Fotografie Filipa Halsmanna wiszą dziś we wszystkich największych galeriach świata. Autor portretów Alberta Einsteina, Salvadora Dalego, Marca Chagalla, Johna F. Kennedy`ego, Marylin Monroe i Alfreda Hitchcocka, twórca ponad 100 okładek dla magazynu ""Life"", w 1958 został uznany przez ""Popular Photography"" za jednego z dziesięciu najlepszych fotografów świata. Nie zawsze jednak los sprzyjał Halsmannowi. Na całym jego życiu zaważyła śmierć ojca. 10 września 1928 roku Morduch Max Halsmann - 48-letni dentysta z Rygi - zginął podczas wspinaczki górskiej w Dolinie Ziller w Tyrolu. 22-letni wówczas Filip mówił, że to był wypadek, ale ponieważ był jedynym świadkiem śmierci ojca, jeszcze tego samego dnia został oskarżony o morderstwo. Podczas procesu w jego obronie stawali m. in. Zygmunt Freud, Albert Einstein, Jakob Wassermann, Erich Fromm i Thomas Mann.Pasjonująca, quasi-kryminalna opowieść o tajemniczym morderstwie ukazanym na tle narastającego w Tyrolu lat 30-tych antysemityzmu i faszyzmu.
Tańsze zamienniki leków stały się dziś nieodłączną częścią naszego życia. Przepisują je lekarze, polecają farmaceuci, a ich bezpieczeństwo mają gwarantować instytucje odpowiedzialne za kontrolę jakości. Rzadko jednak zastanawiamy się nad tym, skąd pochodzą, w jakich warunkach zostały wyprodukowane i czy rzeczywiście zawierają to, co deklarują producenci. Katherine Eban odsłania mroczną stronę globalnego rynku tak zwanych leków generycznych. Podążając tropem sygnalistów, inspektorów i tajnych dokumentów, rekonstruuje historię oszustw, manipulacji i zaniedbań, które przez lata pozostawały ukryte przed pacjentami i regulatorami. Jej śledztwo prowadzi z indyjskich fabryk leków przez Chiny, Brazylię i Afrykę po korytarze amerykańskich instytucji rządowych, a jej bohaterowie ryzykują karierę i bezpieczeństwo, by ujawnić prawdę o jednym z najważniejszych biznesów współczesnego świata. Gorzkie pigułki to książka napisana z rozmachem godnym najlepszego thrillera śledczego, w której Eban pokazuje, jak skomplikowane i kruche potrafią być globalne łańcuchy dostaw. To historia zmieniająca sposób patrzenia na leki, od których każdego dnia uzależniamy nasze zdrowie. „„Gorzkie pigułki” to prawdziwy majstersztyk upartego dziennikarstwa. [...] Katherine Eban w mistrzowski sposób rozplątuje gigantyczne oszustwo o ogromnych konsekwencjach dla zdrowia publicznego. Ujawnia nie tylko luki w przepisach i chciwość korporacji, co prowadzi do produkcji leków słabej jakości i groźnych dla zdrowia, ale także całkowitą porażkę amerykańskiego systemu regulacyjnego w zakresie ochrony nieświadomych konsumentów. Ta książka jest miejscami tak niepokojąca, że czyta się ją jak dystopijny thriller medyczny. Niestety opowiada o rzeczywistości.” Patrick Radden Keefe „Ta książka uratuje życie wielu ludziom. „Gorzkie pigułki” to arcydzieło dziennikarstwa śledczego.” James Risen „Wstrząsająca demaskacja korporacyjnej chciwości, arogancji i chęci wykorzystywania słabszych dla zysku. Jak zauważył ponad sto lat temu Upton Sinclair, bez odpowiedniego nadzoru rządowego pozostaje nam tylko prawo dżungli.” Eric Schlosser „Niezwykle ważna i niepokojąca publikacja [...], która sprawi, że zaczniesz wątpić w skuteczność wszystkich leków w swojej apteczce.” „Kirkus Reviews” „Trzymająca w napięciu opowieść, w której niepokój narasta z każdą stroną.[...] Bezcenna demaskatorska publikacja, arcydzieło reportażu i świetnie skomponowana epopeja.” „New York Times”
Po zakończeniu II wojny światowej wielu wysoko postawionych funkcjonariuszy SS uniknęło kary. Opuścili Europę zaskakująco łatwo – to od lat skłaniało do mnożenia teorii spiskowych. Poważni historycy dotąd jednak nie zajmowali się tym tematem. Książka Geralda Steinachera uzupełnia tę lukę. Autor wnikliwie bada okoliczności, w jakich dochodziło do ucieczek, i trasy, którymi zbiegowie podążali. Odpowiada również na pytanie, kto udzielał pomocy zbrodniarzom wojennym. Dowodzi ostatecznie, że Międzynarodowy Czerwony Krzyż organizował dokumenty i ułatwiał zmianę tożsamości. Opisuje także rolę Watykanu i wewnątrzkościelny konflikt pomiędzy moralnością a Realpolitik. Nie pomija również roli aliantów, zwłaszcza amerykańskich służb wywiadowczych, które na początku zimnej wojny werbowały byłych agentów SS. Fakty opisane przez Steinachera są nie mniej zajmujące niż wytwory wyobraźni Fredericka Forsytha. "To książka podsumowująca lata badań i rozprawiająca się definitywnie z mitami i półprawdami na temat losów zbrodniarzy nazistowskich, którym po 1945 roku udało się opuścić Europę. Jej bodaj największą zaletą jest racjonalne, ugruntowane źródłowo wytłumaczenie, dlaczego wszechogarniający, brunatno-czarny spisek po prostu nie był im potrzebny. Steinacher wykracza daleko poza opis setek przypadków udanych ucieczek. Nie ulega teoriom spiskowym, pokazuje złożoność konkretnych sytuacji, wyjaśnia motywy i powiązania personalne." prof. dr hab. Włodzimierz Borodziej
Élise podnosi roletę i uchyla okno. Pyta panią Monet, czy dobrze spędziła noc. Pani Monet twierdzi, że noc była niespokojna, bo obudziły ją dwie dziewczynki. Miały długie włosy i nosiły identyczne sukienki.I nie byłoby w tym nic szczególnie niepokojącego, gdyby nie fakt, że jesteśmy w domu spokojnej starości Maison Beausoleil i nie ma tam żadnych dzieci. Tej nocnej wizyty nie można uznać za zły sen lub przywidzenie – podobne historie opowiadają również inni pensjonariusze. Wygląd i zachowanie małych gości wskazują, że to dwie siostry, które prawie pół wieku wcześniej utonęły w pobliskim stawie. Przed pogrzebem ich ciała położono w kostnicy domu opieki.Manon Gauthier-Faure wybrała się do Szampanii, by sprawdzić, czy Maison Beausoleil naprawdę stało się miejscem nawiedzonym. W jej opowieści tajemnicze zjawiska paranormalne zderzają się z potworną realnością – śmiercią dwóch dziewczynek. Autorka stara się zrozumieć, jak tragedia z przeszłości wpłynęła na małą, zamkniętą wspólnotę w północno-wschodniej Francji i dlaczego historia sióstr zniknęła w zbiorowej niepamięci. „„Duchy z jeziora. Tajemnice wsi w Szampanii” to książka zaskakująca. Śledztwo dziennikarskie w sprawie tragicznej śmierci dwóch dziewczynek pod koniec lat siedemdziesiątych na wschodzie Francji stanowi zarazem analizę tego, co można nazwać „zjawiskami paranormalnymi w Szampanii”. Ta historia ujawnia najmroczniejsze oblicze pewnego rejonu i pewnej epoki.” „Le Nouvel Obs” „[Ta książka] to jakby „Pogromcy duchów” w wiejskiej scenerii, tyle że tutaj zrozumienie zmarłych zapewnia spokój ducha żywym.” „Libération” „Ta historia splata z wieloma innymi, relacjonowanymi przez ludzi, którzy wpuścili Manon Gauthier-Faure do swoich domów. To właśnie oni są esencją tej pięknej opowieści – poetyckiej, pełnej blasku i nostalgii, należącej do gatunku zwanego „literaturą "rzeczywistości”.” „Le Parisien”
Po II wojnie światowej jedną z najważniejszych obietnic nowej władzy było wprowadzenie powszechnej opieki zdrowotnej. Medycyna – tak jak prąd i oświata – miała dotrzeć do wszystkich. Aleksander Bałasz wsiadł do pociągu w Krakowie zimą 1946 roku, gnany ciekawością i poszukiwaniem źródła utrzymania. Konstanty Muraszko zrobił to samo, tyle że w 1945 roku w Bezdanach. Stanisław Bayer do Polski wrócił w 1947 roku. Przypłynął statkiem, jak to bywało w przypadku żołnierzy 2 Korpusu. Krystyna Modrzewska wyruszyła w drogę wiosną 1957 roku. Wykształceni w dużych miastach, jechali leczyć do miasteczek, osad, osiedli, wsi. Czasem z poczucia misji, czasem z nakazu pracy. Przywozili ze sobą wiedzę, nowoczesne rozwiązania techniczne i nowe standardy higieny. Zaczynali często w warunkach polowych – bez mieszkań, mebli i wyposażenia gabinetów. Marcin Stasiak fascynująco opowiada o ich losach. Z fragmentów biografii, wspomnień oraz pamiętników lekarzy, stomatologów, felczerów, pielęgniarek i położnych wydobywa nie tylko historię modernizacji, ale także opowieść o przemianach polskiego społeczeństwa w pierwszych dwudziestu pięciu powojennych latach.
Porywająca powieść o nieposłuszeństwieByło ich siedem: nieokrzesanych, dzikich, krnąbrnych dziewuch. Długie rude włosy, chłopacka muskulatura, sprośne żarty i gwałtowność w ruchach. Dorocznej wizyty sióstr Leskinen na targowisku w miasteczku nie sposób było przeoczyć. To "córki łowcy niedźwiedzi" - mówiono. Kłusują, walczą ze sobą, kapią się w rzece, a potem upijają do nieprzytomności porterem.Kiedy pewnej nocy ich ojciec nie wraca z polowania, siostry muszą radzić sobie same. Las szybko przypomina o swoim groźnym obliczu. Głód i zimno to jednak drobiazgi, gdy w grę wchodzą dziewczyńskie konflikty, różnice charakterów i przemoc. Młode lisice muszą się stać wilczycami.Anneli Jordahl, jedna z najważniejszych współczesnych szwedzkich pisarek, przedstawia pełne wyzwań życie na pograniczu szwedzko-fińskim, legendy tego miejsca i zwyczaje. Córki łowcy niedźwiedzi to jednak nie tylko awanturnicza historia o przygodach na dalekiej północy. To przede wszystkim wnikliwa analiza ludzkiego okrucieństwa, a także manifest nieskrępowanej kobiecości i pierwotnej potrzeby nieposłuszeństwa.
Jak to możliwe, że na tak małej wyspie mieści się tak wiele historii, języków i sprzeczności?Malta większości kojarzy się z pocztówkowym rajem: słońcem, wapiennymi miastami i spokojem Morza Śródziemnego. Michał Potocki zagląda jednak pod powierzchnię tej sielanki i pokazuje wyspę naznaczoną kolejnymi falami podbojów, religijnych tarć i politycznych napięć.To opowieść o miejscu, przez które przewinęli się Fenicjanie, Arabowie, joannici i Brytyjczycy, pozostawiając ślady widoczne do dziś w architekturze, kulturze i języku. Szczególnym bohaterem książki staje się język maltański - jedyny język semicki na świecie zapisywany alfabetem łacińskim.Potocki pisze także o współczesnej Malcie: sporach wokół migracji, silnej pozycji Kościoła, korupcji i zabójstwie dziennikarki śledczej Daphne Caruany Galizii. Opowiada o nielegalnych polowaniach na ptaki, fiestach i nocnym życiu Paceville - dzielnicy pełnej klubów, pijanych turystów i hałasu.To nie jest klasyczny reportaż z podróży ani przewodnik po śródziemnomorskiej wyspie. To wielowarstwowy esej-reportaż o miejscu, w którym historia nigdy nie pozostaje przeszłością.Najciekawiej jest zawsze na pograniczach. W miejscach, gdzie nachodzą na siebie płyty tektoniczne cywilizacji, religii i języków i gdzie buzuje historia. W wyniku tych tarć powstają fascynujące tygle kulturowe, tak podobne, a zarazem niepodobne do siebie nawzajem. Nie zawsze żyło się tam spokojnie, karty historii zwykle przypominają tam korowód świętych i diabłów. Na peryferiach Europy jest kilka takich miejsc: Kaukaz, Bałkany. I Malta, serce Śródziemnomorza. Jej różnorodność i specyfika były dla mnie wielkim odkryciem.Autor
Nigdy nie było żadnego prawdziwie globalnego "porządku światowego" - twierdził Henry Kissinger.Jeden z czołowych polityków XX wieku, dyplomata i doradca prezydentów przez lata analizował wyzwania, przed którymi stanął świat u progu nowego tysiąclecia. Zajmowały go głównie odmienne perspektywy historyczne, trwające konflikty, błyskawicznie rozwijana i coraz szerzej dostępna technologia, a przede wszystkim narastające ekstremizmy. Dlatego - utrzymywał - wspólnego porządku nie było i być nie mogło. Każdy region, cywilizacja czy imperium tworzyły i wcielały w życie własne koncepcje, gdzie indziej umiejscawiały centrum świata i swoich barbarzyńców. Czym innym jest bowiem ład dla Chińczyków, a czym innym dla Europejczyków. Na innych fundamentach oparty jest ustrój Stanów Zjednoczonych, a na innych państw, w których główną ideologią jest islam.Kissinger z właściwą sobie przenikliwością opisał sytuację polityczną na przełomie stuleci, przyglądając się jej przez pryzmat historii oraz wydarzeń, w których uczestniczył i które współtworzył.To jedna z tych książek, których wartość jest nie do przecenienia. Choć od czasu pierwszego wydania upłynęła ponad dekada, spojrzenie jednego z najwybitniejszych analityków politycznych swoich czasów pozwala głębiej zrozumieć siły odpowiadające za geopolityczny chaos, którego jesteśmy świadkami.""Porządek światowy" to Kissinger w całej swojej klasie, łączący ostrość postrzegania świata z szerokim spojrzeniem na współczesność." Hillary Clinton, "The Washington Post""Trudno o bardziej współczesną książkę. Kissinger przedstawia problemy dzisiejszego świata i rolę Stanów Zjednoczonych w coraz bardziej rozdartej rzeczywistości." Michiko Kakutani, "The New York Times"
Apokaliptyczna wizja rodzącego się totalitaryzmuMroczna powieść z serca środkowej EuropyMałe miasteczko w karpackiej dolinie, "stworzone przez Boga, by trwać po wieczne czasy", spowite wilgotną mgłą, zastygłe pod nieprzeniknionym niebem. Miejsce, nad którym od dawna wisi widmo rozkładu, choć nikt nie potrafi wyjaśnić jego przyczyn. Pewnego dnia w tej scenerii zjawia się trupa cyrkowa z "największym wielorybem świata". Kontener z wypchanym truchłem budzi lęk i poruszenie, a podróżujący z cyrkiem karzeł zwany Księciem manipuluje gromadzącym się wokół wieloryba tłumem. Ta niespodziewana wizyta wprawia w ruch bohaterów i ujawnia ukryte tryby opowieści. W mieście zaczynają się dziać dziwne rzeczy - gasną latarnie, łamią się drzewa, a gniew mieszkańców stopniowo narasta.Poznajemy okrutną i chciwą panią Eszterową, pragnącą podstępem zdobyć władzę w miasteczku; jej męża Gyrgya, dyrektora konserwatorium, biernego obserwatora rodzącego się chaosu; panią Pflaumową, zwykłą kobietę szukającą spokoju wśród domowych roślin, która pogrąża się w destrukcyjnych protestach, i wreszcie jej syna, Jnosa Valuskę, poczciwego marzyciela zachwyconego kosmosem, który z niewinnością przygląda się otaczającej go zepsutej rzeczywistości.Melancholia sprzeciwu to uniwersalna historia o posępnym marazmie prowadzącym do pustki i społecznej degradacji. Gorączkowy styl noblisty wciąga czytelnika w hipnotyczny wir, a atmosfera zbliżającej się katastrofy staje się również pretekstem do kontropowieści: o zadziwiającym pięknie kryjącym się w apokalipsie.
Opowieść o wczasach w PRL-u zaczyna się od nieufności. Tuż po wojnie urlop nie jest oczywistością, lecz propozycją, z którą "masy pracujące" trzeba dopiero zaznajomić. Państwo organizuje wypoczynek odgórnie - w sanatoriach, ośrodkach zakładowych, na koloniach - i tworzy system, który ma objąć miliony. W tej historii powracają konkretne miejsca: od uzdrowisk i górskich kurortów po nadmorskie ośrodki i leśne enklawy. Krynica, Ustka, Kudowa, Szczawnica i wiele, wiele innych - każde z nich staje się sceną podobnych doświadczeń.Autor pokazuje dwie warstwy tego świata. Z jednej strony są inwestycje, plany i administracyjne kulisy budowania ośrodków i zarządzania nimi - wysiłek państwa mierzącego się z niedoborem i skalą przedsięwzięcia. Z drugiej - codzienność wczasowiczów: stołówki, wycieczki, obowiązkowe rozrywki prowadzone przez kaowców, dziecięce kolonie. Z listów i skarg wyłania się obraz daleki od propagandowego ideału, pełen drobnych napięć i rozczarowań. We wspomnieniach jednak przetrwa opowieść o dobrej zabawie, wspólnotowości i idyllicznych wakacjach.To reportaż o systemie, który miał uszczęśliwiać masy, i o ludziach, którzy próbowali w nim znaleźć dla siebie miejsce. O pamięci zapisanej na fotografiach i pocztówkach, i o rzeczywistości, która była bardziej złożona niż nostalgiczne wspomnienie.
Prezentowane egzemplarze mogą posiadać pewne uszkodzenia, takie jak porysowane lub nieco uszkodzone okładki, zagięcia, zżółknięcia, zbite narożniki itp.
Bestseller „New York Timesa” Czasami jedna zła decyzja ma wpływ na całe życie. Tak było, kiedy Stephanie związała się z niewłaściwym mężczyzną. To miała być tylko wakacyjna przygoda – a jednak kilkanaście miesięcy później Stephanie mieszkała z agresywnym Jamie’em i ich małą córeczką, nieplanowanym, ale kochanym dzieckiem. Kiedy postanowiła zerwać z chłopakiem i zawalczyć o niezależność, przekonała się, że ciężka praca i determinacja czasem nie wystarczą, by utrzymać się na powierzchni. „Sprzątaczka” to nie tylko niezwykle ciekawa, chwilami szokująca relacja Stephanie z pracy przy sprzątaniu domów, opis warunków zatrudnienia, stosunków z pracodawcami i klientami. To również wstrząsająca opowieść o ubóstwie w Stanach Zjednoczonych. To historia ludzi, którzy nie są w stanie zarobić na życie, chociaż dają z siebie wszystko. Korzystając ze skomplikowanego systemu rządowych programów pomocowych, narażają się na pogardę nieznajomych, którzy nie wahają się wygłaszać swoich ocen publicznie. Wpadają też w swoistą pułapkę – nawet niewielki wzrost dochodów może sprawić, że utracą pomoc, od której zależy ich przetrwanie, i znów popadną w nędzę… „Żadna praca nie hańbi”, słyszeliśmy od dzieciństwa. Ale mówiono nam też, że każdy jest kowalem swojego losu. Czy uwierzyliśmy, że ubóstwo to rodzaj patologii, a biedni sami są sobie winni? Książka Stephanie Land skutecznie pomaga zweryfikować te sądy. „Dla czytelników, którzy uważają, że ludzie żyjący poniżej poziomu ubóstwa są leniwi i/lub niesprawni intelektualnie, ta opowieść jest konieczną surową korektą […]. Lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy nigdy nie borykali się z biedą.” „Kirkus Reviews” „Napisany z głębi serca, mocny debiut. […] Miłość Land do córki przepaja strony tej pięknej opowieści o determinacji i przetrwaniu.” „Publishers Weekly” „Trzeba nam więcej takich książek – Stephanie Land, zaglądając za lodówkę i pod kanapę, opowiada o obu stronach barykady nierówności. A żadna z nich nie jest taka, jakbyście oczekiwali.” Barbara Ehrenreich „Barwna, wciągająca książka o borykaniu się z biedą […], nieustannej frustracji z powodu braku poczucia bezpieczeństwa, o tym, że nasze społeczeństwo jest systemowo zaprojektowane, by biedni pozostawali biedni, oraz o poniżaniu biedy przez niewzruszoną demokrację.” Roxane Gay „Książka Stephanie Land ściska za serce i dobitnie przypomina, że z amerykańskim snem coś poszło nie tak. Autorka oddaje głos milionom „pracujących ubogich”, harujących w kraju, który ich potrzebuje, ale nie chce zauważać. Smutna, a jednak pełna nadziei opowieść o „byciu poza” i zaglądaniu do środka. Land sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, jakbyśmy się czuli, szorując i odkurzając dobra, które zawsze wydawały się nam poza zasięgiem.” Steve Dublanica „Stephanie Land należy do milionów samotnych matek, zmuszonych do wyciskania krwi z kamienia. Jest równocześnie dawnym i nowym rodzajem amerykańskiego bohatera. Taka opowieść o wytrwałości i miłości nigdy nie była bardziej potrzebna.” Domenica Ruta
Nominacja do Nagrody Bookera!Lata sześćdziesiąte. Londyn swinguje, a umysły szaleją. Kulturowe zmiany sprzyjają rozwojowi psychoterapii, a ta staje się nie tylko pomocą dla zagubionych, ale też polem do nadużyć. Jedna z pacjentek Arthura Collinsa Braithwaite'a, kontrowersyjnego terapeuty, zachęcona przez niego do "zabicia własnego ja", popełnia samobójstwo. Siostra zmarłej postanawia odkryć, na czym właściwie polegają te ekscentryczne metody. Przybiera fikcyjną tożsamość i rozpoczyna cykl spotkań z Braithwaite'em, jednak nie spodziewa się, dokąd zaprowadzi ją to podwójne życieGraeme Macrae Burnet w swojej szkatułkowej powieści myli tropy, zaciera granicę między fikcją a rzeczywistością i łączy powagę z humorem. Z detektywistycznym zacięciem prowadzi literackie śledztwo - Studium przypadku trzyma w napięciu niczym kryminał i wciąga jak najlepsza powieść psychologiczna. A czytelnika zostawia z wątpliwością: czy wiem, kim naprawdę jestem?"Graeme Macrae Burnet opowiada fascynującą, ponuro zabawną historię o ptakach, które boją się odlecieć zbyt daleko od swoich klatek." Piotr Kofta"Czyta się tę książkę z wielką przyjemnością: to powieść psychologiczna i zagadka kryminalna w jednym. [] "Studium przypadku" to literacki triumf." "The Guardian""Misterna, zabawna i mroczna fabuła, od której nie sposób się oderwać." "The Times""Genialna powieść, od której zakręci wam się w głowie. Burnet wspiął się na wyżyny swojego talentu." Hannah Kent"Zwodnicza, pełna zjadliwego humoru i detektywistycznego zacięcia powieść, która stawia pytania o autentyczność i tożsamość." Jury Nagrody Bookera
Chłopska fotografia - ta rodzinna, prywatna - nie ma zwykle odrębnego miejsca w archiwach czy instytucjach. Przez wiele dekad mało kto się nią interesował, nie była traktowana jako części "narodowego dziedzictwa", a śladowa liczba zachowanych zbiorów pozwala sobie wyobrazić, ilu zdjęć i historii nie da się nigdy odzyskać, ile fotografii zostało spalonych, wyrzuconych, nieodnalezionych.Fotografia nie jest przezroczysta - nie pokazuje "po prostu", neutralnie ani obiektywnie. Podobnie jak historia, gdy pisana jest z jednej tylko perspektywy. Wiele w interpretacji fotografii i historii zależy od kąta patrzenia, od zachowanej materii i zauważania tego, co dotychczas pomijane.Agnieszka Pajączkowska opisuje wybrane chłopskie zdjęcia, a swoje spostrzeżenia uzupełnia o rozmowy, zapisy historii mówionej, dokumenty, mikroreportaże, rozważania teoretyczne, cytaty z esejów o fotografii i nowe refleksje dotyczące historii ludowej. Rdzeniem książki pozostaje pytanie, czym właściwie jest to, co widzimy. Czego fotografia nie pokazuje i nie rozstrzyga? To nie tyle opowieść o osobach widocznych na zdjęciach, ile o samych zdjęciach i tych, którzy je wykonywali - fotografach i fotografkach, o ich motywacjach, warsztacie pracy, miejscu w wiejskiej społeczności. Tak oglądane chłopskie fotografie pozwalają spojrzeć z mniej oczywistej perspektywy na polską historię XX wieku.Nieprzezroczyste to próba zwrócenia spojrzenia na to, co dotychczas było zauważane zbyt rzadko - na trzeci plan, na tło, rzeczy i ludzi poza kadrem.
Kiedy w 1999 roku hiszpański Sąd Najwyższy orzekł, że każde dziecko ma prawo wiedzieć, kim są jego rodzice, do biura prawnika Enrique Vili Torresa zaczęli pukać nowi klienci. Chociaż od rodziny lub sąsiadów dowiedzieli się, że zostali adoptowani, w ich dokumentach nie było śladów adopcji, a w aktach urodzenia rodzice adopcyjni figurowali jako biologiczni. Enrique nazwał ich hijos falsos, fałszywymi dziećmi, a ich liczbę oszacował na około trzystu tysięcy.Wkrótce do prawników i mediów zaczęli zgłaszać się także rodzice poszukujący dzieci, które dotąd uważali za zmarłe. Pojawiło się nowe, budzące grozę określenie: bebes robados, ukradzione dzieci. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych nowo narodzone dziecko można było kupić za równowartość mieszkania. W proceder sprzedaży zamieszane były instytucje państwowe i kościelne.Katarzyna Kobylarczyk opisuje jeden z najbardziej wstrząsających rozdziałów w najnowszej historii Hiszpanii, nadal pełen pytań bez odpowiedzi.
Jeszcze przed atakiem na Polskę Hitler dał sygnał do rozpoczęcia tajnego programu "uwalniania od cierpienia" rzekomo "dziedzicznie obciążonych" dzieci. Na początku 1940 roku przystąpiono do akcji "T4" - "likwidacji życia niewartego życia". Wyselekcjonowani pacjenci niemieckich szpitali psychiatrycznych i domów opieki byli duszeni tlenkiem węgla, a następnie kremowani w piwnicach sześciu "ośrodków zabijania". To podstawowe fakty na temat programu nazistowskiej "eutanazji". Niewielu wie, że jej pierwszymi ofiarami byli Polacy.Bezduszni to zapadająca w pamięć opowieść o zagładzie pacjentów szpitali psychiatrycznych i mieszkańców domów opieki w okupowanej Polsce. Na przykładzie trzech miejsc - dziecięcej kliniki psychiatrycznej w Lublińcu, szpitala psychiatrycznego dla dorosłych w Gostyninie i domu opieki w Śremie - autorka opisuje wszystkie grupy ofiar: dzieci, dorosłych i najstarszych, chorych neurologicznie, psychicznie, niepełnosprawnych i niesamodzielnych.Odkrywa przy tym nieznane dokumenty, ustala wstrząsające szczegóły, znajduje naocznych świadków i bliskich zabitych - wszystko, by przywrócić pamięć o zagładzie, która została pominięta w powojennych rachunkach krzywd.
Bracia Arthur, Raymond i Mortimer Sacklerowie w ciągu kilku dekad zbudowali imperium. Niczym Medyceusze obejmowali mecenatem artystów, a setki milionów dolarów przeznaczali na filantropię. Najstarszy stał za sukcesem Valium i komercjalizacją rynku farmaceutycznego. Braciom podarował firmę Purdue Frederick – zbili na niej fortunę, lecz na zawsze pogrzebali dobre imię Sacklerów. Majątek rodziny szacowano na miliardy dolarów, ale niepohamowana rządza bogactwa pchnęła ich dalej: do intratnego sektora leków opioidowych. Arthur i Mortimer chcieli, by ich produkt był czymś więcej niż tylko specjalistycznym środkiem stosowanym w opiece paliatywnej. Miał przynieść ulgę rzeszom zwykłych Amerykanów cierpiących na pospolite bóle. Swój lek – OxyContin – reklamowali jako bezpieczną alternatywę dla morfiny. W rzeczywistości jego główny składnik – oksykodon – był od niej dwa razy silniejszy, o czym doskonale wiedzieli. Agresywna strategia marketingowa w ciągu kilkunastu lat doprowadziła do tragedii – setki tysięcy Amerykanów uzależniło się od opioidów, a śmierć z powodu przedawkowania była jedną z głównych przyczyn zgonów w USA. Sacklerowie uparcie powtarzali, że problem nie leży w leku, tylko w jego użytkownikach. „Odchodząc, należy zostawić świat w lepszym stanie, niż ten, w jakim go zastaliśmy” – zwykł mówić Arthur Sackler. Wybitny reporter Patrick Radden Keefe przedstawia historię rodziny, która z rzekomej troski o pacjentów uczyniła listek figowy dla swojej zachłanności. Imperium bólu to porażająca opowieść o ambicji i filantropii, o zbrodniach i bezkarności. O korumpowaniu publicznych instytucji, o chciwości i władzy. To także historia stulecia amerykańskiego kapitalizmu i świata, w którym pieniądz i sława wygrywają z etyką i człowieczeństwem. „W ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci na skutek epidemii opioidowej zmarło prawie pół miliona Amerykanów. Wielu ich bliskich, a także wielu aktywistów i ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego uważa, że pewna niezwykle bogata, niezwykle sławna rodzina w znacznym stopniu przyczyniła się do tego kryzysu, lecz nigdy nie została za to ukarana. „Imperium bólu”, szokująca książka reportera Paricka Raddena Keefe’a, to próba wymierzenia sprawiedliwości i wykazania winnych. To saga o aroganckiej, chciwej dynastii, obojętnej na cierpienia niezliczonych ludzi. […] Keefe zgromadził masę dowodów i prezentuje je z prokuratorską precyzją. […] Z niezwykłą zręcznością prowadzi narrację i wyśmienicie kreśli portrety poszczególnych bohaterów.” Jonathan Cohn, „The Washington Post” „Kawał reporterskiej roboty, trzymająca w napięciu książka o rodzinie Sacklerów, właścicielach firmy Purdue Pharma, która w latach dziewięćdziesiątych wypuściła na rynek OxyContin, opioid odpowiedzialny za epidemię uzależnień i zgonów w Stanach Zjednoczonych. W odróżnieniu od poprzednich książek poświęconych kryzysowi opioidowemu „Imperium bólu” poświęcone jest bogatej, ambitnej i bezlitosnej rodzinie, która zawdzięcza fortunę środkom przeciwbólowym. Keefe tworzy wielki amerykański moralitet. Opowiada o chciwości ukrywanej pod płaszczykiem ostentacyjnej działalności filantropijnej.” „Time”, rekomendacja towarzysząca przyznaniu tytułu jednej z najlepszych książek 2021 roku „Prawdziwa tragedia w wielu aktach. Historia rodziny, która straciła oderwała się od rzeczywistości i straciła kompas moralny. „Imperium bólu” to książka pisana z powieściowym rozmachem, reportaż mogący się równać z „Sagą rodu Forsyte’ów”, osadzony w realiach branży farmaceutycznej, wartki i pasjonujący.” David M. Shribman, „The Boston Globe” „Wciągająca (i często oburzająca) opowieść o ambicji, skrywanych tajemnicach i ludziach, którzy wierzą we własne kłamstwa. […] Keefe zręcznie prowadzi nas przez gąszcz rodzinnych intryg. […]
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?