Intymne czułości, drobiazgi dnia codziennego, elementy pejzażu, które współtworzą sugestywną alchemię serca i rozumu. Do tego delikatnie dawkowany kontekst metafizyczny i nostalgia za przemijającym czasem, którego tym bardziej należy z wielką czułością oswajać, tak jak przystało na prawdziwą kolekcjonerkę chwil, czterolistnych koniczynek czy chmur w kształcie lodów. W tomiku są fotografie Hanny Hnatsiuk, subtelne, zmysłowe, wieloznaczne, oddające piękno i autentyczność tych wierszy.
Tytuł jest przewrotny, jak napisał autor, Ośmiornice i On mają ze sobą bardzo dużo wspólnego. One mają osiem ramion, a autor urodził się ósmego sierpnia. Co więcej, zarówno On jak i One, potrafią odkręcić słoik. Mają też kontakt z wodą, One - na co dzień, a On, gdy się kąpie. Czytając ten tomik, dozwolone jest otwieranie go na losowej stronie. Oczywiście można też go czytać od deski do deski. Książka dla koneserów kompletacji, dla spragnionych miłości, dla tych, co się smucą, i dla tych, którzy liczą na poprawę humoru. Jest też trochę słów o tworzeniu, kilka politycznych westchnięć, opis codzienności, o której potocznie się mówi, że upływa z dnia na dzień. Na końcu są też utwory o samym autorze, który twierdzi, że nie ma lepszego tomiku od tego, który właśnie napisał. Czy tak jest naprawdę musi ocenić sam czytelnik.
Debiut książkowy utalentowanej nastoletniej poetki, która, jak sama mówi, pisze po to, żeby nie zniknąć w mroku i nie stracić siebie. Ten tomik to prawdziwy krzyk duszy, w której jest miejsce na zwątpienie, rozpacz, ale i nadzieję, gdzie to, co niewypowiedziane odnajduje swoje miejsce, czas, swoje słowo, sugestywne i zaskakująco dojrzałe. W tomiku są również rysunki autorki, które uzupełniają klimat tej autentycznej, często dramatycznej wiwisekcji.
Kolejny tom autora, który swoje utwory nazywa ciekawymi historiami publicystycznymi. I ma rację, bo jego wiersze w jakiś sposób uzupełniają lukę ,między pozornie zobiektywizowanym światem przekazywanych nam przez media informacji, a dziennikarskimi, prasowymi publikacjami. Autor tę lukę wypełnia oryginalnie i prześmiewczo, ale jak zawsze, kiedy mamy do czynienia z wartościowymi tekstami, w taki sposób, że towarzyszy nam refleksja nad przysłowiowymi przypadłościami losu, wynaturzeniami społecznymi czy politycznymi. Dużo w tej satyrze jest zaskakujących pomysłów, trafnych puent i odniesień do tego wszystkiego, co nas niepokoi, smuci, przeraża, co przed oczy, bywa i tak, że z dnia na dzień serwuje nam otaczająca nas rzeczywistość. Mądra i mimo wszystko ciepła w swym przesłaniu książka.
Kolejny, drugi już tomik autorki, która kontynuuje swoją wędrówkę po zakamarkach serca i pamięci. To nie tylko wzruszające retrospekcje, ale i codzienne, często nieoczekiwane świętowanie spokoju i radości życia. To nie tylko urok przyjacielskiej czy rodzinnej kolacji, ale te, jak poetka sama napisała, jasne kręgi światła. To one wyznaczają sens i niepowtarzalność życia, nie tylko tego, które jest na wyciągnięcie ręki. Jest to cała metafizyka przeżyć, szczegółów, odniesień, nie tylko do ukochanych przedmiotów czy przyzwyczajeń, również do przeróżnych kodów kulturowych i ich epickich wartości. Taka, ma się wrażenie, nie tylko metaforycznie i subtelnie wykreowana pozytywna wizja świata, do której zostaliśmy zaproszeni.
Czwarty już tomik autorki, która podobnie jak w poprzednich, prezentuje najważniejsze wartości naszego życia. Tymi wartościami są Bóg, Honor, Ojczyzna. Książka składa się z trzech rozdziałów. Pierwszy nosi tytuł "Miłość bez miary", stanowi uwielbienie miłości Boga wobec każdego z nas, wierzącego i niewierzącego, miłości, która nas odkupiła i może zbawić, jeżeli tego zapragniemy. Drugi rozdział, "Uświęcenie codzienności", to zachwyt nad przeznaczeniem człowieka. Trzecia część, zatytułowana "Cześć i chwała bohaterom" jest poświęcona Ojczyźnie. Obok pieśni chwały wobec bohaterów, zawiera również gniew i bunt przeciwko bezprawiu dawnych i obecnych czasów.
W tej powieści losy splatają się naturalnie, jak nici tkające mapę symboli. Życie jest jedną, ciągłą wędrówką, która bardzo ambitnie stawia nas przed niejednokrotnie trudnym wyborem. Każda opowieść rodzi się w ciszy i do niej powraca. Jednym z ważniejszych symboli jest tutaj zegar. Pozornie zwykły, urasta do rangi znaku życia. Jedno niewinne spóźnienie, potrafi zmienić bieg całej wędrówki. Autorka prowadzi czytelnika w grze pomiędzy pewnością a zwątpieniem: gdy rozwiązanie wydaje się bliskie, droga nagle skręca w zupełnie innym kierunku. Ukazując tym samym, że człowiek rzadko dociera tam, dokąd zmierza - częściej wikłając się w zdarzenia, których nigdy nie przewidział, balansując na granicy życia i śmierci.
Ucieczka z lochu to książka paragrafowa, w której każdy wybór może być twoim ostatnim. Budzisz się w środku nocy i słyszysz kroki w swoim własnym domu. Co zrobisz? Gdzie się ukryjesz? A może stawisz czoła nieznanemu? W tej interaktywnej historii to Ty jesteś bohaterem i tylko od Ciebie zależy, jak się skończy ta przerażająca noc.
Poezja śpiewna, rytmicznie tradycyjna, niejednokrotnie metaforycznie oryginalna, z licznymi odniesieniami nie tylko do autobiograficznych faktów, ale również do zjawisk, niepokojów, oczekiwań, czy wydarzeń, które dotyczą nas wszystkich. To w tych uniwersalnych przesłaniach przejawia się cała dramaturgia życiowych losów. Nie do końca dające się ogarnąć karty naszego życia.
Tomik jest wyborem miniatur, ciekawych ze względu na filozoficzne dygresje, oryginalne, zaskakujące puenty. Tak charakterystyczny dla tego gatunku literackiego skrót myślowy wzmacnia jedynie obyczajowe, społeczne, czy polityczne przesłanie autora, który po raz kolejny udowadnia, że jego twórczość nawiązuje w sposób udany do najlepszej tradycji polskiego wiersza.
Nieustający hymn na cześć miłości, w jej różnych odcieniach, gdzie wzloty i upadki są równie ważne, jak oczekiwanie na spełnienie i odwzajemnienie uczuć. Te miłosne zaśpiewy są osadzone w tradycji romantycznego wiersza, gdzie obiekt wyznań jawi się jako anielska wręcz postać i bez skazy. I do tego forma tych utworów, śpiewna, gdzie regularny rytm czy rym udanie oddają bicie serca czy wzruszenia duszy.
Dorota i Andrzej byli stosunkowo młodym małżeństwem, mieli za sobą zaledwie dwa lata wspólnego pożycia. Poznali się zaraz po studiach, w czasie oczekiwania na rozmowę kwalifikującą w dobrze prosperującej firmie. Oboje starali się o to samo stanowisko, choć byli absolwentami różnych uczelni i różnych kierunków. Żadne z nich nie zostało przyjęte. Jak dość zgodnie stwierdzili, wychodząc z rozmowy, nie było szans, to była ustawka.
Opowieść nie tylko o tragicznej miłości, ale o chamstwie, gwałcie i alkoholizmie. O postawie tej, która została skrzywdzona i poniżona. O prawdziwie ludzkim sercu, które udzieliło swej piękności innym, niezależnie od własnego bólu i cierpienia niosło pomoc potrzebującym.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?