Zmysłowa podróż przez kontynent tętniący muzyką i miłością.
Dzień, w którym Laurentina postanowiła odnaleźć swego prawdziwego ojca, był dniem jego śmierci. Faustino Manso, słynny wędrowny muzyk i uwodziciel, zostawił jednak w Afryce siedem żon i osiemnaścioro dzieci. Laurentina wyrusza tropem jego miłosnych podbojów. Odnajduje każdą z ukochanych kobiet Faustina i poznaje historie naznaczone namiętnością i bólem rozstania. Odkrywając burzliwe życie ojca, składa w całość okruchy prawdy o swoim życiu, tożsamości i korzeniach. Zostawia wielkomiejski chaos, by dotrzeć tam, gdzie łatwiej oddzielić prawdę od kłamstwa, rzeczywistość od fikcji.
Żony mojego ojca to podróż w głąb nieznanej Afryki, świata barwnych postaci, egzotycznych smaków i dźwięków zasłyszanych w zadymionym klubie jazzowym. To zmysłowa i hipnotyzująca opowieść o kobietach, muzyce i magii Czarnego Lądu.
Spotkanie z wciąż żywą myślą ks. Tischnera
Ksiądz Józef Tischner był nie tylko znanym i lubianym publicystą, ale przede wszystkim cenionym duszpasterzem i duchowym autorytetem. Zrozumieć własną wiarę to dwa cykle artykułów: pierwszy: Wiara szuka rozumienia - został opublikowany na początku lat 90. na łamach „Gazety Wyborczej”, drugi - Rozmowy rekolekcyjne - w latach 70. ukazywał się w miesięczniku „W drodze”. Oba stanową cenną i zwięzłą prezentację myślenia religijnego ks. Tischnera. W cyklu pierwszym autor tłumaczy, czym jest wiara i jak odróżnić tę prawdziwą (wiarę w Boga) od jej surogatu („wiary w wiarę”). W drugim omawia zasadnicze treści wiary chrześcijańskiej (albo szerzej - biblijnej), pytając przede wszystkim o „twarz biblijnego Boga”.
Ta niewielka książka jest zaproszeniem do rekolekcji z ks. Tischnerem - do spotkania z jego wciąż żywą myślą.
Wyjątkowe kompendium dla rodziców bombardowanych przez swoje dzieci różnymi trudnymi pytaniami, m.in.: Dlaczego nie mogę robić tego, co chcę? Dlaczego niektórzy ludzie są niegrzeczni? Jak się urodził świat? Co to jest śmierć? Książka została podzielona na tematyczne rozdziały, każde pytanie jest przedstawione w formie historyjki obrazkowej, a obok znajduje się kolorowa ilustracja ułatwiająca dziecku zrozumienie trudnych kwestii. Na końcu znajduje się spis krótkich komentarzy do każdego rozdziału, wyjaśniających rodzicom postrzeganie problemu przez dziecko oraz praktyczne wskazówki pedagogiczne.Wszystko to sprawia, że O Grzesiu... jest wyjątkową pozycją na polskim rynku książki dziecięcej - pięknie ilustrowana i atrakcyjna dla dzieci, a jednocześnie praktyczna dla rodziców zaskakiwanych przez dociekliwość ich pociech.
Kiedy byłam małą dziewczynką, wierzyłam w to, co ciągle mi powtarzano: że jestem zła i zasługuję na tortury, bo jestem dzieckiem szatana...
Alloma Gilbert była jedną z ofiar fanatyczki religijnej, która zadawała swoim adoptowanym dzieciom ogromne cierpienie. Książka Gilbert to poruszająca i niezwykle szczera opowieść o drodze z piekła do normalności.
Fragment książki Ocal mnie od złego
ROZDZIAŁ 6
NOWA RELIGIA
Kiedy złe traktowanie przez Eunice Sarah, Thomasa i mnie zaczęło się powtarzać, rozpoczynając się od razów i uderzeń w twarz, a kończąc ciosami w głowę, moi rodzice, zupełnie nieświadomi tego, co się dzieje w domu przy George Dowty, wprowadzili się do mieszkania w tym samym dużym wiktoriańskim domu, który opuściła moja babcia, przenosząc się do miejsca, w którym miała odtąd mieszkać, gdy miałam około czterech lat. Rodziców widziałam jeszcze tylko kilka razy, a wówczas, z obawy przed srogą karą, która wymierzyłaby mi Eunice, wolałam im nie wspominać, że spotyka mnie coś złego. W owym czasie dotarło już do mnie, że poza domem oczekuje się ode mnie zachowania bez zarzutu i wielkiej skromności,
zwłaszcza że wszędzie towarzyszyła nam Eunice, która obserwowała każdy grymas mojej twarzy i rejestrowała każde moje słowo, wskutek czego, wysunąwszy się nieco z szeregu, musiałabym potem słono za to zapłacić. Na sposób myślenia Eunice i na ewangeliczny jeżyk, którego używała, na jej wywody na temat diabła i złych duchów miała wpływ jej dziwaczna interpretacja wiary świadków Jehowy. Wiara stanowiła znaczną część jej życia, a wkrótce stała się znaczą częścią również i mojego, gdyż niedługo potem jak Thomas i ja zamieszkaliśmy w jej domu, Eunice zaczęła zabierać nas na spotkania świadków Jehowy. Już wcześniej wierzyłam w Jezusa, gdyż uczono mnie o Nim w mojej pierwszej szkole. Jako mała dziewczynka naprawdę uważałam, że kocham Jezusa. Ale nie wystarczyło to Eunice, która chciała, by wszystkie jej dzieci podzielały jej przekonania religijne. Thomas i ja byliśmy nowicjuszami w sferze tej religii i Eunice powtarzała nam, że wywodzimy się od satanistów; mieliśmy uczestniczyć razem z nią w spotkaniach religijnych, by podjąć próbę ocalenia naszych przesiąkniętych złem dusz.
Eunice uczęszczała na odbywające się w Tewkesbury spotkania świadków Jehowy trzy albo cztery razy w tygodniu, zabierając nas wszystkich ze sobą. Chodziliśmy na niedzielne spotkania w Sali Królestwa, w czasie których słuchaliśmy mowy wygłaszanej przez starszego zboru oraz studiowaliśmy numery „Watchtowera". W tygodniu odbywały się jeszcze trzy inne spotkania: jedno, w trakcie
którego szkolono dorosłych w zakresie głoszenia religii metodą domokrążców; we wtorki Eunice szła do domu pewnego małżeństwa, w którym zbierały się małe grupy, by razem studiować książki religijne; w czwartki zaś udawała się do Sali Królestwa, żeby posłuchać wystąpień na temat przemawiania w miejscach publicznych.
W czasie tych spotkań nam, dzieciom, zawsze kazano siedzieć w milczeniu i dobrze się zachowywać; podczas gdy dorośli zgłębiali księgi, my udawaliśmy, że studiujemy nasze. W jednej z książek wyczytałam, że Jezus nie został ukrzyżowany, wbrew temu, czego uczono mnie w szkole, lecz że umarł na słupie, co wydało mi się dziwaczne i niepokojące.
Czasami dostawałam książkę z obrazkami zawierającą historie z Biblii, choć w owym czasie czytałam już dość dobrze. Ale obrazki dostarczały mi przynajmniej przez pewien czas jakiejś rozrywki. W końcu jednak spotkania te zupełnie mnie znudziły i bardzo nie lubiłam sytuacji, kiedy miałam czytać jakiś paragraf z książki, a potem mówić na ten temat przed zgromadzonymi. Nazywało się to „wyjaśnianiem". Bardzo się bałam tego „wyjaśniania" i byłam wtedy bardzo skrępowana, zwłaszcza że Eunice wbijała wtedy we mnie swój stalowy wzrok, tylko czekając, aż popełnię błąd, za który mogłaby mnie potem ukarać w domu.
Świadkowie Jehowy uczyli nas, że Jezusa nie należy czcić ani się do Niego modlić, ponieważ jest On synem Boga, lecz nie jest równy Bogu, a wskrzeszony został jedynie duchowo. Nie wierzą w piekło ani w to, że ludzie mają nieśmiertelną dusze, która po ich śmierci trafia do nieba. Jednak ludzie mogą zostać wskrzeszeni przez Boga. Wiele też rozprawiano o tym, że żyjemy w czasach ostatecznych, że zbliża się Armagedon, a kiedy nadejdzie, jedynie sto czterdzieści cztery tysiące namaszczonych trafią do nieba. Pozostali świadkowie Jehowy (wraz z resztą ludzi) będą żyli w raju, tu, na ziemi.
Obchodzenie dni świątecznych, takich jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, a nawet urodziny, było zakazane z racji ich pogańskiej genezy. Świadkowie Jehowy nauczali również, że w miarę możliwości powinniśmy utrzymywać kontakt jedynie z członkami sekty, ograniczając do minimum styczność ze „światem zewnętrznym" i innymi ludźmi. Wszystkich świadków Jehowy trzeba było nazywać „bratem" albo „siostrą", chociaż nie byli naszą prawdziwą rodziną.
Dziwaczny bzik Eunice na punkcie religii stanowił dla niej dogodny pretekst do ciągłego dręczenia nas, mieszkających z nią dzieci. Eunice uporczywie tłumaczyła nam, że dyscyplina jest częścią religii. Sądzę jednak, że dyscyplina dla samej dyscypliny była religią Eunice, która mówiła, że muszę być grzeczna, że muszę być uczciwa, że nie wolno mi kłamać, w przeciwnym razie umrę. Jej wyjaśnienia dotyczące wszystkiego, co wiązało się ze świadkami Jehowy, były zawsze bardzo dramatyczne, pełne grozy i wszelakich okropności. I nie chodziło tylko o to, że umrę, ale o to, że umrę naprawdę straszną, powolną i bolesną śmiercią. Eunice roztaczała wizje pełne piekielnego ognia, co przyprawiało mnie o gęsią skórkę. Przerażone dzieci to dzieci posłuszne: myślę, że o to mniej więcej jej chodziło.
Eunice straszyła nas, że umrzemy, jeśli nie będziemy słuchać Boga i bać się Go. Jednak, dodawała, umrzemy również wówczas, gdy będziemy Mu posłuszni jedynie ze strachu. W takiej sytuacji, mawiała, umrzemy tak czy owak, ponieważ czujemy lęk, nie zaś miłość do Boga - wszystko to było bardzo deprymujące.
Eunice zwykła nas straszyć opowieściami o Armage-donie, kiedy to przyjdą po nas żołnierze i nas pozabijają. Nasze oczy rozpłyną się, nasza skóra się spali, my zaś będziemy czuli najstraszliwszy, przeszywający ból, jaki potrafimy sobie wyobrazić. Myśląc o tym, miewałam koszmarne wizje, nienawidziłam też zamieszczonych w czasopismach obrazków przedstawiających Armagedon. Eunice kazała nam oglądać horrory, byśmy mogli mieć wyobrażenie na temat Armagedonu i piekła. Filmy te nie były przeznaczone dla osób w naszym wieku i były niezwykle przykre, a wręcz wywoływały w nas traumę.
Thomas i ja często strasznie się ze sobą biliśmy, a pewnego razu, kiedy go uderzyłam, Eunice powiedziała mi, że Thomas umrze od zarazków, którymi go zaraziłam. To przez nią zaczęłam myśleć, że jestem chora i że Thomas może umrzeć, ponieważ raz go ugryzłam. Latami w to wierzyłam, czując się fatalnie i mając wobec niego poczucie winy. Sama myśl, że za pośrednictwem krwi przenoszą się nie tylko złe cechy charakteru, lecz również zarazki, stanowiła punkt newralgiczny wszystkich przekonań Eunice. Ona naprawdę wierzyła, że jestem dzieckiem diabła, złym i zdeprawowanym do szpiku kości z racji mojego pochodzenia, i bez końca usiłowała mi to wbić do głowy. Według niej miałam w sobie zbrukaną, złą, zepsutą krew.
Rodzice Eunice, Katie i John, również byli oddanymi świadkami Jehowy i Eunice wzrastała w tej wierze. Pewnego razu w domu Eunice, w jednej z szuflad znalazłam coś, co wydało mi się dziwne, zważywszy fakt, że po-zamałżeński i przedmałżeński seks był zakazany. Było to zdjęcie przedstawiające ją w łóżku z dwoma mężczyznami i w kusej bieliźnie. Bez wątpienia oddawali się oni jakimś czynnościom seksualnym, robiąc do zdjęcia gest będący znakiem zwycięstwa. Nigdy nie wypytywałam Eunice w związku z tym zdjęciem, tak samo jak nie pytałam jej o nic innego, poza tym trudno byłoby mi się przyznać, że gmerałam w szufladzie albo że znalazłam takie zdjęcie. Z pewnością zostałabym wtedy ukarana. Niemniej jednak zapadło mi ono w pamięć jako kompletnie dla niej nietypowe. A może wcale takie nie było? Później odkryłam, że raz już wyrzucono ją z sekty- „pozbawiono członkowstwa", jak to nazywano - za jakieś przewinienie, lecz Eunice w jakiś sposób zdołała odzyskać utracone względy. Potrafiła być bardzo elokwentna, bardzo uwodzicielska. W końcu, zanim ją spotkałam, udało jej się skutecznie uwieść dwóch mężczyzn.
Chcąc mi zaimponować, mówiła mi, że jest najlepszym z tutejszych świadków Jehowy: że jest najwierniejszym z wyznawców, gdyż nie szczędzi dzieciom kar cielesnych. Częstokroć szydziła z innych świadków Jehowy, z którymi mieliśmy kontakt, mówiąc nam, że nie są to prawdziwi wyznawcy, ponieważ są zbyt miękcy. W rzeczy samej przekonałam się później, że byli we wspólnocie bardzo oddani świadkowie Jehowy, którzy nie popierali bicia i dręczenia dzieci. Wierzyli w oddanie sprawie, lecz nie w skrajne okrucieństwo i nadmierny rytualizm, będące udziałem Eunice. Jednak przekonałam się o tym dopiero znacznie później, gdy zło już się dokonało. Jak na ironię losu, w ostatecznym rozrachunku wdzięczna byłam tym świadkom Jehowy, którzy w opinii Eunice byli „miękcy".
Nadal próbuję zrozumieć, czy zachowanie Eunice wynikało z przeświadczenia natury religijnej, że oto musi „dać nam nauczkę", czy też wierzyła ona naprawdę, że to, co każe nam robić albo co sama nam robi, „udoskonali" nasze charaktery, poskutkuje poprawą naszego zdrowia i pozwoli nam zbawić znieprawioną duszę. Tak czy owak, przyjęła karzącą, rygorystyczną postawę, w ramach której istnieje tylko czerń i biel; tylko dobro i zło. Ona, Eunice, była sędzią. Przez większość czasu byliśmy na straconej pozycji: jeśli przyznaliśmy się do jakiegoś „grzechu", czekała nas kara, a jeśli się nie przyznaliśmy (co również było grzechem), także zostawaliśmy ukarani. W obu przypadkach mieliśmy się z pyszna.
Jan Paweł II i jego nauczanie w oczach jego bliskiego współpracownika.
Chyba każdy Polak zna anegdoty o papieskich kremówkach, spływach kajakiem czy parę fragmentów z jego przemówień wygłoszonych podczas pielgrzymek do ojczyzny. Niewielu z nas jednak tak naprawdę zna jego nauczanie, a przede wszystkim encykliki. A przecież w tych wyjątkowych dokumentach odbija się styl pontyfikatu i sprawy dla ich autora najważniejsze.
Czternaście encyklik ogłoszonych przez Jana Pawła II przybliżają rozmowy prowadzone z ks. Adamem Bonieckim - wieloletnim redaktorem naczelnym polskiej edycji „L'Osservatore Romano” oraz „Tygodnika Powszechnego”, byłym generałem Zgromadzenia Księży Marianów, autorem m.in. bestsellerowej książki Lepiej palić fajkę niż czarownice. Rozmowy przeprowadziła znana dziennikarka Katarzyna Kolenda-Zaleska (Fakty TVN).
Dialog, w którym refleksja przeplata się z anegdotą, wprowadza w najważniejsze wątki nauczania i działalności Jana Pawła II, a przy okazji staje się pasjonującą rozmową o sprawach wiary.
Obecne wydanie zostało wzbogacone o nowy wstęp oraz obszerną rozmowę na temat dziedzictwa i świadectwa, jakie pozostawił nam Papież, przeprowadzoną po jego śmierci.
Najbardziej osobisty portret Benedykta XVI.
Kiedy na placu Świętego Piotra padły słowa Habemus papam! (...) Sanctae Romanae Ecclesiae Cardinalem Ratzinger!, Georg poczuł wielkie przygnębienie. Tak wielkie, że następnego ranka nie odebrał telefonu od swojego brata - nowego papieża...
Tylko Georg Ratzinger zna wszystkie przyzwyczajenia, słabości i tajemnice swojego młodszego brata - Josepha. Dzięki temu powstała jedyna w swoim rodzaju biografia Ojca Świętego Benedykta XVI.
Dramatyczna ucieczka z koszar Wehrmachtu, niemiecki kardynał u boku polskiego papieża, ale też słabość do watykańskich kotów i ulubiony serial telewizyjny - Benedykt XVI oczami najbliższej mu osoby
Najbardziej osobisty portret Benedykta XVI.
Kiedy na placu Świętego Piotra padły słowa Habemus papam! (...) Sanctae Romanae Ecclesiae Cardinalem Ratzinger!, Georg poczuł wielkie przygnębienie. Tak wielkie, że następnego ranka nie odebrał telefonu od swojego brata - nowego papieża...
Tylko Georg Ratzinger zna wszystkie przyzwyczajenia, słabości i tajemnice swojego młodszego brata - Josepha. Dzięki temu powstała jedyna w swoim rodzaju biografia Ojca Świętego Benedykta XVI.
Dramatyczna ucieczka z koszar Wehrmachtu, niemiecki kardynał u boku polskiego papieża, ale też słabość do watykańskich kotów i ulubiony serial telewizyjny - Benedykt XVI oczami najbliższej mu osoby.
Ostatni zbiór esejów i artykułów ks. Józefa Tischnera wydany za jego życia. ?Sam jestem zaskoczony ? ? pisał autor ? ?przestrzenią, jaka się tu zarysowała: od spraw konkretnych, wydarzeń politycznych, aż po kwestie związane z największymi tajemnicami Boga?.
W istocie bohaterami tej niezwykłej książki są m.in. papież Jan Paweł II i żydowski myśliciel Franz Rosenzweig, średniowieczny teolog św. Anzelm i współczesny filozof Charles Taylor, schizmatycki arcybiskup Marcel Lefebvre i środowisko skupione wokół ?katolickiego głosu w Twoim domu?. A bohaterem zbiorowym ? my wszyscy, szukający drogi na rozmaitych ?manowcach? współczesnego świata.
Czy można kochać człowieka, którego nienawidzi cały świat?
Gdy Nadżwa miała piętnaście lat, dowiedziała się, że zostanie wydana za swojego kuzyna. Nie buntowała się przeciwko tej decyzji, bo pokochała starszego od niej o rok Osamę Bin Ladena.
Dla Osamy gotowa była zacząć zasłaniać twarz i wyjechać daleko od domu. Początkowo wspaniałe życie zaczęło się zamieniać w koszmar, gdy mąż zaangażował się w działalność ekstremistyczną. Po zakazie posiadania lodówki przychodzi czas na wychowywanie synów poprzez długie wyprawy (bez wody!) na pustynię, aby udowodnić im, że co ich nie zabije, to wzmocni. Ceną za spełnienie marzenia Osamy o dżihadzie była zamiana dostatniego życia w Arabii Saudyjskiej na pobyt w górskiej fortecy Tora Bora - bez łóżek, elektryczności i bieżącej wody.
Nawet najwięksi zbrodniarze mają bliskich: braci, małżonków, dzieci. Bin Ladenowie - żona Nadżwa i syn Omar - przerywają milczenie i opowiadają o tym, jak wyglądało ich życie. Z pomocą dziennikarki Jean Sasson - autorki bestsellerowej Księżniczki - wprowadzają nas w prywatny świat wroga publicznego. To niezwykłe wyznanie odsłania również szokujące fakty o codziennym życiu kobiet w świecie islamu.
Na chwilę przestałam oddychać. Wiedziałam, że nie zdołam go powstrzymać. W pewnymsensie wcale nie chciałam go powstrzymywać. Naprawdę lubiłam Lee. Może nawet go kochałam.Nie byłam pewna. Czasami przypominało to miłość. Innym razem wolałam niemieć z nim nic wspólnego. Odczuwam przy nim pełną gamę emocji, od dzikiej namiętnościpo obrzydzenie. Ale miałam wątpliwości nie tylko co do Lee. Niczego nie byłam pewna.Wszystko wywróciło się nam do góry nogami.A uczucia, które próbowaliśmy zagłuszyć, wracają coraz silniejsze. I okazuje się, że udawanietwardych i racjonalnych nie ma sensu. Bo gdy dopuścisz do głosu emocje, nieważnestaje się to, po czyjej stronie ktoś stoi. Ważne, co do niego czujesz.Jutro to fenomen. Powieści o grupie nastolatków, którzy walczą z tajemniczym wrogiematakującym Australię, otrzymały kilkadziesiąt nagród w Australii, Stanach Zjednoczonych,Szwecji i Niemczech. W USA znalazły się na liście najlepszych książek dla młodzieży,a w Szwecji na pierwszym miejscu na liście książek polecanych przez nastolatków.W Polsce również stały się bestsellerami.Jutro zadaje kłam przesądom, jakoby bestseller miał być opartą na schematach banalnąhistorią... To trochę thriller, trochę sensacja - czyta się doskonale bez względu na wiek.Nic dziwnego, że powieść Jutro stała się bestsellerem.Agnieszka Wolny-Hamkało, Gazeta Wyborcza
Idealny prezent na Pierwszą Komunię Świętą!
Niedziela to świąteczny dzień. Dzieci nie muszą iść do szkoły, a rodzice do pracy. Wszyscy mogą odpocząć, mają czas, żeby pójść na spacer, odwiedzić dziadków.
W każdą niedzielę dzieje się coś jeszcze. Pan Bóg zaprasza nas na spotkanie! Dlatego idziemy do kościoła na Mszę Świętą.
Ale... czasem ziewamy w kościele, bo nie rozumiemy, co się dzieje podczas Mszy. Warto to zmienić! Nigdy już nie będziesz się nudził na Mszy Świętej, jeśli poznasz jej tajemnice.
Piękne kolorowe ilustracje Marii Gromek sprawiają, że książka jest jedynym w swoim rodzaju prezentem.
Bestiarium to pierwsza powieść Tomasza Różyckiego - oniryczna, surrealistyczna i zabawna.
Główny bohater budzi się w środku nocy w obcym mieszkaniu i wyrusza w podróż do własnego domu. Nieoczekiwanie trafia do tajemniczej kamienicy, w której spotyka członków swojej fantasmagorycznej rodziny. Prababka Apolonia daje mu klucz, który ma dostarczyć jej siostrom, wuj Jan zbiera ludzkie dusze do butelek i buduje arkę, stryj wspomina, że zbliża się potop. Bohater krąży w labiryncie pięter, korytarzy, piwnic i podziemnych kanałów. Kiedy nadchodzi powódź, arka, która miała uratować rodzinę, tonie, a bohater na łóżku prababki płynie przez wyśnione rodzinne miasto autora.
Elementy rzeczywistości splatają się z wizjami, tajemnice rodzinne przeobrażają się w groteskę i zarazem prywatną mitologię. Przeżywamy wielką przygodę wyobraźni w świecie stworzonym przez poetę, który brawurowo operuje słowem i - podobnie jak w znakomitych Dwunastu stacjach - bawi się językiem, pod kostiumem komizmu ukrywającym prawdy zaskakująco istotne.
W sektorze Upadłych Kobiet kończy się szampon i róż do policzków. Stosowana zapobiegawczostęchła woda z siarczanem śmiechu uspokaja sektor Przestępców, aleprzyczynia się do zaburzeń oddychania w sektorze Nieprzewidywalnych Staruszków.Poza tym piastujący stanowisko dowódcy statku kosmicznego Horacio Dos nie znawspółrzędnych miejsca, do którego zmierza - ze względów bezpieczeństwa zostanąmu one udostępnione dopiero pod koniec podróży.Prześwietny raport kapitana Dosa to spisywany skrzętnie dziennik pokładowy z niecodziennejwyprawy. To również cudowna satyra, która obśmiewa pozorny ład i porządekwspółczesnego świata i pokazuje, jak łatwo życie wymyka się nam spod kontroli.
Trudno byłoby wymarzyć sobie wspanialszą inaugurację obchodów pięćdziesięciolecia Wydawnictwa Znak. Pierwszą książką wydaną w jubileuszowym roku był nowy tom Wisławy Szymborskiej. Jego premiera stała się prawdziwym świętem dla wielbicieli nie tylko poezji, ale także muzyki: Noblistce towarzyszył jeden z najlepszych na świecie trębaczy jazzowych. Zapis tego niezwykłego koncertu - spotkania Wisławy Szymborskiej i Tomasza Stańki wykonującego improwizacje na temat czytanych przez nią utworów znajdą słuchacze i czytelnicy tej luksusowej, dwujęzycznej edycji książki z płytą. Znakomity przekład na angielski autorstwa Clare Cavanagh w pełni oddaje klimat tej poezji. Wiersze Szymborskiej w jazzowej oprawie lśnią pełnym blaskiem - zdumiewające, ile mądrości, obserwacji i odkryć, ile światów pomieścić można w niewielkim pudełku!
Najnowszy wybór wierszy polskiej noblistki, oscylujący głównie wokół tematów związanychz naturą. Głębokie, mądre teksty niezwykle harmonijnie współgrają tu z przepięknąoprawą graficzną. Jej główny element stanowią nastrojowe fotografie wybraneprzez samą poetkę.Idealny prezent, refleksyjna lektura dla wszystkich kochających Wisławę Szymborskąi poezję najwyższych lotów.
Wszechświat jest tylko drogą, czyli Kosmiczne rekolekcje autorstwa księdza Michała Hellera, wybitnego filozofa i kosmologa, to podróż nie tylko przez świat duchowy. To medytacja nad całym Wszechświatem, nieskończonością, niezwykłością matematyki i kosmosu. To krótkie rozważania o sensie życia, o końcu świata i o tym, czy wiemy, co będzie po naszej śmierci. Pisane przystępnym językiem, pozwalają poznać nie tylko rzeczywistość, którą opisuje fizyka, ale zmuszają do tego, żeby zastanowić się nad niezwykłą rolą człowieka w historii kosmosu. To rozważania o stworzeniu, ale także próba usprawiedliwienia Wszechświata. To intymne rozmowy w nocy i niezwykłe zamyślenia nad tym, kim jest Wielki Nieznajomy.
Richard Marcinko - kontrowersyjny twórca SEAL Team Six, pogromców Bin Ladena - zdradza kulisy swojej niezwykłej kariery w służbach specjalnych.
Miejsce: wyspa Vieques, Morze Karaibskie
Zadanie: obezwładnić 40 uzbrojonych terrorystów, odbić zakładnika i odzyskać skradzioną broń jądrową
Oddział: SEAL Team Six
Dowódca: Richard Marcinko
Z raportu misji: Podczas desantu nie otwiera się spadochron dowódcy. Zapasowy spadochron również nie zadziałał. Odległość od ziemi: 3,5 kilometra. Marcinko nie ma więcej zapasowych spadochronów...
Tak rozpoczyna się książka jednego z najniezwyklejszych amerykańskich komandosów.
Richard Marcinko pisze tak, jak działa: od razu wciska gaz do dechy i nie zwalnia do ostatniej strony. Od opisu pierwszej misji SEAL Team Six poprzez walkę z Wietkongiem i starcia z waszyngtońską administracją do kulisów tajnych operacji w najbardziej zapalnych punktach świata.
Kontrowersyjny i nie przebierający w metodach Marcinko nie udaje, że wojna jest zabawą dla chłopców z dobrego domu. Nie może taka być, bo po drugiej stronie są prawdziwi dranie. I tylko ludzie tacy jak Richard Marcinko mogą nas przed nimi obronić.
„W Wietnamie to w boju dowiadywałem się, kto potrafi zabijać, a kto nie. Ale to było przed piętnastu laty, a spośród członków SEAL Team Six mniej niż połowa miała jakiekolwiek doświadczenie bojowe. Wobec tego był tylko jeden sposób, by się przekonać, kto pociągnie za spust, a kto zastygnie w bezruchu. Sposobem tym było zagranie tej akcji i sprawdzenie, kto wykonał zadanie, a kto nie. W końcu wojna to nie nintendo. Wojna to nie supertechnologia i zabawki dla dużych chłopców. Wojna to zabijanie”.
Komandos pokazuje, jak się tworzy najskuteczniejszy oddział sił specjalnych - elitę elit pokazaną w bestsellerowym Snajperze.
„Twórca legendarnego SEAL Team Six komandor Dick Marcinko to prawdziwy wojownik, który nie bał się nikogo! Gdy pokazał wady systemu bezpieczeństwa USA, naraził się odpowiedzialnym za to politykom. Z pewnością ma wady, jak każdy człowiek, ale jego podwładni, z którymi działałem, poszliby za nim w ogień!”
Sławomir Petelicki, generał GROM-u
Życie to coś więcej.
Więcej niż rola do odegrania. Niż religia i konwenanse. Więcej niż mąż i dziecko. Pieniądze i sława.
Trzy kobiety. Gwiazda filmowa, mistyczka, arystokratka zafascynowana psychoanalizą.
Na pozór dzieli je wszystko.
Łączy obsesyjna myśl, że muszą porzucić swoje dotychczasowe życie i odnaleźć to, co naprawdę ważne.
Eric-Emmanuel Schmitt, zdobywca nagrody literackiej Goncourtów 2010, zabiera czytelników w niezwykłą podróż przez czas i historię, by przedstawić losy fascynujących kobiet. W swej najnowszej powieści z wrażliwością filozofa i pasją wytrawnego detektywa zgłębia tajemnice kobiecej duszy.
W tym lustrze może się przejrzeć każda z nas.
Głośna książka Andrei Torniellego, autora bestsellerowego Santo subito!
Klęski żywiołowe, kryzys ekonomiczny, upadek moralności, epidemie, katastroficzne przepowiednie fałszywych proroków. Czy to wszystko jest zapowiedzią bliskiego końca naszych czasów?
W ciągu ostatnich dwustu lat wybrane osoby poznały niezwykłe proroctwa dotyczące przyszłości, które wkrótce się sprawdzały. Co przekazała ludzkości Maryja przy Rue du Bac, w La Salette, Lourdes, Fatimie, Medjugorje, Kibeho, Civitavecchia i wielu innych miejscach? Czy ujawniono całość trzeciej tajemnicy fatimskiej? Co zawierają ostatnie proroctwa, w których Maryja zapowiedziała m.in. wprowadzenie stanu wojennego w Polsce, wybuch wojny w Jugosławii i zamachy terrorystyczne w Nowym Jorku?
Tylko dzięki tej książce możesz uzyskać odpowiedź na te i wiele innych nurtujących pytań. Nic dziwnego, że książka Andrei Torniellego i Saveria Gaety wywołała tak wielkie poruszenie we Włoszech.
Filozofia dramatu to ważne dzieło w dorobku ks. Tischnera i w ogóle jedna z najważniejszych i najciekawszych polskich książek filozoficznych. Autor usystematyzował w niej swoje wcześniejsze intuicje i dał pierwszy spójny wykład własnej koncepcji filozoficznej. To tytułowa filozofia dramatu, interpretująca człowieka i jego relacje z innymi w kategoriach spotkania, dialogu, wzajemności, błądzenia, kuszenia, potępienia i usprawiedliwienia. Wiele zawartych w niej analiz poświęconych jest różnym postaciom zła, bo właśnie spotkanie ze złem sprawia, że człowiek szczególnie boleśnie doświadcza dramatyczności własnej egzystencji. O atrakcyjności analiz decyduje metoda Tischnera, który dla opisania międzyludzkich oddziaływań nie boi się sięgać po przykłady z literatury - Dostojewskiego czy Szekspira - śmiało też posługuje się metaforą.To już czwarte wydanie książki, która stała się ważną lekturą nie tylko dla filozofów, ale dla wszystkich próbujących zrozumieć, kim jest człowiek.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?