Maszynowa Dziewczynka umrze pierwsza. Tak postanowiła. Ale wszyscy inni zdążą umrzeć przed nią. Testament Maszynowej Dziewczynki to zapisana wierszem współczesna baśń o młodej kobiecie, która straciła wszystko i wszystkich, choć zachowała przy tym odwagę, gniew i bezczelność.
Młody pasterz żyjący w Anatolii zostaje odrzucony przez ojca dziewczyny, w której się zakochał. Nie wiadomo, co jest przyczyną tej niechęci. Ojcowski konserwatyzm i nadopiekuńczość? Różnice światopoglądowe? Uprzedzenia rasowe? Istotne jest to, że młodzi nie mogą się ze sobą spotykać. Sytuacja nie ulega zmianie nawet po śmierci ojca dziewczyny, gdyż w rolę jej strażniczki wchodzi matka. Pewnego dnia chłopak znajduje w gazecie reklamę stambulskiego biura pośrednictwa pracy. Namawia ukochaną na wyjazd.
Podróż jest długa i ciężka. Pomagają im turyści, którzy od samego początku kręcą się po okolicy i maniakalnie robią zdjęcia. Są mili, pomocni, ale na głębszym poziomie całkowicie obojętni. Dla nich to egzotyczna przygoda, która jest istotna tylko wtedy, gdy trwa. Za kilka dni wrócą do swojego życia,
zapewne w jednym z zachodnich państw. Będą opowiadać znajomym o tureckiej podróży, pokazywać zdjęcia, zachwycać się ludźmi i miejscami, przyrodą i architekturą, nie zadając sobie pytań o los dwójki ludzi, których podrzucili do Stambułu.
Tytuł powieści graficznej Presla odnosi się przede wszystkim do postawy turystów, których świadomość pełna jest zachodnich stereotypów na temat Wschodu. Ale zwraca również uwagę na niebezpieczeństwa, które czyhają na samego artystę. Jak opowiedzieć taką historię, by nieuchronne uproszczenia nie zmieniły przedstawionych ludzi w atrapy? Jak pokazać Turcję, nie przywłaszczając jej sobie i nie przemawiając w jej imieniu? Jak uchwycić istotę konkretnego doświadczenia i w nieszablonowy sposób uczynić ją zrozumiałą dla czytelniczek i czytelników z innych części świata? By osiągnąć ten cel, Presl wykorzystuje dodatkowy środek wyrazu: kolor.
„Orientalizm” to jego druga powieść graficzna, w której pojawiają się barwy. Czerwony i niebieski tworzą kod, który odbiorca musi odcyfrować. Dzięki prostemu zabiegowi artystycznemu opowieść zyskuje dodatkowy wymiar, pojawia się w niej coś w rodzaju efektu 3D. Co mają ze sobą wspólnego krew,
motor, laska, arbuz, buty, flaga, reklama, piecyk, czajnik, szklanka i chustka?
Co oznacza ta konstelacja? Na samym początku turyści próbują sfotografować głównego bohatera,
który wypasa akurat owce. Znamienny jest gest chłopaka: odwraca głowę. By przyjrzeć się ludziom, o których opowiada Presl, musimy odłożyć na bok aparat fotograficzny i przekroczyć ograniczenia naszej migawkowej percepcji.
(Grzegorz Jankowicz)
Nicolas Presl urodził się w Vendée w 1976 roku. Po krótkiej karierze kamieniarza poświęcił się rysowaniu komiksów. W trzech pierwszych książkach, wydanych w Atrabile („Priape” – Lokator 2015, „Boska kolonia” – Lokator 2013, „Fabryka” – Lokator 2013) wypracował swój charakterystyczny styl, łatwo rozpoznawalny tak dzięki związkom z nowoczesnym malarstwem (Grosz, Picasso), jak i dzięki wyborowi narracji bez tekstu. We wszystkich dziełach wykazuje się niezwykłym wyczuleniem na historię. Dowodzi tego też opublikowana w 2010 roku w The Hoochie Coochie książka graficzna pt. „Le fils de l’ours pere” („Syn swojego ojca” – Lokator 2014).
Człowiek, który czeka. Pandemia na mansardzie – to dziennik i książka wspomnieniowa. To także książka o podróżach, życiu między Ameryką a Europą i o Warszawie. Agnieszka Taborska z rozbawieniem i czułością przygląda się rytuałom i drobnym cudom czasu odosobnienia. Izolacja paradoksalnie wiedzie nas w kosmopolityczną wędrówkę przez lektury i filmy, ukazując pandemie oczami Brama Stokera, Gabriela Garcíi Márqueza, José Saramago … Klasyczne powieści okazują się najlepszymi komentarzami do tego, co dziś nas spotyka.
„W styczniu, na dwa miesiące przed rozpoczęciem mojego sabbatical, G., która zwyczaje akademickie ma w małym palcu, poradziła mi, żebym niczego nie planowała. I tak wszystko potoczy się całkiem inaczej! Te twórcze urlopy mają bowiem tajemniczą właściwość: zawsze przynoszą naukowcom niespodzianki, przewracając ich życia do góry nogami. Jak zwykle, miała rację. Nie powiedziała tylko, że niespodzianki te będą dotyczyć całego globu.”
Agnieszka Taborska, pisarka, historyczka sztuki, romanistka, znawczyni surrealizmu. Autorka ponad 20 książek tłumaczonych na kilka języków, między innymi: Spiskowcy wyobraźni. Surrealizm; Okruchy amerykańskie; Senny żywot Leonory de la Cruz; Wieloryb, czyli przypadek obiektywny; Nie tak jak w raju („Dalkey Archive Best European Fiction 2017”). Jej bajki dla dzieci i dorosłych dostały wiele nagród. Wykłada w Rhode Island School of Design w Providence.
Człowiek, który śpi jest powieścią jednowątkową. Perec, nawiązując do pewnego szczególnego okresu w życiu, opowiada historię swoją własną historię człowieka, który przerywa studia, wycofuje się z życia, wybija na margines, dobrowolnie zajmuje pozycję outsidera. Zrywa istniejące więzi, unieważnia dotychczasowe parametry czasu i przestrzeni, własną egzystencję sprowadza do niezbędnego minimum, do kilku powtarzalnych gestów zapewniających przetrwanie. Popada w coraz większe zobojętnienie, doznaje uczucia całkowitego wyobcowania. Stopniowo pozbawia swoje istnienie jakiejkolwiek wagi. Życie wypełniają mu zajęcia bez znaczenia. Grywa samotnie w karty, stawia pasjanse, czyta le Monde linijka po linijce, godzinami wędruje po mieście, wchodzi do przypadkowych kin, odwiedza muzea, bary, dworce, biblioteki publiczne. Żyje w stanie zawieszenia. Wykonuje automatyczne czynności: myje się, goli, ubiera, śpi, je, pierze skarpetki. Powoli zatraca poczucie rzeczywistości. Daje unosić się życiu, dryfuje po jego powierzchni, wyzbyty poczucia hierarchii, oduczony jakichkolwiek upodobań. Wyzerowany. Egzystuje jak człowiek skazany na życie. Uczy się samotności, bierności, milczenia. Ulega iluzji, że można wymknąć się światu, nie dając mu żadnego punktu zaczepienia. Wreszcie, schwytany w pułapkę zwodniczego poczucia mocy, obezwładniony narastającą rozpaczą, powoli wydobywa się z odrętwienia, próbuje narzucić swej chwiejnej egzystencji jarzmo nieugiętej dyscypliny. Reguluje sobie życie jak zegarek, ustanawia codzienne rytuały, opracowuje rozkład zajęć, wytycza trasy wędrówek, nie zdaje się na przypadek. Już wie, że obojętność jest bezużyteczna, że nikt nie może ujść dyktatowi czasu ani historii. []Anna Wasilewska Autobiografia pod rygorem
Twórczość Forresta Gandera, poety, prozaika, tłumacza, eseisty, łączy w sobie erudycję i wiedzę naukową – Gander ma wykształcenie geologiczne – z nieskrępowaną inwencją językową i odważną, empatyczną wyobraźnią. Gander wypracowuje przełomowy model ekopoetyki, praktykując poezję tak, jak praktykuje się medytację. Poezja jest dla niego sposobem na słuchanie świata, zarówno ludzkiego, jak i nie-ludzkiego. Wiersze Gandera, odwołujące się często do pozaeuropejskich tradycji poetyckich, na przykład japońskiego haibunu czy literatury sangam z południowych Indii, poszukują nowych metafor i nowych form wiedzy. W centrum zainteresowania stawiając krajobraz, artykułują nową, nieantropocentryczną ontologię.
„Bądź blisko” to książka kontynuująca wcześniejsze poszukiwania autora „Science and the
Steepleflower” (1998), ale i wyjątkowa. Do troski o świat dołącza się tu dramat osobistej utraty (po nagłej śmierci żony, także wybitnej poetki, C. D. Wright). Tytułowy imperatyw – „bądź blisko” – to zwięzłe podsumowanie ganderowskiej „ars poetica”. Poezja, która słucha, jest blisko, obok, razem z drugą istotą. Poezja nie opisuje, nie kolonizuje, nie nazywa, lecz z chwili na chwilę towarzyszy światu w niekończącym się procesie powstawania i rozpadu.
Ale czy da się być blisko kogoś, kto nagle odszedł? Oto główne pytanie tomiku, który nawet nie próbuje niwelować straty. Bohater tych wierszy wchodzi w „ciemną noc duszy” z szeroko otwartymi oczami, żeby relacjonować bolesny proces ponownego składania własnej podmiotowości, przy czym ból i żałoba już na zawsze stają się częścią jego tożsamości, podobnie jak ruiny kapitalocenu, na którym życie mimo wszystko trwa i walczy o przetrwanie, muszą być częścią naszego świata. „Polityczność zaczyna się od intymności” – głosi motto tego nagrodzonego Pulitzerem tomiku. Mistrzostwo poezji Gandera polega między innymi na tym, że intymna opowieść o śmierci ukochanej kobiety staje się jednocześnie opowieścią o współczesnym potłuczonym świecie.
Tajemnice uczuć to zbiór krótkich tekstów, w których uczucia występują pod postaciami zwierząt, roślin i minerałów.
To pastisz encyklopedii, gdzie w zabawny i poważny zarazem sposób autor prezentuje najbardziej „osobliwe” fenomeny przyrody, takie jak Radość i Smutek, Samotność i Miłość. Ten tom jest jak wyszukany delikates, po który warto sięgać, by nie opuszczać krainy wyobraźni, w której przecież wszyscy tak lubimy być.
Peter Mickwitz (ur. 1964) jest fińsko-szwedzkim poetą, eseistą i tłumaczem zaangażowanym w upowszechnianie wiedzy na temat szwedzkojęzycznej literatury z Finlandii. Mickwitz jest autorem kilku tomów wierszy i prozy poetyckiej, redaktorem antologii i laureatem nagród w Finlandii i Szwecji. Mieszka w Helsinkach, gdzie w swoim przedpokoju organizuje salon literacki.
JUSTYNA CZECHOWSKA tłumaczka Idy Linde, Linn Hansén, Atheny Farrokhzad, Ebby Witt-Brattström, Tove Jansson, Agnety Pleijel i jeszcze kilku współczesnych szwedzkich pisarek i poetek, tym razem przywiozła z Visby na Gotlandii książkę napisaną przez mężczyznę, szwedzkojęzycznego Fina Petera Mickwitza. Czechowska jest współzałożycielką Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury i współkoordynatorką Gdańskich Spotkań Tłumaczy Literatury „Odnalezione w tłumaczeniu”. Przełożony przez nią tom wierszy „Przejdź do historii” Linn Hansen uhonorowano w 2018 roku Nagrodą Wisławy Szymborskiej.
Migracje Glorii Gervitz są owocem czterdziestu trzech lat pracy poetyckiej. Nie jest to jednak ani tom poezji zebranych, antologia, ani nawet dzieła wszystkie sensu stricto. Na przestrzeni lat autorka wielokrotnie publikowała ten organiczny poemat, od samego początku noszący tytuł Migracje, którego każde kolejne wydanie ukazywało jego stopniowe metamorfozy. Gloria Gervitz urodziła się w 1943 roku w stolicy Meksyku, w rodzinie żydowskiej. Obecnie mieszka w San Diego, w Kalifornii. Studiowała historię sztuki, przełożyła na hiszpański dzieła Anny Achmatowej, Lorine Niedecker, Marguerite Yourcenar, Samuela Becketta i Clarice Lispector. W wieku 26 lat zaczęła pisać „Szacharit”: z czasem stał się on pierwszą częścią długiego poematu Migracje, który od 1979 roku ukazuje się co kilka lat w nieco innej formie. Przy każdej publikacji poemat rozrasta się, ewoluuje, porusza nowe tematy, jest żywym zapisem zmian – zmian perspektywy, tonu, wyobrażenia o świecie i o sobie samej – dokonujących się na przestrzeni trwającej wiele lat twórczej symbiozy poetki z jej jedynym tekstem poetyckim. Dzieło Glorii Gervitz porównywane jest do Pieśni Ezry Pounda, Cántico Jorgego Guillena oraz twórczości Saint-John Perse`a. W 2019 Gloria Gervitz otrzymała prestiżową Latynoamerykańską Nagrodę Poetycką imienia Pabla Nerudy. Migracje są tłumaczone na szwedzki, norweski i angielski. Migracje Glorii Gervitz to żywy poemat, który nieustannie zmienia się i przetasowuje, faluje, zatacza kręgi, tropi migracje losów, przedmiotów, emocji i słów. Jest to poemat o odchodzeniu i o zostawaniu, o niebyciu naprawdę i o byciu zwielokrotnionym, o bolesnym piętnie wykorzenienia i o palącej potrzebie odcięcia cum. Rozbrzmiewa miękkimi tonami radości istnienia, cofa się w chłodną biel bezsłowia, pulsuje cyklami wieków, pokoleń, namiętności, lektur. Spogląda śmierci w twarz. Pewnego dnia w 1976 roku Gloria Gervitz zapisłla na kartce kilka wersów, które, jak mówi, przyszly do niej nie wiadomo skqd. Nie wiedziala wtedy, że tak właśnie zaczyna się dzieło jej życia: „w migracjach czerwonych goździków gdzie z ptasich dziobów wybuchają pieśni i jabłka gniją przed nadejściem klęski / tam gdzie kobiety ugniatają sobie piersi i pieszczq się między nogami / w pocie pudru ryżowego w porze podwieczorku /prqd pnqczy płynqcy na przekór bezruchu / miasta przebiegane myślą / środa popielcowa...
Średniowieczni iluminatorzy uzupełniali inkunabuły ilustracjami, które zdobiły pierwsze litery tekstu. Te miniatury, przedstawiające postaci i sceny rodzajowe, zapowiadały opowieść. Ilekroć oglądam linoryty PIO, tylekroć powraca do mnie skojarzenie z dawnymi inicjałami. Każda z jego grafik jest pochwyconym w ascetyczną – czarnobiałą – formę momentem jakiegoś zdarzenia. Przedstawione postaci i miejsca są niczym pierwsze litery historii, której artysta każe nam się domyślać, do rekonstrukcji której nas zachęca. Mimo że jego styl jest zaprzeczeniem dokumentarności i reportażowości, podróżując z nim w wyobraźni do wszystkich tych włoskich miast, słyszę głosy ludzi, czuję zapach portów i widzę barwy, które przyjmowała tamta rzeczywistość. Notatki z pasjonujących wędrówek rozwijają się w porywające historie.
Grzegorz Jankowicz
Svetlana Cârstean i Athena Farrokhzad poznały się w trakcie warsztatów tłumaczeniowych w 2012 roku. W wyniku tego spotkania poetki przetłumaczyły nawzajem swoje debiutanckie książki, „Kwiaty z imadła” na szwedzki i „Cykl biały” na rumuński, nie znając języków wyjściowych. TRADO jest kontynuacją ich współpracy. Oryginał staje się tu konsekwencją przekładu, w wierszu o dziedziczeniu, zdradzie i miłości, gdzie mieszają się dwa głosy, zamieniają się miejscami. TRADO składa się z trzech cykli, dwóch poetyckich i jednego eseju, które wspólnie tworzą wyjątkowe dzieło.
„Tłumaczyć – pisać – kochać – zdradzać – tłumaczyć. Niezwykły esej dwóch poetek w
niezwykłym przekładzie dwóch tłumaczek krąży wokół tych słów, łączy je i rozdziela w tańcu myśli i ciał. Praktyka tłumaczeniowa nie jest dla czterech autorek tego pięknego tekstu zdobywczą wyprawą na nowe terytoria, nie jest budowaniem mostów, a tym bardziej intelektualną operacją szukania ekwiwalentów. Tłumaczenie jest pisaniem, miłością, zdradą. Nie stanowi metafory życia, lecz jest życiem, w jego nieoczywistości, pięknie, w cielesności. Rozgrywa się między ludźmi, w intymnym spotkaniu. TRADO to doświadczenie – we wszystkich sensach tego słowa.”
Magda Heydel
Saleh Diab, urodzony w 1967 roku w okolicy Aleppo, mieszka od roku 2000 we Francji. Poeta, dziennikarz piszący o literaturze, znawca współczesnej poezji arabskiej, której poświęcił m.in. swoją pracę doktorską (Poésie arabe contemporaine – le poeme en prose, 2012) i dwa eseje na temat poezji pisanej przez kobiety (Récipient de douleur, 2007, Le désert voilé, 2009).
Opublikował trzy zbiory wierszy w języku arabskim: Une lune seche veille sur ma vie, Comp’Act, Chambéry 2004/Dar Al Jadid, 1998); Un été grec, Dar Merit, Kair 2006; Tu m’envoies un couteau je t’envoie un poignard, Sharqiat, Kair 2009. Laureat nagrody im. Thyde Monnier, SGDL 2013. Autor antologii poezji syryjskiej Mouettes noires, Maison de la poésie, Algier 2008. Zajmuje się również przekładami poezji francuskiej na arabski i arabskiej na francuski. Ostatnie publikacje we Francji: zbiór poezji J’ai visité ma vie, Le Taillis Pré, 2013; antologia Poésie syrienne contemporaine, Le Castor Astral, 2018.
Agata Kozak – tłumaczka literatury, w tym licznych utworów poetyckich; poetkaPrzetłumaczyła m.in. Smutek miłościFrédérica Pajaka,TurquettoMetina Arditiego, Wielkiego marynarzaCatherine Poulain, Fragmenty. Wiersze, zapiski intymne, listyMarilyn Monroe pod redakcją Antonia Tabucchiego. W „Literaturze na Świecie” wielokrotnie ukazywały się jej przekłady poezji i prozy wybitnych francuskich autorów, takich jak Michel Leiris, Francis Ponge, przedstawicieli literatury Madagaskaru (Jacques Rabemananjara) i Maghrebu (Mohammed Dib, Tahar Bekri). W IV tomieAntologii poezji francuskiejJerzego Lisowskiego ukazały się jej przekłady poezji Francisa Ponge’a i Philippe’a Jaccotteta (wiersze tego ostatniego również w miesięczniku „Twórczość”). Współpracuje z Filharmonią Narodową, tłumacząc teksty pieśni i libretta wykonywanych na scenie utworów (m.in. wiersze Tristana Klingsora, fragmenty poematu d’Annunzia Męczeństwo św. Sebastiana).
Henrietta żyje ze swoim chłopcem, bo do końca nie zdradzi, czy to jej syn, w dusznejsymbiozie. Dziecko dorasta, przygotowuje się do życia. Pewnego dnia do drzwi Henrietty ktoś puka. To policjanci, którzy zawiadamiają, że jej syn zamordował innego chłopca.W jednej chwili życie całkowicie zmienia bieg.Mama kocha swojego chłopca, niezależnie od tego, co się stało. Odwiedza go w więzieniu,utrzymuje z nim kontakt, bo nie wie, co innego miałaby robić. Podczas jednego z widzeńuświadamia sobie, że jakaś inna kobieta jest tam równie często co ona. Ostrożnie, trochę na oślep kobiety szukają kontaktu ze sobą, z czasem razem wracają z więzienia do miasta ikontynuują rozmowy w kawiarniach i w restauracjach.Ale pewnego dnia pojawia się między nimi pytanie, które zachwieje tę równowagę nic nie jest już oczywiste, ani to, co się wydarzyło, ani to, co wydarzy się w przyszłości.Nowa powieść Idy Linde to psychologiczne studium stanu wyjątkowego, opis niespodziewanej miłości i jej potwornych konsekwencji.
León Felipe (1884–1968) nie należy do poetów, których nazwiska padałyby pierwsze podczas debat nad wyborami wierszy czy antologiami hiszpańskich autorów. Wczesne opuszczenie Hiszpanii i kłopot z zakwalifikowaniem do konkretnego pokolenia literackiego sprawiły, że został on niejako odsunięty na dalszy plan. Równie dobrze jednak właśnie trudność z zaszeregowaniem i marginalizacja tego autora mogą szczególnie zaintrygować czytelnika: zachęcić do odkrycia – czy też ponownego odkrycia – jego twórczości. Zanurzenie się w wiersze Leóna Felipe to otwarcie okna na głębokie uniwersum życiowe i literackie.
Felipe Camino Galicia – tak się w rzeczywistości nazywał – urodził się 11 kwietnia 1884 roku w małej miejscowości Tábara, w prowincji Zamora. Zanim został poetą, był aktorem, aptekarzem, odbywał liczne podróże: od Gwinei Równikowej (wówczas kolonii hiszpańskiej) po Nowy Jork i Meksyk. Trwałe piętno odcisnęła na poecie hiszpańska wojna domowa (1936-1939). Całkowite oddany sprawie hiszpańskiej republiki, wrócił do kraju, by po przegranej wojnie znów udać się za Atlantyk i spędzić resztę życia na wygnaniu, w krainie Azteków. Być może właśnie jako orędownik pokoju i sprawiedliwości tak dalece identyfikował się z cervantesowskim Don Kichotem, że stał się jego wcieleniem.
Antologia poetycka to zawsze wybór podyktowany chęcią zaprezentowania utworów na tyle ważnych, by warte były zapamiętania. Ale nie tym kierowaliśmy się przy niniejszym wyborze. I nigdy nie kierował się tym nasz poeta. León Felipe zawsze uważał, że to Wiatr, przemijanie czasu, jest prawdziwym antologistą, ponad jakiekolwiek inne kryteria. Nie ulega wątpliwości, że obecna antologia polska takie warunki spełnia. Wiatr, który zawsze niósł go, jak ujął to sam poeta, tym razem przywiał go do Polski. Pozwolił przekroczyć progi Instytutu Cervantesa w Warszawie, bastionu tak mu drogiego języka hiszpańskiego, by w powitalnym geście zapytać: Kim jestem?– jak tylokrotnie pytał w swych utworach. Pozwólmy, by odpowiedział nam sam León Felipe.
Olvido Garcia Valdes (1950) - Hiszpańska poetka, eseistka i tłumaczka. Absolwentka filozofii na Uniwersytecie w Valladolid i filologii romańskiej na Uniwersytecie w Oviedo. Mieszka w hiszpańskim Toledo.
Z wyjątkiem najnowszego tomiku Lo solo del animal (2012) wszystkie zbiory jej wierszy włączono do zbiorczego wydawnictwa Esa polilla que delante de mí revolotea (Poesía reunida 1982-2008). Przełożyła na język hiszpański poezję Piera Paola Pasolini’ego oraz współpracowała przy tłumaczeniu obszernej antologii Anny Achmatowej i Mariny Cwietajewej, a także Bernarda Noëla. Ponadto autorka eseju biograficznego Teresa de Jesús, tekstów do katalogów sztuki i licznych prac wpisujących się w nurt refleksji literackiej. Współredaktor czasopism literackich Los Infolios i El signo del gorrión. Jej wiersze przełożono na wiele języków. Prowadząca i koordynatorka kilku kursów, seminariów i cyklicznych spotkań związanych z poezją współczesną. Opublikowano następujące prace poświęcone jej poezji: Un lugar donde no se miente. Conversación con Olvido García Valdés (2014) autorstwa Miguela Marinasa, i Del animal poema. Olvido García Valdés y la poética de lo vivo (2016) autorstwa Amelii Gamonedy.
Otrzymała m.in. nagrodę Premio Nacional de Poesía (Krajowa Nagroda Poetycka) w 2007 r. za zbiór wierszy Y todos estábamos vivos (I wszyscy byliśmy żywi).
Miłosna wojna stulecia jest powieścią zainspirowaną klasycznym poematem Mrty Tikkanen Saga o miłości stulecia z 1978 roku. To Strindbergowy Taniec śmierci naszych czasów. Poemat powstał po rozpadzie trzydziestoletniego małżeństwa Ebby Witt-Brattstrm z Horacem Engdahlem, członkiem Akademii Szwedzkiej.
W Cyklu białym Atheny Farrokhzad członkowie rodziny, których łączydoświadczenie rewolucji i migracji, mówią o przemocy i bieli. Głoslirycznego ja pojawia się tu wyłącznie w formie cytatów przytaczanychprzez krewnych, cytatów, które na przemian oskarżają owe ja lub go bronią. Cyklbiałyprzypomina koncert chóru; nie istnieje tu jedna odpowiedź na pytania opochodzenie i odpowiedzialność, ale wciąż na nowo spisuje się potworne prawarepresji.Athena Farrokhzad urodziła się w 1983 roku w Teheranie. Zadebiutowała w 2013 rokuksiążką Cykl biały, którą przełożono na dwanaście języków i kilkakrotnie dramatyzowano.Zbiór wierszy Trado z 2016 r. jest wynikiem współpracy z rumuńską poetką SvetlanąCrstean. Farrokhzad jest również krytyczką literacką, tłumaczką, dramaturgiem inauczycielką w szkole pisarskiej. Jest jednym z najważniejszych głosów współczesnej poezji szwedzkiej. Mieszka w Sztokholmie.JUSTYNA CZECHOWSKA (1979) jest tłumaczką literatury szwedzkiej, literaturoznawczynią, koordynatorką projektów literackich, autorką kilku wywiadów i antologii. Jest współzałożycielką Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury. Od roku 2015 współtworzy Gdańskie Spotkania Tłumaczy Literatury Odnalezione w tłumaczeniu. Przekłada, co jej się podoba, między innymi prozę Tove Jansson, Idy Linde i Agnety Pleijel oraz współczesne szwedzkie poetki.
„Najlepsze, co poeta może powiedzieć, jest w jego poezji.” Roberto Juarroz tworzył poezję „pionową”, po prostu. Pisał bez przerwy, notował swoje utwory z góry na dół na niezliczonych karteluszkach, od których puchły jego kieszenie i teczki z materiałami na kolejne tomiki. Ale próżno doszukiwać się na przestrzeni lat jakiejkolwiek ewolucji w tym pisaniu. Zresztą, kolejne wydania Poezji pionowej nie prezentują wierszy w porządku chronologicznym, zgodnie z latami powstawania: przeciwnie, każdy tomik jest pewną kompozycją autorską, na którą składają się utwory stare i nowe. Tym bardziej niezwykła jest głęboka jednorodność właściwa całej twórczości Juarroza.
Do rąk czytelników polskich trafia tom POEZJI PIONOWYCH w wyborze i w tłumaczeniu Marty Eloy Cichockiej. Ten subiektywny wybór obejmuje utwory ze wszystkich tomików Poezji pionowej z zachowaniem ich oryginalnej numeracji.
[…] Już dawno nie czytałem wierszy, które by mnie do tego stopnia zmęczyły i zachwyciły, co Pańskie, i tak to Panu mówię w biegu i już nie czytając po raz drugi, bo na koniec człowiek głupieje i zaczyna się bać tylu wielkich słów. Ale czuję, że mi Pan uwierzy i że już jesteśmy przyjaciółmi.
Julio Cortázar
Roberto Juarroz – Argentyńczyk, z wykształcenia bibliotekarz, z zamiłowania – myśliciel, z głębokiej wewnętrznej potrzeby – poeta. Człowiek niezwykle świadomy i bardzo konsekwentny w swoich życiowych wyborach, zdecydowany wróg polityki i… literatury, przeciwnik angażowania się poetów w sprawy nie związane z poezją. Pozostawił po sobie kilkanaście tomików „poezji pionowej”, kilkaset „okruchów pionowych”, trzy wypowiedzi programowe – oraz nadzieję na uwolnienie poezji z bagażu gadulstwa i ciężaru ornamentyki.
Inger Christensen (1935-2009) należy do panteonu duńskiej literatury. Wcałej swojej twórczości, a zwłaszcza w najważniejszych utworach: siedmiu tomachpoetyckich, trzech powieściach i dwóch tomach esejów, ta najwybitniejsza inietypowa przedstawicielka duńskiego postmodernizmu poszukiwała odpowiedzi napytania o miejsce człowieka w świecie, o jego relacje z przyrodą i rządzącymiświatem prawami, a także, co dla niej szczególnie charakterystyczne, o rolę iznaczenie języka oraz matematyki. Dlaczego matematyki? Inger Christenseninteresowała się naukami ścisłymi, matematyce zaś przypisywała szczególną rolę:co właściwie było pierwsze, mowa czy liczba, język czy matematyka?, pyta wjednym z esejów [] pasjonująca, często zaskakująca refleksja intelektualna,wyraziste reagowanie na wydarzenia polityczne, przemiany i problemy społecznewspółczesności, odważna, unikalna ekspresja poetycka i ten zniewalająco piękny,zmysłowy język i poetycki ton; całe to bogactwo stanowi o wielkości IngerChristensen. Jak donoszono w Danii tuż po jej śmierci, krytycy w różnych krajachwyrażali żal, że poetka nie doczekała nagrody Nobla. (Z posłowia BogusławySochańskiej)
Powieść opowiada o losach przybysza (K.), który zjawia się we wsi leżącej u stóp góry zamkowej. Jakie są jego intencje, możemy się jedynie domyślać. Bohater podaje się za geometrę i choć wszystko wskazuje na to, że nigdy w tym zawodzie nie pracował, powinniśmy traktować jego deklarację poważnie. Być może celem K. jest zlikwidowanie lub chociaż przemieszczenie obowiązujących granic...
Pourquoi je n’ai écrit aucun de mes livres to opublikowana w 1986 roku pierwsza „literacka” książka Marcela Bénabou – o niemożności napisania pierwszej książki… Tytułem nawiązująca do Comment j’ai écrit certains de mes livres (Jak napisałem niektóre z moich książek), słynnego utworu Raymonda Roussela, idola surrealistów i twórców nouveau roman, jest przewrotną analizą pisarskiej blokady, a zarazem historią przygody miłosnej z kulturą i literaturą Francji, pełną literackich i osobistych odniesień, oraz z książką „jako taką”, swoistym magicznym bytem. A także odbiciem jego osobniczych skłonności do porządkowania i klasyfikowania. Więc nawet jeśli Bénabou nie napisał „żadnej ze swoich książek”, to napisał przynajmniej tę oto, która blokadę jednak przełamała…
Pierwsza (i jak wszystkie pozostałe – nieukończona) powieść Franza Kafki została wydana po jego śmierci przez Maksa Broda pod tytułem „Ameryka”, choć sam pisarz zamierzał ją nazwać „Zaginiony”. Opowiada o losach nastolatka, Karla Rossmanna, który w wyniku skandalu obyczajowego musi opuścić swój dom, kraj, a nawet kontynent. Kafka wysyła go do Ameryki, by tam poszukał odkupienia. Ponoć przy jakiejś okazji pisarz powiedział Brodowi, że na świecie jest wiele nadziei, nieskończenie wiele nadziei… ale nie dla nas. Pytanie: czy Karl jest wybrańcem, czy też po prostu jednym z „nas” – na zawsze potępionym i przez to zgubionym?
Grzegorz Jankowicz
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?