Po napisaniu "Zwięzłej historii XX wieku", czyli głośnego antypoematu prozą Europeana, Patrik Ouřednik w swojej nowej książce cofa się w czasie, by ukazać źródła epoki totalitarnego zniewolenia jednostki i społeczeństw. Jak w soczewce ich zalążki widoczne są w utopijnych komunach, tworzonych przez europejskich idealistów w obu Amerykach w XIX wieku.
Dogodna chwila, 1885 opowiada o krótkich, acz dających do myślenia dziejach jednej z takich anarchistycznych komun w Brazylii. Jak zwykle u Ouřednika jest to opowieść wyrafinowana literacko, pisana w formie listu głównego ideologa komuny do damy z wyższych sfer, oraz w formie dziennika, do bólu szczerze i naiwnie rejestrującego rzeczywistość. To, co im się przydarzyło - mimo wyrzeczeń, szlachetnych ideałów i wielkich nadziei - zadziwiająco przypomina los kwakrów, o których sami wyrażali sie krytycznie i z wyższością, gdyż wyruszając do Nowego Świata "zabrali ze sobą swojego Boga, jeszcze bardziej bezlitosnego niż ten, któremu bili pokłony ich ojcowie." I jedni i drudzy marzyli o wolnym życiu w zniewoleniu. "Ilu masz niewolników, tyle razy Bóg spogląda na ciebie z upodobaniem, tak brzmiało ich credo." A niewolników znajdowali z łatwością, zarówno w najbliższym otoczeniu, jak i w sobie samych.
Krzysztof Czyżewski
Przez Londyn, który znamy z Powiększenia Antonioniego, snuje się melancholijny Słowak na urlopie od demoludowej realności. Umie dostrzegać rzeczy, jak nikt ich wcześniej nie widział. Spełnia się w czystej radości patrzenia. Jest wzrokowcem, nie szuka tekstów, lecz zjawisk, których jeszcze nie zapisano, które stworzyła sama rzeczywistość. To świat słów buduje wokół niego labirynt. Jest więc spóźnionym modernistę w świecie, który staje się postmodernistyczny. Ma jedną troskę: „rozmawiać bezpośrednio z rzeczywistością" A rzeczywistość go zwodzi. Londyn, gdzie trafił na kurs językowy, staje się dlań galerię luster. Ich zbiór składa się w powieść. Każde z odbić dowodzi, jak ludzie stwarzają się wzajem i jak sam podlegał stwarzaniu. Tylko on nie potrafi stworzyć nikogo. Nawet siebie. Jest w tym „uczuciowość słowiańska" i niezaprzeczalnie angielska ironia.
Bohater powieści Casus Brema, Ivan Bazarov,obdarzony jest absolutnym słuchem na sprawy, które wydarzyły się w przeszłości lub się nie wydarzyły, ale mogły wyglądać właśnie tak, jak on je widzi lub jak dyktuje to logika. Życiem jest bowiem dla lvana to, co dzieje się i trwa w ludzkiej pamięci; nic nie znika na zawsze, w przedmiotach i myślach zostaje ślad po tych, którzy przeminęli. Choć tytułowa Brema jest w powieści incydentalna, z nią właśnie na krótko splotły się losy bohaterów. Wydarzenia z przeszłości i teraźniejszości łączę się tu, przeplatają i na powrót składają w całość, w materię życia, w tę „małą historię", która Velikić drąży w kolejnych powieściach.
Magda Petryńska
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?