Baldur Ingvar Ptursson, 34-letni dziennikarz mieszkający w Reykjaviku, jest świadkiem potwornej zbrodni, którą nagrywa telefonem. W chwili, gdy umieszcza nagranie w sieci, jego życie się sypie. Wracają do niego pytania, na które odpowiedzi są ukryte w końcówce lat 90. w Polsce. Czy historia sprzed dwudziestu lat z niewielkiej wsi Strugi w Beskidzie Niskim gdzieś pod słowacką granicą może mieć wpływ na to, co dzieje się obecnie w Islandii? Morderstwo dziecka i zaginięcie przyjaciela na Grenlandii, trudne relacje w związku i tragiczna historia rodziny Grabskich łaczą się w mroczną, pełną niepokoju opowieść o zbrodni i karze oraz poszukiwaniu własnej tożsamości. Baldur to znakomity thriller psychologiczny autorstwa Bereniki Lenard i Piotra Mikołajczaka, pisarzy od lat mieszkajacych na Islandii. Pierwszy tom rozgrywa się na wyspie białego słońca oraz przy polsko-słowackiej granicy. Rok 1998 i 2019 stapiają się w mroczną, brutalną historię o wyzwoleniu, która długo nie da o sobie zapomnieć.
Chciwość, zazdrość, chęć zemsty, chore urojenia i obłędne idee – to komponenty zbrodni.
Zbrodnia jest eksterytorialna i ponadczasowa. Na każdej długości i szerokości geograficznej ludzie z tych samych pobudek sięgają po rewolwer, nóż czy truciznę. Czy to w wieku XVI, czy przed tygodniem. Zbrodnia jest bezczelnie demokratyczna i nie zna kalendarza.
Mariusz Gadomski, autor m.in. „Retrozbrodni” i „Tajemnicy Hipka Wariata” zabiera Czytelników w podróż na Podlasie. Do pięknej, malowniczej krainy, gdzie można zobaczyć czysty błękit nieba, posmakować kindziuka i posłuchać zadziwiająco trafnych mądrości ludowych. Ale uwaga: autor zabiera nas w podróż przez morze krwi.
Dwadzieścia pięć historii wydobytych z mroku dziejów ocieka nią i prowokuje zasadnicze pytanie: a na cóż to wszystko było?
Kiedy czternastoletnia Caitlin odpowiada na ogłoszenie znalezione w gazecie – „Poszukujemy modelek” – nie wie, że w ten sposób podpisuje na siebie wyrok. Od tego czasu jest nieustannie kontrolowana, gwałcona, sprzedawana i przekazywana gangom w całej Wielkiej Brytanii. Jej oprawcy wcale się nie ukrywali: często odbierali ją ze szkoły lub z domu i zabierali do swoich mieszkań, domów rodzinnych lub hoteli, gdzie była systematycznie wykorzystywana. „Pozwólcie mi odejść. Wstrząsająca historia ofiary handlu ludźmi” to opowieść Caitlin o piekle, które udało jej się przetrwać.
Losy dwóch Polaków i dwóch Rosjan splatają się ze sobą w trakcie podróży nad Bajkał.
Siergiej jest przyjaźnie nastawiony do Polski, za to Timur jest wychowany na sowieckiej wersji historii. Ma pretensje do Polski o to, że nie chciała być w sojuszu ze Związkiem Radzieckim, że przez nią jego kraj się rozpadł. Oskarża Rafała o kłamstwo, gdy ten mówi, że żołnierze Armii Czerwonej zabierali Polakom zegarki. Takie z kopertką. Taki, jaki on sam, Timur, dostał od swojej ukochanej żony.
Kiedy ginie zegarek Rosjanina, ten zaczyna popadać w obsesję. Uważa, że to Polak mu go ukradł w ramach zemsty za dawne czasy. A to czyni ich dalszą, wspólną podróż jeszcze bardziej skomplikowaną…
Ubywa mieszkańców stolicy Niemiec, przybywa ofiar bezlitosnego zabójcy.Liczby pierwsze to te, które mają tylko dwa dzielniki - jedynkę i samą siebie. Przeciętny człowiek z odchyleniem humanistycznym nie za bardzo wie, czemu mają służyć. Natomiast grasujący w Berlinie morderca znalazł dla nich pokrętne zastosowanie: w rytmie malejących liczb pierwszych morduje ludzi, których z trudem można zaliczyć do grona przeciętnych, szacownych berlińczyków.Zagadkę próbuje rozwikłać Bernie Stein, policjant z polskim pochodzeniem, które trochę utrudnia mu prowadzenie śledztwa.Kryminolodzy i psychiatrzy zgadzają się, że seryjni działają w kilku fazach. Raz: po prostu mają fazę chęci, dwa: fazę pokuty i obrzydzenia do siebie, a potem trzy: kolejną fazę nieokiełznanej chęci mordu, tortur, krwi A my mamy do czynienia z kimś, kto postanowił mordować w odstępach, w jakich występują liczby pierwsze.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?