Trzecie, zaktualizowane wydanie pierwszej polskiej monografii poświęconej Glennowi Gouldowi. Książka jest próbą spojrzenia na Goulda - pianistę, kompozytora i myśliciela - przez pryzmat muzycznej konstrukcji fugi. Zdaniem autora, nieprzypadkowo Gould był genialnym wykonawcą fug Bacha, sam pozostając nowym wcieleniem polifonii. Fuga, po włosku "ucieczka", wydaje się formą najodpowiedniejszą dla artysty-outsidera, pragnącego uciec od narzuconej z góry formy i wykreować formę własną, stworzyć ją mocą własnej woli. Gould, pustelnik stroniący od wszelkiej rywalizacji, wierzył w "miłosierdzie technologii", która ludzi oddziela od siebie buforem, eliminując konflikty, a zarazem zbliża ich, rozpinając nić bezpośredniej czystej łączności w nieskażonych agresją rejonach abstrakcji.
W żadnym innym stuleciu ciało ludzkie nie doświadczyło takich zmian. To w wieku XX zmienił się związek pomiędzy zdrowiem a chorobą, pomiędzy ciałem zgodnym z normami a ciałem niefunkcjonującym prawidłowo, pomiędzy życiem a śmiercią w zmedykalizowanym społeczeństwie. Autorzy trzeciego tomu monumentalnej i bogato ilustrowanej Historii ciałaprzyglądają się również ciału w masowym dobrobycie i ciału poddanemu masowej przemocy i eksterminacji. Ciału wyzwolonemu z rygorów religii i moralności oraz ciału sprowadzonemu do rangi przedmiotu. W konsekwencji pada pytanie o istotę człowieczeństwa w społeczeństwie, w którym zaciera się granica między ciałem fizycznym i wirtualnym: Czy moje ciało nadal jest moim ciałem?
Historii seksualności, będącej kontynuacją badań podjętych w Archeologii wiedzy oraz w Nadzorować i karać, poświęcił Michel Foucault ostatnie lata życia, skupiając się w swych analizach na konstelacji zjawisk określanych mianem „seksu” czy „seksualności”. W części pierwszej pokazuje, jak życie seksualne stymulowało wolę dowiedzenia się wszystkiego o seksie; wiedza ta przyjęła usystematyzowaną postać „nauki o seksualności”, co otworzyło z kolei drogę do systemowego zarządzania społecznym życiem seksualnym. W części drugiej kontynuuje Foucault historyczne badania nad źródłami naszej zachodniej seksualności. Skupia się na źródłach starożytnych, greckich, a zwłaszcza rzymskich, czyli na okresie przedchrześcijańskim, w którym zostały wypracowane ramy i najważniejsze formy tej seksualności.
Nie ma czarnego romantyzmu bez szaleństwa i ryzyka życia. To ryzyko osobiste, które podejmuje pisarz, a czasem także czytelnik. Literatura czarnoromantyczna po prostu jest ryzykiem – dla wszystkich. Nie daje się skodyfikować, sklasyfikować. Jeśli istnieją jakieś jej odmiany – to indywidualne, przypisane do konkretnych osobowości, które tekstem wychodzą z mroku i w mrok po tekście wstępują. Nie ma w nurcie czarnego romantyzmu mowy o ideowości, głoszeniu idei, ideologii czy filozofii. Chyba że jest to idea niszczycielska lub filozofia podważająca samo filozofowanie i sens istnienia filozofa.
Nasza humanistyczna i progresywna kultura dostarcza wielu wzniosłych i uniwersalnych idei, takich jak miłość bliźniego, gościnność, tolerancja, prawa człowieka. Ale czy rzeczywiście są one uniwersalne? Na procesy cywilizowania i emancypacji trzeba spojrzeć okiem obcych i innych, by dostrzec, że jasna strona humanizmu ma swój mroczy rewers. Różnie go można nazwać: barbarzyństwem, kolonializmem, imperializmem, faszyzmem, rasizmem, nihilizmem. Równość jest bowiem projektem, dyskryminacja – faktem. Czy posthumanizm zmieni tę sytuację?
Wartość wartości to książkowy zapis cyklu spotkań z Mądrymi Osobami, który odbył się w Oliwskim Ratuszu Kultury w październiku 2019 roku. Autorka projektu, dziennikarka, Hanna Kordalska-Rosiek, zaprosiła do wygłoszenia wykładów oraz publicznej rozmowy: Dariusza Dumę – filozofa, konsultanta biznesowego, który doradza zarządzanie przez wartości i w praktyce takim właśnie jest przedsiębiorcą, profesora Wiesława Łukaszewskiego, psychologa społecznego specjalizującego się w problemach osobowości i motywacji, psychologa społecznego – profesora Bogdana Wojciszke, zajmującego się między innymi zagadnieniami psychologii miłości i władzy oraz profesora Tadeusza Gadacza – filozofa, religioznawcę zajmującego się filozofią człowieka i edukacji. Wartość wartości to cztery wykłady i cztery rozmowy o wartościach, czym były kiedyś, czym są dzisiaj, jaka jest ich rola w życiu indywidualnym i zbiorowym, w życiu codziennym i w biznesie, w polityce i w kulturze.
Zaproszeni goście w swoich wystąpieniach wytyczyli cztery perspektywy, które – wzajemnie się dopełniając – stworzyły interesującą i ważną wartość dodaną.
Pierwszy wybór ilustracji Daniela Mroza do „Przekroju” to niesamowita galeria winiet, rączek, spisów treści i surrealistycznych tytulików Zagadek kryminalnych. A zarazem wzruszająca, zabawna, mądra opowieść o niezwykłym człowieku, będącym od lat jedną z legend Krakowa. Ilustracje Mroza – małe arcydzieła grafiki i liternictwa – tworzyły natychmiast rozpoznawalną szatę graficzną kultowego tygodnika. Źródłem jego rysunkowego uniwersum, zbudowanego wyłącznie z kreseczek, była fascynacja rycinami z dziewiętnastowiecznych magazynów ilustrowanych i encyklopedii.
O artyście opowiadają: Łucja Mróz-Raynoch – jego córka, Mieczysław Czuma – ostatni redaktor naczelny legendarnej edycji „Przekroju” oraz Adam Macedoński – rysownik i kolega Mroza z redakcji. Łucja Mróz-Raynoch wspomina: „Słyszałam, że się ojca bano, ponieważ był silny, wielki, a kiedy się zdenerwował, to straszliwie ryczał – człowieka dosłownie wbijało w ziemię. No cóż, miał prawie dwa metry i był kiedyś bokserem. Można się przestraszyć”. Wszystkie rysunki w książce są reprodukowane z oryginalnych prac.
Książka jest wynikiem rozmów z Mieczysławem Czumą, Adamem Macedońskim i Łucją Mróz-Raynoch przeprowadzonych przez Janusza Górskiego w roku 2019 w Krakowie.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
My, dzisiejsi Polacy, jesteśmy ludźmi szczęśliwymi, bo żyjemy w czasach, w których nie tylko warto żyć, ale warto też dobrze jeść i pić dobre piwo. A jeszcze niedawno nie było dobrego piwa, a i z jedzeniem nie działo się najlepiej. Właściwie istniały tylko piwa przemysłowe. Trudno je było od siebie odróżnić, zwłaszcza gdy nie miały etykiety. Dziś natomiast – setki rodzajów znakomitych piw! To jest właśnie piwna rewolucja i to właśnie my ją przeżywamy i tworzymy!
Dla mnie, filozofa, byłego polityka, a także człowieka, który codziennie z pasją gotuje w domu, rewolucja piwna jest dowodem na to, że powstała klasa średnia, tak bardzo wypatrywana przez socjologów i polityków. Jeśli bowiem wiele milionów konsumentów w Polsce decyduje się zapłacić za piwo dobrej jakości dwa albo trzy razy więcej niż za piwo przemysłowe, to znaczy, że jesteśmy już zupełnie innym społeczeństwem niż dziesięć lat temu. A ponieważ nie wyobrażam sobie picia alkoholu bez jedzenia, postanowiłem przygotować przepisy właściwe dla poszczególnych stylów piwa. Co więcej, jakby w kontrze do tradycji – zaproponowałem przepisy bez mięsa, nie tylko bez kiełbasy i golonki, ale bez mięsa w ogóle. Są to przepisy łatwe do przyrządzenia, niezwykle bogate, a czasami wręcz wyrafinowane w smaku. Dopiero takie podejście w kuchni pokazuje całą paletę możliwości, jaką dziś dostarcza świat piwa w Polsce.
Janusz Palikot (ze wstępu)
Drugi tom bogato ilustrowanej trylogii, opisującej dzieje ludzkiego ciała od renesansu aż po współczesność. Ciało fizyczne, materialne, które można dotknąć, poczuć, obejrzeć. Naukowcy manipulują nim i wnikają w nie. Mierzą jego masę, gęstość, objętość i temperaturę. Analizują, jak się rusza i jak pracuje. Ale to ciało anatomów, fizjologów i gimnastyków radykalnie różni się od ciała, które cierpi lub się cieszy, odczuwa przyjemność i ból. Autorzy tej książki próbują przywrócić równowagę między tymi dwiema perspektywami, kładąc akcent na takie aspekty ludzkiego ciała, jak narodziny nowoczesnej medycyny anatomiczno-klinicznej i anestezji, wpływ religii na stosunek do cielesności, powstanie seksuologii, rozwój gimnastyki, sportu i higieny czy wyniszczanie ciał robotników w dobie rewolucji przemysłowej i percepcja ciała ułomnego.
Jak mówić dzisiaj o śmierci, by przywrócić ją do życia? W jaki sposób postępować, by stała się na powrót bliska, lecz na innych zasadach, uwzględniających nowe technologie i rzeczywistość wirtualną? Książka ta jest osobliwym tekstem, który powstawał na przestrzeni kilku ostatnich lat. Osobliwym, ponieważ nie jest to praca przynależna do konkretnej dyscypliny naukowej, mimo że nieraz odwołuję się do badań naukowców, artystów i specjalistów z różnych dziedzin. Źródłem inspiracji jest dla mnie wszystko, co pobudza do myślenia i prowokuje do stawiania pytań. Nie starałam się zatem formułować zasadniczych tez ani rozwiązywać i diagnozować problemów, ale jedynie niektóre odsłaniać, by w ten sposób zachować formę maksymalnie otwartą. Czy zresztą na takie pytania można udzielić prostych odpowiedzi?
Historia męskości. Tom 1. Od starożytności do oświecenia. Wymyślanie męskości opis wydawcyMęskość jest naznaczona tradycją sięgającą niepamiętnych czasów to nie tylko płeć męska, lecz sama jej natura oraz jej część najszlachetniejsza, by nie rzec: najdoskonalsza. Przez wieki uchodziła za cnotę i stanowiła jeden z fundamentów społeczeństw Zachodu. Od starożytności do oświecenia oznaczała pewną koncepcję mocy, która obejmowała zarówno siłę fizyczną, jak i męstwo psychiczne. Jej kody, rytuały i fantazmaty kulturowe utrwalały patriarchalny obraz świata, choć męskiej dominacji zawsze zagrażało widmo porażki.Nie było też nigdy uniwersalnego, niezmiennego modelu męskości. Społeczność kupiecka hołdowała innemu ideałowi niż społeczność wojskowa. Dworzanin nie mógł wyobrażać sobie męskości tak samo jak rycerz. Ten zaś pojmował ją inaczej niż duchowny czy mieszczanin. Te właśnie różnice i przemiany, a także związane z nimi gesty nienormatywne, starają się zrekonstruować autorzy i autorki pierwszego tomu Historii męskości.W planach:Tom 2: XIX wiek. Tryumf męskościTom 3: XXXIX wiek. Męskość w kryzysie.
Publikacja w 2018 roku czwartej części Historii seksualności stała się we Francji intelektualnym wydarzeniem. To wybitne dzieło miało nigdy się nie ukazać, gdyż taka była wola jego autora, który nie zdążył go ukończyć przed swą przedwczesną śmiercią.
Historia seksualności to dzieło z ostatniej fazy twórczości Michela Foucaulta. Na książkę składają się trzy prace opublikowane w latach 1976–1984. Podobnie zresztą, jak nieukończona Historia seksualności, ukazująca nam inne oblicze Foucaulta: myśliciela, który do końca życia nie pozwolił zamknąć się w gotowych formułach – nawet tych, które on sam wypracował.
Nazwana "szatańskimi wersetami teatrologii", dla jednych bluźniercza, dla innych będąca objawieniem, książka Kolankiewicza jest niewątpliwie dziełem przełomowym w polskiej myśli teatrologicznej. Wokół centralnego zagadnienia, jakim jest Mickiewiczowski projekt Dziadów (tak właśnie pisanych, nie jako tytuł dramatu), roztaczają się kręgi tematyczne, które dotyczą nie tylko interpretacji arcydramatu czy jego scenicznych realizacji, ale też prasłowiańskich korzeni obrzędu, a także związków pomiędzy teatrem a obrzędem, przy czym antropologa teatru interesuje zarówno kult Dionizosa, jak i brazylijski kult candomblé, pisma Ojców Kościoła oraz noty dziejopisów na temat bóstw prapolskich, słowem – wszelkie źródła (nie tylko te pisane), które mogą dawać świadectwo, jak i po co człowiek przedstawia
Na niniejszy tom złożyły się opowiadania publikowane w „Twórczości” w latach 2007–2015. Nowela Acheron doczekała się też tłumaczenia rosyjskiego w miesięczniku „Nowaja Polsza” (nr 3/2009). Wszelkie podobieństwo do prawdziwych zdarzeń i postaci jest tu zamierzone i nieprzypadkowe.
Rafał Marszałek – wierny X Muzie, autor wielu książek o filmie. Od wczesnych lat zanurzony w świecie szachowym, był niegdyś reprezentantem Polski w tej dyscyplinie. Po roku 1989, szczególnym zrządzeniem losu, w służbie dyplomatycznej. Jako prozaik debiutował w marcu 1981 roku na łamach wrocławskiej „Odry”.
Przecenia Pani z pewnością wpływ moich książek na Panią, jego siłę i znaczenie; żadna książka, tak samo jak żadne słowne wsparcie, nie może zdziałać nic decydującego, jeżeli ten, do kogo ona trafia, nie jest gotowy na głębokie przyjęcie i poczęcie, jeśli godzina jego powrotu nie nadeszła. Do tego, żeby ją sobie uświadomić, wystarcza nieraz drobna rzecz: czasem książka albo dzieło sztuki, czasem widok jakiegoś dziecka, głos człowieka lub ptaka, tak, w pewnej sytuacji szum wiatru, trzask pod stopami albo – kiedy jeszcze siadywało się przy kominku (co robiłem w życiu od czasu do czasu) – spojrzenie w głąb zmiennego płomienia. Wszystko to, a nawet rzeczy jeszcze mniejsze, pozornie przypadkowe, może pomóc człowiekowi się odnaleźć lub odnaleźć na nowo (jak dzieje się to właśnie u Pani!) i umocnić go w tym odnalezieniu; poeci, tak, również oni mogą być czasem jednym z tych powodów…
Rainer Maria Rilke do Ilse Blumenthal-Weiss,
Château de Muzot, 28 XII 1921
Rilke mieszkał w samotności; jego listy wypowiadane są z głębi samotności, jakby z wnętrza ciemności. Ale ta ciemność – jak osławiona camera obscura – miała swoje oko, swój obiektyw, swoje światło.
Adam Zagajewski
Sztuka jako wyzwanie dla socjologii to wywiad rzeka, którego Nathalie Heinich udzieliła Julienowi Ténédosowi. Dowiadujemy się z niego o przebiegu jej drogi naukowej – począwszy od studiów filozoficznych na uniwersytecie w Aix-en-Provence, przez doktorat z socjologii napisany pod kierunkiem Pierre’a Bourdieu, aż po samodzielne stanowisko w Centre National de la Recherche Scientifique, czyli Narodowym Centrum Badań Naukowych w Paryżu. Znana socjolożka sztuki wtajemnicza nas w metody swej pracy badawczej, opowiada o pierwszych badaniach ankietowych, o tym, jak wynajduje tematy kolejnych prac, przede wszystkim zaś omawia swoje najważniejsze publikacje. Zdradza ponadto kulisy ideowego rozstania z Bourdieu, mówi o roli współpracy z takimi uczonymi, jak Luc Boltanski czy Laurent Thévenot, a także o inspirującym spotkaniu z dziełem Norberta Eliasa.
Na dzisiejszym, zmodernizowanym Tahiti rdzenny aktywizm, choć wpisuje się w powstały w latach 70. ruch odrodzenia kulturowego na Polinezji, jest czymś więcej niż postkolonialnym projektem emancypacyjnym czy „rekonstrukcją” utraconych dawnych zwyczajów. Tahitańczycy odbudowują sami siebie, własną tożsamość oraz przez rozmaite praktyki kulturowe łączą kategorie, które napłynęły z Zachodu i wydają się dla wyspiarzy „rozłączające” i obce. Dotyczy to zwłaszcza węzła relacji między ziemią (te fenua), morzem (te moana) i sposobami ich zamieszkiwania, a w szerszej perspektywie między kategoriami „natury” i „kultury”, które jeszcze do niedawna nie istniały w słowniku tahitańskim.
Istotnym aspektem w działalności opisywanych w książce stowarzyszeń jest przywrócenie do życia i budowanie społeczności wokół dwóch elementów polinezyjskiego świata, utraconych w efekcie kolonializmu: marae – przedchrześcijańskiej świątyni – i va’a – pirogi pełnomorskiej.
Poszukiwanie lepszej przyszłości odbywa się w logice rekonekcji: ponownego nawiązania wielowymiarowych węzłów, połączeń i relacji między ludźmi, przyrodą, czasem i przestrzeniami. Rehabilitacja rdzennych systemów wiedzy, wartości, symboli, mobilności i historii staje się w ten sposób narzędziem w pewnym istotnym przedsięwzięciu tożsamościotwórczym – rekonekcji szerszego kolektywu ludzi i nie-ludzi.
Oto kolejna książka, którą Profesor Tadeusz Sławek pisze „po swojemu”: bez tytułów rozdziałów, bez porządkujących „punktów” i „podpunktów”, unikając definiowania i wyrokowania. Daje się prowadzić przeróżnym tekstom: drąży zdania z Brocha i Kafki, z Rilkego i Owena, z Szekspira i Camusa. Tytuł jego eseju filozoficznego, Śladem zwierząt. O dochodzeniu do siebie, wytycza kierunek refleksji. Zamiast „tropienia zwierząt” mowa jest o wędrówce ich „śladami” w poszukiwaniu istoty człowieczeństwa. Kto jednak szuka odpowiedzi na pytanie, kim jest człowiek, musi najpierw zmierzyć się z myślą o przemijaniu. Książka wskazuje na konieczność poszukiwań „reszty” człowieczeństwa tam, gdzie ludzie funkcjonują „jak maszyny”, a życie staje się „towarem”. Sławek dowodzi, że tylko poza sferą kultury i cywilizacji, godząc się ze swoją „zwierzęcością”, w którą wpisana jest śmiertelność, możemy żyć i kochać prawdziwie „po ludzku”.
Można powiedzieć, że esej O dochodzeniu do siebie to bajka zwierzęca au rebours. Każdy powinien sam zmierzyć się z jego kusząco migotliwym, dalekim od jednoznaczności przesłaniem. Trudno, żeby nie było ono podatne na różne interpretacje, skoro ambiwalentna jest przede wszystkim wiodąca fraza książki: „jak zwierzę”. Wielokrotne zwroty sprawiają, że zmieniają się wyglądy rzeczy, a słowa nabierają nowych znaczeń.
Fragment recenzji prof. dr hab. Małgorzaty Grzegorzewskiej
Historia ciała, monumentalne dzieło francuskich historyków, pokazuje, w jaki sposób ciało staje się przedmiotem historii. Autorzy nie pomijają żadnej sfery: mówią o religii, medycynie, seksualności, sztuce i innych dziedzinach życia. Ewolucję wyobrażeń ciała w kolejnych stuleciach ukazują w perspektywie „konkretnego” człowieka danej epoki. W rozważaniach tych daje się już przeczuć ciało naszych czasów. Uwadze autorów nie umyka żaden krzyk, szmer, milczenie ani gest, który może powiedzieć coś o kondycji człowieka. Ciało ukazane zostaje we wszelkich możliwych stanach: w cierpieniu, pragnieniu, marzeniu, w relacji do innych ciał. Także, jak chciał Foucault, w relacji do samego siebie.
Biomorfizm w sztuce, choć mówi się o nim od niemal wieku, nie stał się jak dotąd kategorią opisową historii sztuki, nie znalazł się wśród narzędzi wyjaśniających zjawiska lub procesy artystyczne, trudno więc wskazać jego szerszą rolę w powiązaniu z systemem wartości estetycznych. Nie umieścił się w ramach jakiejkolwiek politozy. Nie chcę powiedzieć, że nie pojawił się nigdy w kontekście tych problemów, niemniej jednak pozostawał zawsze na ich marginesie. Pragnę skomplikować tę sytuację, a tym samym odsłonić potencjał krytyczny biomorfizmu, który wynika z jego marginalnej pozycji jako „obcego” wtrętu na gruncie humanistyki oraz jako Innego, zagrażającego dyscyplinarnej czystości historii sztuki. [ze Wstępu]
Książka Andrzeja Turowskiego opisuje fascynację artystów XX wieku formami biologicznymi, a także związek między ruchami awangardowymi a rozwojem nauk przyrodnicznych, od ekspresjonizmu i formalizmu, poprzez surrealizm, po ostatnie rzeźby Aliny Szapocznikow. To naukowe studium, osadzone w szerokim kontekście antropologicznym i kulturowym, miejscami zmienia się jednak w osobisty esej o nieograniczonej płodności materii.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pochodzącego z Funduszu Promocji Kultury
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?