre i sprawne państwo nie powinno budować swej siły kosztem niezależności sądownictwa, ciał pośredniczących i samorządu terytorialnego. Przeciwnie, może czerpać energię z żywotności tych instytucji i różnorodności kulturowej kraju. /ze Wstępu/
Zimą 1972 roku w swoim domu na Wybrzeżu umiera dobiegający osiemdziesiątki Leopold Merst, potomek rodziny galicyjskich Żydów. Wnuk, który mieszkał z nim pod jednym dachem, nie potrafi pogodzić się z tym, że całe bogate życie dziadka rozpłynie się w niebycie. Sięgając do rodzinnych opowieści, starych zdjęć i listów, historycznych książek i dokumentów przystępuje do pisania wspomnień niejako w zastępstwie zmarłego. W ten sposób zdarzenia sprzed dziesięcioleci przeplatają się ze współczesnością, tworząc fascynującą obejmującą całe stulecie opowieść o losach polsko-żydowskiej rodziny. Dariusz Filar łączy w swej opowieści różne światy: polski i żydowski. Jego książka utwierdza mnie w dwóch przeświadczeniach. Po pierwsze, że polskość ze swej istoty jest hybrydowa i na tym zasadza się jej piękno i bogactwo. Po wtóre, że Polacy i Żydzi nigdy się duchowo i mentalnie nie pogodzą, dopóki my Polacy nie uznamy zagłady narodu żydowskiego, która dokonała się na naszych oczach, za część naszej własnej historii, za naszą polską tragedię. Jarosław Kurski, autor książki Dziady i dybuki Szklanki żydowskiej krwi po prostu świetnie się czyta, tak pomysłowo poprowadzona jest ta opowieść. Jej finał niesie ze sobą mądre przesłanie, że powinniśmy dojrzewać do stawania się tym, kim naprawdę jesteśmy. Jarosław Zalesiński, autor książki ""Wiersze ostateczne""
Powieść historyczna, której akcja rozgrywa się w starożytnej Jerozolimie i Rzymie za czasów panowania cesarza Tyberiusza. To barwny obraz świata podzielonego społecznie, politycznie i religijnie, a także opowieść o zdradzie, zemście i miłości. Książka niezwykła również ze względu na osobę jej autora. Jerzy Stegner (1923-1993) urodził się w rodzinie warszawskich luteran. W 1950 roku przeniósł się wraz z żoną i córką do Gdyni, gdzie do emerytury pracował jako ekspert skór surowych, pełniąc funkcję dyrektora Portowej Składnicy Surowców Skórzanych. Miał dwie wielkie pasje, które nie miały nic wspólnego z jego aktywnością zawodową. Interesowała go judaistyka - język hebrajski, jidysz, historia starożytnego Izraela, a także kultura przedwojennych Żydów warszawskich. Drugą pasją Jerzego Stegnera była literatura, pisał "do szuflady" opowiadania i powieści. Jedna z nich - "Żydówka Noemi" - ukazała się drukiem w roku 2010, wzbudzając żywe zainteresowanie czytelników.
Dariusz Filar wraca z kolejną powieścią. Jej bohaterem jest stary malarz, który dokonuje rozrachunku z życiem. Z jego pamięci wyłaniają się obrazy odległych zdarzeń. Niektóre przeniósł na płótno, inne chciałby namalować, ale wie, że już na to za późno, nie zdąży. Krok po kroku odtwarza drogę, którą przebył, aby stać się artystą. Nie miał wystaw w najsłynniejszych galeriach świata, nie słyszał błagań marszandów o choćby jedno płótno albo teczkę grafik, nie przewracał kart wpływowych pism poświęconych sztuce, w których na kredowym papierze zreprodukowano jego prace. Z drugiej strony - całe swoje życie poświęcił sztuce. Żył sam, lecz nie samotny. Wchłaniał świat, patrzył i tworzył. Budził zainteresowanie i czasem kupowano jego obrazy. Żył ze sztuki, a sztuka była jego życiem. Czy to było dobre życie?
""Na mieliźnie"" to kolejna książka Dariusza Filara poświęcona gospodarczym i społecznym skutkom rządów Zjednoczonej Prawicy. Filar nie ma wątpliwości, że po siedmiu latach podążania błędnym kursem Polska znalazła się u progu katastrofy. Pisze m.in. o malejącej stopie inwestycji, o pogłębiającym się zadłużeniu państwa i galopującej inflacji, o niewydolności państwowych instytucji, o ubóstwie, które dotknęło znaczną część naszego społeczeństwa, o trudnej sytuacji sektora energetycznego i o problemach, wobec których stoi polskie rolnictwo, a także o narodzinach nowej elity gospodarczej, czerpiącej korzyści z państwowych spółek. Czy uda nam się zejść z mielizny? Autor daje nieco nadziei w zakończeniu książki, wskazując na konkretne działania, które mogłyby na powrót wprowadzić polską gospodarkę na właściwą drogę. Żeby takie działania podjąć, politycy sprawujący w przyszłości władzę musieliby jednak odrzucić centralistyczno-etatystyczne ciągoty i zrezygnować z rujnującego ekonomicznie populizmu. ""Książka Dariusza Filara to dowód na to, jak znakomite rezultaty daje połączenie talentu literackiego i zdolności analitycznych. Gorąco polecam"". Leszek Balcerowicz ""To książka dla każdego, kogo interesuje i martwi stan polskiej gospodarki. Czytelnik znajdzie w niej przenikliwe i bardzo aktualne omówienie głównych błędów polityki gospodarczej. I jest to przedstawione w mistrzowskiej formie językowej"". Jerzy Hausner
Monografia "Natura - Użyteczność - Wolność. Wczesny utylitaryzm brytyjski wobec instytucji rodziny i małżeństwa" autorstwa dr. Łukasza Mirochy stanowi dojrzałe i wartościowe opracowanie naukowe, które wnosi oryginalny wkład w badania nad filozofią utylitaryzmu oraz historią doktryn prawnych dotyczących rodziny. Praca wyróżnia się nowatorskim ujęciem i jest oparta na szerokiej bazie źródłowej i aktualnej literaturze. Mirocha stawia jasno zdefiniowane tezy i sukcesywnie je weryfikuje w kolejnych rozdziałach, by w zakończeniu przedstawić syntetyczne wnioski potwierdzające zasadność swoich hipotez./dr hab. Martyna Łaszewska-Hellriegel, prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego/W recenzowanej książce cieszy mnie również i to, że autor eksploruje doktryny etyczne jako uprawnione instrumenty badania prawa, w tym przypadku prawa rodzinnego. Prawne regulacje małżeństwa czy rodziny mają swe materialne źródło w etyce. Jej zbadanie przyczynia się do ich lepszego zrozumienia i wyjaśnienia. Książka zawiera więc potężny ładunek heurystyczny./dr hab. Maciej Chmieliński, prof. Uniwersytetu Łódzkiego/
Pracę Artura Fala należy traktować jako niezwykle ciekawą analizę instytucji arbitrażu w ramach krajowych postępowań dyscyplinarnych w sporcie. Autor łączy perspektywę teoretyka prawa z doświadczeniem profesjonalisty rozumiejącego specyfikę prawa sportowego oraz samego sportu. Dzięki temu monografia, którą stworzył, oprócz niewątpliwych walorów poznawczych i naukowych, ma istotne znaczenie praktyczne dla szeroko pojętego rynku sportowego jako ważnego elementu globalnej gospodarki.
/dr hab. Michał Leciak, prof. UMK/
Edward Wende (1936-2002) - należy do panteonu polskiej palestry. Obrońca w procesach politycznych w drugiej połowie lat 70. i 80. XX wieku. Bronił tych, z którymi później budował wolną, demokratyczną Polskę, między innymi Bronisława Geremka, Janusza Onyszkiewicza czy Leszka Moczulskiego. Jego życie, zarówno zawodowe, jak i prywatne, zmienił proces zabójców księdza Jerzego Popiełuszki. Wraz z adwokatami Janem Olszewskim, Andrzejem Grabińskim i Krzysztofem Piesiewiczem był pełnomocnikiem oskarżycieli posiłkowych. W latach 90. zabiegał o ukaranie inspiratorów zabójstwa.Obok pracy adwokackiej równie istotna była dla niego rola parlamentarzysty. Był senatorem I i II kadencji senatu oraz posłem III kadencji sejmu. Dwukrotnie piastował funkcję sędziego Trybunału Stanu.Książka ukazuje obraz kogoś, kto przez całe życie wierzył, że prawo służy walce o godność i sprawiedliwość. Wspomnienia rodziny i przyjaciół dopełniają portret człowieka bezkompromisowego, odważnego i prawego, ale też pełnego pasji, towarzyskiego i kochającego życie.
Przed Państwem tomik rycin, szkiców i tekstów wykreowany przez kilkoro dysydentów przyrodniczych z Gdańska i okolic. Swoista "baza danych" kontestująca rabunkową gospodarkę leśną i hobbystyczne myślistwo w Polsce. Iwonka rysowała. Po jednej rycinie dołożyli Leszek i Mateusz. Sławek pisał. Aniela i Dana obejrzały i przeczytały. Kto nas nie zna, nie wie - jesteśmy wszyscy mocno spokrewnieni. Łączy nas także formalne lub duchowe, bądź i formalne i duchowe pokrewieństwo z wieloma szlachetnymi Osobami wymienionymi, mniej lub bardziej transparentnie, w tym opracowaniu. Jak i z tymi, które ze względów technicznych, nie zostały tutaj wyeksponowane. Wspólny mianownik tej puli osób jest jeden - troska o przyrodę. /Iwona i Sławomir Zielińscy/
Książka „Ikony ewolucji. Nauka czy mit?” stanowi błyskotliwą analizę dziesięciu najbardziej znanych świadectw, które w powszechnej opinii potwierdzają słuszność darwinizmu i są traktowane jako ikony ewolucji. Są to m.in.: darwinowskie drzewo życia sporządzone na podstawie odkrytych skamieniałości, homologia kończyn kręgowców, rysunki Ernsta Haeckla ukazujące podobieństwa między embrionami różnych form życia, skamieniałość archeopteryksa, a także znane zięby Darwina z wysp Galapagos.
Autor książki, biolog Jonathan Wells, podkreśla, że przedstawione ikony ewolucji są niezgodne z danymi empirycznymi, a także wskazuje, że niektóre zostały nawet celowo sfałszowane, jak na przykład rysunki Haeckla, które – w jego opinii – są sporządzone w taki sposób, aby uwiarygodnić teorię Darwina. Wells zastanawia się, dlaczego ryciny niemieckiego badacza nadal pojawiają się w akademickich podręcznikach do biologii, skoro już dawno ustalono, że ich treść jest niezgodna z rzeczywistością. Zdaniem autora „Ikon ewolucji” zaistniała sytuacja wynika z bezkrytycznego stanowiska wobec teorii ewolucji Darwina.
Amerykański uczony twierdzi, że zdyskredytowane ikony należy albo wykreślić z podręczników, albo zachować je w formie przykładów dawnych świadectw na rzecz darwinizmu, które obecnie nie mogą być traktowane jako wiarygodne dane empiryczne. Jeżeli omawiane przykłady staną się jedynie częścią historii nauki, to jaka jest rzeczywista wartość darwinizmu, skoro jego najważniejsze ikony nie świadczą o tym, o czym świadczyć powinny?
Matematyk i filozof William A. Dembski w książce „Wnioskowanie o projekcie. Wykluczenie przypadku metodą małych prawdopodobieństw” zastanawia się, jak możemy rozpoznać zdarzenia będące skutkiem działania inteligentnych przyczyn i odróżnić je od zdarzeń spowodowanych niekierowanymi przyczynami naturalnymi. Jeśli nie będziemy znać historii przyczynowej, jak możemy określić, czy mamy do czynienia ze skutkiem działania przyczyny inteligentnej? W odpowiedzi na te pytania, autor przedstawia czytelnikowi wiarygodną metodę wykrywania przyczyn inteligentnych, czyli wnioskowanie o projekcie.
Propozycja Dembskiego nosi nazwę „filtra eksplanacyjnego” i jest to obecnie najbardziej znane narzędzie wykrywania projektu. Zgodnie z tym ujęciem stwierdzenie projektu możliwe staje się dopiero po zastosowaniu trójstopniowej analizy, w trakcie której należy wykluczyć możliwość, że badane zjawisko jest wynikiem działania konieczności lub przypadku. Jeżeli badane zjawisko nie mogło powstać na skutek znanych nam praw przyrody, a prawdopodobieństwo jego przypadkowego powstania jest zbyt małe, to, jak twierdzi Dembski, jesteśmy na dobrej drodze do wykrycia projektu. Ostatnim etapem analizy jest próba określenia, czy przedmiot badań przejawia wzorzec, który wskazuje na działanie istot inteligentnych – wzorzec ten nazywany jest specyfikacją.
Według argumentacji autora zaproponowane przez niego narzędzie w gruncie rzeczy nie jest nową metodą wykrywania projektu. Ludzie nieustannie milcząco odróżniają skutki działania przyczyn inteligentnych od zdarzeń przypadkowych. Zasługą autora jest przedstawienie tej metody w sposób sprecyzowany i sformalizowany, a także zwrócenie uwagi, że procedura wykrywania projektu jest powszechna w nauce i życiu codziennym. Z wnioskowaniem o projekcie spotykamy się w różnych dziedzinach nauki, takich jak: kryminalistyka, medycyna sądowa, kryptografia i archeologia. Jest to także powszechna praktyka w programie poszukiwania inteligencji pozaziemskiej (SETI). Skoro praktyka rozpoznawania projektu jest tak popularna i w wielu przypadkach skuteczna, to dlaczego nie rozszerzyć jej również na inne dziedziny nauki, jak biologia i kosmologia?
„Wnioskowanie o projekcie” to wnikliwa i prowokacyjna książka, która szczególnie zainteresuje filozofów nauki, epistemologów i logików, badaczy zajmujących się rachunkiem prawdopodobieństwa i teorią złożoności oraz statystyków. Jest to pozycja przeznaczona również dla tych czytelników, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o sposobach funkcjonowania nauki.
Seria Inteligentny Projekt to pierwsza tak ambitna i bogata propozycja na polskim rynku wydawniczym, w ramach której ukazują się książki dotyczące teorii inteligentnego projektu – Intelligent Design (ID).
Autorzy zastanawiają się: czy różnorodność życia na Ziemi może być wyjaśniona wyłącznie przez procesy czysto przyrodnicze? Czy złożone struktury biologiczne mogły powstać drogą przypadku i konieczności, bez udziału inteligencji? Czy Ziemia jest tylko jedną z wielu niczym niewyróżniających się planet?
Teoria inteligentnego projektu jest ogólną teorią rozpoznawania projektu i ma szerokie zastosowanie w takich dziedzinach nauki, jak kryminalistyka, historia, kryptografia, astronomia i inżynieria. Seria Inteligentny Projekt pokazuje, że koncepcja ID powinna być stosowana również w zagadnieniach pochodzenia i rozwoju różnych form życia, a także w próbie zrozumienia nas samych.
Wśród zachowanych tekstów Karola Darwina znajduje się niedokończony rękopis liczący aż 300 000 słów planowana kontynuacja O powstawaniu gatunków. Rękopis ten, o roboczej nazwie Natural Selection [Dobór naturalny], miał dostarczyć niepodważalnych, empirycznych dowodów na potwierdzenie twórczej mocy doboru naturalnego. Taki właśnie cel postawił sobie Darwin, który uważał, że O powstawaniu gatunków to zaledwie pośpieszne streszczenie jego przełomowej teorii. Jednak nigdy nie ukończył obiecanego tomu i nigdy też nie wyjaśnił czytelnikom, dlaczego tak się stało. Ta tajemnicza decyzja od lat intrygowała historyków nauki.W tej książce, będącej pasjonującym śledztwem historyczno-naukowym, autor zagłębia się w korespondencję Darwina, jego prywatne notatki i w niedokończony rękopis. Odkrywa przy tym niewygodną prawdę: Darwin porzucił swój projekt, ponieważ nie zdołał znaleźć wystarczających dowodów empirycznych, które w jednoznaczny sposób potwierdziłyby jego teorię. To, co zaczęło się jako ambitna próba naukowego udowodnienia doboru naturalnego, z czasem przerodziło się w naukowy blef.
Autorem książki Czarna skrzynka Darwina. Biochemiczne wyzwanie dlaewolucjonizmu jest Michael J. Behe, amerykański biochemik.Pierwsze,anglojęzyczne wydanie ukazało się w 1996 roku nakładem wydawnictwa FreePress.Już we wstępie autor podkreśla, że literatura naukowa zawiera wieleopisów tego, jak coś funkcjonuje (np. Układ Słoneczny). Amerykańskiego uczonegointeresuje jednak pochodzenia tego, co już istnieje. Behe kieruje swoją uwagę naświat przyrody ożywionej w mikroskali i zastanawia się, czy życie na poziomiemolekularnym, czyli jak pisze fundament życia, może zostać wyjaśnione napodstawie losowych mutacji i doboru naturalnego.Autor prezentowanejpublikacji argumentuje, że niektóre układy biologiczne zwane przez niegomechanizmami molekularnymi posiadają pewną cechę, która nie może zostaćwyjaśniona naturalistycznie. Behe ma na myśli nieredukowalną złożoność. Zgodniez tym ujęciem, układ nieredukowalnie złożony składa się z wielu wzajemniedopasowanych części, które pełnią określoną funkcję. Usunięcie chociażby jednegoelementu powoduje, że układ przestaje być funkcjonalny. Uczony twierdzi, żeukłady tego typu nie mogły powstać na gruncie darwinowskiej ewolucjikumulatywnej postępującej małymi krokami, ale są świadectwem inteligentnegoprojektu. Amerykański biochemik omawia w tym kontekście między innymi przykładwici bakteryjnej, która składa się z około 50 różnych typów białek i służybakteriom jako swego rodzaju silnik obrotowy. Nie mogła ona, jak argumentujeBehe, powstać drogą stopniowych przekształceń, ponieważ na wcześniejszychetapach nie pełniłaby swojej funkcji. Aby zobrazować swój pogląd, uczonyposłużył się przykładem struktury nieredukowalnie złożonej stosowanej w życiucodziennym. Mianowicie standardowa pułapka na myszy musi od razu posiadaćwszystkie elementy w odpowiednim ułożeniu, ponieważ w innym przypadku niepełniłaby określonej funkcji polegającej na łapaniu myszy.Warto zaznaczyć,że Behe jest ewolucjonistą, ale niedarwinowskim. Akceptuje on pogląd owspólnocie pochodzenia, lecz odrzuca twierdzenie o przypadkowych mutacjachmogących doprowadzić do powstania złożonych struktur biologicznych. KsiążkaCzarna skrzynka Darwina zawiera pozytywną argumentację na rzecz teoriiinteligentnego projektu.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?