To znaczące, że w momencie, kiedy Schmitt decyduje się wydać swoją ,,Naukę o konstytucji"", jednocześnie stwierdza dobitnie w jednym z listów, że konstruowanie i opisywanie ogólnych zasad nauki o państwie nie ma we współczesnym świecie większego sensu, ponieważ państwa de facto już nie ma. Ma przy tym na myśli tradycyjne, nowożytne państwo, które powstaje w Europie Zachodniej jako specyficzny typ politycznej organizacji na przestrzeni XVI i XVII wieku. Ten typ scentralizowanej, terytorialnej władzy odchodzi jego zdaniem w przeszłość. Jednak nadal pozostaje jedność polityczna jako realne zjawisko zachowujące pierwszorzędne znaczenie. Niezależnie bowiem od dalszych losów tradycyjnego, nowożytnego państwa ludzie, zdaniem Schmitta, wciąż organizują się i będą organizować według kryterium politycznego. (prof. Marek A. Cichocki, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW)
Dzieje Pawła z Tarsu"" są dziełem wielkiego erudyty, który nawet skomplikowane sprawy potrafił przedstawiać w sposób prosty, jasny, zrozumiały. ks. Roman Bartnicki Paweł z Tarsu, prześladowca chrześcijan, nawraca się w drodze do Damaszku. Co sprawia, że faryzeusz, człowiek wykształcony w Jerozolimie, przyjmuje chrzest, by ruszyć w podróż, która odmienia losy świata i Kościoła? Ks. Eugeniusz Dąbrowski, biblista i tłumacz Nowego Testamentu, przez długi czas był jedynym Polakiem posiadającym stopień doktora nauk biblijnych, który otrzymał z rąk kard. Eugenio Pacelliego, przyszłego Pius XII. W ,,Dziejach Pawła z Tarsu"", które były codzienną lekturą prymasa Stefana Wyszyńskiego w czasie jego internowania, ks. Dąbrowski autora listów do Rzymian pokazuje w świetle licznych odniesień do źródeł powstałych w trakcie życia Apostoła. Otrzymujemy w ten sposób opowieść o człowieku, Kościele, historii, polityce i literaturze. Opowieść o tym, jak wszystkie te elementy oddziaływają na siebie i wzajemnie się uzupełniają.
Religijny fundament Rosji został zbudowany przez Bizancjum. Okoliczności historyczne go zmodyfikowały, ale nie wykorzeniły. Rosja długo była krajem słabym i zagrożonym. Nie chodziło tutaj o ataki ze strony Zachodu, który zostawiał zazwyczaj Rosję w jej lasach. Nacjonalistyczna historiografia bardzo przesadnie eksponuje zagrożenie zachodnie. Za agresora uważa się Polskę, choć ona najczęściej zadowalała się obroną własnych granic, pomijając niefortunne przedsięwzięcie, które w roku 1610 doprowadziło do krótkiej okupacji Moskwy. Było to możliwe na skutek zawalenia się państwa moskiewskiego w czasie tzw. Wielkiej Smuty. Ten epizod jest podkreślany, gdyż – jak się uważa – sprowadził na ziemie ruskie największe niebezpieczeństwo nawrócenia na katolicyzm. Dlatego właśnie Sołżenicyn uważa, że agresja polska, mogąca wywołać „zmiany genetyczne”, była o wiele groźniejsza od ataków mongolskich, które pozostawiły nietknięte struktury religijne kraju. Wojska polskie i szwedzkie nie miały zazwyczaj wielkich problemów z odparciem najazdów armii rosyjskich: źle wyekwipowanych i niezdyscyplinowanych.
Fragment książki
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?